Dodaj do ulubionych

zapomniał wół jak cielęciem był

06.07.06, 13:26
czyli znowu wracam do poruszonego kiedyś wątku w temacie "dzieci na osiedlu a
starsi jego mieszkańcy"...
temat powraca jak bumerang, bo jest lato, ciepło i dzieci wolne od szkoły. na
moim malutkim osiedlu, grzeczne dzieci grają w piłkę. nie przeklinają, nie
rzucają plastikowymi butelkami po napojach, nie rzucaja petów, bo nie palą.
są w wieku wczesnoszkolnym.
grają gdzie jest miejsce. jeszcze. bo starsze panie są do tego stopnia
zdesperowane, ze sadzą krzaki nad ranem, a nawet w deszczu, żeby potem móc
powiesić ogłoszenie "uprasza sie o zgłaszanie do spółdzielni informacji o
dewastacji zieleni"...
czy tak bardzo jesteście, starsi państwo, zajęci swoim własnym balkonowym
ogródkiem i ploteczkami, że nie widzicie, że im bardziej bedziecie ograniczać
dobrą zabawę dzieciom, tym szybciej one sięgną po inne rozrywki i już
przestanie byc tak wesoło??? dlaczego nie reagujecie jak pies waszego
DOROSŁEGO sąsiada sadzi kupę na tym waszym trawniczku?? dlaczego nie
reagujecie jak na ławce na placu zabaw usiądzie dwóch wytatuowanych
przeklinających łysoli, którzy zapewne nie mieli możliwości zabawy pod okiem
rodziców?? dlaczego denerwuje Was dźwięk dzieciecego smiechu i odbijanej
piłki, a nie "ymc-ymc-ymc" puszczane przez waszego sąsiada-dresiarza?

dlaczego, to najważniejsze: zapominacie, że byliscie dziecmi?

Obserwuj wątek
    • cassani nic, jeno 06.07.06, 13:34
      eutanazja!
    • big_news Trzeźwa ocena sytuacji 06.07.06, 13:41
      Co może zrobić babince kopiący piłkę dzieciak? Nic. A więc babinka może go
      złajać, postraszyć i przegonić sprzed bloku, aby jej nie drażnił miarodajnym
      waleniem piłki o ścianę.
      A co może babince zrobić sąsiad posiadający wielkiego srającego psa? Może ją
      zjechać, może poszczuć psem, może zrobić burdę.
      Co może zrobić babince wytatuowany łysol? Może babinkę z..., może rzucić
      czymś ciężkim w okno, może podpalić drzwi, wreszcie może babince zrobić kuku.
      Co może zrobić babince miłośnik głośnego blokowego ymc-ymc-ymc lub innego
      umpa-umpa? Aż boję się pomyśleć:/
      Tak więc babinki sadzące krzaczki, kwiatki i podlewanie trawnika, są godne
      podziwu. Za trzeźwe myślenie, za rozsądek, za mądrość życiową. Niech żyją
      babinki blokowe!
      ;)
    • aaa202 Pamiętam, była jesień, mały hotel 06.07.06, 13:48
      za mojego szczenięctwa były: dwie piaskownice po dwóch stronach bloku, obok
      jednej dodatkowo dwie zjeżdżalnie, drabinki i różne tam przyrządy do łażenia,
      od drugiej strony było boisko, klomby z różami. Teraz w miejscu jednej
      piaskownicy pewien oszołom w ortalionie wysypuje groch dla gołębi, drabinki i
      zjeżdżalnie usunięto, w miejscu boiska, klombów i drugiej piaskownicy jest
      parking. Na skwerku, gdzie ojciec uczył mnie jeździć na rowerze stoi McDonald.
      Do Botanika nie można wchodzić z rowerami. "Fali" nie ma. Lunapark się wali.
      Lama w zoo pluje na gości, pawiany są apatyczne (usłyszały o tych
      zjeżdżalniach, że na złom je dano). SKSów dawno nie ma.
      Dzieci klną, chlają, rypią się po klatkach...
      O tempora! O mores!
      Tempora ne culpes, cum sit tibi causa doloris.

      Zarówno piaskownice, jak i zjeżdżalnie i boisko zostały usunięte na wniosek
      raczej młodych ludzi, którzy: a)uznali, że drabinki są niebezpieczne, b) do
      piaskownic szczają koty, ergo: piaskownice są niebezpieczne, c) nie mieli,
      gdzie parkować samochodów (no bo zapomniałam dodać, że za mojego szczenięctwa
      były dwa samochody na blok, a obecnie bywają dwa na mieszkanie).
      W blokowiskach nie ma miejsca. Po prostu ciasnota. Nie ma tam przestrzeni nie
      tylko dla dzieci, ale też dla ludzi starszych, dla których te trawniczki,
      balkony i ploteczki są często całym światem. Myślisz, że jeśli ograniczy się
      ich zapędy krzaczkowe, to nagle dzieci odzyskają teren? Takiego wała...
      • aric Re: Pamiętam, była jesień, mały hotel 06.07.06, 13:54
        to musielismy mieszkac bardzo blisko siebie za dziecięcych lat, bo jak czasami
        podjezdzam do rodziców w odwiedziny na osiedle Piaski, to widze dokładnie to o
        czym piszesz.

        aczkolwiek boisko, na którym spedzałem 70% mojego nastoletniego zycia sie
        ostało, no ale jak remotowali rury pod boiskiem, to asfalt zerwali, a jak
        skonczyli to go nie połozyli.:)
    • sztamka Re: zapomniał wół jak cielęciem był 06.07.06, 13:48
      to pytania rzucone w próżnię. I tak adresatki ich nie przeczytaja:)
      najlepiej ignorować uwagi pań niemającychcorobić, albo się wykłócać i pozwalać
      dzieciom na bawienie sie tam, gdzie jest miejsce.
      • evonka Re: zapomniał wół jak cielęciem był 06.07.06, 13:52
        adresatki nie przeczytają, póki temat zatrzyma się na necie.. a ja mam
        nadzieję, ze jednak może temat się rozrośnie do większego zagadnienia. bo
        dzieci niestety traktuje się niepoważnie, zapominając, że to jakimi będą
        dorosłymi w ogromnej mierze zależy od obecnie miłościwie panujących
        dorosłych...
        • sztamka Re: zapomniał wół jak cielęciem był 06.07.06, 13:58
          wystarczy, że dzieciaki będą miały oparcie w rodzicach reagujących na głupotę
          innych dorosłych, a na pewno wyrosną na ludzi:)
    • brite ach, wspomnienia 06.07.06, 14:01
      Pamiętam, gdy jako malec uganiałem się za piłką z kolegami na trawniku pod
      blokiem, zawsze naszym postrachem byli starsi ludzie wygrażający nam z okien i
      balkonów, kiedyś doszło nawet do interwencji z przecięciem piłki nożem włącznie,
      obiegowa plotka mówiła, że jeden ze staruszków robił nam zza firanki zdjęcia,
      żeby je potem złożyć władzom jako dowód.

      W zeszłym roku latem potrzebowałem kilka chwil skupienia, upał był duży zatem
      drzwi balkonowe był szeroko otwarte, ale nijak nie dało się skupić, bo
      dostawałem furii bombardowany przenikliwym wrzaskiem korzystających z pełnej
      pojemności płuc smarkaczy kopiących piłkę pod blokiem :P

      Morał: chusteczkowo być dorosłym.
      • krzyskup Re: ach, wspomnienia 06.07.06, 14:34
        U mnie pod blokiem, kiedy sam byłem ciut mniejszy, było całkiem łądne
        wyasfaltowane boisko do koszykówki. Nawet kosze były! Ale cóż, niektórym
        przeszkadzało kozłowanie, bo po skargach okolicznch mieszkańców spółdzielnia
        postawiła na środku boiska kilka betonowych koryt. Takich, w jakich czasem
        widać kwiaty na ulicach. No cóż, nie dało się grać w kosza - stały tuż pod
        jednym z nich, ale za to były całkiem łądne przybudówki, które przy odrobinie
        wyobraźni stawały się swietymi bramkami. I co? przed jedną z nich stanął rząd
        takich koryt... To teraz na boisku zamiast dzieciaków z piłką jest pełno
        potłuczonego szkła, słychać bluzgi itd... No i oczywiście kto tłucze to szkło i
        rzuca mięsem? Moi koledzy, którzy mie nieli gdzie grać w piłkę. Na szczęście
        teraz trochę dalej powstało kolejne boisko... Może chociaż trzy roczniki
        dzieciaków będą miały gdzie się bawic ;)
        a tak w ogóle, to czy władze jakiś niedawny czas temu nie twierdziły, że mamy
        za mało wysportowaną młodzież? No właśnie... tylko gdzie ona ma uprawiać
        sport? :>

        pzdr,
        krzyskup (z pracy ;)
        • evonka Re: ach, wspomnienia 06.07.06, 14:39
          na moim malutkim osiedlu, boiska nie ma niestety. więc dzieciarnia gra w
          pobliżu placyku zabaw okupując pobliski trawnik, tam, gdzie jeszcze nie
          posadzono drogocennych krzewów..
          przed chwilą zauważyłam, że pojawiła się na tym lekko wydeptanym od grania
          skwerku hałda piachu. ale chłopaki się nie zrażają i grają mimo przeszkody..
          mam nadzieje, że szybko ją wdepczą i znów bedzie równo..
          pśtryczek w nos babinom blokowym!
    • lavinka Re: zapomniał wół jak cielęciem był 06.07.06, 19:21
      Obawiam się evonko,że oni nie bywają na tym forum. A po używki dzieci sięgną
      niezależnie od tego czy ktoś im będzie zabraniał ganiać po trawniku czy nie.

      lav
    • evonka o drzewie 13.07.06, 16:30
      przepraszam, jeśłi komus wadzi ten wątek, ale sprawa jest dość poważna.
      znalazłam dziś na tablicy przy wejściu do mojego bloku apel podpisany przez
      kilku mieszkańców w obronie drzewa - wielkiego starego dorodnego - ktore stoi
      na placu zabaw, a ktore przeszkadza panu prezesowi społdzielni i wystąpił o
      jego wy-cię-cie, zeby nie zagrażało dzieciom... Pan prezes ma chyba wiernych
      sobie na osiedlu, ktorzy skutecznie poobrywali te apele w ciągu 3 godzin..
      Udałam się do spółdzielni, zapytałam o co chodzi i dlaczego.. Stanęłam w
      obronie drzewa dającego cień choćby w te upalne dni.. mam nadzieję, ze więcej
      będzie osob, ktorym nie jest wszystko jedno... ale najbardziej mnie wkurzyło
      to, że takie decyzje podejmuje się gdzieś w zaciszu biureczkowym!!! Nikt nie
      pyta mieszkańców!!
      • barracuda7110 Re: o drzewie 13.07.06, 17:26
        Spytali pewnie tych od zrywania ogłoszeń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka