Dodaj do ulubionych

Nasi kochani rodzice

IP: *.unregistered.formus.pl 08.01.02, 15:34
Moja mama jest osobą, która żyje wyłącznie emocjami. Lubi pomagać ludziom, ale
gdy ktoś nie odwdzięcza się czuje się zraniona i zdradzona. Płacze, cierpi i
jest ogólnie nieszczęśliwa. Według niej nikt jej nie rozumie i niemalże nikt
nie kocha. A najgorszą osobą jestem ja - jej córka. Nie zabieram jej do kina,
nie rozmawiam z nią itd. Nie jestem wdzięczna za to co od niej dostałam i
ciągle nią manipuluję. Gdy zaproszę ją na obiad, to na pewno tylko po to, żeby
coś od niej uzyskać. Gdy ona mnie zaprosi na obiad, to czuję się u rodziców w
domu jak gość ( od 8 lat mieszkamy osobno). Gdy pytam czy jej pomóc odmawia, bo
lubi gotować, ale później zawsze podkreśla jaka jest zmęczona i przez
wszystkich wykorzystywana. Przykłady mogłabym nożyc, ale po co.
Po każdej rozmowie z nią jestem po prostu zdołowana. I przy każdej rozmowie
słyszę, że jest najlepszą matką pod słońcem. Inne nie chcą pilnować wnuków (
prosimy ją średnio raz na trzy miesiące), gotować obiadów i w ogóle są wygodne.
A ja nie ponoć nie doceniam.
Jak wyglądają wasze relacje z rodzicami ?
Obserwuj wątek
    • perry. Re: Nasi kochani rodzice 08.01.02, 15:41
      Hmm, powiem tyle, że relacje z moją mamą (tata zmarł w 1990) stały się
      poprawne, wręcz partnerskie dopiero gdy wyprowadziłem się nie tyle od niej, co
      z kochanej Łodzi. Mieszkam sam juz od +- 1992/3 roku, ale dopiero od 1998 i ja
      mam spokój i moja mama wie, że ma syna a nie dziecko (w tym "toksycznym"
      sensie).

      I niech tak zostanie :-)

      Pozdrawiam - Perry
      • Gość: geograf Re: Nasi kochani rodzice IP: 10.0.219.* 08.01.02, 17:46
        u mnie jest całkowicie inaczej niż u pazy, na szczęscie..:)) ale nie zazdroszczę i współczuję i życzę zmiany jej zachowania...
        • kropka. Re: Nasi kochani rodzice 08.01.02, 18:39
          Wiesz co, Pazo? sądzę, że nic już na to nie poradzisz. Po prostu - przyjmij, że
          tak jest i przestań się przejmować.
          Są ludzie, którzy są szczęśliwi, jak są nieszczęśliwi. Mam w rodzinie podobną
          osobę, dla której nie ma większej przyjemności, niż być chorą, zatyraną,
          nieszczęśliwą, upokarzaną. Nie ma większej przykrości, jak powiedzieć
          jej "świetnie dziś wyglądasz". A powiedz: "jesteś ostatnio bardzo blada" -
          rozkwita!!! Też często słyszałam, że "poświęciła się dzieciom". Do czasu, gdy
          nie wytrzymałam i zapytałam, kto miał się jej dzieciom poświęcić? Sąsiadka?
          Obraziła się, ale pomogło. Przynajmniej przy mnie "nie poświęca się".
          Trudno. Ten typ tak ma i nic nie poradzisz. Przyjmij to jako cechę charakteru.
          Męczącą dla otoczenia, ale można się przyzwyczaić. Czego ci życzę :))
          Pozdrawiam
          • geograf Re: Nasi kochani rodzice 08.01.02, 18:42
            a czy jest jakiś termin lekarski określajacy takich ludzi, bo to altruiści chyba nie sa??? a może altruistomasochiści???
            • kropka. Re: Nasi kochani rodzice 08.01.02, 18:57
              wystarczy sadomasochiści. Katują siebie i najbliższych.
    • Gość: Paza Re: Nasi kochani rodzice IP: *.unregistered.formus.pl 09.01.02, 10:46
      W tym wszystkim muszę pamiętać, że to moja mama i przeciez ją kocham i jet mi
      jej czasem bardzo żal.
      Psychologowie nazywają to czego wymaga ode mnie moja mama syndromem
      niedojrzałości rodziców, którzy siadają swoim dzieciom na kolanach i wymagają
      opieki i wsparcia jak małe dziecko. A ja już mam swoje dziecko. Jedyne co wiem
      na pewno, to że nie mogę być w przyszłości dla mojego dziecka takim ciężarem.
    • Gość: saida Re: Nasi kochani rodzice IP: 217.98.120.* 09.01.02, 13:30
      moja mama wciaz traktuje mnia jak mała dziewczynke z wielka kokarda we
      włosach,chociaz te czasy dawno juz mineły.Wyjechałam z domu majac lat 15 i tyle
      lat chyba juz zawsze bede miec w pojeciu moich rodziców.
      Niestety przychodzi taki czas kiedy trzeba powiedziec(chociaz serce boli),ze ma
      sie juz swoje zycia i własny na nie poglad.Ja przez długi czas czułam sie w
      pewnym sensie winna ,ze opusciłam dom i nie dałam rodzicom "nacieszyc "sie
      kochana córeczka dłuzej.Miałam zal do siebie ,ze nie jestem dobra córka,ze
      ciagle narazam ich na stres itp.Pewnego dnia jednak zrozumiałam ,ze to nie ja
      jestem nie w porzadku...postawiłam na swoim wbrew wszystkim i wszystkiemu
      i...zdobyłam ich wieksze zaufanie i zrozumienie.Od jakiegos czasu zarówno mama
      jak i tato STARAJA SIE widziec we mnie dorosła ,odpowiedzialna kobiete...trzeba
      tylko zaryzykowac i "wykrzyczec",co nas meczy i drazni...to naprawde działa.
      ....z pozdrowieniami...
      saida
      • Gość: geograf Re: Nasi kochani rodzice IP: 10.0.219.* 09.01.02, 17:27
        podziwiam saido- nie łatwo jest sobie uświadomic takie rzeczy... podziwiam i gratuluje
    • Gość: marek Re: Nasi kochani rodzice IP: *.sympatico.ca 09.01.02, 17:48
      Niestety, to sie odnosi to wiekszosci rodzicow: matki manipulatorki, ojcowie
      jak warzywa, im przytakujacy. Spoleczenstwo jest zbyt tolerancyjne i lagodne
      wobec rodzicow. Wychowac dziecko to wielka odpowiedzialnosc, do tego trzeba sie
      przygotowac. Mam nadzieje ze nowy rok i nowe tysiaclecie beda pod znakiem
      prawdziwej, dobrze zrozumianej milosci do dzieci, bo jej bardzo brak na tym
      swiecie. Szczesliwego Nowego Roku dla wszytkich!
      • kropka. Re: Nasi kochani rodzice 09.01.02, 18:57
        no cóż... jestem córką i matką, więc przypomnę powiedzonko:
        Pół życia zatruwają nam rodzice, a pół - dzieci ;-)
        Coś w tym jest.
        Pozdrawiam
        • Gość: marek Re: Nasi kochani rodzice IP: *.sympatico.ca 09.01.02, 19:01
          kropka. napisał(a):

          > no cóż... jestem córką i matką, więc przypomnę powiedzonko:
          > Pół życia zatruwają nam rodzice, a pół - dzieci ;-)
          > Coś w tym jest.
          > Pozdrawiam

          Wlasnie problem tkwi w takiej postawie. A co do bycia matka, to zawsze mamy
          wybor - i nikt nie bedzie nam zycia "zatruwal".
          • geograf Re: Nasi kochani rodzice 09.01.02, 19:10
            oj tu traca o nieprzyjemne tematy, zwłaszcza w czasie głębokiego niżu demograficznego w Polsce;)
            czyżbyś nie lubił dzieci???
          • kropka. Re: Nasi kochani rodzice 10.01.02, 10:57
            Jasne! Np. utopić. Ale niestety, nie mam tak dużego wiadra.
            Przy okazji tej dyskusji zapytałam swoje dzieci jaką, ich zdaniem, jestem mamą.
            Odpowiedziały zgodnie: idzie wytrzymać.
            To chyba nie jest tak źle :))
            • Gość: marek Re: Nasi kochani rodzice IP: *.sympatico.ca 10.01.02, 20:41
              kropka. napisał(a):

              > Jasne! Np. utopić. Ale niestety, nie mam tak dużego wiadra.
              > Przy okazji tej dyskusji zapytałam swoje dzieci jaką, ich zdaniem, jestem mamą.
              >
              > Odpowiedziały zgodnie: idzie wytrzymać.
              > To chyba nie jest tak źle :))
              A moze po prostu nie robic dzieci! Topienie jest zbrodnia, nie robienie tylko
              osobistym wyborem. A co do nizu demograficznego, to znaczy on moze to ze Polska
              wychodzi ze sredniowiecza, ludzie maja mozliwosc wyboru. I zycze troche ambicji :
              zamiast byc tylko do wytrzymania, postarac sie o cos wiecej.

              • ninna Re: Nasi kochani rodzice 11.01.02, 17:52
                Gość portalu: marek napisał(a):
                > A moze po prostu nie robic dzieci! Topienie jest zbrodnia, nie robienie tylko
                > osobistym wyborem. A co do nizu demograficznego, to znaczy on moze to ze Polska
                >
                > wychodzi ze sredniowiecza, ludzie maja mozliwosc wyboru. I zycze troche ambicji
                > :
                > zamiast byc tylko do wytrzymania, postarac sie o cos wiecej.

                Spytam sie tylko jedna rzecz. Gdy wszyscy beda mysleli tak jak ty, kto bedzie
                pracowal gdy ty bedziesz stary i pujdziesz na emeryture? Kto bedzie sie opiekowal
                toba gdy bedziesz tak stary, ze nie bedziesz mogl sam sie podetrzec gdy bedziesz
                sral? Nie mowie, ze to jest obowiazkiem dzieci, ale gdy wszyscy beda mysleli jak
                ty nie bedzie nowej generacji.. Nie wiesz, ze na zachodzie to jest problemem?
                Jest za duzo starych ludzi a za malo mlodych.. Gdy jest za malo mlodych, to nie
                tylko jest za malo osob co sie moga opiekowac starymi. Jest tez za malo osob co
                placa podatki i nie starcza na emerytury dla staruszkow. Na razie nie jest az tak
                zle, ale panstwa widza co sie dzieje i domyslaja sie, ze tak w przyszlosci
                bedzie. U nas prawie blagaja kobiety na kolanach rzeby rodzily dzieci.

                pozdrowka
                NINNA
        • Gość: paza Re: Nasi kochani rodzice IP: *.unregistered.formus.pl 10.01.02, 09:08
          Jeszcze zanim zaszłam w ciążę wiedziałam (wsparta wieloma książkami
          reprezentującymi różne poglądy o wychowaniu dziecka), że chce urodzić dziecko,
          wychować je najlepiej jak umiem i oddać światu. Wiem, że to trudne, ale staram
          się być matką, która ma własne życie.
          Przyjdzie chwila, gdy Córcia moja kochana zamiast świąt z rodzicami wybierze
          narty z jakimś przystojniaczkiem- ale przecież taka jest kolej rzeczy.
          Sama sobie życzę wytrwałości.
          A wszystkich, którzy mają i tych normalnych, i tych nie zupełnie rodziców
          pozdrawiam.
          • kropka. Re: Nasi kochani rodzice 10.01.02, 11:09
            Gość portalu: paza napisał(a):

            > Przyjdzie chwila, gdy Córcia moja kochana zamiast świąt z rodzicami wybierze
            > narty z jakimś przystojniaczkiem- ale przecież taka jest kolej rzeczy.
            Jasne. Ale najpierw niech pomoże w przygotowaniu świąt. Tego nie odpuszczaj :))
            A poważnie: wyjazd córki z przystojniakiem jest znacznie większym problemem dla
            taty, niż dla mamy. W każdym z nas tkwi kompleks Edypa i jest to podobno zupełnie
            prawidłowe.
            Pozdrawiam

            • Gość: paza Re: Nasi kochani rodzice IP: *.unregistered.formus.pl 10.01.02, 12:45
              To fakt, tata jest zakochany w maleńkiej królewnie po uszy.
              A przeczytałam kiedyś, że to bardzo dobrze, gdy ojciec traktuje córkę jak
              królewnę, ale jednocześnie musi jej pokazywać, że to matka jest królową jego
              serca. Tylko wtedy daje się dziecku prawidłowy obraz świata i pozwala zachować
              równowagę w rodzinie.
              Forumowicze płci męskiej - CZY DBACIE O SWOJE ŻONY, DZIEWCZYNY, NARZECZONE ?!
          • aksa Re: Nasi kochani rodzice 10.01.02, 11:13
            Na tle waszych wypowiedzi widzę że powinnam podziękować moim rodzicom za
            wyrozumiałość, tolerancję i spokój z jakim mnie wychowali i z jakim układamy
            teraz wzajemne stosunki
            Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka