protz
20.06.05, 11:27
Mi już rece nie wiem który raz opadły:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2775880.html
Tekst:
Nie polecimy tak szybko
Kalina Celińska, krist 19-06-2005, ostatnia aktualizacja 19-06-2005 18:50
Brak radiolatarni powoduje, że wbrew obietnicom marszałka województwa samoloty
nie wystartują z Babimostu przed końcem września
Uruchomienie połączeń ze stolicą urzędnicy marszałka Andrzeja Bocheńskiego
zapowiadali od kilku miesięcy. Według ostatniej wersji miał być to przełom
lipca i sierpnia.
Gazeta sprawdziła - ten termin jest nierealny. Na lotnisku wciąż nie ma
radiolatarni, bez której nie mogą być uruchomione regularne loty. Jej
postawienie to zadanie Agencji Ruchu Lotniczego. Ta jednak zapowiada, że nie
będzie to możliwe wcześniej, niż jesienią.
- Radiolatarnię postawimy wcześniej, ale może zacząć działać w końcu września.
To najbardziej optymistyczny wariant, lecz zastrzegam, i termin może się
przesunąć - wyjaśnia Rafał Marczewski, dyrektor ARL.
Urząd Lotnictwa Cywilnego nie wyda pozwolenia na uruchomienie połączeń bez
działającej nawigacji. - Nie pozwolimy na wznowienie pasażerskich lotów, jeśli
na lotnisku nie ma żadnego sprzętu - zapowiada Adam Borkowski z Urzędu
Lotnictwa Cywilnego.
O tym, że na lotnisku w Babimoście nie ma radiolatarni, nie wiedziały Polskie
Linie Lotnicze LOT, pod których szyldem miały odbywać się loty. Dowiedziały
się o tym dopiero od Gazety. Są zaskoczone sytuacją. - Nie wiedzieliśmy o tym,
że radiolatarnia nie jest w ogóle zamontowana. Do tej pory omawialiśmy tylko
kwestie związane z ekonomią. W tej chwili sprawdzamy, czy w ogóle są prawne
możliwości wznowienia połączeń - tłumaczy Leszek Chorzewski, rzecznik PLL LOT.
Zdziwiony procedurą jest też Ryszard Dobrowolski, dyrektor portu lotniczego w
Babimoście. - Nie jestem inwestorem, ani operatorem. Proszę mnie o to nie
pytać. Nie wiem, kiedy polecimy do Warszawy - podsumował.
Wicemarszałek Edward Fedko przyznaje, że połączenia nie da się uruchomić
wcześniej niż we wrześniu. Zaprzecza jednak, że urząd ukrywał przed PLL LOT
fakt, że na lotnisku nie ma radiolatarni. - Oczywiście, że o tym wiedzieli.
Radiolatarnia została zdemontowana i to nawet dobrze, bo sprzęt był już
przestarzały, a teraz montujemy nowy system NDB, który wspomaga naprowadzanie
samolotów - mówi Fedko.
Na tym nie kończą się lotnicze problemy marszałka. Nie wiadomo, czy nie
wzrosną koszty całego przedsięwzięcia. Zgodnie z założeniem ten sam samolot,
który będzie latał z Zielonej Góry do Warszawy ma również obsługiwać
połączenia Bydgoszcz-Warszawa i Łódź-Warszawa. Tymczasem okazuje się, że Łódź
rezygnuje z interesu. - Mam obietnice, że nawet bez Łodzi LOT i tak uruchomi
linię, ale trzeba się liczyć z większymi kosztami - mówi wicemarszałek Fedko.
Są już znane orientacyjne czasy rejsów. Samolot do Warszawy będzie odlatywał
około godz 7, powrót przed południem, o godz. 14 kolejne połączenie do stolicy
i o 19.30 powrót.
--
Protz
Skargi i wnioski składać na: GG - 2186383