brite
23.11.05, 17:28
Księgowa jest u nas w firmie osobą nie do ruszenia. Szefowie obchodzą się z
nią jak z jajkiem, przymykając oczy na humory. Od wielu lat również nie
sprzeciwiają się jej paleniu w biurze. Co prawda robi to w swoim pokoju, ale
dzieli go z osobami niepalącymi, poza tym smród dymu bez problemu
rozprzestrzenia się na resztę biura.
Kilkakrotnie delikatnie, lekko i humorystycznie wyrażałem swoją dezaprobatę
wobec takich praktyk. Dziś postanowiłem skończyć z kilkuletnią tolerancją i,
niczym czujnik przeciwpożarowy zareagowałem na smród dymu w ten sposób, że
wydrukowałem fragment ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania
tytoniu i wyrobów tytoniowych, z podkreślonymi fragmentami:
"Art. 5.
1. Zabrania się palenia wyrobów tytoniowych poza pomieszczeniami
wyodrębnionymi i odpowiednio przystosowanymi:
(...)
3) w pomieszczeniach zakładów pracy oraz innych obiektów użyteczności
publicznej (...) - poza wyraźnie wyodrębnionymi miejscami."
i wręczyłem szefowi, wydruk dotarł również do księgowej.
Zapewne nie osiągnąłem nic oprócz nowego konfliktu, ale jak wojna to wojna.
Czy ktoś z obecnego tu grona niepalaczy ma podobny problem z upartymi
smrodliwcami?