szprota
21.06.05, 01:31
Nie jest tak źle, proszę państwa...
Otóż: wracam ja sobie od Ariców nocnym autobusem linii 155, tak około wpół do
pierwszej, nadstawiając czujnie ucha na to, co się wokół mnie dzieje, jako
kobieta samotnie podróźująca i w związku z tym niekiedy narażona na
awanturujących się (ci z krawatami o tej porze jednak nie zasilają funduszy
mpk). No i mam: na Kościuszki przy Struga wsiada sobie młodzieniec z gatunku
raczej grożących niż obiecujących, skądinąd, jeśli ślepo wierzyć jego
późniejszym słowom, w młodzieńczości owej mocno już zaawansowany, gdyż w moim
wieku. Człowiek ów zalatuje czymś słodkawym a mdłym (już raz do zalatującego
podobnie pogotowie wzywałam, bo przedawkował ów woniejący preparat) i nagle, w
przypływie raczej braku niż obecności fantazji - trach! - wyrywa kasownik (a
autobus, skądinąd, z gatunku niskopodłogowców). Ot, pomyślałby kto, młodzież
się bawi, wzruszyłby ramionami i zaczął intensywniej podziwiać widoki za
oknem. Większość pasażerów postąpiła wedle tej konwencji, ale podniósł się
jeden pan, z lekko posrebrzoną skronią, który zbeształ młodzieńca słowy
odwołującymi się do jego intelektu, nie dał wiary, że osobnik jest
niepoczytalny i ma na to papier, po krótkiej szamotaninie zatrzymał autobus i
spowodował pojawienie się policji. W osadzaniu wandala z eksplodujących
emocji (dość głośno i czynnie wyrażał swoją dezaprobatę z takiego obrotu
sprawy) brał zresztą udział pewien łódzki dziennikarz, który serdecznie a
ciepło zapowiedział prasową wzmiankę.
Policja, co warte nadmienienia, przyjechała po kilku minutach i dołożyła
starań, by kierowca autobusu nie wstrzymywał kursu dłużej niż niezbędne.
Może brzmi to propagandowo, ale po prostu cieszę się, że jeszcze są ludzie
(tylko dlaczego z pokolenia naszych rodziców? cały autobus był pełen ludzi w
wieku wczesnostudenckim...) mający odwagę czasem po prostu zareagować. I to
bez zbędnej agresji.