Gość: Augustyn
IP: *.lodz.mm.pl
15.10.07, 21:40
co chyba jest bez znaczenia (końcowy apel Tuska: "to PO ma realna szansę na
odsunięcie PiS-u od władzy"-argument sensowny).
Tusk zaczął od populizmu (szukać kasy dla budżetówki-grrrroza!, ceny
rosną...), Kwaśniewski mu to wypomniał.
Tym razem gadki w stylu: "wiem, a Pan nie wie, jak się w Polsce firmę zakłada
itd.", napotykały (inaczej niż w debacie z Kaczorem)inteligentne i
błyskawiczne riposty itd.
Generalnie Tusk wyglądał na zmęczonego, Kwaśniewski był wyluzowany i
kompetentny (fantastyczny strzał z podatkami w Irlandii i tamtejsza umową
społeczną-kwestia w ogóle fundamentalna i ilustrująca nasze barbarzyństwo; w
Polsce żadnej umowy społecznej po 89'nie było!).
Tak, czy siak PO te wybory wygra i mam nadzieję, że będzie rządzić samodzielnie.
Jeśli nie-to umowa z PSL-em będzie fatalnym błędem PO. Samorząd to nie rząd.
PSL to partia, która właściwie we wszystkich sprawach programowych bliska
jest...PiSowi (mój pradziad, dziadek i tato byli ludowcami). I choć PSL sie
zmieniło, to nadal jest partią bardzo prosocjalną, tradycjonalistyczną itd.
Fakty są takie, że PO jest najbliżej do LiD-u. Tylko, ze wówczas trzeba by
było wytrzymać wrzaski PiS-u i LPR-u o powrocie układu
postkomunistyczno-liberalnego itd.
Czy platformersi mają aż tak twarde jaja? Raczej nie.
Będzie więc koalicja POPSL i niewiele się w Polsce zmieni (ludowcy zablokują
każdą inicjatywę racjonalizującą gospodarkę).
Będzie PSL w rządzie, poza nim prezydent i wielka opozycja socjal-narodowa...
Jak jesteśmy, tak będziemy biedni.
A może stanie się inaczej?
PO dostanie dużo, dojdzie paru z LiD-u i PiS-u, Tusk odważy się na reformy,
Polacy je zrozumieją... Bóg da.
Augustyn