kropka.
17.10.01, 22:53
Lubię, gdy ktoś jest o mnie zazdrosny. Czuję, ze jestem dla niego kims ważnym,
jedynym, że mu na mnie zależy. To miłe - chwilę. Nie dłużej.
Można wzajemnie wszystko wyjaśnić, obrócić w żart, przeprosić, pogodzić się.
Zmarnowaliśmy chwilę.
Można też inaczej: nie słuchać wyjaśnień, obrazić się, obserwować, podejrzewać,
szukać, dociekać, domyślać się, rozdrapywać istniejące i nieistniejące rany,
cierpieć i zmuszać do cierpienia.
Tylko po co? Nie szkoda czasu?
Miłość nie ma granic. Cierpliwość ma.
Warto ryzykować utratę czegoś "wielkiego, czystego i prawdziwego"?
Czy jesteś zazdrosny(a)?