Dodaj do ulubionych

kilka slow

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 16:51
z powodu odczytania Waszych wypowiedzi i ja zapragnalem sie odezwac.
Bezwzglednie 100% aktorow Nowego ma dyplom ukonczenia studiow aktorskich z
tytulem: magister sztuki dramatycznej.Być może w zwiazku z tym mój glos brzmi
nazbyt dramatycznie,ale w zeszlym tygodniu gralismy Mistrza i
Malgorzate..publicznosc bijąc barawo wstala i w piątek takze...gdy gralismy o
18.00. Dzisiaj znowu powtorka! Mlodziez stala a my wychodzilismy do niej trzy
dlugie razy. Na 62 spektakle tak bylo ze czterdzieści kilka razy. Robimy co
mozemy, by uczciwie zapracowac sobie na takie podziekowania od publiczności. W
finale rozważań, czy jestesmy dobrzy czy nie, to ona..PUBLICZNOŚĆ ma racje!!
I są osoby, ktore mają prawo do odmiennych odczuć...ale niech nie zabraniają
wypowiedzi tym, którzy myślą odwrotnie. A co do Pana Marczewskiego...jest
jednym z nielicznych reżyserów, którzy oglądają i dopatrują spektakle czuwając
nad ich jakością. Oferuje swym klientom (Publiczności!!!) swoja wrażliwość i
nic dziwnego,że wlasnie Mistrz i Małgorzata została przez niego
adaptowana,bowiem ta ksiazka zostala w polskich (i nie tylko) rankingach na
koniec XX wieku uznana jako najlepsza powieść ze wszystkich. Teraz przed nami
"Termopile"..pracujem uczciwie i ciężko wierząc,że opowieść o Polsce i jej
historii, o naszych wadach i zaletach w konteście historycznych uwiklań w
czasie Rozbiorów pozwoli spojrzeć wyraźniej na to co dzis się dzieje wokół
naszej rzeczywistości - współcześnie. Wszak dobrze nmieć świadomość i
uzmysławiać sobie od najmłodszego jak ważna jest nasza historia.Dzięki temu
trwamy jako Naród wśród innych. To przecież ważne by wystawiać istotnych
polskich autorów na równi z dramatami Shary Kane, Bernharda, Kafki....
Zatem miły widzu, adwersażu...daj szansę każdemu..i pomyśl dwa razy nim
chlaśniesz na odlew lewicą w pysk, ze przetrawestuje słowa cudnego Jonasza
Kofty, który pieknie i lotnie pisywał o życiu.Czytajcie lepiej poezje...ona
udelikatnia!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: widz Teatru Nowego doceniamy-wymagamy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 08:16
      To bardzo pięknie, że aktorzy w Nowym są wyksztalceni, brawo! Co z tego? Polowa
      z nich mamrocze pod nosem, a ja udaję, że na przedstawieniach wszystko slyszę.
      Bardzo się cieszę, że Pan Marczewski dopieszcza swoje dzieła, bo warto, byłam
      na tym juz 3 razy (stara-stara-nowa wersja)wynik: nuda-nuda-cos się
      dzieje!-popieram postęp!
      Co do Termopili, hm nic nie mowię, nie ma premiery, nie ma narzekania, wiernie
      czekam.


      p.s Kafka nie pisał dramatów:D
      p.p.s Nieprzyjaciel jest mi nieprzyjazny.
      • Gość: aktor Teatru Noweg to dla nas radosć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 00:27
        bezwzglednie i z pokorą biorę te uwagi...od Widza Teatru Nowego! Naszła mnie
        taka myśl..Może widzowie zechcieliby wyrażać swoje sugestie konkretniej i na
        dodatek wprost do określonej osoby..z nazwiskiem i imieniem...Wtedy taki aktor
        po zapoznaniu sie z takimi uwagami na temat słyszalności zaczetrwieni się może
        i popracuje nad emisją głosu lub dykcją? O sensach w odgrywanej roli też warto
        podyskutować! Dziękuję w imieniu kolegów za wierność...i zapraszam na premierę!
        Pragnę tylko zauważyć,że ze slyszalnością i interpretacją scenicznych poczynan
        nie jest najlepiej i w okerślanej od lat przez imć Pana Lenarcińskiego mianem
        "wiodącej sceny w kraju" scenie przy ulicy S. Jaracza. Byłem ostatnio
        trzykrotnie i doprawdy Dyrektorowi Zawodzińskiemu także przydałaby się mala
        pielgrzymka po lekcje odświerzenia z domieszką pokory na przykład do kilku
        teatrów w Londynie czy Berlinie (bylismy tam kilkakrotnie..indywidualnie...w
        ramach chęci rozwoju i po nauki). I jeszcze jedno, szanowny widzu... Franz Kafka
        miał w teatrach i polskich i europejskich pewnie z kilkaset adaptacji
        scenicznych... od Procesu po Amerykę..Listy do ojca...i tak dalej...To
        inspirująca postać dla teatru.. Nie,żebym się chciał wymądrzać...ale tak gwoli
        ścisłości. Nie wszystko w teatrze udaje się uczynić tak by każdego
        zadowolić...ale musimy wierzyć we własną pracę.....tą codzienną...i ważne by być
        w niej szczerym, pokornym i wierzyć w to co się robi. A jeśli się uda,że czuć
        się będzie w krytyce..UCZCIWĄ krytykę a nie potępianie wszystkiego w czambół, to
        nie będzie źle ...choćby dlatego,że nam aktorom doda to wiary i chęci do
        dalszych poczynań...Odwiedzamy też często inne sceny w kraju i naprawdę Łodź nie
        powinna mieć żadnych kompleksów...
        • Gość: ciagle ten sam wid no to dyskutujemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 08:07


          Nie bede wymieniac z imienia i nazwiska aktorów, których warsztat kuleje,podam
          za to ich rolę: księżniczka w Krzesiwie,eksponujaca biust baronowa w Poszaleli,
          Iwan Bezdomny w Mistrzu itd mysle, ze są swiadomi swoich braków, a rumience na
          nic tu sie zdają, bo to jest zwyczajnie kwestia pracy. Wiem rowniez, ze pewne
          ograniczenia stawia rezyser, ale nie tlumaczmy się tym wszystkich mankamentów.

          Co do Jaracza, prosze zauwazyc, ze oczywiscie są przedstawienia bardziej lub
          mnie frapujące, ale zawsze trzymajace poziom, nie mamy poczucia straty po
          wyjsciu z teatru, aktorzy Jaracza na to zwyczajnie nie pozwolą(Skoczyńska,
          Buczkowska, Wiśniewska, jeszcze Muskała, Wroclawski, Czop, Jakus, Siatowski)

          Co do inscenizacji, proszę raczej spojrzeć na macierzystą scenęm np.: POSZALELI-
          krzykliwy bełkot nie wiadomo po co i dla kogo, na dodatek czterogodzinny(moja
          milosc nie wybaczyla mi tego spektaklu); NIEPRZYJACIEL- surrealistyczny problem
          w zamku na francuskiej prowincji, wszyscy sie starali nic sie nie
          kleiło.NADLUDZIE, zeby bikt nie zapomniał o istnieniu w XXw tyranów, tak nudnego
          i statycznego przedstawienia nie widzialam,a marzenia Hitlera o nastolatkach,
          nie przekonywały mnie do jego ludzkiej twarzy, aha ucieklam po pierwszym akcie,
          nastepnym razem dotrwałąm do konca drugiego, zeby miec pelny naturalistyczny
          obraz flaków z olejem.

          Jednak nie może byc tak źle, sa w repertuarze pewne smaczki i świetnie: Komedia
          Omylek(wiwat Prus), Choroba Mlodosci(vivat Młodzieży), Zazdrosć, Krzesiwo, ale
          ja chce wiecej, zebym nie musiala nie odczuwala mijajacego czasu.

          Rozumiem, ze nagonka prasy lodzkiej moze męczyć, prosze jednak zauwazyc ze
          momentalnie zwrocili uwage na jaskołki w postaci blizej czy choroby, czyli tak
          niesprawiesliwi znowu nie są.

          Aha, dlaczego o Nowym nic nie slychac na festiwalach teatralnych(Jaracz zdobył w
          zeszlym roku kilka nagród!)? Wiadomo przeciez, ze istnieje zasada, ze jak nas
          nie pokazuja w swiecie to nas nie ma; nie istniejecie na mapie teatralnej
          Polski, co jest grane?

          wierny jak pies widz, czekajacy na smaczny kąsek teatralny.

          ps. utwory Kafki nie były dramatami, jesli o scislosci mowimy, sam uzywa Pan
          określenia: "adaptacje", te wszytkie "zamki", "procesy", "dociekania psa" etc to
          powiesci badz nowelki.
          • Gość: aktor Teatru Noweg Re: no to dyskutujemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 09:01
            Pozwolę sobie zauważyć drogi widzu,że określiła Pani swoje sympatie
            jednoznacznie...i jedno niewątpliwie cieszy,że ma Pani ogromny cug do
            wizytowania łódzkich widowni teatralnych. To nad wyraz imponujące. Zamykam temat
            Kafki, bowiem jest to haczyk mało istotny...Jedynie dodam,że około 40%
            inscenizacji to adaptacje i Kafka inspirował nie tylko reżyserów, ale i wielkich
            dramaturgów takich jak chocby T.Różewicz. Dlatego w swojej pierwszej skromnej
            dysertacji pozwoliłem sobie użyć tegoż własnie przykładu. Ogromna racja stoi po
            Twojej, miły Widzu stronie w tych opiniach...jednak wykazujesz ponadprzeciętną
            wiedzę na temat teatru. I jego umiłowanie. Przyklaskuję z uznaniem. Wieksza czść
            ludzi bywających w teatrze to tzw. "średnia" i jesli ona bije brawo..to de facto
            ona ma rację także, a może nawet przede wszystkim!
            Naturalnie istotnym jest,by we wlasnym sumieniu dbać o jak najlepszy
            poziom....jednak po tych ogromnych zawirowaniach w moim Teatrze trudno jest tak
            od razu osiągnąć wyżyny.By zbudować "zespół" potrzebny jest czas i odrobina
            wyrozumiałości. Czuję i widze,że akurat przykład Pani osoby jest nastawiony
            polubownie w tej materii..jednak upraszam się o docenienie warsztatu w sposób
            właściwy,,,jesli już tak rozmawiamy. Mnie aktorstwo powielane na średnim
            poziomie ptrzez długi czas nie interesuje ,a takim właśnie aktorstwem posługują
            się ostanimi kledzy z Teatru, który tak Pani pieczołowicie wychwala.Nie będe
            naturalnie z kolei ja wymieniał nazwisk , bo wiekszość z niech to akurat moi
            koledzy. Oni są naprawde wspaniali...jednak sposób prowadzenia sceny przez
            ostatnie lata...mnie..prosze wybaczyć nie ujmuje.O szczegółach mógłbym
            podyskutować w rozmowie bezposredniej...jednak FORUM jest dostępne dla
            wszystkich...i mnie po prostu nie wypada o tym rozprawiać publicznie. Jednak co
            do idei zasadniczych ...choćby względem Dyr. Zawodzińskiego...to nie stoi nic na
            przeszkodzie bym kilka ziaren goryczy sypnął w jego strone. Jesli chodzi o Pani
            zachłyśnięcie się "przedstawieniami młodych" w Nowym ...to jedynie pragnę
            zauważyć, że takoż i tu dałoby się widzieć pękniecia warsztatowe natury
            zasadniczej....
            Podstawą jednak jest by tzw. "czeladnicy zawodu aktora" mieli właściwą drogę
            rozwoju kooperując z bardziej doświadczonymi aktorami...Od kogóż oni nauczą się
            warsztatu jak nie od starszych? Jesli się ich pusci na tak głębokie wody...to za
            pare lat dopiero Szanowny Widz bedzie utyskiwał na poziom aktorstwa
            polskiego...To nad wyraz delikatna materia...i z tym należy bardzo uważać.
            Poza tym nie mam pewności w tym momencie czy nie za mocno dałem się ponieść w
            kierunku wynurzeń dosyc intymnych skądinąd na temat "działki" mojego zawodu.
            Jednak cenne sa Pani spostrzeżenia i zwrócę uwagę w Teatrze by weszli na Forum i
            zapoznali się z Pani uwagami... Pozdrawiam..
            • Gość: widz ten sam dyskusja trwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 13:00
              Delikatnie zarzuca mi Pan brak wyrozumialosci dla delikatnej materii, jaką jest
              budowanie zespołu aktorskiego, jednak cierpliwośc nie moze usypiać pewnych
              elementarnych wymagań!



              Nie zajmuje się wychwalaniem kogokolwiek, a tym bardziej aktorów teatru JaRACZA,
              zwracam jednak styl gry, ktory nie schodzi ponizej pewnego (krytycznego?)
              poziomu. Trzeba podkreslić, ze Jaracz pomimo pewnych mniejszych lub wiekszych
              klęsk pozostaje reprezentatywny!O!


              Nie zachłysnęłam się również scena mlodych, raczej odpowiada mi ich swiezosc i
              zaangażowanie i licze na ich rozwój, bo nie ma jak pozytywistyczna wiara w postęp:)

              Zapytałam w poprzedniej wiadomosci o festiwale, zbył Pan ten temat milczeniem,
              czyzby był niewygodny? proszę Pana nie musimy byc poprawni politycznie!

              Domyślam się, ze od Pana strony sprawa wyglada zupelnie inaczej, bycie w opewnie
              sposb atakowanym nie jest komfortowe, ale chyba lata(?) doświadczeń uczyniły
              Pana choć troche gruboskórnym i odpornym na krytykę.

              co do warsztatu wytykałam tylko bledy typowo techniczne, nie ingeruje w
              interpretacje, jak nie ingeruje we wrazliwosc innych, zwlaszcza aktorów, w
              Pańską intymnosc równiez nie wchodzę z butami!

              Pozdrawiam

              ciekawe kim Pan jest, ciekawe; ale niech się Pan nie ujawnia.


              • Gość: aktor Teatru Noweg ...możemy dyskutować..tylko czy znajdziemy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 16:56
                kolokwialnie nazywany consensus? Był ranek , kiedy odpisywalem na Pani
                post...zapomnialem po prostu o tych festiwalach. Festiwale, mily widzu także
                rządzą się swoistymi prawami. Bodajże w zeszłym sezonie.. Komedia Omyłek
                dostała "złotego Yoricka" w Gdańsku..Pani Kamila Wojciechowicz nagrode ZASP za
                najbardziej udany debiut...w "Biednych ludziach"... Takżwe Dariusz Majchrzak
                dostał nagrodę aktorską za udział w filmie Pana Wojcieszka..."Wdłuż kolorowym
                wzgórzem" . W tym roku na tym samym festiwalu inna aktorka naszego teatru
                ..dostała tę samą nagrodę..Monika Buchowiec za "Mistrza"..powoli i o nas daje
                się słyszeć...Nowego dyrektora mamy dopiero rok..., anie o to chodzi bym pisał
                cokolwiek źle o poprzedniej dyrekcji..,ale pamiętamy jak był traktowany Pan
                Królikiewicz, i nawet gdybyśmy się uparli ,że wszystko co robił było złe...,a
                gwarantuję Pani,że tak nie było...to trudno liczyć,że ktokolwiek zaryzykowałby
                zaposzenie Nowego na festiwal. A JARACZ jest brany pod uwagę z klucza...to
                skostnialy teatr.., w którym zaczyna lekko trącić naftaliną..mimo wystawiania
                wspólczesnych "Tryndów"...a większość nagród zdobywa PAn Wrocławski...w swoich
                monodramach...lub małoobsadowych sztukach ..jak na przykłąd TOKSYNY. Piszę o
                kilku ostanich latach...O teatrze, który kiedyś sam uwielbiałem...Niestety dla
                mnie niekwestionowanymi byly spektakle powstałe z dziesieć ...może piętnaście
                lat temu...jak choćby "Tańce w Ballybeg" lub"MAin KAmpf". Ostanie wyczyny
                repertuarowe pozostawiają wiele do życzenia...naturalnie z mojego i tylko mojego
                punktu widzenia.
                JA proponuje tak!
                Spuśćmy juz zasłone milczenia na te sekwencje..i może dajmy sobie nadzieję
                nawzajem. Niech mi Pani wierzy,że aktor wychodząć na secenę i odgrywając rolę
                przed publicznością czyni to ze szczerością serca niemalże w stu procentach.
                Różne są okolicznośći powstawania speektakli. Musielibysmy sie wdrożyć w ten
                temat bardzo głęboko i odslonic kurtynę alkowy. To napewno ciekawe...ale
                konsumujemy posiłki w pokoju gościnnym lub przy stole nakrytym
                obrusem..tajemnice kulinarne pzostają dla nas zazwyczaj tajemnicą...i bywa,że
                wsród kilku dań znajdzie sie danie cokolwiek niesmaczne..Jeden szpinak ubóstwia
                ,a drugi nienawidzi. Choć przyznam sie,że po królewsku przygotowana potrawa
                ...smakuje wszystkim. Ale to rzadkość...niestety .Teatr to strawa duchowa...i
                jej receptura ...leży ukryta w wyobraźni jej tworców...Trudno ją poznać
                dogłębnie...a tym bardziej nie ma na nią jednorodnego przepisu.Aktor buduje role
                tak jakby budował "coś z niczego" i dlatego jest...albo raczej bywa trudno.
                Czasy takie, miła Pani,że madrość mija sie coraz częsciej z
                głupotą...naiwnoscią..i brakiem pokory,że już o niewiedzy nie wspomnę..., mija
                się na prostej ulicy nie mówiąc sobie nawet dzień dobry. Tak to już jest..Może
                nadejdzie opamietanie...,ale kiedy?
                I prosze mi wierzyć,że nie zawsze winny jest AKTOR.
                Ponownie pozdrawiam.

                • Gość: pani widz najwazniejsza jest rozmowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 22:20
                  Proszę Pana, pan mowi, ze kilkanascie lat temu jaracz był swietny, a ja
                  odpowiadam, ze to Nowy kilka lat temu był kapitalny, o spektaklach tj. Głód,
                  Kadjisz, Prorok Ilja czy Go-go rozmawiałam z moimi przyjaciołmi na kawie i
                  rozkoszowalismy się nimi! halo? co z tego?zostana w pamieci, ale nie interesują
                  mnie wspominki, liczy sie tylko tu i teraz!

                  nie jestem Rejtanem i nie krzyczę :"nie pozwalam!", gdy krytykuje pan scene
                  Jaracza, chodzi mi jednak oto, ze na czyms swoj wizerunek zbudował, a nagrody
                  zdobywa takze Buczkowska z Czopem i Czarnotą, dobrze zostawmy Jaracza, fakt
                  jest jednak taki, ze "bezpieczniej" jest tam chodzić i już. Prosze jednak
                  zwrócić uwagę, ze wiekszym sentymentem darzę Nowy, nie tylko dlatego, ze lubię
                  foyer małej sali i kojący głos dyr. Zelnika przed spektaklami!


                  Rozumiem artystyczne frustatracje, gdy zostaje się wplątanym w coś żałosnego, a
                  jedyna rzecz, ktora pozostaje to dobra mina do złej gry.

                  Co do opamiętania, jestem w tym przypadku bardzo chłodną realistką, bo takie
                  rzeczy nigdy sie nie zmieniają, raczej trzeba dbać o własny ogrodek, aby nie
                  było w nim smieci, innej rady chyba nie ma.


                  Za to widziałam juz kwietniowy repertuar i zapowiada sie obiecująco.

                  wierna Nowemu

                  w ogole nie podjelismy tematu innych instytuacji teatralnych w naszym miescie,
                  ma Pan ochotę?
    • Gość: nie kulturalna Re: kilka slow IP: *.toya.net.pl 03.03.06, 23:58
      POZNAWSZY BLIŻEJ LUDZI ZWIĄZANYCH Z KULTURĄ I W DODATKU OKREŚLAJĄCYCH SIĘ
      KULTURALNYMI RZYGAĆ MI SIĘ CHCE.OD AKTORÓW NAUCZYLI SIĘ ŚWIETNEGO OSZUSTWA A
      JAK GRAJĄ HO HO A ZWĄ SIĘ POLITYKAMI.DO TEATRÓW JUŻ NIE PÓJDĘ NA
      SZCZĘŚCIE.BEZ POZDROWIEŃ
      • Gość: aktor Teatru Noweg Re: kilka slow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 03:23
        ..do Pani Gościa.. Prosze wybaczyć...dyskusja nasza jest jednak prowdadzona z
        dwóch różnych pułapów...moja perspektywa patrzenia od srodka ma sie nijak do
        Pani ze wszech miar szlachetnej i uczciwej postawy, ale widzainej z zewnątrz. To
        dwa zasadniczo różne spojrzenia. Widzi Pani, ja mam odmienne poglądy choćby
        względem teatru Grabowskiego. Pozostańmy zatem przy swoich zdaniach...bo i
        prawo do tego mamy.Wiecej pisac już nie mogę, bo musiałbym zacząć uzywać
        zdecydowanych argumentów...a tego wprost muszę uniknąć. Życzę Pani dotarcia do
        takich pokładów swych odczuć, by w ocenach wszelkich kulturalnych wydarzeń
        dopisywał Pani"epikurejski" spokój...podparty wyrozumiałością. Ja niby dotarłem
        do tego pułapu...ale po doświadczeniach zebranych podczas wizyt w teatrach
        Berlina czy Londynu...ciągle tęsknie za zwykłą twórczą uczciwością, a nie
        naciąganiem mojej wrażliwości na nabzdyczone sny o europejskim teatrze, do
        których wielu ma zupełnie nieuzasadnione aspiracje.Ile to już razy słyszałem..
        Pokora i powątpiewanie... niechby przyświecała nam zawsze, to i z czasem nadejdą
        plony przemysleń ludzi od kultury bogatsze, z czego tylko będziemy się wspólnie
        radować.Tego Pani , sobie i wszystkim w naszej Łodzi i calym kraju zyczę..

        p.s. Na temat innych instytucji dyskusji już nie podejmę..wybaczy Pani...
        Przy okazji naszej rozmowy... kilku aktorów dowiedziało sie, że są swietni...,a
        kilku ,że wrecz odwrotnie. W obu przypadkach popełnilismy grzech pychy,ale od
        tego świat sie nie zawali ..i powinnismy spać spokojnie ..śmiejąc się z całej
        gry pozorów, jakiej poddaje się łódzka kultura.. Fakt, to nasze prawo, bo tu
        jest nasz Heimat,nasza mała ojczyzna...
        dziękuję za rozmowę...
        • Gość: widz Teatru Nowego dziwię się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 09:06
          Proszę Pana, ja nikogo nie wartosciuje w sposob absolutny, nie mam prawa. Nie ma
          w tym zadnej pychy, nie ejstem wyrocznią.
          A uznanie mojej postawy szlachetną, jeste tutaj jakims nieporozumieniem.

          Dlaczego Pan się nagle wycofuje? Ja pragnę rozmowy,a Pan zasłania się brakiem
          mozliwosci porozumienia.

          No i to brzydkie okreslenie mnie wielbicielka teatru, która boi się, ze cos ja
          moze zaskoczyć,jakbym drżała przed wyjsciem ze schematu. Źle interpretuje(badz
          chce Pan) moje slowa, a wydaje mi sie ze pisze dosc klarownie.

          Piszę, zebysmy wysmiewali gre pozorów łodzkiej kultury, to dlaczego Pan pasuje?
      • Gość: widz do Niekulturalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 09:08
        powiedziała, co wiedziała i czym prędzej odleciała.
    • Gość: widz Teatru Nowego szkoda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.06, 18:37
      szkoda, ale widocznie, są powody Panskiego milczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka