Dodaj do ulubionych

inwalidzi, zdecydujcie sie!!!!

29.01.07, 10:20
bezwstydnie przyznam ze czasem pozwole sobie zaparkowac na miejscu przeznaczonym dla inwalidy, jednak wczoraj, gdy zwrocono mi uwage, miarka sie przebrala...nie znam osobiscie nikogo poruszajacego sie na wozku, nikogo kto z racji uszczerbku na zdrowiu ma prawo korzystac z roznorakich przywilejow, mimo to, przedstawicielom tej grupy udaje sie dotrzec do mnie z apelami o rownoprawne traktowanie, najczesciej wtedy padaja hasla by nie dac odczuc ze sa obywatelami drugiej kategorii, nie spychac poza nawias itd., by wreszcie na koniec uswiadamiajacego wykladu zaznaczyc ze uczucie litosci(!) jest najgorszym z jakm spotkac sie moze niepelnosprawny...no zesz k..wa jego mac! Jezeli chce sie byc zwyczajnie traktowanym, to trzeba liczyc sie z takiego traktowania konsekwencjami! Nie wiem co ma na celu oklamywanie siebie i innych ze jest sie kaleka, stawianie sprawy w ten sposob powoduje ze "sprawny" obywatel nie wie w koncu jak sie powinien zachowac, i moge sie tylko domyslac ze obluda ta ma wlasnie sprawic bysmy w juz kazdej sytuacji czuli sie winni ich nieszczescia...
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 10:23
      primitivo napisał:
      > bezwstydnie przyznam ze czasem pozwole sobie zaparkowac na miejscu
      > przeznaczonym dla inwalidy

      Gratuluję głupoty.

      Poza tym, nie życzę Ci, żebyś musiał na wózku w taką pogodę zapindalać
      kilkadziesiąt metrów do marketu, bo jakiemuś ch..owi zachciało się zaparkować
      na miejscu dla inwalidy...
      • primitivo Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 11:11
        z poczatku mialem cie zignorowac, ale...
        ...dziekuje za zyczenia i ze raczyles odniesc sie do wstepu, to mi wystarczy by nabrac przekonania ze gdybym, juz jako inwalida, poprosil cie o nierobienie laski to bys mi ja i tak zrobil
        • yavorius Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 11:41
          primitivo napisał:
          > ...dziekuje za zyczenia

          To nie były życzenia napisałem "nie życzę ci".

          ##
          > gdybym, juz jako inwalida, poprosil cie o nierobienie laski to bys mi ja i
          > tak zrobil

          Nie bardzo, wolę kobiety.
          • dorota_elzbieta Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 01.02.07, 21:08
            Yavorius, gościu nie dośc, że nie potrafi parkowac to jeszcze czytac:-).
        • agtsmith Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 16:19
          > gdybym, juz jako inwalida, poprosil cie o nierobienie la
          > ski to bys mi ja i tak zrobil

          Panowie, o takich perwersyjnych wybrykach to moze jednak nie na publicznym
          forum!
      • chaberek10 Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 12:40
        faktycznie jastes -prymitivo- jak nie rozumiesz problemu niepelnosprawnosci i
        po co sa wyznaczone miejsca dla samochodow tych tez ludzi i obywateli tego
        pieknego kraju.zycze zdrowia i obys dokonca zycia byl sprawny.
    • aaa202 A ja znam ludzi niepełnosprawnych 29.01.07, 10:28
      niektórzy mają tak czasowo, inni na stałe. Dosyć oczywiste jest, że
      cywilizowane społeczeństwo im pomaga - oznakowane miejsca siedzące w
      autobusach, najlepsze miejsca do parkowania.
      Jeśli zachowuje się elementarne zasady kultury osobistej i łaskawie tych miejsc
      nie zajmuje, nie ma się na głowie tych rozterek, które prezentujesz.
      • primitivo Re: A ja znam ludzi niepełnosprawnych 29.01.07, 10:43
        nie zrozumialas problemu jaki poruszam, coz, moze faktycznie lepiej byc gluchym na prosby i apele zainteresowanych...no, moze nie lepiej, ale na pewno prosciej
        • aaa202 Jestem głucha na apele 29.01.07, 10:59
          i domagam się respektowania moich praw jako apelogłuchej. I w dupę wsadź sobie
          swoją litość!
          • primitivo Re: Jestem głucha na apele 29.01.07, 11:13
            aaa202 napisała:

            > I w dupę wsadź sobie
            > swoją litość!

            spodziewalem sie ze Twoja mysl bedzie gleboka, ale to przeszlo moje wypbrazenia
            • lavinka Re: Jestem głucha na apele 29.01.07, 11:25
              To po co to napisałeś?Spodziewałes się reakcji pochlebnej i pomnika za zasługi?
              lav
              • primitivo Re: Jestem głucha na apele 29.01.07, 11:38
                przeczytaj jeszcze raz, a zrozumiesz ze nie mam nic przeciwko inwalidom (o ktorych istnieniu, jak wynika z tekstu, wiem doskonale) i przyslugujacym im z tego wzgledu przywilejom, razi mnie tylko obluda z jaka probuja poruszac sie po swiecie
                • lavinka Re: Jestem głucha na apele 29.01.07, 11:56
                  Nadal nie rozmiem, co masz na myśli pisząc obłuda. Miejsce dla niepełosprawnych
                  jest o tyle szczególne,że jest o 90cm szersze od zwyczajnego.
                  Nieprzypadkowo.Chodzi o to by po otworzeniu drzwi dało radę wystawić wózek i na
                  nim usiąść. Gdyby wszystkie miejsca do parkowania były szersze ten problem by
                  odpadał.Chodzi raczej o to,ze zwykły niepełnosprawny na wózku nie może zaparkowć
                  na zwykłm miejscu,bo nie da rady wysiąść z samochodu. Proste?
                  lav
                • vazz Re: Jestem głucha na apele 29.01.07, 13:19
                  No,ale dlaczego generalizujesz? Przecież wsród niepełnosprawnych sa także osoby
                  nie chcące NICZEGO od ciebie,mnie tez razi sytuacja gdy do kasy podchodzi z
                  pełnym wózkiem ciezarna kobieta z mężem i krzyczy,ze ma pierwszenstwo,a na
                  sugestie,ze niech siadzie,a mąż stanie w kolejce zaczyna prychać,harczeć i wyc,
                  nie oznacza to,ze wszystkie kobiety w ciąży sa wariatkami.
                • dorota_elzbieta Re: Jestem głucha na apele 01.02.07, 21:11
                  prymitivo moze rozwiniesz myśl? jaką obłudę masz na myśli?
        • lavinka Rozumiem,że to,że nie znasz niepełnosprawnych 29.01.07, 11:23
          oznacza,że ich wogóle nie ma ,tak?Na tym polega istota problemu?
          lav
    • big_news Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 11:02
      Tu nie ma co generalizować i brać wszystkich inwalidów jedną miarką. Wśród nich,
      tak jak i w pozostałej części społeczeństwa, są ludzie normalni, życzliwi innym,
      jak i zwykli pieniacze oraz sporo naciągaczy. Zrozumiałe, że miejsca parkingowe
      przeznaczone dla nich, powinny być oczywiście nie zajmowane przez zdrowych
      osobników. Ale gdyby przydarzyło mi się spotkać na drodze do takiego miejsca np.
      powszechnie znanego inwalidę A. Pęczaka, to chyba niemiałbym żadnych skrupułów i
      zajął niby jego pole. Jakoś nie bardzo potrafię wzruszyć się losem takich typów
      jak on.
      • vazz Co ty gadasz? 29.01.07, 13:22
        big_news napisał:

        Ale gdyby przydarzyło mi się spotkać na drodze do takiego miejsca np
        > .
        > powszechnie znanego inwalidę A. Pęczaka, to chyba niemiałbym żadnych
        skrupułów
        > i
        > zajął niby jego pole.


        Gupoty gadzasz,gdzie ty Peczaka spotkasz?Przecież on nie ma pieniedzi,zeby
        autem jeżdzic,ma raptem tylko 190zł,a ty juz atakujesz biednego człowieka ;)
        • vazz korekta 29.01.07, 13:23
          ups nie 190 ale tylko 1900zł xD
      • dorota_elzbieta nic doda nic ujac 01.02.07, 21:14
        big_news napisał:

        > Tu nie ma co generalizować i brać wszystkich inwalidów jedną miarką. Wśród nich
        > ,
        > tak jak i w pozostałej części społeczeństwa, są ludzie normalni, życzliwi innym
        > ,
        > jak i zwykli pieniacze oraz sporo naciągaczy. Zrozumiałe, że miejsca parkingowe
        > przeznaczone dla nich, powinny być oczywiście nie zajmowane przez zdrowych
        > osobników. Ale gdyby przydarzyło mi się spotkać na drodze do takiego miejsca np
        > .
        > powszechnie znanego inwalidę A. Pęczaka, to chyba niemiałbym żadnych skrupułów
        > i
        > zajął niby jego pole. Jakoś nie bardzo potrafię wzruszyć się losem takich typów
        > jak on.

        nic dodac nic ując , zgadzam się z treścią cytowanej powyżej wypowiedzi.
    • oto.jestem Jakie "przywileje"? 29.01.07, 12:13
      Jakie "przywileje" mają np. w Łodzi osoby niepełnosprawne? Tutaj mam na myśli
      tych najbardziej poszkodowanych (na wózeczkach, chodzikach, itd.). Kilka kopert
      parkingowych? Kilka podjazdów? Prawie zero odpowiednich publicznych toalet? Dla
      tych ludzi niedostępne pozostają urzędy, teatry, uczelnie, banki, sklepy, nawet
      przychodnie lekarskie!
      Ludzie - komu zazdrościcie i czego?
      Myśleć powinniście...

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,54420,3879533.html
      • oto.jestem W tym kontekście... 29.01.07, 17:45
        W tym kontekście, wypowiedzi primitivopodobnych są bardzo niesmaczne :(
        • primitivo Re: W tym kontekście... 29.01.07, 17:57
          nie dostrzegam zwiazku z tematem, rozumiem ze rozpoczelas wlasny watek i w tym kontekscie sie wypowiadasz
    • vazz Hmm 29.01.07, 13:13
      No cóż, może powiem w ten sposób. Niepełnosprawni nie lubią litości gdyż ludzie
      litujący sie nad nimi nic nie robią oprócz ciągłego przypominania o ich
      niepełnosprawności. Wielu niepełnosprawnych doskonale zdaje sobie sprawe,ze
      NIGDY nie będa w stanie funkcjonowac tak samo jak pełnosprawne osoby,ale nie
      chca ,zeby na każdym kroku podkreslać i wytykać ich ułomności.

      Nie wiem czego oczekujesz,że niepełnosprawni będą za kazdym razem prosić o
      pomoc,że będą nosić na szyi tabliczki "Jestem niepełnosprawny prosze o pomoc" ?
      Wtedy bedzie ok?
      Niepełnosprawni także posiadają takie uczucia jak godność.

      I takie pytanie na koniec. Czy niepełnosprawną dziewczyne która zna 3 języki
      obce,utrzymująca sie samej traktować tak samo jak silnego "dresa"?
      Ona bedzie miała przewage np. w znalezieniu pracy,na uczelni,ale gdy bedzie
      musiała wejśc po schodach to dres bedzie uprzywilejowany,wiec jak widzisz
      niepełnosprawność to nie okreslenie osoby,lecz warunków w których ta osoba jest
      słabsz od innych.
      • primitivo nareszcie... 29.01.07, 14:02
        ...ktos kto cokolwiek zrozumial i bez zacietrzewienia staral sie podjac temat...z tym ze troszeczke obok...otoz chec niesienia pomocy niepelnosprawnym, przynajmniej w moim wypadku, bierze sie ze wspolczucia i, nie bede kryc, litosci, oba te uczucia, przyznasz, charakteryzuja czlowieka wrazliwego. Problem polega na tym, ze ludzie (najczesciej niepelnosprawni) wypowiadajacy sie w imieniu (innych) niepelnosprawnych, manipulujac i przeklamujac rzeczywistosc probuja stepic te wrazliwosc. Nie ulega watpliwosci ze miejsc przystosowanych dla inwalidow jest jak na lekarstwo, i kazdy zdrowy chetnie okaze pomoc, ale na Boga, nie mozna wymagac by dzialo sie to za sprawa jakiegos zwierzecego czy jakiegokolwiek odruchu, kaleka zawsze bedzie postrzegany przez pryzmat wspolczucia (chyba ze zmienia sie proporcje)...i na koniec odpowiem, tak, masz racje, dresiarz by tak postapil gdyby wsluchal sie w prosby plynace z "tamtej" strony, ale jestem przekonany ze w przeciwienstwie do wyrachowanego pseudointelektualisty wnioslby te dziewczyne na rekach nie oczekujac nawet ze mu podziekuje.

        PS
        jakos nie zauwazylem by ktos ujmowal sie za "slabszym" intelektualnie, na tym polu kwitnie rywalizacja jak ta lala, czy to uczciwe i sprawiedliwe?
        • vazz Re: nareszcie... 29.01.07, 14:29
          primitivo napisał:

          Raz w sklepie facet na wózku podjechał pod kase i nagle osoby zrobiły
          zamieszanie,ze trzeba go przepuścic itp,a on odpowiedział "Prosze Państwa jak
          siedze na wózku to sie mecze mniej od was,wiec nie wiem po co ten cyrk",ale
          zarazem ten sam facet napewno bedzie wdzieczny jeżeli podjedzie pod supermarket
          i znajdzie wolne miejsce na kopercie.

          Musze takze dodać,ze wiele z osób niepełnosprawnych to osoby mające poczucie
          krzywdy i sadzące,że z racji niepełnosprawności powinny być uprzywilejowane i
          chyba o takich osobach myslałeś piszac ten post.
          Zresztą traktując niepełnosprawnych jak innych ludzi dajmy im tez zatem prawo
          do bycia złosliwymi, złymi, podstepnymi

          • vazz Re: nareszcie... 29.01.07, 14:35
            :/ ups znowu korekta, to oczywiście ja napisałem całego posta,a nie primitivo.
            Coś dzisiaj kiepsko ze mną.

            Do powyzszeg otekstu dodam,ze nie bede sie spierało to,ze litosc jest impulsem
            do pomagania inym,lecz wazne,zeb yrobić to z głową,by nie oddać "niedzwiedziej
            przysługi"

            Pozatym masz przykład na tym forum na temat traktowania niepełnosprawnych,
            powiesz cos na ich temat,a inni od razu mówią,ze atakujesz słabszych,lecz moim
            zdaniem normalne traktowanie niepełnosprawnych polega na tym takze,żeby w
            przypadku gdy niepełnosprawny mówi lub robi głupoty, o tym powiedzieć,a nie
            siedzieć cicho,bo przypadkiem urazi sie tego i tak poszkodowanego człowieka.
            • lavinka Re: nareszcie... 29.01.07, 14:55
              A co to ma współnego z parkowaniem na kopertach? Przepisy są przepisami i nalży
              ich przestrzegać. Tak samo jak przechodzi się na zielonym.
              lav
              • vazz Re: nareszcie... 29.01.07, 15:08
                Jakich kopertach?
                Chyba coś przegapiłem :/
                Sory,ale nei pisałem o parkowaniu na kopertach,choć jestem tego samego
                zdania,ze na kopertach nie nalezy parkować
                • lavinka pierwszy post primitiva 29.01.07, 15:22
                  primitivo napisał:
                  " bezwstydnie przyznam ze czasem pozwole sobie zaparkowac na miejscu
                  przeznaczonym dla inwalidy, jednak wczoraj, gdy zwrocono mi
                  uwage, miarka sie przebrala...nie znam osobiscie nikogo poruszajacego sie na
                  wozku, nikogo kto z racji uszczerbku na zdrowiu ma
                  prawo korzystac z roznorakich przywilejow(...)"

                  To miałam na mysli.Pisałam o primitivie nie o Tobie.
                  lav
            • aaa202 O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 15:00
              Zwykły takt i kultura wymagają, by pomóc człowiekowi, który tego potrzebuje.
              Dodatkowo wypada uprzejmie się dowiedzieć, czy dany obiekt potencjalnej pomocy,
              życzy sobie, by mu pomagano.
              Pomagałam wielokrotnie - podsadzałam staruszki, pomagałam wnieść do autobusu
              wózki z niemowlętami, podtrzymywałam za łokieć ociemniałego, który chciał wejść
              wprost pod koła samochodu (mam na koncie także cucenie pijaków leżących w
              zaspach) i jakoś litość to ostatnie, co przychodzi mi do głowy. Robię co należy
              i nic ponad to.
              Natomiast nie uważam, by było o czym dyskutować z osobą, którą dumą napawa
              fakt, że parkuje na miejscach przeznaczonych wyłącznie dla niepełnosprawnych.
              • vazz Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 15:06
                aaa202 napisała:

                > Zwykły takt i kultura wymagają, by pomóc człowiekowi, który tego potrzebuje.
                > Dodatkowo wypada uprzejmie się dowiedzieć, czy dany obiekt potencjalnej
                pomocy, życzy sobie, by mu pomagano.

                Zgadzam sie.
                No i wszytko jasne, przecież to takie proste.
              • lavinka Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 15:06
                Bo on jest niepełnosprawny umysłowo widocznie i tez uważa,ze mu się należy...
                • primitivo Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 15:48
                  tjaaa krotko, zwiezle i na temat
                • oto.jestem Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 15:50
                  lavinka napisała:

                  > Bo on jest niepełnosprawny umysłowo widocznie i tez uważa,ze mu się należy...

                  Nie obrażaj ludzi chorych psychicznie :(
                  Niefortunne to sformułowanie, oj niefortunne.

                  • lavinka Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 17:49
                    Masz rację,jak mogłam porównać osobę nieuleczalną do naprawdę chorej.
                    Przepraszam wszystkich wariatów za porównanie ich do primitiva ;-D
                    lav
                    • huann Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 18:00
                      lavinka napisała:

                      > Przepraszam wszystkich wariatów za porównanie ich do primitiva ;-D

                      przeprosiny przyjęte. ;P
              • primitivo Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 15:43
                taktem i kultura wykazalas sie juz powyzej, wiec to co piszesz tutaj jakos mnie nie przekonuje, to raz, a dwa, nigdzie nie napisalem ze cokolwiek napawa mnie duma wiec nie rob zbednego fermentu
                • aaa202 Nawet nie będę próbować w tej kategorii 29.01.07, 15:48
                  równać się z Tobą. Ustępuję pola.
                • lavinka Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 17:49
                  a to Twój takkt i kultura w parkowaniu na kopertach jest godny naśladowania ;-D
                  lav
                  • primitivo Re: O jakiej litości Wy tu fanzolicie? 29.01.07, 18:00
                    napisalem ze ZDARZA MI SIE CZASEM, a bezwstydnie sie do tego PRZYZNAJE...w przeciwienstwie do Was, prawych i sprawiedliwych
                    • lavinka ja nie mam samochodu ,więc 29.01.07, 18:15
                      nie mam się do czego przyznawać ;-p
                      To,ze TY parkujesz nie oznacza,że WSZYSCY parkują.
                      lav
          • primitivo Re: nareszcie... 29.01.07, 16:17
            tytul pierwszego postu zawiera w skrocie wszystko o co mi chodz, a chodzi mi wlasnie o to by niepelnosprawni przestali wykorzystywac swoje polozenie w SPOSOB JAKI IM JEST W DANEJ CHWILI WYGODNY (nikomu nie mam zamiaru odbierac przyslugujacych przywilejow!)...jestes inwalida, pomoge, to dla mnie zaden problem, jesli jednak chcesz rownoprawnego traktowania to wybacz, ale nie mam ochoty za kazdym razem odgadywac jaka postawe akurat zaprezentujesz...czy to co probuje (bez skutku jak widac) wyrazic, tak ciezko pojac?
            • lavinka Re: nareszcie... 29.01.07, 17:51
              Co innego parkowanie na kopertach,które jest wykroczeniem drogowym... to Ty
              mylisz konwencje,albo podałeś idiotyczny przykład.
              lav
    • nakole Ale się kaszana zrobiła... 29.01.07, 17:36
      Nie jesteś uprawniony to nie parkuj w takich miejscach i będzie po krzyku.

      Wożę samochodem osobę niepełnosprawną i ze smutkiem stwierdzam, że miejsca
      parkingowe zajmowane są w większośći lub całkowicie przez kierowców
      nieuprawnionych, ale to takie bardzo nasze, polskie. Naszą specjalnością
      przecież jest omijać i łamać przepisy prawa.
      Często widzę jak się skradają, jak podpatrują czy nikt nie widzi. Potem
      szybciutko zajmują miejsce i chyłkiem biegną np. do hipermarketu.
      Żałosny widok, ale cóż tacy jesteśmy.

      A jak odnosić się do niepełnosprawnych? A, normalnie. Jeśli widząc
      niepełnosprawnego znajdującego się w potrzebie i czujesz przypływ uczuć
      wyższych to nic inego nie pozostaje jak zwyczajnie zapytać czy możesz jakoś
      pomóc. Jeśli pomoc będzie potrzebna to zostanie z wdzięcznośćią przyjęta.

      Tak wygląda aktualnie obowiązująca karta parkingowa osoby niepełnosprawnej.
      Coś takiego musi być wyłożone za szybą samochodu osoby uprawnionej do
      korzystania z zastrzeżonego miejsca parkingowego. Żadne tam nalepki itp. Tylko
      ten dokument jest ważny.

      Awers:
      www.niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/karta_parkingowa/karta_01.jpg

      Rewers:
      www.niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/karta_parkingowa/karta_02.jpg

      albo zobacz więcej:

      www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/3549
      • primitivo Re: Ale się kaszana zrobiła... 29.01.07, 18:16
        nakole napisał:

        > Nie jesteś uprawniony to nie parkuj w takich miejscach i będzie po krzyku.

        czegoscie sie tego parkowania czepili? watpie zeby jakikolwiek przyklad byl w tej "dyskusji" przyjety, zaszczekacie kazdego kto wspomni o inwalidzie

        > A jak odnosić się do niepełnosprawnych? A, normalnie. Jeśli widząc
        > niepełnosprawnego znajdującego się w potrzebie i czujesz przypływ uczuć
        > wyższych to nic inego nie pozostaje jak zwyczajnie zapytać czy możesz jakoś
        > pomóc. Jeśli pomoc będzie potrzebna to zostanie z wdzięcznośćią przyjęta.

        czy ja pytalem kogos o podobna rade? sory nakole ale rece opadaja, wyobraz sobie ze jesli to mozliwe pomagam nie tyko niepelnosprawnym ale i mniej sprawnym ode mnie, tylko ze nie o to idzie w tym poooscieeeee
        • nakole Re: Ale się kaszana zrobiła... 29.01.07, 19:55
          primitivo napisał: > czegoscie sie tego parkowania czepili?<

          Trzeba było nie zaczynać postu od parkowania. Pośrednio ten temat wywołałeś,
          więc się nie dziw, że śmiałem coś nt napisać...

          > czy ja pytalem kogos o podobna rade?<

          A czy ja tobie jakiejś rady udzielam? A gdyby nawet,to co? Nie jest to
          zabronione. Możesz zawsze zignorować.


          W poście inicjującym tę "kaszanę" napisałeś.
          <przedstawicielom tej grupy udaje sie dotrzec do mnie z apelami o rownoprawne
          traktowanie, najczesciej wtedy padaja hasla by nie dac odczuc ze sa obywatelami
          drugiej kategorii, nie spychac poza nawias itd.,
          by wreszcie na koniec uswiadamiajacego wykladu zaznaczyc ze uczucie litosci(!)
          jest najgorszym z jakm spotkac sie moze niepelnosprawny.<

          Tak samo nie musisz tych wykładów wysłuchiwać, a jeśli już, to podyskutuj o tym
          z niepełnosprawnymi. W gazeta.pl istnieje forum "niepełnosprawni" wejdź tam i
          pogadaj jak oni to widzą widzą twoje wąt[pliwości. Może to być bardziej ciekawe
          niż wyżalanie się tutaj..

          Mnie osobiśćie takie wykłady nie wprowadzają ,ani w stan nerwowości, ani
          nirwany, czego i Tobie życzę.

          :-)
          • primitivo Re: Ale się kaszana zrobiła... 29.01.07, 20:28
            nakole napisał:

            > Trzeba było nie zaczynać postu od parkowania

            masz racje, moglem zaczac od nieustapienia miejsca w tramwaju (a znalazlbym pelne poparcie), niestety nie korzystam z wyrazna ulga dla reszty spoleczenstwa

            > A czy ja tobie jakiejś rady udzielam?

            moze nie rady, bardziej pouczenia

            > Tak samo nie musisz tych wykładów wysłuchiwać, a jeśli już, to podyskutuj o tym
            >
            > z niepełnosprawnymi. W gazeta.pl istnieje forum "niepełnosprawni" wejdź tam i
            > pogadaj jak oni to widzą widzą twoje wąt[pliwości. Może to być bardziej ciekawe
            >
            > niż wyżalanie się tutaj..

            acha, czyli tutaj porusza sie tylko tematy ktore nie pasuja swoja trescia do forow tematycznych, np "dupczenie owiec"...a ja glupi, nieswiadom panujacych tu zasad postanowilem poznac Wasze (pelnosprawnych?) zdanie

            dzieki i pozdrawiam
            • nakole Pozwoliłem sobie wskazać Tobie... 29.01.07, 20:34
              ...alternatywę dla Twoich dociekań, za co serdecznie przepraszam. Oczywiśćie
              wybór należy do Ciebie jak mawia Pan Minister Zdrowia
              ;-P


              Pogodni żyją dłużej ! ( to tylko stwierdzenie, ani rada, ani pouczenie :-) )
    • oto.jestem Karta parkingowa 29.01.07, 18:11
      Zgodnie z nowelizacją prawa o ruchu drogowym od 1 lipca 2002 r., aby móc
      zaparkować w miejscu przeznaczonym dla niepełnosprawnych należy posiadać kartę
      parkingową. Karta taka przysługuje wyłącznie osobie niepełnosprawnej o obniżonej
      sprawności ruchowej.

      Ponieważ primityvo takiej karty nie posiada, więc powinien się cieszyć że nie
      zapłacił mandatu albo nie zablokowano mu pojazdu (a szkoda).
      • oto.jestem Re: Karta parkingowa 29.01.07, 18:14
        oto.jestem napisała:

        > Ponieważ primityvo...

        Przepraszam za błędne podanie nicka: powinno być primitivo.
      • primitivo Re: Karta parkingowa 29.01.07, 18:22
        podaj mnie odpowiednim organom, nie wiem co prawda kiedy ta zbrodnia sie przedawnia ale jesli zrobisz to odpowiednio szybko to kto wie...zatajajac ten fakt wykazesz sie nieobywatelska postawa i bedziesz przez pozostalych, przestrzegajacych prawa forumowiczow, traktowana na rowni ze mna
        • wooded Re: Karta parkingowa 29.01.07, 21:01
          Rozumiem o co Ci chodzi, ale jak to się mówi każdy kij ma dwa końce.Problem
          polega na tym, że zupełnie nie rozumiesz tego co znaczy równouprawnienie.
          Dla Ciebie równouprawnienie = rób kulawy to, co zdrowy skoro chcesz być
          traktowany na równi jak zdrowy /czytaj niedyskryminowany/.
          Czyli dygaj 2km do sklepu, urzędu, nie proś o pomoc, skoro chcesz być traktowany
          jak zdrowy itd., ok. ja to zrobię, nie będę prosić nikogo o pomoc itd., tylko
          daj mi szansę.
          Wyjaśniam dla kulawego /i nie tylko! / równouprawnienie to danie SZANSY.
          Czyli nie parkuj na miejscu dla niego bo nie mając tej SZANSY zaparkowania, a
          tym samym doczołgania się do sklepu nie mam NA RÓWNI z Tobą praw w załatwieniu
          czegoś, kupieniu itd.
          Nie bądź więc złośliwy bo z brakiem równouprawnienia sam się spotkałeś i
          spotykasz nie raz w życiu i dobrze wiesz, że niekoniecznie to dotyczy kulawych i
          ich miejsc parkingowych.

          Jako kulawa respektuję prawo, wiem, że np.nie wolno mi parkować przed szpitalem
          gdzie jest miejsce dla karetki, bo akurat przywieźli takiego zdrowego jak Ty z
          wypadku, któremu każda sekunda może uratować życie. Daję szansę na (prze)życie.
          Robię to bo w tej chwili jego szanse na przeżycie są mniejsze niż moje, a chcę,
          żeby miał RÓWNE prawo do życia jak ja.
          I powiem Ci tutaj cytując Ciebie :” Jezeli chce sie byc zwyczajnie traktowanym,
          to trzeba liczyc sie z takiego traktowania konsekwencjami!” Czyli stanę sobie
          wtedy na tym miejscu i będę się gramolić tak długo ze swoim wózkiem, aż nie
          zdążą Ciebie wyjąć żywego z tej karetki. Może i byłby to dobry pomysł…. powiesz
          mi wtedy o równouprawnieniu :), a Ci powiem-zdecyduj się :)

          Nie wymagam więc tutaj dla siebie wolnego miejsca, w przeciwieństwie do Ciebie.
          Dlaczego tutaj nie zaparkujesz i nie masz pretensji, że takie miejsca są ?

          Przestrzegam prawa, więc mam też prawo żądać, a Ty tylko żądasz, bo o braku
          przestrzegania sam napisałeś. I kto tu ma postawę roszczeniową?
          • primitivo Re: Karta parkingowa 29.01.07, 22:10
            wooded napisala:

            > Jako kulawa respektuję prawo, wiem, że np.nie wolno mi parkować przed szpitalem
            > gdzie jest miejsce dla karetki, bo akurat przywieźli takiego zdrowego jak Ty z
            > wypadku, któremu każda sekunda może uratować życie. Daję szansę na (prze)życie.
            > Robię to bo w tej chwili jego szanse na przeżycie są mniejsze niż moje, a chcę,
            > żeby miał RÓWNE prawo do życia jak ja.
            > I powiem Ci tutaj cytując Ciebie :” Jezeli chce sie byc zwyczajnie trakto
            > wanym,
            > to trzeba liczyc sie z takiego traktowania konsekwencjami!” Czyli stanę s
            > obie
            > wtedy na tym miejscu i będę się gramolić tak długo ze swoim wózkiem, aż nie
            > zdążą Ciebie wyjąć żywego z tej karetki. Może i byłby to dobry pomysł….
            > powiesz
            > mi wtedy o równouprawnieniu :), a Ci powiem-zdecyduj się :)

            chcialbym przyznac Ci racje... tyle ze to nie ja pragne (ani tez, jak podobno gdzies wyczytalas, czegos tam zadam) rownoprawnego traktowania i nie ja prosze o nieokazywanie wspolczucia, bo w przeciwienstwie do autorow tych postulatow wiem, ze z oczywistych wzgledow o zadnym rownoprawnym traktowaniu mowy byc nie moze, a wspolczucie jest najczestszym motorem postepowania wobec niepelnosprawnych (przynajmniej u mnie, zaznaczam), i to co zrobilabys wtedy stajac na miejscu dla karetki najdelikatniej moznaby nazwac zlosliwoscia...mimo ze nic mi nie dolega to boli mnie robienie wody z mozgu w tzw "waszym interesie"

    • uerbe Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 29.01.07, 22:48
      primitivo napisał:

      > bezwstydnie przyznam ze czasem pozwole sobie zaparkowac na miejscu
      > przeznaczonym dla inwalidy, jednak wczoraj, gdy zwrocono mi uwage, miarka sie
      > przebrala...

      Co, zabolało? I prawidłowo.
    • vazz Równouprawnienie 30.01.07, 10:31
      Równouprawnienie jak sama nazwa wskazuje ma dawać równe prawa, w tym przypadku
      dla osób niepełnosprawnych,a własnie poprzez pewne prawa i przywileje to
      równouprawnienie może być realizowane tzn. dzięki temu,ze istnieją miejsca dla
      inwalidów pod marketami, osoby niepełnosprawne zyskuja rózne prawo w
      korzystaniu z marketów.

      Równouprawnienie to NIE stawianie znaka równości pomiędzy "zdrowymi",a
      niepełnosprawnymi,jak juz pisałem, osoby niepełnosprawne doskonale zdają sobie
      sprawe ze swoich ograniczeń.

      Rozumiem,że denerwuje cie to,że ktoś kto wykorzystuje pewne przywileje chce być
      traktowany tak samo jak ta osoba nie korzystająca z tych przywilejów,tak?
      Tylko,że chocby na przykładzie Łodzi powiedz czy osobie mającej trudności z
      poruszaniem są dane rózne szanse?
      Pomijam zajmowanie kopert,ale chodzi mi o np.schody do sklepów,schody do
      restauracji, a jeżeli są schody to nie ma poreczy i dla ciebie wejście po 3
      schodkach jest niczym,a dla wielu osób jest barierą,także psychiczna (bo zaraz
      wszyscy sie patrza jak taka osoba meczy z wejsciem), nie będe sie rozpisywał o
      np.o sali kinowej Cinema City, o wysokich tramwajach, o przejściach
      podziemnych,o łódzkich uczelniach ze stromymi schodami, o wysokich
      krawężnikach, o tym wszystkim co zauważa sie dopiero wtedy gdy osobiście nas to
      dotyka. W tych wszystkich sytuacjach TY jesteś uprzywilejowany,a te szczątkowe
      przywileje dla osób niepełnosprawnych mają im "osłodzic" zycie.
      Wspominasz o tym,ze osoby niepełnosprawne domagają sie traktowania jak
      normalnych ludzi. Niesłusznie? Czym sie róznią od "normalnych ludzi"?

      Osobiście mnie także wkurza nadmierne wykorzystywanie jakichkolwiek
      przywilejów, wkurza mnei jak stara baba opieprza mnei w tramwaju bo chce
      usiąść,ale daleki jestem od tego,zeby nie dawać róznych praw tym starym babom
      na to,zeby były w stanie pojechac na drugi koniec miasta.
    • arcyalchemik Podumowując... 30.01.07, 11:16
      Pełnosprawni kierowcy bardzo często nie respektują potrzeb ich niepełnosprawnych
      kolegów. Brakuje im wyobraźni, traktują "koperty" jako kaprys czy coś naprawdę
      awaryjnego, co potrzebne jest wyjątkowo rzadko i uważają, że zajęcie takiego
      miejsca "na chwilę" nikomu nie zaszkodzi. Osoba niepełnosprawna musi wtedy
      szukać innego, często oddalonego od punktu, do którego chciała się dostać,
      miejsca parkingowego. Zwykłe miejsca parkingowe są często zbyt wąskie, aby
      niepełnosprawny kierowca mógł swobodnie, nie wysiadając zza kierownicy, wyjąć
      wózek inwalidzki i rozłożyć go obok samochodu. Osoby niepełnosprawne wobec
      takiej beztroski są pozbawione możliwości normalnego i swobodnego funkcjonowania.

      www.niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/parkowanie/spot_tv_parkingi.mpg
      • lavinka Re: Podumowując... 30.01.07, 11:24
        Mnie bardziej martwi przeświadczenie owych kierowców,że nie robią nic
        złego-wręcz przeciwnie,myślą,że tak trzeba...
        • wooded Re: Podumowując... 30.01.07, 12:21
          Dzięki primitivo za ciekawy wniosek:
          Jeśli kulawy łamie prawo parkując na miejscu, w którym mu nie wolno parkować to
          nazywasz to złośliwością. Ok.
          To jak ja mam nazwać w takim razie Twoje parkowanie na miejscu dla kulawego?
          odp/poproszę/..................
          Dlaczego napisałeś:
          tyle ze to nie ja pragne (ani tez, jak podobno gdzies wyczytalas, czegos tam zadam)
          rownoprawnego traktowania i nie ja prosze o nieokazywanie wspolczucia
          Dlaczego więc poczułeś się taki oburzony gdybym zaparkowałam w miejscu karetki
          gdyby Ciebie wieźli. DLACZEGO? To czego oczekujesz ode mnie kulawej w takim
          miejscu, skoro nie pragniesz równouprawnienia, ani nieokazywania litości? Bądź
          konsekwentny w swoim myśleniu, nie chcesz równouprawnienia to poleżysz sobie na
          tych noszach aż ja się załaduję na wózek ok.?Nie rozumiem.Czyżby punkt widzenia
          zmieniał się z miejscem siedzenia?
          Czy to myślenie jest aż tak trudne i skomplikowane,żebyś mógł je wcielić w życie
          i zadałam pytanie dlaczego właśnie w takich miejscach nie parkujesz? Dlatego,że
          w karetkach wożą zdrowych (nie kalekich)?Tak to wynika z Twojego toku rozumowania.
          Wiem o co Ci chodzi gdy piszesz o równouprawnieniu. Zgadzam się, że
          ze z oczywistych wzgledow o zadnym rownoprawnym traktowaniu mowy byc nie moze, a
          wspolczucie jest najczestszym
          motorem postepowania wobec niepelnosprawnych (przynajmniej u mnie, zaznaczam),
          Ok.
          Straszny masz z tym problem, tak bardzo zależy Ci, żeby powiedzieć, że litujesz
          się nad kalekim?Sprawia Ci to dziką satysfakcję ?
          Problem polega na tym, że widzisz go w sposób czysto „fizyczny”.Ok, niech Ci
          będzie litość, współczucie - ja to nazywam szansą, albo byciem człowiekiem.
          Dodam tylko, że jest to zjawisko, które wbrew pozorom nie dotyczy tylko
          kalekich. Otwórz szerzej oczy, bo zapewniam, że bardzo często ktoś coś Ci zrobił
          z litości, współczucia (używając Twojej terminologii),choć Ty byś zapewne
          powiedziałbyś, że kumpel Ci pomógł, załatwił, udało mi się, urzędniczka była
          miła itp.
          Przykład z ostatniej chwili.Chodzi za mną kilku tumanowatych studentów, proszą o
          kolejny termin podejścia.
          Obniżyłam procent w punktacji, podniósł się sprzeciw tych, którzy tej szansy
          /według mnie/, a /według Ciebie/ LITOŚCI wcześniej nie zaznali.
          Bo jak tu mówić o równouprawnieniu, którego z oczywistych względów nie ma, gdyż
          mój zasób wiedzy jest miażdżący i z góry oni są na przegranej /to Twoje
          rozumowanie/.
          Co tu ma więc gadanie o równouprawnieniu kulawego i zdrowego?
          To dotyczy każdego człowieka.
          Rusz głową i przypomnij sobie jak wiele miałeś podobnych sytuacji w życiu, gdy
          według Ciebie coś Ci się „udało”, a w rozumieniu drugiej strony zrobiła to z
          litości (nawet nie pomyślałeś o tym), żeby mieć … /tu dowolność wpisu/.
          Dlaczego w takich momentach nie powiedziałeś otwarcie to jest nie fair, przecież
          jeśli jest równouprawnienie nie powinniście mi tego załatwić, dać, pomóc itd.
          Trudno nie udało mi się coś i muszę ponieść konsekwencje.
          Ty tak jednak nie robisz (bądźmy szczerzy;)) tylko szukasz szansy, żeby Ci się
          udało, a to bardzo często zależy od drugiej strony, choć Tobie wydaje się, że
          tylko i wyłącznie od Twojego zdrowia-przynajmniej ten wątek o tym świadczy.
          No więc jak, ja kulawa mam zlitować się nad zdrowymi tumanowatymi studentami czy
          nie?
          Gdybym więc kierowała się Twoim tokiem rozumowania to…. ….bezwstydnie przyznam,
          że czasem pozwalam sobie na wyrzucenie takich delikwentów z uczelni i stworzenie
          legendy jak to na rok przed końcem nie dałam komuś SZANSY zdobycia dyplomu,
          zawodu, znalezienia pracy. Mówiąc krótko zawalam im całe życie. No, ale
          przecież wszyscy chcemy być równouprawnieni. Prawda?
          Życzę zdrowia i pozdrawiam primitivo.
          • primitivo przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 14:14
            ...malo? to przeczytaj sto razy...moze za ktoryms dotrze do Ciebie w czyja strone kieruje pretensje

            wooded napisała:
            > Dlaczego więc poczułeś się taki oburzony(?!!!!)

            chyba Cie emocje poniosly


            gdybym zaparkowałam w miejscu karetki
            > gdyby Ciebie wieźli. DLACZEGO? To czego oczekujesz ode mnie kulawej w takim
            > miejscu, skoro nie pragniesz równouprawnienia, ani nieokazywania litości? Bądź
            > konsekwentny w swoim myśleniu, nie chcesz równouprawnienia to poleżysz sobie na
            > tych noszach aż ja się załaduję na wózek ok.?Nie rozumiem.Czyżby punkt widzenia
            > zmieniał się z miejscem siedzenia?

            przyznam ze ja tez nie rozumiem takiego stawiania sprawy...wierz mi ze jako pasazerowi karetki byloby mi calkiem obojetne co wyprawiasz na kopercie przed szpitalem...jak zachowac sie w takiej sytuacji uczy sie nas od dziecinstwa, i nie slyszalem, ani nie czytalem nigdzie, by jakikolwiek lekarz, psycholog czy poszkodowany tlumaczyl ludziom ze zmiana tego postepowania przyniesie korzysc pacjenowi, nikt z nich nie trajkocze w mediach o korzystnym wplywie na psychike rannego przewozonego karetka poruszajaca sie w "korku"...tu najczesciej w gre wchodzi ratowanie zycia, wiec nie myl pojec...z inwalidami sytuacja jest podobna, od wczesnej mlodosci kazdy wie, lub przynajmniej zdaje sobie sprawe jak sie wobec nich zachowac...otoz nie!...tak wynika z wypowiedzi w mediach osob ktorym te sprawy "leza na sercu", bo w przeciwienstwie do rannych w wypadkach, inwalidzi czy organizacje typu "porozumienie bez barier" czesto gesto prowadza kampanie uswiadamiajace, wtedy wlasnie padaja hasla, prosby, propozycje (jak zwal tak zwal) ktore w skrocie przytaczalem wczesniej...w zwiazku z tym to ja pytam, jak ma zachowac sie czlowiek (koperta to przyklad majacy zobrazowac problem, niestety, problemu nikt nie dostrzegl ale koperty sie czepil) ktory dowiaduje sie ze uczucia jakimi kieruje sie wobec niepelnosprawnych sa niepozadane i jak ma rozumiec to rownoprawne traktowanie (nie widzialem jeszcze przed hipermarketem parkingu, majacego kilka hektarow ktore trzeba byloby pokonac pieszo czy tez na wozku, i szczerze mowiac w kontekscie tych prosb, koperty w tych miejscach, czy miejsca dla inwalidow sa po prostu smieszne, tym bardziej ze nie ma ich w innych miejscach, a tam inwalidzi, z pomoca czy bez, daja sobie rade /czekam na grad kamieni za to co napisalem/)?

            Jeszcze raz podkreslam, nie mam nic do inwalidow i przyznanych im udogodnien (zeby juz nie uzywac slowa przywilej), jesli o mnie chodzi koperty moglyby byc rozrysowane nawet na dachach budynkow, potrafie sie dostosowac, byleby w relacjach miedzy nami wszystko bylo jasne

            pozdrawiam
            • vazz Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 14:54
              primitivo napisał:

              >w zwiazku z tym to ja pytam, jak ma za
              > chowac sie czlowiek ktory dowiaduje sie ze uczucia jakimi kieruje sie wobec
              >niepelnosprawnych sa niepozadane i jak ma rozumiec to rownoprawne traktowanie

              O równouprawnieniu juz napisałem i nie chce powtarzac ;),a co do zachowania to
              nie ma sztywnej reguły,bo kazdy ma inną wrazliwość i odczuwa subiektywnie,a
              najlepszym zachowaniem bedzie zachowanie zgodnie z przysłowiem "jeżeli nie
              wiesz jak sie zachować zachowaj sie przywoicie".
              Uwazam,ze normalny człowiek na życzliwą pomoc drugiego człowieka nie zareaguje
              agresywnie,a jezeli nie będzie sobie tego zyczył to odmówi.

              >(nie widzialem jeszcze przed hipermarketem parkingu,majacego kilka hektarow
              >ktore trzeba byloby pokonac pieszo czy tez na wozku,

              Nikt nie zrozumie tego dopóki sam tego nei doswiadczy.Dla niektórych przejscie
              50m bez odpoczynku jest jak przebiegnięcie dla ciebie 100m w 11 sek. Jeden
              schodek to tak jak dla ciebie bieg na 4 pietro po schodach.

              >szczerze mowiac w kontekscie tych prosb, koperty w tych miejscach, czy miejsca
              > dla inwalidow sa po prostu smieszne, tym bardziej ze nie ma ich w innych
              >miejscach, a tam inwalidzi, z pomoca czy bez, daja sobie rade

              Tak dają w kilka postów wyżej napisałem w jakich miejscach są utrudnienia dla
              niepełnosprawnych,ale to nie znaczy,ze nie nalezy stwazać udogodnienia tam
              gdzie to możliwe, bo chyba nikt nie ucierpi z powodu 3 kopert na
              kilkusetmiejscowym parkingu ;)


              >/czekam na grad kamien
              > i za to co napisalem/)?

              pyk,pyk,puf,puf
              • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 16:33
                dla jasnosci, rownouprawnienie i rowne, czy tez jak napisalem, rownoprawne traktowanie, to jednak troszeczke rozniace sie pojecia, rownouprawnienie oznacza ze jestesmy rowni wobec prawa (prawo obowiazuje tak samo inwalidow jak i "zdrowych", bez wzgledu na plec, pochodzenie itd),oznacza ze np. takie same terminy przysluguja nam w sadach, urzedach itp, a nasze sprawy traktowane beda z taka sama starannoscia itd., bez wzgledu na to kim jestesmy...skupmy sie wiec na rownym lub rownoprawnym traktowaniu...czy w ogole mozna rownoprawna nazywac sytuacje kiedy inwalida moze np. stanac na ktorymkolwiek miejscu parkingowym, natomiast matka z trojka dzieci musi szarpac sie z wozkiem na nieoznaczonym "koperta", ciasnym miejscu; inwalida moze w urzedzie pojechac sobie winda na 3 pietro, a dajmy na to staruszka w to samo miejsce musi czlapac godzine krzywymi schodami po ciemnej klatce (nie do wiary ale tak tez mozna na to spojrzec), tyle ze ani wspomniana matka, ani staruszka, nie nawoluja do rownego traktowania ich wzgledem inwalidy...oczywiste ze powinno sie likwidowac wszelkie przeszkody utrudniajace "normalne" funkcjonowanie, tylko czemu inwalidzi maja byc uprzywilejowani skoro wciaz trabia o rownym traktowaniu?
                • nakole Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 18:15
                  Eh, ciągle to samo, ale czemu się dziwić, sama ksywka prawie wszystko wyjaśnia.
                  Booom!
                  • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 18:32
                    prawie? sadzilem ze dla takiego orla jasne jest wszystko bez czytania ksywki
                    • nakole Hmmmm, wiesz... 30.01.07, 18:45
                      ...nie sądź, abyś nie był sądzony.
                      A ta ksywka, przykro powiedzieć, to strzał w 10.

                      Boooom!
                      • primitivo a wiesz ze... 30.01.07, 18:54
                        ...ta wypowiedzia rozwiales wszelkie watpliwosci na swoj temat? watki lekkie, latwe i przyjemnie ponizej, serdecznie zapraszam
                        • nakole Re: a wiesz ze... 30.01.07, 19:02
                          lepiej mieć wątpliwości niż ich nie mieć.
                          Pewność może okazać się krucha.
                          Nie wyzbywaj się wątpliwości, bez nich nie wdrapiesz się wyżej.

                          Booooom x3
                          • lavinka Re: a wiesz ze... 30.01.07, 19:23
                            Daj spokój... ;-) Tego to nic nie nauczy... albo parkuje na kopertach,albo
                            bierze udział w wyścigu do foteli w autobusach i w związku ze swoim wiekiem
                            wygrywa z babciami... no ale tu jest pewnania nieścisłość... jeśli jeżdzi
                            autobusami to kiedy jeżdzi samochodem? Ech,zycie trolla jest takie
                            popiep....one... ;-))))
                            lav
                            • nakole :-) 30.01.07, 19:25
                              3 x TAK
                            • primitivo Re: a wiesz ze... 30.01.07, 22:13
                              wybacz, nie rozumiem, bawi cie to co tu narzygalas?...niescislosc? masz chyba w odbycie bo tak tu napaskudzilas, chcesz, poprosze kolezanke i wymienisz z nia reszte pogladow na blogu
                              • lavinka Re: a wiesz ze... 30.01.07, 22:45

                • vazz Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 19:22
                  primitivo napisał:

                  > dla jasnosci, rownouprawnienie i rowne, czy tez jak napisalem, rownoprawne
                  trak
                  > towanie, to jednak troszeczke rozniace sie pojecia, rownouprawnienie oznacza
                  ze
                  > jestesmy rowni wobec prawa (prawo obowiazuje tak samo inwalidow jak
                  i "zdrowyc
                  > h", bez wzgledu na plec, pochodzenie itd),oznacza ze np. takie same terminy
                  prz
                  > ysluguja nam w sadach, urzedach itp,

                  ... i tak samo mogą łatwo sie do nich dostać?


