evonka
06.07.06, 13:26
czyli znowu wracam do poruszonego kiedyś wątku w temacie "dzieci na osiedlu a
starsi jego mieszkańcy"...
temat powraca jak bumerang, bo jest lato, ciepło i dzieci wolne od szkoły. na
moim malutkim osiedlu, grzeczne dzieci grają w piłkę. nie przeklinają, nie
rzucają plastikowymi butelkami po napojach, nie rzucaja petów, bo nie palą.
są w wieku wczesnoszkolnym.
grają gdzie jest miejsce. jeszcze. bo starsze panie są do tego stopnia
zdesperowane, ze sadzą krzaki nad ranem, a nawet w deszczu, żeby potem móc
powiesić ogłoszenie "uprasza sie o zgłaszanie do spółdzielni informacji o
dewastacji zieleni"...
czy tak bardzo jesteście, starsi państwo, zajęci swoim własnym balkonowym
ogródkiem i ploteczkami, że nie widzicie, że im bardziej bedziecie ograniczać
dobrą zabawę dzieciom, tym szybciej one sięgną po inne rozrywki i już
przestanie byc tak wesoło??? dlaczego nie reagujecie jak pies waszego
DOROSŁEGO sąsiada sadzi kupę na tym waszym trawniczku?? dlaczego nie
reagujecie jak na ławce na placu zabaw usiądzie dwóch wytatuowanych
przeklinających łysoli, którzy zapewne nie mieli możliwości zabawy pod okiem
rodziców?? dlaczego denerwuje Was dźwięk dzieciecego smiechu i odbijanej
piłki, a nie "ymc-ymc-ymc" puszczane przez waszego sąsiada-dresiarza?
dlaczego, to najważniejsze: zapominacie, że byliscie dziecmi?