yarro
21.05.03, 01:25
Oto dzisiejszy (20.05.2003r) tekst z Gazety Łózkiej,
opisujący spostrzeżenia dot. polityki jakości MPK Łódź:
--
Miasto moje, a w nim.
Tylko po co?
- Monika Gałązka
Czy ktoś z Państwa czytał wyciąg z polityki jakości łódzkiego MPK? Tak, to te
żółte kartki z logo przewoźnika umieszczone w każdym wagonie (a jest ich
468), w każdym autobusie (a jest ich 382) i na każdym przystanku (a jest ok.
1700). Pytałam znajomych, czy czytali. Ci, którzy przyznali, że tak -
zapamiętali tylko to, że głównym celem przedsiębiorstwa jest zapewnienie
punktualności, bezpieczeństwa i komfortu podróży. Czyli cel, którego
realizacja spotyka się z krytyką. I zapamiętali jeszcze coś - podpis.
Wcześniej pod dokumentem podpisany był prezes Czesław Rydec-ki, teraz parafkę
postawił nowy prezes Paweł Dziwisz.
Przeciętny pasażer nie zauważył, że wcześniej powoływano się w dokumencie na
certyfikat ISO 9002, a teraz na ISO 9000. Nie zauważył też, że z celów
zniknęła produkcja i modernizacja taboru, a pojawiło się „należyte wykonanie
specjalistycznych usług transportu na rzecz osób niepełnosprawnych". Dla
fachowców to ogromna różnica, dla pasażerów żadna. A najbardziej zadłużona
miejska spółka zapłaciła za to 13 tyś. zł. Tylko po co?
--
Co wy na to?
Pozdrawiam!