Gość: Tomasz.bu
IP: *.lodz.dialog.net.pl
17.04.07, 23:31
Po wywaleniu 4,5 mln na przejście na Widzewie i porównywalnej kwocie na
przejścia na Żabieńcu przyszedł czas na to, by rzekomo biedna Łódź
zafundowała sobie remont nory przy centralu. Choć budżet skromniejszy
celowość inwestycji - identyczna. I jak zwykle nikomu się nawet w głowie nie
mieści, by pozwolić pieszym przejść po powierzchni, skoro samochody i tak
stoją na światłach. Parafrazując tytuł artykułu - WSTYD nie ZDiT :-(
Wstyd nie przejście podziemne
wczoraj
Przejścia podziemne wzdłuż al. Mickiewicza i Piłsudskiego są straszliwie
brudne i zaniedbane. Ściany pomazane są przez wandali, pod nogami pełno
papierów, niedopałków. Nieprzyjemnie tędy chodzić.
Zdaniem Mariusza Bieniasa, naszego Czytelnika, w rankingu najobrzydliwszych
miejsc w Łodzi, w czołówce znalazłoby się przejście podziemne przy Centralu.
Nie tylko ze względu na estetykę, ale też fatalne rozwiązanie urbanistyczne.
Zdaniem Bieniasa, to miejsce dzieli sztucznie ul. Piotrkowską na dwie
części: "do Centralu" i "za Centralem". Jego zdaniem, lepszym rozwiązaniem
byłaby likwidacja przejścia i zastąpienie go kładką dla pieszych. Podaje
przykłady Warszawy czy Katowic, gdzie podobne rozwiązania są z powodzeniem
wykorzystywane. Według Bieniasa zapowiadaną budowę hotelu Hilton naprzeciwko
Centralu można by zgrać z zamianą przejścia na kładkę. Co by to zmieniło?
Przede wszystkim centrum miasta zyskałoby na estetyce, co w perspektywie
postawienia tam pięciogwiazdkowego hotelu ma ogromne znaczenie. Zyskałaby
także Piotrkowska, bo podział ulicy na dwa odcinki powoduje, że są fragmenty
lepsze i gorsze.
Co na to drogowcy? Na razie, nie ma planów likwidacji przejścia podziemnego.
Ale, jak zapewnia Aleksandra Mioduszewska, rzecznik Zarządu Dróg i
Transportu, feralne przejście zostanie w tym roku gruntownie wyremontowane. W
budżecie zaplanowano na tę inwestycję 600 tysięcy złotych, co wystarczy na
wymianę nawierzchni ścian, sufitów, oświetlenia oraz schodów wiodących do
przejścia. Nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się remont, być może w
wakacje, kiedy Łódź pustoszeje.
Pytanie tylko, na jak długo w przejściu będzie czysto i estetycznie. A brud,
pomazane ściany, zniszczone lampy to bolączka wszystkich łódzkich podziemi.
Jak tylko z przejść przy Centralu czy Galerii Łódzkiej znikają handlarze,
natychmiast pojawiają się wandale i grafficiarze. Zdaniem łodzian,
najbardziej nieprzyjemnie jest w przejściach przy dworcu PKP Łódź-Kaliska i u
zbiegu ul. Żeromskiego i Mickiewicza. Niby poważny węzeł komunikacyjny, a
niezagospodarowany. I nie wiadomo dlaczego.
Miejscy urzędnicy bezradnie rozkładają ręce, bo nikogo do handlu w tych
miejscach zmusić przecież nie można. Przypominają, że przy Centralu i Galerii
Łódzkiej pawilony handlowe mają najemców. Tam o klienta jest znacznie
łatwiej, codziennie przechodzi tamtędy mnóstwo ludzi. Ale jest i dobra
wiadomość: przejścia będą sprzątane i czyszczone nie co kwartał, jak
dotychczas, tylko w razie potrzeby. Co to oznacza? Jeśli na ścianie pojawi
się graffiti, to specjalna ekipa będzie miała dwa lub trzy dni, żeby je
usunąć.
Sprawdzimy, czy urzędnicy tym razem dotrzymają słowa i faktycznie zaczną dbać
o czystość w przejściach podziemnych. Bo na razie, jak było w nich brudno,
tak jest nadal.
Monika Pawlak - Dziennik Łódzki
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/720761.html