excentrix
13.03.07, 09:11
Po raz kolejny staram się otworzyć głowę i wczytać w stripa o Dilbercie.
Poświęcam każdemu z obrazków znacznie więcej czasu niż na to zasługuje,
wietrząc , że jest w tym jakieś drugie dno, jakiś sekret, który mi umyka,
którego nie rozumiem. Czytam i czekam na piontę (lub puentę) i co? I nic.
Nie rozbawiło mnie ani razu. Myślę...może to historia, która rozgrywa się w
czasie, może w następnym tygodniu będzie ciąg dalszy i coś z tego
wyniknie...czekam, czytam, nie wynika.
Zatem, czy moje IQ nie pozwala się roześmiać szczerze z komixu czy jestem
jedną z ofiar amerykańskiego humoru, który w żaden sposób nie przekłada się na
europejskie/polskie/łódzkie pojęcie śmieszności ?
p.s. i dlaczego do diabła temu Dilbertowi tak sterczy krawacik??