Moje miasto...

02.12.02, 23:06
Budowałem miasto, cegiełka po cegiełce, dom po domu, ulicę po ulicy. Moje
miasto było piękne, czyste i zadbane, ludzie tam żyjący chwalili je, a
budowniczy innych miast zazdrościli tego, że w moim mieście nic się nie
sypie, nic nie starzeje... zastanawiali się, jak to jest, że w moim mieście
powstają nowe, piękniejsze budynki.
W moim mieście nie było zła, nie było gniewu, nie było szarości. Włożyłem w
to miato całe serce i umysł... teraz stoję sam wsród gruzów mojego miasta...
    • hubar Re: Moje miasto... 02.12.02, 23:14
      Żadnej budowli nie da się odbudować?
      Czy wszyscy mieszkańcy odeszli?
      Czy jest jakaś szansa?

      Jak nie, to zacznij od nowa budować miasto. Twórz, a bedziesz miał wielką
      satysfakcję z tego co osiągniesz! Tylko pamiętaj, nic na siłę, każdy budynek
      piętro po piętrze. Kazda ulica tam gdzie potrzebna, a chodnik dla ludzi a nie
      dla projektu...


      Powodzenia, trzymam kciuki
    • marezzia Re: Moje miasto... 02.12.02, 23:20
      to smutne kiedy cos w co wlozylismy duzo staran upada ale nie ma co sie
      poddawac trzeba ciagle i ciagle probowac od nowa, ciagle silniejsi.
      jak to kiedys powiedzial ktos madry: co mnie nie zabija to mnie wzmacnia...
    • aric Re: Moje miasto... 03.12.02, 08:42
      A co sie stało, żeś taki smutny??
    • hanya Re: Moje miasto... 03.12.02, 12:26
      Upadki są po to by powstawać silniejszym.
      Więc i na gruzach może powstać jeszcze piękniejsze miasto :-)
      Spróbuj jeszcze raz, cegiełka po cegiełce, dom po domu, ulicę po ulicy - z
      całym sercem i umysłem. Efekt murowany :-)

      pozdrawiam,"budowniczy" hanya
Pełna wersja