Gość: Aga
IP: *.toya.net.pl
13.06.02, 21:47
Witam wszystkich. Od 2 miesięcy moja mam lezy w WAMIE po wylewie i paraliżu.
Lekarz zalecił dietę wysoko-białkową.Do poniedziałku było wszystko OK. Jedzenie
prawie że domowe, porcje galante, nie było problemu z pieczywem, herbatą,
milutko i bardzo sympatycznie. Od wtorku jedzenie przywożone jest z KOPERNIKA
gdzie ponoć swoja siedzibę ma firma rozwożąca jedzenie. Porcja śniadaniowa
składa sie z kromki chleba, małej kajzerki i 2 plasterków wędlinki. A do tego
nie ma znaczenia jeszcze to kto jakę ma dietę, czy białkową, cukrzycową, czy
jeszcze inną. Wszyscy jedzą to samo o ile te porcje można nazwać jedzeniem.
Kolacja składała się z papki zimnego niedogotowanego, twardego ryżu polanego
masą jabłkową.Próbowałam sama. Nie do przełknięcia. Na oddziale rehabilitacji
WAM-u przebywają osoby, które codziennie są poddawane intensywnej rehabilitacji
i nie tylko kobiety ale i mężczyźni. Musza oni mieć siłę i chęci do ćwiczeń ale
po takim żywieniu odchodzą wszystkie nadzieje na wyzdrowienie. Jestem bardzo
ciekawa kto ile musiał zapłacić za wygrany przetarg, którego umowa jest
podpisana na 3 lata.Czy o wygranej zadecydowały nowe ładne talerze, kubki.
Myślę że w wyniku tego faktu chorzy jeszcze bardziej podupadną na zdrowiu.
Chciałam podzielić sie z wami tym problemem, może ktoś równiez z tym się
spotkał a może ma jakąś radę. Wydaje mi się że to poważny problem tym bardziej
ze dotyczy to naszych bliskich chorych osób.