Dodaj do ulubionych

....bajki....

22.09.07, 23:43
....witam moją kochaną parafie;-)) i wszystkie dobre duszyczki z
Rzeczycy i okolic. Niedawno usłyszałam od brata, że jest takie super
forum, więc postanowiłam na nie zajrzec.
Chcę się z Wami na początek podzielic pewną bajką. Niby mówi o
rzeczach oczywistych a jednak....


Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:
- Piszesz o tym, co się przydarzyło? A może o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i powiedziała:
- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest
ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim
nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które
widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim
pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował,
zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.
Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie
zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń
to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.
Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek
trochę z tego powodu ucierpi, ale potem, będzie miał ostrzejszą
końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu
wyrośniesz na dobrego człowieka.
Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za
pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawienie nie jest niczym złym,
przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.
Czwarta cecha: w ołówku nie ważna jest drewniana otoczka, ale grafit
w środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.
Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że
wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej
świadomość tego, co robisz.

To tyle filozoficzno-moralizatorskich bajek babci na dziś... A może
ktoś też zna jakieś bajki? ;-) Chętnie poczytam. 3majcie się
cieplutko!!! Piotrek - dzięki braci za namiary na tę stronkę;-))
Obserwuj wątek
    • woods1 Re: ....bajki.... 30.09.07, 20:03
      Jestem rzadko na tym forum ale z radoscia witam nowa duszyczke.
      • aniolek24_ona Re: ....bajki.... 05.10.07, 13:09
        woods1 dziękuje i pozdrawiam:-)
    • aniolek24_ona Re: ....bajki.... 14.10.07, 22:35
      Kolejna "bajka"....a właściwie fragment mojej ulubionej książki.

      Wtedy pojawił się lis.
      - Dzień dobry - powiedział lis.
      - Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się,
      ale nic nie dostrzegł.
      - Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!
      - Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
      - Jestem lisem - odpowiedział lis.
      - Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki
      smutny...
      - Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
      - Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle
      dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?
      - Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?
      - Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?
      - Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo
      kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz
      kur?
      - Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co
      znaczy "oswoić"?
      - Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić"
      znaczy "stworzyć więzy".
      - Stworzyć więzy?
      - Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym
      chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję
      ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem,
      podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz,
      będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na
      świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

      - Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża...
      zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...
      - To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...
      - Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.

      Lis zaciekawił się:
      - Na innej planecie?
      - Tak.
      - A czy na tej planecie są myśliwi?
      - Nie.
      - To wspaniałe! A kury?
      - Nie.
      - Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej
      myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na
      mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do
      siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił,
      moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki -
      tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię.
      Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz
      tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne.
      Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy.
      Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste,
      będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

      Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
      - Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
      - Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo
      czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
      - Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają
      zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy
      gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie
      mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
      - A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
      - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej
      odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie
      kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień.
      Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
      Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
      - Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał
      przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę
      odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym
      będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony:
      poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę
      mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
      - Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
      - To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki
      obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od
      innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W
      czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest
      cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli
      tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie
      podobne, a ja nie miałbym wakacji.
      W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była
      bliska, lis powiedział:
      - Ach, będę płakać!
      - To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic
      złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
      - Oczywiście - odparł lis.
      - Ale będziesz płakać?
      - Oczywiście.
      - A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
      - Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później
      dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że
      twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze
      mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.
      Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.
      - Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej
      wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie
      oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był
      zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem
      go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.
      Róże bardzo się zawstydziły.
      - Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można
      dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się
      zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma
      większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie
      podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie
      osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem
      gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć
      motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem
      jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.
      Powrócił do lisa.
      - Żegnaj - powiedział.
      - Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty:
      dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla
      oczu.
      - Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę,
      aby zapamiętać.
      - Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ
      poświęciłeś jej wiele czasu.
      - Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę,
      aby zapamiętać.
      - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie
      wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co
      oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
      - Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby
      zapamiętać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka