Gość: Ola IP: *.toya.net.pl 30.11.07, 21:04 Wiceprezydenci są uczciwi do bólu. Na wyssanych z palca pomówieniach, próbuje się niszczyć uczciwych ludzi. Tak wygląda postkomunistyczny kraj,w którym można niszczyć niewinnych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: :) Zajął prawidłową ławkę IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.07, 09:49 Powinien wraz z nimi odpowiadać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obywatel Powinni już dawno przeprosić wiceprezydentów. IP: *.toya.net.pl 01.12.07, 12:10 taki knot obrzucający uczciwych ludzi błotem, to nawet w "Miśiu" by nie wysmażyli. Powinni już dawno przeprosić wiceprezydentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łódzkie Re: To wiceprezydenci powinni przeprosic społeczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.07, 22:26 To wice- prezydenci powinni przeprosic społeczeństwo za to co wyprawiją w Łodzi,za swoją, nieudolnośc , za działania niezgodne z prawem , za swoich nieudolnych i niekompetentnych kumpli na stanowiskach dyrektorów itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lot Tak, to bardzo uczciwi ludzie IP: *.toya.net.pl 24.02.08, 18:59 inaczej. Jeden kombinuje z Parkiem Staszica i z Warecką. Drugi natomiast steruje nadużyciami mieszkaniowymi w UMŁ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: archiwista Prezydent Kropiwnicki przed sądem IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.08, 21:11 " Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi, zeznawał w piątek jako świadek w procesie swoich bliskich współpracowników. Włodzimierz Tomaszewski i Karol Chądzyński są oskarżeni o przywłaszczenie 10 tys. zł, które jeden z braci Gałkiewiczów miał wpłacić na kampanię prezydencką Kropiwnickiego. Pojawił się w sądzie kilkanaście minut przed rozprawą, wzbudzając pewne poruszenie. Przywitał się uściskiem dłoni z policjantami strzegącymi wejścia do sądu. W sali rozpraw usiadł z rozpędu w ławach, które zazwyczaj zajmują oskarżeni i ich obrońcy. - Panie prezydencie, to nie jest dobre miejsce... - uśmiechnęła się sędzia Anna Starczewska-Kaszewiak. Jerzy Kropiwnicki zajął miejsca za barierką dla świadków. Zeznał, że Tomaszowskiego poznał w latach 80., gdy tworzyli razem "Solidarność", a Chądzyńskiego spotkał jako miejskiego radnego na początku lat 90. Zapewnił, że nigdy nie miał żadnych wątpliwości co do ich rzetelności i uważa ich za ludzi "kryształowo uczciwych". - Początkowo nie chciałem uwierzyć, że ktoś mógł im postawić zarzut przywłaszczenia pieniędzy. W miarę, jak poznawałem szczegóły tego zarzutu, sytuacja wydawała mi się coraz bardziej absurdalna - mówił Kropiwnicki. - Jeśli pan Gałkiewicz chciał mnie do czegoś zobowiązać, to mógł przekazać pieniądze w sposób oficjalny tak, jak to przewiduje ordynacja wyborcza. Zauważył, że sprawa, którą chciał załatwić Gałkiewicz, nie leżała w ogóle w kompetencjach prezydenta Łodzi. - Chciał zalegalizować samowolę budowlaną położoną poza terenem gminy Łódź - mówił. - A na dodatek władze sprawowały tam osoby, które nie były moimi przyjaciółmi osobistymi ani politycznymi. Jerzy Kropiwnicki przyznał, że ze swymi współpracownikami zastanawiali się, dlaczego zostali oni pomówieni przez przedsiębiorcę i oskarżeni o kradzież. Wysnuli taką hipotezę, że być może chodziło o uwiarygodnienie zeznań Gałkiewicza także w innych sprawach. - Być może stąd ta absurdalna obrona wiarygodności tego świadka przez prokuraturę - powiedział Kropiwnicki. Bo bracia ujawnili, że przez lata opłacali się politykom różnych opcji i sponsorowali klub piłkarski Widzew Łódź. W zamian liczyli na pomoc przy legalizacji swoich hal targowych. Na podstawie ich zeznań zarzuty przyjęcia łapówek lub płatnej protekcji postawiono wielu osobom ze "świecznika", m.in. byłemu wiceprezydentowi Łodzi Markowi K. z SLD; Tomaszowi R. (SLD), byłemu łódzkiemu radnemu; byłemu posłowi Sojuszu Andrzejowi Pęczakowi i Mieczysławowi Wachowskiemu, byłemu szefowi gabinetu prezydenta Lecha Wałęsy. Zeznania prezydenta Łodzi nie były długie: trwały około pół godziny. Na koniec zachował się niekonwencjonalnie: uścisnął dłonie prokuratorowi i adwokatom, a sędzię pocałował w rękę. W 2002 roku Tomaszewski był pełnomocnikiem wyborczym Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, które jako kandydata na prezydenta miasta wystawiło Jerzego Kropiwnickiego. Chądzyński - potem wiceprezydent Łodzi, a obecnie szef Łódzkiego Przedsiębiorstwa Ogrodniczego - pełnił wtedy rolę szefa sztabu wyborczego. Prokuratura twierdzi, że w listopadzie na kilka dni przed drugą turą wyborów wzięli od jednego z braci Gałkiewiczów 10 tys. zł. Pieniądze miały być przeznaczone na kampanię wyborczą, ale przyszli wiceprezydenci przywłaszczyli je sobie. Proces w tej sprawie rozpoczął się w październiku przed śródmiejskim sądem rejonowym. W prokuraturze i przed sądem obaj politycy nie przyznali się do winy. Sprawa będzie kontynuowana w grudniu. Wyrok zapadnie prawdopodobnie przed końcem roku." Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź - Anna Kołakowska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qw Re: Prezydent Kropiwnicki przed sądem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 02:12 Ano własnie niewinniątka . Uczciwi do bólu inaczej . Ale kiedys Temida swój wyrok wykona . Wice nie znacie dnia ani godziny. Odpowiedz Link Zgłoś