Dodaj do ulubionych

...i po kolędzie

IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 00:29
Dziś akurat zaczynałem jeść obiad po powrocie z pracy, kiedy okazało się, że
zaraz odwiedzi nas funkcjonariusz Watykanu, jak to ma w zwyczaju o tej porze
roku (na zaproszenie mamy, jedynej w naszym gronie osoby mającej kontakt z tą
organizacją). Zazwyczaj w takich sytuacjach skrywałem się w bezpiecznym azylu
mojego pokoju, ale tym razem nie chciałem przerywać obiadu.
Przełykałem właśnie ziemniaczki i fasolkę, kiedy swiątobliwy mąż zakołatał do
drzwi. Wstąpiwszy w nasze skromne progi wpierw spytał, czy rodzinka w
komplecie, następnie przeszedłszy do głównego pokoju przywitał nas swoim
"Szczęść Boże" (co po ludzku znaczy "Dzień dobry"), na co ja z ojcem w
odpowiedzi podaliśmy mu dłonie z kulturalnym "Dobry wieczór panu".
Po tym, składając ręce spytał: "Możemy się pomodlić?".
Ja, przesunąwszy się z talerzem i widelcem na drugą stronę stołu tak, by nie
być do gościa odwrócony plecami, odrzekłem: "Oczywiście, mi to nie będzie
przeszkadzać".
Słysząc to księżulo odwrócił się na pięcie i pomknął do drzwi i, niepomny na
wołania i prośby mamy, mrucząc coś pod nosem opuścił nasze mieszkanie!
Obserwuj wątek
    • Gość: per pan Re: ...i po kolędzie IP: *.retsat1.com.pl 05.01.05, 00:32
      Ładna historyjka obrazująca Twój stosunek do matki.
      • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 12:39
        a może bardziej pokazuje stosunek księdza do jego matki?? i stosunek tego
        człowieka do swojego rzekomego powołania, czy tez pracy...
    • 0bywatel Masz szczęście...per sedes 05.01.05, 01:13
      ...ze był to ksiądz.
      Tylko dlatego nie dostałeś w ryj!

      • Gość: Albin Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 12:47
        a Ty się w buszu wychowałeś??
        proszę... młodzierz katolicka się odezwała...
        • Gość: kopfschmerz Re: Masz szczęście...per sedes IP: 217.153.187.* 05.01.05, 15:24
          ty sie jeszcze nie zdazyles chyba wychowac... mlodzieRZ
          • Gość: Albin Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 16:58
            ach no tak, bo błąd ortograficzny przekreśla całe moje dotychczaowe życie... no
            cóż widocznie tak musi być... całe szczęście, że w porę interweniowałeś...
            teraz wszystko zacznę od początku...
            • Gość: Krzychu Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.bis / 212.244.80.* 05.01.05, 22:08
              Bo to było w myśl zasady: jak się nie ma nic do powiedzenia - należy wytknąć błędy ortograficzne.
        • Gość: gosciu Re: Masz szczęście...per sedes IP: 195.69.80.* 09.01.05, 18:47
          Albin naucz się po polsku pisać.
          Obywatel ma słuszność i nie chodzi to o katolicyzm, a o zwykłe dobre
          wychowanie. Jakby dziewczyna przyszła to też fasolkę byś wtrząchał?
          • Gość: KRISS Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:08
            Jeśli nie zauważyłeś, to nie jest to dyskusja na temat poprawnosci pisowni.
            Czy dajesz każdemu w ryj, tylko dlatego że nie odrywa sie od jedzenia kiedy się
            zjawiasz?
      • Gość: KRISS Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:56
        Czego ty obywatelem jesteś???
        Może członkiem zbrojnego ramienia kościoła?
        Coś ci się w tym wypranym łbie poprzewracało.
        Często bijesz ludzi, którzy nie padają na kolana na sam widok księżula?
        • Gość: Werbel Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:31
          1. Organizację, o której piszesz, zwykło się opisywać wyrazem "Kościół" z wielką
          literą "K" na początku. Przestrzegając tej zasady unikniesz potępienia...
          ortograficznego.
          2. Kiedy ostatnio widziałeś Albinie człowieka padającego na kolana na sam widok
          księdza?

          Werbel
          • Gość: Albin Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:32
            chyba pomyliłeś nicki Misiu...
          • Gość: KRISS Re: Masz szczęście...per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:13
            Chyba sie pomyliłeś co do odbiorcy twojej odpowiedzi
            Co do padania na kolana, to całe szczęście, żę ludzie już nie wykazują takich
            chorych odruchów. ( pewnie niektórm taka strata doskwiera )
      • Gość: wirusx [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 22:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • orszulka.kochanowska BEZ KOMENTARZA. 05.01.05, 01:13
    • dziad_borowy Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 01:42
      Pewnie chcialbys zeby cie pochwalic jaki to nie jestes luzak. Ale tak sie
      sklada, ze niezaleznie od tego jaki kto ma stosunek do religii i do ksiezy to
      powinien okreslic twoje zachowanie nieprawdopodobnym buractwem. Bo twoja Matka
      chciala wizyty ksiedza i nic by ci sie nie stalo gdybys ruszyl dupe do innego
      pokoju. I nie masz sie czym chwalic, lepiej by bylo gdybys szybko nauczyl sie
      chocby podstawowych zasad dobrego wychowania.
      Antydzierżbór, co po ludzku oznacza jesteś burakiem!!!
      • Gość: reni Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 02:02
        dziad-borowy racje ma. Buractwo nad buractwo
        • ctrl_alt_delete Pragnę zaprotestować. 05.01.05, 10:46
          NIE OBRAŻAJCIE BURAKÓW.
          PER PEDES TO PO PROSTU SZCZYNY.
          • Gość: Albin Re: Pragnę zaprotestować. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:00
            tak jak mówisz... dobrze wiesz bo płyniesz tym samym rynsztokiem...
      • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 12:56
        poproszę o przykłady podstawowych zasad dobrego wychowania i ludzi, którym się
        nigdy nie zdarzyło o nich zapomnieć...
        a tak poza tym to cóż to za ksiądz, który obraża się za cos takiego?? czy w
        ogóle powinien sie obrazić (pomijając, że powód był śmieszny)...
        to, że ktoś z domowników jest wierzący nie oznacza, że wszyscy w domu mają bić
        pokłony klechom, on (ksiądz) tez powinien to uszanować, jak równiez powinien
        uszanowac osobę, która go zaprosiła... pycha mu nie pozwoliła...
        jeśli zabolało go zachowanie syna to chyba w tej religii jest coś o
        nadstawianiu drugiego policzka...

        powinien być wysłany na ponowne szkolenie...
        • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:11
          Albin=per pedes?
          Jeśli miast siły argumentów zamierzasz używać ilości argumentów, to wkrótce się
          zagubisz
          • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:33
            to są odpowiedzi??
            okej... nie potrafisz nie odpowiadaj...
            Albin to Albin
            czasami ludzie nie potrafią pojąć niektórych argumentów, a dopiero ilość do
            nich przemawia... nie pomyślą i szczekają tak jak szczeka większość...
            • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:59
              Kimkolwiek jest Albin, na pewno nie jest to per pedes, niech pozorna zbieżność
              IP was nie zmyli - ale dziękuję mu za wsparcie (choć miejscami zbyt dosadne).
        • Gość: gościu Re: ...i po kolędzie IP: 195.69.80.* 09.01.05, 18:52
          Ale w tej samej religii jest też "oko za oko". A tak poza tym to fragment o
          nadstawianiu policzka znaczy zupełnie co innego i jeśli nie wiesz drogi Albinie
          o czym piszesz to do cholery nie błaznuj i nie pisz wcale
      • barracuda7110 Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 16:59
        Gdyby ksiądz pomyślał to przyszedłby za parę minut gdy już wszyscy skończyliby
        obiad i mogli spokojnie posłuchać jego gadki i na odchodne wręczyć kopertę.
        Jakoś np. ludzie spisujący liczniki potrafią na coś takiego wpaść i zupełnie im
        to nie przeszkadza.
      • jabas Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 21:47
        nareszcie ludzkie słowa
    • blq i po honorze.... 05.01.05, 02:40
      Niestety, to prawda ze nie ma sie czym chwalić.
      Księża bywają dobrzy i źli, jak wszyscy ludzie. Co nie znaczy, że należy ich
      traktować jako podludzi, obrażając ich wiarę, a zarazem swoją matkę.

      Super jesteś, koleś, nie ma co.

      Kiedyś za wiarę i za honor własnej mamy ludzie gotowibyli ginąć. Teraz nie są
      gotowi nawet wyjść z kuchni...

      Chlopie (nie mający dość przyzwoitości by podpisać się własnym nickiem) - kim Ty
      będziesz za 20-30 lat?

      Ano, zapewne takim chamem i prostakiem, jak wpadający czasem na forum Łódź
      niejaki Krzyś52 (nb Łodzianin z urodzenia, jakiś Hamerykanin obecnie),
      wypisujący tu brednie typu "zdjąć to gó.. z Sejmu" (chodzi o krzyż), a na forum
      "Aktualności" popisujący się inteligencją, wymyślając historie o masturbacji do
      figurki Matki Boskiej.

      Gratulacje, Per Sedes....

      ps. nie jestem katolikiem. jak ksiądz przyszedł, ja poszedłem do innego pokoju.
      po prostu....
      • evonka Re: i po honorze.... 05.01.05, 08:44
        zgadzam się ze wszystkimi wcześniej piszącymi...
        i zastanawiam się dlaczego wychodzić do innego pokoju? dlaczego unikać?
        sama jestem chrześcijanką, katoliczką, mam znajomych z innych wyznań, bywam u
        nich w domach, w kościołach czy świątyniach i wcale nie uciekam. ale może
        dlatego, że wierzę... a jak ktoś wogóle w istnienie Boga nie wierzy?? no to
        może chce się schowac, nie przeszkadzać, bo nie czuje kompletnie nic....
        ...ciekawe czy autor pierwszego postu podobnie traktuje innych przyjaciół mamy,
        którzy mu nie odpowiadają??? czy też siorbie zupę nie zwracając uwagi na to, że
        tuż obok toczy się rozmowa...??? trzeba byc burakiem, żeby się tak
        zachowywać.... nie ma się czym chwalić....
        • Gość: Albin Re: i po honorze.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:12
          to znaczy jak traktuje?? z uprzejmością?? brrrr.. aż strach pomyśleć...

          a gdyby tak w swojej łaskawości ksiądz mu pozwolił zjeśc do końca posiłek??
      • Gość: Albin Re: i po honorze.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:06
        kiedyś ludzie mieszkali w jaskiniach... niektórzy z nich wyszli, a inni wciąż
        mieszkają...

        a krzyż powinien być zdjęty w parlamencie... to władza świecka, mogą tam
        zasiadać osoby różnego wyznania i krzyż nie jest wskazany
        • uerbe ... 07.01.05, 13:52
          Gość portalu: Albin napisał(a):

          > a krzyż powinien być zdjęty w parlamencie... to władza świecka, mogą tam
          > zasiadać osoby różnego wyznania i krzyż nie jest wskazany

          Owszem, władza świecka... wybrana przez naród w 95 procentach katolicki. Śmiem
          przypuszczać, że ów naród (a przynajmniej owa większość) nie życzyłaby sobie
          zdjęcia symboli swej wiary... podobnie jak życzył sobie (i do czego w związku z
          tym dążył ów parlament) nawiązania do religii w preeambule do konstytucji UE.
    • Gość: mirka Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 09:33
      I co ? Rozczarowany ? Idź z tymi wypocinami na FA, może się komus spodobaja.
      • per_pedes Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 22:37
        Gość portalu: mirka napisał(a):

        > I co ? Rozczarowany ? Idź z tymi wypocinami na FA, może się komus spodobaja.

        Wręcz przeciwnie, wspaniale oddaliśmy dzięki tej dyskusji przekrój społeczeństwa.

    • ku.klux.klaun No Ty straszny twardziel jesteś per pedes! 05.01.05, 10:43
      I jak dobrze wychowany.
      Ale nie przesadziłeś z grzecznością
      podając Księdzu rękę?
      Przecież mógł Cię czymś zarazić.
      Np. niechęcią do szatana.
      I co by się wtedy z Tobą stało?

      A na przyszłość to dam Ci radę:
      Zamiast wymyślać takie historyjki
      weź się do nauki.
      Pewnie dostałeś wczoraj jakąś pałę z religii
      i się próbujesz odegrać.
      Ale Ci to nie wychodzi.
      • Gość: Albin Re: No Ty straszny twardziel jesteś per pedes! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:13
        moja rada dla Ciebie: nie dawaj innym rad...
      • Gość: KRISS Re: No Ty straszny twardziel jesteś per pedes! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:08
        co do grzeczności to ok
        ale z tym egzorcyzmem przez dotyk to trochę przeginasz
        :D
        i czemu zakładasz że takie sytuacja sie nie wydażyła?
    • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 11:25
      Widzę, że frywolny i beztroski ton mojej wypowiedzi nieco Was wszystkich zmylił
      i być moze słusznie znaleźliście w nim powody do oburzania się, przyklejając mi
      łatę buraka, antyklerykała, faszysty, masona, akwizytora... (no, może nie
      wszystkie z nich) i nie zauważając sedna sprawy:
      Cóż to, za przeproszeniem, za "dusz-pasterz", który na grzeczną i szczerą
      odpowiedź bez cienia sarkazmu czy ironii, obraża się niczym panna i rejteruje?
      Czy tak trudna jest do przejścia przez głowę myśl, że ktoś właśnie wrócił z
      pracy i je swój obiad o 19:30? Czy może kapłan już tak przyzwycził się do bicia
      mu pokłonów, całowania po rękach i ogólnego konformizmu, że na oznaki braku,
      wedle jego mniemania, należnego mu szacunku (a nie, jak Wam się wydało, braku
      jakiegokolwiek szacunku) jego urażona duma własna każe mu obrócić się na pięcie
      i wyjść, nie słuchając próśb osoby, która go zaprosiła? Czy tego uczą ich w
      seminariach?
      To, że po przywitaniu gościa wróciłem do przerwanego posiłku i wyraziłem swoją
      aprobatę wobec proponawanej przez niego czynności jest tak obraźliwe?
      Zaskoczyło mnie to i było mi nawet dość przykro (właśnie z powodu mamy, która po
      początkowych emocjach jednak przyznała, że gość zachował się co najmniej
      dziwnie), ale cała sytuacja wywołała u mnie mocne rozbawienie.
      Ot, tyle.
      • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 12:27
        Spróbuj przez chwilę pomyśleć, jak mógł poczuć się człowiek, którego
        zlekceważyłeś we własnym domu... Mam na myśli nie tylko księdza, ale także Twoją
        mamę. Ale masz rację - w seminariach powinni uczyć, jak reagować na takie
        chamskie zachowanie.

        Werbel
        • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:08
          Spróbuj przez chwilę obiektywnie przeczytać, co napisałem. Czy kulturalne
          przywitanie i absolutnie szczere przyzwolenie na wykonywanie swoich praktyk
          można uznać za zniewagę? Czy raczej to, że oficer papieski traktuje swoje
          zajęcie automatycznie, chcąc jak najszybciej odbębnić swoje zdrowaśki, nie
          wdając się z domownikami w zbędne rozmowy, i ruszając prędko dalej w
          poszukiwaniu wypchanych kopert?
          • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:16
            Wybacz, ale pozostanę subiektywny. I w tym subiektywizmie nie jestem w stanie
            znaleźć źdźbła kultury w Twoim zachowaniu.
            1. Jak Twoja mama mówi do księdza? "Proszę pana", czy "Księże"?
            2. Wsuwanie obiadu w czasie, gdy ktoś przychodzi pobłogosławić mieszkanie jest
            kulturą pojętą swoiście.
            3. Czy poza kręgiem "Faktów i Mitów" ktoś określa księży mianem "oficerów
            papieskich"? To raczej taki subkulturowy slang.
            4. Zdaje się, że to nie Ty wypychasz te koperty.
            5. Twoje zachowanie było zachętą do rozmowy?

            Werbel
            • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:26
              a jakby tak ksiądz pozwolił mu zjeść w spokoju i porozmawiał w tym czsie z jego
              mamą??
            • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:55
              > 1. Jak Twoja mama mówi do księdza? "Proszę pana", czy "Księże"?

              To nie ma żadnego znaczenia. Każdy mówi tak, jak mu się wydaje za słuszne -
              byleby nie obraźliwie.

              > 2. Wsuwanie obiadu w czasie, gdy ktoś przychodzi pobłogosławić mieszkanie jest
              > kulturą pojętą swoiście.

              Wytłumacz mi pojęcie "pobłogosławić"

              > 3. Czy poza kręgiem "Faktów i Mitów" ktoś określa księży mianem "oficerów
              > papieskich"? To raczej taki subkulturowy slang.

              Nie czytuję "FiM"

              > 4. Zdaje się, że to nie Ty wypychasz te koperty.

              <żart>Broń Boże!</żart>

              > 5. Twoje zachowanie było zachętą do rozmowy?

              "Oczywiście, mi to nie będzie przeszkadzać" było zachętą do kontynuacji jego
              wizyty, i, miałem nadzieję, również krótkiej rozmowy.
          • dwiejedynki widze, że poruszyłeś TABU.... 05.01.05, 13:22
            osobiście uważam, że Kapłan okazał się żadnym pasterzem. skoro zreiterował przy
            pierwszych oznakach dyskomfortu to znak, że minął sie z powołaniem. wasz dom
            został potraktowany scenariuszem. miało być jak założył, a nie jakoś
            niestandardowo.jest procedura, ludzie mają jej przestrzegać, tak jak przed
            wiekami, teraz, zawsze i na wieki. monopole są szkodliwe i maja to do siebie,
            że monopolisci popadając w pychę tracą wrażliwość społeczną, wyczucie potrzeb
            klientów...czujność, nie rozwijają sie, ustają w drodze...dlatego tracą rynek.
            a te wszystkie głosy oburzony na Twe karygodne zachowanie doskonale
            odzwierciedlają kondycję piszących. jesteś potępiony, zapadł wyrok w sprawie
            Twej wyrodnosci, buractwa, jeszcze chwila a zostaniesz wygnany poza bramy grodu
            jako trędowaty.ludzie widzą, co chcą i słyszą co chcą. dorabiają własne wersje
            wydarzeń . a najbardziej boją sie swego cienia...który być może im
            uzmysławiasz. pozdrawiam . i wiecej trzeźwości w 2005 życzę.
      • Gość: michał_k Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:09
        Jesteś żałosny. Wizyta księdza odbywa się raz w roku i nic by się nie stało
        gdybyś wstrzymał się z tym obiadem pół godziny. Mogłeś przecież odstawić talerz
        na chwilę, przeprosić i jesli nie chcesz się modlić wyjść do swojego pokoju.
        Jesteś chyba młody, więc ciekawe czy dziwilaby Cię postawa nauczyciela w
        szkole, przychodzi jakiś koleś na jego lekcję, żre kanapkę i mówi do belfra -
        nie przeszkadzaj sobie - nie przeszkadza mi że będziesz tu prowadził lekcję.
        • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:19
          Zapewniam Cię, że wchodząc do kościoła (w celach turystycznych) nie wcinam
          kanapek ani nie przeszkadzam spożywać opłatków.
        • Gość: KRISS Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:48
          Ciekawy przykład ale nie wiem czy zauważyłeś kto był u siebie.
          • uerbe Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 13:58
            Gość portalu: KRISS napisał(a):

            > Ciekawy przykład ale nie wiem czy zauważyłeś kto był u siebie.

            Widzisz. Odchodząc juz od tematu samego księdza, jest jeszcze coś takiego jak
            szacunek dla rodziców, krewnych, starszych... mnie przynajmniej coś takiego
            wpajano. Jak już tu ktoś zauważył - to nie per_pedes zaprosił księdza, nie on
            decyduje o wydatkach w domu... domyślam się, że również nie on utrzymuje swoją
            matkę ale na odwrót [mogę się oczywiście mylić]. W takiej sytuacji jego psim
            obowiązkiem było odłożyć "dumę" do szuflady... choćby na chwilę. A tak zachował
            się jak niewychowany gnojek.
      • szprota Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 12:24
        Gość portalu: per pedes napisał(a):

        > Widzę, że frywolny i beztroski ton mojej wypowiedzi nieco Was wszystkich zmylił
        > i być moze słusznie znaleźliście w nim powody do oburzania się, przyklejając mi
        > łatę (...) masona
        Nie pochlebiaj sobie :P
        • swarozyc Glowa do gory Per pedes! 06.01.05, 12:29
          Nie jestes pierwszym ani jedynym ktory cierpi za wiare...
          www.toporzel.gower.pl/teksty/wacyk3f.html
          • szprota raczej za jej brak 06.01.05, 13:11
            gdybym miała katolickie uczucia religijne, uraziłbyś je swoim linkiem
            • swarozyc Re: raczej za jej brak 06.01.05, 13:33
              szprota napisała:
              gdybym miała katolickie uczucia religijne, uraziłbyś je swoim linkiem
              '''''''''''''''''''''''''''''''
              KK mial zawsze klopoty z wiedza i faktami.
              Jak chcesz mozesz sie obrazic.
              • szprota Re: raczej za jej brak 06.01.05, 13:56
                dzięki za pozwolenie, tym razem z niego nie skorzystam :P
    • lennon1 Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 12:04
      Jestem pewien, że nie będę nigdy gościem w twoim domu. Przede wszystkim z
      obawy, że będziesz miał coś pilnego do zrobienia i nie chciałbym ci
      przeszkadzać.
      Postawa twoich rodziców też wskazuje na to, że nie potrafią wychowywać dzieci.
      Szkoda tylko ludzi, którzy będą mieli z tobą kontakt.
      • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:25
        wielka szkoda... współczujmy im wszystkim... albo lepiej uczcijmy ich męki
        minutą ciszy...
      • Gość: KRISS Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:29
        Ciekawe, że na podstawie tego jednego wydarzenia wyciągasz wnioski na temat
        umiejętności wychowawczych jego rodziców.
        Może wszyscy, którzy go znają cenią sobie kontakt z nim?

    • Gość: byłylogowany Re: ...i po kolędzie IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 13:16
      Godna rozpowszechnienia i najwyższego podziwu postawa pana per pedes!
      Coż za umiar, jakie maniery! Wstał, przywitał się, z wielką łaskawością zezwolił
      na modły! To dopiero zimna krew. Taki np pies jak je, to nie ma zlituj. Najpierw
      ostrzegawczo warczy na intruza, jak ten dalej namolnie przeszkadza, to gotów mu
      rzucić się do gardła. A tu proszę, pełna kultura! Zazdroszczę takiego opanowania.


      Swoją drogą, to dziwne, że per pedes jeszcze toleruje własną matkę i Jej
      zacofanie. Bo rozumiem, że to zwyczajowa wizyta księdza w ich domu. Czy przez
      ileś tam lat życia nie mógł wytłumaczyć tej biednej kobiecie Jej
      zaściankowatości? Do dzieła per pedes! Wybij z głowy matki Jej przesądy!



      A tak szczerze mówiąc, to straszny z ciebie buras. Twoja matka musiała nie jedną
      noc przepłakać, że się pod Jej dachem takie chamidło uplęgło.
      • dziad_borowy Aż się chce powiedzieć 05.01.05, 13:23
        Ballada o Januszku
        Dzrżb!!!
        • Gość: byłylogowany Re: Aż się chce powiedzieć IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 13:28
          A scenariusz napisało życie.
          Pozdrawiam.
      • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:23
        > Swoją drogą, to dziwne, że per pedes jeszcze toleruje własną matkę i Jej
        > zacofanie.
        Dyskutujemy od czasu do czasu. Kulturalnie.
        A a propos tolerancji, ctrl+c/ctrl+v z Wikipedii, żebyś zapamiętał:

        "Tolerancja - w mowie potocznej i naukach społecznych - postawa społeczna i
        osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i wyglądu innych
        ludzi, a także ich samych.
        Tolerancja nie oznacza akceptacji czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz
        przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów mimo, że
        nam się one nie podobają.
        Tolerancja jest postawą, która umożliwia otwartą dyskusję. Bez tej postawy
        dyskusja zamienia się albo w zwykłą sprzeczkę albo prowadzi do agresji."

        Ja, tolerancyjnie (nie: wspaniałomyślnie), przyzwoliłem na działania księdza, a
        tutaj spotkałem się z agresją i sprzeczkami.
        • Gość: byłylogowany Re: ...i po kolędzie IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 14:46
          To zdanko:
          Ja, tolerancyjnie, przyzwoliłem na działania księdza...
          to majstersztyk:(
          Czyżby Twoja matka mieszkała u ciebie kątem? Czy to jednak Ty jesteś tylko
          zameldowany u matki? Jeżeli to pierwsze, to dziwnym jest, że w ogóle przyszedł
          do Ciebie ksiądz. Tam gdzie nie chcą być widziani, to tam się nie proszeni nie
          pakują ze swoimi posługami. Jeżeli to drugie, to matka miała pełne prawo księdza
          podjąć, a Ty powinieneś uszanować Jej wolę. To takie proste. Twoje zachowanie
          świadczy o braku elementarnej kultury. Demonstracyjna konsumpcja obiadu, akurat
          wtedy, kiedy wszedł do domu SPODZIEWANY gość, wystawia Ci jak najgorsze
          świadectwo. Zachowałeś się jak rozwydrzony gó..arz, który manifestuje swoją
          niechęć do pewnego rytuału. Jeżeli, jak twierdzisz, rozmawiasz na codzień z
          matką, to MUSIAŁEŚ wiedzieć, że właśnie tego dnia będzie kolęda. Mogłeś tak
          sobie zorganizować czas, żeby uniknąć spotania z księdzem, albo przesunąć nieco
          swój posiłek. Ale nie, Ty musiałeś pokazać na co Cię stać. I co tym zyskałeś?
          Ból matki. Masz satysfakcję? Gratuluję. Jeżeli chodzi o te "napaści" na forum.
          Czego oczekiwałeś? Obnażasz publicznie swoje buractwo, niemal że się nim
          chełpisz i co, czekałeś na oklaski? Tak, są i tacy którzy przyklaskują takim
          zagrywkom. Ale są i normalni, niekoniecznie praktykujący katolicy, trzeźwi
          ludzie, którzy mogą tylko z pobłażliwym uśmieszkiem traktować takich dupków. Są
          też i tacy (sam się do nich zaliczam), którzy wygarniają prosto w oczy chamom
          ich chamstwo. Boli? To i dobrze. Może na przyszłość nim czymś "błyśniesz",
          chwilę się zastanowisz. I na koniec. Wspomniałeś, że obiadek jadłeś po powrocie
          z pracy. Jeżeli tak, to można przyjąć, że potrafisz się już sam utrzymać. W
          takim razie idź na swoje, wyprowadź się od matki, wolnoć Tomku we własnym domku.
          Nie będziesz narażony na obiadowy stres i na ewentualne wrzody żołądka w
          przyszłości. A Twoja matka mogła będzie bez wstydu oddać się własnym przekonaniom.
          • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:20
            > matka miała pełne prawo księdza
            > podjąć, a Ty powinieneś uszanować Jej wolę. To takie proste.

            Ależ oczywiście że to proste. I tak się stało! Nie dziwię się, że nie czytasz
            uważnie wypowiedzi takiego buraka jak ja, ale jeżeli chcesz je komentować, to
            proszę, poświęć chwilkę uważnej lekturze.



            > Demonstracyjna konsumpcja obiadu, akurat wtedy, kiedy wszedł do domu
            SPODZIEWANY gość, wystawia Ci jak najgorsze

            Spożywałem obiad zwyczajnie, nie mam w naturze obnoszenia się z wchłanianiem
            posiłków, a gość spodziewany stał się dopiero po kilku pierwszych kęsach.

            > Zachowałeś się jak rozwydrzony gó..arz, który manifestuje swoją
            > niechęć do pewnego rytuału.

            Ah, gdybyż można było wymienić dresów, blokersów, skinów, bojówki LPR-u,
            satanistów pętających się po ulicach na takich rozwydrzonych gó...arzy jak ja.

            Niechęć jest lepsza niż otwarta wrogość.

            > MUSIAŁEŚ wiedzieć, że właśnie tego dnia będzie kolęda. Mogłeś tak
            > sobie zorganizować czas, żeby uniknąć spotania z księdzem...

            Jeżeli już czepiamy się prostych faktów, to nie, ministrant zaanonsował
            przełożonego zapewne kilka minut przed moim powrotem z pracy. Ale to akurat nie
            ma żadnego znaczenia.

            > swój posiłek. Ale nie, Ty musiałeś pokazać na co Cię stać. I co tym zyskałeś?

            Widzisz, są tacy, którzy nie zawsze robią wszystko dla zysku, i niepotrzebna im
            w tym żadna religia.

            > Ból matki. Masz satysfakcję?

            Absolutnie nie. Zapoznaj się z postami obok.

            > są też i tacy (sam się do nich zaliczam), którzy wygarniają prosto w oczy
            chamom ich chamstwo. Boli?

            Ani trochę - Ty masz swoją subiektywną rację i ja mam swoją subiektywną rację.
            Ale skoro taki jesteś skory to wygarnięcia innym tego, co Tobie się nie podoba,
            to jak możesz mieć mi za złe moje _obojętne_ podejście do księdza? Ja mówię "Rób
            pan co chcesz, mi to nie szkodzi", a Ty "Ty gó..niarzu jeden ty".
            • Gość: byłylogowany Re: ...i po kolędzie IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 15:34
              Panie, rób pan co chcesz. Mam nadzieję, że nie natknę się na Ciebie w realu.
              Albo że przynajmniej, nie będzie mi dane spędzić w obecności podobnego do pana
              dłuższego czasu. Ja sobie swój czas i nerwy cenię. Szkoda mi go marnować na
              jałowe dyskusje z kimś nie dojrzałym. Tym bardziej, że to nie ja odpowiadam za
              pana wychowanie. Dlatego kończę, nie chce mi się więcej z panem gadać.
              • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:06
                Ja bym chętnie dalej porozmawiał. Ale nie nalegam.
                Przecież to nie ja wprowadzam nerwową atmosferę.
                Ale głowa do góry, kiedyś _rzeczową_i_kulturalną (naprawdę!) rozmową
                wyprowadziłem z równowagi dwóch na co dzień opanowanych i sympatycznych
                Mormonów, którzy zagadnęli mnie na Pietrynie. A to oni próbowali mi coś sprzedać.
              • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:09
                ah bo Ty już poznałeś człowieka... pare zdań i potrafisz już kogoś całkowicie
                skreślić?? rozkoszne...
          • Gość: KRISS Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:52
            Jak to jest czuć sie "lepszym" człowiekiem i pouczać innych?
            Temat jest ciekawy i kiedy przeczytałem to kolegom i koleżankom w pracy
            (zarówno wierzący jaki troche mniej) nie wychwalali per padesa ale również nie
            spodobało im sie zachowanie księdza.
            Czy o czymś to nie świadczy?
            • Gość: byłylogowany Re: ...i po kolędzie IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 16:04
              Nie wiem czy do mnie to pytanie jest skierowane, ale jeżeli tak, to odpowiadam.
              Nie czuję się lepszym. Nie mam monopolu na rację i wiedzę. Wiem tylko jak należy
              się zachowywać. I uważam, że per pedes zachował sie nagannie. A co do księdza,
              to nie zamierzam wchodzić w jego buty. Daleko mi do tego, oj daleko. Jednak mamy
              tutaj jedynie jednostronną relację i nie jest powiedziane, że jest ona do końca
              prawdziwa. A może założyciel wątku nieco wyretuszował swoją w tej sprawie rolę,
              może było ciut inaczej? Kto wie czy ksiądz nie natknął się na bardziej nie
              przyjazne zachowanie per pedesa i wolał opuścić mieszkanie, aby nie doszło do
              większego zgrzytu? Trzeba by relacji drugiej strony, żeby ustosunkować się
              obiektywnie do zachowania księdza. A tak można tylko oceniać "wyczyn" per pedesa.
            • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:05
              Świadczy to o tym, że ów ksiądz nie był przygotowany na mądrą odpowiedź na
              chamskie zachowanie. Ktoś go na zimno i z wyrachowaniem wyprowadził z równowagi.
              Jest jedno ale... Znamy relację tylko jednej ze stron.

              Werbel
              • Gość: KRISS Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:15
                Masz rację, relacja tylko z jedne j strony.

                Jednak tego zachowania nie nazwał bym chamstwem.
                Po prostu było może nie stosowne.
                • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:22
                  et tu, KRISSus?
                  D:
                  • Gość: KRISS Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:23
                    ???
            • Gość: Facet Tak , świadczy. IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 16:25
              O tym że jesteś tu sam!
              Nikt nie podziela twego zdania.
              A per pedes, Albin i Kriss to ta sama osoba.
              • Gość: KRISS Re: Tak , świadczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:27
                Za dużo się naczytałeś teori spiskowych.
                Na wzrok padło?
                Poczytaj lepiej to może zauważysz że nie tylko.
              • Gość: per pedes Re: Tak , świadczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:39
                > A per pedes, Albin i Kriss to ta sama osoba.
                No niee, czyżbyś porównywał style postów Albina i krissa do mojego? Wczytaj no
                się uważniej, proszę.

                > O tym że jesteś tu sam!
                buuuu. Próba zastraszenia? Myślisz, że poczucie osamotnienia zmieni moje
                nastawienie i przylegnę do większości dla bezpieczeństwa?

                > Nikt nie podziela twego zdania.
                Nie zabiegam o to. Nie jestem politykiem.
                • Gość: Albin Re: Tak , świadczy. IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:23
                  przecież to niemożliwe, żeby było więcej takich osób, które bronią Ciebie i
                  wyrażają zdziwienie zachowaniem księdza... tylko Ty per pedesie jesteś na tyle
                  obłąkany...
              • Gość: Werbel Re: Tak , świadczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:49
                Facet, a Ciebie co łączy z Alą?? ;-)

                Werbel
              • Gość: Albin Re: Tak , świadczy. IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:20
                mówisz ta sama?? tak jak święta trójca...? nie popadaj w paranoję... i nie
                przenoś dogmatów na forum...
                poza tym owszem... wielu podziela zdanie per pedesa...

                PS
                wyobraź sobie, że dostęp do netu poprzez TPSA jest dosyć popularny...
          • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:15
            ale chyba pominąłeś wątek, w którym to matka przyznała rację synowi, że to
            przede wszystkim ksiądz zachował się dziwnie i nienależycie do sytuacji, a tu
            chyba o nią przede wszystkim chodzi... ksiądz przyszedł do czyjegoś domu, nie
            wiedząc jakie panują tam relację i co? i nie był lepszy... ba śmiem twierdzić,
            że o wiele wiele gorszy... zresztą dla kogo on chodzi po kolędzie?? dla siebie??
            • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:22
              Gdyby per pedes poinformował chociaż o którą parafię chodziło, to można byłoby
              znaleźć księdza, który był uczestnikiem tej sytuacji. Może wtedy łatwiej byłoby
              również twierdzić, że ktoś był "lepszy" czy "gorszy".

              Werbel
              • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:36
                więc się go zapytaj (per pedesa)...
                ale napisz, czy zachowanie księdza (nawet gdyby jego wersja rożniła się nieco)
                przystoi kapłanowi, spadkobiercy nauk chrystusowych?? przecież od razu widać,
                że ten człowiek nie rozumie religii, której się podobno poświęcił...
                • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:47
                  Szkoda, że ksiądz nie powstrzymał emocji. Ale - nawet na podstawie opisu per
                  pedesa - miał pełne prawo do emocji. Ksiądz jest również człowiekiem. Jeśli na
                  jego drodze staje złośliwiec, który swój stosunek do niego na "dzień dobry"
                  deklaruje owym "pan" (mimo, iż wie, że ma do czynienia z księdzem), z całą
                  pewnością ma podwyższony poziom adrenaliny.

                  Oczywiście wiele zależy - tak myślę - od formacji tego księdza i jego
                  doświadczeń. Niektórym takie zachowanie może się kojarzyć z okresem, kiedy
                  "niezidentyfikowani sprawcy" zabijali duchownych. I wkraczają tu emocje, których
                  nie zrozumiem ja i zapewne nie zrozumiesz Ty.

                  Chrystus, gdy wkroczył do świątyni pełnej kupców, również zareagował ostro.

                  Wolałbym, gdyby ksiądz zareagował inaczej (ze względu na matkę prowokatora).
                  Sprzeciwiam się stawianiu znaku równości między zachowaniem per pedesa i księdza.

                  Werbel
                  • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:57
                    Ksiądz jest człowiekiem, ale przede wszystkim księdzem, reprezentuje Kościół i
                    boga, ma być pasterzem i ojcem, krzewić wiarę i pocieszać strapionych i to
                    powinien mieć przede wszystkim na uwadze...
                    poza tym litości... obrazić się za takie coś??? to niegodne nawet starej panny
                    na wydaniu...
                    co do "pan" to jest chyba wyraz grzeczności... i jeszcze się nie spotkałem, aby
                    jakikolwiek ksiądz się za owe "pan" obraził...
                    nie z tymi emocjami i okresem, kiedy to... to troszkę przeginasz...
                    Chrystus gdy wkroczył do świątyni swego ojca zareagował ostro... a ten ksiądz
                    jak "baba"...
                    masz rację... znak równości tu nie jest możliwy... ksiądz z racji swej funkcji
                    zawinił bardziej... a może nawet jako jedyny...
              • per_pedes Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 17:39
                Gość portalu: Werbel napisał(a):

                > Gdyby per pedes poinformował chociaż o którą parafię chodziło

                A proszę uprzejmie: nazywa się bodajże Św. Anny.
    • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 13:30
      No dobra,naskoczyliście na niego , że hej, ale co on własciwie miał zrobić? Je
      obiad, zakładamy, że jest ateistą, ksiądz pyta:Czy możemy się pomodlić?

      Ok, ale on nie wierzy w Boga---------> no to przecież nie wstanie i nie zacznie
      się modlić...Co miał wg Was zrobić?
      • Gość: michał_k Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:45
        Po pierwsze uszanować, że matka czeka na księdza i siedzieć w innym pokoju,
        ewentualnie przeprosić, powiedzieć ze jest niewierzący i wyjść.
      • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 13:51
        otóż odpowiem Ci co ja bym zrobiła gdybym nie wierzyła w nic....
        zapewne widziałabym, że tego dnia przyjdzie Ksiądz, ze moja mama chce go
        przyjąć i ze trudno przewidzieć dokładna godzinę jego przyjścia... jadłabym
        obiad i kiedy ksiądz by przyszedł, przywitałabym się z nim i odstawiła talerz
        na te 15 minut(średnio) jego pobytu i przyszłabym do pokoju gdzie jest. nie
        chowałabym się w kuchni czy innym pokoju. nie muszę się modlić, ale mogę
        towarzyszyć mamie, porozmawiać z, generalnie, przyjaźnie nastawionym
        księdzem....
        w wypowiedziach per pedesa i jemu wtórujących przebija się pseudo-ironia,
        wyśmiewanie się - widać to choćby w sposobie określania rzeczy zwiazanych z
        religią, a to świadczy o ich buractwie..... nikt nie każe im chodzić do
        kościoła, nikt nie każe im wierzyć....
        ballada o Januszku tez mi sie skojarzyła....
        • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 14:06
          No dobrze,nie jestem, katolikiem,ale siebie nie nazwę ateistą, raczej
          agnostykiem z ciągotami do New Age:)) ale wyobrażmy sobie taką hipotetyczną
          sytuację...

          Człowiek wracA Z PRACY po 8-10 godzinach. Powiedzmy,że cała rodzina mieszka w
          kawalerce , czyli jest jeden pokój:) Wchodzi, wita sie, dostaje goracą zupę i
          zaczyna jeść. Nagle dzwonek do drzwi ----> przychodzi ksiądz. Reszta sytuacji ,
          jak wyzej... co wtedy?
          • Gość: MKK ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 01:29
            > Człowiek wracA Z PRACY po 8-10 godzinach. Powiedzmy,że cała rodzina mieszka w
            > kawalerce , czyli jest jeden pokój:) Wchodzi, wita sie, dostaje goracą zupę i
            > zaczyna jeść. Nagle dzwonek do drzwi ----> przychodzi ksiądz. Reszta sytuac
            > ji ,
            > jak wyzej... co wtedy?

            Powiem ci co wtedy;
            Gospodyni pyta się : czy nie zjadłby ksiądz z nami pierogów z jagodami?
            A on na to: a pewnie! z miłą chęcią!
            Po skończonym posiłku wszyscy są zadowoleni a gospodyni szczególnie.
            Bo gdzie trzech się naje, to i czwartemu starczy.
            G.
            • Gość: Albin Re: ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 07:50
              o... ciekawe... a jesli to był odgrzewany posiłek dla jednej osoby, która późno
              wróciła z pracy?? w garach pusto... jak to sie mówi "z pustego to i Salomon..."
              a poza tym taki "gość", który jak się okazało rutynowo wykonuje swoją posługę,
              raczej nie skorzystałby z "pierożków" bo śpieszno mu bardzo do jakichś
              ważniejszych zajęć, może jakis fajny film miał być w telewizji, albo umówiony
              na karty był, albo miał tysiące innych ciekawszych zajeć...
            • Gość: KRISS Re: ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:46
              coś ci to odpowiedź do pytania postawionego przez "Dziwne" ci nie wyszła
              może ci przetłumaczę
              chodziło o przypadek taki kiedy nie ma się gdzie przenieść z tym posiłkiem
              (brak 2 pokoju) i dalej sytuacja jak w oryginale
              "czy możemy sie pomodlić......."
              • Gość: MKK Re: ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 14:51
                KRISSie
                nie tłumacz. Intencje tego pana z talerzem w poście nr 1 zdaję się wyczuwać.
                Natomiast dużo bardziej przykre jest to, że ów pan z talerzem nie wyczuwa, że
                to ON skrzywdził swoją matkę. Ksiądz poczuł się dotknięty więc wyszedł. Posługa
                duszpasterska nie jest nakazem. Zwykle chodzą wcześniej ministranci - przecież
                zawsze można im powiedzieć: dziękuję, nie potrzebuję. Zupa od tego nie
                wystygnie. Ale matka pana z talerzem zdecydowała inaczej. A może jeszcze
                swojemu synkowi-Januszkowi poddała pod nos ten specyjał?

                Natomiast ta historia z pierożkami zdarzyła mi się naprawdę paręnaście lat
                temu. I jak w nagłówku napisałam "niekoniecznie w czasie kolendy" - był
                czas "jagodowy", więc i pierożki z jagodami pojawiły się na stole. Resztę już
                wiesz.

                pozdrawiam
                G.
        • histeryx evnoka na prezydenta...evonka nasz wzorzec metra.. 05.01.05, 14:08
          "otóż odpowiem Ci co ja bym zrobiła gdybym nie wierzyła w nic....zapewne..."
          zaczynasz swój wywód od tych słów. gdybym tutaj nie żył, tobym Ci uwierzył...
          Pamiętasz ze szkoły wiersz Minuta Ciszy po Ludwice W. ? I Te padające na koniec
          słowa "Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono"? no to zycze Ci doświadczenia
          tego o czym z taka pewnościa mówisz, potwierdzenia czynem tez które głosisz...w
          necie możesz pwiedziec wszystko.na nowy rok, możesz wypowiedziec dowolne
          życzenie...naipierw bądź , potem rób, a dopiero na końcu mów...
          • evonka Re: evnoka na prezydenta...evonka nasz wzorzec me 05.01.05, 14:19
            "Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono"
            a co Ty o mnie wiesz Kolego? co wiesz o moim sprawdzaniu się, ze mnie
            pouczasz?? moze nie wierzyłam kiedyś w nic? a może wierzyłam w coś innego? a
            może od zawsze co rok otwieram drzwi Księdzu po kolędzie?? skąd wiesz jaka
            jestem? tak się składa, że na co dzień potwierdzam to kim jestem, że sprawdzam
            się w różnych sytuacjach, które uczą mnie, że KAŻDY kto staje naprzeciwko mnie
            jest jakąś tajemnicą, której należy się szacunek i tolerancja... modliłam się z
            baptystami, protestantami, żydami i muzułmanami... jadłam obiad z ateistą,
            który szanował to, że ktos obok chciał się pomodlić przed jedzeniem i na te 15
            sekund zachował ciszę i nie siorbał... to nie jest kwestia wiary, to jest
            kwestia elementarnego poczucia kultury osobistej....
            • Gość: Albin Re: evnoka na prezydenta...evonka nasz wzorzec me IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:31
              w takim razie powinnaś wiedziec, że Ty nic nie wiesz, a jedynie tylko Ci sie
              wydaje, że wiesz...

              a co wspólnego siorbanie z tą historią????
        • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:10
          evonka napisała:

          > ... jadłabym
          > obiad i kiedy ksiądz by przyszedł, przywitałabym się z nim i odstawiła talerz
          > na te 15 minut(średnio) jego pobytu i przyszłabym do pokoju gdzie jest. nie
          > chowałabym się w kuchni czy innym pokoju. nie muszę się modlić, ale mogę
          > towarzyszyć mamie, porozmawiać z, generalnie, przyjaźnie nastawionym
          > księdzem....

          I ja miałem zamiar zrobić to samo, bez odkładania talerza. A nastawienie księdza
          jakie było, to widać. Naprawdę, nie jestem publicznym klerykożercą, przedstawiam
          tylko obiektywnie fakty (bez mitów).
          • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 14:17
            No więc własnie o to mi chodzi, ksiądz to mniej wiecej tak, jak nauczyciel i
            powinien byc gotowy do różnych sytuacji...nie obrażać się i uciekać... Przecież
            to nie jest takie trudne do zrozumienia, że człowiek możenie wierzyc, a może
            być piekielnie głodny i zmęczony...O ile pamiątam Jezus nie głosil Ewangelii w
            sterylnie czystych kościolach, wśród leżacych pokotem ludzi...Przychodzili
            rożni, niektórzy jedli, inni się z nim kłócili (uczeni w pismie) , a on sie
            jakoś tak ni w pięć ni w dziewięc nie obrażał...Dla mnie ten ksiąz bylby ok,
            jakby zapytał pedesa wtedy: A pan nie wierzy?
            On by mu coś odpowiedział, a wtedy ksiądz , by sie pomodlił...
            Tym bardziej , że pedes nie powiedzial nic obrażliwego.
        • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:26
          oj kazali, każą i kazać będą... jeszcze przez jakiś czas... w ten czy inny
          sposób...
          definicja buractwa niezła... kończyłaś szkołe ogrodniczą?? o ile jakąś
          skończyłaś??
          • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 14:43
            .... wycofuję się. po prostu nie chcesz nic zrozumieć, nawet nie starasz się
            zrozumieć mojego podejścia do tej sprawy... więc nie ma sensu rozmowa z
            Tobą...
            • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:47
              wiem... bo tak naprawde to cała ta dyskusja nie ma sensu i nikt nikogo tu nie
              chce zrozumieć...
            • Gość: michał_k Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:13
              Ciekawe, że chamskie zachowania stają się dla niektórych oczywistą normą.
              Trudno przecież wytłumaczyć, że nie wypada pluć na ulicę, olewać gościa,
              przeklinać w tramwaju. Takie są normy - ale czy można je wyjaśnić w dyskusji na
              forum?
              • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 15:50
                Ależ jego zachowanie wcale nie byo chamskie! Było może niezbyt stosowne, ale na
                pewno nie chamskie! Równie niestosowne było zachowanie księdza po usłyszanym
                komentarzu , wspólmierne mniej więcej do tego, jakby Pedes
                powiedział: "Nienawidzę Twojego Boga klecho i nie chcę , żebys się modlił w
                moim domu."

                I stanowczo twierdze, że zarówno zachoweanie księdza, jak i pedesa było
                niestosowne. Obu tak samo, nie tylko pedesa, co jakos jest podkreslane.
                • Gość: Ala Wyłączna wina matki per pedesa. IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 16:42
                  1.Nie potrafiła go wychować.
                  2.Nie poinformowała go jak należy się zachować podczas wizyty duszpasterskiej.
                  3.Nie uprzedziła syna o terminie wizyty.
                  4.Nie przewidziała skutków jakie może przynieść wpuszczenie do domu księdza w
                  czasie spożywania posiłku przez syna.

                  Wniosek:
                  Matka per pedesa jest ograniczona.
                  A per pedesowi należy wybaczyć.
                  Matki się nie wybiera.
                  Współczujemy Ci per pedes.
                  • Gość: KRISS Re: Wyłączna wina matki per pedesa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:55
                    Ala, Ala ale ty głupia(i) jesteś.
                    Twój wpis to największy gniot w tej całej pogadance.
                  • Gość: per pedes Re: Wyłączna wina matki per pedesa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:01
                    Oj, nieładnie, nieczysto pogrywasz, oszołomku.

                    Gość portalu: Ala napisał(a):

                    > 1.Nie potrafiła go wychować.
                    Na pewno nauczyła mnie, żebym nie obrażał rodziców osób, których nie znam.

                    > 2.Nie poinformowała go jak należy się zachować podczas wizyty duszpasterskiej.
                    Byłem informowany wiele razy, lecz od tego ma się dar myślenia, żeby takie
                    informacje weryfikować i modyfikować według własnego światopoglądu. A Ty klepesz
                    terminami typu "wizyta duszpasterskia" wkutymi Ci w głowę bez zastanowienia sięo
                    co tu chodzi.

                    > 3.Nie uprzedziła syna o terminie wizyty.
                    To nie ma żadnego znaczenia

                    > 4.Nie przewidziała skutków jakie może przynieść wpuszczenie do domu księdza w
                    > czasie spożywania posiłku przez syna.
                    Oj, domyślała się już od początku, ale nieprzyjemną sytuację spowodował sam
                    księżulo, wychodząc obrażony bez powodu.

                    > Wniosek:
                    > Matka per pedesa jest ograniczona.
                    Przykro mi, ale będę musiał Cię zabić.

                    > A per pedesowi należy wybaczyć.
                    Przede wszystkim nie należy mu zarzucać winy.

                    > Matki się nie wybiera.
                    > Współczujemy Ci per pedes.

                    Współczuję sobie, że zniżyłem się do odpowiedzi na Twój atak, glizdo.
                    • Gość: Ala Groźba? IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 21:15
                      Gość portalu: per pedes napisał(a):


                      > Przykro mi, ale będę musiał Cię zabić.

                      mam to potraktować jako groźbę?
                      i zgłosić do prokuratury?


                      • Gość: Albin Re: Groźba? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:42
                        a co?? mamy głosować??
                      • Gość: KRISS Re: Groźba? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:50
                        Ala Ala ale ty głupia(i) jesteś
                      • Gość: Cien Watykanu Re: Groźba? IP: *.access.uk.tiscali.com 12.01.05, 20:40
                        Niestety ale po ekskomunice wysle was do gazu.
                        Uratowany OberSt.Fu.
                        Argentyna
                  • Gość: Werbel Re: Wyłączna wina matki per pedesa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:04
                    Głupia to wypowiedź jest. Nawet jeśli potraktować ją jako ironiczną. To ona
                    jednak jest głupia...

                    Werbel
                    • Gość: Dziwne Re: Wyłączna wina matki per pedesa. IP: *.4web.pl 05.01.05, 17:21
                      Ja wiem jedno i to już zostało napisane. Ksiądz to ktoś bardzo porównywalny do
                      nauczyciela i powinien być do swego "powołania" przygotowany.
                      Jeśli uczeń mówi do nauczyciela, że nie będzie dziś odpowiadał, to nauczyciel
                      pyta dlaczego, a nie stawia od razu pałkę do dziennika. A ksiądz zachował sie
                      jak nauczyciel, ktory na stwierdzenie ucznia, o tym , że nie bedzie odpowiadał
                      dzisiaj, nie zapytał dlaczego, ale stwierdzil: dobrze matole, to masz jedynkę.

                      Mozna się np. zastanowic jak ten sam ksiądz zachowałby sie , gdyby pedes
                      powiedział później, że jest, dajmy na to muzułmaninem czy świadkiem Jehowy.
                      Także opuściłby ów dom trzaskając drzwiami, bo chrzescijanin nie modli się pod
                      jednym dachem z innymi wyznaniami?
                  • Gość: Albin Re: Wyłączna wina matki per pedesa. IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:27
                    o...
                    i jeśli coś można nazwać chamstwem to właśnie to!!
              • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:26
                ciekawe, że często Ci, ktorzy zarzucają komuś chamstwo sami w nie popadają...
    • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 17:37
      miałam już nic nie pisać, ale przyszło mi do głowy takie zdarzenie. przychodzi
      do per pedesa koleżanka, która odwiedza go raz do roku, mają kwadrans na
      rozmowę. per pedes zaprasza ją do pokoju, w którym mama akurat je obiad. mama
      się wita, Koleżanka mówi:chciałabym porozmawiać z per pedesem, mamy coś ważnego
      do omówienia, mama na to przesuwając talerz: "Oczywiście, MI to nie będzie
      przeszkadzać".... oczywiście dla jednych to żaden problem, normalka, dla innych
      lekkie zdziwienie, dla innych oburzenie...
      Ksiądz wyszedł, może wolał przyjść w innym terminie... Modlitwa czy rozmowa w
      obecności osób, które są Ci nieprzychylne lub po prostu "zlewają" na Ciebie,
      nie jest niczym miłym... Popatrz na to z tej strony....
      • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 17:55
        No dobrze, ale czy ten ksiądz w ogóle przyszedł w innym terminie? powiedział ,
        dlaczego wychodzi? Wątpię...

        podczas chodzenia na spisie powszechnym niejednokrotnie odwiedzałem ludzi,
        którzy jedli obiad. Ladowanie się a ankietą i przerywanie im obiadu było dla
        mnie nietaktem, więc mówiłem: dobrze, to ja przyjdę za 15 minut i szedłem
        spiosać w tym czasie kogos innego. Po prostu nie chcialem ludziom rozwalać
        obiadu, bylinby wściekli na mnie, że przerywam, obiad by stygl, oni chcieliby
        jak najszybciej itp...Ale może w seminarium nie uczą tego, czego uczą na
        kazdych innych studiach----jesli do kogoś idę, to najpierw pytam, czy mam zdjąć
        buty , czy mogę w nich zostac, a nie ładuję się w ubłoconych chodakach i mam
        pretensję, że ktoś ze smutkiem w oku spogląda na parkiet...
        • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 18:03
          zdaje się, że ministranci pytali wcześniej czy ksiądz moze przyjść, mama per
          pedesa nie odmówiła....
          zdaje się, że rzeczywiście kończyłam inne szkoły niż Ty, bo ja nie pytam czy
          mam zdjąć buty, bo też nikomu butów u mnie zdejmować nie każę, choćbym miała
          białe dywany... - oczywiście rozumiem, ze to przenośnia,
          ale proszę przeanalizuj to co napisałam wcześniej.... wiesz, ze ktoś ma
          przyjść, ze bedzie miedzy 16 a 18, ze to ktos do twojej mamy, RAZ w roku, po co
          robić problem, obnosić się ze swoim niezadowoleniem...??????
          • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 18:13
            Ok, ale ja na spisie też zostawiałem informację dwa tygodnie(!!!) wcześniej, o
            której przyjdę:) Także trochę wyrozumiałości nie zaszkodzi...
            Myślę, że i pedes i KSIĄDZ zachowali się jak szczeniaki z podstawówki - jeden
            się stawia, drugi się obraża... I myślę, że ten temat jest o czymś innym ----->
            o tym, że księża wymagają od ludzi ogromnego szacunku, a często sami go nie
            mają...
            Nie pochwalam zachowania pedesa, bo sam odstawiłbym ten obiad i postał w
            milczeniu, ale kto mi zagwarantuje, że i w takim wypadku ksiądz nie mialby
            czegoś przeciw takiej postawie...nie wiadomo...
            Ostatni raz przyjąłem księdza parę lat temu i powiedzialem basta, po tym jak
            przyszedł, babcia (rencistka )dała mu ileś na " parafię", a on odpowiedział jej-
            --->no, ale to nowa parafia przecież powstaje, są wydatki...No i kobiecina
            sięgnęła do portmonetki po resztki pieniedzy...Odprowadziłem księdza do drzwi i
            powiedzialem na dowidzenia :SZczęść Boże...
            Dziś już bym tak nie powiedział...
            • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:31
              Chyba mam w takim razie szczęście. Dawno temu rodzice dawali ofiarę na parafię w
              takich zielonych kopertach (inne ciężko było kupić). Nie zdarzyło się, żeby
              ksiądz zajrzał do środka i sprawdzał, ile pieniędzy daliśmy.
              Od kiedy mam własny dom też daję ofiarę w kopercie. Również nie zdarzyła się
              sytuacja jakiegoś dodatkowego wymuszania ani sprawdzania zawartości koperty.
              Pamiętam natomiast, że kilka lat temu byłem u znajomych i akurat trafił do nich
              ksiądz po kolędzie. I na zakończenie oni dali 200 złotych - nie w kopercie, a w
              4 banknotach 50-złotowych. Ksiądz spojrzał na nich (małe mieszkanko z dwoma
              pokoikami, dwójka małych dzieci) i stwierdził, że dają zdecydowanie za dużo.
              Włożył do swoje torby 50 złotych, a resztę położył na stole i powiedział:
              "Kupcie za to dzieciom owoce" (czy jakoś tak).
              Z całą pewnością nie była to typowa wizyta duszpasterska zwana kolędą, ale takie
              również się zdarzają...

              Werbel
        • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:06
          Zastanów się - przecież z relacji autora wątku wynika, że w tym domu na księdza
          czekała tylko matka. I ona chciała go przyjąć właśnie o tej porze. Czy naprawdę
          szacunek dla niej nie nakazuje synowi odłożyć na później swoich potrzeb
          trawiennych? Człowiek obdarzony jest wolną wolą i oczywiście wybiera. Wybór per
          pedesa nie przypadł mi do gustu.

          W mojej parafii termin kolędy ogłaszany jest podczas niedzielnej Mszy. Podawana
          jest godzina, kiedy ksiądz zaczyna chodzić od domu do domu. I dla tych, którzy
          go przyjmują, jest to pewnego rodzaju święto. Oczywiście dezorganizuje ono
          codzienny porządek dnia. Ale ci, którzy deklarują, że przyjmą księdza, godzą się
          na to.

          Porównanie ze spisem powszechnym jest mocno nietrafione.

          Werbel
      • per_pedes Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 18:05
        Evonko, zakładając, że taka sytuacja miałaby miejsce, dla mnie byłaby ona jak
        najbardziej do przyjęcia - sam bym powiedział koleżance: "Akurat trafiłaś na
        obiad, poczekajmy chwilkę albo jeżeli ci to nie przeszkadza, to kontynuujmy".

        Sęk w tym, że jad, którym mnie tu towarzystwo zalewa łączy się przede wszystkim
        z faktem, że z jakiejś przyczyny dla większości społeczeństwa żyjący w celibacie
        przedstawiciele organizacji odwołującej się do nadnaturalnej istoty są warci
        więcej szacunku niż szeregowi ludzie.
        • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 18:12
          dlatego, ze wlasnie to tacy sami ludzie jak wszyscy inni, nalezy ich traktowac
          jak wszystkich... to żadne świete krowy jak uwazasz... nie wiem skad u cIebie
          takie pojecie... moze mowisz o czyms o czym nie masz pojecia? pojmujesz Kosciol
          jak organizację, mowisz o nadnaturalnej istocie, funkcjonariuszach
          Watykanu... - Ty wogole nie wiesz o czym mowisz... sprobuj poznac, to moze
          będziesz miał większe pojęcie.
          a to, ze sytuacja taka byłaby dla Ciebie do przyjęcia wiem, bo przeciez
          pochwaliłeś się swoją kultura w pierwszym poscie.
          • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 18:15
            no cóż... widze, że we wszystkim masz bardzo jednostronne podejście... również
            w kwestii kultury...
            • Gość: Albin A poza tym wkurzasz mnie już ewonka. IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 21:19
              Jesteś zarozumiałą głu...ą ci.ą.
              • evonka Re: A poza tym wkurzasz mnie już ewonka. 05.01.05, 22:30
                dokończ, uzupełnij brakujace literki skoro jesteś taki odważny, chłopczyku.
                • Gość: Albin Re: A poza tym wkurzasz mnie już ewonka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:07
                  szczerze mówiąc to ja osobiście bym dokończył, ale to nie ja pisałem... no cóż
                  tak bywa, jak kogoś zaczyna bawić podszywanie się pod innych...
    • keridwen hm.... 05.01.05, 18:05
      z zalozenia jestem umiarkowana katoliczka. jestem ochrzczona, przystapilam do
      komunii i bierzmowania, w przyszlosci nie wyobrazam sobie slubu tylko
      cywilnego. nie mniej lezac w szpitalu jana bozego nie przyjelam ani razu
      komunii ani nie przystapilam do spowiedzi.

      z przyjmowaniem ksiezy u mnie w domu jest bardzo roznie. 'przerabialam' wielu
      dosc ciekawych osobnikow, jednak zaden nigdy nie byl potraktowany w taki
      sposob, jak ty to opisales.
      zazwyczaj, jesli ksiadz nie zgadza sie ze mna w jakichs tam kwestiach [a nie
      zaprzecze, ze zdarza sie to niestety czesto], to staram sie mu zwrocic uwage w
      inteligentny sposob, a nie zachowujac sie jak prostak [niestety inaczej nie
      mozna nazwac twojego postepowania].

      poki co, mieszkam u rodzicow, gdzie jedyna w miare prokoscielna osoba jest
      ojciec, dowod osobisty mam juz ladnych pare lat, ba, jestem nawet dosc pyskatym
      osobnikiem, ale takich cyrkow, jakie ty opisales, nie odstawiam.

      nie wyobrazam sobie np., by na uwage, ze modle sie cicho, odpowiedziec 'odp...
      sie'. ja mowie, ze bog przyjmuje kazdy rodzaj modlitwy. bo kocha swoje dzieci.
      i jest ok.
      • Gość: Albin A módl sie cicho IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 21:21
        czy głośno, kogo to....
        • Gość: Albin Re: A módl sie cicho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:08
          naprawdę nie było innych nicków??
      • per_pedes Re: hm.... 05.01.05, 22:27
        keridwen napisała:

        > zazwyczaj, jesli ksiadz nie zgadza sie ze mna w jakichs tam kwestiach [a nie
        > zaprzecze, ze zdarza sie to niestety czesto], to staram sie mu zwrocic uwage w
        > inteligentny sposob, a nie zachowujac sie jak prostak [niestety inaczej nie
        > mozna nazwac twojego postepowania].
        > [...] ale takich cyrkow, jakie ty opisales, nie odstawiam.

        Małodusznością i brakiem obycia popisał się ksiądz, którego zachowanie można
        uznać za cyrk.
        Nie demonizuj mojej roli w zajściu. Kulturalnie, szczerze i bez złośliwości
        odpowiedziałem mu na zadane pytanie, a on, z sobie znanych pobudek, zrezygnował
        ze swojej misji i dość niegrzecznie wyszedł.
        Oczywiście, jest człowiekiem i po odwiedzeniu dziesiątek identycznych mieszkań
        może miał już dość, więc nie osoądzam go surowo, ale chyba widać, że w swojej
        roli się nie sprawdził.


        > nie wyobrazam sobie np., by na uwage, ze modle sie cicho, odpowiedziec 'odp...
        > sie'. ja mowie, ze bog przyjmuje kazdy rodzaj modlitwy. bo kocha swoje dzieci.
        No no, tylko bez wulgaryzmów

        > i jest ok.
        i chwała.
        • przeniesiony.do.rezerwy Przestań per sedes 05.01.05, 22:35
          Księdzu zarzucasz cyrk?
          przecież ty jesteś klaun!!!
          • per_pedes Re: Przestań per sedes 05.01.05, 22:46
            ...ja się nie przebieram w suknię i nie wybiegam z mieszkania obrażony niczym
            panna...
            • Gość: Rekin Re: Przestań per sedes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:22
              Żal mi cie, bracie.
              Szczycisz się zimną krwią i z radością obserwujesz irytację ludzi, którzy
              próbują ci powiedzieć, że białe jest białe. Bezskutecznie, jak sądzę.
              Jeśli jeszcze nie jesteś w APP "Racja", to musisz się zapisać. Mógłbyś tam być
              przynajmniej kapralem, bo na oficera jesteś za wysoki. Jeszcze pare lat temu
              nadawałbys sie na oficera SB. Byl tam taki wydzial zajmujacy sie kosciolami. A
              ty lubisz jak sam sie chwalisz, denerwowac funkcjonariuszy - a to ksiadz, a to
              mormon. Mialbys wiecej satysfakcji niz dzisiaj.
              Marnujesz sie na tym forum...
              • per_pedes Re: Przestań per sedes 05.01.05, 23:46
                Gość portalu: Rekin napisał(a):

                > Żal mi cie, bracie.
                > Szczycisz się zimną krwią i z radością obserwujesz irytację ludzi, którzy
                > próbują ci powiedzieć, że białe jest białe.

                Białe jest zazwyczaj szare, a czasami też i zielone.

                > Jeśli jeszcze nie jesteś w APP "Racja", to musisz się zapisać.

                Nie mam pojęcia, co to APP "Racja". Zaraz wygoogluję. W każdym razie nie mam
                zamiaru się nigdzie zrzeszać.

                > Jeszcze pare lat temu
                > nadawałbys sie na oficera SB. Byl tam taki wydzial zajmujacy sie kosciolami.

                świetne, wyborne - jeżeli Polak jest antyklerykałem, to na pewno jest komunistą
                i żądnym księżej krwi eSBekiem. Czy naprawdę widzisz życie tylko w
                biało-czarnych (czy, jak kto woli czarno-czerwonych) barwach?

                > ty lubisz jak sam sie chwalisz, denerwowac funkcjonariuszy - a to ksiadz, a to
                > mormon. Mialbys wiecej satysfakcji niz dzisiaj.

                Owo denerwowanie się jest wynikiem subiektywnej, opartej na własnym
                światopoglądzie, oceny wypowiedzi. Jeżeli ów światopogląd jest ograniczony i nie
                dopuszcza odmiennych wersji, wtedy, z braku możliwości dobrania argumentów taką
                osobę ogarnia zdenerwowanie.

                > Marnujesz sie na tym forum...
                Przy średnim poziomie jakości dyskusji na publicznych forach internetowych każdy
                z nas ma chyba takie wrażenie.
                • Gość: Rekin Re: Przestań per sedes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 00:03
                  Jesteś antyklerykałem i nie słyszałeś o APP Racja? Albo kłamiesz albo nie jesteś
                  tak inteligentny jak myslałem. Obie ewentualnosci sa smutne.
                  Rzeczywiscie poziom tej dyskusji jest sredni. Bo skoro ty wszystkich, ktorzy
                  maja o twoim postepku inne zdanie odsylasz do czarno-bialej strategii analizy
                  rzeczywistosci, to trudno tu mowic o czyms innym niz przerzucanie łopatą
                  niechcianych odpadków.
                  A co do denerwowania, to nie doczytałeś - ja napisałem, że swoim zachowaniem
                  denerwujesz, a nie że ktoś się denerwuje. Dla bystrego człowieka ta różnica
                  powinna być wyraźna.

                  Ograniczoność innych jest jak widzę twoim koronnym oreżem... Za satysfakcją
                  zatem pozostawię cię w tej klatce ułudy. Dalszych miłych snów życzę.
                  • per_pedes Re: Przestań per sedes 06.01.05, 00:29
                    Gość portalu: Rekin napisał(a):

                    > Jesteś antyklerykałem i nie słyszałeś o APP Racja? Albo kłamiesz albo nie
                    > jesteś tak inteligentny jak myslałem.
                    Do tej pory na tym forum nie minąłem się z prawdą. Nie wiem, jak z tą
                    inteligencją, ale faktycznie w kwestii APP jestem najwyraźniej niedoinformowany.
                    Ale nie potrzebuję się nigdzie zrzeszać, bo chór podobnie brzmiących głosów jest
                    mi niepotrzebny. Poza tym raczej nie chciałbym być w szeregach ciała z "Anty" w
                    nazwie. Wprew pozorom jestem bardzo pokojowo nastawionym do wszystkiego i
                    wszystkich człowiekiem.

                    > Rzeczywiscie poziom tej dyskusji jest sredni. Bo skoro ty wszystkich, ktorzy
                    > maja o twoim postepku inne zdanie odsylasz do czarno-bialej strategii analizy
                    > rzeczywistosci, to trudno tu mowic o czyms innym niz przerzucanie łopatą
                    > niechcianych odpadków.
                    E, nie wszystkich, Ty jesteś pierwszy.

                    > A co do denerwowania, to nie doczytałeś - ja napisałem, że swoim zachowaniem
                    > denerwujesz, a nie że ktoś się denerwuje. Dla bystrego człowieka ta różnica
                    > powinna być wyraźna.
                    Ależ to jedno i to samo - chyba że denerwujący rzeczywiście zamierza celowo
                    zdenerwować, wtedy jest obiektywnie denerwujący, w przeciwnym wypadku to
                    denerwowany subiektywnie odbierając wypowiedź/postawę rozmówcy jako denerwującą
                    - denerwuje się.

                    > Ograniczoność innych jest jak widzę twoim koronnym oreżem... Za satysfakcją
                    > zatem pozostawię cię w tej klatce ułudy.
                    Wskaż mi proszę, gdzie zakomunikowałem komuś o jego ograniczoności (nie mówię,
                    że tego nie zroiłęm, nie przypominam sobie po prostu)

                    > Dalszych miłych snów życzę.
                    Cholercia, późno się zrobiło. Dobranoc.
                    • b.rh.plus Jeden z przedmówców miał rację. 06.01.05, 00:52
                      To wina Matki tego osobnika.
                      Nie umiała wychować.
                      • Gość: Albin Re: Jeden z przedmówców miał rację. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:13
                        matki to może zostawmy w spokoju...
                  • Gość: Albin Re: Przestań per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:22
                    a Ty jesteś antyklerykałem, że słyszaleś o APP Racja?? rany według Ciebie świat
                    dzieli się na katalików i członków APP Racja... pysznie...
                    fajnie, że jesteś taką wyrocznią i testerem czyjejś inteligenci i bystrości...
              • Gość: Albin Re: Przestań per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:16
                powalające... białe jest białe powiadasz?? a poza białym dostrzegasz coś
                jeszcze??
                co do oficerów SB i księży to całkiem wielu współpracowało z tymi służbami...
          • Gość: Albin Re: Przestań per sedes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:08
            ale w cyrku sa jeszcze małpy...
    • Gość: Do. Re: ...i po kolędzie IP: *.221.186.195.cust.bluewin.ch 05.01.05, 21:37
      Dziwna ta cala dyskusja. Widac, ze per_pedes nie zachowal sie grzecznie, a
      ksiadz nie wytrzymal sytuacji. Nad czym tu dyskutowac wiecej? Per_pedes zapewne
      chce sie pochwalic, ze byl uprzejmy, bo sie odsunal. Jego sprawa. Ksiadz sie
      poczul zignorowany. Jego problem. To ze w wiekszosci polskich domow ksiadz jest
      przyjmowany nie znaczy, ze wszyscy musza byc temu przychylni i ksieza powinni
      umiec sobie radzic z takimi sytuacjami. A per_pedes sie nie popisal dobrym
      wychowaniem, ale z drugiej strony mogl powiedziec ksiedzu, zeby przyszedl
      pozniej, bo teraz on teraz je :-)
      Wiecej luzu.
      Pozdr.
      Do.
      • swantevit Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 22:00
        Per pedes, jestes jutrzenka normalnosci w tym toczonym zaraza watykanska, kraju!
        Osmieszyles buraczanego xiendza zachowujac zimna krew mimo ze - czuje to -
        gotowalo sie w tobie. Tak trzymac!
        • 0bywatel KOLEJNY DZIECIAK 05.01.05, 22:11
          Dostałeś dziś lufę z religii?
    • zielonki Re: Nie dziwota 05.01.05, 22:55
      że tow. Miller tak kocha tą łódź. Jak tam takie muzułmany ziemniaki z fasolą
      chrumkają. trzeba było se jesce gazy popuścić.
    • pan.nikt perpede, Zwykły cham!! I tyle. 05.01.05, 23:13
      perpede, Zwykły cham!! I tyle.

      Można byc niewierzącym. Wolna wola.
      Jednak normy kultury obowiązują.
      Przyszedł ksiądz?? Tak. Przyszedł człowiek, przyszedł gość.
      Przyszedł w dodatku na zaproszenie domownika.
      Dlaczego, nie ustalono wcześniej, czy domownik może zaprosić sobie gościa??
      Można zaprosić takiego gościa do pokoju zapraszającego, można jak kultura każe
      chwilę porozmawiać.
      Można grzecznie przeprosić i w drzwiach powiedzieć, że wizyta jest niemiła.
      To wszystko można.

      A SPOSÓB ZACHOWANIA OPISANY W POSCIE, TO ZWYKŁE CHAMSTWO I .... (ustawa o
      cenzurze).
      Ten typek wystawił świadectwo swojej kulturze, swojemu BURADZTWU.
      i TYLE. POKAZAŁ SWOJĄ KULTURĘ, KSZTAŁTOWANĄ POD BUDKĄ Z PIWEM, POKAZAŁ SWOJE
      MENELSTWO I iloraz inteligencji ponizej inteligencji małpy.


      Czasami odwiedzają mnie (jak chyba wielu innych) Świadkowie Jehowy. Jeszcze
      nigdy, zadnego z nich nie obraziłem i tego nie zrobię. Przychodzą zazwyczaj
      bardzo kulturalnie i bardzo kulturalnie dziękuje im za chęć pomocy i odsyłam od
      drzwi.
      Nie dlatego, że coś, tylko dlatego, że KULTURA TEGO WYMAGA.
      • per_pedes Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. 05.01.05, 23:30
        > A SPOSÓB ZACHOWANIA OPISANY W POSCIE, TO ZWYKŁE CHAMSTWO I .... (ustawa o
        > cenzurze).
        > Ten typek wystawił świadectwo swojej kulturze, swojemu BURADZTWU.
        > i TYLE. POKAZAŁ SWOJĄ KULTURĘ, KSZTAŁTOWANĄ POD BUDKĄ Z PIWEM, POKAZAŁ SWOJE
        > MENELSTWO I iloraz inteligencji ponizej inteligencji małpy.

        Dziękuję za ten pokaz wysokiej kultury przy obnażaniu mojego chamstwa.
        Zaiste, więcej nam takich krzewicieli kultury potrzeba.

        > Można zaprosić takiego gościa do pokoju zapraszającego, można jak kultura każe
        > chwilę porozmawiać.
        Jak już nie raz dałem do zrozumienia, ten pan nie przejawiał chęci do rozmowy.
        • pan.nikt Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. 05.01.05, 23:59
          Najgorzej jak cham, kultury od innych.

          A poziom kutury w swoim poście dostosowałem do Twojego poziomu kultury.
          To taka sztuka ludzi inteligentnych, dostosować swój poziom do poziomu
          rozmówcy. W tym wypadku Twojego

          Jak to było??

          Aha:
          "Bo przy takiej sztuce jak Ty, trudno o kulturę"
          • Gość: Joasia ABSOLUTNIE POPIERAM IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 00:51
            per pedes to zwykły cham
        • dziad.bez.zebow Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. 06.01.05, 00:56
          Cham to za mało powiedziane
          • Gość: Albin Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:28
            ale zabrako Ci słów, co??
        • 0ldboy Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. 06.01.05, 00:58
          per_pedes napisał:

          > Jak już nie raz dałem do zrozumienia, ten pan nie przejawiał chęci do rozmowy.

          A kiedy miał ją przejawić?

          Po tym jak został potraktowany przez Ciebie?

          Możesz per pedes odpowiedzieć na jedno pytanie?
          Jaką pracę wykonujesz?
          Masz odwagę się przyznać?
          • s_c Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. 06.01.05, 01:08
            Wnioskując ze szczeniackiego zachowania obstawiam, że roznosi ulotki bo do 12
            roku życia chyba inna praca nie wchodzi w grę ...
            • Gość: Albin Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:32
              przyjmiesz zakład?
      • Gość: Albin Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:26
        buhahahahahahahahahahha!!!!
      • Gość: Albin Re: perpede, Zwykły cham!! I tyle. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:38
        a pomyślałeś przez chwile o tym, ze ksiadz/człowiek przychodząc w gości i
        przerywając komuś posiłek, powinien powiedzieć przepraszam, albo chociaż
        smacznego??
        jaśli tak to chyba wszystkich obowiązują pewne reguły...
        spytam się raz jeszcze: do kogo przyszedł ten ksiądz? do matki per pedesa i
        co?? kim sie bardziej zainteresował?? i jak się ma duma człowieka do posługi
        kapłańskiej?
    • s_c Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 00:55
      Szczeniactwo i tyle...
      Tak to jest w pewnym wieku - kto z nas nie miał w podstawówce kolegów
      opowiadających historie o tym jak to napluli na kogoś przez okno czy zadzwonili
      do nielubianej nauczycielki by ją zwymyślać ... ta opowiastka należy do tej
      samej kategorii ...

      Wypada tylko mieć nadzieję że kolega per sedes dorośnie czego Jemu i jego
      rodzicom życzę w nowym roku!
      • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:33
        hmmm... a może to nie była demonstracja własnego zachowania tylko zachowania
        osoby duchownej?
    • velazquez Brak szacunku! Przede wszystkim dla Matki. 06.01.05, 01:03
      Nie jest wykluczone, że o per pedesie przeczytamy niedługo w gazetach.
      Być może zarąbie matkę siekierą?
      Albo wyrzuci ją z balkonu?
      Ewentualnie pobije do nieprzytomności.
      Za to, że zupa którą je podczas wizyty duszpasterskiej będzie za mało słona.
      • porucznik_kojak Re: Brak szacunku! Przede wszystkim dla Matki. 06.01.05, 01:08
        Nie mówię że jestem wierzący.

        Ale szacunek się należy.

        Ale jeśli ktoś tak traktuje matkę to los go ukarze.
        Nie mówię że Bóg! Los! Ślepy, ale sprawiedliwy.
        Jest tak na tym świecie, że takie sytuacje się mszczą.

        Zobaczysz per pedes, może za rok, może za pięć lat...
        Będziesz żałował tych słów.
      • Gość: Albin Re: Brak szacunku! Przede wszystkim dla Matki. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:34
        każdy sądzi podług siebie...
    • Gość: Alan Tak, to chyba wina Twojej Matki per pedes IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 07:53
      Nie umiała wychować
      • Gość: mirka Nauka dla matek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 08:48
        ze jednak czasem trzeba dać w ryjek, póki jeszcze pora. Bo teraz to ona sie
        chyba już boi...
        • Gość: Dziwne Re: Nauka dla matek IP: *.4web.pl 06.01.05, 11:59
          Hmmmm...Interesujące, wynika z tego, że jeśli ktoś w polsce nie jest
          katolikiem, to bije matkę cegłą:P :P :P

          Ludzie, zastanówcie się trochę, co wy piszecie...Więzienia są pełne katolików ,
          biegajacych na msze, którzy następnie zatłukli dla spadku ojca, czy babkę.
    • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 12:09
      No i proszę bardzo, przeanalizujmy powstałą "dyskusję".

      Osoba, która śmie we frywolny sposób w Polszcze opisać najdrobniejszą nawet
      niekompetencję, jaką wykazał się przedstawiciel tzw. stanu duchownego, zostaje
      zelżona, wyzwana od matkobójców, zwyrodnialców, gó..arzy, szczeniaków, szczyn,
      i co tam kto chce jeszcze dorzucić. Jej wypowiedź jest wywracana do góry nogami,
      a wszelkie kwestie sporne są zawsze rozstrzygane na korzyść duchownego. By
      zamydlić sedno sprawy, sięga się do niczym nie popartych przytyków osobistych,
      byle tylko, po małopolaczkowemu, dokopać.

      Być może duży wpływ na Wasze postrzeganie zdarzenia miały opisowe zamienniki
      standardowej kościelnej nomenklatury jakie zastosowałem w wypowiedzi, i
      uznaliście je z góry za pejoratywne.

      Nie zgadzasz się ze mną? I dobrze, każdy ma swój pogląd na świat, bez różnicy
      zdań nie ma różnych pomysłów i postępu. Ale bezpardonowy atak na rozmówcę, który
      nic Tobie (ani nikomu) nie zawinił, świadczy tylko o Twoim, używając podanego w
      dyskusji nazwewnictwa, buractwie, ograniczeniu i zacietrzewieniu. W
      przeciwieństwie do zadufanego w sobie księdza, który rejteruje _bez_ _wyraźnych_
      oznak nieprzychylności (przeczytajta chłopy i kobity jeszcze raz, co pisałem),
      nie boję się dyskusji, a wręcz liczę na nią.

      A wracając do zdarzenia - może ksiądz po drodze spotkał się z jawną wrogością w
      którymś z odwiedzanych mieszkań, bądź był już zmęczony po odbębnianiu w kółko
      tego samego i dlatego był tak przewrażliwiony? A może to ja byłem zmęczony po
      pracy i nie miałem na ustach słodkiego uśmiechu baranka bożego, którego on się
      spodziewał? Tak czy siak, jego reakcja była absolutnie nieadekwatna do mojego
      zachowania, wypowiedzi i intencji.

      Whatever.
      • Gość: mirka Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 12:59
        Drogi perpedes, obracasz kota ogonem. Otoz spodziewales sie, że twoja
        opowiastka wzbudzi pusty smiech oraz kolejne szydercze uwagi o księzach i
        koledzie. Okazalo sie, że forumowicze dostrzegli najpierw lekceważaca formę
        twojej wypowiedzi oraz jej treść , opisującą twoje ostentacyjne dystansowanie
        sie od wspomnianej wizyty. Szkoda, ze nie bylo to zdystansowanie się w kierunk
        kuchni, bo bylo krótko mowiąc obraźliwe. Myslę, że żyjąc w społeczeństwie
        należy jednak uznać, ze skoro wiele osób uwaza cos za obraźliwe, to moze cos w
        tym jest. Obraziles matkę i obraziłes ksiedza. Ksiądz nie miał ochoty na ciąg
        dalszy. Byc moze mial też żal do twojej matki, ze zapraszając go nie zapobiegła
        demonstracyjnie wrogiemu /tak!/ przyjeeciu przez synalka/tak!/. I to tyle.
        Powtarzam: można znaleźć forum, gdzie twoje "funkcjonariusz Watykanu"
        i "papieski oficer" wzbudzą entuzjastyczny rechot. I nie tlumacz mi, ze w
        slowach "funkcjonariusz " i "oficer" nie ma nic zlego . Slowa znacza tyle, ile
        znaczenia im nadaje intencja mówiacego. A twoja jest złosliwa. Oczywiscie
        jesteś zwolennikiem tolerancji , prawda ?
        • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 15:15
          Gość portalu: mirka napisał(a):

          > Drogi perpedes, obracasz kota ogonem. Otoz spodziewales sie, że twoja
          > opowiastka wzbudzi pusty smiech oraz kolejne szydercze uwagi o księzach i
          > koledzie.

          Nie-e, spodziewałem się odpowiedzi różnych. Takie, o których piszesz, otrzymałem
          gdzie indziej.

          > Okazalo sie, że forumowicze dostrzegli najpierw lekceważaca formę
          > twojej wypowiedzi oraz jej treść , opisującą twoje ostentacyjne dystansowanie
          > sie od wspomnianej wizyty. Szkoda, ze nie bylo to zdystansowanie się w kierunk
          > kuchni, bo bylo krótko mowiąc obraźliwe.

          I w tym sęk - zdefiniowania to, co jest, a co nie jest obraźliwe.

          > Myslę, że żyjąc w społeczeństwie
          > należy jednak uznać, ze skoro wiele osób uwaza cos za obraźliwe, to moze cos w
          > tym jest.

          Tak, jest - ich subiektywne poczucie tego co może uchodzić za obraźliwe.
          Niedawno skazano dziewczę za wstawienie organu męskiego w ramy krzyża (o równych
          ramionach). Źle powiedziałem - nie skazano jej za wstawienie, tylko za reakcję
          osób, która oceniła tą (z innej strony dość prymitywną) konstrukcję jako
          obraźliwą. Skazano za czyjąś subiektywną interpretację czegoś obiektywnie
          zupełnie nieszkodliwego (przynajmniej dla odbiorców powyżej 18. roku życia).

          > Obraziles matkę i obraziłes ksiedza.

          Mamę zdenerwowałem, co nie jest mi miłe, ale potem przyznała mi, że zachowanie
          gościa było mocno nie tak.

          > Ksiądz nie miał ochoty na ciąg dalszy. Byc moze mial też żal do twojej matki,
          ze zapraszając go nie zapobiegła demonstracyjnie

          Nie miał ochoty nawet na początek. Zrozum - nie było w moim zachowaniu nic, co
          rozsądnego człowieka mogłoby zbulwersować - oburzenie Twoje wynika z
          interpretacji tekstu o zdarzeniu, a nie zdarzenia, i zapewniam, że nie
          przekroczyłem ogólnie pojętych norm grzeczności.

          > wrogiemu /tak!/ przyjeeciu przez synalka/tak!/. I to tyle.

          Wrogie mam nastawienie, czego tutaj na forum nie ukrywam. Ale nazywanie braku
          entuzjazmu i używania "Panie", zamiast "Księże" wrogim przyjęciem to troszkę
          over the line.
          Ja mówię "oficer papieski", ty - "synalek" - jesteśmy kwita.

          > Slowa znacza tyle, ile
          > znaczenia im nadaje intencja mówiacego. A twoja jest złosliwa.

          Drwiąca

          >Oczywiscie jesteś zwolennikiem tolerancji , prawda ?

          Oczywiście.
          • Gość: Wstrząśnięty. Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 15:51
            per_pedes napisał:

            > I w tym sęk - zdefiniowania to, co jest, a co nie jest obraźliwe.
            >
            > > Myslę, że żyjąc w społeczeństwie
            > > należy jednak uznać, ze skoro wiele osób uwaza cos za obraźliwe, to moze
            > cos w
            > > tym jest.
            >
            > Tak, jest - ich subiektywne poczucie tego co może uchodzić za obraźliwe.
            > Niedawno skazano dziewczę za wstawienie organu męskiego w ramy krzyża (o
            równyc
            > h
            > ramionach). Źle powiedziałem - nie skazano jej za wstawienie, tylko za reakcję
            > osób, która oceniła tą (z innej strony dość prymitywną) konstrukcję jako
            > obraźliwą. Skazano za czyjąś subiektywną interpretację czegoś obiektywnie
            > zupełnie nieszkodliwego (przynajmniej dla odbiorców powyżej 18. roku życia).



            Posłuchaj per pedes , być może Twoje subiektywne poczucie tego
            co jest obraźliwe podpowie Ci , że obrażam Twoją matkę, ale to jest tylko
            twoje subiektywne odczucie.
            Uważam ,że Twoja matka jest debilką.
            I nie sądzę abym ją obrażał.
            Ja po prostu uważam, że jej debilizm przejawia się w tym,
            iż przyjmując księdza po kolędzie powinna wiedzieć
            którego dnia i o której godzinie ta wizyta nastąpi.
            Jest to ogłaszane w niedziele na mszy świętej.
            Oczywiście zaraz znajdziesz sto powodów aby tę matkę- debilką usprawiedliwić.
            Ale nawet jeśli nie wiedziała o tym, to gdy przyszedł ksiądz, każda
            średniorozgarnięta osoba umiałaby przeprosić i powiedzieć aby wszedł za
            kilkanaście minut , gdy syn zje obiad.
            Tak było w moim przypadku w tym roku.
            Zwykle wizyta duszpasterska zaczynała się o 16.00
            i zwykle ksiądz docierał do nas o 19.00
            W tym roku zadzwonił do drzwi o 16.30
            Zaskoczony poprosiłem aby wszedł za pół godziny, ponieważ własnie jem obiad.
            Przyszedł po pół godzinie, i nie miał o to żadnych pretensji.
            Dlatego uważam , że Twoja matka jest debilką.
            I nie sądzę aby było to obraźliwe stwierdzenie.
            To jest według mnie stwierdzenie faktu.
            Pozdrawiam!
            • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 16:28
              Cwany strzał, kolego wstrząśnięty, ale sam chyba zdajesz sobie sprawę, że w ten
              sposób strzeliłeś do własnej bramki.

              > Posłuchaj per pedes , być może Twoje subiektywne poczucie tego
              > co jest obraźliwe podpowie Ci , że obrażam Twoją matkę, ale to jest tylko
              > twoje subiektywne odczucie.

              Tak, w tym kontekście subiektywnie odczuwam to jako agresję na moją osobę, bo
              zrobiłeś to tylko po to, żeby mieć argument w tej dyskusji,
              użyłeś skleconego naprędce ciężkiego kalibru w odpowiedzi na przyznanie się do
              moich przekonań.

              > Uważam ,że Twoja matka jest debilką.
              > I nie sądzę abym ją obrażał.
              [...]
              > Ja po prostu uważam, że jej debilizm przejawia się w tym,
              > iż [...]

              Jeżeli uważasz, że owe przejawy mieszczą się w granicach definicji pojęcia
              "debilizm", to nic na to nie poradzę oprócz tego, że się z Tobą nie zgadzam.

              > Tak było w moim przypadku w tym roku.
              Ale ja nie mam nic przeciwko jednoczesnemu jedzeniu i oglądaniu obrządków, raz w
              roku.
              • Gość: Wstrząśnięty. Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 17:32
                per_pedes napisał:

                > Cwany strzał, kolego wstrząśnięty, ale sam chyba zdajesz sobie sprawę, że w
                ten sposób strzeliłeś do własnej bramki.


                Nie widzę aby w mojej bramce była piłka.

                > Tak, w tym kontekście subiektywnie odczuwam to jako agresję na moją osobę, bo
                > zrobiłeś to tylko po to, żeby mieć argument w tej dyskusji,
                > użyłeś skleconego naprędce ciężkiego kalibru w odpowiedzi na przyznanie się do
                > moich przekonań

                Po prostu robię dokładnie to co Ty.


                > Ale ja nie mam nic przeciwko jednoczesnemu jedzeniu i oglądaniu obrządków,
                raz w roku.

                No a ja mam . I nic na to nie poradzę że się z Tobą nie zgadzam.

                • Gość: Wstrząśnięty. Zaniemówiłeś?? IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 19:40
                • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 21:18
                  Gość portalu: Wstrząśnięty. napisał(a):

                  > Nie widzę aby w mojej bramce była piłka.

                  Bo za wysoko patrzysz. Spójrz niżej, tam, gdzie mierzyłeś.

                  > Po prostu robię dokładnie to co Ty.

                  W przeciwieństwie do większości rozmówców nic do nich osobiście nie mam, z
                  niektórymi cenię sobie dyskusję, choć mnie bezpośrednio opluwają. Ty, próbując
                  walczyć ze mną moim, jak Ci się wydaje, sposobem, próbujesz mi przygrzać
                  osobiście. Twój atak uważam za całkowicie niegroźny i trywialny. Resztę
                  odpowiedzi miałeś w poprzednim poście.
                  Jeżeli być może zamierzałeś mnie tym obrazić lub sprowokować, to przykro mi bardzo.

                  > No a ja mam . I nic na to nie poradzę że się z Tobą nie zgadzam.
                  No i znakomicie, masz do tego prawo.
                  • 0bywatel Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 21:44
                    per_pedes napisał:

                    > Gość portalu: Wstrząśnięty. napisał(a):
                    >
                    > > Nie widzę aby w mojej bramce była piłka.
                    >
                    > Bo za wysoko patrzysz. Spójrz niżej, tam, gdzie mierzyłeś.


                    Nie wysilaj się, nie strzelisz mi gola.


                    >
                    > > Po prostu robię dokładnie to co Ty.
                    >
                    > W przeciwieństwie do większości rozmówców nic do nich osobiście nie mam, z
                    > niektórymi cenię sobie dyskusję, choć mnie bezpośrednio opluwają. Ty, próbując
                    > walczyć ze mną moim, jak Ci się wydaje, sposobem, próbujesz mi przygrzać
                    > osobiście.

                    Tak jak Ty próbowałeś przygrzać Księdzu.

                    >Twój atak uważam za całkowicie niegroźny i trywialny.

                    Na tej samej zasadzie ja uważam Twoje zachowanie wobec księdza za dziecinne
                    i chamskie.

                    > Jeżeli być może zamierzałeś mnie tym obrazić lub sprowokować, to przykro mi
                    bardzo.
                    Przykro Ci z powodu mojego zamiaru?
                    A nie było Ci przykro kiedy zdenerwowałeś swoim zachowaniem Księdza i Matkę?


                    • per_pedes Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 09:43
                      0bywatel napisał:


                      > Nie wysilaj się, nie strzelisz mi gola.

                      Bo ja do Ciebie nie strzelam, Wstrząśnięty Obywatelu.

                      > Tak jak Ty próbowałeś przygrzać Księdzu.

                      Uwierz mi, gdybym chciał przygrzać księdzu, to są na to odpowiednie sposoby. A
                      do rozmowy nawet nie doszło. Tak czy siak, jedyne, co mógłbym księdzu przygrzać,
                      to obiad.

                      > Na tej samej zasadzie ja uważam Twoje zachowanie wobec księdza za dziecinne
                      > i chamskie.

                      Twój wybór. Być moze mój dystans do pewnych spraw jest zbyt duży, być może Twój
                      jest zbyt mały.

                      > Przykro Ci z powodu mojego zamiaru?
                      > A nie było Ci przykro kiedy zdenerwowałeś swoim zachowaniem Księdza i Matkę?

                      Przykro mi, że Ci się nie udało, bo sprytnie podszedłeś, dając dowód, że uważnie
                      czytasz moje posty, a nie tylko młócisz bez względu na to, co piszę.

                      Przykro mi, że zdenerwowałem mamę, ale sprawa została pozytywnie wyjaśniona.
      • pan.nikt Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 14:00
        Jeżeli, wydaje ci się, że twój opis był "frywolny", to jesteś w błędzie. Twoje
        zachowanie było chamskie, a opis złośliwy.
        A co do kompetencji ksidza??
        Wyszedł i bardzo słusznie. Wykazał kompetencje.
        Nikomu nie wolno obrażać, ani jego jako człowieka, ani Jego (naszego) Boga.

        I tyle.

        Powtórzę Jesteś zwykły cham i mitoman. Masz mit swojej inteligencji, zamiast
        inteligencji.
        • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 15:28
          pan.nikt napisał:

          > Jeżeli, wydaje ci się, że twój opis był "frywolny", to jesteś w błędzie. Twoje
          > zachowanie było chamskie, a opis złośliwy.

          Drwiący i prześmiewczy.

          > A co do kompetencji ksidza??
          > Wyszedł i bardzo słusznie. Wykazał kompetencje.

          Wykazał, że nie znosi cienia inności. I pewnie tego, że mówi się do niego per "Pan"

          > Nikomu nie wolno obrażać, ani jego jako człowieka, ani Jego (naszego) Boga.

          Wszystko zależy od interpretacji. Ale nie martw się, przecież jesteś w
          większości, czyli masz rację, więc dlaczego martwisz się słowami, które rzekomo
          szkalują Twą wiarę? Mnie obraża to, że można żyć z wpajania ludziom do głowy
          historyjek o nadnaturalnych bezcielesnych istotach i ich potomkach. Nie mam
          nadziei, że zdołasz obiektywnie odebrać poprzednie zdanie.

          > Powtórzę Jesteś zwykły cham i mitoman. Masz mit swojej inteligencji, zamiast
          > inteligencji.

          Dlaczego snujesz jakieś wnioski z niczego? Czy gdzieś chwalę się inteligencją,
          czy chociaż nieomylnością? Skąd te mity? Nie wyzwałem do tej pory na tym forum
          nikogo, sam zostałem zwymyślany. Czy to nowa definicja chamstwa?
          • evonka Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 15:41
            ekhm, wydaje mi się, że nazwałeś tu kogoś oszołomkiem i zdeklarowałeś, że
            będziesz musiał go zabic. i choćby nie wiem jaki to miał być szyderczy zarcik,
            nie upieraj się przy swojej kulturze i tolerancji....
            .. właśnie, szyderstwo wyłazi z twoich wypowiedzi. szydzisz z czyichs praktyk,
            szydzisz z wiary, szydzisz z "bezcielesnych istot i ich potomków", a nic o tym
            nie wiesz, więc zastanów się trochę zanim znów palniesz takiego knota jak twój
            pierwszy i kolejne zresztą też, post.
            • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 15:48
              evonka napisała:

              > ekhm, wydaje mi się, że nazwałeś tu kogoś oszołomkiem i zdeklarowałeś, że
              > będziesz musiał go zabic. i choćby nie wiem jaki to miał być szyderczy zarcik,
              > nie upieraj się przy swojej kulturze i tolerancji....

              Evonko, złotko moje, odpowiedziałem tak tej samej osobie, która bardzo brzydko o
              Tobie napisała, podszywając się pod Albina. Osoba ta (pod nickiem "Ala"),
              pozwoliła sobie na niczym nie usprawiedliwione osobiste wycieczki pod adresem
              mojej mamy. To jest właśnie przykład złośliwości.

              > .. właśnie, szyderstwo wyłazi z twoich wypowiedzi. szydzisz z czyichs praktyk,
              > szydzisz z wiary, szydzisz z "bezcielesnych istot i ich potomków", a nic o tym
              > nie wiesz, więc zastanów się trochę zanim znów palniesz takiego knota jak twój
              > pierwszy i kolejne zresztą też, post.

              Widzisz, ja doskonale rozumiem, dlaczego bronisz tak "bezcielesnych istot i ich
              potomków" i wiem coś niecoś, bo od małego wpajano mi tą wiarę. Ale ty nie możesz
              zrozumieć, dlaczego ja mówię o "nadnaturalnych bezcielesnych istotach i ich
              potomkach", i tu jest pies pogrzebany.
              • evonka Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 16:01
                moze własnie dlatego, że wpajano Ci jakąś dziwną odmianę wiary masz tak
                szydercze podejście...?
                widzisz są ludzie, którzy poznając jednego niekompetentnego Księdza(tak, są
                tacy, tak jak i lekarze czy adwokaci), wyrabiają sobie zdanie o tym czym jest
                wiara chrześcijańska.... nie chce im się już sięgnąć do kwintesencji czyli do
                Ewangelii tylko opierają swoje zdanie na tym co usłyszą gdzieś przypadkiem....
                nie chce im się szukać, bo to już wymaga wysiłku.
                pies pogrzebany jest w tym, że jeśli zawiedzie Cię jeden lekarz, nie masz
                wyjścia - musisz szukać innego, bo jesteś chory, a jeśli zawiedzie Cie ksiądz -
                dajesz sobie spokój, bo przecież nic wielkiego sie nie stanie....
                nie będę Cię tu namawiać do uwierzenia w to co głosił Jezus, bo ani miejsce do
                tego ani pora. powiem Ci tylko, pomijając moje zdanie na temat twojego
                zachowania, że naprawdę żyje się lżej kiedy się z niczego i nikogo nie
                szydzi... może być kiedyś tak, że role się odwrócą i czy wtedy napiszesz znów
                taki post jak to Cię ktoś cudnie szyderczo potraktował i że nie widzisz w tym
                nic złego?...
                • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 06.01.05, 16:24
                  Ja natomiast sądzę, że rzeczą wysoce nie w porządku jest to, że rzeczy, które
                  mówił Jezus, jakoś nie zgadzają sie z rzeczami, ktore mówi Kościół...Jezus
                  nigdy nie powiedział, aby zabijać w imię jego nauki o dobru...Kościól w tym
                  imieniu przeprowadził tysiące rzezi-----> od krucjat po niepotępienie oficjalne
                  niejakiego Adolfa Hitlera...Mówił, że trudniej bedzie bogatemu wejść do
                  Królestwa Niebieskiego niż wielbłądowi przez ucho igielne...To stwierdzenie
                  pozostawię bez komentarza...
                  Denerwuje mnie to, że jeśli ktoś nie jest katolikiem to jakoś tak od razu
                  przypisuje mu sie, że jest złym człowiekiem...Moralnośc i dobroć nie zaistniała
                  na świecie wraz z zyciem niejakiego Jezusa z Galilei, ktory wg mego skromnego
                  zdania był bardzo wielkim nauczycielem,(nie bogiem...), była tu już
                  wczesniej...Naprawdę można zbudować moralnośc nie opierajac sie kompletnie o
                  religię.
                  • evonka Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 16:47
                    oczywiście, że budować moralność, dobroć można bez opierania się o religię...
                    niemniej dyskusja wcześniejsza nie dotyczyła tego iż m.in.ja potępiam perpedesa
                    nie-katolika, ale jego szczeniackie szydercze zachowanie.
                    Znów muszę tłumaczyc jak barankom: wyobraź sobie lekarzy. Nikt nie uczy ich,
                    żeby zabijać, wręcz przeciwnie, a znajdują sie tacy, co podają pavulon,
                    prawda???? Więc również w Kościele i jego księżach są niedoskonałości, są
                    ludzie żyjący w sposób niegodny człowieka przyznającego się do Jezusa. Ale o to
                    chodzi w tym wszystkim, żeby najważniejsza była Miłość czyli szacunek dla
                    człowieka, bezwzględne umiłowanie jego człowieczeństwa, to kim jest a nie co
                    robi. Zatem krucjaty czy wiele innych knotów na które wpadli kiedyś duchowni
                    nie powinny być jedynym wyznacznikiem religii, ale tak już jest, że bardzo
                    chętnie czytamy o aferach, zło jest atrakcyjne... Doszukać się dobra jest
                    trudniej. Co wcale nie oznacza, że go nie ma.
                    Nie przypisuję nikomu, kto nie jest katolikiem, ze jest zły. Jak pisałam
                    wcześniej, jem obiad z różnowiercami i ateistami i jakoś nie ma w tym problemu.
                    Ale udało mi się trafić na ludzi, którzy dają mi życ i ze mnie ani z moich
                    przyjaciół nie szydzą, nie wyśmiewają tego w co wierzę..
                    A jeśli chodzi o wielbłąda to cóż... pewnie z twoim nastawieniem długo tego nie
                    zrozumiesz... Jeśli choć trochę podgrzejesz swój mózg to uda Ci się pojąć sens
                    tego porównania.
                    • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:14
                      znasz "środowisko" lekarzy? księży? wiesz o czym rozmawiają przy wódce? czy
                      uważasz, że ratowanie jest ich misją? a może tylko pracą?? tych "złych",
                      których spychasz na margines wcale nie jest tak niewielu, może się okazać, że
                      proporcje są zupełnie inne niż Ci się wydaje...
                      piszesz o m(M)iłości i szacunku, to piękne słowa, ale tylko słowa, duchowni
                      zazwyczaj też pięknie mówią, ale nie to jest ważne lecz ich czyny, dają wszakże
                      przykład... więc najpierw należy wymagać od nich... krucjaty i "inne knoty" nie
                      są wyznacznikiem religii powiadasz?? może wyznacznikiem nie są, ale mówią wiele
                      o ludziach tej wiary, którzy te "knoty" tworzą, a przecież Kościół to ludzie, a
                      skoro ludzie są tak nikczemni i ułomni to i Kościół musi być taki (logiczne?),
                      a dlaczego zatem tak zaciekle broni się Kościoła? być może również dlatego, że
                      jest tam wiele cech i wartości pozytywnych, dobrych, szlachetnych... godnych
                      naśladowania... więc warto tego bronić... a per pedes?? czy on jest tylko
                      nikczemy i ułomny?? taki zły i ochydny, że kilku uczestników tej dyskusji
                      odrzuciło z góry chęć poznania go... obłuda... sami nie są lepsi, a nawet
                      pokazali, że są gorsi... i tyle!

                      dodam tylko to o czym pisałem wcześniej... kultura osobista powinna obowiązywać
                      w obie strony... ksiądza (ustaliliśmy, że to jest również tylko człowiek) też!
                      przyszedł, przerwał osobie głodnej i zmęczonej posiłek i nawet nie przeprosił,
                      nie życzył smacznego, nie spytał się czy może... a nie, spytał sie przecież!!
                      ale nie ścierpiał odpowiedzi!! grzecznej, przyzwalającej odpowiedzi!! to po co
                      się pytał? retorycznie?? z góry zakładajac, że co?? że może wszystko??

                      evonka napisała:
                      > chodzi w tym wszystkim, żeby najważniejsza była Miłość czyli szacunek dla
                      > człowieka, bezwzględne umiłowanie jego człowieczeństwa, to kim jest a nie co
                      > robi.
                      a teraz w miejsce człowieka wstaw per pedesa i zastanów się nad większościa
                      uczestników tej dyskusji, nad sobą również... choćby za słowo burak... bo
                      nazwanie kogoś burakiem to nie jest oznaka szacunku... raczej nie...
                      • evonka Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 11:41
                        słuchaj, włąsciwie powinnam rzeczywiście dać sobie spokój i już więcej nie
                        pisać, bo dla mnie zachowanie perpedesa było buraczane, a Ty chętnie
                        dokończyłbyś obelgi kogoś kto ponoć się podszył pod Ciebie w jednym z
                        wcześniejszych postów... zdaje sie, że nie wyczuwasz różnicy w wadze tych dwóch
                        okresleń... to jedno.
                        drugie to to, że wiem o czym lekarze rozmawiają przy wódce, wiem, ze są tacy z
                        misją i tacy, ktozy odwalają robotę, bo za 100zł nie chce im się mieć misji..
                        nie piszę o czymś o czym nie mam pojęcia, w przeciwieństwie do niektorych...
                        uogólniasz, Kolego, a to nie dobrze, bo żyjesz uprzedzeniami, do Kościoła na
                        przykład. nigdy nie powiem, że Kościół jest idealny, bo byłoby to świadectwem
                        mojej naiwności i zaślepienia. a daleko mi do tego.
                        myślę, że inne osoby czują odrazę do sposobu w jakim perpedes opisał zdarzenie,
                        bo ujawnił w nim swoje szyderstwo i zakpił sobie niesmacznie... nie dziw się,
                        że są ludzie, którzy wcale nie mieliby ochoty zawitać niespodziewanie w jego
                        progi, bo może akurat trafią w ziemniaczki i fasolkę, które okażą się
                        ważniejsze.
                        nadal uważam, że najważniejszy jest człowiek, to nie odbiera mi prawa oceniania
                        jego postępowania i nie godzenia się na krzywdę... rób co chcesz. granicą jest
                        to czy kogoś swoim zachowaniem nie ponizasz.
                        • evonka Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 11:42
                          oczywiście miałam na mysli 1000zł, ani 100. uprzedzam, bo moze uznasz, ze piszę
                          farmazony
                        • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 11:54
                          wyjaśnienie... otóż nie dokończyłbym chętnie czyichś obelg... jeśli
                          zamierzałbym ich użyć to bym użył i dokończyłbym - gdybym to ja pisał, ale
                          skoro nie ja je napisałem, więc nie miałem czego kończyć i tyle. powtórze:
                          gdybym to je je napisał to bym dokończył na twoje życzenie... ale widocznie nie
                          czułem potrzeby, ani powodu, aby używać takich słów pod twoim adresem i tego
                          nie zrobiłem... jeśli wątpisz czy to ja pisałem czy ktoś się pode mnie podszył
                          to nie jest mój problem... ale na pewno twoje wątpliwości cieszą tego, który to
                          zrobił.
                          co do lekarzy (w bardzo dużym stopniu dotyczy to też księży) to ich misją
                          bardzo często juz nie jest ratowanie ludzi tylko zysk... materialne dobra,
                          niekoniecznie w zamian za ratunek... czesto ich zachcianki i potrzeby kosztują
                          ludzi zdrowie, życie, uczucia, oczywiście pieniądze i majątek bo igrają z
                          ludzkimi słabościami i wykorzystują je nierzadko w sposób perfidny... a Ci z
                          misją ratowania? są i tacy, ale jak długo starcza im sił? tym bardziej, że
                          starsi koledzy raczej im w tym nie pomagają... jeśli chodzi o te 1000zł to
                          byłem kiedys świadkiem takiej rozmowy jak lekarz mówił do pacjęta o zmianach w
                          systemie zdrowia: "My(lekarze) sobie zawsze poradzimy, gorzej z wami
                          (pacjętami)." ano właśnie tak: lekarze i księża sobie zawsze poradzą, są mocni
                          i potrafią walczyć o swoje... szkoda, że niemal zawsze tylko o swoje, i że w
                          pierwszej kolejności o swoje... ale to inny wątek.
                          co do uogólniania to raczej Ty uogólniasz Evonko i nie starasz się spojrzeć z
                          innej strony na pewne sprawy, podchodzisz do tego, uważam nawet, że nie tyle
                          subiektywnie, co idealistycznie i jednotorowo z góry zakładając "gdzie" "co"
                          i "jak"... nie pytasz dlaczego, nie starsz się zrozumieć racji drugiej strony,
                          nie bierzesz pod uwagę dobrych intencji per pedesa, z góry zakładasz, że rację
                          może mieć tylko osoba duchowna i tylko ona postępuje słusznie... posługiwałaś
                          się różnymi przykładami piętnującymi zachowanie per pedesa (nie będę ich
                          oceniał i porównywał czy były adekwatne do sytuacji czy też nie tylko podam
                          swój): przychodzi znajomy (nieważne, którego z domowników), znajomy jest
                          palaczem (zakładamy, że w domu są też osoby niepalące), chce zapalić papierosa
                          i pyta sie czy może... może oczekiwać przyzwolenia, bądz nie... albo zostanie
                          mu wskazane pomieszczenie, w którym mógłby zapalić... cokolwiek by nie usłyszał
                          z pokorą powinien przyjąć odpowiedz... tym bardziej UPRZEJMĄ odpowiedz.
                          per pedes opisał zderzenie z pewnym dystansem, moze nazbyt frywolnie, ale
                          przecież nie użył obraźliwych sformułowań... księża są faktycznie
                          funkcjonariuszami Watykanu, pełnią wszakże określone funkcje w tej
                          hierarchii... poza tym miał prawo sformułować nawet w bardzo szyderczy sposób
                          to opowiadanie bo zachowanie księdza do tego skłania. Kpiną był wyjście z
                          mieszkania, a nie stawienia czoła trudnością i niespodziewanemu zachowaniu per
                          pedesa, gdzie osoba duchowna, pasterz dusz, przewodnik, osoba, która powinna
                          być ponad takimi zachowaniami nie wytrzymała nawet tak delikatnej presji... nie
                          mówiąc juz o przysłowiowym drugim policzku... to jak sobie ten człowiek
                          poradzi, gdy stanie przed większym problemem, jak on chce ratować dusze?
                          co do modlitwy to kiedyś Chrześcijanie podobno potrafili modlić się pożerani
                          przez lwy, a teraz... mogą się tylko modlić w sterylnych warunkach i nic nie
                          może ich rozpraszać...? pysznie!
                          a ja się właśnie dziwie, że są ludzie, w większości Katolicy, którzy w dupie
                          mają swoją religie, jej przykazania i mądrości i skreślają z góry człowieka
                          nawet go nie poznawszy... jesteście religijni tylko na pokaz i korzystacie ze
                          swych przykazań tylko wtedy, gdy Wam to pasuje i przede wszystkim wobec
                          innych...
                          oczywiście masz prawo do oceniania tylko, że skoro to robisz subiektywnie, bez
                          zrozumienia, jednostronnie to twoja ocena jest raczej mało trafna i
                          nieadekwatna... poprostu niewłaściwa... nie powinnaś publicznie nawet próbować
                          oceniać nie znając dokładnie sytuacji, motywów, nie potrafiąc odnieść się do
                          każdej ze stron w sposób obiektywny i sprawiedliwy, oczywiście dyskutować
                          można, nawet trzeba, starać się wyjaśnić, dociec, ale ocenę powinnaś zachować
                          dla siebie... bądz zastrzec, że jest to tylko twoja subiektywna i niedoskonała
                          opinia, a nie ogłaszać to jako prawdę jedyną i absolutną... Ty prawdopodobnie
                          zachowałabyś się inaczej i okej, ale całkowitej pewności mieć nie możesz, byłaś
                          kiedyś w takiej sytuacji?
                          ważne jest aby żyć i pozwolić żyć innym, prawda? i teraz tak obiektywnie
                          postaraj się zastanowić, kto do kogo miał pretensje za to, że żyje jak chce?
                          czy nie zauważasz, że to zachowanie księdza było przepełnione dumą i pychą, że
                          to właśnie on swym zachowaniem pokazał jak nisko cenił pozostałych skoro nie
                          ścierpiał potraktowania go jak równego im??
                          • evonka Re: ...i po kolędzie 08.01.05, 12:24
                            no to się napisałeś....
                            ja nieco krócej:
                            w zadnym poście nie odniosłam się do tego jak zachował się Ksiądz. bo nie wiem
                            jak dokładnie było, per pedes opisał swoje zachowanie, pochwalił się tym na
                            forum, wiec tylko do tego się odnoszę.
                            nie uważam, że znam jedyną prawdę, nie podchodze idealistycznie, wierz mi, nie
                            jestem nawiedzoną katoliczką klepiącą modlitwy jedna za drugą byle klepać, nie
                            słucham Radia Maryja. znam dobrych i złych księży, jednych lubię, innych nie,
                            uważam, że generalnie środowisko duchownych przezywa kryzys, ale tak się
                            składa, że nie wpływa to na moją wiarę i światopogląd...
                            założyłeś, że popieram tego ksiedza, że podoba mi się to, ze się obraził. a ja
                            nawet nic o tym nie napisałam. pisałam, ze zachowanie perpedesa i opisywanie
                            tego na forum w, nie oszukujmy się, pseudo-ironiczny sposób, moze razić osoby o
                            normalnej wrażliwości kulturalnej. i nic do tego ma czy wierzę czy nie.

                            porównanie do palacza jest cokolwiek naciągniete. bo nikt nie przychodzi do
                            czyjegoś domu tylko, żeby sobie popalić. poza tym wspólna modlitwa tak sie ma
                            do współnego palenia jak kij do nosa...

                            tak jak Ty nie popieram katolików "na pokaz". niecierpię obłudy i zakłamania.
                            szkoda, że uogólniasz(a mi zarzucasz uogólnienia..) i mówisz "Wy, Katolicy...".
                            Nie znasz wszystkich, przykro mi, ze trafiłeś na takich, którzy Cię
                            skrzywdzili.


                            • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 12:59
                              okej... oczywiście... tylko, że przykład palacza jest tak samo adekwatny do
                              całej sytuacji jak twoje wcześniejsze przykłady... (niestety kij do nosa moze
                              mieć bardzo wiele) poza tym, nie napisałem, ze ktoś przyszedł tylko zapalić...
                              tak samo ksiądz nie przyszedł się chyba tylko pomodlić prawda?
                              co do Katolików, to zwracałem sie bezpośrednio do uczestników tego forum,
                              którzy są Katolikami, a zachowali się w tej dyskusji trochę poniżej pewnego
                              poziomu i trochę nie tak jak nakazują im pewne przykazania...
                              per pedes opisał swoje zachowanie, ale przede wszystkim zrobił to bo był
                              zdziwiony zachowaniem księdza, to jasno wynika z tej opowiastki i to jest
                              głównym wątkiem... nie chwalił sie swoim zachowaniem tylko ukazal zachowanie
                              księdza. szkoda, że zwrócono uwagę na niego (tak naprawdę na nic nie znaczącą
                              jednostkę), a nie podjęto tutaj innego, o wiele poważniejszego tematu...
                              to, że nie jesteś nawiedzoną katoliczką nie oznacza, że nie możesz podchodzić
                              idealistycznie do pewnych spraw...
                              założyłem, że nie masz nic przeciwko zachowaniu tego księdza i że je
                              usprawiedliwiasz - nie musiałaś o nim pisać, aby odnieść takie wrażenie...
                              wrażliwość kulturalna tutaj niestety objawia się tylko w jedną stronę...

                              ja nie wybaczam tylko kłamstwa:)
                • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 16:45
                  evonka napisała:

                  > [..] wiara chrześcijańska.... nie chce im się już sięgnąć do kwintesencji
                  czyli do Ewangelii [..]

                  Ujmując rzecz bardzo ogólnie - aby być dobrym dla ludzi, pomagać im i nie robić
                  im szkody itd itp, nie potrzebuję mitu o istnieniu nade mną miecza ognistego w
                  postaci wszędobylskiego bytu nadnaturalnego. Niestety, z żalem przyznaję, że są
                  tacy, dla których taki "nazdór" jest konieczny.
                  • evonka Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 16:57
                    pojęcie dobroci masz mocno wypaczone, co widać w pierwszym poście...
                    i wciąż jesteś szyderczy, a to powoduje, że znów dam sobie spokój...
                    i nie pisz mi, gdzie jest pies pogrzebany i, że dyskusja nie ma sensu. zawsze
                    ma sens. jeśli tylko sznujesz rozmówcę. a niestety nie szanujesz. więc wybacz,
                    pisz sobie co chcesz, uzewnętrzniaj swój mikro-poziom kultury, szydź i szklauj,
                    żyj po swojemu, pewnie i tak nigdy się nie spotkamy...
                    • per_pedes Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 17:20
                      > pojęcie dobroci masz mocno wypaczone, co widać w pierwszym poście...
                      Evonko, proszę Cię, wskaż mi, gdzie jestem w mojej historii niedobry.

                      > i wciąż jesteś szyderczy, a to powoduje, że znów dam sobie spokój...
                      Moja ostatnia odpowiedź nie miała w sobie ani cienia szyderstwa

                      > i nie pisz mi, gdzie jest pies pogrzebany i, że dyskusja nie ma sensu. zawsze
                      > ma sens. jeśli tylko sznujesz rozmówcę. a niestety nie szanujesz.

                      Przepraszam - nie tylko nie zwymyślałem żadnego rozmówcy (co wobec mnie
                      zastosowano), ale dość kulturalnie stwierdzałem swoje racje. Czy określenie
                      "nadnaturalny byt" jest dla Ciebie obraźliwe? Czy w dyskusji z Tobą odbiegałem
                      od tematu czyniąc Ci wykłady na temat Twojej rodziny, której nie znam?
                      Cieszę się, że tak bronisz swojej racji, bo możemy sobie ciekawie podyskutować.
                      Nie wyraziłem zwątpienia w sens dyskusji.

                      > [...]żyj po swojemu,

                      Będę - i Ty również!

                      > pewnie i tak nigdy się nie spotkamy...

                      Umówmy się więc na kawę.
                      • Gość: Fizyk Ale my znamy Twoją rodzinę. IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 17:38
                        Nawet dość dobrze.
                        Sam się o to postarałeś.
                        • per_pedes Re: Ale my znamy Twoją rodzinę. 06.01.05, 17:51
                          Ilu zatem mam braci?
                          Szkoda, że nie poznałeś członków mojej rodziny podsłuchując ich w toalecie. Czy
                          naprawdę pomyślałbyś wówczas, że porozumiewają sie za pomocą stękań i chlupań?

                          No, chyba że jesteś fizykiem teoretycznym, wtedy teorii możesz tworzyć na potęgę.

                          A poza tym, proszę się nie wtrącać, nie zapraszałem tu Pana, przeszkadza mi Pan,
                          bo właśnie jem obi.. to znaczy dyskutuję z Evonką.
                          • evonka Re: Ale my znamy Twoją rodzinę. 06.01.05, 18:14
                            nie umówię się z Tobą na kawę, od razu wyjaśniam.
                            i nie zamierzam już kontynuować tej wymiany zdań. cokolwiek zaczepnego
                            napiszesz już Ci nie odpowiem, bo nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś moze
                            czuć inaczej niż Ty, że może czuć się obrażony, dotknięty, jakkolwiek to
                            nazwać, twoimi wypowiedziami czy czynami...

                            Istotnie nie zwymyślałeś rozmówcy(poza "muszę Cię zabić i Oszołomku"), ale nie
                            czujesz tego, że twoje szydercze wypowiedzi mogą kogoś bardziej ranić i obużać
                            niż to, ze nazwiesz go głupkiem... Jesteś wyćwiczonym graczem, perpedes,
                            sprawia Ci przyjemność badanie jak ludzie zareagują jak określisz: "oficer
                            Watykanu" czy "nadnaturalny byt" - bo dobrze wiesz, że możesz mówić inaczej, są
                            na to normalnie przyjęte określenia: ksiądz czy Bóg - bo o Niego zapewne Ci
                            chodziło... Ale wiesz, zachowujesz się w ten sposób nie jak literat-bohater ale
                            jak tchórz...
                            I dlatego twoje zachowanie budzi moją odrazę. Znałam kiedyś jednego
                            takiego "Januszka", który lubił męczyć, dręczyć psychicznie... nie żebym się
                            czuła specjalnie udręczona twoim zachowaniem, ale czytając twoje wypowiedzi
                            odnoszę wrażenie, że lubujesz się w sarkastyczno-szyderczych praktykach. Tak,
                            tak, są to praktyki "kulturalne", nikogo nie zwymyślasz, i zapewne nosisz
                            dobrze skrojony garnitur i większość ludzi uważa Cię za super-gościa.
                            I dlatego póki co nie mam ochoty na poznanie Cię przy kawie.
                            • per_pedes Re: Ale my znamy Twoją rodzinę. 06.01.05, 18:45
                              evonka napisała:

                              > nie umówię się z Tobą na kawę, od razu wyjaśniam.
                              Przykro mi. Szkoda, bo może straciłem możliwość kontaktu z wrażliwą i miłą osóbką.
                              A na herbatę?

                              > i nie zamierzam już kontynuować tej wymiany zdań. cokolwiek zaczepnego
                              > napiszesz już Ci nie odpowiem, bo nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś moze
                              > czuć inaczej niż Ty, że może czuć się obrażony, dotknięty, jakkolwiek to
                              > nazwać, twoimi wypowiedziami czy czynami...

                              Oj, Evonko, napisałem przecież, że cieszy mnie dyskusja - ale nie dlatego, że
                              mam z niej diabelską uciechę, tylko lubię ciekawą wymianę zdań.


                              > Istotnie nie zwymyślałeś rozmówcy(poza "muszę Cię zabić i Oszołomku"),

                              Uczyniłem tak wobec jednej jedynej osoby, która zaatakowała mnie wprost - i
                              faktycznie, źle postąpiłem, powinienem zignorować atak tego trolla.

                              > ale nie czujesz tego, że twoje szydercze wypowiedzi mogą kogoś bardziej ranić
                              > i oburzać niż to, ze nazwiesz go głupkiem... Jesteś wyćwiczonym graczem

                              Przykro mi, że rani Cię wypowiedź nie kierowana bezpośrednio przeciwko Tobie ani
                              nawet z Tobą nie związana. (Piszę to bez żadnego sarkazmu czy złej woli, o którą
                              wciąż mnie posądzasz)

                              > sprawia Ci przyjemność badanie jak ludzie zareagują jak określisz: "oficer
                              > Watykanu" czy "nadnaturalny byt" - bo dobrze wiesz, że możesz mówić inaczej,

                              Mogę także używać alternatywnych określeń wobec tych ogólnie przyjętych.
                              Dlaczego zabraniasz nazywać mi rzeczy po swojemu?

                              > Ale wiesz, zachowujesz się w ten sposób nie jak literat-bohater ale

                              Nie czuję się powołany do takiej misji

                              > jak tchórz...

                              ...sam przeciw wszystkim...

                              > I dlatego twoje zachowanie budzi moją odrazę.

                              Przykro mi.

                              > Znałam kiedyś jednego
                              > takiego "Januszka", który lubił męczyć, dręczyć psychicznie...

                              Zerwałbym z takim typem znajomość.

                              > odnoszę wrażenie, że lubujesz się w sarkastyczno-szyderczych praktykach.

                              Tylko, jeżeli jest taka okazja - nie jest to moja droga życiowa.

                              > zapewne nosisz dobrze skrojony garnitur i większość ludzi uważa Cię za
                              > super-gościa.

                              Nie cierpię uniformizacji, jakiej oznaką są garnitury. A krawat to mój wróg
                              publiczny nr 2.

                              > I dlatego póki co nie mam ochoty na poznanie Cię przy kawie.

                              W tym "póki co" upatruję nadzieję chociaż na herbatkę.

                              Przepraszam, że czujesz się urażona mymi wypowiedziami, widzę Twoją wrażliwość i
                              przykro mi, że widzisz we mnie jeża z kolcami (oraz rogami i ogonkiem), ale nie
                              jestem obłudny i nie będę udawał innego, niż jestem.

                              Miłego dnia.
                          • gaz.musztardowy Re: Ale my znamy Twoją rodzinę. 06.01.05, 18:28
                            Masz braci?
                            A faktycznie, masz!
                            Jeden ma na imię Albin.
                            A drugi KRISS.
                            • per_pedes Re: Ale my znamy Twoją rodzinę. 06.01.05, 18:47
                              Oj bez przesady, aż tak blisko z nimi nie jestem.
                              • Gość: Albin Re: Ale my znamy Twoją rodzinę. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 10:43
                                hej... podobno wszyscy jesteśmy braćmi...:)))
                    • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 12:06
                      pojecia dobra i zła są pojęciami względnymi, zmieniającymi się tak jak
                      potrzeby...
    • Gość: Qt FILIDOR Z WAS WYŁAZI... IP: *.icpnet.pl 06.01.05, 18:35
      Jezu, gdzie ja mieszkam! Co za cholerna hipokryzja z tych p..rzonych katolików
      wyłazi! Każdy bluzga na człowieka, bluzga go za coś, co moze zbyt grzeczne nie
      było, ale NA PEWNO nie było "maksymalnym buractwem"!

      Dobrze widać, że chcecie go zbluzgać nie za to, że zachował się nieco
      niegrzecznie, ale że tak potraktował KSIĘDZA! Co za dzieci.... Nie napisaliście
      tego, bo dobrze wiecie, że zostalibyście wyśmiani. Wierni bez wiary w siebie....
    • 0ldboy Per pedes! Wciąż nie odpowiadasz na moje pytanie.. 06.01.05, 18:38
      Jaką pracę wykonujesz?
      Wstyd się przyznać?
      Tylko nie mów, że nie ma to żadnego znaczenia.
      • per_pedes Re: Per pedes! Wciąż nie odpowiadasz na moje pyta 06.01.05, 18:51
        Ah, wybacz, w natłoku kalumni i potwarzy zapomniałem o odpowiedzi na umiarkowany
        post.
        Pracę wykonuję różną, od biurowo-papierkowej, poprzez graficzną, programistyczną
        i tłumaczeniową do lenistwa włącznie. CV+LM na życzenie.
    • lndianin Swoją drogą to chyba per_pedes (notabene cham)... 06.01.05, 19:43
      ... ociera się o rekord tego forum.
      Już prawie dwieście wypowiedzi , a wątek funkcjonuje dopiero drugi dzień.
    • hm` Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 22:39
      "Wszystko wolno! Hulaj dusza!
      Do niczego się nie zmuszaj!
      Niczym się nie przejmuj za nic!
      Nie wyznaczaj sobie granic!
      I nie próbuj nic zrozumieć,
      Nie pochodzi - mieć - od - umieć.
      Możesz wierzyć, lub nie wierzyć,
      Nic od tego nie zależy.

      Nie wyznaczaj sobie zadań -
      Kto się nie wspiął - ten nie spada,
      A kto pragnie być na szczycie -
      Będzie spadał całe życie.
      Nie stać cię na luksus troski,
      Jesteś wszakże dziełem boskim,
      No a Boga przecież nie ma,
      Więc to tyle na ten temat.

      Wszystkie mody, wszystkie style
      Równie piękne są - i tyle.
      (Lub, jak chcesz, równie szkaradne -
      Konsekwencje tego żadne).
      Zachwyt tyle wart, co wzgarda,
      Stryczek tyle, co kokarda,
      Prawda tyle, co jej brak,
      Smaku brak - tyle co smak.

      Bo to o to w końcu chodzi
      By niczego nie dowodzić.
      Nie wykuwać tarcz utopii
      I nie kruszyć o nie kopii.
      Nie planować i nie marzyć.
      Co się zdarzy - to się zdarzy;
      Nie znać dobra ani zła:
      To jest gra - i tylko gra!

      Ktoś się wzburza, że tak nie jest,
      Niech się wzburza! - Ty się śmiejesz!
      Nie daj wzburzać się ni wzruszać:
      Wszystko wolno! Hulaj dusza!
      Wszystko wolno! Hulaj dusza!
      Wszystko wolno! Hulaj dusza!

      - Oj, nie wolno rzeczy wielu,
      Kiedy celem jest - brak celu...
      (Zwłaszcza, jeśli duszy nie ma -
      I to wszystko na ten temat)."
      pozdr. hm`
      • Gość: vca Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 00:03
        evonka napisała:

        "moze własnie dlatego, że wpajano Ci jakąś dziwną odmianę wiary masz tak
        szydercze podejście...?"


        no tak... każda wiara, inna niż katolicka jest dziwna...
        brawo





        nie wiem czy wiesz, ale per_pedes pisał, że wpajano mu wiare katolicka :o)
        • evonka Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 09:03
          nie wiem czy wiesz, ale pisałam o dziwnej odmianie wiary katolickiej..
          podejrzewam, ze wpajano takową perpedesowi, przez co nie wie o niej nic poza
          farmazonami nawiedzonych babć...
          czytaj uchem a nie brzuchem i do konca, to może nie bedziesz musiał się wysilać
          pisaniem niepotrzebnych uwag
          • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 10:38
            jako, że lubie się czasem przyczepić napiszę na razie tylko, że uchem ciężko
            sie czyta... w każdym bądz razie nie lepiej niż brzuchem...
            tak czy inaczej evonka zarzucasz komuś coś przed czym sama nie uciekłaś... (nie
            chodzi tu o poprzedni post, który skomentowałaś) piszerz, że inni nie potrafią,
            nie chcą, zrozumieć, ale sama się nie starasz...
            • gaz.musztardowy Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 23:54
              Gość portalu: Albin napisał(a):

              > jako, że lubie się czasem przyczepić napiszę na razie tylko, że uchem ciężko
              > sie czyta... w każdym bądz razie nie lepiej niż brzuchem...
              > tak czy inaczej evonka zarzucasz komuś coś przed czym sama nie uciekłaś...
              (nie
              >
              > chodzi tu o poprzedni post, który skomentowałaś) piszerz,


              BRAWO!
              Jako, że lubię się czasem przyczepić, to pozwól analfabeto, że zwróce Ci uwagę
              jak piszesz "piszerz"?


              >że inni nie potrafią,
              >
              > nie chcą, zrozumieć, ale sama się nie starasz...
              • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 08:27
                proszę bardzo... pozwalam:)
                ja chociaż potrafię uczyć się na błędach...
              • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 11:57
                ah i cieszę się, że mnie rozszyfrowałeś... ale coż, swój zawsze pozna swego...
              • Gość: Cien Watykanu Re: ...i po kolędzie IP: *.access.uk.tiscali.com 12.01.05, 23:46
                Nie latwo, po koledzie jako byly kapelan pierwszej galicyjskiej. Ale jednak,
                Bog z nami, zawsze z nami. Tak cenzuralnie, dla niektorych ciut mikstury
                chemicznej i mniej bedzie narzekania na koledowanie. Wodz nie wykonal zadania,
                zadanie wykonuje sie samo za niego. Nie ma juz Kosciola, buduja wielkie getto
                na Wzgorzach Golan. A per sedes niech sporzywa w pokoju. Amen
                Cacco in cula. Tak zawoalowanie bracia Polacy.
                Argentynczyk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka