Dodaj do ulubionych

Pierwsza miłość nie rdzewieje?

11.09.02, 09:50
Dzisaj miałem sen. Przyśniła mi się moja pierwsza miłość. Sen był
niesamowićie realistyczny, śniło mi się, że się spotkaliśmy i rozmawiamy. I
wszystko w nim było jak dzisaj - że mamy rodziny, dzieci, itp.
Jestem pod głębokim wrażeniem tego snu. I bardzo dużo dzisaj myślę o Niej.
Trochę Wam o Niej opowiem.
Miała na imie Kasia. Była córką koleżanki mojej Mamy. Poznaliśmy się jako
dzieci - gdzieś na początku podstawówki. Mieszkała bardzo daleko - w
Suwałkach. Spotykaliśmy się co roku - gdy yaa przyjeżdzałem na wakacje i
byliśmy nierozłączni przez 2-3 tygodnie. Kasia świetnie tańczyła, była w
zespole tanecznym. Jeździli w różne trasy. Raz pojechali do Francji. Tam
poznała Jego.
Potem spełniło się to o czym marzyłem - Kasia przyjechała do Łodzi na studia.
Miałem nadzieję, że będziemy razem, ale to była tylko moja nadzieja. Kasia
była zakochana w Nim i yaa nie miałem szans.

Potem będąc na wakacjach w Suawłkach byłem na ich ślubie.

Teraz mieszka w pałacyku pod Bordeaux, ma stadninę koni i winnice. Ma córkę.
Pewnie jest obywatelką Francji a On mówi do niej Katrin.
Mam nadzieję, że jest szczęśliwa. I mam nadzieję, że czasem o mnie pomyśli o
mnie. Czasem gdy słucham muzyki to przypomina mi się, że gdy byliśmy tu albo
tam to akurat grali tę piosenkę.
Yaa też mam rodzinę i jestem z tym szczęśliwy. Ale to chyba prawda, że
pierwsza miłość nie rdzewieje.
Ech mam dzisaj nastrój, że dobrze, że nie ma księżyca bo bym siedział i wył.
Pozdrawiam
Yaa
Obserwuj wątek
    • michal.ch Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? 11.09.02, 10:42
      Czasami lepiej, żeby pordzewiała i żeby o niej zapomnieć, bo inaczej można
      sobie pod względem psychicznym zniszczyć całe życie. Miłość czasami wcale nie
      jest dobrym uczuciem. Wręcz przeciwnie...
      • Gość: -=zero=- Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 11.09.02, 19:16
        a ja tam myśle, że jednak nie rdzewieje...Kiedyś myślałem odwrotnie, ale
        wszystko się zmieniło kiedy ją zobaczyłem...po czterech latach!!! i wiecie jak
        jest??? Nawet w najwspanialszych snach nie myślałem, że może być tak pięknie
        między dwojgiem ludzi...Jesteśmy ze sobą szczęśliwi, byliśmy razem na wakacjach
        a teraz planujemy razem zamieszkać...Wszystko jest na dobrej drodze do tego,
        żebyśmy byli szczęśliwi ba teraz już jesteśmy szczęśliwi...
        Pozdrawiam -=zero=-
    • aard Rdzewieje 11.09.02, 10:47
      Im więcej o Niej myślę, tym gorszego jestem o Niej zdania...
      A przecież obiektywnie nie jest taka zła. Tyle, że dla mnie obecnie mogłaby nie
      istnieć. To był toksyczny związek.
      • aric Ma się dobrze... 11.09.02, 10:51
        Moja pierwsza miłość własnie trwa. A to co było kiedyś to nie można nazwać
        miłością. Cholera, jak by na to nie spojrzeć to jest mój pierwszy dłuższy niż
        kilka tygodni zwiazek.:)
      • Gość: Mlody Re: Rdzewieje IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.09.02, 10:52
        aard skad ja to znam. Pozdrawiam. Mlody
        • aard Z tym że 11.09.02, 11:13
          nie dopatrujcie się w moim głosie goryczy. Obecnie jestem szczęśliwy. Krańcowo
          szczęśliwy. A wszystko to dzięki mojej drugiej pierwszej miłości :-)))
    • meganka2 wierzę w 2gą prawdziwą miłość... 11.09.02, 11:54
      tak jak aard, który szczęśliwie tego doświadcza.
      mam nadzieję, że 1sza miłość może jednak zardzewieć, o ile okazała się w
      rezultacie złą, toksyczną, niszczącą. fakt, pamięta się wiele dobrych chwil,
      wyjątków. ale moim zdaniem liczy się ogół. to, co ta miłość z nami zrobiła.
      myślę też, że dużo zależy od tego dlaczego się skończyła.
      ja swoją 7-letnią 1szą miłość wspominam rzadko choć dała mi dużo dobrego i
      wiele nauczyła. jednak wtedy byłam młodsza od młodego ;-) i patrząc z
      perspektywy czasu to była jednakj dziecinada, która w dodatku po 7 latach
      wprawiła mnie w osłupienie... ;-( wow, czy ja znałam tego człowieka, z kótrym
      byłam ??? czy przeszedł w ciągu tychże 7 lat metamorfozę, która odebrała mu
      rozum???
      powtarzam, wiele razem przeszliśmy, wiele się razem nauczyliśmy...
      ale... to, że się w końcu rozstaliśmy po tak długim okresie czasu, sprawiło, że
      na tę miłość weszła jednak rdza. oczywiście musiało minąć trochę czasu, musiało
      ubyć trochę kilogramów, musiałam szukać długo uśmiechu. ale dobrze. to, że
      zardzewiała sprawia, że nie ranię tym samym siebie, a tym bardziej moich
      potencjalnych partnerów. nie ma nic gorszego aniżeli być porównywanym do kogoś
      z przeszłości. mówię Wam, to koszmar.
      to tyle...
      yaa... wiem, że jesteś niezwykle mądrym, rodzinnym facetem i mam nadzieję, że
      nigdy nie pomyślałeś, że.... a zresztą nieważne, to nie moja sprawa.
      pozdrawiam serdecznie
      meganka2
      • Gość: Mlody Re: wierzę w 2gą prawdziwą miłość... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.09.02, 11:57
        "jednak wtedy byłam młodsza od młodego ;-)"
        Hahahahhahaahahahaahahahahaahhaahhahaah

        Kobieto o pieknym imieniu pozdrawiam. Mlody
        • meganka2 Re: wierzę w 2gą prawdziwą miłość... 11.09.02, 12:02
          Gość portalu: Mlody napisał(a):

          > Kobieto o pieknym imieniu pozdrawiam. Mlody
          -
      • yaa Re: wierzę w 2gą prawdziwą miłość... 11.09.02, 12:14
        meganka2 napisała:

        > yaa... wiem, że jesteś niezwykle mądrym, rodzinnym facetem i mam nadzieję, że
        > nigdy nie pomyślałeś, że.... a zresztą nieważne, to nie moja sprawa.

        Nie, nie pomyślałem.
        "Poukładałem sobie świat i nie zostawie tego już".
        Ale czasem są takie dni, że serducho boli i trudno się pozbierać. Tak właśnie
        jest dzisaj.
        Pozdrawiam bardzo serdecznie
        Yaa
        • meganka2 Re: wierzę w 2gą prawdziwą miłość... 11.09.02, 12:31
          yaa napisał:

          > Ale czasem są takie dni, że serducho boli i trudno się pozbierać. Tak właśnie
          > jest dzisaj.
          > Pozdrawiam bardzo serdecznie
          > Yaa

          ---
          nie powinno boleć, bo i dlaczego ??? może nie rozumiem.
          wiesz, ja też tak mam, że jak mi się ktoś bliski śni... a nie ma tego kogoś
          koło mnie... czuję się dziwnie do tego człowieka zbliżona... bo sny zbliżają...
          czasmi sen potrafi tak utkiwć w głowie, że myślę o nim większość dnia... ale
          myślę o śnie !!! i tyle...
          weź sobie ibuprom na tę głowę ;0)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          pozdrawiam pozdrawiam pozdrawiam ywonkowo yasiowo ;0)
          meganka2
          • yaa Meg 11.09.02, 14:29
            Ech Meganko, czasem trudno samemu zrozumieć dlaczego czujemy to co czujemy.
            Może dlatego że każdy napotkany na naszej drodze człowiek, do którego coś
            czuliśmy zostawia w nas jakiś kawałek siebie ?
            Ten kawałek Kasi siedzi właśnie gdzieś w moim steranym serduchu ;-)
            Ale to i tak nic nie zmieni w moim życiu.
            Pozdrawiam serdecznie
            Yaa
            PS. W każdym razie dzięki Ci wielkie za miłe słowa.
    • Gość: Mlody Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.09.02, 12:01
      No coz wg mnie rdzewieje, a moze to jest przez to dowod, ze nie byla to jednak
      prawdziwa milosc, bo taka ponoc jest tylko jedna??
      Mlody
      • meganka2 masz rację... nt 11.09.02, 12:03
      • kx Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? 11.09.02, 12:21
        Ej, dyskusja nie dotyczy przecież największej miłości, tylko "pierwszej", a to
        różnica.Pierwszą się chyba zawsze wspomina, choć może wcale nie być największa,
        często jest nieskonsumowana, ale przecież kiedyś była taka ważna, bo właśnie
        pierwsza :)
        Moja pierwsza miłość miała miejsce w pierwszej klasie liceum i trwała równo
        rok. Skończyła się oczywiście łzami, ale dzisiaj wspominam ją z prawdziwą
        czułością. Jak go czasem spotykam w Łodzi (bardzo rzadko, średnio raz na rok,
        dwa lata), to patrzę na niego cieplutko, przez mgiełkę tamtych uczuć i
        wspomnień i cichutko sobie myślę "Dzięki Ci Boże, że nas kiedyś rozdzieliłeś".
        To naprawdę fajny chłopak, ale nie umywa się do tego, co mam teraz :))"
    • tulka Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? 11.09.02, 12:35
      Należę do tych nielicznych chyba osób, których pierwsza miłość trwa i trwa... i
      trwa... I mam nadzieję, że nigdy nie zardzewieje :-)
      • dziad_borowy Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? 11.09.02, 13:19
        jako rasowy dziad borowy stwierdzam z cala stanowczoscia, ze pierwsza milosc
        moze "zardzewiec".i cale szczescie! bo ilez byloby wsrod nas nieszczesliwych
        ludzi, ktorzy po pierwszym bardziej zaangazowanym zwiazku do konca zycia
        czuliby sie zle w kazdym kolejnym.ja osobiscie gotow bylbym, wreczyc pierwszej
        kobiecie, ktora kochalem WIELKI bukiet kwiatow i podziekowac jej za to, ze
        zakonczyla nasz zwiazek. mimo wszystkich cierpien jakie wtedy przezywalem i
        pewnosci ze to byla TA kobieta dopiero teraz wiem ze juz do niej NIC nie czuje.
        i z czystym sumieniem moglbym podziekowac jej za to, ze moge teraz byc z
        KOBIETA MOJEGO ZYCIA.dawne uczucie zardzewialo, z czego sie bardzo ciesze:-)
        z dziadoborowymi pozdrowieniami
        dziad borowy
        • Gość: Mlody Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.09.02, 14:20
          Hmmm. To tez skads znam, ale nie z takim zakonczeniem, ale ja sie na razie
          bawie....
          ;PPPPPPPPPp
          Pozdr. Dziadku Borowy Mlody.
      • yavorius Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? 11.09.02, 19:46
        Popieram Tulkę, Arica i Młodego :)
    • jasam Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje 11.09.02, 14:38
      Były kiedyś różne chwilowe zauroczenia.
      Ale pierwsza miłość nie rdzewieje do dziś

      pozdr.
      • kropka. Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje 11.09.02, 14:58
        wszystkie inne usuwa w cień.
        Każda miłość jest siłą,
        która burzy, co było...
        dalej nie pamiętam, ale Irena Santor pięknie śpiewała tę piosenkę.
        Ze swoich doświadczeń życiowych wiem, że miłość to nie spis z natury i liczba
        porządkowa nie jest najważniejsza. Moja NAJWIĘKSZA miłość ma zupełnie inny
        numerek i mam nadzieję, że końcowy.
        A pierwsza? Kilka lat temu spotkałam. Ludzie! Co ja w nim widziałam??? Gdzie ja
        miałam oczy??? Jednym słowem: moja pierwsza miłość jest dowodem, że miłość jest
        ślepa jak kret i głucha jak pień.
        ...ale sentyment zostaje... :-)
        pozdrawiam
    • tica Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? 11.09.02, 18:35
      TO JUŻ BYŁO,WIEM, ALE MIMO WSZYSTKO WKLEJE RAZ JESZCZE, BO JEST JAK NAJBARDZIEJ
      ZWIAZANE Z TEMATEM I PIĘKNE, WIĘC NIC SIĘ NIE STANIE JAK SIE POWTÓRZĘ :)

      • "WINNER TAKES ALL"
      tica 19-05-2002 16:34


      WINNER TAKES ALL

      gdy przekona dziewczynę już ten najważniejszy,
      że jest jedną jedyną najwspanialszą z dziewczyn
      że na inne nie spojrzy- nawet nie pomyśli
      że choć nie smiał śnić o niej- lecz ją jednek wyśnił
      kiedy ona też zechce być wciąż przy nim blisko
      to ON będzie zwycięzcą- weżmie wtedy wszystko:

      każdy dotyk najczulszy, każde zapomnienie
      pocałunek i uśmiech, każde serca drgnienie
      każdy dzień pełen słońca, każde dobre słowo
      każdą noc, każdą rozkosz- tak nagłą majową
      każde wspólne radości i chwile wśród ludzi
      nagłą ciszę przy wierszu co zadumę wzbudził
      wszystkie srebrne melodie słuchane w zachwycie
      każdy pomysł na długie i szczęśliwe życie...

      lecz także każdy smutek i każdą przegraną
      i noc każdą bezsenną, każde szare rano
      każdą mękę rozłąki i każdą tęsknotę
      każdy nastój pochmurny i każdą zgryzotę
      każdą łzę nieszczęśliwą, każdy ból w chorobie
      każde "nie", każde "nie chce" i każde "idź sobie..."
      i rozpaczbezsilności gdy braknie kamieni
      żeby cisnąć ze złością, by choć tym coś zmienić...

      lecz JEDNEGO nie weźmie, choćby chciał najwięcej
      nie wymusi podstępem, nie zdobędzie sercem
      to JEDNO- tak niewiele- lecz przecież niemało
      to pół duszy dziewczyny, które gdzieś tam zostało
      choć nikt nie mówił, że to była miłość
      choć ten "nikt" był tak dawno, jakby go nie było :)



      • Gość: taniej Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? IP: 217.96.37.* 12.09.02, 12:30
        wow! napiszę tylko, że to jest piękne.
        o miłości się nie wypowiadam, bo się nie znam.
    • zamek Każda miłość jest pierwsza... 12.09.02, 10:51
      Była też i piosenka o takim tytule... i też jest w tym
      sporo prawdy. Gdy się zakochujemy, to przecież za każdym
      razem od nowa, inaczej, w innej osobie. I wszystkie dawne
      miłości gdzieś tam drzemią na dnie serca.
      Ale niech będzie o pierwszej.
      Zdarzyło się w maju tego roku, że spotkałem moją pierwszą
      miłość. Wtenczas - niemal dekadę temu, gdy się
      rozstawaliśmy - nie potrafiłem opanować ani rozpaczy, ani
      gniewu; choć byliśmy ze sobą tylko 3 miesiące, ja po
      zerwaniu (z mojej decyzji) dochodziłem do siebie przez
      ponad rok, a bólu było tym więcej, że na uczelni
      widywaliśmy się niemal co dnia jeszcze przez 2 następne
      lata. Jeden z najcięższych dni w życiu, gdy spotkaliśmy
      się na ślubie koleżanki - ona z nowym mężczyzną, a ja
      samotnie i jeszcze tego samego dnia grałem na innym
      ślubie... Gdy spotkaliśmy się te parę miesięcy temu: nie
      przeczę, że zabiło mi serce na jej widok, bo to i
      wspomnienia, i tyle lat (a ona się nie zmieniła!), i
      właśnie pierwsza miłość. A potem okazało się, że
      potrafimy ze sobą najzupełniej zwyczajnie rozmawiać,
      żartować i że czas potrafił zasklepić rany. To było miłe.
      Jednocześnie dobrze wiedzieliśmy, że nasze rozstanie było
      dla nas obojga jedną z najrozsądniejszych życiowych
      decyzji - dzieli nas nie tylko wiele kilometrów, ale i
      dziesiątki innych spraw. Całe szczęście.
      Nie tak dawno przyszła do mnie we śnie moja inna
      "pierwsza" miłość. Rozmawialiśmy bardzo przyjaźnie chyba
      o znajomych, o muzyce, jeszcze o czymś..., już nie
      pamiętam. Cóż, sen minął, nastała jawa, a na tej jawie
      ona - o czym wiem dobrze - nie chce mnie znać. Takie
      życie... I też było słusznym, że zerwaliśmy ze sobą.
      Dzięki temu oboje - mam nadzieję, że ona też - możemy być
      szczęśliwi.
      Czego i Wam wszystkim życzę :)
    • Gość: saida Re: Pierwsza miłość nie rdzewieje? IP: 2.4.STABLE* / 157.25.165.* 12.09.02, 12:40
      ...pierwsza miłość nie rdzewieje...niestety...własnie po ponad roku moja wielka
      miłość powróciła,by poraz kolejny wprowadzic element chaosu w moje zycie...czy
      wciaz GO kocham..? Chyba nie,ale nie potrafie spojrzeć MU w oczy bez uczucia
      szybkiego bicia serca...i jak to boli widzieć,że ani ON ,ani ja nie jestesmy
      szczęsliwi...Czy byłoby inaczej gdybysmy kiedys zostali razem..?Tego juz
      nigdynie dowiem,ale póki co marzę o tym by nie okazało sie prawda to,w co
      wierzyłam i chyba wciaz jeszcze wierzę...ŻE W ZYCIU MOZNA KOCHAC NAPRAWDE TYLKO
      RAZ...
      pozdrawiam
      saida
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka