Dodaj do ulubionych

ja już nie nadążam ;-) (dłuuuugie)

15.09.03, 20:08
ten problem nurtuje mnie naprawdę od dawna, a teraz jeszcze się nasilił,
a to z racji kilku przypadków...

przypadek pierwszy: ostatnio natknęłam się w piwnicy na kolorowy magazyn, z
wakacji 1997 r. - na okładce po raz piwerwszy (zresztą w tym magazynie
wszyscy pojawiają się zawsze po raz pierwszy ;) słynna piosenkarka, z
mężczyzną jej życia i dzieckiem. Wszystko fajnie, tylko aktualnie bohaterka
jest już z innym mężczyzną swojego życia i znowu jest nieziemsko szczęśliwa ;)

przypadek drugi: oglądam z Ciocią występ innej słynnej piosenkarki, ciocia
otwarcie komentuje:
- Jak ją widziałam kilka lat temu, to sobie pomyślałam, że taka to męża nie
znajdzie nigdy ;) No, ale teraz, całkiem nieźle wygląda, operację nosa sobie
zrobiła i tego męża ma fajnego...
a ja Cioci na to:
- Ciociu, ona już z tym mężem nie jest, pokłócili się.
- OOOOOO? Naprawdę, a On jakimś codzoziemcem był, nie? I taki fajny.
I myślę sobie w duchu, rzeczywiście kilka lat temu wyglądali na szczęśliwych.
Niestety z tego co słyszałam "bohaterka" przechodzi teraz trudny czas, choć
dość otwarcie mówi o tym na łamach kolejnych czasopism.

przypadek trzeci: dziś rano kupuję gazetę, zerkam tradycyjnie na nagłówki
kolorowych pisemek i... znowu kolejna chwytliwa miłosna historia. Tym razem
na tapecie aktorka, nie tak dawno szczęśliwa w małżeństwie. Jak się okazuje
małżeństwo jej nagle się rozpadło, ale ona znalazła już nowego mężczyznę,
a raczej dała się znaleźć miłości ;)

prypadek czwarty, piąty, szósty itd: podobne do ww., tylko wstawić
odpowiednie nazwiska ;)

Może trochę to dziwne i naiwne, ale mnie to szczerze zastanawia. Jak bardzo
trzeba się postarać w gwiazdorskim światku, by naprawdę być szczęśliwym???
Czy ceną bycia sławnym, pokazywanym i podziwianym są ich wieczne życiowe
rozczarowania i rozterki miłosne? Ja doskonale rozumiem, że wokół miłości
kręci się nasze życie i że ta miłość bywa trudna i tego nikt nie kwestionuje,
ale jakże łatwo wyświechtać to słowo, jak łatwo jednocześnie ciągle po raz
pierwszy pokazywać się na okładkach, w towarzyskich kronikach. Jak łatwo być
trendy czy raczej nie być passe? ;)
OK, nie czepiam się tylko artystów, ludzie tzw. "normalni", czy Ci z naszego
sąsiedztwa też pewnie mają swoje miłosne perypetie i może też chętnie by o
nich opowiedzili, nawet w skali mikro tj. wiosce, miastu. Tu może nawet
urasta to do rangi paskudnych plotek, ale w sumie czy czymś innym są te
hitowe nagłówki?

Do kitu ten cały światek. Nie podoba mi się i raczej mi się nie spodoba.
Źle im wszystkim nie życzę, ale nie zdziwię się jak za kilka miesięcy
przeczytam nagłówki w podobnym stylu, tylko ww. bohaterowie wymienią się
miejscami ;) Dam znać :)

Ja tymczasem poproszę o teleportację na Marsa :)
Może kosmici są trochę normalniejsi ;)
pozdrawiam, wcale nie po raz pierwszy, hanya

p.s. zbieżność faktów ww. przypadków jest zamierzona i powszechnie znana,
więc myślę, że regulaminu forum nie naruszyłam i nikogo nie obraziłam :)
Obserwuj wątek
    • amrita Re: ja już nie nadążam ;-) (dłuuuugie) 15.09.03, 20:11
      czepiasz się:)))))))))
      z czego by te biedne aktorko-piosenkarki żyły gdzyby nie czasopisma dla pań?
      trochę zrozumienia;)))))))
      • hanya ja się nie czepiam ;-) (krótkie) 15.09.03, 20:20
        Jasne, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to o kasę ;)
        A mnie chodzi jednak o szacunek do samego siebie i poczucie prywatności, a
        raczej przyzwoitości i gdzieś tam jeszcze po drodze o szczęście i tą ich wielką
        za każdym razem miłość :) Niech sobie ją mają tylko niech nią tak nie handlują,
        bo się kiedyś na tym przejadą...
        pozdrawiam, hanya w drodze na Marsa
        • the_dzidka Re: ja się nie czepiam ;-) (krótkie) 15.09.03, 20:49
          > A mnie chodzi jednak o szacunek do samego siebie i poczucie prywatności, a
          > raczej przyzwoitości i gdzieś tam jeszcze po drodze o szczęście i tą ich
          wielką
          >
          > za każdym razem miłość :) Niech sobie ją mają tylko niech nią tak nie
          handlują,

          Zanim odpalisz pierwszy człon rakiety, rzuć okiem na internetowe
          wydanie "Gali", gdzie dzisiaj dla odmiany skarży się A..., no, pewna mająca
          bardzo wysokie mniemanie o sobie aktoressa, co to nie chciała i nie wiedziała,
          ale nacięła kolegów po fachu na grube pieniądze :-)))))
        • Gość: amrita Re: ja się nie czepiam ;-) (krótkie) IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 15.09.03, 21:08
          kochana!!!
          a co kasa ma do godności???
          albo jedn albo drugie:(((((((((
          a dla niektorych to nie ma dylematu
          kasa rulez
          niestesty:((((((((((((((((((((((((((((((999
          • hanya oj Amrito :) 15.09.03, 21:32
            Gość portalu: amrita napisał(a):
            > kochana!!!
            nie jestem kochana ;), tylko hanya, przez samo "h" i igrek :)

            > a co kasa ma do godności???
            > albo jedn albo drugie:(((((((((
            > a dla niektorych to nie ma dylematu
            > kasa rulez
            > niestesty:((((((((((((((((((((((((((((((999
            ej, no, nie zgadzam się, są ludzie którzy mają kasę i mają godność,
            np. ja dzisiaj :)
            pozdrawiam, hanya na walizkach


            • Gość: amrita Oj Hanju!! IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 15.09.03, 21:39
              kochana to tzw. zwrot grzecznopściowy,
              ale do rzeczy...

              nie mówie że wszyscy co mają kasę nie mają godności!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              ni przesadzajmy!!!!!!!!!!
              mówie o niektoych aktorkach!!!!!!!!!
              • aard Wykrzykniki... O/T 16.09.03, 10:50
                Naprawdę tyle aż Ci ich potrzeba, Amritko?
            • mewaa Hanya... 15.09.03, 21:40
              ...i Ty tak serio z tym Marsem? :))), że już na walizkach siedzisz? Może
              lepiej nie wyjeżdżaj co?

              pozdr, mewaa, nie na walizkach
    • mo_b Re: ja już nie nadążam ;-) (dłuuuugie) 16.09.03, 12:36
      Aktorstwo to taki emocjonalny, okrutny zawód
      /najczęściej zawód permanentny/.Panienki wyklówają się wciąż od nowa
      i znów a potem znowu.
      Czasami im się trochę pieprzy to co wymyśliły z tym czym są naprawdę.
      Kreacja własnej kreacji dla siebie dla innych dla pieniędzy - biedne
      przestraszone zwierzątka.
      Rano próba w Molierze wieczorem chałtura dla pieniędzy.
      Rano wybrały by intelekt wieczorem szmal.
      I niektóre wybierają i już nie wiedzą naprawdę co wolą...
      więc na obiad idą z neutralnym ale dobrym w łóżku i już odprężone
      wiczorem mogą znów wybierać.
      BIEDNE PRZESTRASZONE ZWIERZATKA tyle że mają większe możliwości.
      To aktorki ... reszta- jeszcze głupiej.
      mo_b dawniej mo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka