marrob
19.07.07, 19:51
Jesteśmy z żoną ciekawym przypadkiem. Ona urodziła sie i mieszkała w
Krakowie, ja urodziłem się i mieszkałem w Warszawie. Życie pokierowało
naszymi sprawami tak, że wyladowaliśmy w Łodzi. Mieszkamy w Łodzi od kilku
lat i daje to nam (tak myślę) prawo mówienia o każdym z tych miast. O Łodzi
także! Jaka jest Łódź z perspektywy krakowsko-warszawskiej? Zapyziała,
brudna, potwornie zaniedbana, ze śmiesznym prezydentem, żyjąca i ciesząca się
sprawami mało znaczącymi na które w W. czy K. mało kto zwróciłby uwagę.Łódź
jest potwornie prowincjonalna. We wszystkim! Dużo jeżdżę po Polsce i nie znam
drugiego dużego miasta w kraju w którym widać byłoby tak mało zmian po 1989
roku! Przykładając miarkę do reszty kraju tu się nic nie dzieje. Nie
podniecajcie się nowymi fabrykami bo one nie tworzą miasta, poza tym gdzie
indziej też budują fabryki ale obok nich naprawiają jezdnie, chodniki, tory
tramwajowe, buduje się nowe hotele, biurowce, centra handlowe itd....A w
Łodzi? Wszystkie gazety rozpisują się bo prezydent Kropiwnicki podpisał umowę
sprzedaży działki dużej sieci hotelowej. Wszyscy się podniecają z p.
Kropiwnickim na czele! Czym? Przecież miasto wielkości Łodzi powinno mieć
takich hoteli już kilka! Mamy 2007 rok! W tym czasie takie inwestycje we
Wrocławiu, Warszawie, Krakowie, Poznaniu pokrywa już wieloletni miejski kurz!
A przecież nie znaczy to że nic tam już się nie dzieje. Dzieje się i to
bardzo dużo, ciągle, na zasadzie efektu śnieżnej kuli. Pamietam kiedy
Łodzianie wybrali p.Kropiwnickiego i kiedy jednym z jego pierwszych pomysłów
były czapki i szarfy dla urzędników powiedziałem do żony, że będzie on
przekleństwem Łodzi. I stało się, tylko wy jeszcze o tym nie wiecie! cała
prezydentura p.K. to porażka! Reszta Polski wyprzedziła Łódź o dwie długości.
Litościwie nie bedę pisał o "sukcesach" władz miejskich i wojewódzkich np. w
sprawie trasy na południe od miasta czy miasteczka filmowego koło Nowego
Miasta nad Pilicą. Szczycicie się Piotrkowską. Słusznie, bo jest piękną ulicą
ale nie w tym wydaniu! Namolni pijaczkowie, liszaje na ścianach
budynków,szalejący kierowcy (to podobno deptak! sam mało nie zostałem kiedyś
rozjechany czytajac tabliczki na jezdni Piotrkowskiej). A co jest 30 metrów
dalej? W bocznej ulicy. Jeszcze gorzej! Ci którzy mówią że w Warszawie czy
Krakowie też jest brudno mają rację! Też jest brudno! Ale jest jedno ale,
brud to brud, nie ma dyskusji ale kiedy jest spotęgowany otoczeniem to jest
już dramat. Czy znacie jedno miejsce w W czy K takie jak ul.Kościuszki w
Łodzi.Od lat stojące rudery bez okien,pomazane,pełne pijaków. Papierek,
skasowany bilet rzucony na ziemie wszędzie jest śmieciem ale ja wolę go na
tle nowoczesnego czy wyremontowanego budynku i równego chodnika a nie
rozpadajacej się ruiny w środku prawie milionowego miasta! Niezbyt często
jeżdzimy do Warszawy czy Krakowa ale tym bardziej jestesmy zszokowani
zmianami które widzimy w naszych rodzinnych miastach. Wracamy do Łodzi i czas
się cofa. Jesteśmy gdzieś ok. roku 1992/1993. Marazm:(( Na zakończenie żeby
sytuacja była jasna. Możemy w kazdej chwili wrócić do naszych miast
rodzinnych. Ale zdecydowaliśmy się złączyć nasze życie z Łodzią, przynajmniej
przez najbliższe lata, kupując tu dom. Dlaczego? Bo nam się w Łodzi podoba,
dobrze się tu czujemy, przekonalismy sie o życzliwości mieszkańców i z kilku
jeszcze innych powodów. Ale to nie znaczy że mam ogladać to miasto przez
różowe okulary! Wprost przeciwnie to że tu mieszkamy daje nam prawo
powiedzieć: W ŁODZI ŹLE SIĘ DZIEJE! / W łODZI PRAWIE NIC SIĘ NIE DZIEJE!. Do
wyboru. Naszym zdaniem obie diagnozy są prawdziwe.Niestety.