Gość: neutralny
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.09.07, 21:09
Na Zachodzie musi podać konkretną przyczynę: wypadek, pożar, chorobę. A jeśli
notorycznie zwalnia dziecko z powodów zdrowotnych, szkoła wysyła je na badanie
do swojego lekarza, który sprawdza, czy choroby nie są wymysłem rodziców. -
Dlatego tam obecni na lekcjach stanowią 98 proc.
taaa - tyle że tam poziom i tak jest duuużooo niższy ;]
za moich czasów (ogólniak) a było to 3-5 lat temu na lekcje nie nie chodziło
się 'bo się nie chciało' (m.in. uczyć) tylko wręcz przeciwnie: nie
przychodziło się na trzy pierwsze lekcje bo na czwartej była klasówka i trzeba
było się do niej jeszcze poduczyć czy choćby wykombinować ściągi! albo 'raz
się zgłosiło to piąteczka jakieś trzy+ przypadkiem wpadło z klasówki -trzeba z
tym dotrwać do końca...'
kiedyś było tak (chyba) że jak ktoś był w miarę dobry z jednego to resztę
można było olać -teraz trzeba być ze wszystkiego dobrym i tak naprawde szkoły
kończą dzieciaki 'nijakie' -które same nie bardzo wiedzą co lubią, co ich
interesuje i czym w przyszłości chcą się zajmować