Bałagan na organach

IP: *.zgierz.sdi.tpnet.pl 08.11.05, 21:57
Co do oceny jakosci produkcji, trudno sie nie zgodzić, wszakże... odnoszę
wrażenie że Autorka nie do końca jednak wie o czym pisze. Po pierwsze
zabawnym jest pisanie na początku artykułu że koncert odbył się w
poniedzialek a na koncu, że był on niedzielny. Po w tóre zaś, w
przeciwieństwie do tego co było napisane w programach, koncert zwieńczyła nie
Fantazja i fuga chromatyczna a Preludium i fuga e-moll BWV 548.
    • Gość: Jacek Rz. Re: Bałagan na organach IP: *.zgierz.sdi.tpnet.pl 09.11.05, 21:28
      W pierwszym czytaniu (sic!) umknął mi jeszcze jeden drobny szczegół: w kościele
      środowisk twórczych są organy. Jest to instrument niewielki, bardziej nadający
      się do grania liturgii niż koncertów. Jednak zasadniczo na przeszkodzie jego
      wykorzystaniu do kameralnych choćby koncertów stoi fakt, że jest to instrument
      fatalnie wręcz zaniedbany od strony konserwatorskiej i w związku z tym obecnie
      prawie nie używany.
    • zamek Re: Bałagan na organach 09.11.05, 23:44
      Ja myślę, że ten "niedzielny" na końcu to zwykłe przejęzyczenie i nie
      przywiązywałbym do tego wagi. Co do instrumentu na Skłodowskiej - w tej chwili,
      o ile dobrze wiem, gra się tam na jakimś "elektryku", ponieważ zabudowany tamże
      instrument jest w takiej kondycji, jak gdyby go rzeczywiście wcale nie było ;(
      O intrpretacji p. Chorosińskiego nic rzec nie mogę, bo mnie na koncercie nie
      było. Natomiast istnieje poważniejszy problem - który łódzki kościół nadaje się
      do zorganizowania koncertu organowego. Katedra byłaby idealna, bo jest niemal w
      centrum, gdyby nie to, że instrument jest tam ponoć okropny (może miało to wpływ
      na interpretację); kiedyś nawet nie dawało się przy nim siedzieć, bo ograniście
      gwoździe wpijały się w 4 litery. W każdym razie po prostu instrument nie dość,
      że niewiele sobą reprezentował, to jeszcze był w naprawdę przygnębiającym
      stanie. Nienajgorzej brzmią organy u jezuitów na Sienkiewicza i w kościele na
      Jerzego (szkoda tylko, że dzielnica niezbyt "koncertowa"), ale pytanie czy ks.
      kanonik Sondka dogadałby się z miejscowymi przełożonymi i namówiłby ich do
      współpracy. Św. Teresa z niezłymi organami jest jednak baardzo daleko; pozostają
      jeszcze Łagiewniki, ale to już zupełnie antypody. O innych instrumentach w
      kościołach katolickich wiem tyle, co nic. Oczywiście, znakomity instrument jest
      u ewangelików w Mateuszu, ale o możliwościach ewentualnej współpracy nie będę
      spekulował. Poza tym parafia ewangelicka robi już tak wiele dla popularyzacji
      muzyki organowej w Łodzi, że naprawdę wypadałoby, aby ktoś jej ulżył i wystąpił
      z propozycją rozsądnej "przeciwwagi".
      • Gość: Miś Kolabor Re: Bałagan na organach IP: *.toya.net.pl 11.11.05, 16:02
        >Natomiast istnieje poważniejszy problem - który łódzki kościół nadaje się
        > do zorganizowania koncertu organowego. Katedra byłaby idealna, bo jest niemal
        w
        > centrum, gdyby nie to, że instrument jest tam ponoć okropny (może miało to
        wpły
        > w
        > na interpretację); kiedyś nawet nie dawało się przy nim siedzieć, bo
        ograniście
        > gwoździe wpijały się w 4 litery. W każdym razie po prostu instrument nie dość,
        > że niewiele sobą reprezentował, to jeszcze był w naprawdę przygnębiającym
        > stanie.

        Drogi Zamku, szczerze mówiąc dech mi zaparło ze zdumienia, gdy przeczytałem
        powyższe słowa. Po chwili jednak doszedłem do siebie i pomyślałem, że piszesz
        chyba o organach, które... nie istnieją już w katedrze od 1971 roku. Te
        rzeczywiście były instrumentem dużym, ale zupełnie niewartościowym i potwornie
        zaniedbanym. Być może, że nawet i gwoździe wbijały się grającemu w szlachetną
        część ciała. Tamte organy uległy jednak zniszczeniu podczas sławetnego pożaru
        katedry, w maju 1971 roku. Ufundowane po pożarze katedry, przez Episkopaty
        Niemiec i Austrii organy, zbudowane zostały w 1979 roku przez niemiecką firmę
        Eisenbarth z Passau. Organy te, mimo potwornego traktowania przez szereg lat są
        w zupełnie dobrej formie. Instrument sam w sobie jest bardzo wysokiej klasy, o
        czym pisał wnet po ich oddaniu do użytku prof. Pietkiewicz na łamach "Ruchu
        Muzycznego". Organy katedry od trzech lat, jako jedyny instrument w Łodzi
        znajdują się pod stałą opieką organmistrzowską - korekty stroju i inne prace
        prowadzone są regularnie co miesiąc. Sam instrument jest bardzo wysoko oceniany
        przez fachowców. Po zeszłorocznym koncercie znakomity organista szwajcarski -
        Guy Bovet nie szczędził pochwał tegoż na łamach "Trybuny Organowej" -
        najpoważniejszego pisma branżowego w Europie. Ponadto o klasie instrumentu
        świadczy także fakt, że recitale dyplomowe studentów kończących studia w
        łódzkiej AM odbywają się właśnie w katedrze, lub w św. Teresie. Tak więc
        absolutnie nie zgadzam się ze zwalaniem winy za niefortunny poniedziałkowy
        koncert na katedralne organy. Faktem jest, że isntrument ten wymaga generalnego
        remontu, zwłaszcza z uwagi na duże zapylenie. Sam aparat brzmieniowy jak i
        elementy mechaniczne mają się bardzo dobrze. Czasami problemy sprawia
        kuriozalna traktura registrowa stworzona przez Eisenbartha (to "dzięki" niej
        głosy wyłączają się z dużym opóźnieniem jęcząc przy tym żałośnie, wskutek
        powolnego zamykania przepływu powietrza), ale zapewne remont instrumentu
        obejmie także wymianę tegoż mechanizmu. A remont rozpocznie się po zakończeniu
        prac budowlanych w katedrze, czyli za około 2-3 lata. Opis katedralnych organów
        znajduje się na stronie www.katedra.art.pl
        Jeszcze słówko co do koncertów - katedra z powodzeniem od trzech lat organizuje
        cykl "Katedralne Wieczory Muzyczne". W ramach tego cyklu odbyło się także wiele
        recitali organowych, podczas których instrument miał się świetnie, a i same
        koncerty były pozytywnie odbierane przez całkiem licznie zgromadzoną
        publiczność. Potwierdza to niejako moją tezę, że to nie instrument ponosi winę
        za - jak to zręcznie ujęła Pani Redaktor - "bałagan na organach".
        • zamek Re: Bałagan na organach 12.11.05, 01:28
          Dziękuję Ci Misiu (my się chyba znamy, co? ;) ) za sprostowanie. Nikt nie jest
          nieomylny, ja także, z tego też tytułu swój wywód zaopatrzyłem w słówko "ponoć".
          Jestem zdany na Twoją argumentację, cytujesz bowiem wiele szczegółów, których
          nie będzie mi dane zweryfikować, zatem zapewne jest tak jak piszesz. Wszakże
          dziwnym mi się wydaje, jakoby organy w Mateuszu nie miały stałej opieki
          organmistrza; takoż zastanawia mnie, któż to ostatnimi czasy grał dyplom z
          organów w Archikatedrze. Cóż, może te plakaty śledziłem nie nazbyt pilnie, co
          też być może. Pozdrawiam.
          • Gość: Miś Kolabor Re: Bałagan na organach IP: *.toya.net.pl 12.11.05, 08:07
            Oczywiście że się znamy ;)

            > Jestem zdany na Twoją argumentację, cytujesz bowiem wiele szczegółów, których
            > nie będzie mi dane zweryfikować, zatem zapewne jest tak jak piszesz. Wszakże
            > dziwnym mi się wydaje, jakoby organy w Mateuszu nie miały stałej opieki
            > organmistrza; takoż zastanawia mnie, któż to ostatnimi czasy grał dyplom z
            > organów w Archikatedrze. Cóż, może te plakaty śledziłem nie nazbyt pilnie, co
            > też być może. Pozdrawiam.

            Zatem odpowiadam:
            - w kwestii szczegółów, które podaję - wszystko to jest do zweryfikowania ;)
            - co do Mateusza - rzeczywiście ten instrument jest także pod stałą opieką,
            sprawuje ją zresztą dokładnie ta sama firma. Tu przeoczenie z mojej strony -
            miałem na myśli kościoły katolickie, zatem przepraszam za wprowadzenie w błąd -
            po prostu nie zaznaczyłem tego w poprzedniej wypowiedzi. Nawiasem mówiąc do
            organów znajdujących się pod stałą opieką organmistrzowską dołączyła ostatnio
            św. Teresa.
            - i w końcu co do dyplomów: nie chciałbym "rzucać" publicznie nazwiskami osób
            zainteresowanych - może sobie tego nie życzą - podeślę na priva. Ale bez
            podawania personaliów: ubiegłoroczny absolwent zagrał obydwa recitale dyplomowe
            w katedrze (druga osoba z tego roku grała oba recitale w Teresie). Natomiast w
            latach ubiegłych przypominam sobie co najmniej dwa - trzy recitale dyplomowe
            (przypominam że liczebność klasy organów jest bardzo mała - zaledwie 1 - 2
            osoby).
            Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: Miś Kolabor Re: Bałagan na organach IP: *.toya.net.pl 12.11.05, 08:10
              > (przypominam że liczebność klasy organów jest bardzo mała - zaledwie 1 - 2
              > osoby).

              Oczywiście 1 - 2 osoby na roku, nie w całej klasie ;)
    • totumfacy Ci którym nie podoba sie Chorosinski - niech sobie 11.11.05, 21:22
      pojda na koncert Pietkiewicza. buahaha
      • Gość: Jacek Rz. Re: Ci którym nie podoba sie Chorosinski - niech IP: *.zgierz.sdi.tpnet.pl 12.11.05, 00:42
        Oj, totumfacy, nie przesadzaj, z pewnością prof. Pietkiewicz 20 lat temu grał
        lepiej i ciekawiej niż dziś, w końcu jest już jak na koncertującego muzyka w
        wieku dość poważnym; ale bynajmniej nie zdarza się na jego koncertach sytuacja
        taka jak na omawianym, gdzie wykonawca (znacznie od Pietkiewicza młodszy)
        galopuje w tempie kilkakroć szybszym niż wskazują tradycje wykonawcze i zdrowy
        rozsądek (i do tego niestabilnym), 1/3 nut jest ominięta, a z pozostałych
        połowa nietrafiona - to jest niestety dramat, że na tego rodzaju praktyki
        niewiele można poradzić. Gdyby malarz lub witrażysta tak elementarnie spieprzył
        swoją robotę jak Chorosiński koncert, to po ocenie rzeczoznawców wylądowałby w
        sądzie. Tu natomiast ktoś napisze parę zdań recenzji, a partacz pozostanie
        nietykalną "świętą krową" w dodatku oburzoną, że ktoś śmie krytykować.
        • dziadek72 Re: Ci którym nie podoba sie Chorosinski - niech 12.11.05, 02:03
          Jacek podeślij mi adres swojego maila na dziadek72@gazeta.pl Krzysiek (trawers)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja