hubar
01.07.06, 01:06
Obserwuję dość bacznie ostatnie cztery lata prezydentury jaśnie panującego
prezydenta Miasta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego. Miałem okazję być na dwóch
spotkaniach z kandydatem na prezydenta Łodzi i pamiętam jakie były wtedy
pytania i odpowiedzi. Co więcej, byłem też na spotkaniu z prezydentem po
jakimś czasie jego prezydentury.
Kocham moje miasto i z wielką uwagę obserwowałem co zrobi Pan Kropiwnicki i
jego przyboczni, wybrani na te stanowiska głosami 88176 Łodzian. Co więcej,
spotykam się coraz częściej z osobami, które twierdzą że Kropiwnicki to dobry
prezydent, bo coś się w Łodzi dzieje za jego prezydentury. No i faktycznie coś
się dzieje. Panie prezydencie, ja nie mam pretensji do Pana za to że się
dzieje, ale co, jakiej jakości, w jakim tempie, oraz w jak małym stopniu w
porównaniu do innych miast w Polsce. Wielkim impulsem do rozwoju było
wstąpienie Polski do UE. Tylko poza Łodzią, w podobnej sytuacji znajdują się
też i inne miasta, więc nie do końca to Pana zasługa.
Chciałbym zaznaczyć, że nie byłem i nie jestem członkiem żadnej partii ani
młodzieżówki.
Moja wypowiedź nie ma na celu przedstawienie jedynie wad pańskiego
prezydentowania. Bo uważam, że wiele rzeczy faktycznie Pan zrobił dla Łodzi.
Tylko ja się pytam, czy to miasto zasługuje tylko na tyle? Uśmiałem się po
pachy, czytając opowiadany przez Pana kawał o zamachu na Breżniewa, że snajper
był ciągle szturchany w łokieć. Pan prosi aby Pana nie szturchać, ale jak
inaczej zobaczyć, czy Pan nie przysnął?