aric
26.11.02, 10:47
Urodziłem się - żyłem - umarłem.
Linia prosta, a raczej odcinek, coś mi tu nie gra. Zastanawia mnie czy skoro
wszystkie wymiary we wszechświecie sa nieskończone to życie jest tylko
odcinkiem?
***
- Panie, jeżeli pan taki madry jesteś powiedz pan mi co wg pana na tym
świecie się nie zgadza? - Zapytał mnie kiedys dozorca, kompletnie nie
wiedziałem o co mu chodzi.
- Hę? - Wykrztusiłem.
- No bo widzisz pan - odstawił miotłe pod sciane.- Jak tak sobie zamiatam i
patrzę co dzień rano na ten świat, to cały swiat jest nieskończony, albo żyje
w cyklach.
Podrapałem sie po brodzie, szedłem lekko zaspany do pracy i nie miałem
zdecydowanie ochoty na rozmowy egzystencjalne, ale cóż, grzeczny byłem,
postanowiłem go posłuchać.
- A my, panie kochany? My nie żyjemy w cyklach, my sie kurde rodzimy, kurde
żyjemy, a po tym całym nedznym zamiataniu ulic, wsadzają nas do gleby i
cholera, nawet nie potrafimy spokojni tam leżeć, tylko zanieczyszczamy
środowisko. I powiedz pan po co my jesteśmy, skoro wiemy, że umrzemy, a po
drodze zniszczyny troche przyrody.
- Widzi pan - zacząłem niesmiało. - Taki porzędek jest świata. Tak nas
stworzono i tacy juz jesteśmy.
Jakoś nie zabrzmiało mi to przekonywujaco, jemu z reszta też.
- A tam, gadanie. Co pan kudre, taki ponurak, bo co? Bo tak jest i już. A ja
panu pokarzę, że gówno pan wie. Patrz pan co mnie życie nauczyło.
Patrzyłem. Dozorca wziął do ręki miotłę, włożył miedzy nogi, usmiechnął sie i
odleciał. Stałem jak osłupiały, a on tymczasem zatoczył koło i wyladował w
tym samym miejscu, z którego wystartował.
- I co, a może mi pan powie, że to sztuczka tak, że pan śni? O nie mój drogi
panie, to stało się naprawdę. I wie pan co, ja juz wiem jak pokonać naszego
wspólnego wroga. Własnie tak, wiem, jak stać się nieskończonością, być
doskonałym.
Ciagle stałem jak zahipnotyzowany, czy ja sniłem? Nie, nie, znałem faceta
codziennie go widywałem, zawsze mówił mi dzień dobry, a potem wracał do
zamiatania.
- A chcesz pan wiedzieć jak to zrobiłem?
- No pewnie, - odparłem bez zastanowienia.
- A widzisz pan, jak ja tak sprzątam to mi rózne głupody do głowy przychodzą.
Kiedyś wpadłem na pomysł, że dosiądę miotły i sobie polatam. Kiedyś
teleportowałem się do Chin, ale odradzam, Chiny do strasznie nieprzyjemne
miejsce. Kiedyś panie stałem sie niewidzialny i szpiegowałem róznych ludzi.
Mówie panu, ta nuda w pracy dozorcy to z człowieka dziwoląga potrafi zrobić.
A teraz panie kochany, doszedłem do tego, jak żyć wiecznie. I już to właśnie
robię.
- Taaa, mam jedno pytanie. To po co pan pracuje jako dozorca, skoro potrafi
pan te rózne rzeczy?
- A widzi pan. To jest bardzo dobre pytanie. A odpowiedź jest prosta. Trzeba
z czegoś żyć, a nic innego w życiu nie robiłem, poza sprzataniem. Rodzina,
wie pan, i takie tam też musi z czegoś żyć, a jak by się dowiedzieli, że
takie rzeczy umię to by mnie do wariatkowa wysłali. A ja panie sobie
spokojnie poczekam. Kiedys przestane sprzatać klatki schodowe i podwórka,
muszę tylko trochę poczekać.
- Na co czekać.
- Jakot na co? Na emeryturę, jeszcze 15 lat i nie będę musiał pracować.
Kurde, skąd pan sie urwałeś, nie wiesz jak to jest w życiu? A teraz
przepraszam, muszę wracać do roboty. MIło było pogawędzic.
I odszedł, a ja postałem chwilkę i poszedłem na przystanek. Najwyższy czas
było udać się tam, gdzie spedzę dalesze 29 lat. A potem kilka na emeryturze,
i jeżeli nie nauczę się wiecznego życia, zanieczyszczę środowisko.