geograf
13.08.02, 09:29
Ostatnio bardzo interesuje mnie oraz bawi (chociaż nie wiem czy w sensie pozytywnym, czy bawi poprzez swoją żanadę...) dwulicowizm (dwulicyzm??) Polaków...
W tym wypadku chodzi mi o UE.
W sobotniej GW ukazał sie artykuł o rolnikach, którzy postanowili skorzystać z pomocy SAPARD-u. Jeden z rolników, ma takie oto potrzeby:
"Na wiosnę ruszyli z budową nowej świniarni na ćwierć tysiąca sztuk z kojcami dla dodatkowych macior. Budynek stoi w stanie surowym i czeka na Sapard, żeby go wykończyć. Izolowany styropianem, żeby matkom było ciepło."
A oto słowa rolnika (po tym jak przeczytał w przyniesiuonej przez listonosza gazety o SAPARD-zie) :
"- Mąż przeczytał, siedział i długo nic nie mówił - opowiada Beata, żona Radosława, była nauczycielka. - Wchodzimy w to - zdecydował. Dadzą, nie dadzą. Zaryzykować można. Bez łaski."
Ale tutaj pojawia się ta dwulicowość. Na pytanie:
"- A pan jak będzie głosował?"
Odpowiada:
"Popatrzył hardo spode łba: - Dwoma rękami przeciwko Unii. Chyba że rząd nam wynegocjuje równe warunki. To się wtedy zastanowię."
Czy to nie jest śmieszne?? Pieniądze z UE chętnie by brał- jeszcze rpzed końcem negocjacji, znając jedynie warunki pomocy, ale głosowanie za przystąpieniem do wspólnoty, z której pieniądze otrzyma i najprawdopodobniej polepszy sobie życie, uzależnia od tego jakie warunki "wynegocjują w Brukseli".
Czy to nie jest śmieszne??
Co Wy o tym sądzicie?? Czy Polacy tacy są?? Czy Wy tez tak myślicie??
Oto link:
www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,968331.html