20.07.07, 19:58
potrzebuję dziadka, ale takiego wypaśnego, najlepiej z wąsami i nogą,
najchętniej drewnianego. Poradzcie, gdzie mogę takiego znaleźć? Póki co
używam tłuczka do mięsa ale po godzinie 22 nie wchodzi w grę :(
Dziadek oczywiście do orzechów, łuskania.
Obserwuj wątek
    • big_news Re: dziadka 20.07.07, 20:13
      hehehehe
      Już się chciałem zaoferować, ale dotarło do mnie w porę, że nie mam w sobie nic drewnianego. Wszystko jest elastyczne i sprężyste, nawet zwoje mózgowe nie są specjalnie spróchniałe. Żałuję, ale chyba się nie nadam;)
      • dova Re: dziadka 20.07.07, 20:18
        :)))
        Bigu, ratuj, może masz chociaż jaki drewniany guzik w garderobie?? A zwoje się
        przydadzą, do nakręcania sprężyny, bo łupiny twarde.
      • dova a właśnie 20.07.07, 20:22
        a wąsiska to takie do brody masz i przeżuwasz je razem z chlebkiem czy
        zawinięte na polikach?
        • big_news Re: a właśnie 20.07.07, 20:28
          Wąsiki i bródkę mam krótko przystrzyżone, w niczym nie przypominam panów Wałęsy i Putry. Bokobrodów nie noszę, kapelusza nie wkładam na gowę. W ogóle nic na pecynę nie zakładam, bo włos mam piękny i bujny, chociaż szybko stał się tu i ówdzie srebrzysty, Jak widać warunki dziadkowe spełniam, tylko to drewno... Żebym chociaż fajkę palił, ale ja tylko pety pykam. Chyba mimo najszczerszych chęci odpadam w przedbiegach. Ech, żeby nie ten szczególny wymóg...;)
    • big_news Aha! 20.07.07, 20:16
      Znam "specjalistów", którzy z orzechami radzą sobie w ten sposób, że wkładają je między drzwi i futrynę. Ciaaach! i orzech połupany. Tylko czasem przychodzi im używać zmiotki do zbierania okruchów. No, ale po 22 drzwi są chyba lepsze od młotka?;)
      • dova Re: Aha! 20.07.07, 20:21
        a ja znam takich co swoimi zębami się z orzechami rozprawiają, może te zębiska
        jakieś syntetyczne mają i z domieszką kauczuku, że im w drzezgi nie pójdą?!
        • big_news Re: Aha! 20.07.07, 20:30
          Zębami to ja tylko (w swoim czasie, bo teraz trochę zmądrzałem) kapsle otwierałem. Tzn. używałem ich też w innych celach, nawet i spożywczych, ale skorupy orzechów jako cel sam w sobie były mi obce:)
    • dova Pragnę zakomunikować 20.07.07, 20:25
      że pytam całkiem poważnie!
      • big_news Re: Pragnę zakomunikować 20.07.07, 20:33
        Takie rzeczy trafiają się w różniastych sklepach z pamiątkami. Bo byle jakie dziadki, plastikowe, to chyba można kupić bez problemu w hipermarketach. Tyle, że ani one drewniane, ani z wąsami, ani nawet sztucznej nogi nie mają. Raczej nie spełnią w tej sytuacji Twoich wysokich oczekiwań estetycznych.
        • dova Re: Pragnę zakomunikować 20.07.07, 20:39
          Racja, w marketach tylko metalowe szczęki widziałam. A noga i wąsy i to takie
          wąsiaste ;) by się przydały. Miałam kiedyś takiego w dzieciństwie i zapragnęłam
          go z powrotem, albo chociaż podobnego.
          Może ktoś podrzuci jakiś adres? Bo chodzić tak po omacku to mi się nie chce.
          • big_news Re: Pragnę zakomunikować 20.07.07, 20:41
            Jak tylko rzuci mi się taki kuternoga w oczy, dam znać. Ale obiecać prędkiej odpowiedzi nie mogę. Bo kto wie kiedy i gdzie przyjdzie mi to cudo znaleźć?
            • dova Re: Pragnę zakomunikować 20.07.07, 20:43
              Łoki, dam sobie na wstrzymanie. I dzięki za dobre chęci :)
    • aaa202 Może po prostu 20.07.07, 20:29
      nie jedz orzechów po 22? Albo nałuskaj sobie na zapas wcześniej, a po
      dziesiątej tylko żuj bezgłośnie.
      • dova Re: Może po prostu 20.07.07, 20:35
        aaa202 napisała:
        >..Albo nałuskaj sobie na zapas wcześniej...

        też o tym myślałam, ale u mnie jest tak: ile nałuskam tyle zjem od razu, aż do
        wyczerpania zapasów, albo omdlenia łapki od stukania ...

        Co do jedzenia orzechów po 22, wczoraj mnie napadło i omało nie zjadłam ich ze
        skorupą ;)
        • aaa202 Laskowe? 20.07.07, 20:37
          • dova Re: Laskowe? 20.07.07, 20:41
            Laskowe w szczególności, choć nie lubię tej drewnianej otoczki na orzeszku, ale
            laskowe są baaaardzo smakowite, nawet jak teraz o tym piszę to już mi ślinianki
            pracują. Włoskimi też nie pogardzę, ale za dużo z nimi paprania.
        • big_news Re: Może po prostu 20.07.07, 20:39
          Szczególne ludzie mają zachciewajki. Ja po 22 to konsumuję raczej coś zupełnie nic z orzechami nie mającego wspólnego. A właściwie to powinienem napisać o kimś, a nie o czymś. Jakby to wyznanie ten ktoś zobaczył... Ech! Nawet nie chcę myśleć o tym prawdopodobnym i natychmiastowym kilkudniowym "bólu głowy":)))
          • dova Re: Może po prostu 20.07.07, 20:46
            big_news napisał:

            > ... Nawet nie chcę myśleć o tym prawdopodobnym i natychmiastowym
            kilkudniowym "bólu głowy":)))

            .. to równie natychmiastowo zapodaj aspirynę, lub inny badziewiak przeciw ;) A
            w razie czego miej utorowaną drogę to ewakuacji ;)
            • big_news Re: Może po prostu 20.07.07, 20:52
              Podpowiadasz mi, żebym miał coś na podorędziu? I nie o aspirynie mówię, bo ta niestety, na tego rodzaju "globusa", ulgi nie przynosi;)
    • evonka orzechy 20.07.07, 20:46
      są bardzo kaloryczne, więc ograniczenie w jedzeniu po 22 zwłaszcza wyjdzie na
      dobre organizmowi, no chyba, ze chcesz nadrobic stracowne w letnim upale
      kilogramy..
      • aaa202 W ogóle żarcie jest kaloryczne 20.07.07, 20:51
        O napitkach już nie wspomnę.

        A tłuszcze orzeszane są doskonałe dla organizmu.
        • big_news Re: W ogóle żarcie jest kaloryczne 20.07.07, 20:55
          Mało kaloryczne są ogórki. Pod każdą postacią, o ile ich się zbytnio nie wzbogaci. No i arbuz. Tego drugiego mogę żreć bez opamiętania. Byle był mocno schłodzony. Da się go też "wypić", o ile naszprycuje się tę kulę np. spirytusem. Całkiem przyjemne danko z tego wychodzi:)
          • dova Re: W ogóle żarcie jest kaloryczne 20.07.07, 20:59
            big_news napisał:

            > Mało kaloryczne są ogórki. Pod każdą postacią, o ile ich się zbytnio nie
            wzboga
            > ci. No i arbuz. Tego drugiego mogę żreć bez opamiętania. Byle był mocno
            schłodz
            > ony. Da się go też "wypić", o ile naszprycuje się tę kulę np. spirytusem.
            Całki
            > em przyjemne danko z tego wychodzi:)

            Kiedyś, za czasów studenckich, z ekipą wyjechaliśmy na Węgry pod namioty.
            Postanowiliśmy przyrządzić sobie takie pyszne danko. Impreza była potem
            niemiłosierna, bo aromat przedni, wódy nie czuć, a upał tamtego lata był
            dokuczliwy ....
            • evonka arbuza największego 20.07.07, 21:01
              w życiu kupiłam kiedys w Chorwacji, jak jeszcze tam wogóle się niejeżdziło,
              było tuż po wojnie, wszystko było tanie, a arbuzy zwłaszcza.. kupiłam takeigo
              olbrzyma, wyglądał jak wielkie jajo jakiegoś dinozaura i ważył 12kg.. przecięty
              na pół okazał sie przepięknie czerwony i mięsisty. po zjedzeniu połowy arbuza
              było się najedzonym na dwa dni, a ze skorupki można było sobie zrobić nakrycie
              głowy.. ;-)
              • dova Re: arbuza największego 20.07.07, 21:09
                Z kolei na kajakach, jedni "fachowcy" zrobili sobie takie kaski na głowy z
                arbuza i w ten sposób zostali "stonkami".
                Ale mi się zebrało na wspominki :)
            • big_news Re: W ogóle żarcie jest kaloryczne 20.07.07, 21:07
              hehehehe
              A ja jak byłem pierwszy raz na Węgrzech, mimo ostrzeżeń od znających sprawę, uparłem się jak głupi, żeby pić nie tylko ichnią Palinkę, ale koniecznie spróbować innych tamtejszych wódek. Potworność!:/ Każda, każda bez wyjątku, była obrzydliwa. A szczególnie taki 38% specjał, który na etykiecie miał śliczną kiść zielonych winogon. Już sobie wyobrażam te "wspaniałe" wódki, które decyzją PE będą mogły pod taką nazwą być sprzedawane. Cóż, trzeba się trzymać tego co polskie. Bo dobre:)
      • dova Re: orzechy 20.07.07, 20:53
        Mi nagwaga nie zagraża :) Jedyne kilkogramy, o których zrzucenie się obawiałam
        to 17 kg! w czasie ciąży, ale niepotrzebnie się obawiałam bo już w 4 m-cu po
        porodzie wróciłam do swoich 51 kg i tak trzymam niezmiennie :) A orzechy pomimo
        kalorii są bardzo zdrowe.
        • evonka kurcze, ale masz fajnie 20.07.07, 20:57
          ja bez ciąży zdobyłam jakis czas temu nadprogramowe 5-6kg i nie mogę ich
          zrzucić... co prawda dla mnie 51 kg to byłaby waga nieco anorektyczna, bo
          jestem dość dziewczęciem wyrosłym, ale mimo, że nie jem orzechów po 22, to
          jakoś waga moja stanęła i nie chce spaść...

          orzechy są bardzo zdrowe, w to nie wątpię. i smaczne.
        • big_news Re: orzechy 20.07.07, 20:58
          A więc ważysz tyle samo co Lavinka, która bodaj wczoraj się "odkryła". Ale podejrzewam, że jesteś od Niej niższa, bo te 51 kg nie są dla Ciebie zmorą, a co męczy Lavinkę. Pewnie wynika to z faktu, iż masz nieco mniej niż 178 cm wzrostu?;)
          • aaa202 Robisz siatki centylowe forowiczów?:) 20.07.07, 21:04
            • big_news Re: Robisz siatki centylowe forowiczów?:) 20.07.07, 21:09
              E tam. Po prostu "sprawa" jest świeża, więc jeszcze tkwi w mojej pamięci. Pojutrze już nie będę wiedział kto jaki rozmiar nosi;)
          • dova skoro już się odkrywamy... 20.07.07, 21:05
            to ujawnię,że na całe szczeście moje 170 cm z nie za dużą wagą nie czyni mnie z
            wyglądu anorektyczką, może dzięki temu że jestem dość wysportowana (kurczę, jak
            to brzmi ;P. Ale na poważnie to jak tylko znajdę chwilę to lubie sobie
            poćwiczyć, a pływać to wprost uwielbiam, w ogóle prowadzę raczej zdrowy tryb
            życia.
            • evonka dziecko, 20.07.07, 21:11
              ile ty masz lat?? 51kg przy 170 to waga dla nastolatki.. a ty tu pisałaś o
              ciąży, etc...
              ale to wszystko z zadrosci.. dla mnie to nieosiagalna waga..
              • miejskie_narty żebyś się nie dołowała: 20.07.07, 21:14
                • miejskie_narty Re: żebyś się nie dołowała: 20.07.07, 21:19
                  He he, zbyt szybko kliknąłem i teraz nie wiem, co napisać. Ok, chyba to, że ważę więcej niż Ty: przy 187 mam 93, mniej więcej, ka gie. Da się żyć, jednak w badmintona ciężko się gra:)

                  PS. Jak wątek dobrze się potoczy to zaraz podam ile zarabiam, i inne dane telepsychofizjometryczne:)
                  • evonka ale ja się nie dołuję 20.07.07, 21:21
                    bo ja w sumie lubię się, tak ogólnie... ale pamiętam siebie sprzed 6kg i mi
                    wtedy było lepiej.. wadzą mi te kg, a raczej centymetry..
                    a badminton jakoś mi nie pomógł pozbyc się ich.. bu.
            • big_news Re: skoro już się odkrywamy... 20.07.07, 21:12
              Jestem w stanie uwierzyć. Te walki młotkiem z orzechami zupełnie mnie przekonują o Twoim wysportowaniu i posiadanej kondycji. Trzeba by chyba mieć trochę respektu przy bezpośrednim kontakcie z Tobą;)
            • aaa202 Hm, ja zaś prowadzę niezdrowy tryb życia, 20.07.07, 21:21
              za to niezwykle przyjemny. Nie liczę kalorii, jem orzechy i nie tylko, piję
              alkohol, na połowie arbuza wydzierżyłabym 2 godziny, a nie 2 dni. Nie
              gimnastykuję się, bo taka wymuszona, mechaniczna aktywność wydaje mi się
              dziwna.
              Wagi swojej nie znam. Bo jak stoję na wadze, to coś mi zasłania odczyt.

              • evonka gimnastyka 20.07.07, 21:23
                i aerobiki różne to wogóle sa sporty nie dla mnie. nienawidzę takiej
                aktywnosci. za to bardzo lubie tą z elementami gry. jak badminton, sporty z
                piłką... no i pływać lubię. dawno nie pływalam. musze to nadrobić.
                • aaa202 Gimnastyka kojarzy mi się z koloniami w NRD 20.07.07, 21:32
                  Byłam na takim obozie rusko-szwabsko-polskim. Oczywiście Niemcy opracowali cały
                  regulamin kolonii, mieliśmy wypełnioną każdą minutę dnia, na stołówce nie można
                  było zacząć jeść, aż wszyscy się nie zebrali i kierownik nie powiedział "Guten
                  Apetit". Codziennie był apel w galowych strojach, a od rana trenirowka i mycie
                  na sygnał. Normalny łagier. I kiedy rano grała syrena, wszyscy mieliśmy wylec
                  na plac w dresach. W minutę stawiali się Niemcy i ruszali truchtem na stadion.
                  Potem przychodzili Ruscy i zaczynali swoją trenirowkę. Natomiast Polacy...
                  część zostawała w łóżkach, część wykorztywała chwilę, kiedy można się było umyć
                  bez tłoku w łazience, a część nawet wychodziła w tych dresach, ale szła za
                  budynek na fajkę.
                  • big_news Re: Gimnastyka kojarzy mi się z koloniami w NRD 20.07.07, 21:35
                    Ci Polacy...
                    To przez nich rozleciał się taki piękny przyjacielski blok. Nawet dzieci i młodzież były zupełnie nie wychowane:)
                    • aaa202 Były jaja na tych koloniach 20.07.07, 21:43
                      Kazano nam przygotować wiązkę piosenek, bo zorganizowano nam wizytę w
                      miejscowym domu starców.
                      To przygotowaliśmy. Rotę - była hitem, bisowaliśmy, Płonie ognisko, Czerwone
                      maki.

                      Widzisz, czuliśmy się w opresji. Na polskich koloniach zawsze był luz. A tam
                      pierwsze co zrobiono, to zrewidowano nam bagaże, czy aby nie mamy lekarstw. Te
                      syreny, baraki, ta codzienna trenirowka na placu. I kompleksy. Miałam 10 marek
                      swoich pieniędzy i rzadko kto miał więcej.
                      • big_news Re: Były jaja na tych koloniach 20.07.07, 22:01
                        Dedeery to w ogóle była porażka. Człowiek czuł się tam zdołowany jakiś. Przynajmniej ja tak miałem. Nie mam żadnych miłych wspomnień z DDR związanych. Za to Zachodnie Niemcy to zupełnie inna bajka. Co to jednak robi z ludzi wolność? Ech...
                        • aaa202 Okropnie zdołowany 20.07.07, 22:09
                          W tym samym czasie mój brat był na koloniach gdzieś pod Mińskiem. Dostał
                          równowartość tych nieszczęsnych 10 marek w rublach. Woził się taksówkami po
                          mieście. Opowiadał, że jak się lepiej zapłaciło, to taksiarz po trawniku, po
                          schodach ich woził. Sprzedał tam ostatnie gacie, dżinsy Odry, adidasy, trampki,
                          dres, buty, nakupił kalkulatorów, zegarków elektronicznych i innego badziewia.
                          Wszystko, na co miał ochotę. Do Polski przyjechał w klapkach i kąpielówkach.
                          Opowiadał, że koszulę sprzedał w ostatniej chwili, przed autokarem.

                          Natomiast ja... no cóż, w Berlinie w Aldim nabyłam paczkę gum Maomam, a resztę
                          kasy przywiozłam z powrotem przekonana, że to ogromna fortuna i nie mogę jej
                          wydać.
                  • dziad_borowy Re: Gimnastyka kojarzy mi się z koloniami w NRD 23.07.07, 11:05
                    Mi tez gimnastyka kojarzy sie z kolonia. A dokladniej z kolonia w Błażejewku
                    obok Poznania. Co rano apel, "Wszystko co nasze Polsce oddamy" i bieganie,
                    sklony, przysady, zadyszka i ogolne przekonanie, ze to jakis sportowy oboz
                    kondycyjny. Moja niesportowa osobowosc troche sie buntowala ale coz z tego,
                    skoro nawet na fajki bylem za mlody i bunt nie za bardzo moglem uzewnetrznic.
                    Natomiast handlu uswiadczylem na koloni w Lisim Jarze, gdzie Czesi nawiezli
                    pelne walizy ichnich slodyczy. Wrocilem wtedy do domu niezle obkupiony i
                    czestowalem wszystkich kumpli z podworka. Niektorzy Czesi niezle na tym
                    zarobili ale byli tacy, co caly towar w ping-ponga przegrali:-) Bo trzeba Wam
                    wiedziec, ze swego czasu bylem w ping-ponga mistrzem swiata;-)
                    Dzierżżż!!!
              • big_news Re: Hm, ja zaś prowadzę niezdrowy tryb życia, 20.07.07, 21:26
                Tyż piknie.
                Zdaje się, że problemy z wagą mają głównie ci, którzy codziennie się katują jej sprawdzaniem. A także liczący wszystkie pochłaniane kalorie. Zresztą najczęściej dotyczy to tych samych. Wszystko jest dla ludzi tyle, że niektórzy nie martwią się przesadą i... dość często wychodzi to im na dobre.
    • nakole Re: osobiście, zamiast dziadka... 20.07.07, 21:59
      ...wolałbym Jagienkę, co kuprem mogła orzechy... ;)
      • aaa202 A nie Danusię, którą gruby rybałt 20.07.07, 22:01
        z ławki zrzucił?
        • nakole Re: A nie Danusię, którą gruby rybałt 20.07.07, 22:10
          ..rybał?
          • aaa202 Nie, no nie rybał, Zbyszko rybał. Czy też nie? 20.07.07, 22:14
            Zresztą wolę Juranda. Toporem by rozwalał orzechy. To znaczy gdyby je zobaczył.
            • nakole Re: Nie, no nie rybał, Zbyszko rybał. Czy też nie 21.07.07, 00:05
              ...to TO, to się u Juranda toporem nazywało? Eh, Jurand, bez oczu, języka...
              • trooly Re: Nie, no nie rybał, Zbyszko rybał. Czy też nie 23.07.07, 12:28
                Nachodzą mnie myśli, że twardzielem być jest strasznie trudno. Od kilku dni
                prowadzę starania zmierzające do rozłupania pewnego orzeszka, który nadaje jako
                big_news.

                Dlaczego, trudno jednoznacznie odpowiedzieć, może z próżności, a może z chęci
                doprowadzenia do normalnej wymiany zdań. Orzeszek jakoś tak, sam chyba nazwał
                się Gwizdaczkiem i jako Gwizdaczek, w żaden z możliwych sposobów nie dał się
                namówić do spałaszowania lodów śmietankowych. Rozmyślałem, jak bidulkę pobudzić
                to ochłodzenia organizmu. Udało się na tyle, że stał się cieplejszy w stosunku
                do forumowiczów, mnie traktuje obojętnie, a nawet można powiedzieć, że na
                chwilę obecną nie traktuje. Pogniewał się z powodu mojego poparcia dla osoby
                dokonującej krytycznych ocen Łodzi na krak-forum. Postanowiłem podziałać na
                rzecz większego zbliżenia tych wspaniałych miast, wiem że warto zbliżać, myślę
                że warto uczyć się wzajemnego zrozumienia.

                Nastroszyły się moje piórka, jak zawsze bałem się światła promieni słonecznych.
                Pomyślałem, że choć przy świetle księżyca dojdziemy do wzajemnego zrozumienia.
                Tak z dnia na dzień stajemy się starsi i nie zawsze mamy ciągoty do
                pałaszowania lodów, rzucamy się na wyroby wędliniarskie i mięsem czasmi
                trafiamy w innych. Tak oberwałem laseczką kaszanki. Brrr, zimno mi się zrobiło
                i ciarki na skórze wyskoczyły, taaka zniewaga za dobre chęci.

                O poranku postanowiłem się zmienić, nie dla dziada do łupania orzechów.
    • maginiak A może być bez nosa? 24.07.07, 13:36
      Bo ten wąsy i nogi ma:
      www.allegro.pl/item217613321_dziadek_do_orzechow.html
      • dova Może być bez nosa i ślepiów 25.07.07, 00:54
        Dobre, dziadek niczym z odpustu :) Obawiam się tylko, że, pomimo wielkich
        zębisk, starczyłoby mu pary co najwyżej do miażdżenia skorupek ślimaczkowych.
        Poszukuję prawdziwego, sękatego, bezzębnego dziada kuternogi z wąsiskami i bez
        makijażu. Dziadek „krakowianka” odpada.
        Dzięki za linka i czekam na następne :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka