Dodaj do ulubionych

GWŁ (i okolicach) najlepsze grzybobranie?

16.07.07, 16:41
Szkoda, że grzyby naścienne nie są jadalne, bo wtedy łodzianie zeżarliby całe
zabytkowe centrum.

Widzieliście już grzyby? Ja widziałam ludzi z koszami kurek, sama nie
znalazłam ani jednej. Znalazłam ze to trzy grzyby innego typu.
Przypuszczalnie jadalne;) Zamrożone czekają na stanie się ingrediencją
zalewajki.

Obserwuj wątek
    • miejskie_narty Re: GWŁ (i okolicach) najlepsze grzybobranie? 16.07.07, 17:28
      Nic nie znalazłaś, bo widocznie nie miałaś odpowiedniego metalowego wiaderka, zdezelowanego roweru firmy Romet i dresów pamiętających pierwszych "Ruskich" bazarowych. Z moich obserwacji wynika, że tylko ludzie z tymi atrybutami trafiają na kurki, przynajmniej w okolicach Sokolnik.

      Zbieranie grzybów to nuda, lepiej łowić ryby albo stać w korku:)
      • aaa202 Starałam się 16.07.07, 19:55
        przyoblec w sposób możliwie zbliżony do opisanego, ale nie zadziałało.
        Zorientowana prokurkowo byłam bliska zakupu, ale fizyczność sprzedawców
        spowodowała, że w sekundę przypomniałam sobie wszystkie choroby brudnych rąk.

        Stanie w korku nie daje pożywienia (bezpośrednio), z drugiej strony podczas
        grzybobrania nie da się pomalować paznokci.
    • kropek-69 Re: GWŁ (i okolicach) najlepsze grzybobranie? 16.07.07, 21:56
      Mąż wczoraj zebrał za Aleksandrowem koszyczek podgrzybków i 14 kanii.
      • aaa202 Kani nie zbieram 16.07.07, 22:08
        Moje grzyboznawstwo ogranicza się do zasad:
        1. nie zbieraj grzybów z blaszkami,
        2. chyba, że to kurki.

        Odróżniam też tzw. szatany.
        W życiu natrafiłam na dwa rydze, więc nie ma konieczności modyfikowania zasady
        2. o rydze. Zresztą rydze są niesmaczne.
      • big_news Re: GWŁ (i okolicach) najlepsze grzybobranie? 16.07.07, 22:09
        I masz oczywiście pewność, że z Twoim mężem nie było jak z tym facetem, któremu czekająca w drzwiach żona, wręczyła mu już po jego powrocie z udanych połowów, zapomnianą przez niego wędkę?
        ;)
        • aaa202 Co mi przypomina 16.07.07, 22:17
          jak raz ojciec zabrał mnie na "grzobobranie pracownicze". Pierwsze flaszki
          odbito jeszcze zanim wszyscy wsiedli do autobusu. Zanim dojechaliśmy na miejsce
          towarzystwo (panowie inżynierowie, panie intendentki, księgowe) rzygało. Do
          lasu poza nami poszło może trzech ludzi. Reszta po przebudzeniu kupiła grzyby
          od ludzi handlujących przy drodze. Powrót już poprawny.
          • big_news Re: Co mi przypomina 16.07.07, 22:31
            (panowie inżynierowie, panie intendentki, księgowe)
            Powrót już poprawny
            Hm...
            Z krawaciarzami tak było, jest i będzie.
            Robole, pracownicze grzybobrania mieli całkiem opanowane, niemal do perfekcji, bo kolejność poczynań była dokładnie odwrotna. Tzn. także zaczynali wycieczkę od "wzmocnienia", ale czy to z racji większego doświadczenia, czy lepszego kiepeła (i to nie tylko do gorzały;)), padali i rzygali dopiero w drodze powrotnej. Cóż, i w tym względzie klasa robotnicza górą;)
            Chociaż z drugiej strony byłem świadkiem takiego oto zajścia, kiedy to na grzybobranie zabrał się gościu niemal już na amen ululany. Kimał całą drogę do Puszczy Noteckiej, oczy otworzył dopiero nad ranem, już na skraju lasu. Dobrzy koledzy od razu poczęstowali go kielichem, czego skutkiem był kolejny błogi sen gościa. Zostawili go śpiącego obok koła autokaru i poszli na grzyby. Kiedy koło południa wrócili, goście ponownie odzyskiwał świadomość. No to znów go poczęstowali, bo inaczej się nie godzi i gościu był zamroczony do samej Łodzi. Przed wyniesieniem go z pojazdu dostał strzemiennego i w poniedziałek w robocie chciał przyjmować zakłady, że w sobotę nie ruszał się z chaty, a i za to, że całą niedzielę spędził w domowych pieleszach, też chciał dać głowę.
            No, ale to robociarski wyjątek, potwierdzający regułę:)
            • aaa202 Mam podejrzenie 16.07.07, 22:46
              że ojciec zabrał mnie na te grzyby (mama nie mogła, zawsze ona jedzie), bo
              potrzebował pretekstu do niepicia. Nie to, żeby całkiem nie tykał, ale chlania
              dla chlania nie lubi. Widziałam go na paru imprezach - zawsze jest kierownikiem
              zamieszania, wszyscy są przekonani, że pije równo z nimi, tymczasem
              to "kierownikowanie" służy temu, żeby w różnych miejscach porzucać pełne
              kieliszki.
              A chlające towarzystwo jest bezlitosne, nie znosi, kiedy ktoś jest trzeźwiejszy
              i lepiej pamięta.

              No tak. Ja naprawdę liczę na parę grzybowych cynków:) Bełchatów? Emilia?
              • big_news Re: Mam podejrzenie 16.07.07, 23:00
                A ja mam kumpla, który "od zawsze" oszukiwał z piciem. Uchodził za tęgą głowę, bo inni padali, a on ciągle stał na nogach. Budził tym respekt, cieszył się szacunkiem wśród kolesi, bo często tylko dzieki niemu trafiali cali do domu. A Andrzejek (bo tak ma na imię) po prostu sprytnie pozbywał się zawartości kieliszka. Robił to tak, że na każdej imprezie miał obok siebie szklankę z wodą. Nie ważne, gazowaną czy nie, istotne, żeby to była zwykła woda właśnie. Któregoś razu ze zdumieniem dostrzegłem, że on co prawda każdy kieliszek tą wodą przepija, ale jej w szklance nie ubywa. Postanowiłem poobserwować sobie kolegę dyskretnie i okazało się, że on normalnie wódę z paszczy "oddaje" z powrotem do tej szklanki. Co jakiś czas pod pretekstem pójścia do wc naczynie w części opróżniał i dalej uzupełniał je gorzałką. W ten prosty sposób inni mieli we łbie powiedzmy 0,7 litra, a on raptem 0,25. Powiedziałem mu kiedyś o tym, ale dalej tej wiadomości nie sprzedałem. Do dzisiaj, jak się z rzadka spotkamy, kiedy "połyka" pięćdziesiątkę, patrzy tylko na mnie;)
                A grzyby ostatnio były... na Bałuckim. Miały je min. babinki z pojedyńczymi koszykami, więc spokojnie można przyjąć, że są także w pobliżu Łodzi. Niestety na koszach, a i na zapaskach tych babinek, nie ma rejestracji. Stąd trudno powiedzieć, które konkretnie lasy latoś obrodziły;)
                • aaa202 To z tą paszczą i szklanką naprawdę obrzydliwe. 16.07.07, 23:26
        • kropek-69 Re: GWŁ (i okolicach) najlepsze grzybobranie? 16.07.07, 23:18
          tak mam pewność
          • big_news Re: GWŁ (i okolicach) najlepsze grzybobranie? 16.07.07, 23:23
            No to fajnie.
          • aaa202 Nigdy nie miej pewności. 16.07.07, 23:27
            Pewność rozleniwa i otępia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka