Dodaj do ulubionych

...i po kolędzie

IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 00:29
Dziś akurat zaczynałem jeść obiad po powrocie z pracy, kiedy okazało się, że
zaraz odwiedzi nas funkcjonariusz Watykanu, jak to ma w zwyczaju o tej porze
roku (na zaproszenie mamy, jedynej w naszym gronie osoby mającej kontakt z tą
organizacją). Zazwyczaj w takich sytuacjach skrywałem się w bezpiecznym azylu
mojego pokoju, ale tym razem nie chciałem przerywać obiadu.
Przełykałem właśnie ziemniaczki i fasolkę, kiedy swiątobliwy mąż zakołatał do
drzwi. Wstąpiwszy w nasze skromne progi wpierw spytał, czy rodzinka w
komplecie, następnie przeszedłszy do głównego pokoju przywitał nas swoim
"Szczęść Boże" (co po ludzku znaczy "Dzień dobry"), na co ja z ojcem w
odpowiedzi podaliśmy mu dłonie z kulturalnym "Dobry wieczór panu".
Po tym, składając ręce spytał: "Możemy się pomodlić?".
Ja, przesunąwszy się z talerzem i widelcem na drugą stronę stołu tak, by nie
być do gościa odwrócony plecami, odrzekłem: "Oczywiście, mi to nie będzie
przeszkadzać".
Słysząc to księżulo odwrócił się na pięcie i pomknął do drzwi i, niepomny na
wołania i prośby mamy, mrucząc coś pod nosem opuścił nasze mieszkanie!
Obserwuj wątek
    • dziad_borowy Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 01:42
      Pewnie chcialbys zeby cie pochwalic jaki to nie jestes luzak. Ale tak sie
      sklada, ze niezaleznie od tego jaki kto ma stosunek do religii i do ksiezy to
      powinien okreslic twoje zachowanie nieprawdopodobnym buractwem. Bo twoja Matka
      chciala wizyty ksiedza i nic by ci sie nie stalo gdybys ruszyl dupe do innego
      pokoju. I nie masz sie czym chwalic, lepiej by bylo gdybys szybko nauczyl sie
      chocby podstawowych zasad dobrego wychowania.
      Antydzierżbór, co po ludzku oznacza jesteś burakiem!!!
    • blq i po honorze.... 05.01.05, 02:40
      Niestety, to prawda ze nie ma sie czym chwalić.
      Księża bywają dobrzy i źli, jak wszyscy ludzie. Co nie znaczy, że należy ich
      traktować jako podludzi, obrażając ich wiarę, a zarazem swoją matkę.

      Super jesteś, koleś, nie ma co.

      Kiedyś za wiarę i za honor własnej mamy ludzie gotowibyli ginąć. Teraz nie są
      gotowi nawet wyjść z kuchni...

      Chlopie (nie mający dość przyzwoitości by podpisać się własnym nickiem) - kim Ty
      będziesz za 20-30 lat?

      Ano, zapewne takim chamem i prostakiem, jak wpadający czasem na forum Łódź
      niejaki Krzyś52 (nb Łodzianin z urodzenia, jakiś Hamerykanin obecnie),
      wypisujący tu brednie typu "zdjąć to gó.. z Sejmu" (chodzi o krzyż), a na forum
      "Aktualności" popisujący się inteligencją, wymyślając historie o masturbacji do
      figurki Matki Boskiej.

      Gratulacje, Per Sedes....

      ps. nie jestem katolikiem. jak ksiądz przyszedł, ja poszedłem do innego pokoju.
      po prostu....
      • evonka Re: i po honorze.... 05.01.05, 08:44
        zgadzam się ze wszystkimi wcześniej piszącymi...
        i zastanawiam się dlaczego wychodzić do innego pokoju? dlaczego unikać?
        sama jestem chrześcijanką, katoliczką, mam znajomych z innych wyznań, bywam u
        nich w domach, w kościołach czy świątyniach i wcale nie uciekam. ale może
        dlatego, że wierzę... a jak ktoś wogóle w istnienie Boga nie wierzy?? no to
        może chce się schowac, nie przeszkadzać, bo nie czuje kompletnie nic....
        ...ciekawe czy autor pierwszego postu podobnie traktuje innych przyjaciół mamy,
        którzy mu nie odpowiadają??? czy też siorbie zupę nie zwracając uwagi na to, że
        tuż obok toczy się rozmowa...??? trzeba byc burakiem, żeby się tak
        zachowywać.... nie ma się czym chwalić....
        • uerbe ... 07.01.05, 13:52
          Gość portalu: Albin napisał(a):

          > a krzyż powinien być zdjęty w parlamencie... to władza świecka, mogą tam
          > zasiadać osoby różnego wyznania i krzyż nie jest wskazany

          Owszem, władza świecka... wybrana przez naród w 95 procentach katolicki. Śmiem
          przypuszczać, że ów naród (a przynajmniej owa większość) nie życzyłaby sobie
          zdjęcia symboli swej wiary... podobnie jak życzył sobie (i do czego w związku z
          tym dążył ów parlament) nawiązania do religii w preeambule do konstytucji UE.
      • per_pedes Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 22:37
        Gość portalu: mirka napisał(a):

        > I co ? Rozczarowany ? Idź z tymi wypocinami na FA, może się komus spodobaja.

        Wręcz przeciwnie, wspaniale oddaliśmy dzięki tej dyskusji przekrój społeczeństwa.

    • ku.klux.klaun No Ty straszny twardziel jesteś per pedes! 05.01.05, 10:43
      I jak dobrze wychowany.
      Ale nie przesadziłeś z grzecznością
      podając Księdzu rękę?
      Przecież mógł Cię czymś zarazić.
      Np. niechęcią do szatana.
      I co by się wtedy z Tobą stało?

      A na przyszłość to dam Ci radę:
      Zamiast wymyślać takie historyjki
      weź się do nauki.
      Pewnie dostałeś wczoraj jakąś pałę z religii
      i się próbujesz odegrać.
      Ale Ci to nie wychodzi.
    • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 11:25
      Widzę, że frywolny i beztroski ton mojej wypowiedzi nieco Was wszystkich zmylił
      i być moze słusznie znaleźliście w nim powody do oburzania się, przyklejając mi
      łatę buraka, antyklerykała, faszysty, masona, akwizytora... (no, może nie
      wszystkie z nich) i nie zauważając sedna sprawy:
      Cóż to, za przeproszeniem, za "dusz-pasterz", który na grzeczną i szczerą
      odpowiedź bez cienia sarkazmu czy ironii, obraża się niczym panna i rejteruje?
      Czy tak trudna jest do przejścia przez głowę myśl, że ktoś właśnie wrócił z
      pracy i je swój obiad o 19:30? Czy może kapłan już tak przyzwycził się do bicia
      mu pokłonów, całowania po rękach i ogólnego konformizmu, że na oznaki braku,
      wedle jego mniemania, należnego mu szacunku (a nie, jak Wam się wydało, braku
      jakiegokolwiek szacunku) jego urażona duma własna każe mu obrócić się na pięcie
      i wyjść, nie słuchając próśb osoby, która go zaprosiła? Czy tego uczą ich w
      seminariach?
      To, że po przywitaniu gościa wróciłem do przerwanego posiłku i wyraziłem swoją
      aprobatę wobec proponawanej przez niego czynności jest tak obraźliwe?
      Zaskoczyło mnie to i było mi nawet dość przykro (właśnie z powodu mamy, która po
      początkowych emocjach jednak przyznała, że gość zachował się co najmniej
      dziwnie), ale cała sytuacja wywołała u mnie mocne rozbawienie.
      Ot, tyle.
        • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:08
          Spróbuj przez chwilę obiektywnie przeczytać, co napisałem. Czy kulturalne
          przywitanie i absolutnie szczere przyzwolenie na wykonywanie swoich praktyk
          można uznać za zniewagę? Czy raczej to, że oficer papieski traktuje swoje
          zajęcie automatycznie, chcąc jak najszybciej odbębnić swoje zdrowaśki, nie
          wdając się z domownikami w zbędne rozmowy, i ruszając prędko dalej w
          poszukiwaniu wypchanych kopert?
          • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:16
            Wybacz, ale pozostanę subiektywny. I w tym subiektywizmie nie jestem w stanie
            znaleźć źdźbła kultury w Twoim zachowaniu.
            1. Jak Twoja mama mówi do księdza? "Proszę pana", czy "Księże"?
            2. Wsuwanie obiadu w czasie, gdy ktoś przychodzi pobłogosławić mieszkanie jest
            kulturą pojętą swoiście.
            3. Czy poza kręgiem "Faktów i Mitów" ktoś określa księży mianem "oficerów
            papieskich"? To raczej taki subkulturowy slang.
            4. Zdaje się, że to nie Ty wypychasz te koperty.
            5. Twoje zachowanie było zachętą do rozmowy?

            Werbel
            • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:55
              > 1. Jak Twoja mama mówi do księdza? "Proszę pana", czy "Księże"?

              To nie ma żadnego znaczenia. Każdy mówi tak, jak mu się wydaje za słuszne -
              byleby nie obraźliwie.

              > 2. Wsuwanie obiadu w czasie, gdy ktoś przychodzi pobłogosławić mieszkanie jest
              > kulturą pojętą swoiście.

              Wytłumacz mi pojęcie "pobłogosławić"

              > 3. Czy poza kręgiem "Faktów i Mitów" ktoś określa księży mianem "oficerów
              > papieskich"? To raczej taki subkulturowy slang.

              Nie czytuję "FiM"

              > 4. Zdaje się, że to nie Ty wypychasz te koperty.

              <żart>Broń Boże!</żart>

              > 5. Twoje zachowanie było zachętą do rozmowy?

              "Oczywiście, mi to nie będzie przeszkadzać" było zachętą do kontynuacji jego
              wizyty, i, miałem nadzieję, również krótkiej rozmowy.
          • dwiejedynki widze, że poruszyłeś TABU.... 05.01.05, 13:22
            osobiście uważam, że Kapłan okazał się żadnym pasterzem. skoro zreiterował przy
            pierwszych oznakach dyskomfortu to znak, że minął sie z powołaniem. wasz dom
            został potraktowany scenariuszem. miało być jak założył, a nie jakoś
            niestandardowo.jest procedura, ludzie mają jej przestrzegać, tak jak przed
            wiekami, teraz, zawsze i na wieki. monopole są szkodliwe i maja to do siebie,
            że monopolisci popadając w pychę tracą wrażliwość społeczną, wyczucie potrzeb
            klientów...czujność, nie rozwijają sie, ustają w drodze...dlatego tracą rynek.
            a te wszystkie głosy oburzony na Twe karygodne zachowanie doskonale
            odzwierciedlają kondycję piszących. jesteś potępiony, zapadł wyrok w sprawie
            Twej wyrodnosci, buractwa, jeszcze chwila a zostaniesz wygnany poza bramy grodu
            jako trędowaty.ludzie widzą, co chcą i słyszą co chcą. dorabiają własne wersje
            wydarzeń . a najbardziej boją sie swego cienia...który być może im
            uzmysławiasz. pozdrawiam . i wiecej trzeźwości w 2005 życzę.
      • Gość: michał_k Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:09
        Jesteś żałosny. Wizyta księdza odbywa się raz w roku i nic by się nie stało
        gdybyś wstrzymał się z tym obiadem pół godziny. Mogłeś przecież odstawić talerz
        na chwilę, przeprosić i jesli nie chcesz się modlić wyjść do swojego pokoju.
        Jesteś chyba młody, więc ciekawe czy dziwilaby Cię postawa nauczyciela w
        szkole, przychodzi jakiś koleś na jego lekcję, żre kanapkę i mówi do belfra -
        nie przeszkadzaj sobie - nie przeszkadza mi że będziesz tu prowadził lekcję.
          • uerbe Re: ...i po kolędzie 07.01.05, 13:58
            Gość portalu: KRISS napisał(a):

            > Ciekawy przykład ale nie wiem czy zauważyłeś kto był u siebie.

            Widzisz. Odchodząc juz od tematu samego księdza, jest jeszcze coś takiego jak
            szacunek dla rodziców, krewnych, starszych... mnie przynajmniej coś takiego
            wpajano. Jak już tu ktoś zauważył - to nie per_pedes zaprosił księdza, nie on
            decyduje o wydatkach w domu... domyślam się, że również nie on utrzymuje swoją
            matkę ale na odwrót [mogę się oczywiście mylić]. W takiej sytuacji jego psim
            obowiązkiem było odłożyć "dumę" do szuflady... choćby na chwilę. A tak zachował
            się jak niewychowany gnojek.
      • szprota Re: ...i po kolędzie 06.01.05, 12:24
        Gość portalu: per pedes napisał(a):

        > Widzę, że frywolny i beztroski ton mojej wypowiedzi nieco Was wszystkich zmylił
        > i być moze słusznie znaleźliście w nim powody do oburzania się, przyklejając mi
        > łatę (...) masona
        Nie pochlebiaj sobie :P
    • lennon1 Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 12:04
      Jestem pewien, że nie będę nigdy gościem w twoim domu. Przede wszystkim z
      obawy, że będziesz miał coś pilnego do zrobienia i nie chciałbym ci
      przeszkadzać.
      Postawa twoich rodziców też wskazuje na to, że nie potrafią wychowywać dzieci.
      Szkoda tylko ludzi, którzy będą mieli z tobą kontakt.
    • Gość: byłylogowany Re: ...i po kolędzie IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 13:16
      Godna rozpowszechnienia i najwyższego podziwu postawa pana per pedes!
      Coż za umiar, jakie maniery! Wstał, przywitał się, z wielką łaskawością zezwolił
      na modły! To dopiero zimna krew. Taki np pies jak je, to nie ma zlituj. Najpierw
      ostrzegawczo warczy na intruza, jak ten dalej namolnie przeszkadza, to gotów mu
      rzucić się do gardła. A tu proszę, pełna kultura! Zazdroszczę takiego opanowania.


      Swoją drogą, to dziwne, że per pedes jeszcze toleruje własną matkę i Jej
      zacofanie. Bo rozumiem, że to zwyczajowa wizyta księdza w ich domu. Czy przez
      ileś tam lat życia nie mógł wytłumaczyć tej biednej kobiecie Jej
      zaściankowatości? Do dzieła per pedes! Wybij z głowy matki Jej przesądy!



      A tak szczerze mówiąc, to straszny z ciebie buras. Twoja matka musiała nie jedną
      noc przepłakać, że się pod Jej dachem takie chamidło uplęgło.
      • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:23
        > Swoją drogą, to dziwne, że per pedes jeszcze toleruje własną matkę i Jej
        > zacofanie.
        Dyskutujemy od czasu do czasu. Kulturalnie.
        A a propos tolerancji, ctrl+c/ctrl+v z Wikipedii, żebyś zapamiętał:

        "Tolerancja - w mowie potocznej i naukach społecznych - postawa społeczna i
        osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i wyglądu innych
        ludzi, a także ich samych.
        Tolerancja nie oznacza akceptacji czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz
        przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów mimo, że
        nam się one nie podobają.
        Tolerancja jest postawą, która umożliwia otwartą dyskusję. Bez tej postawy
        dyskusja zamienia się albo w zwykłą sprzeczkę albo prowadzi do agresji."

        Ja, tolerancyjnie (nie: wspaniałomyślnie), przyzwoliłem na działania księdza, a
        tutaj spotkałem się z agresją i sprzeczkami.
        • Gość: byłylogowany Re: ...i po kolędzie IP: *.radogoszcz.arise.pl 05.01.05, 14:46
          To zdanko:
          Ja, tolerancyjnie, przyzwoliłem na działania księdza...
          to majstersztyk:(
          Czyżby Twoja matka mieszkała u ciebie kątem? Czy to jednak Ty jesteś tylko
          zameldowany u matki? Jeżeli to pierwsze, to dziwnym jest, że w ogóle przyszedł
          do Ciebie ksiądz. Tam gdzie nie chcą być widziani, to tam się nie proszeni nie
          pakują ze swoimi posługami. Jeżeli to drugie, to matka miała pełne prawo księdza
          podjąć, a Ty powinieneś uszanować Jej wolę. To takie proste. Twoje zachowanie
          świadczy o braku elementarnej kultury. Demonstracyjna konsumpcja obiadu, akurat
          wtedy, kiedy wszedł do domu SPODZIEWANY gość, wystawia Ci jak najgorsze
          świadectwo. Zachowałeś się jak rozwydrzony gó..arz, który manifestuje swoją
          niechęć do pewnego rytuału. Jeżeli, jak twierdzisz, rozmawiasz na codzień z
          matką, to MUSIAŁEŚ wiedzieć, że właśnie tego dnia będzie kolęda. Mogłeś tak
          sobie zorganizować czas, żeby uniknąć spotania z księdzem, albo przesunąć nieco
          swój posiłek. Ale nie, Ty musiałeś pokazać na co Cię stać. I co tym zyskałeś?
          Ból matki. Masz satysfakcję? Gratuluję. Jeżeli chodzi o te "napaści" na forum.
          Czego oczekiwałeś? Obnażasz publicznie swoje buractwo, niemal że się nim
          chełpisz i co, czekałeś na oklaski? Tak, są i tacy którzy przyklaskują takim
          zagrywkom. Ale są i normalni, niekoniecznie praktykujący katolicy, trzeźwi
          ludzie, którzy mogą tylko z pobłażliwym uśmieszkiem traktować takich dupków. Są
          też i tacy (sam się do nich zaliczam), którzy wygarniają prosto w oczy chamom
          ich chamstwo. Boli? To i dobrze. Może na przyszłość nim czymś "błyśniesz",
          chwilę się zastanowisz. I na koniec. Wspomniałeś, że obiadek jadłeś po powrocie
          z pracy. Jeżeli tak, to można przyjąć, że potrafisz się już sam utrzymać. W
          takim razie idź na swoje, wyprowadź się od matki, wolnoć Tomku we własnym domku.
          Nie będziesz narażony na obiadowy stres i na ewentualne wrzody żołądka w
          przyszłości. A Twoja matka mogła będzie bez wstydu oddać się własnym przekonaniom.
          • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:20
            > matka miała pełne prawo księdza
            > podjąć, a Ty powinieneś uszanować Jej wolę. To takie proste.

            Ależ oczywiście że to proste. I tak się stało! Nie dziwię się, że nie czytasz
            uważnie wypowiedzi takiego buraka jak ja, ale jeżeli chcesz je komentować, to
            proszę, poświęć chwilkę uważnej lekturze.



            > Demonstracyjna konsumpcja obiadu, akurat wtedy, kiedy wszedł do domu
            SPODZIEWANY gość, wystawia Ci jak najgorsze

            Spożywałem obiad zwyczajnie, nie mam w naturze obnoszenia się z wchłanianiem
            posiłków, a gość spodziewany stał się dopiero po kilku pierwszych kęsach.

            > Zachowałeś się jak rozwydrzony gó..arz, który manifestuje swoją
            > niechęć do pewnego rytuału.

            Ah, gdybyż można było wymienić dresów, blokersów, skinów, bojówki LPR-u,
            satanistów pętających się po ulicach na takich rozwydrzonych gó...arzy jak ja.

            Niechęć jest lepsza niż otwarta wrogość.

            > MUSIAŁEŚ wiedzieć, że właśnie tego dnia będzie kolęda. Mogłeś tak
            > sobie zorganizować czas, żeby uniknąć spotania z księdzem...

            Jeżeli już czepiamy się prostych faktów, to nie, ministrant zaanonsował
            przełożonego zapewne kilka minut przed moim powrotem z pracy. Ale to akurat nie
            ma żadnego znaczenia.

            > swój posiłek. Ale nie, Ty musiałeś pokazać na co Cię stać. I co tym zyskałeś?

            Widzisz, są tacy, którzy nie zawsze robią wszystko dla zysku, i niepotrzebna im
            w tym żadna religia.

            > Ból matki. Masz satysfakcję?

            Absolutnie nie. Zapoznaj się z postami obok.

            > są też i tacy (sam się do nich zaliczam), którzy wygarniają prosto w oczy
            chamom ich chamstwo. Boli?

            Ani trochę - Ty masz swoją subiektywną rację i ja mam swoją subiektywną rację.
            Ale skoro taki jesteś skory to wygarnięcia innym tego, co Tobie się nie podoba,
            to jak możesz mieć mi za złe moje _obojętne_ podejście do księdza? Ja mówię "Rób
            pan co chcesz, mi to nie szkodzi", a Ty "Ty gó..niarzu jeden ty".
          • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:15
            ale chyba pominąłeś wątek, w którym to matka przyznała rację synowi, że to
            przede wszystkim ksiądz zachował się dziwnie i nienależycie do sytuacji, a tu
            chyba o nią przede wszystkim chodzi... ksiądz przyszedł do czyjegoś domu, nie
            wiedząc jakie panują tam relację i co? i nie był lepszy... ba śmiem twierdzić,
            że o wiele wiele gorszy... zresztą dla kogo on chodzi po kolędzie?? dla siebie??
              • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:36
                więc się go zapytaj (per pedesa)...
                ale napisz, czy zachowanie księdza (nawet gdyby jego wersja rożniła się nieco)
                przystoi kapłanowi, spadkobiercy nauk chrystusowych?? przecież od razu widać,
                że ten człowiek nie rozumie religii, której się podobno poświęcił...
                • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:47
                  Szkoda, że ksiądz nie powstrzymał emocji. Ale - nawet na podstawie opisu per
                  pedesa - miał pełne prawo do emocji. Ksiądz jest również człowiekiem. Jeśli na
                  jego drodze staje złośliwiec, który swój stosunek do niego na "dzień dobry"
                  deklaruje owym "pan" (mimo, iż wie, że ma do czynienia z księdzem), z całą
                  pewnością ma podwyższony poziom adrenaliny.

                  Oczywiście wiele zależy - tak myślę - od formacji tego księdza i jego
                  doświadczeń. Niektórym takie zachowanie może się kojarzyć z okresem, kiedy
                  "niezidentyfikowani sprawcy" zabijali duchownych. I wkraczają tu emocje, których
                  nie zrozumiem ja i zapewne nie zrozumiesz Ty.

                  Chrystus, gdy wkroczył do świątyni pełnej kupców, również zareagował ostro.

                  Wolałbym, gdyby ksiądz zareagował inaczej (ze względu na matkę prowokatora).
                  Sprzeciwiam się stawianiu znaku równości między zachowaniem per pedesa i księdza.

                  Werbel
                  • Gość: Albin Re: ...i po kolędzie IP: *.toya.net.pl 05.01.05, 17:57
                    Ksiądz jest człowiekiem, ale przede wszystkim księdzem, reprezentuje Kościół i
                    boga, ma być pasterzem i ojcem, krzewić wiarę i pocieszać strapionych i to
                    powinien mieć przede wszystkim na uwadze...
                    poza tym litości... obrazić się za takie coś??? to niegodne nawet starej panny
                    na wydaniu...
                    co do "pan" to jest chyba wyraz grzeczności... i jeszcze się nie spotkałem, aby
                    jakikolwiek ksiądz się za owe "pan" obraził...
                    nie z tymi emocjami i okresem, kiedy to... to troszkę przeginasz...
                    Chrystus gdy wkroczył do świątyni swego ojca zareagował ostro... a ten ksiądz
                    jak "baba"...
                    masz rację... znak równości tu nie jest możliwy... ksiądz z racji swej funkcji
                    zawinił bardziej... a może nawet jako jedyny...
    • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 13:30
      No dobra,naskoczyliście na niego , że hej, ale co on własciwie miał zrobić? Je
      obiad, zakładamy, że jest ateistą, ksiądz pyta:Czy możemy się pomodlić?

      Ok, ale on nie wierzy w Boga---------> no to przecież nie wstanie i nie zacznie
      się modlić...Co miał wg Was zrobić?
      • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 13:51
        otóż odpowiem Ci co ja bym zrobiła gdybym nie wierzyła w nic....
        zapewne widziałabym, że tego dnia przyjdzie Ksiądz, ze moja mama chce go
        przyjąć i ze trudno przewidzieć dokładna godzinę jego przyjścia... jadłabym
        obiad i kiedy ksiądz by przyszedł, przywitałabym się z nim i odstawiła talerz
        na te 15 minut(średnio) jego pobytu i przyszłabym do pokoju gdzie jest. nie
        chowałabym się w kuchni czy innym pokoju. nie muszę się modlić, ale mogę
        towarzyszyć mamie, porozmawiać z, generalnie, przyjaźnie nastawionym
        księdzem....
        w wypowiedziach per pedesa i jemu wtórujących przebija się pseudo-ironia,
        wyśmiewanie się - widać to choćby w sposobie określania rzeczy zwiazanych z
        religią, a to świadczy o ich buractwie..... nikt nie każe im chodzić do
        kościoła, nikt nie każe im wierzyć....
        ballada o Januszku tez mi sie skojarzyła....
        • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 14:06
          No dobrze,nie jestem, katolikiem,ale siebie nie nazwę ateistą, raczej
          agnostykiem z ciągotami do New Age:)) ale wyobrażmy sobie taką hipotetyczną
          sytuację...

          Człowiek wracA Z PRACY po 8-10 godzinach. Powiedzmy,że cała rodzina mieszka w
          kawalerce , czyli jest jeden pokój:) Wchodzi, wita sie, dostaje goracą zupę i
          zaczyna jeść. Nagle dzwonek do drzwi ----> przychodzi ksiądz. Reszta sytuacji ,
          jak wyzej... co wtedy?
          • Gość: MKK ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 01:29
            > Człowiek wracA Z PRACY po 8-10 godzinach. Powiedzmy,że cała rodzina mieszka w
            > kawalerce , czyli jest jeden pokój:) Wchodzi, wita sie, dostaje goracą zupę i
            > zaczyna jeść. Nagle dzwonek do drzwi ----> przychodzi ksiądz. Reszta sytuac
            > ji ,
            > jak wyzej... co wtedy?

            Powiem ci co wtedy;
            Gospodyni pyta się : czy nie zjadłby ksiądz z nami pierogów z jagodami?
            A on na to: a pewnie! z miłą chęcią!
            Po skończonym posiłku wszyscy są zadowoleni a gospodyni szczególnie.
            Bo gdzie trzech się naje, to i czwartemu starczy.
            G.
            • Gość: Albin Re: ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 07:50
              o... ciekawe... a jesli to był odgrzewany posiłek dla jednej osoby, która późno
              wróciła z pracy?? w garach pusto... jak to sie mówi "z pustego to i Salomon..."
              a poza tym taki "gość", który jak się okazało rutynowo wykonuje swoją posługę,
              raczej nie skorzystałby z "pierożków" bo śpieszno mu bardzo do jakichś
              ważniejszych zajęć, może jakis fajny film miał być w telewizji, albo umówiony
              na karty był, albo miał tysiące innych ciekawszych zajeć...
              • Gość: MKK Re: ...niekoniecznie w czasie kolędy ... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 14:51
                KRISSie
                nie tłumacz. Intencje tego pana z talerzem w poście nr 1 zdaję się wyczuwać.
                Natomiast dużo bardziej przykre jest to, że ów pan z talerzem nie wyczuwa, że
                to ON skrzywdził swoją matkę. Ksiądz poczuł się dotknięty więc wyszedł. Posługa
                duszpasterska nie jest nakazem. Zwykle chodzą wcześniej ministranci - przecież
                zawsze można im powiedzieć: dziękuję, nie potrzebuję. Zupa od tego nie
                wystygnie. Ale matka pana z talerzem zdecydowała inaczej. A może jeszcze
                swojemu synkowi-Januszkowi poddała pod nos ten specyjał?

                Natomiast ta historia z pierożkami zdarzyła mi się naprawdę paręnaście lat
                temu. I jak w nagłówku napisałam "niekoniecznie w czasie kolendy" - był
                czas "jagodowy", więc i pierożki z jagodami pojawiły się na stole. Resztę już
                wiesz.

                pozdrawiam
                G.
        • histeryx evnoka na prezydenta...evonka nasz wzorzec metra.. 05.01.05, 14:08
          "otóż odpowiem Ci co ja bym zrobiła gdybym nie wierzyła w nic....zapewne..."
          zaczynasz swój wywód od tych słów. gdybym tutaj nie żył, tobym Ci uwierzył...
          Pamiętasz ze szkoły wiersz Minuta Ciszy po Ludwice W. ? I Te padające na koniec
          słowa "Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono"? no to zycze Ci doświadczenia
          tego o czym z taka pewnościa mówisz, potwierdzenia czynem tez które głosisz...w
          necie możesz pwiedziec wszystko.na nowy rok, możesz wypowiedziec dowolne
          życzenie...naipierw bądź , potem rób, a dopiero na końcu mów...
          • evonka Re: evnoka na prezydenta...evonka nasz wzorzec me 05.01.05, 14:19
            "Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono"
            a co Ty o mnie wiesz Kolego? co wiesz o moim sprawdzaniu się, ze mnie
            pouczasz?? moze nie wierzyłam kiedyś w nic? a może wierzyłam w coś innego? a
            może od zawsze co rok otwieram drzwi Księdzu po kolędzie?? skąd wiesz jaka
            jestem? tak się składa, że na co dzień potwierdzam to kim jestem, że sprawdzam
            się w różnych sytuacjach, które uczą mnie, że KAŻDY kto staje naprzeciwko mnie
            jest jakąś tajemnicą, której należy się szacunek i tolerancja... modliłam się z
            baptystami, protestantami, żydami i muzułmanami... jadłam obiad z ateistą,
            który szanował to, że ktos obok chciał się pomodlić przed jedzeniem i na te 15
            sekund zachował ciszę i nie siorbał... to nie jest kwestia wiary, to jest
            kwestia elementarnego poczucia kultury osobistej....
        • Gość: per pedes Re: ...i po kolędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:10
          evonka napisała:

          > ... jadłabym
          > obiad i kiedy ksiądz by przyszedł, przywitałabym się z nim i odstawiła talerz
          > na te 15 minut(średnio) jego pobytu i przyszłabym do pokoju gdzie jest. nie
          > chowałabym się w kuchni czy innym pokoju. nie muszę się modlić, ale mogę
          > towarzyszyć mamie, porozmawiać z, generalnie, przyjaźnie nastawionym
          > księdzem....

          I ja miałem zamiar zrobić to samo, bez odkładania talerza. A nastawienie księdza
          jakie było, to widać. Naprawdę, nie jestem publicznym klerykożercą, przedstawiam
          tylko obiektywnie fakty (bez mitów).
          • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 14:17
            No więc własnie o to mi chodzi, ksiądz to mniej wiecej tak, jak nauczyciel i
            powinien byc gotowy do różnych sytuacji...nie obrażać się i uciekać... Przecież
            to nie jest takie trudne do zrozumienia, że człowiek możenie wierzyc, a może
            być piekielnie głodny i zmęczony...O ile pamiątam Jezus nie głosil Ewangelii w
            sterylnie czystych kościolach, wśród leżacych pokotem ludzi...Przychodzili
            rożni, niektórzy jedli, inni się z nim kłócili (uczeni w pismie) , a on sie
            jakoś tak ni w pięć ni w dziewięc nie obrażał...Dla mnie ten ksiąz bylby ok,
            jakby zapytał pedesa wtedy: A pan nie wierzy?
            On by mu coś odpowiedział, a wtedy ksiądz , by sie pomodlił...
            Tym bardziej , że pedes nie powiedzial nic obrażliwego.
    • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 17:37
      miałam już nic nie pisać, ale przyszło mi do głowy takie zdarzenie. przychodzi
      do per pedesa koleżanka, która odwiedza go raz do roku, mają kwadrans na
      rozmowę. per pedes zaprasza ją do pokoju, w którym mama akurat je obiad. mama
      się wita, Koleżanka mówi:chciałabym porozmawiać z per pedesem, mamy coś ważnego
      do omówienia, mama na to przesuwając talerz: "Oczywiście, MI to nie będzie
      przeszkadzać".... oczywiście dla jednych to żaden problem, normalka, dla innych
      lekkie zdziwienie, dla innych oburzenie...
      Ksiądz wyszedł, może wolał przyjść w innym terminie... Modlitwa czy rozmowa w
      obecności osób, które są Ci nieprzychylne lub po prostu "zlewają" na Ciebie,
      nie jest niczym miłym... Popatrz na to z tej strony....
      • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 17:55
        No dobrze, ale czy ten ksiądz w ogóle przyszedł w innym terminie? powiedział ,
        dlaczego wychodzi? Wątpię...

        podczas chodzenia na spisie powszechnym niejednokrotnie odwiedzałem ludzi,
        którzy jedli obiad. Ladowanie się a ankietą i przerywanie im obiadu było dla
        mnie nietaktem, więc mówiłem: dobrze, to ja przyjdę za 15 minut i szedłem
        spiosać w tym czasie kogos innego. Po prostu nie chcialem ludziom rozwalać
        obiadu, bylinby wściekli na mnie, że przerywam, obiad by stygl, oni chcieliby
        jak najszybciej itp...Ale może w seminarium nie uczą tego, czego uczą na
        kazdych innych studiach----jesli do kogoś idę, to najpierw pytam, czy mam zdjąć
        buty , czy mogę w nich zostac, a nie ładuję się w ubłoconych chodakach i mam
        pretensję, że ktoś ze smutkiem w oku spogląda na parkiet...
        • evonka Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 18:03
          zdaje się, że ministranci pytali wcześniej czy ksiądz moze przyjść, mama per
          pedesa nie odmówiła....
          zdaje się, że rzeczywiście kończyłam inne szkoły niż Ty, bo ja nie pytam czy
          mam zdjąć buty, bo też nikomu butów u mnie zdejmować nie każę, choćbym miała
          białe dywany... - oczywiście rozumiem, ze to przenośnia,
          ale proszę przeanalizuj to co napisałam wcześniej.... wiesz, ze ktoś ma
          przyjść, ze bedzie miedzy 16 a 18, ze to ktos do twojej mamy, RAZ w roku, po co
          robić problem, obnosić się ze swoim niezadowoleniem...??????
          • Gość: Dziwne Re: ...i po kolędzie IP: *.4web.pl 05.01.05, 18:13
            Ok, ale ja na spisie też zostawiałem informację dwa tygodnie(!!!) wcześniej, o
            której przyjdę:) Także trochę wyrozumiałości nie zaszkodzi...
            Myślę, że i pedes i KSIĄDZ zachowali się jak szczeniaki z podstawówki - jeden
            się stawia, drugi się obraża... I myślę, że ten temat jest o czymś innym ----->
            o tym, że księża wymagają od ludzi ogromnego szacunku, a często sami go nie
            mają...
            Nie pochwalam zachowania pedesa, bo sam odstawiłbym ten obiad i postał w
            milczeniu, ale kto mi zagwarantuje, że i w takim wypadku ksiądz nie mialby
            czegoś przeciw takiej postawie...nie wiadomo...
            Ostatni raz przyjąłem księdza parę lat temu i powiedzialem basta, po tym jak
            przyszedł, babcia (rencistka )dała mu ileś na " parafię", a on odpowiedział jej-
            --->no, ale to nowa parafia przecież powstaje, są wydatki...No i kobiecina
            sięgnęła do portmonetki po resztki pieniedzy...Odprowadziłem księdza do drzwi i
            powiedzialem na dowidzenia :SZczęść Boże...
            Dziś już bym tak nie powiedział...
            • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:31
              Chyba mam w takim razie szczęście. Dawno temu rodzice dawali ofiarę na parafię w
              takich zielonych kopertach (inne ciężko było kupić). Nie zdarzyło się, żeby
              ksiądz zajrzał do środka i sprawdzał, ile pieniędzy daliśmy.
              Od kiedy mam własny dom też daję ofiarę w kopercie. Również nie zdarzyła się
              sytuacja jakiegoś dodatkowego wymuszania ani sprawdzania zawartości koperty.
              Pamiętam natomiast, że kilka lat temu byłem u znajomych i akurat trafił do nich
              ksiądz po kolędzie. I na zakończenie oni dali 200 złotych - nie w kopercie, a w
              4 banknotach 50-złotowych. Ksiądz spojrzał na nich (małe mieszkanko z dwoma
              pokoikami, dwójka małych dzieci) i stwierdził, że dają zdecydowanie za dużo.
              Włożył do swoje torby 50 złotych, a resztę położył na stole i powiedział:
              "Kupcie za to dzieciom owoce" (czy jakoś tak).
              Z całą pewnością nie była to typowa wizyta duszpasterska zwana kolędą, ale takie
              również się zdarzają...

              Werbel
        • Gość: Werbel Re: ...i po kolędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:06
          Zastanów się - przecież z relacji autora wątku wynika, że w tym domu na księdza
          czekała tylko matka. I ona chciała go przyjąć właśnie o tej porze. Czy naprawdę
          szacunek dla niej nie nakazuje synowi odłożyć na później swoich potrzeb
          trawiennych? Człowiek obdarzony jest wolną wolą i oczywiście wybiera. Wybór per
          pedesa nie przypadł mi do gustu.

          W mojej parafii termin kolędy ogłaszany jest podczas niedzielnej Mszy. Podawana
          jest godzina, kiedy ksiądz zaczyna chodzić od domu do domu. I dla tych, którzy
          go przyjmują, jest to pewnego rodzaju święto. Oczywiście dezorganizuje ono
          codzienny porządek dnia. Ale ci, którzy deklarują, że przyjmą księdza, godzą się
          na to.

          Porównanie ze spisem powszechnym jest mocno nietrafione.

          Werbel
      • per_pedes Re: ...i po kolędzie 05.01.05, 18:05
        Evonko, zakładając, że taka sytuacja miałaby miejsce, dla mnie byłaby ona jak
        najbardziej do przyjęcia - sam bym powiedział koleżance: "Akurat trafiłaś na
        obiad, poczekajmy chwilkę albo jeżeli ci to nie przeszkadza, to kontynuujmy".

        Sęk w tym, że jad, którym mnie tu towarzystwo zalewa łączy się przede wszystkim
        z faktem, że z jakiejś przyczyny dla większości społeczeństwa żyjący w celibacie
        przedstawiciele organizacji odwołującej się do nadnaturalnej istoty są warci
        więcej szacunku niż szeregowi ludzie.
    • keridwen hm.... 05.01.05, 18:05
      z zalozenia jestem umiarkowana katoliczka. jestem ochrzczona, przystapilam do
      komunii i bierzmowania, w przyszlosci nie wyobrazam sobie slubu tylko
      cywilnego. nie mniej lezac w szpitalu jana bozego nie przyjelam ani razu
      komunii ani nie przystapilam do spowiedzi.

      z przyjmowaniem ksiezy u mnie w domu jest bardzo roznie. 'przerabialam' wielu
      dosc ciekawych osobnikow, jednak zaden nigdy nie byl potraktowany w taki
      sposob, jak ty to opisales.
      zazwyczaj, jesli ksiadz nie zgadza sie ze mna w jakichs tam kwestiach [a nie
      zaprzecze, ze zdarza sie to niestety czesto], to staram sie mu zwrocic uwage w
      inteligentny sposob, a nie zachowujac sie jak prostak [niestety inaczej nie
      mozna nazwac twojego postepowania].

      poki co, mieszkam u rodzicow, gdzie jedyna w miare prokoscielna osoba jest
      ojciec, dowod osobisty mam juz ladnych pare lat, ba, jestem nawet dosc pyskatym
      osobnikiem, ale takich cyrkow, jakie ty opisales, nie odstawiam.

      nie wyobrazam sobie np., by na uwage, ze modle sie cicho, odpowiedziec 'odp...
      sie'. ja mowie, ze bog przyjmuje kazdy rodzaj modlitwy. bo kocha swoje dzieci.
      i jest ok.
      • per_pedes Re: hm.... 05.01.05, 22:27
        keridwen napisała:

        > zazwyczaj, jesli ksiadz nie zgadza sie ze mna w jakichs tam kwestiach [a nie
        > zaprzecze, ze zdarza sie to niestety czesto], to staram sie mu zwrocic uwage w
        > inteligentny sposob, a nie zachowujac sie jak prostak [niestety inaczej nie
        > mozna nazwac twojego postepowania].
        > [...] ale takich cyrkow, jakie ty opisales, nie odstawiam.

        Małodusznością i brakiem obycia popisał się ksiądz, którego zachowanie można
        uznać za cyrk.
        Nie demonizuj mojej roli w zajściu. Kulturalnie, szczerze i bez złośliwości
        odpowiedziałem mu na zadane pytanie, a on, z sobie znanych pobudek, zrezygnował
        ze swojej misji i dość niegrzecznie wyszedł.
        Oczywiście, jest człowiekiem i po odwiedzeniu dziesiątek identycznych mieszkań
        może miał już dość, więc nie osoądzam go surowo, ale chyba widać, że w swojej
        roli się nie sprawdził.


        > nie wyobrazam sobie np., by na uwage, ze modle sie cicho, odpowiedziec 'odp...
        > sie'. ja mowie, ze bog przyjmuje kazdy rodzaj modlitwy. bo kocha swoje dzieci.
        No no, tylko bez wulgaryzmów

        > i jest ok.
        i chwała.
            • Gość: Rekin Re: Przestań per sedes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:22
              Żal mi cie, bracie.
              Szczycisz się zimną krwią i z radością obserwujesz irytację ludzi, którzy
              próbują ci powiedzieć, że białe jest białe. Bezskutecznie, jak sądzę.
              Jeśli jeszcze nie jesteś w APP "Racja", to musisz się zapisać. Mógłbyś tam być
              przynajmniej kapralem, bo na oficera jesteś za wysoki. Jeszcze pare lat temu
              nadawałbys sie na oficera SB. Byl tam taki wydzial zajmujacy sie kosciolami. A
              ty lubisz jak sam sie chwalisz, denerwowac funkcjonariuszy - a to ksiadz, a to
              mormon. Mialbys wiecej satysfakcji niz dzisiaj.
              Marnujesz sie na tym forum...
              • per_pedes Re: Przestań per sedes 05.01.05, 23:46
                Gość portalu: Rekin napisał(a):

                > Żal mi cie, bracie.
                > Szczycisz się zimną krwią i z radością obserwujesz irytację ludzi, którzy
                > próbują ci powiedzieć, że białe jest białe.

                Białe jest zazwyczaj szare, a czasami też i zielone.

                > Jeśli jeszcze nie jesteś w APP "Racja", to musisz się zapisać.

                Nie mam pojęcia, co to APP "Racja". Zaraz wygoogluję. W każdym razie nie mam
                zamiaru się nigdzie zrzeszać.

                > Jeszcze pare lat temu
                > nadawałbys sie na oficera SB. Byl tam taki wydzial zajmujacy sie kosciolami.

                świetne, wyborne - jeżeli Polak jest antyklerykałem, to na pewno jest komunistą
                i żądnym księżej krwi eSBekiem. Czy naprawdę widzisz życie tylko w
                biało-czarnych (czy, jak kto woli czarno-czerwonych) barwach?

                > ty lubisz jak sam sie chwalisz, denerwowac funkcjonariuszy - a to ksiadz, a to
                > mormon. Mialbys wiecej satysfakcji niz dzisiaj.

                Owo denerwowanie się jest wynikiem subiektywnej, opartej na własnym
                światopoglądzie, oceny wypowiedzi. Jeżeli ów światopogląd jest ograniczony i nie
                dopuszcza odmiennych wersji, wtedy, z braku możliwości dobrania argumentów taką
                osobę ogarnia zdenerwowanie.

                > Marnujesz sie na tym forum...
                Przy średnim poziomie jakości dyskusji na publicznych forach internetowych każdy
                z nas ma chyba takie wrażenie.
                • Gość: Rekin Re: Przestań per sedes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 00:03
                  Jesteś antyklerykałem i nie słyszałeś o APP Racja? Albo kłamiesz albo nie jesteś
                  tak inteligentny jak myslałem. Obie ewentualnosci sa smutne.
                  Rzeczywiscie poziom tej dyskusji jest sredni. Bo skoro ty wszystkich, ktorzy
                  maja o twoim postepku inne zdanie odsylasz do czarno-bialej strategii analizy
                  rzeczywistosci, to trudno tu mowic o czyms innym niz przerzucanie łopatą
                  niechcianych odpadków.
                  A co do denerwowania, to nie doczytałeś - ja napisałem, że swoim zachowaniem
                  denerwujesz, a nie że ktoś się denerwuje. Dla bystrego człowieka ta różnica
                  powinna być wyraźna.

                  Ograniczoność innych jest jak widzę twoim koronnym oreżem... Za satysfakcją
                  zatem pozostawię cię w tej klatce ułudy. Dalszych miłych snów życzę.
                  • per_pedes Re: Przestań per sedes 06.01.05, 00:29
                    Gość portalu: Rekin napisał(a):

                    > Jesteś antyklerykałem i nie słyszałeś o APP Racja? Albo kłamiesz albo nie
                    > jesteś tak inteligentny jak myslałem.
                    Do tej pory na tym forum nie minąłem się z prawdą. Nie wiem, jak z tą
                    inteligencją, ale faktycznie w kwestii APP jestem najwyraźniej niedoinformowany.
                    Ale nie potrzebuję się nigdzie zrzeszać, bo chór podobnie brzmiących głosów jest
                    mi niepotrzebny. Poza tym raczej nie chciałbym być w szeregach ciała z "Anty" w
                    nazwie. Wprew pozorom jestem bardzo pokojowo nastawionym do wszystkiego i
                    wszystkich człowiekiem.

                    > Rzeczywiscie poziom tej dyskusji jest sredni. Bo skoro ty wszystkich, ktorzy
                    > maja o twoim postepku inne zdanie odsylasz do czarno-bialej strategii analizy
                    > rzeczywistosci, to trudno tu mowic o czyms innym niz przerzucanie łopatą
                    > niechcianych odpadków.
                    E, nie wszystkich, Ty jesteś pierwszy.

                    > A co do denerwowania, to nie doczytałeś - ja napisałem, że swoim zachowaniem
                    > denerwujesz, a nie że ktoś się denerwuje. Dla bystrego człowieka ta różnica
                    > powinna być wyraźna.
                    Ależ to jedno i to samo - chyba że denerwujący rzeczywiście zamierza celowo
                    zdenerwować, wtedy jest obiektywnie denerwujący, w przeciwnym wypadku to
                    denerwowany subiektywnie odbierając wypowiedź/postawę rozmówcy jako denerwującą
                    - denerwuje się.

                    > Ograniczoność innych jest jak widzę twoim koronnym oreżem... Za satysfakcją
                    > zatem pozostawię cię w tej klatce ułudy.
                    Wskaż mi proszę, gdzie zakomunikowałem komuś o jego ograniczoności (nie mówię,
                    że tego nie zroiłęm, nie przypominam sobie po prostu)

                    > Dalszych miłych snów życzę.
                    Cholercia, późno się zrobiło. Dobranoc.
    • Gość: Do. Re: ...i po kolędzie IP: *.221.186.195.cust.bluewin.ch 05.01.05, 21:37
      Dziwna ta cala dyskusja. Widac, ze per_pedes nie zachowal sie grzecznie, a
      ksiadz nie wytrzymal sytuacji. Nad czym tu dyskutowac wiecej? Per_pedes zapewne
      chce sie pochwalic, ze byl uprzejmy, bo sie odsunal. Jego sprawa. Ksiadz sie
      poczul zignorowany. Jego problem. To ze w wiekszosci polskich domow ksiadz jest
      przyjmowany nie znaczy, ze wszyscy musza byc temu przychylni i ksieza powinni
      umiec sobie radzic z takimi sytuacjami. A per_pedes sie nie popisal dobrym
      wychowaniem, ale z drugiej strony mogl powiedziec ksiedzu, zeby przyszedl
      pozniej, bo teraz on teraz je :-)
      Wiecej luzu.
      Pozdr.
      Do.
    • pan.nikt perpede, Zwykły cham!! I tyle. 05.01.05, 23:13
      perpede, Zwykły cham!! I tyle.

      Można byc niewierzącym. Wolna wola.
      Jednak normy kultury obowiązują.
      Przyszedł ksiądz?? Tak. Przyszedł człowiek, przyszedł gość.
      Przyszedł w dodatku na zaproszenie domownika.
      Dlaczego, nie ustalono wcześniej, czy domownik może zaprosić sobie gościa??
      Można zaprosić takiego gościa do pokoju zapraszającego, można jak kultura każe
      chwilę porozmawiać.
      Można grzecznie przeprosić i w drzwiach powiedzieć, że wizyta jest niemiła.
      To wszystko można.

      A SPOSÓB ZACHOWANIA OPISANY W POSCIE, TO ZWYKŁE CHAMSTWO I .... (ustawa o
      cenzurze).
      Ten typek wystawił świadectwo swojej kulturze, swojemu BURADZTWU.
      i TYLE. POKAZAŁ SWOJĄ KULTURĘ, KSZTAŁTOWANĄ POD BUDKĄ Z PIWEM, POKAZAŁ SWOJE
      MENELSTWO I iloraz inteligencji ponizej inteligencji małpy.


      Czasami odwiedzają mnie (jak chyba wielu innych) Świadkowie Jehowy. Jeszcze
      nigdy, zadnego z nich nie obraziłem i tego nie zrobię. Przychodzą zazwyczaj
      bardzo kulturalnie i bardzo kulturalnie dziękuje im za chęć pomocy i odsyłam od
      drzwi.
      Nie dlatego, że coś, tylko dlatego, że KULTURA TEGO WYMAGA.