Dodaj do ulubionych

Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D

08.03.08, 10:21
Niech Wam Gwiazdka Pomyślności...
Niech Wam zdrowie nie szwankuje,
Co dnia szczęścia i radości,
Niech kochany Was miłuje!:D

Obserwuj wątek
    • Gość: nett1980 Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 11:22
      Noo a te mniej MIŁE? Dla nich jakie rymowanki?
      • big_news Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D 08.03.08, 11:30
        Proszę:

        Baby Jagi wszelkiej maści,
        Niemiluchy pospolite,
        Także Wam życzę radości,
        Przeto bądźcie dziś umyte:D
        • Gość: nett1980 Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 11:34
          Dowcip az sie iskrzy.
          ;-) Dobra nie molestuj dzis Przyslowia z okazji Dnia Kobiet, tyz
          piknie bedzie :D
          • big_news Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D 08.03.08, 11:42
            Przeca Przysłowie skończyła ze mną definitywnie.
            A jak zgrabniusio sobie to wykoncypowała!
            Wmówiła sobie i innym, że to ja wiąż i nieustannie dążyłem do zwarcia, że to ona
            mnie działała na nerwy, a nie na odwrót;)
            Nic to. Również jej życzę w komplecie o czym marzy.
            A to wszystko mimo tego, że tak szczerze mówiąc, to ja owo Święto jakoś
            nieszczególnie kultywuję.
            Ale..., jest okazja zainicjować pogawędkę, no to z niej skorzystałem:)
            • Gość: nett1980 Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 13:34
              Taka piekna pogoda, ze na razie szkoda czasu na pogawedki. Jedziemy
              do lasu narobic halasu. No dobra, glupi rym. Ech jak cieplo i
              przyjemnie.
        • Gość: szprota Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D IP: *.zdnet.com.pl 08.03.08, 14:02
          Jako w pełni wykwalifikowana czarownica (tj. i czarująca, i zakląć potrafiąca)
          serdecznie dziękuję w imieniu wszystkich wiedźm :)
          • big_news Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D 08.03.08, 14:36
            Póki co, nadmiernego odzewu i entuzjazmu nie widać.
            I, co ciekawe, można odnieść wrażenie, że drugi wierszyk jakby miał większe
            wzięcie;)
            Najlepszego:)
            • Gość: szprota Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D IP: *.zdnet.com.pl 08.03.08, 15:23
              a bo to, mój miły panie, mocno zależy od składającego życzenia :P
              • gray Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D 08.03.08, 15:38

                Ale cios! :D

                A skoro już tu jestem to z tego miejsca życzę Paniom żeby było w porządku :)
              • big_news Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D 08.03.08, 16:20
                No wiesz?!
                Taki stateczny i ugodowy, wręcz wzór forumowego konsensusu oraz szablonowy
                przedstawiciel dobrych manier startuje z życzeniami, a tu taka fraza?!
                hehehehe
                Dzięki za szczerość:D
                • Gość: szprota_nakole Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D IP: *.zdnet.com.pl 08.03.08, 17:41
                  zauważ jednakowoż, że ja przejawiłam. Coś na kształt entuzjazmu.
                  • big_news Re: Miłe Panie, wszystkiego Naj!:D 08.03.08, 17:44
                    Zauważyłem i doceniam.
                    Może tylko za mało wyraźnie dałem temu wyraz;)
    • aaa202 A był ktoś na Manifie? 08.03.08, 15:58
      Widok z kamery internetowej na pasażu Schillera nie sugeruje w
      najmniejszym stopniu, że cokolwiek tam się wydarzyło.
      • big_news Był. 08.03.08, 16:34
        A właściwie to była.
        Aneta Krawczyk.
        TA Aneta Krawczyk.
        Tyle, że w Warszawie.
        To ci dopiero Manifestantka pełną gębą!
        Strach się śmiać.
        • aaa202 No nie jest to jakaś wybitna osobowość, 08.03.08, 16:46
          silny charakter, czy charyzmatyczna postać, ale manifestować jej
          wolno jak każdemu innemu. A jako osoba rozpoznawalna jest zawsze
          żerem dla mediów.

          Ale mnie na myśl o niej wcale nie jest do śmiechu. Póki są szefowie,
          którzy chodzą do łóżka ze swoimi podwładnymi, z ich zgodą lub bez
          niej, póki jakiekolwiek czynności seksualne warunkują czyiś awans,
          czyjeś zwolnienie, czyjeś być lub nie być, póki seks się sprzedaje,
          seksem upokarza, seksem nagradza, to nawet bladego uśmiechu nie jest
          w stanie wywołać u mnie sprawa tego typu, w jakiej uczestniczyła
          wspomniana przez Ciebie osoba.
          • big_news Re: No nie jest to jakaś wybitna osobowość, 08.03.08, 16:55
            Widzisz...
            Mnie nie mniej od tych drańskich praktyk, które raczyłaś przytoczyć, irytują
            (mało powiedziane) metody stosowane przez niektóre środowiska. W życiu nie
            uwierzę w to, że owa Krawczyk sama wpadła na genialny pomysł "bycia twarzą"
            stolicznej Manify. Organizatorzy cynicznie wykorzystali, już i tak ponad miarę
            wykorzystaną, Anetę. To tylko świadczy o nieszczególnym (hm hm) charakterze tych
            feministycznych liderek.
            • aaa202 Tak jest. 08.03.08, 17:18
              Ale spróbuję pomyśleć o tym w inny sposób: bez względu na to, jak
              wyglądają fakty w "sprawie Anety K", bo tego z procesu się nie
              dowiemy (jeśli kogoś to interesuje), uważam ją za ofiarę. I nie będę
              tu wnikać, czyją ofiarę, czego ofiarę, powiedzmy ofiarę losu;).
              Ofiarę tej sytuacji. A takie sytuacje, chociaż to nieadekwatne
              słowo, mają w różnym stopniu miejsce w życiu, w pracy. Być może
              przykład Anety Krawczyk, to, że nie chowa się pod kamieniem, że
              pokazuje twarz, że wypowiada się w mediach, pomoże innym ludziom,
              którzy znaleźli się w opresji, w jakiejś sytuacji zależności,
              upokorzenia, wstydu, strachu o siebie, o to, co ludzie powiedzą. Że
              może przestaną znosić swoje położenie w milczeniu, zyskają odwagę i
              coś z tym zrobią.
              O to też chodzi w manifestacjach równościowych.

              Dziś w ramach Dnia Kobiet rąbnęłam samca pięścią w plery. Nie jestem
              szczególnie z tego dumna. Typowa przemoc domowa.
              Samiec się obraził i poszedł do mamy. Jak wróci i w naturalny sposób
              się odbrazi, to usiądzie do czytania forum, a po przeczytaniu o tym,
              jak go rąbnęłam, on się obraził i poszedł do mamy, znów się obrazi.
              Może być twarzą przyszłorocznej Manify.
              • big_news Re: Tak jest. 08.03.08, 17:37
                Ofiara losu - bardzo adekwatnie.
                Nawet pamiętając o tym, że paniusia ma nieźle za uszami.
                Ale nie zgodzę się, że akurat ona może kogokolwiek skłonić do otwarcia się, do
                wyznania przed "organami" własnych krzywd i upokorzeń. Zbytnio się "kojarzy",
                zdecydowana większość ludzi (w tym pań, oczywiście) nie traktuje jej jako
                ofiary. Za taką uchodzi w mediach, ale to wcale nie musi się przekładać na
                odczucia społeczne, bo w tym wypadku pokrzywdzona jest wyraźnie kojarzona z
                polityką, a wiadomo, że tę ludzie traktują jako dziedzinę "brudną". Tak więc
                Krawczykowa to pudło, a nie celny strzał feministek.
                Co do Twojego pana, to gdybym ja był na jego miejscu i wyczytał o sobie jako per
                samcu, to proste przeprosiny pewnie by nie wystarczyły.
                Ale walizek, udając się do mamy, ze sobą nie wziął?
                Hm. To rzeczywiście zbyt długo tam nie zabawi.
                Zresztą pamiętaj, że dzisiaj jest Święto Kobiet i on i tak chyba poleciałby do
                mamy z goździkiem. Czy tulipanem. Obojętne;)
                • senor.eugenio Re: Tak jest. 08.03.08, 17:45
                  big_news napisał:

                  > gdybym ja był na jego miejscu i wyczytał o sobie jako per
                  > samcu, to proste przeprosiny pewnie by nie wystarczyły.

                  Rany, to nawet w takiej kategorii się nie mieścisz?
                  • big_news Re: Tak jest. 08.03.08, 18:09
                    Ojejciu!
                    Znów udało ci się coś wyłuskać!
                    Wyrwać z kontekstu, podłożyć pod tezę.
                    Ale ty masz marne życie, drętwa piło...
                • aaa202 Nie podejmuję się analizy 08.03.08, 18:01
                  fenomenu Anety K. bo za mało o nim wiem. Staram się zrozumieć, jaki
                  mógł być tok rozumowania osób, które postanowiły ją eksponować
                  podczas warszawskiej Manify. A może zresztą ona samorzutnie się
                  wyeksponowała. Tego także nie wiem.

                  Samiec jest samcem i basta. Akurat w tym nie widzę niczego
                  obraźliwego. Ja jestem samicą i żyję. (Co to jest, ciągle krwawi i
                  nie zdycha?;))

                  Mogę się zresztą jeszcze pochylić (tak się dziś mówi) nad sprawą
                  uderzonego samca.
                  Samiec się obraził, samiec nie oddał. Gdyby oddał, ja byłabym już
                  dwa województwa stąd, ale wróćmy do abstrakcji. Zwróć uwagę na
                  modelowość mojego przykładu z grzmotnięciem pięścią samca. Jako
                  pierwszy uraża cios - obrażenie się nr 1. Drugim uderzeniem jest
                  wstyd, że ktoś się dowiedział, że ja, samiec, dałem się uderzyć.
                  Czyli obrażenie nr 2. Uderzeniu fizycznemu wtóruje wstyd. Mamy jak w
                  szkle powiększającym typową sytuację przemocy i reakcję jej ofiary.
                  Ofiara obrywa dwukrotnie - od oprawcy i od swojego wstydu przed
                  wyjściem sprawy na jaw. Jeśli ofiara nie przerwie tego ciągu ciosów,
                  zbierze kolejne razy i dubeltowo od swojego upokorzenia.

                  A teraz znowu jesteśmy przy A.K.
                  Takiej ofierze pokazujemy Anetę, co wicepremierowi i weterynarzowi
                  przestała się kłaniać - kobietę, która przerwała milczenie,
                  pokazujemy podwładne prezydenta Olsztyna, pokazujemy inne ofiary,
                  które postanowiły przestać nimi być. Wiesz co, żelazko mi się
                  grzeje. nara.


                  • big_news Re: Nie podejmuję się analizy 08.03.08, 18:21
                    Anety nie zanalizowałaś, za to poszłaś w głęboką psychoanalizę kolejności
                    przypuszczalnego postępowania swojego samca, kierującego się jakoby behawiorem
                    w takich sytuacjach.
                    Jak dla mnie to za uczone i nie będę rozbierał oczekiwanego zachowania samca na
                    czynniki pierwsze.
                    Może wystarczyło powstrzymać się z wymierzeniem ciosu, a wieczór byłby bardziej
                    przewidywalny i przyjemniejszy?;)
                    Wracając do Anety upieram się, że Manifa (i wszyscy i wszystko co się za tym
                    kryje) nie jest najlepszą metodą na aktywizowanie krzywdzonych kobiet.
                    Ale, przecież nie muszę mieć racji.
                    • aaa202 Ja Manify nie odbieram jako sposobu 08.03.08, 18:32
                      aktywizowania kogokolwiek (bo nie o tylko kobiety chodzi, ale o
                      wszelakie grupy ludzi, które odczuwają swoją niższość, krzywdę w
                      jakiejkolwiek sferze życia społecznego), tylko jako karnawał.
                      Aktywizowanie winno przebiegać, że tak się wyrażę, u podstaw.
                      Sposobu myślenia nie się przemontować doroczną manifestacją.

                      Gdybym się mogła powstrzymać, to bym się powstrzymała.
                      • big_news Re: Ja Manify nie odbieram jako sposobu 08.03.08, 18:44
                        Hm, karnawał mówisz.
                        Cóż, dla mnie to raczej czysta prowokacja. Żeby się bardziej nad tym zjawiskiem
                        nie rozwodzić.
                        No i pracuj nad sobą, pracuj!
                        Odruchy da się kontrolować. Chyba?
                        No, a może oczekujesz, że w ten sposób zmusisz do Manifestowania swojego faceta.
                        Przeciw przemocy domowej, chociażby;)
                        • miejskie_narty Re: Ja Manify nie odbieram jako sposobu 08.03.08, 18:46
                          Zaproszenie A.K. jest prowokacją, czy manifa jako taka?:)

                          Zresztą jeśli mówisz o prowokacji, to powiedz jeszcze wobec kogo? I do czego mającą prowokować?
                          • big_news Re: Ja Manify nie odbieram jako sposobu 08.03.08, 19:07
                            Napisałem wyraźnie, że nie chcę się nad tym dłużej rozwodzić.
                            Wyjaśnię więc tylko, że tego rodzaju akcje prowokują jedynie do niezdrowego
                            zamieszania, a promujące się tam mniejszości seksualne, fałszywie przedstawiają
                            swoją rzekomą dyskryminację.
                            Temat był już tyle razy wałkowany, a ja nie mam w nim nic nowego do dodania,
                            więc na tym poprzestaję.
                            • miejskie_narty Re: Ja Manify nie odbieram jako sposobu 08.03.08, 19:20
                              Więc już nie będę pytał, dlaczego to zamieszanie niby jest niezdrowe?;)
                              • big_news Re: Ja Manify nie odbieram jako sposobu 08.03.08, 19:28
                                Cieszę się, że nie muszę udzielać odpowiedzi.
                                Tym bardziej, że bankowo doskonale o tym wiesz;)
              • nett1980 Re: Tak jest. 08.03.08, 19:01
                > Dziś w ramach Dnia Kobiet rąbnęłam samca pięścią w plery. Nie
                jestem
                > szczególnie z tego dumna. Typowa przemoc domowa.
                > Samiec się obraził i poszedł do mamy.

                A nie lepiej bylo pouprawiac, jak to nazywal znajomy prof., MILOSNE
                ZAPASY? Troche sportu, troche rozrywki no i mozna bylo sprawdzic kto
                ma mocniejszy uscisk ud. A kto ma mocniejsze, ten wygrywa!
                • aaa202 To znowu ja bym wygrała;) 08.03.08, 19:28
                  Na jedno wychodzi.
      • Gość: nett1980 Re: A był ktoś na Manifie? IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 18:51
        Ja,ja bylam. W Manu szpilki nie dalo sie wetknac do GreenWaya, wiec
        moj polowek wzial swoja glodna halastre prosto z lasu na obiad do
        GreenWaya na Pietryne. Wchodzimy na zacna ulice i widze, ze
        maszeruje NOP, male zdziwienie, ale oni byli tylko forpoczta, zaraz
        za nimi szla ta prawdziwa Manifa. Weszlam z dzieckiem na chwile w
        ten, powiedzmy ze tlum, pomachalam reka, poskandowalam no iii
        skrecialam do jadlodajni, bo kiszki marsza graly. Maly nawet nie
        odnotowal, ze uczestniczyl w czyms takim. Dawno nie byl na
        Pietrynie, myslal ze to normalny weekendowy tlum. Przez ten czas
        mezu zdazyl zamowic pysznosci.
        • hrabia.mileyski Jak mozna jeść w Green Way?! 08.03.08, 20:44
          A poza tym wszystkiego najlepszego dla wszystkich szacownych Pań.
          • Gość: nett1980 Re: Jak mozna jeść w Green Way?! IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 20:51
            Wole to od MacDonalda, mniej jednorazowsci. Nie bolal mnie tez nigdy
            brzuch po tym jedzeniu. Czy chodzi o to, ze brak krwistego steku na
            talerzu dyskwalifikuje lokal?
            • hrabia.mileyski Re: Jak mozna jeść w Green Way?! 08.03.08, 21:27
              Gość portalu: nett1980 napisał(a):
              Czy chodzi o to, ze brak krwistego steku na
              > talerzu dyskwalifikuje lokal?

              Lokal niech sobie stoi, steki niech zajadają Amerykanie (mają do tego lepsze
              mięso), a jesli rzecz o dyskwalifikacji, to (uwazam, bo jeszcze święto) podlega
              jej wyłącznie wyczucie smaku, a raczej jego brak.
              W tym zielonym lokalu mozna coś pochłonąć jedynie przy silnym katarze, gdy jest
              i tak wszystko jedno, czy to gips, czy budyń z rozciapcianej marchewki.
              Po to Pan Bóg stworzył smaki, byśmy, niepodobni krowom i innej menażerii
              niekopytno-kopytnej nie futrowali pasz treściwych, tylko mieli jedną z większych
              przyjemności podczas swego ziemskiego żywota.
              • Gość: nett1980 Re: Jak mozna jeść w Green Way?! IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 21:37
                Ocho wasc to jakis sybaryta. To nie jest Esplanada czy inny Orfeusz,
                ale tez ja nie zyje po to, zeby jesc. A ciasto marchewkowe
                zainspirowalo mnie do pieczenia wlasnego.
                Nie nadaja sie w tym lokalu do jedzenia:
                -tort warzywny,
                -makaron z warzywami.
                Inne rzeczy raz na jakis czas moga smakowac dla przecietnego jarosza.
                • hrabia.mileyski Re: Jak mozna jeść w Green Way?! 08.03.08, 21:47
                  Gość portalu: nett1980 napisał(a):

                  > Ocho wasc to jakis sybaryta.

                  Bądź łaskawa odróznić sybarytę od człowieka doceniającego Smak. Odrzucany i
                  lekcewazony dar ulega znaczącej deformacji.
                  • Gość: nett1980 Re: Jak mozna jeść w Green Way?! IP: *.toya.net.pl 09.03.08, 00:00
                    Ok. Jezeli codzienie gotujesz bez glutaminianu sodu
                    (Kucharek,jarzynka, maggi, kostki rosolowe, kostki smaku i 100
                    innych), jesli wiesz co to prawdziwy sos sojowy, jesli odrozniasz
                    pieczywo orkiszowe od zwyklego. Jesli doceniasz smak herbaty
                    kukichy, to mozemy sobie pogadac kto ma zdeformowany smak.
                    Nie wychwalalam GreenWaya za cud-miod potrawy, doceniam ten lokal,
                    bo maja zupy bez rozgotowanej swini czy krowy. Nie uzywaja naczyn
                    plastikowych i nie przesadzaja z chemia itp.
          • Gość: aaa202 Wegetariański fast food, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 21:00
            warzywa, zupy. I taniocha w dodatku.

            Ja się nie wzdragam, ani nie dziwię popularności barów tej sieci.

            Co prawda nigdy nie wyszłam stamtąd najedzona, ale nie wyszłam też
            struta. No i podobno człowiek powinien zawsze lekko nie dojadać.
            • Gość: nett1980 Re: Wegetariański fast food, IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 21:06
              Ja dzis wyszlam tak najedzona, ze ledwo brzuch nioslam, a
              bylo "tylko" drugie i sernik, wlk, jeden kawalek sernika.
              • Gość: aaa202 Widocznie pojemne trzewia mam, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 21:13
                zwykle zjadam tam zupę, enchiladę wymiennie z innym daniem
                obiadowym, wypijam jakąś kawę, albo sok brzozowy (niedobry, ale
                sentyment mam), słodyczy ani nic udającego słodyczy nie lubię, więc
                nie jem. Wychodzę i czuję, że powinnam w końcu coś zjeść.
                • Gość: nett1980 Re: Widocznie pojemne trzewia mam, IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 21:27
                  A do jakiego soku z brzozy masz sentyment? Dane mi bylo pic kiedys
                  prawdziwy, nie byl tak slodki jak ten kupny, a watroba(po zimowych
                  szalenstwach) robila sssssss i czula sie jakby ktos jej trasfuzje z
                  tlenu robil. A cera jak piekna pozniej byla.
                  • Gość: aaa202 Dziadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 21:37
                    mój miał taki system: szło się do lasu, dziadek nacinał małą gałązkę
                    brzózki, przyginał do ziemi i sok skapywał do blaszanki. My
                    oddalaliśmy się zbierając grzyby, jagody, ściółka pachniała, pies
                    biegał, jeżyny, dzięcioł, niebo, kromka chleba w kieszeni...
                    Rozumiesz. Potem wracało się na skraj lasu, a tam czekała blaszanka
                    pełna soku.
                    Sok był intensywniejszy, pachnący, chłodny, ale nie zimny, słodki,
                    ale nie mdło słodki.
                    Soki, które można kupić są rozcieńczone, dosładzane, mieszane z
                    innymi sokami i z czym jeszcze - wolę nie wiedzieć.
                    • Gość: nett1980 Re: Dziadek IP: *.toya.net.pl 08.03.08, 21:42
                      Z tego co ja slyszalam, to raczej na wiosne mozna ten preceder tylko
                      uprawiac? U Melechiora Wankowicza tez tak stalo.
                      • Gość: aaa202 U dziadków bywałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 21:51
                        zazwyczaj w okolicach żniw i później.
                        Być może wiosną te soki "ruszają" i do zbioru bardziej przemysłowego
                        lepiej ta pora się nadaje.

                        Pamiętam też, że ten sok był poddawany fermentacji. Zakorkowane,
                        nabuzowane flaszki stały na piecu. Kiedy zaczynało się w nim palić
                        korki zaczynały wybijać i ochlapywało sufit i ściany. Ale nikt z
                        tego wniosków nie wyciągał i te flaszki zawsze były tam ustawiane:)
                        • Gość: nett1980 Re: U dziadków bywałam IP: *.toya.net.pl 09.03.08, 00:02
                          > Pamiętam też, że ten sok był poddawany fermentacji. Zakorkowane,
                          > nabuzowane flaszki stały na piecu. Kiedy zaczynało się w nim palić
                          > korki zaczynały wybijać i ochlapywało sufit i ściany. Ale nikt z
                          > tego wniosków nie wyciągał i te flaszki zawsze były tam
                          ustawiane:)
                          To samo opisywal Wankowicz.
        • Gość: a Re: A był ktoś na Manifie? IP: *.3s.pl 10.03.08, 07:50
          ajaj a jusz jusz chciałem iść i walczyć o pokój i te inne id.. i ideau Idea O! choć może był to Plus
          i juki miałem...
          • Gość: i Re: A był ktoś na Manifie? IP: *.3s.pl 10.03.08, 07:58
            wszystko na nic
            aaaa!!!!!!!!!
            BUUUUUUUU
            hliphlip

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka