Dodaj do ulubionych

Byłem dziś u lekarza...

23.03.06, 10:05
od dwóch dni nękała mnie gorączka (co mogło się objawic po moich niektórych
wpisach) i dziś z rana postanowiłem wybrac się do lekarza. Najpierw od 7
starałem się dodzwonić zeby wyciągnąć kartę, ciągle było zajęte, ale jako że
daleko nie mam więc wybrałem sie na piechotę. Pani w okienku sprawnie
wyciągnęła mi kartę, o dziwo telefon dzwonił wesoło non-stop i żadna z pań go
nie odbierała, więc zdziwiłem sie że miałem sygnał zajętości, ale nieważne, w
końcu mam SonyEricsona więc nie takie dziwy mi sie przydarzały.
U lekarza. Młody miły pan o silnych nerwach, od pacjenta przede mna tak
śmierdziało że ja nie byłbym w stanie przyjąć już nikogo do końca dnia, ale
Pan Doktor - zuch, nawet mu powieka nie drgnęła. Pan mnie osłuchał, opukał i
stwierdził że wszystko jest ok, po czym się mnie spytał na ile wystawić mi
zwolnienie. lekko się zdziwiłem, bo chyba w tym przedstawieniu to on grał
rolę lekarza, ale moje wątpliwości nasiliły sie gdy pan spytał się czy
wystawić mi jakiś antybiotyk.
Tu juz zorientowałem się o co chodzi. Jakbym podrobił sobie pieczątke i lekko
zapoznał się z pharmindexem byłbym również lekarzem!
Wizyta zakończyła się podziękowaniem za ofertę zwolnienia i przyjęciem
recepty na dwa dotowane z naszego budżetu antybiotyki. Nie zamierzam ich
wykupić, bo skoro lekarz mi mówi ze wszystko jest ok, a antybiotyki tłumaczy
mi że będą miały działanie osłonowe, to nie będę niszczył wątroby żeby jakby
co. Kupie jakichś apap i mi przejdzie - dziś jest juz zreszta dużo lepiej. W
każdym razie receptę przyjąłem, bo nie chciałem mu robic przykrości lekarzowi
po tym jak podziękowałem za zwolnienie.
Konkluzja. ZOZy, triumf polskości nad gospodarnością - telefony których nikt
nie odbiera (spędziłem około godziny w przychodzni - telefon dzwonił non-
stop, nie było ani jednej rozmowy), lekarze którzy sie pytają na ile wypisać
zwolnienie, recepty na dotowane lekartswa które są niepotrzebne pacjentowi.
Nigdy w Polsce nie będzie dość pieniędzy na służbę zdrowia, nie ma takiej
możliwości.
Obserwuj wątek
    • Gość: caroll Re: Byłem dziś u lekarza... IP: *.toya.net.pl 23.03.06, 10:43
      To, o czym piszesz, to niestety, naga prawda. Najgorsze w tym wszystkim jest to,
      że nie opisujesz odosobnionego przypadku. Ja sam po przejściu szeregu przykrych
      (szkoda że jedynie dla mnie) kontaktów z osobami, wykonującymi ten chwalebny
      zawód, przeszedłem w wiekszości przypadków na metodę, którą można nazwać
      "samopomocą".
      I aby nie popaść w zdrowotne tarapaty z powodu wizyt w gabinetach lekarskich
      (Twój przykład z antybiotykami jest tu wymowny) należy stosować dodatkową (jakże
      ważną) metodę, którą znamy z reklam (!) medykamentów: zapoznawać się ze
      wszelkimi dołączonymi do leków ulotkami. Szczególnie w części "Przeciwskazania".
      Wyobraźmy sobie minę lekarza, który bez wahania, z dużą swobodą zapisuje lek
      (antybiotyki stanowią wzorcowy i najczęściej nadużywany sposób kuracji), gdy
      przyjdziemy z apteki i z uzasadnioną troską o własne zdrowie przedstawimy mu
      cała litanię, zawartą właśnie w części "Przeciwskazania" i poprosimy, aby na
      okolicznośc bezpiecznego stosowania specyfiku zbadał, czy np. nie mamy chorej
      wątroby, wrzodów żołądka, nadciśnienia, czy choćby niewinnej nadrważliwości na
      "niewinny" składnik leku, który może nas doprowadzić do jakiejś drobnej zapaści.
      Dopiero by się biedak zdziwił. A może tylko wkurzył i kazał opuścic gabinet, bo
      przecież jeszcze wielu takich jak my czeka na wizytę przed drzwiami.
      • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:02
        antybiotyki - zdrowie to podstawa, ale druga rzecz jak lekarze lekka rączka
        wypisują dotowane lekarstwa!
        • orientman antybiotyki 23.03.06, 11:05
          za lekko sie je przepisuje. najgorsze to, ze dostaja je ludzie, ktorym one w ogole nie pomagaja.
          lekarze sie przyzwyczaili, ze antybiotyk sie przepisuje i juz. nie patrza na to, ze przy wirusach antybiotyki
          w ogole nie pomagaja..
        • Gość: caroll Re: Byłem dziś u lekarza... IP: *.toya.net.pl 23.03.06, 11:10
          Na palcach jednej ręki da sie wyliczyć przypadki uzycia przeze mnie antybiotyku.
          A mój wiek nieubłaganie zbliza się do półwiecza. Dlatego prócz takich
          drobiazgów, jak łamanie kończyn, zerwania mięśnia, czy nazbyt często dokuczjący
          kręgosłup rzadko się przeziębiam.
    • huann Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:44
      to prawda - trzeba mieć końskie zdrowie, by w tym kraju pozwolić sobie na luksus
      chorowania... :/
    • yavorius Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:46
      cassani napisał:
      > o dziwo telefon dzwonił wesoło non-stop i żadna z pań go
      > nie odbierała, więc zdziwiłem sie że miałem sygnał zajętości, ale nieważne, w
      > końcu mam SonyEricsona więc nie takie dziwy mi sie przydarzały.

      Właśnie dlatego miałeś zajęty, bo ci dzwoniący non-stop blokowali linię...
      • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:55
        Ty to głowe oddasz za tego Ericsona...
        :)
        • yavorius Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:58
          Nie oddam głowy, tylko Ci tłumaczę, jak to działa :p
          • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:00
            eeee, mi się wydaje że to w ericsoobronie! :)
            • yavorius Masz rację 23.03.06, 11:06
              Wydaje Ci się :-p
              • dziad_borowy Udowodnij !! / nic ino żądanie 23.03.06, 11:08
                • cassani tak jest, niech udowodni 23.03.06, 11:10
                  będzie demokratycznie!
                  • yavorius nie /ifigazdemokracji 23.03.06, 11:15
                    • dziad_borowy Pfuj, ulubieniec władzy się znalazł / heh 23.03.06, 11:16
                      • cassani farszafka!!!/jegomać! 23.03.06, 11:17

                        • orientman Jaka farszafka.. 23.03.06, 11:21
                          na emigracji zarobkowej tutaj sie siedzi, a wy zaraz wyzywacie ;)
                          • dziad_borowy Farszafka, farszawka.. 23.03.06, 11:23
                            Na wskros juz zepsuty.
                            Dzierżżż!!!
                            • orientman Re: Farszafka, farszawka.. 23.03.06, 11:25
                              ech.. kazdy by chcial na Slasku pracowac. ale ja juz tam bylem ;)
                              • yavorius grr 23.03.06, 11:28
                                Żadna emigracja zarobkowa, ja tu (z Waszego punktu widzenia: tam) na zawsze!
                                • orientman Re: grr 23.03.06, 11:30
                                  z mojego tez tutaj. pozdrowienia z Pyr :)
                                  • yavorius Aha /również pozdro! 23.03.06, 11:32
                                • dziad_borowy A czy imigracja zarobkowa 23.03.06, 11:35
                                  oznacza, ze na chwile?
                                  Pomijajac rozwazania czy w badanym przez nas przypadku mamy do czynienia z
                                  emigracja czysto zarobkowa:-)
                                  Dzierżżż!!!
                                  • yavorius Re: A czy imigracja zarobkowa 23.03.06, 11:39
                                    dziad_borowy napisał:
                                    > Pomijajac rozwazania czy w badanym przez nas przypadku mamy do czynienia z
                                    > emigracja czysto zarobkowa:-)

                                    Ja Ci pominę!:)

                                    Właśnie, kiedy Dziadunie wyjdą z Boru i przyjadą do Warszawy?
                                    • cassani tak czy tak 23.03.06, 11:45
                                      Yavor jesteś skompromitowany ucieczką z naszej niezatapialnej kropiwnickiej!
                                      Mój rząd Ci tego nie zapomni!
                                      :)
                                      • orientman Re: tak czy tak 23.03.06, 11:48
                                        moj rzad pozdrawia twoj rzad. rispekt dla domofon squadu ;)
                                      • yavorius Re: tak czy tak 23.03.06, 11:51
                                        Idę się wieszać :D :D
                                      • dziad_borowy Powiem więcej 23.03.06, 11:52
                                        Znaczy o skompromitowaniu wiecej mowic nie trzeba. Ale:
                                        Polska Ci tego nie zapomni!!!!
                                        Dzierżżż!!!
                                    • dziad_borowy Wyjazdy z Boru chwilowo wstrzymane 23.03.06, 11:51
                                      z braku laku:-) I nie wiadomo.....
                                      Dzierżżż!!!
                                      ps. te piec kropek specjalnie dla Graya:-)
                                      • yavorius to niewspaniale, niewspaniale :( /nt 23.03.06, 11:52
                                        • dziad_borowy I niefantastycze, niefantastyczne przyznać muszę 23.03.06, 11:54
                                          Dzierżżż!!!
                                  • orientman Re: A czy imigracja zarobkowa 23.03.06, 11:47
                                    to juz kolejne miasto w moim zyciu.. co bedzie dalej, tego nie wie nikt :)
                                    • dziad_borowy Dalej to zobaczy się... 23.03.06, 11:53
                                      gdzie nas tory zaniosa:-)
                                      Dzierżżż!!!
                                      • orientman Re: Dalej to zobaczy się... 23.03.06, 11:54
                                        albo inne samoloty.. :)
                                        • dziad_borowy I wszystki inne środki transportu, które... 23.03.06, 11:56
                                          dopiero zostana wynalezione. Ament.
                                          Dzierżżż!!!!
                                          • cassani wiecie co, nie czytałem dokładnie Waszej 23.03.06, 11:59
                                            powyższej dyskusji ale chętnię się wypowiem:
                                            bemben
                                            • yavorius a wiesz co ja na to? 23.03.06, 12:01
                                              Zwei Dinge sind unendlich: Die Dummheit
                                              und das All
                                            • dziad_borowy Kiedyś dojrzeję do tego by 23.03.06, 12:02
                                              Ci ja strescic w trzech krotkich slowach.
                                              Dzierżżż!!!
    • big_news Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:48
      Nie możliwe?! To Ty zwracasz się o poradę do lekarza z takiej ogólnodostępnej
      przychodni?! Z takiej, z której usług korzystają śmierduchy, mohery,
      wielodzietne rodziny oraz budżetówka, niepracujący i osoby z najniższego progu
      podatkowego?! Idziesz do nieudacznika w białym kitlu (bo cóż to za lekarz, który
      nie prowadzi prywatnej praktyki, cóż to za maściuch, który traci czas na
      państwowej posadzie) i oczekujesz od niego jakieś trafnej diagnozy?! Cóż za
      upadek! Chyba Twoje interesy kuleją, że przymuszony zostałeś do takiego
      dyskomfortu. No i nie mów, że ponieważ opłacasz ZUS-y, podatki i inne duperele,
      to Ci się to słusznie należy. Ludzie biznesu (honorowi ludzie) płacą terminowo
      te wszystkie paskarskie wymysły, ale do dyspozycji mają prywatnych lekarzy,
      którzy na zawołanie pojawiają się w domu dobrodzieja.
      A swoją drogą, to nie bałeś się, że w takiej podupadłej placówce może złapać coś
      gorszego, niż tylko drobne przeziębienie, które Ci dokucza?
      ;)
      • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:56
        ja jestem taki romantyk własnie, że jeszcze wierzę że coś mi sie z podatków
        należy, oczywiście jakbym miał jakieś powazniejsze problemy (odpukać) to już
        sie nie odważę na romantyzm, ale z gardełkiem póki co...
        zresztą do dentysty też nie pójdę zozowego bo musze sie jeszcze kilka lat z
        klientami spotykać:)
      • huann Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:59
        big_news napisał:

        > Idziesz do nieudacznika w białym kitlu

        Szaranowicz zawsze mówił: "Kjutelu"...
        • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:05
          Kjutel był biały i czyściutki - tu sie nie można przyczepić!
        • big_news Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:19
          Polemizowałbym. Szaranowicz nigdy nie był jednoznaczny w tym względzie. Podczas
          jednych i tych samych zawodów wyduszał z siebie: Kitel albo Kutel lub Kjutel.
          Nie obce były mu też nazwiska: Kjetel, Kajtel i Kjuatel. Natomiast nigdy nie
          słyszałem, żeby przeszło mu przez gardło Katol. Może on ma jakieś związki z Opus
          Dei?;)
      • Gość: leslaw_m Re: Byłem dziś u lekarza... IP: *.lodz.msk.pl 23.03.06, 11:22
        patrz jak pod wpływem prospołecznego PR rządzących zapałałeś niechęcią do
        pracujących na własny rachunek,pewnie nawet nie zauważyłeś kiedy to się stało.
        nie będę wymieniał ile PKB,miejsc pracy itp,itd,wytwarzają drobni nawet
        przedsiębiorcy w polsce,bo nie ma to tutaj sensu.
        muszę jednak nadmienić,ze płacący minimum 700 pln na ubezpieczenie społeczne
        wstręciuch prowadzący swoją firmę może ma jednak prawo skorzystać z wizyty u
        lekarza pierwszego kontaktu.

        co prawda ty widzisz to inaczej,jako supersocjalismus tego forum pouczasz tego
        wstrętnego cassaniego,który smiał się w panstwie równosci i solidarnosci wybić
        ponad przeciętność zulii i zawsze pokrzywdzonej klasy robotniczej.

        przeto muszę ci nadmienić,wizyta u lekarza należy mu się identycznie jak tobie
        i chwała bogu ,ze choć reformy gabinetów lekarzy pierwszego kontaktu nie udało
        się w polsce rozpiepszyć,bo nie musisz za taką wizytę płacić,czego nie mozna
        powiedzieć,o lekarzach specjalistach,o zabiegach operacyjnych nie wspomnę.

        i do cassaniego:
        myslę,ze przesadzasz.
        pan lekarz zapytał,czy chcesz zwolnienie,bo w naszym socjalizmie często nie
        opłaca się chorować,pracownik straci pracę,a przedsiębiorca nie będzie mógł
        wystawić rachunku-dlatego pan doktor zapytał,lepsza to wersja niż gdybyś sam
        musiał upraszać się o zwolnienie.
        a co do antybiotyku,to nieco przesadził,ale może widząc w miarę inteligentnego
        człowieka,który zna zassadę działania antybiotyków i został poinformowany
        ponadto jakie znaczenie w tym przypadku będzie miało przyjęcie
        antybiotyku,uznał,ze chory/niechory moze zdecydować sam,czy chce się truć czy
        nie.
        a dopóki nie wykupiłeś tej recepty skarb panstwa nie dopłaca do niej.
        • big_news Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:37
          I znowu miałeś okazję sobie ulżyć. A to tylko dzięki mnie. Więc prócz połajanek
          w swoim stylu, powinieneś mi podziękować. Bo fakt, że wylałeś z siebie sporo
          żółci, która jak wiadomo nie służy w nadmiarze zdrowiu, z pewnościa doda Ci sił.
          A wszystko to stało się w miejscu jak najbardziej do tego odpowiednim, bo w
          wątku traktującym o zdrowiu. Choć nie tylko. Życzę Ci braku okazji do odwiedzin
          społecznych i prywatnych placówek zdrowia.
          PS
          Pisząc do cassaniego umieściłem na samym dole taki maluteńki znaczek. Ponieważ
          jak sądzę po prostu go nie dostrzegłeś, to może skorzystaj z porady okulisty.
          Jak już gadać o zdrowiu, to gadać.
          • Gość: leslaw_m Re: Byłem dziś u lekarza... IP: *.lodz.msk.pl 23.03.06, 11:54
            rzeczywiście udało ci się mnie sprowokować w Twoim stylu:dołożyłeś komuś do
            pieca ile wlazło i na wszelki wypadek,gdyby riposta była zbyt cięta umiesciłeś
            usmiech na koncu.
            wiedz jednak,ze żółci przy tem w nadmarze nie wylewałem i nie miałem w zamiarze
            uderzać w Twoją osobę,a jedynie polemizowałem z niesłusznymi moim zdaniem
            poglądami.
            jakbyś miał wątpliwości to nadal Cię lubię,nawet jako oszołoma;)
            • big_news Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 12:09
              Zaczynam się o Ciebie niepokoić. Wykazujesz jakieś zadziwiające skrzywienie.
              Tępisz moje poglądy, dokopujesz mi, nie zgadzasz się z moim postrzeganiem
              rzeczywistości, a jednocześnie deklarujesz, że mnie lubisz. Wprawdzie jest to
              wątek zdrowotny i sam zabrałem w nim głos, ale nie potrafię zdiagnozować tej
              Twojej przypadłości. Liczę na to, że znajdzie się tu jakiś doświadczony
              psychoterapeuta i zaspokoi moją ciekawośc, co do psyche Twojej osobowości;)
              Pozostaję z najlepszymi życzeniami zdrowia. A na koniec wyznam, że mam chyba
              także problem z samym sobą, bo ja także darzę Cię sympatią:)
              Aha, chyba nie chcesz mnie ubezwłasnowolnić i pozbawić możliwości choćby
              zakamuflowanego dokopywania dyskutantom?;)
              • Gość: leslaw_m Re: Byłem dziś u lekarza... IP: *.lodz.msk.pl 23.03.06, 16:42
                reprezentujsz być może cięzkie schorzenie w którym to ,ze nie zgadzasz się z
                czyimiś poglądami nie idzie w parze z osobistą antypatią do danej osoby.

                przyznam,ze również na to cierpię,często szanuję "przeciwników" ,zdarza się
                również,ze darzę niechęcią tych co myslą podobnie,
                a co najgorsze,bywa,ze polubię tych ,których wczesniej nie lubiłem.
                jest to cięzki, atypowy przypadek,próby leczenia okazały się bezowocne.

                zauważyłem juz dawno,ze możesz na to cierpieć,ale nie chciałem mącić Twojego
                spokoju ,bałem się,ze niejaki mariańczyk bezwzględnie to wykorzysta;)
        • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:52
          co do zwolnienia - kompletnie sie nie zgadzam co do zasady bo zwolnienie to
          zwolnienie i ktoś za tą nieobecność płaci - a dokładniej wszyscy po trochu - i
          podatnicy i pracodawca (jestem liberalny a nie solidarny niestety) aczkolwiek
          rozumiem Twój punkt widzenia. Jednakże wolałbym by do orzekania do niezdolności
          do pracy brano stan faktyczny zdrowia a nie luźne spostrzeżenia tego czy owego
          lekarza.
          co do leków - wypisywanie lekka rączka dotowanych z podatków leków jest
          niedopuszczalne. Ja rozumiem że doktor dostał od producenta 300 szt. długopisów
          i patyczki do badania gardła, ale w skali kraju myśle że takie swobodne
          dotowanie niepotrzebnych leków pokrywa się mniej więcej z kwotą jaka brakuje
          polskiej opiece zdrowotnej.
          • Gość: leslaw_m Re: Byłem dziś u lekarza... IP: *.lodz.msk.pl 23.03.06, 17:23
            jeszcze raz:
            pan "doktor" stwierdził,ze twoje objawy kwalifikują się do wystawienia ZLA,
            zapytał jednak,czy sobie taki druczek życzysz,bo być może z jakichś względów
            nie chciałbyś tego zwolnienia,a przymusowe ZLA raczej przy przeziębieniu nie
            występuje:)
            jesli chodzi o leki masz sporo racji,natomiast zapewne do pana "doktora"
            przychodza rózni ludzie i jesli nie wypisze im pliku recept to uważają,ze ich
            olewa.
    • orientman Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:50
      od paru dni zle sie czulem.
      korzystajac z tego, ze odbieralem badania okresowe w jednej z prywatnych klinik zapytalem sie o
      mozliwosc przyjecia przez lekarza ogolnego.
      pomimo tego, ze najblizszy wolny termi byl w dniu jutrzejszym, bardzo mila pani z recepcji w ciagu 5
      minut znalazla dla mnie wolne miejsce w grafiku. po oplaceniu 80zl udalem sie pod drzwi gabinetu,
      gdzie czekalem na przyjecie jakies 3 minuty.
      lekarz mnie dokladnie zbadal, przy okazji przejrzal wyniki badan okresowych. stwierdzil infekcje
      wirusowa, na co nie przepisuje sie antybiotykow. wypytal o reakcje uczuleniowe i przepisal syrop oraz
      dwa rodzaje tabletek. otrzymalem zwolnienie do konca tygodnia z zaleceniem przebywania w domu.
      na zakonczenie wreczyl firmowa wizytowke proszac o kontakt jesli stan zdrowia sie nie poprawi.
      widzisz jakie roznice?
      • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 10:58
        widzę, tylko jak pisałem powyżej jestem taki romantyk jeszcze...
        zresztą najbliższa długoterminowa decyzja finansowa to drugi filar i tam sobie
        spróbuję wybrać opcję z obsługa mojego schorowanego cielska...
        • orientman Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:01
          chyba ci sie drugi z trzecim pomylil. w drugim ZUS placi, albo nie i masz malo co do gadania.
          ja sie wlasnie zastanawiam, po raz kolejny, nad trzecim filarem. ciekawi mnie tylko to, czy mozna
          eksportowac pieniadze na zewnatrz tego smiesznego kraju.
          co do obslugi zdrowotnej, to polecam twz. 'abonament' rodzinny w ktorejs z prywatnych klinik. bardzo
          pomaga w momencie pojawienia sie ciazy/dzieci :)
          • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:05
            ciąża jest planowana więc na pewno coś wymyślę. A pieniążki z TRZECIEGO
            (słownie: 3-go) filaru wyeksportują same jak wybierzesz odpowiedniego
            ubezpieczyciela. Szukam filaru z ubezpieczeniem i opieka zdrowotną - a jako że
            jestem strasznie leniwy to mi od października się schodzi, ale musze to w końcu
            załatwić.
            • orientman Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:06
              firmy z trzeciego filara sa zobligowane do inwestowania wiekszej czesci dochodow od udzialowcow na
              polskim rynku finansowym. a to lekko przestrasza..
              podziel sie spostrzezeniami jak cos znajdziesz.
              • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:11
                ok spostrzeżeniami sie podzielę. ale prawdziwa chwila prawdy przyjdzie jak
                zaczniesz chorować.
                • dziad_borowy Skarcę Cię 23.03.06, 11:13
                  Gdyby nie Twoje lenistwo juz dzis mialbys swoja chwile prawdy!!!! tadammmm
                  Dzierżżż!!!
                  • cassani no tak 23.03.06, 11:16
                    ale zaczyna się debata o pornografii więc boję się iść na cołość żeby mi potem
                    dziecka po sądach nie ciągali - że niby w tak makabryczny sposób poczęte!
                    • orientman E tam pornografia.. 23.03.06, 11:22
                      juz sie napalilem, przelaczylem na tvp3, a tam o denazyfikacji gadaja..
                • orientman Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:18
                  podpisujac umowe masz atut w reku w przypadku niewywiazania sie z obowiazkow zawartych w umowie.
                  w wypadku panstwowej sluzby zdrowia, to mozesz najwyzej podskoczyc..
                  • cassani Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:44
                    przy państwowej służbie ciężko mówić o zdrowiu...
        • dziad_borowy Drugi ??? / czy trzeci??? 23.03.06, 11:02
          • cassani Re: Drugi ??? / czy trzeci??? 23.03.06, 11:02
            ku.. trzeci :)
            przecież!
            • dziad_borowy A widzisz??? 23.03.06, 11:07
              Jak to dobrze, ze sie z tym tu ujawniles, to uratowalismy Twoja decyzje
              finansowa od kompletnej klapy. Pchalbys ta kase w drugi filar i czekal na
              jakakolwiek obsluge cielska, a oczekiwanie Twe na prozno by sie zdalo:-)
              Dzierżżż!!!
              • cassani całe szczęście 23.03.06, 11:09
                po mojej stronie!
                • dziad_borowy Berek !! / gonisz 23.03.06, 11:11
      • fleurette Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 11:28
        widze różnice i az sama sie dziwię, ze bardzo podobne do opisanych przez
        orientmana warunków mam na nfz (tfutfu). natomiast jak mój ulubiony lekarz sie
        pochoruje równolegle do mnie to mam sytuacje prawie z postu cassaniego. i szlag
        mnie trafia.
    • big_news Sie tu zapowiada b. długaśny wątal 23.03.06, 11:09
      Jako, że jesteśmy narodem utyskującym, narzekającym, którego łamie w kościach,
      strzyka i pobolewa, a do tego prawie każdy doskonale zna się na medycynie (na
      polityce i piłce nożnej takoż), to tylko patrzeć jak do zwyczajowego grona
      forumowiczów dołączą osoby w wieku średnim (średnio chorobowo zaawansowane) oraz
      babuliny, dziadkowie i kto tam jeszcze. Niech no tylko wszyscy trafią na ten
      ślad. Trzeba przyznać, że cassani trafił idealnie w zapotrzebowanie społeczne.
      Chapeau bas!;)
      • cassani Re: Sie tu zapowiada b. długaśny wątal 23.03.06, 11:13
        badania robiłem to trafiłem :) w końcu u lekarza byłem!
        • yavorius Re: Sie tu zapowiada b. długaśny wątal 23.03.06, 11:46
          Heh, ja mam na szczęście lekarza firmowego, wchodzę bez zwolnienia, siedzę 2
          minuty i wychodzę ze zwolnieniem :D :D
          • dziad_borowy Taki lekarz to skarb dla firmy:-) / nołnoł 23.03.06, 11:48
          • orientman Re: Sie tu zapowiada b. długaśny wątal 23.03.06, 11:49
            a nie nazywa sie to adwokat? ;)
    • anies75 Re: Byłem dziś u lekarza... 23.03.06, 13:50
      sama prawda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka