border_zgierz
15.03.05, 01:57
Dzięki prostemu zestawowi walkie-talkie można podsłuchiwać rozmowy
telefoniczne abonentów Telekomunikacji Polskiej. Taki sprzęt nie wymaga
żadnych zezwoleń ani rejestracji.
Niezwykłe właściwości walkie-talkie odkrył Jerzy Wilczewski z Moniek,
elektronik i pasjonat krótkofalarstwa.
"Nie wierzyłem własnym uszom. Aż strach pomyśleć jaki użytek z takiego
sprzętu może zrobić przestępca" - powiedział "Gazecie Współczesnej"
Wilczewski.
Fachowiec dostał sprzęt do przeróbki od mężczyzny, który przywiózł go z USA.
Elektronik dostosował tylko ładowarkę urządzenia do polskiego napięcia i
sprawdził, czy zestaw prawidłowo działa.
Okazało się, że może podsłuchiwać rozmowy prowadzone przy użyciu
tzw. "antenki" - systemu telefonii bezprzewodowej, który TP SA instaluje na
peryferiach miast lub we wsiach.
Dziennikarze "Gazety Współczesnej" postanowili się przekonać, czy
podsłuchiwanie rozmów za pomocą walkie-talkie jest naprawdę możliwe. "Było to
nadzwyczaj proste" - stwierdzają w dotyczącym tej sprawy tekście.
Nieświadomy podsłuchiwania mężczyzna głośno i wyraźnie podawał pracownikowi
banku swój numer konta i dane personalne. Dwaj lekarze ze szpitala
onkologicznego ustalali diagnozę chorej pacjentki. Kobieta z Chicago
informowała swoją córkę, że włożyła do paczki trzy koperty z dolarami.
Dziennikarze natychmiast skontaktowali się z rzecznikiem TP SA. Spytali m.in.
o to, czy firma wiedziała o możliwości podsłuchiwania rozmów za pomocą walkie-
talkie. Rzeczowej odpowiedzi do dziś nie otrzymali.
Źródło: Gazeta Współczesna / Interia.pl