Dodaj do ulubionych

Są specjaliści, fachowców brak

IP: *.slkc.qwest.net 13.04.06, 05:05
"Niedroga" i "wykwalifikowana"? No to muszę Szanownych Inwestorów rozczarować.
Jestem naukowcem i inżynierem (specjalistów w mojej dziedzinie i na moim
poziomie jest może ze dwie setki na całym świecie), angielski na poziomie
niemal native, i dlatego właśnie jestem dość uwrażliwiony na próby traktowania
mnie jako "niedrogiego". Chcecie niedrogich, no to macie te tabuny
absolwentów. Chcecie kwalifikacji, no to trzeba zapłacić. "You get what you
pay for". A jak myślicie, że zabiedzony polski inżynier zobaczy 5-6 tysięcy
brutto na miesiąc i ze łzami wdzięczności rzuci się na okazję, to informuję,
że wolę sobie wyjechać za granicę, albo na giełdzie pohandlować. Życzę
szczęścia w rekrutowaniu innych.
Obserwuj wątek
    • profes79 Re: Są specjaliści, fachowców brak 13.04.06, 08:51
      Ale Technikum Chemiczne jedyne w Łodzi zamknęli. Mówiłem, że za kilka lat
      trzeba będzie je od nowa otwierać.
    • Gość: :) Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 09:09
      > A jak myślicie, że zabiedzony polski inżynier zobaczy 5-6 tysięcy
      > brutto na miesiąc i ze łzami wdzięczności rzuci się na okazję, to informuję,

      gdyby proponowali 5-6 tys btutto, nie byloby tak zle. ale oni proponuja 3 tys
      brutto i chca specjalisty :D
    • Gość: Rafprowadzajaćcych Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: 193.108.78.* 13.04.06, 09:20

      A ja jestem zajmuje się finansami. Studiowałem "sztukę finansów" łącznie 7 lat.
      Czytając artykuł stwierdzam, że nie brakuje księgowych tylko "operatorów"
      wprowadzających dane. Taką pracę może wykonywać każdy, kto zna język, aby
      porozumieć się z przełożonym lub z kontrahentami. Proste

      Co do języka obcego to chyba człowiek uczy się żeby się nim posługiwać a nie
      znać "nieźle” gramatykę? Nie trzeba namawiać uczelni tylko ludzi którzy się
      uczą ....
      • Gość: absolwent XII Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: 217.97.129.* 13.04.06, 09:50
        Z jednej strony muszę się zgodzić z przedmówcami. "Inwestorzy" chcą u nas
        wprowadzić jakiś rodzaj niewolnictwa i traktować nas motłoch gotów na wszystko
        za ochłapy. Niestety przyczyniło się do tego wielu naszych "wybitnych"
        polityków. Dodam tylko, że wielu tych "nie fachowców" jest przyjmowanych do
        pracy na zachodzie z otwartymi ramionami.

        Inną sprawą jest nasz system szkolnictwa. Przyklaskiwanie powstającym szkołom i
        szkółkom, które często mienią się wyższymi (może "najwyższymi" ;)) spowodowane
        jest chęcią przepchnięcia tabunów bezrobotnych do tychże szkółek. W ten sposób
        produkujemy tabuny sfrustrowanych i pozornie wykształconych bezrobotnych.
        Obecny system szkolnictwa jest efektem naszej biedy, ale też niestety radosnej
        twórczości równie zadufanych, co sfrustrowanych nawiedzonych pań i panienek
        przewijających się przez ministerstwo. Wykładane są ogromne pieniądze na różne
        programy i instytucje wokół-oświatowe, ale w praktyce szkoła i jej dyrektor
        pozostawione są same sobie i jeszcze zamulane biurokracją. A pieniądze jak to
        pieniądze, ile byś ich nie dał, zawsze ktoś to weźmie. A więc zgadzam się, że
        system oświatowy jest marnotrawny i nieefektywny, dodatkowo na państwowych
        uczelniach dalej kwitnie feudalizm wewnętrzny i robienie łachy studentom, de
        facto płatnikom.

        Dziwi mnie jeszcze jedno. Sam wydźwięk artykułu w GW. Z jednej strony
        gołosłownie ośmieszający nas jako społeczeństwo, z drugiej bezkrytycznie
        pochwalny dla "inwestorów". A jeszcze bardziej dziwi mnie taki artykuł w
        gazecie, gdzie przez ostatnie lata pan Markowski wypisywał bzdury i głupoty o
        łódzkim szkolnictwie średnim. Dla pana Markowskiego ważne były różne michałki,
        a to, że w szkole miła atmosferka, a to, że można nosić kolczyk w nosie albo
        dredy i ćwieki, a poziom nauczania, sprawy moralności, odpowiedzialności i
        przyzwoitości uczniowskiej były obśmiewane i odwarościowywane. A tu nagle GW
        pisze, że te kolczyki i dredy to gó..o kogo za przeproszeniem obchodzą, liczy
        się "poziom wykształcenia" i zwykłą solidność.
    • Gość: Volvo Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: *.toya.net.pl 13.04.06, 09:49
      Bzdury. Autor/autorka artykuły bezkrytycznie przyjmuje punkt
      widzenia "Inwestorów". Trudno bowiem oczekiwać aby za 2-3 tysiące brutto
      prawdziwi, doświadczeni specjaliści garnęli się do pracy u owych. Sam jestem
      inżynierem (elektromechanika), pracuje w warszawskiej centrali ABB ( 9 000
      brutto + premia + samochód i bonusy ).
      Tak z ciekawości odpowiedziałem na anons jednej z łódzkich firm ( słynnych
      inwestorów ). Przeszedłem jak burza wszystkie etapy kwalifikacji. Na finał
      przyjechali jacyś "prezesi" z Niemiec. Rzecz dotyczyła stanowiska głównego
      inżyniera w koncernie"żyletkowym" :)
      Zaproponowano mi 3500 brutto!
      W czasie rozmowy okazało się, że owi inwestorzy tak postrzegają nasze miasto -
      tania siła robocza, tania wysokokwalifikowana kadra inżynierska.
      Co do znajomości języka. Skandaliczne jest to, że wymagano ode mnie
      perfekcyjnej wręcz znajomości angielskiego (znam nieźle:) ) a owi niemieccy
      prezesi bełkotali po angielsku, bo trudno to nazwać poprawną angielszczyzną.
    • krzykowal Nie zgadzam się 13.04.06, 10:45
      Jeszcze nie tak dawno także Gazeta lamentowała jak to nam inne miasta podbierają
      studentów. Wtedy ci studenci byli dobrzy i wykwalifikowani. A teraz nagle stali
      się "be"???
      Artykuł przedstawia niestety tylko jeden punkt widzenia. Pamiętajmy, że
      inwestora nie obchodzi miasto i prawda obiektywna. Inwestor nagada
      dziennikarzowi takich rzeczy, które są TYLKO I WYŁĄCZNIE W JEGO interesie. A
      dziennikarz musi umieć na takie "rewelacje" nakładać odpowiedni filtr.
    • Gość: gosc Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: *.leom.ec-lyon.fr 13.04.06, 11:37
      Szkoda, ze pani autorka dopiero teraz sie obudzila. Jeszcze niedawno wypisywala
      peany na temat rewelacyjnego poziomu lodzkiej nauki, parkow technologicznych
      itd. Skad maja sie brac dobrze wyksztalceni inzynierowie, jesli poziom badan
      naukowych (a co za tym idzie, poziom wiedzy nauczycieli akademickich) stacza
      sie na pysk? Jak ci naukowcy maja prowadzic swoje badania, jesli problemem jest
      kupienie byle jakiego odczynnika albo literatury naukowej? Panstwo polskie
      przeznacza na badania naukowe i rozwoj ponizej 0.5% PKB (srednia krajow
      cywilizowanych waha sie miedzy 2-3%). Przeciez to kompromitacja! Sa dziedziny
      nauki i nowoczesnych technologii, ktore w Polsce W OGOLE nie istnieja. Wiele
      innych istnieje wylacznie w formie szczatkowej, dzieki kilku ostatnim
      pasjonatom, ktorym jeszcze sie chce, ktorzy zdolaja "wyrwac" gdzies jakies
      pieniadze, ktorzy maja jakies zagraniczne kontakty. Technologicznie Polska jest
      zapozniona w stosunku do Europy Zach. o 20 lat. O Stanach czy Japonii to juz w
      ogole nie ma o czym mowic. Daleko przed Polska sa Czesi, Wegrzy, a za chwile
      beda kraje nadbaltyckie czy Rumunia.
      Co sie tyczy wyksztalcenia na poziomie technika czy robotnika - ano, nalezy
      podziekowac kolejnym "reformatorom" polskiego szkolnictwa, ktorzy rozlozyli na
      lopatki nauczanie przedmiotow scislych, przyrodniczych czy technicznych.
      Reasumujac, w ciagu ostatnich kilkunastu lat zniszczono jedna z niewielu
      cennych rzeczy odziedziczonych po "komunie" - poziom wyksztalcenia polskich
      obywateli. To sie teraz nie dziwcie, ze bedzie wami pomiatal jakis
      trzeciorzedny inzynier z Francji czy Niemiec.
      • Gość: absolwent XII Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: 217.97.129.* 13.04.06, 13:50
        Z jednym się tylko nie zgodzę. Nadal są grupy dobrze wykształconej młodzieży,
        są licea trzymające poziom, pewna tradycja przyzwoitego wykształcenia trwa.
        Natomiast systemowo rzeczywiście jest źle. Wszelkie instytucje wokoło-oświatowe
        raczej trwonią fundusze niż wspierają szkoły.
        Jeszcze, co do uczelni, jedna uwaga. Wewnętrzny system stosunków musi się
        zmienić. Koniec z feudalizmem, młodzi zdolni do kierowania podstawowymi
        strukturami. A większe nakłady są nieodzowne, ale nie na trwających na
        posterunku ;)
        • Gość: gosc Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: *.leom.ec-lyon.fr 13.04.06, 14:13
          Alez oczywiscie, ze sa jeszcze dobre szkoly, tak jak sa jeszcze dobrzy studenci
          czy dobre zespoly naukowe! Tylko, ze dzialaja one raczej na przekor ogolnej
          degrengoladzie systemu, glownie dzieki pasji coraz mniej licznych zapalencow.
          Jak wskazuje artykul, jest ich juz za malo. A przeciez tak naprawde to jeszcze
          nikt ani w Lodzi, ani w Polsce nie probowal zainwestowac w naprawde nowoczesne
          technologie, takie z ostatnich kilku lat. Bo wtedy dopiero ponura prawda
          wyszlaby na jaw. Pierwszy przyklad: w Lodzi zamierzal inwestowac Corning Cables
          (produkcja swiatlowodow). Nie wiem, jaki jest obecny stan rzeczy, ale jednego
          jestem prawie pewien - w Lodzi nie istnieje ANI JEDEN zespol naukowy, ktory
          ksztalcilby w dziedzinie TECHNOLOGII PRODUKCJI swiatlowodow czy optoelektronice
          w ogole. I pewnie nielatwo byloby znalezc kogos w Polsce. No wiec skad kadra
          inzynierska dla takiej fabryki? A kto mialby przyuczyc technikow?
          • 1realista Re: Są specjaliści, fachowców brak 13.04.06, 23:44
            >Pierwszy przyklad: w Lodzi zamierzal inwestowac Corning Cables
            > (produkcja swiatlowodow).

            a jako potencjalny kandydat do tej firmy mowię że ta firma to kompletne dno. Myślę że to problem kadry zarządzającej tym oddziałem. Non stop są ogloszenia o pracę (cyklicznie od jakiś 2 lat). Na wysyłane ofery nie raczą odpowiedzieć. Nawet w stylu "sorry koleś ale sie nadajesz". Chyba mam popsutą skrzynkę pocztową. Wybiorczo popsutą.Wysyłałem cv do tej włąsnie firmy bo wiem że to zaawansowana technologicznie wiodąca firma tyle że na świecie. Wrażenia z traktowania potencjalnego pracownika na szczęście nie zatrą tego dobrego wrazenia.

            Zastanowmy sie na spokojnie. Co to za firma która cyklicznie od 2 lat prowadzi rekrutacje ciagle na te same stanowiska? Bo pierwsze wrażenie: dziady -kiepsko płacą i kantują ludzi więc każdy spieprza stamtąd po kilku miesiacach. Drugie wrażenie niekompetentna kadra nie potrafiąca solidnie przeprowadzić rekrutacji (dobieraja ludzi którzy się nie sprawdzają) bo notorycznie cyklicznie powtarzają ogłoszenia. Ja rozumiem może ja jestem kiepski ale przecież jest sporo osób które są lepsze ode mnie więc powinni te stanowiska obsadzić. A tu ciągle powtarzające się ogłoszenia. Wnioski nasuwają sie takie jak powyzej. No chyba że firma w ch..a leci i udaje rekrutacje a zamiast tego rzuca ogloszenia aby zaznaczyć że jest w czołowce. Tylko co to wtedy swiadczy o firmie? No co można sobie pomysleć?
    • Gość: Przemek edge Re: Są specjaliści, fachowców brak IP: 5.6.2R* / *.nokia.com 13.04.06, 13:58
      inżynierów, informatyków i innych brak bo pracuja w wawie, za PIENIADZE
      • roccc Re: Są specjaliści, fachowców brak 13.04.06, 16:32
        Obawiam się, że wiele lat jeszcze upłynie, zanim sytuacja się zmieni. O osobach
        z moim wykształceniem, bardzo słabym, już w ogóle nie wspominając.
    • Gość: łodzianin trochę mniej histerii ;) IP: *.uni.lodz.pl 13.04.06, 17:11
      Trochę się dziwię reakcji czytelników. Zamiast przyznać, że istotnie musimy
      podnosić kwalifikacje, reagujemy histerycznie, obwiniając inwestorów o intencję
      wyzysku. Myślę, że prawda leży gdzieś w środku. Z jednej strony, wynagrodzenia
      proponowane przez niektórych łódzkich inwestorów są istotnie śmiesznie niskie.
      Nie widzę możliwości godziwego życia dla absolwenta (który przecież
      musi "ustawić się" w życiu, czyli zaspokoić podstawowe potrzeby, np.
      mieszkaniowe) za 2000 złotych brutto miesięcznie. Rzeczywiście władze regionu i
      kierownictwo ŁSSE powinno starać się przyciągać inwestorów, którzy zatrudnią
      dobrze wykwalifikowaną kadrę specjalistów i będą dobrze im płacić. Fabryki
      faktycznie generują duże zatrudnienie i nasi włodarze mieli rację, ściągając w
      pierwszym rzędzie właśnie inwestorów przemysłowych. Ale dzisiaj zaczyna
      pojawiać się potrzeba inwestorów drugiej generacji, z sektora usług doradczych,
      telekomunikacyjnych czy finansowych oraz IT, którzy będą wykorzystywać olbrzymi
      potencjał regionu, jakim jest POTENCJAŁ kadrowy.

      No właśnie, ale jest i druga strona medalu. Mamy potencjał, ale to nie oznacza
      już, że jesteśmy po prostu znakomici i musimy koniecznie od razu zarabiać
      świetnie. Przykrą prawdą jest to, że absolwent bez doświadczenia nie jest
      specjalistą i nie może zarabiać jak specjalista. Jeśli inwestorzy skarżą się na
      poziom wyszkolenia kadry, to trzeba to przemyśleć i wyciągnąć wnioski, a nie
      idiotycznie wrzeszczeć o "wyzysku". Np. ciekawi mnie, ilu w naszym regionie
      kształcimy logistyków. Przecież jasnym jest, że nasz region właśnie jest
      krajowym centrum logistycznym. Kolejna sprawa - dlaczego mamy taką nadprodukcję
      menedżerów i prawników? Może zastanowić się, czy naprawdę Wydział Prawa musi
      mieć aż 8 tysięcy studentów (to wielkość bezprecedensowa w skali europejskiej,
      wierzcie mi)? Jeśli jest problem z językami, to może rozszerzyć nauczanie w
      językach obcych? To jest pierwsza odpowiedź, jakiej powinny sobie (w moim
      przekonaniu) udzielić np. władze Łodzi. Brak pieniędzy nie może być przeszkodą.
      Musimy je znaleźć, jeśli chcemy pozostać w czołówce absorbentów inwestycji
      zagranicznych. Kolejna kwestia - dlaczego mamy w regionie tylko jedną
      politechnikę? A może trzeba pomóc PŁ w zwiększeniu "możliwości produkcyjnych",
      względnie zastanowić się nad powołaniem np. w Skierniewicach czy Piotrkowie
      politechniki czy publicznej wyższej szkoły inżynierskiej? Jeśli brak pieniędzy -
      czemu nie zrobić publicznej zbiórki? Sam deklaruję wpłatę 200 złotych na
      początek. Wreszcie - otoczenie okołobiznesowe. Potrzebujemy rozwoju portu
      lotniczego, potrzebujemy dobrych hoteli, gruntów pod inwestycje, dobrej obsługi
      inwestorów w UMŁ (tu akurat czas rządów pana Kropiwnickiego może być wzorcem).
      Nie widzę debaty na ten temat wśród kandydatów do prezydentury stolicy regionu.
      Przykładem pan Kwiatkowski, który akcentuje (ważny skądinąd) problem
      technoparady czy (marginalną) kwestię czapek urzędników ratusza, a nie mówi ani
      słowem (albo prasa o tym nie pisze) o sposobach zwiększenia strumienia
      inwestycji. A to sprawa dla łodzian zasadnicza - nie ma obecnie niczego
      ważniejszego.

      Wniosek podstawowy jest następujący: musimy nauczyć się reagować na potrzeby
      inwestorów. Nie jest odkrywaniem Ameryki stwierdzenie, że oni przyjeżdżają tu
      robić pieniądze. Owszem, tak właśnie jest - biznes to nie sentymenty. Ale
      zastanówmy się może, jak robić Z NIMI dobre interesy. Jak odpowiadać na ich
      potrzeby. Nie martwcie się - większy napływ inwestycji i utrzymanie pozytywnego
      trendu w rozwoju regionu wymusi poprawę warunków zatrudnienia. Krzywieniem się
      na inwestorów nie wymusimy na nich większych pensji. To możemy zdobyć tylko w
      jeden sposób - osiągając w ciągu kilku lat stan, w którym inwestor będzie
      musiał zapłacić nam więcej, bo w przeciwnym razie nie znajdzie
      WYKWALIFIKOWANYCH kadr. Musimy przestać konkurować tanią siłą roboczą.
      Zwiększając kwalifikacje - do czego namawiają nas inwestorzy - zachęcimy do
      przyjścia do nas biznesu "wysokopłacowego". Nie widzę więc w stanowisku
      inwestorów i ich wypowiedziach niczego, co nie korelowałoby z interesem
      regionu - wręcz przeciwnie. Inwestorzy namawiają nas - jak się wydaje -
      żebyśmy "zrobili sobie dobrze".

      I jeszcze jedno - nie bądźmy histeryczni. Jesteśmy (Łódź) od XIX wieku miastem
      biznesu, jedynym takim w Polsce. Wyrośliśmy na biznesie. To dziedzictwo nas
      zobowiązuje - biznes nie znosi histerii, proszę Państwa :)))
      • Gość: gosc Re: trochę mniej histerii ;) IP: *.leom.ec-lyon.fr 13.04.06, 17:49
        Prosze pana - obawiam sie, ze nie rozumie pan jednej podstawowej rzeczy:
        wyksztalcenie dobrego inzyniera czy technika (a tylko tacy moga stawiac
        wymagania placowe) kosztuje BARDZO DUZO PIENIEDZY. Przy calym szacunku -
        panskie 200 PLN nic tu nie zmieni. Mowa jest o inwestycjach rzedu setek
        milionow PLN, bo tyle musi kosztowac NOWOCZESNE zaplecze laboratoryjne dobrej
        uczelni technicznej plus jeszcze kilku srednich szkol technicznych. Mnozenie
        oddzialow politechniki Skierniewicach itd. nie zmieni dokladnie NIC, bedzie to
        bowiem tylko mnozenie niedouczonych absolwentow. Odsylam uprzejmie do moich
        wypowiedzi zamieszczonych powyzej.
      • Gość: inżynier Re: trochę mniej histerii ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 23:42
        "...w którym inwestor będzie
        musiał zapłacić nam więcej, bo w przeciwnym razie nie znajdzie
        WYKWALIFIKOWANYCH kadr." Nie zapłaci i przeniesie fabrykę dalej na wschód. On tu
        przyszedł z czystego wyrachowania, a nie z myślą o tworzeniu miejsc pracy.
        Podobnie jak np. GM/Opel/ likwidując zbyt kosztowne miejsca pracy w Niemczech i
        przenosząc część produkcji do Polski.Pozdrawiam.
    • michael00 Halo, Inwestorzy, chwilaaaaaa 13.04.06, 17:39
      > A jak myślicie, że zabiedzony polski inżynier zobaczy 5-6 tysięcy
      > brutto na miesiąc i ze łzami wdzięczności rzuci się na okazję, to informuję,
      > że wolę sobie wyjechać za granicę, albo na giełdzie pohandlować. Życzę
      > szczęścia w rekrutowaniu innych.

      Informuję ja, że chętnie podejmę rozmowy na temat tych 5-6 tysięcy. Przedmówca
      nie mówił za mnie. Czekam na odzew.
      A, nie jestem może zabiedzony, ale inżynier. Polski!
      • Gość: Misiek_26 Re: Halo, Inwestorzy, chwilaaaaaa IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 13.04.06, 20:50
        Moim skromnym zdaniem kazdy ma troche racji. Prawda jest to ze uczelnie nie
        maja pieniedzy na super laboratoria, bo w koncu skad np. Politechnika ma je
        brac jesli nie z budzetu, ktory ledwo zipie. Z drugiej strony grube ryby
        biznesu spodziewaja sie ze swiezo upieczony absolwent bedzie swietnym
        specjalista, co jest zupelna pomylka. Przeciez nie wystarczy skonczyc studiow,
        chociazby ze srednia 5,0 aby mozna powiedziec o sobie ze jest sie specjalista.
        Jesli zas chodzi o kwestie wynagrodzen to powiedzmy sobie szczerze. Ci wielcy
        inwestorzy przyszli do nas wlasnie dlatego ze tutaj moga placic ludziom grosze.
        Nie opowiadajmy dyrdymalow o zwolnieniach z podatkow od nieruchomosci i innych
        glupotach. To wlasnie niskie koszty pracy zachecily ich do ulokowania
        inwestycji w Lodzi. Jesli decydowaliby sie placic inzynierowi po 8 albo 10 tys.
        zlotych miesiecznie to fabryke mogliby sobie postawic w Wielkiej Brytani gdzie
        problem znajomosci jezyka nie istnieje. I jeszcze jedno na sam koniec. Staralem
        sie o prace w zyletkach na stanowisku specjalista ds. kontroli i pomiarow. Po
        przebrnieciu przez rozmowy i testy zaproponowano mi na okres probny 900 zl
        brutto. Bez komentarza
        Pozrawiam
        • kol.3 Re: szkolnictwo zawodowe 14.04.06, 22:13
          Faktem jest, że wykończono szkolnictwo zawodowe, i jest to
          niezaprzeczalna "zasługa" obecnego systemu i kolejnych idiotów we władzach
          oświatowych, pozamykano technika i szkoły zawodowe. Ostatnio znajomy szukał do
          swojej firmy bodaj frezera i zgłosił się jeden pan lat 60.
          Obecnie wszyscy mniej zdolni idą do prywatnych szkół wyższych powiększając
          potem rzesze bezrobotnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka