lodzermensz
29.12.06, 11:44
Profesor Kroh z PŁ został zaproszony niegdyś przez jednego z byłych
prezydentów naszego miasta do współrządzenia. Po kilku miesiącach współpracy
z politykami pożalił się dziennikarce Łódzkich Wiadomości Dnia, że trudno mu
z nimi znaleźć wspólny język. Przyczyny upatrywał w nieznajomości absolutnie
każdej łódzkiej sprawy, którą usiłował z nimi omówić. Z wyjątkiem polityki,
oczywiście, na który to temat każdy radny oraz członek zarządu miasta
potrafił paplać godzinami.
Poczciwy profesor stwierdził wtedy, że do polityki trafili wyłącznie ci
ludzie, którzy nie są w stanie odnieść żadnych sukcesów w wyuczonych
zawodach. A z takimi, pomimo wysiłków, profesor nie może znaleźć płaszczyzny
porozumienia.
Profesor rychło zrezygnował z pracy na rzecz miasta.
Kropa nareszcie odsunął swojego ulubionego Piaskowego Dziadka i postanowił go
sprawdzić w managemencie. Zarządzając zielenią miejską raczej wielu szkód nie
ma okazji uczynić.
Ale proszę pana Prezydenta, dodać mu dobrego menago do spraw zakończenia
budowy Parku ocalonych, bo, (Jezus, Maria!), jakby coś Dziadek spieprzył, to
będzie kicha i wstyd przed Żydami.