darek-krysztofiak
26.12.05, 18:47
Wsiadam sobie do tramwaju obok dworca Łódź Kaliska, jadącego w kierunku
Retkini. Chcę skasować bilet, a ty nic... Patrzę na kasownik, a tam na
wyświetlaczu <[--.--]>, jakaś pani mi mówi - "Wszystkie nie działają, nikt
nie skasował". Tak więc usiadłem i nie kasowałem, najlepsze było, to , że co
jakiś czas po odjeździe z głośników dobiegało:"Przypominamy o obwiązkowym
skasowaniu biletu." Znaczy w jaki sposób? Czy w takim przypadku należy isć
po "parafkę" do motorniczego?
P.S.
Wyświetlacze diodowe również nie działały.