                  >czy w ogole mozna rownoprawna nazywac sytuacje kiedy inwalida moze np. stanac
                  >na ktorymkolwiek miejscu parkingowym, natomiast
                  > matka z trojka dzieci musi szarpac sie z wozkiem na nieoznaczonym "koperta",

                  :) aż tyle kopert pod marketami widzisz? Zresztą większosc i tak zajeta
                  przez "zdrowych" mających gdzieś matki,staruszki itp.

                  >ciasnym miejscu; inwalida moze w urzedzie pojechac sobie winda na 3 pietro, a
                  >dajmy na to staruszka w to samo miejsce musi czlapac godzine krzywymi schodami
                  >po ciemnej klatce (nie do wiary ale tak tez mozna na to spojrzec), tyle ze ani
                  >wspomniana matka, ani staruszka, nie nawoluja do rownego traktowania ich
                  >wzgledem inwalidy...oczywiste ze powinno sie likwidowac wszelkie przeszkody
                  utrudniajace
                  > "normalne" funkcjonowanie, tylko czemu inwalidzi maja byc uprzywilejowani
                  skoro wciaz trabia o rownym traktowaniu?


                  ..a właśnie ta babcie idąca po ciemnych kretych schodach często są inwalidą.

                  Pozatym coraz mniej juz rozumiem o co wogóle tutaj chodzi, jeżeli chodzi o
                  czyjąś racje to szkoda gadac bo każdy bedzie sie upierał przy swojej racji.

                  Jedno wiem samemu,ze zamiast dziesiątkó postów wystarczyłoby dzień spędzony z
                  osobą niepełnosprawną np.na zakupach,w urzędzie itp. wtedy radykalnie zmienia
                  sie optyka widzenia i dodam,ze cały czas mowa o przywilejach dla
                  niepełnosprawnych...to kpina, to co mają to nie przywileje,ale cieniutka
                  warstewką lukru leciutko osładzający im zycie.

                  • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 20:54
                    vazz napisał:

                    > ... i tak samo mogą łatwo sie do nich dostać?

                    to nie ma nic do rzeczy, PRAWO jest takie samo dla wszystkich bez wzgledu na to czy jezdzisz wozkiem, chodzisz, czy nie widzisz od urodzenia, i bez wzgledu na stan sprawnosci prawa sie przestrzega, koniec kropka

                    > :) aż tyle kopert pod marketami widzisz? Zresztą większosc i tak zajeta
                    > przez "zdrowych" mających gdzieś matki,staruszki itp.

                    nie jest rowniez istota ilosc kopert, sa, i nie jest to sytuacja ktora wszystkich rowno traktuje

                    > ..a właśnie ta babcie idąca po ciemnych kretych schodach często są inwalidą.

                    rownie czesto nie sa, tak mozemy gadac do smierci, to sa tylko przyklady

                    > Pozatym coraz mniej juz rozumiem o co wogóle tutaj chodzi, jeżeli chodzi o
                    > czyjąś racje to szkoda gadac bo każdy bedzie sie upierał przy swojej racji.

                    w tytule postu wyrazilem zyczenie by wreszcie jasno postawiono sprawe, zdecydowano czy rzeczywiscie niepelnosprawni sa w stanie funkcjonowac wsrod ludzi bioracych ich apele serio, jezeli nie, to by przyznali ze pomoc plynaca z drugiej strony jest potrzebna i pozadana i nie wymagali bysmy przy kazdej probie jej niesienia, ukrywali z jakich pobudek plynie...wbrew pozorom wszyscy nie majacy podobnych rozterek a mimo to prawiacy moraly sa slepi, w swoim zadufaniu nie dostrzegaja w niepelnosprawnym czlowieka (chyba ze to znajomy) tylko przedmiot ktory akurat wypada podniesc czy przesunac...a ja chcac zrozumiec problem pytam "czego w zasadzie oczekujecie?"(co prawda forme pytania wybralem bardziej ekspresyjna a i miejsce niegodne)...za co zasluzenie zostaje zajechany, ot taka moralnosc i specyfika tego pozal sie Boze forum

                    > mowa o przywilejach dla
                    > niepełnosprawnych...to kpina, to co mają to nie przywileje,ale cieniutka
                    > warstewką lukru leciutko osładzający im zycie.

                    tak, te winy tez biore na siebie

                    pozdrawiam


                    • vazz Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 31.01.07, 10:33
                      primitivo napisał:

                      > to nie ma nic do rzeczy, PRAWO jest takie samo dla wszystkich bez wzgledu na
                      >to czy jezdzisz wozkiem, chodzisz, czy nie widzisz od urodzenia, i bez wzgledu
                      >na stan sprawnosci prawa sie przestrzega, koniec kropka

                      ;) hehe,takie jest prawo,ale gdy przed urzędem są 3 schodki to PRAWO nie doda
                      sił niepełnosprawnemu wejśc na nie.

                      > nie jest rowniez istota ilosc kopert, sa, i nie jest to sytuacja ktora
                      >szystkich rowno traktuje

                      Tak,niepełnosprawni sa uprzywilejowani z wiadomych przyczyn.

                      > w tytule postu wyrazilem zyczenie by wreszcie jasno postawiono sprawe,
                      >decydowano czy rzeczywiscie niepelnosprawni sa w stanie funkcjonowac wsrod
                      >dzi bioracych ich apele serio, jezeli nie, to by przyznali ze pomoc plynaca z
                      >rugiej strony jest potrzebna i pozadana i nie wymagali bysmy przy kazdej
                      >robie jej niesienia, ukrywali z jakich pobudek plynie.

                      Pozatym mówisz o tej "pomocy" jakby była ona czymś codziennym i niezbędnym w
                      życiu niepełnosprawnych,wielu niepełnosprawnych poprostu chce,zeby im ułatwiono
                      i nie przeszkadzano w dostepie do sklepów,do urzędów,do kina itp.

                      • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 31.01.07, 11:34
                        vazz napisał:

                        Pozatym mówisz o tej "pomocy" jakby była ona czymś codziennym i niezbędnym w
                        życiu niepełnosprawnych,wielu niepełnosprawnych poprostu chce,zeby im ułatwiono
                        i nie przeszkadzano w dostepie do sklepów,do urzędów,do kina itp.

                        nikt nie ma wypisane na czole czego oczekuje w danej sytuacji, staram sie tylko odniesc do tego co widze i slysze, a widze i slysze w TV (nie raz i nie dwa) jak mlody czlowiek na wozku wypowiada sie np. z prosba o traktowanie go jak kazdego innego
                        bariery architektoniczne to dzialka wladz czy wlasciwych urzedow, przecietny Kowalski nie bedzie przeciez murowal podjazdow czy obnizal kraweznikow, moze jedynie wsluchiwac sie w prosby, co tez czynie
            • wooded Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 17:33
              Naprawdę nie mam problemu ze zrozumieniem tekstu. Emocje poniosły raczej Ciebie,
              świadczy o tym wydźwięk Twojego postu.
              Dlaczego nie udzieliłeś odpowiedzi na moje pytanie? Nerwy poniosły co?
              Nie potrafisz być konsekwentny w swoim rozumowaniu i gubisz się.
              To jednak Twój problem, choć ma wpływ na dyskusję.

              > przyznam ze ja tez nie rozumiem takiego stawiania sprawy...wierz mi ze jako pas
              > azerowi karetki byloby mi calkiem obojetne co wyprawiasz na kopercie przed szpi
              > talem...

              Choćby w tym wątku, spójrz jak mi post wyżej napisałeś, że jednak nie byłoby Ci
              to obojętne skoro posądziłbyś mnie o złośliwość.

              ak zachowac sie w takiej sytuacji uczy sie nas od dziecinstwa, i nie s
              > lyszalem, ani nie czytalem nigdzie, by jakikolwiek lekarz, psycholog czy poszko
              > dowany tlumaczyl ludziom ze zmiana tego postepowania przyniesie korzysc pacjeno
              > wi, nikt z nich nie trajkocze w mediach o korzystnym wplywie na psychike ranneg
              > o przewozonego karetka poruszajaca sie w "korku"...tu najczesciej w gre wchodzi
              > ratowanie zycia, wiec nie myl pojec..

              Nie wiem jak Ci wytłumaczyć, że możliwość wyjścia z domu dla kulawego to właśnie
              niekiedy kwestia żYCIA. Nie byłabym w kilku miejscach, do których dotarłam
              dzięki m.in.możliwości dojazdu, parkingu w których zdobyłam pracę, komuś w czymś
              pomogłam itd. Ty tego nie jesteś w stanie pojąć bo masz baardzo płytką
              wyobraźnię. BARDZO.
              Matka z dzieckiem, staruszka będzie się czołgać i dojdzie to kwestia czasu i
              zmęczenia, ale dojdzie i tu wbij sobie do głowy, że kulawy NIE DOJDZIE - nie ma
              niekiedy takiej fizycznej możliwości wyczołgania się z samochodu gdzie w
              odległości 30 cm stanął drugi samochód (tu nie chodzi więc o HEKTARY). W grę
              wchodzi choćby podłoże parkingu itp., ale nie chce mi się już pisać bo
              zrozumienie tego zajęłoby Ci zbyt dużo czasu, prawda jest taka, że nie wyrażasz
              choćby chęci ani dobrej woli.
              To tak jakbyś kazał więźniowi iść na plażę, gdy siedzi w karcerze. Nie pojmujesz
              tego NIE MA TAKIEJ MOżLIWOśCI, na tym polega Twój problem, że nigdy nie byłeś w
              takiej sytuacji (i nie życzę)
              Co gorsze nie jesteś sobie nawet tego w stanie wyobrazić, a to już gorzej bo
              świadczy o ...


              A wypowiedź Twoja odnośnie traktowania równego względem prawa to już kompletny
              paradoks. Prawo to nie tylko przywilej, ale obowiązek i tu się różnimy bo Ty tak
              typowo po polsku kombinujesz tylko w jedną stronę.

              dla jasnosci, rownouprawnienie i rowne, czy tez jak napisalem, rownoprawne
              traktowanie, to jednak troszeczke
              rozniace sie pojecia, rownouprawnienie oznacza ze jestesmy rowni wobec prawa
              (prawo obowiazuje tak samo inwalidow
              jak i "zdrowych", bez wzgledu na plec, pochodzenie itd),oznacza ze np. takie
              same terminy przysluguja nam w sadach,
              urzedach itp, a nasze sprawy traktowane beda z taka sama starannoscia itd., bez
              wzgledu na to kim jestesmy...skupmy
              sie wiec na rownym lub rownoprawnym traktowaniu...czy w ogole mozna rownoprawna
              nazywac sytuacje kiedy inwalida moze
              np. stanac na ktorymkolwiek miejscu parkingowym, natomiast matka z trojka dzieci
              musi szarpac sie z wozkiem na
              nieoznaczonym "koperta", ciasnym miejscu; inwalida moze w urzedzie pojechac
              sobie winda na 3 pietro, a dajmy na to
              staruszka w to samo miejsce musi czlapac godzine krzywymi schodami po ciemnej
              klatce (nie do wiary ale tak tez mozna
              na to spojrzec), tyle ze ani wspomniana matka, ani staruszka, nie nawoluja do
              rownego traktowania ich wzgledem
              inwalidy...


              Ustanowiono prawo (zdrowi i chorzy-więc ogół społeczeństwa), że są miejsca
              parkingowe dla inwalidów, trzeba więc ten przepis respektować. Powtarzam po raz
              drugi pytanie:

              Dlaczego ja kulawa nie parkuję przed hydrantem, przed wjazdem dla karetki (który
              to przepis też ogół społeczeństwa ustanowił chorzy i zdrowi)? Dlaczego potrafię
              uszanować to PRAWO, a Ty nie ?

              skupmy
              sie wiec na rownym lub rownoprawnym traktowaniu - a ja mówię o równym lub choćby
              równoprawnym nie tylko traktowaniu, ale PRZESTRZEGANIU prawa. Pojąłeś to, czy
              jesteś z pogranicza borderline i sprawia Ci dziką satysfakcję czepianie
              szczególików?
              • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 18:24
                wooded napisała:

                > Choćby w tym wątku, spójrz jak mi post wyżej napisałeś, że jednak nie byłoby Ci
                > to obojętne skoro posądziłbyś mnie o złośliwość.

                przeciez wiesz co to sa punkty widzenia...z punktu widzenia kierowcy karetki, przechodnia czy sanitariusza bylaby to, powiedzmy, zlosliwosc, z punktu widzenia np. nieprzytomnego rannego, w tej wlasnie chwili, byloby to zupelnie bez znaczenia

                > Nie wiem jak Ci wytłumaczyć, że możliwość wyjścia z domu dla kulawego to właśni
                > e
                > niekiedy kwestia żYCIA. Nie byłabym w kilku miejscach, do których dotarłam
                > dzięki m.in.możliwości dojazdu, parkingu w których zdobyłam pracę, komuś w czym
                > ś
                > pomogłam itd. Ty tego nie jesteś w stanie pojąć bo masz baardzo płytką
                > wyobraźnię. BARDZO.

                jak widac zyjesz, i o zadnym przypadku smierci w takich okolicznosciach nie slyszalem, natomiast niejeden pasazer karetki nie zdazyl zywy dojechac na miejsce, wiec nie stawiaj znaku rownosci miedzy umierajacym a borykajacym sie z przeszkodami niepelnosprawnym, bo to cokolwiek dwa rozne swiaty...a juz swoistym jest Twoje wartosciowanie... rownie dobrze moglbym powiedziec ze "nie dotarlem do piekarni bo potknalem sie o nierowny chodnik i zlamalem noge, ale Ty i tak tego nie zrozumiesz"

                > Matka z dzieckiem, staruszka będzie się czołgać i dojdzie to kwestia czasu i
                > zmęczenia, ale dojdzie i tu wbij sobie do głowy, że kulawy NIE DOJDZIE - nie ma
                > niekiedy takiej fizycznej możliwości wyczołgania się z samochodu gdzie w
                > odległości 30 cm stanął drugi samochód (tu nie chodzi więc o HEKTARY). W grę
                > wchodzi choćby podłoże parkingu itp., ale nie chce mi się już pisać bo
                > zrozumienie tego zajęłoby Ci zbyt dużo czasu, prawda jest taka, że nie wyrażasz
                > choćby chęci ani dobrej woli.

                alez rozumiem, moze przeszkadzac Ci nawet kamyk na drodze, tylko jak to sie ma do tego o czym ja mowie?

                > Ustanowiono prawo (zdrowi i chorzy-więc ogół społeczeństwa), że są miejsca
                > parkingowe dla inwalidów, trzeba więc ten przepis respektować. Powtarzam po raz
                > drugi pytanie:
                >
                > Dlaczego ja kulawa nie parkuję przed hydrantem, przed wjazdem dla karetki (któr
                > y
                > to przepis też ogół społeczeństwa ustanowił chorzy i zdrowi)? Dlaczego potrafię
                > uszanować to PRAWO, a Ty nie ?

                nie no, to juz parodia co probujesz mi wmowic, przeciez to Ty (tutaj posluze sie Twoja taktyka) pisalas o zamiarze blokowania wjazdu dla karetek...

                > a ja mówię o równym lub choćb
                > y
                > równoprawnym nie tylko traktowaniu, ale PRZESTRZEGANIU prawa. Pojąłeś to, czy
                > jesteś z pogranicza borderline i sprawia Ci dziką satysfakcję czepianie
                > szczególików?

                nie chce mi sie juz klepac co jest meritum, jesli nadal uwazasz ze poruszylem temat przestrzegania prawa to nie mamy o czym dyskutowac

                • wooded Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 20:12
                  Krótko i zwięźle po raz ostatni.
                  Ja nie blokuję i nie zamierzam blokować wjazdu dla straży czy karetki itp. bo po
                  prostu MYśLę w przeciwieństwie do Ciebie.Ok?

                  jak widac zyjesz, i o zadnym przypadku smierci w takich okolicznosciach nie
                  slyszalem, natomiast niejeden pasazer
                  karetki nie zdazyl zywy dojechac na miejsce, wiec nie stawiaj znaku rownosci
                  miedzy umierajacym a borykajacym sie z
                  przeszkodami niepelnosprawnym

                  Niestety postawię znak równości. Nadal nie rozumiesz bo patrzysz "fizycznością".
                  tu wiele można napisać, ale już mi się nie chce.
                  Blokujesz mi miejsce, więc jadę dalej parkuję tam gdzie się da i wypadam z wózka
                  bo była górka,/teraz pozostaje tylko kwestia tego czy przeżyję czy nie/Masz już
                  przykład, że można umrzeć. W ten sposób "dołamał" się mój znajomy. Czy jesteś
                  zadowolony?
                  Podać szczegóły, żeby Twój wątek był jeszcze ciekawszy,chyba sprawia Ci to
                  przyjemność.
                  Nie masz zielonego pojęcia o życiu ludzi chorych nie tylko kulawych. Pycha i
                  buta Ciebie rozpiera i niech tak będzie.

                  Temat prawa i równego traktowania poruszyłam ze względu na Twój wpis odpowiedź-
                  vazz.Chyba, że nie potrafisz kontrolować tego co piszesz, w ten sposób sam
                  odbiegłeś od meritum.

                  Ja kończę swoją "transmisję" bo to jest jak z moimi studentami mówisz przeczytaj
                  pan to i to, naucz się i ZROZUM, a on kombinuje na wszelakie sposoby jakby tu
                  coś powiedzieć, żeby wydawało się, że rozumie i zdać.Tak właśnie jest z Tobą w
                  tej dyskusji.
                  Nie podejmuję dalszej polemiki.Sesja i pracy sporo.
                  Pozdrawiam mimo wszystko
                  • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 20:56
                    wooded napisała:

                    >Blokujesz mi miejsce, więc jadę dalej parkuję tam gdzie się da i wypadam z >wózka
                    >bo była górka,/teraz pozostaje tylko kwestia tego czy przeżyję czy nie/Masz już
                    >przykład, że można umrzeć. W ten sposób "dołamał" się mój znajomy. Czy jesteś
                    >zadowolony?
                  • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 21:05
                    wooded napisała:

                    > Blokujesz mi miejsce, więc jadę dalej parkuję tam gdzie się da i wypadam z wózk
                    > a
                    > bo była górka,/teraz pozostaje tylko kwestia tego czy przeżyję czy nie/Masz już
                    > przykład, że można umrzeć. W ten sposób "dołamał" się mój znajomy. Czy jesteś
                    > zadowolony?

                    gdzie to bylo, przed marketem, szpitalem, urzedem, gdzie jeszcze mozna zajac miejce dla inwalidy? jesli bylo zajete, to znaczy ze bylo tloczno, jesli bylo tloczno to znaczy ze dokola bylo pelno ludzi ktorzy by Ci pomogli, i chocby dlatego brakuje w Twoim przykladzie logiki...i na przyszlosc, nie roznamietniam sie w czyichs nieszczesciach

                    pozdrawiam
                    • wooded Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 30.01.07, 23:30
                      Miałam nie pisać, ale zatkało mnie i dopiero teraz dotarło, że Ty chyba nawet
                      nie wiesz co to znaczy mieć np.uszkodzony rdzeń kręgowy.Dla Ciebie kulawy to
                      kulawy, czyli wszystko ma ok, oprócz nóg.TAK NIE JEST! NOGI to nie wszystko, u
                      takich ludzi funkcjonowanie całego organizmu jest bardzo zaburzone.
                      Poczytaj więcej na temat wózkowiczów i wtedy dopiero dyskutuj.Ty nie masz o tym
                      bladego pojęcia.
                      Było przed marketem, nie było tłoczno, tylko miejsce dla inwalidy jest najbliżej
                      wejścia i tu wygodnie zdrowym także parkować, bo ... ciężko im dojść.
                      Czy wiesz jakie ma problemy ktoś po urazie kręgosłupa? Czy wiesz, że jak padnie
                      i traci oddech, to pomoc gawiedzi wokół na nic się nie zdaje, a dokładniej
                      doszarpali go jeszcze chcąc pomóc.Tak samo jest w przypadku zdrowych osób w
                      wyniku uszkodzenia rdzenia, szarpiąc go pogarszasz sytuację.O tym zapewne
                      słyszałeś. Szkoda, że o dołamańcach nie słyszałeś, a burzysz się bardzo,
                      posądzając mnie o jakieś roznamiętnianie w nieszczęściach. O litości Ci pisałam
                      i chyba niewiele zrozumiałeś dalej pisząc mi takie teksty.
                      Czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie o rodzajach kalectwa, urazach?
                      Smiem twierdzić, ze Ty nawet nie znasz podstaw anatomii człowieka.
                      Naprawdę NIE JESTEŚ W TEMACIE. Dopiero teraz to zrozumiałam, a uważałam, że masz
                      ciekawe i oryginalne poglądy.
                      Przepraszam, ale w tej sytuacji /gdy nie masz zupełnie pojęcia na temat stanu
                      fizycznego kulawych/dyskusja z Tobą zupełnie traci w takim układzie sens.
                      • primitivo Re: przeczytaj jeszcze raz pierwszy moj post... 31.01.07, 09:31
                        nie rozumiem skad ta, wrecz sadystyczna, sklonnosc by drazyc temat parkowania, jak wielokrotnie juz napisalem byl to przyklad, PRZYKLAD!nie rozumiesz co to przyklad? przyklad pomaga w przedstawieniu sytuacji czy stanowiska, podalem taki przyklad bo obrazuje on sytacje z ktora najczesciej mamy do czynienia jesli chodzi o wzajemne relacje. Jestes inwalida i dla Ciebie normalna rzecza jest ze otaczaja Cie zewszad ludzie zdrowi, byc moze dlatego tak ciezko zrozumiec Ci ze ludzie zrowi moga nigdy nie miec zadnego kontaktu z niepelnosprawnym, w swoim zyciu moglbym takie sytuacje policzyc na palcach jednej reki, wiec jaki Twoim zdaniem mialem podac przyklad?

                        nie rozumiem tez z jakiej racji jestem zobwiazany znac budowe anatomiczna czlowieka w stopniu jaki uznasz za wystarczajacy, nie za wiele wymagasz? czy ja, albo ktokolwiek ma obowiazek zapoznac sie z wszelkimi rodzajami urazow, uszkodzen ciala, ich skutkach, zlozonosci, oddzialywaniu na psychike itd.? nie odkryje ameryki twierdzac ze wlasnym, zaznaczam WLASNYM, zdrowiem czy organizmem interesujemy sie dopiero gdy zaczyna szwankowac, a coz dopiero mowic o zainteresowaniu kims zupelnie obcym. Jesli zaobserwowalas cos innego to wypada pogratulowac szczescia (tak a propos "czy wiem jak czuje sie"...czy wiesz jak czuje sie osoba z uszkodzonym dyskiem w odcinku ledzwiowym kregoslupa? bo ja czasem wiem az nadto (i wcale nie twierdze ze dotknela mnie jakas tragedia), ale uwazam ze przekrzykiwanie sie kto, co i oczym wie, w swietle tego co staram sie poruszyc tym watkiem, jest nie na miejscu)

                        wooded napisała:

                        > Było przed marketem, nie było tłoczno, tylko miejsce dla inwalidy jest najbliże
                        > j
                        > wejścia i tu wygodnie zdrowym także parkować, bo ... ciężko im dojść.

                        wybacz ale tego kompletnie juz nie rozumiem i nie bede sie odnosil zeby nie macic wody...

                        ...wracajac do tego o czym powinna byc tutaj mowa, czyli rownouprawnienia i rownoprawnego traktowania...czy uwazasz za prawdopodobna sytuacje kiedy to "zdrowy" mlody czlowiek jest czasowo pozbawiony mozliwosci ruchowych, nie jest inwalida jednak porusza sie na wozku, ma polamane nogi, pozrywane miesnie czy urazy zakonczen nerwowych, pominmy to, jednak kazdy kto nie zna jego przypadku bedzie myslal o nim jako o inwalidzie, ale czy to znaczy ze z punktu widzenia prawa przynaleza mu te same co inwalidzie przywileje? czy mimo ze zycie stawia przed nim te same przeszkody to jego samochod moze stanac w "komfortowym" miejscu?...nie oczekuje odpowiedzi, zastanow sie tylko czy w swoich sadach jestes wystarczajaco obiektywna

                        pozdrawiam
        • vazz Re: Podumowując... 30.01.07, 12:46
          Natomiat mnie baardzo martwi podejście do tematu policji i strazy miejskiej,
          nie widziałem ani razu,zeby policja czy straz miejska sama z siebie wlepiła
          mandat za stanie na kopercie.
          Ilekroc widze straznika lub policjanta w poblizu koperty przyglądam sie czy
          patrzy on na przednią szybe,czy stojące auto posiada karte parkingową,ale cóż
          dla wielu strazników prawa to wciąż "nadprogramowe" działanie.
          • yavorius Re: Podumowując... 30.01.07, 12:50
            vazz napisał:
            > Natomiat mnie baardzo martwi podejście do tematu policji i strazy miejskiej,
            > nie widziałem ani razu,zeby policja czy straz miejska sama z siebie wlepiła
            > mandat za stanie na kopercie.

            Trudno, żeby sobie wlepiali:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=716&w=34184140
            • lavinka Re: Podumowując... 30.01.07, 13:07
              Oj,od linku do linku...
              Ale z plakaciarzami było tak samo... jakbyś sam z siebie zaczął cos rozklejać to
              by cię złapaliAle jak robią to jacyś goście pod szyldem firm..to już łapią
              zdecydowanie rzadziej...
              lav
    • spector1 Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 30.01.07, 22:42
      primitivo napisał:

      >bezwstydnie przyznam ze czasem pozwole sobie zaparkowac na miejscu przeznaczony
      >m dla inwalidy, jednak wczoraj, gdy zwrocono mi uwage, miarka sieprzebrala...n
      >ie znam osobiscie nikogo poruszajacego sie na wozku, nikogo kto z racji uszczer
      > bku na zdrowiu ma prawo korzystac z roznorakich przywilejow, mimo to,przedstaw
      > icielom tej grupy udaje sie dotrzec do mnie z apelami o rownoprawne
      traktowanie
      > , najczesciej wtedy padaja hasla by nie dac odczuc ze sa obywatelami drugiej
      ......

      Nie wiem ,czy to nie jest zwykla prowokacja.Byc moze dlatego taki pretensjonalny
      tytul.Jednak z drugiej strony twoj nieudolny styl, brak polotu w jasnosci
      wyrazania mysli, neguje taka mozliwosc(ciekaw jestem jak tacy jak ty
      poradziliby sobie w nawiazaniu kontaktu z mieszkancami cywilizowanego kraju).

      Z tego co piszesz wynika,ze cala twoja teoria oparta jest na informacji z
      mediow, szczegolnie TV.

      Fundacje pani prezydentowej Kwasniewskiej,tyrady takich obroncow jak Magdalena
      Sroda, wspaniale akcje Owsiaka czy wystepy w TV samozwanczych obroncow praw
      niepelnosprawnych uksztaltowaly twoja opinie.
      Wszelkie halasliwe organizacje rzekomo walczace o prawa niepelnosprawnych
      dbaja jedynie o wlasna promocje.One nikogo nie reprezentuja.
      Czy chcialbys wziac inwalidztwo niepelnosprawnych wraz ich prawami?

      Zwrocono ci uwage.Miarka sie przebrala jak piszesz.
      Popelniono blad bo zwrocono ci uwage w j.polskim.
      Polacy czuja sie zazenowani,nie pyskuja gdy zwraca sie im uwage w obcym
      jezyku(najlepiej w j.angielskim),wylaza wowczas ich kompleksy.
      Nawet gdy nie rozumieja zadnego slowa doskonale wiedza o co chodzi.

      Chyba nigdy poza Lodz nie wybrales sie do dalekich krajow.
      Zobaczylbys,ze pomaga sie tam niepelnosprawnym spontanicznie(pomoc z litosci
      jest uposledzona, brak jej refleksu taktu,dyskrecji).
      Oczywiscie z urzedu wszystko jest b.dobrze zorganizowane.Za zajecie miejsca na
      parkingu dla niepelnosprawnych to mandat w wysokosci tygodniowki + punkty.

      Zyjesz w kraju bezprawia a zonglujesz haslami przestrzegania prawa.

      Uratowalem zdrowe osoby przed kalectwem, niepelnosprawnym pomagalem i pomagam
      stac sie samodzielnymi a na codzien nie patrze obojetnie jak cwaniaczek
      jak ty chce sie wladowac tam gdzie nie powinien.
      Wystarczy jedna kraksa i jestes po drugiej stronie barykady.
      Tylko nie mow wowczas,ze to byl moment.

      W Polsce brak kultury jest prawdziwa epidemia.Za jej brak policja
      mandatow nie wlepia wiec epidemie trudno stlumic.
      Z inwalidami tez jest roznie.
      Nadzieja jest jednak w mlodym pokoleniu, ktore jest zupelnie inne niz pokolenie
      moherowych beretow.

      Spector




      • primitivo Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 30.01.07, 23:20
        nie wiesz czy to prowokacja, wiesz za to ze jestem cwaniaczkiem probujacym wladowac sie na miejsce nie przeznaczone dla takich cwaniaczkow, rozumowanie godne podziwu, gdybym napisal ze jestem zona bylego prezydenta inteligencja podpowiedzialaby Ci ze inaczej byc nie moze...coz...nie ma co nad tym dywagowac...jak slusznie zauwazyles, to wlasnie z tego co pisalem wynikalo(sic!) ze informacje na temat niepelnosprawnych, jak znakomita wiekszosc obywateli czerpie z mediow, bo niby skad? Jakims fartem, czy tez niefartem nikt z moich bliskich i dalszych znajomych nie moze oswiecic mnie w tej kwestii...i dalej...powinienem pojechac w swiat choc problem jest lokalny, hmm, to moze prosciej bedzie kiedy udasz sie do TV, wyrugujesz stamtad wszystkie zasiedziale i skostniale, obrastajace w piorka fundacje i opowiesz kilku milionom rodakow jak to naprawde powinno wygladac...nie dasz rady? to nie miej do mnie pretensji o to ze ktos z ekranu wali mi mydlem po oczach...

        szczerze pozdrawiam
    • alrada Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 30.01.07, 23:42
      Jestem mamą niepełnosprawnego dziecka. Mamy wydane zezwolenie do prakowania w
      miejscach specjalnie oznaczonych. NIGDY tego nie robimy. Traktujemy nasze
      dziecko jak zdrowe i uważamuy, ze są inni bardziej niepełnosprawni np ruchowo,
      którzy potrzebuja tych miejsc. Wiec tym bardziej nie rozumiem osób zdrowych,
      którzy to robią :(
      • primitivo Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 09:35
        coz, moge tylko wspolcz...kurcze, nie wiem juz co napisac...proponuje doczytac sie w tresci postu czegos wiecej niz te przyslaniajca wszystkim oczy wzmianke o parkowaniu

        pozdrawiam
        • lavinka Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 09:43
          Sęk w tym,że ona rzczywiście przesłania wszytko...taka słoniowa jest...
          lav
          • primitivo Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 11:37
            a panna swoje, sciany ktora ci stoi na drodze do celu tez nie ominiesz?
            • lavinka Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 13:57
              No ta Twoja ściana jakoś mnie blokuje ;-) Poza tym ja baran zodiakalny jezdem.My
              tak zawsze ;-)))
              lav
    • blueyes Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 14:07
      Pewnie juz nic nowego nie da sie na ten temat powiedziec... Ty zostaniesz przy
      swoim, inni beda Cie przekonywac, ze jestes tylko miesniakiem, ktory nie
      potrafi jasno myslec. Bedzie z tego tylko bicie piany...
      Od wielu lat jezdze na wozku. Nie kaze Ci wczuwac sie w moja sytuacje i
      poznawac szczegolow mojej anatomii. Ale - byc moze wlasnie dlatego, ze nigdy
      nie miales kontaktu z osoba niepelnosprawna - piszesz to co piszesz. Dlatego -
      mam propozycje - spedzmy ze soba jeden dzien :) Sprobuj towarzyszyc mi w
      najzwyklejszym dniu wypelnionym praca, zakupami, urzedami... wtedy moze
      zrozumiesz i nie bedziesz oburzal sie gdy ktos Ci uwage zwroci. Twoje dywagacje
      o rowny traktowaniu nie przekonuja mnie. Nie domagam sie przywilejow. Ale chyba
      lepiej jak bede miala mozliwosci, ktore nie beda absorbowaly innych -
      dostosowany samochod, miejsce parkingowe, podjazd czy winda - nie bede wtedy
      musiala PROSIC o pomoc, byc uciazliwym czlonkiem tego spoleczenstwa, ktory
      ciagle narzeka i ma prentensje? Bede mogla byc SAMODZIELNA. Wole sama wjechac
      po podjexdzie niz byc wnoszona po schodach przez - nawet milego - dresiarza. To
      tyle. Pozdrawiam.
      • primitivo Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 14:52
        dziekuje za Twoj glos

        i zapewniam ze wiekszosc z nas, tepych lysych miesniakow, nieludzkich bestii, glupkow, dresiarzy i prymitywow (jak tam jeszcze mozna mnie nazwac?), jakas tam jednak wyobraznie posiada, wie co to bol i niemoznosc, nie musi byc zaraz okrutnie doswiadczonym by wiedziec ze zycie niepelnosprawnego nie jest (w ogole, a zwlaszcza w tym kraju) uslane rozami... tez zyczylbym Wam zebyscie mieli stworzone mozliwosci do samodzielnego funkcjonowania, sadze ze kazdy kto to czyta rowniez...tylko co? co z tego wynika?...mozemy sobie wzajemnie zyczyc wszystkiego dobrego a otaczajaca nas rzeczywistosc nie zmieni sie od tego na jote...pozostaje nam w tym wszystkim jakos sie porozumiec, i w tym wlasnie dostrzegam problem, nie dywaguje o rownym traktowaniu tylko pytam jak mam je rozumiec w swietle tego co mowia (byc moze nieodpowiedzialnie) Wasi koledzy czy przedstawiciele.

        Pozdrawiam
        • blueyes Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 31.01.07, 15:37
          oj nie wymagam od nikogo aby zrozumial mnie dopiero wtedy, gdy sam odczuje to
          wszystko na wlasnej skorze. Bardzo bym byla jednak szczesliwa, zeby takie osoby
          jak Ty, ktore nigdy nie mialy kontaktu z niepelnosprawnoscia, zrozumialy, ze
          czasem po prostu nie trzeba nam przeszkadzac (chociazby zajmujac te cholerne
          miejsca parkingowe) i zeby tacy jak Ty nie oburzali sie na mnie, gdy im zwroce
          na to uwage. Jesli sie kiedys tego doczekam, to bedzie znaczylo,
          ze "rzeczywistosc wokol nas wlasnie sie zmienila", ze sie porozumielismy. Ze Ty
          nie oburzasz sie na te moje szczatkowe przywileje, ktore ogromnie pomagaja mi
          zyc, a ja wobec Ciebie nie jestem wredna i napastliwa tylko dlatego, ze jestes
          sprawny, ze nie przejawiam wobec spoleczenstwa tzw. "postawy roszczeniowej", ze
          jestem w stanie SAMA zapracowac na siebie, ze jestem w stanie SAMA o siebie
          zadbac, ze nie chce nic wiecej poza tym minimum, ktore pozwala mi ZYC. Bo
          rzeczywistosc zmieni sie juz wtedy, kiedy Ty mnie zrozumiesz, a ja zrozumiem
          Ciebie. Kiedy Ty nie bedziesz sie na mnie zloscil, a ja nie bede miala do
          Ciebie pretensji. Tak masz to rozumiec. I jeszcze jedno: poznanie jest kluczem
          do akceptacji. Jesli czegos nie znasz, jest to dla Ciebie obce - tak jak jest
          obca ta cala zgraja niepelnosprawnych, ktora nie pozwala parkowac Ci na ICH
          miejscach. Gdybys poznal MNIE lub kogos z tej zgrai, OSOBE - moze inaczej bys
          spojrzal na to rowne traktowanie. WIesz, czesto kiedy ide ulica z kims, kto
          robi to po raz pierwszy (tzn. idzie ze mna) dopiero wtedy ta osoba dostrzega
          nierone chodniki, wysokie krawezniki, stopnie, schody... Pozdrawiam raz jeszcze
          i zycze wytrwalosci w poznawaniu swiata, ktory ani czarny ani bialy nie jest.
          Jest kolorowy.
      • alrada Re: do blueyes 31.01.07, 22:07
        Lepiej tego nie mogłaś ując ze swojego punktu widzenia. Brawo. Życzyłabym ci z
        całego serca aby twoje oczekiwania w tym kraju kiedys mogły sie spełnić. Byś
        mogła czuć sie pełnowartościowym samodzielnym obywatelem.
        Pozdrawiam i zycze jak najmniej barier do pokonania.
        • blueyes Re: do blueyes 01.02.07, 10:55
          dziekuje :) juz teraz czuje sie pelnowartosciowym obywatelem :) SAMA daje sobie
          rade z durnym prawem, bezmyslnymi ludzmi, ktorzy nie rozumieja po co sa miejsca
          dla niepelnosprawnych, barierami architektonicznymi i mentalnymi (te drugie sa
          trudniejsze do pokonania). Mam duzy dystans do siebie i do rzeczywistosci i to
          pomaga. A ona (rzeczywistosc) sie zmienia - na lepsze (naprawde!). Twoje
          dziecko z pewnoscia bedzie zylo juz w innych realiach. A propos! prowadze obozy
          dla dzieci niepelnosprawnych (uraz rdzenia, przepuklina oponowo-rdzeniowa,
          rozszczep kregoslupa). Usprawniamy poprzez sport. I uczymy samodzielnosci.
          Jesli jestes zainteresowana - napisz na maila. Moze okaze sie, ze i primitivo
          na cos sie przydal? :) Pozdrawiam serdecznie!
          • alrada Re: do blueyes 01.02.07, 12:53
            No to mi zaimponowałaś *___^
            Tyle, że jak sama wiesz nie wszyscy niepełnosprawni są tak przebojowi. Czasami
            bezradność odbiera radośc zycia. Dołuje. Masz racje z tą mentalnością. Moje
            dziecko ma wadę serca a więc ruchowo jest w pełni sprawne, poza tym, że musi
            unikac wysiłku. Chodzi do szkoły integracyjnej i właśnie dopiero co walczyliśmy
            z bezmyślnym dokuczaniem, "poniżaniem" z uwagi na chorobę. W całej grupie
            wystarczy, że znajdzie sie dwoje takich bezmyslnych ludzi i problem gotowy.
            Ale daliśmy radę :)
            Wiesz jako licealistka jeździłam na spotkania do klubu osoób niepełnosprawnych
            KLON. To było duże doświadczenie życiowe. I teraz jako osoba dorosła już
            doświadczyłam czegoś co dało mi wiele do myślenia. Pomogłam po prostu pani
            opiekującej się niepełnosprawnym mężczyną zjechac z pochylni przy poczcie.
            Powiem szczerze , ja młoda, silna kobieta miałam wielkie trudności z
            bezpiecznym sprowazdeniem wózka z podjazdu. Przyszłam do domu i opowiadałam
            mężowi. Okazuje się, że przeciętny człowiek nie ma pojęcia o takich
            problemach :( , a raczej ma blade wyobrażenie nie poparte doświadczeniem i
            dopiero zycie czasami pozwala mu spojrzec inaczej na codzienność osoby
            niepełnosprawnej. Szkoda, że tylko czasami, bo wówczas świat wyglądałby może
            inaczej.
            Pozdrawiam serdecznie i tak trzymaj.
            Zaczynam wpadać w kompleksy.
            • blueyes Re: do blueyes 01.02.07, 14:00
              no tylko nie to! nie wpadaj w kompleksy! :))) Napisz do mnie na maila, to sobie
              pogadamy, bo tutaj primitivo moze posadzic nas o prywate - wszakze nie o takie
              rozwazania mu chodzilo.
              Wsrod niepelnosprawnych sa osoby jeczace i majace wieczne pretensje sa tez i
              tacy, ktorzy probuja zyc normalnie. Jesli sie im w tym nie przeszkadza - udaje
              im sie to calkiem niezle :)Pozdrawiam
    • dorota_elzbieta Re: inwalidzi, zdecydujcie sie!!!! 01.02.07, 21:04

      > ie znam osobiscie nikogo poruszajacego sie na wozku, nikogo kto z racji uszczer
      > bku na zdrowiu ma prawo korzystac z roznorakich przywilejow, mimo to, przedstaw

      Tłumaczę sobie Twoje zachowanie tym, że nie znasz osobiście nikogo na wózku, ani
      o kulach.

      > icielom tej grupy udaje sie dotrzec do mnie z apelami o rownoprawne traktowanie
      > , najczesciej wtedy padaja hasla by nie dac odczuc ze sa obywatelami drugiej ka
      > tegorii, nie spychac poza nawias itd., by wreszcie na koniec uswiadamiajacego w
      > ykladu zaznaczyc ze uczucie litosci(!) jest najgorszym z jakm spotkac sie moze
      > niepelnosprawny...no zesz k..wa jego mac! Jezeli chce sie byc zwyczajnie trakto
      > wanym, to trzeba liczyc sie z takiego traktowania konsekwencjami! Nie wiem co m
      > a na celu oklamywanie siebie i innych ze jest sie kaleka, stawianie sprawy w te
      > n sposob powoduje ze "sprawny" obywatel nie wie w koncu jak sie powinien zachow
      > ac, i moge sie tylko domyslac ze obluda ta ma wlasnie sprawic bysmy w juz kazde
      > j sytuacji czuli sie winni ich nieszczescia...

      Z mojej perspektywy patrząc mylisz pojęcia:równouprawnienie i spychanie na
      margines. Czy uważasz, zastosowanie koniecznych rozwiązań za nierówne
      traktowanie, wywyższanie się niepełnosprawnych? I żądanie czegoś ekstra (czytaj
      koperty) Jeśli uważasz, że dostałeś zbyt wiele od matki natury, to zalecam
      amputacje nóg, albo pozbycie się błędnika - wtedy zauważysz, że koperty są
      rozwiązaniem potrzebnym niepełnosprawnym do normalnego funkcjonowania i nie jest
      to forma stawiania się ponad ale na równi ze sprawnymi osobami.

      Oczywiście, bywają osoby, które wykorzystują fakt swojej niepełnosprawności (nie
      w kwestię kopert mam akurat na myśli) ale ludzie bywają różni i nie należy
      uogólniać.

      Nie rozumiem, Twojego wzburzenia, a już napewno formy (wulgaryzmów). Jakie
      konsekwencje masz na myśli? Nie rozumiem też sensu poniższego zdania,które
      pozwoliłam sobie zacytowac,możesz powiedzie co konkretnie miałeś na myśli?

      Jezeli chce sie byc zwyczajnie trakto
      > wanym, to trzeba liczyc sie z takiego traktowania konsekwencjami! Nie wiem co m
      > a na celu oklamywanie siebie i innych ze jest sie kaleka, stawianie sprawy w te
      > n sposob powoduje ze "sprawny" obywatel nie wie w koncu jak sie powinien zachow
      > ac, i moge sie tylko domyslac ze obluda ta ma wlasnie sprawic bysmy w juz kazde
      > j sytuacji czuli sie winni ich nieszczescia...

      Skoro, nie znasz żadnej osoby niepełnosprawnej (fizycznie) to na jakiej
      podstawie wysówasz te wnioski?
      • primitivo ludzie, zlitujcie sie!!!! 02.02.07, 14:04
        ...uwazasz ze kazdemu kto tu wejdzie, i w przekonaniu o wartosci swej bedzie prawil w kolko te same moraly, naleza sie jakies moje wyjasnienia? Nie chce mi sie juz nawet tego czytac widzac ze i tak nie posuwamy sie o krok...

        ...ale z Toba poczulem wiele wspolnego wiec wyjasniam najprosciej jak umiem...
        ...skoro nie znam zadnej osoby niepelnosprawnej proponujesz mi amputacje nog, wtedy Twoim zdaniem zrozumiem blad w moim postepowaniu, tylko co to ma do rzeczy? nie wiem...rownie dobrze moge zapytac czy ktokolwiek zastanawia sie jak funkcjonuja np. ludzie bardzo niskiego wzrostu, czy wie z jakiej natury przeszkodami spotyka sie na codzien ktos o innym kolorze skory. Czy ktos mysli o tym tak sam z siebie? Na 99% jestem pewien ze dopiero przy okazji jakiegos uwrazliwiajacego reportazu w mediach mamy mozliwosc uslyszec co maja do powiedzenia ci ludzie. Czy karzel wtedy proponuje nam wejsc pod prase, a murzyn wysmarowac sie pasta do butow? Nie, pragna bysmy traktowali ich jak kazdego innego czlowieka...czyz nie tak? Jak rozumiec te prosby w ich przypadku jest dla kazdego oczywiste, ale co myslec gdydy przy podobnej okazji wypowiada je inwalida, np. na wozku?...tu posluze sie takim przykladem: idziesz ulica, a przed Toba porusza sie osoba na wozku, widzisz ze przed nia do pokonania jest wysoki kraweznik z ktorym wg. Ciebie sobie nie poradzi, podchodzisz by pomoc i slyszys jak mowi "hej, potraktuj mnie jak kazdego", co robisz?:
        a) zastanawiasz sie o czym mowi, przeciez nie pomagasz kazdemu przechodzic przez kraweznik, i ew traktujesz jego prosbe doslownie
        b) pomagasz bez wzgledu na to co mowi

        PS
        "miarka sie przebrala" to nie wyraz wzburzenia, jak to sie wiekszosci wydaje, ale moment w ktorym zdecydowalem sie te sprawe poruszyc
        • dziki.kurczak primitivo nie ma pojęcie o czym pisze 17.02.07, 17:54
          Nazywam się Krzysztof Kurowski. Jestem studentem Wydziału Prawa i Administracji
          Uniwersytetu Łódzkiego. Piszę prace magisterską na temat: Konstytucyjna zasada
          równości wobec osób niepełnosprawnych i jej gwarancje. Pragnę poinformować ze
          wykorzystałem ten wątek w swojej pracy żeby pokazać podejście niektórych osób
          do kwestii zapewniania równych praw niepełnosprawnym. Przy okazji do primitivo
          nie dość że nie masz racji z moralnego to i z prawnego punktu widzenia Twoja
          logika szwankuje bowiem polski Trybunał Konstytucyjny podobnie jak inne
          europejskie sądy konstytucyjne uznaje że istotą zasady równości jest równość
          faktyczna a nie formalna. A więc grupy słabsze należy uprzywilejować tak by
          rzeczywiści miała takie sama prawa jak rzecze społeczeństwa. Koperty są tego
          nie lepszym przykładem bowiem gdyby nie ona to niektóre osoby niepełnosprawne
          nie mogły by załatwić wiele spraw które Ty możesz załatwić bez korzystanie
          kopert. Proste ?????????? Pokaż mi jakie rzeczy mogę zrobić osoby
          niepełnosprawne dzięki kopertą których Ty nie możesz zrobić bez kopert ??
          • aaa202 Czy wobec tego mamy prawo wglądu do pracy? 17.02.07, 18:02
            • lavinka Re: Czy wobec tego mamy prawo wglądu do pracy? 17.02.07, 19:20
              Ano właśnie.Zwłaszcza,że jestem po wlaściwej stronie jak mi się zdaje barykady :)
          • primitivo Re: primitivo nie ma pojęcie o czym pisze 21.02.07, 19:57
            na Twoim miejscu bym sie nie przedstawial, jezeli prawem zajmuja sie osoby nie znajace zasad pisowni to nie dziwie sie temu "prawu"... Ty wiesz o czym ja pisze... interesujace...a ja po przeczytaniu tego co piszesz o tym co wiesz twierdze ze nie wiesz, masz za to zadatki na dobrego prawnika, takiego co to bedzie z sukcesami wciskal ludziom polisy PZU...przyklad z ostatnich dni pomoze mi zilustrowac poruszony temat (chociaz nadal gleboko w to watpie): 32-latek po kilkunastu latach cierpien prosi o eutanazje, bedziesz bydlakiem gdy przychylisz sie do jego prosby czy wtedy gdy postapisz zgodnie z prawem?

            PS
            w niedziele przed Leroi Merlin inwalidzi (w sile 2 pojazdow) zaparkowali na miejscu dla matki z dzieckiem chociaz wolne byly miejsca dla inwalidow tuz przed wejsciem, gdzie laskawie ustawil mnie parkingowy (poniewaz takowym dzieckiem akurat dysponowalem)...wydaje mi sie ze to znak iz w dupe mozna sobie wsadzic takie przestrzeganie prawa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka