Dodaj do ulubionych

Kiedyś, dawno, dawno temu

27.11.02, 09:19
Ktoś podniusł kamień i rzucił. Ten ktoś nie znał podstaw fizyki i nie
wiedział, że kamień spadnie na ziemie, ale przedtem będzie się poruszał po
pewnej trajektori. I tak to wszystko się zaczęło...
***
- A wiesz pan co się dzisiaj stało? - Zapytał mnie kiedyś dozorca jak
wychodziłem z bramy. Znów to samo, zarzuci mnie tymi swoimi pierdołami
egzystencjalnymi pomyslałem, ale że byłe grzeczny to zatrzymałem się i
postanowiłe go wysłuchać.
- Dzień dobry, a skąd mam wiedzieć?
- Dobra, po co ta złość, zaraz panu okażę. A widzisz pan ten postój taksówek?
Pokiwałem potwierdzająco głową.
- Popatrz pan na te auta, zobacz pan trzy są żółte, dziesięć szarych, jedno
zielone i jedno białe.
- No rzeczywiśćie, ale czy to ma znaczenie?
- Żadnego drogi panie, a widzisz pan tych kierowców z żółtych aut, oni
wysiedli i sobie gadają i się świetnie bawią, ci z szarych siedzą w
samochodach i czytają gazetę, albo słuchają radia, jednym słowem nudzą się, a
ci dwaj z tych w innych kolorach są zdecydowanie niezdecydowani.
- No fakt, ale co to ma za znaczenie, panie, samochody, kolory i zachowanie
ludzi.
- No to patrz pan. - Dozorca odstawił miotłę i podniusł z ziemi kamień o
średnicy kilku cm. Uniusł rękę i cisnął w żółty samochód. Trafił w maskę.
Właściciel samochodu popatrzył na nas, podszedł do wgniecenia i ruchem ręki
sprawił, że uszkodzenie zniknęło. Uśmiechnął sie i wrócił do dwóch
pozostałych. Zaczęli znów rozmawiać. Wtedy dozorca wziął drugi kamień, skąd
on brał te kamienie na chodniku? Cisnął w szary samochód. Kierowca nagle
zmienił się w furiata, wyskoczył z auta, zaczął krzyczeć nie przebierając w
słowach. Obejrzał uszkodzenie i po chwili z krzykiem ruszył w naszym kierunku.
- Widział pan, rozumie pan coś z tego? - Zapytał i strzelił z palców.
Maszerujący kierowca znikł, a wszystko wróciło do stanu wyjściowego.
- Przyznam się, że nie bardzo. - Odpowiedziałem szybko, wpatrując się w
stojące spokojnie taksówki.
- A widzi pan, ja też tego nie rozumiem, ale tej sztuczki nauczyłem się dziś
rano. Nie mam pojecia dlaczego tak się dzieje, ale lubię patrzeć jak ten
facet maszeruje w moją stronę, ma taką fajną minę.
- A ile razy pan to już robił?
- A nie wiem, ze dwadzieścia... No ale czas na mnie, a pan się pewnie
spieszy, nie zatrzymuję. Miłego dnia.
I wziął miotłę spod sciany i odwrócił sie do mnie plecami. Ja udałem się na
przystanek, gdzie z pewnością spotkam ludzi, których charaktery mienią sie
kolorami tęczy i odcieniami szarości. Ale nie przejmuję się tym,
zaakceptowałem to i jestem szczęśliwy.
Obserwuj wątek
    • Gość: ANIK TEN DOZORCA..:) IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 10:31
      Ten twój dozorca to bardzo ciekawy typ..:)od samego rana daje do myślenia i
      uśmiechu..:)
      • aard Aricu, podtrzymuję swoje zdanie 27.11.02, 13:21
        Opublikuj to.
        • aric Re: Aricu, podtrzymuję swoje zdanie 27.11.02, 13:35
          Wiesz, trudno jest zaiteresować kogoś swoja twórczoscia. Takich miniaturek moge
          pisać kilkanascie dziennie, ale nie o to chodzi. To nie ma wzięcia, a książki,
          czasopisma się nie sprzedają tak jak kiedyś, mamy internet. Niech ludzie ci co
          lubią to czytać, niech czytają, po co mam za swoją twórczość brać kasę, a jak
          natura zechce to może kiedyś mi odpłaci czymś miłym.:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka