Dodaj do ulubionych

Protest w Urzędzie Wojewódzkim

IP: *.limes.com.pl 03.07.08, 06:54
a jak tak do pracy chodzę codziennie od 3 lat :)
Ale na szczęście nie pracuję w budżetowce i nie mam bezpośredniego kontaktu z
klientem. Słodkie jest życie informatyka :)
Obserwuj wątek
          • and_nowak Niegrzecznie, ale z sensem 03.07.08, 12:49
            Masz rację, choć jesteś niegrzeczny(a).
            Urzędnicy są sfrustrowani. Również tym, że mało zarabiają. Ale chyba bardziej
            faktem, że niespecjalnie się nadają do innej, lepiej płatnej pracy. Bo gdyby się
            nadawali, to by do niej poszli. Nikt w urzędzie nie pracuje dla idei. Bywają
            nauczyciele z powołania, lubiący nauczać. Jakoś trudno mi obie wyobrazić
            powołanie do stawiania pieczątek...
            • Gość: kasia_pl Re: Niegrzecznie, ale z sensem IP: *.120-246-81.adsl-static.isp.belgacom.be 03.07.08, 13:09
              zgodnie w tym co napisałaś wszyscy urzędnicy są od stawiania
              pieczątek, akurat nie do końca się z tym zgodzę( i żeby uprzedzić
              nie pracuję i nie pracowałam w urzędzie), śa nawet w urzędach ludzie
              dobrze przygotowani i spełniający sie w swojej pracy a którzy z
              racji pracy jaką wykonują są zobligowani ( przez urząd i funkcje
              jakie on spełnia) do noszenia garnitury niemalże codziennie pytanie
              tylko za co je kupić skoro są wymagania, a nie ma na to funduszy. I
              nie mów, że skoro się na to decyduje to niech o tym myśli wcześniej
              bo coś takiego możnaby odnieść do protestów każdej grupy zawodowej.
            • critic Re: Niegrzecznie, ale z sensem 03.07.08, 13:11
              Skoro urzędnicy są wg ciebie tylko do "stawiania pieczątek", to dlaczego
              potencjalnym kandydatom stawia się horrendalne wymagania - zazwyczaj ukończone
              studia wyższe (prawo/administracja/socjologia itp) + w zależności od wydziału od
              jednej do kilku specjalizacji, a na dobitkę jeszcze (w przypadku niektórych
              stanowisk) 5 lat doświadczenia?

              Pokaż mi teraz osobę, która spełnia te wymagania i będzie chętna pracować za
              1600 BRUTTO (bo takie jest wynagrodzenie przeciętnego urzędnika).
              Zwiększenie wynagrodzeń jest niezbędne aby przyciągnąć do tej pracy ludzi z
              kwalifikacjami - inaczej urzędy będą nadal funkcjonować tak jak teraz (albo
              jeszcze gorzej - zdolni ludzie, którzy dostali pracę w urzędzie pracują 2-3 lata
              i uciekają do sektora prywatnego, bo tam zarobią co najmniej 3x więcej. A kto
              zostaje to wiadomo).
              • Gość: TheMoth Re: Niegrzecznie, ale z sensem IP: 217.17.32.* 03.07.08, 13:33
                no coś ty nie wiesz jak wygląda chyba rekrutacja do urzędu
                ciekawe stanowiska są obstawiona przez pociotów, wymagania dopasowuję się do
                kwalifikacji danego persona (nie mów mi że nie bo wiem to na pewno- komu innemu
                możesz wciskać ciemnotę)
                a stanowiska nieciekawe są dla plebsu, ale z takiego miejsca nigdy nie
                awansujesz, bo cię rodzinka nie przepuści przez sito
                • critic Re: Niegrzecznie, ale z sensem 04.07.08, 14:32
                  Tak się składa że wiem. Mój znajomy ogłasza już czwarty nabór na konkretne
                  stanowiska - poprzednie trzy nabory były bezskuteczne, ponieważ zgłosiły się po
                  2-3 osoby, z których żadna nie spełniała wymogów formalnych i nie mogła zostać
                  zatrudniona. Czasy, w których trzeba było mieć znajomości żeby dostać pracę w
                  urzędzie dawno minęły.

                  P.S. Cały czas mowa oczywiście o urzędach wojewódzkich. Samorząd to zupełnie
                  inna bajka.
                • Gość: Roland Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:27
                  Nie rozumiem kompletnie pytania... Do kogo? Do nikogo. Chcesz paszport:
                  wypełniasz formularz, system przetwarza i wysyła powiadomienie, żeby odebrać...
                  tyle. Nie ma nikogo, do kogo należy kierować prośbę. Chcesz decyzję? Wypełniasz
                  formularz, który trafia do urzędnika (no tak... 10% obecnego składu trzeba
                  zostawić), ten zatwierdza. Ty dostajesz powiadomienie i tyle. Jak masz podpis
                  kwalifikowany to nawet decyzję dostaniesz przez internet.
                  I jakoś w krajach takich jak Estonia, Finlandia to działa. Tylko u nas nie można
                  się doczekać...
                  • vazz Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy 03.07.08, 13:33
                    Gość portalu: Roland napisał(a):

                    > I jakoś w krajach takich jak Estonia, Finlandia to działa. Tylko u nas nie możn
                    > a
                    > się doczekać...

                    No bingo! Tylko, że informatyzacja, wiąże się z większą ilością informatyków-
                    teraz idź poszukać chętnych informatyków do pracy w urzędzie za te pieniądze ;)-
                    tak czy siak "dupa zawsze z tyłu"
                    • Gość: Roland Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:39
                      A kto powiedział, że za te same pieniądze? Większe i to bardzo dużo większe. Ale
                      po pierwsze do utrzymania ruchu nie potrzeba ich aż tak dużo. Po drugie, samo
                      wdrożenie jest operacją jednorazową + periodyczne modernizowanie infrastruktury.
                      Wyjdą ogromne oszczędności. Uwierz mi - ja jestem informatykiem :) Więc wiem
                      jaki w tym drzemie potencjał...
                          • Gość: zadowolony POlak Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: 212.191.200.* 03.07.08, 14:21
                            trochę kiepsko kombinujesz ;) niby powinno być tak, że...wypełniasz
                            formularz, przesyłasz internetem, a system przyjmuje, potwierdza
                            odbiór, przetwarza i wypluwa paszporrt lub inne zaświadczenie?????
                            Czyli, że dostajesz żaświdczenie, paszport o takiej treści jak dane,
                            które podałeś, tak??? i nikt tego nie sprawdza??? system??? zbyt
                            wiele się na oglądałeś filmów futurystycznych ;) może takie kraje
                            jak Estonia (kilka osów na krzyż) maja wszystkie (jestem pewien, że
                            nie) dane dotyczące wszystkich mieszkańców i wszelkich sytuacji,
                            których dotyczyć mają zaświadczenia???
                            bomba!!!!!!!!!! eureka!!!!!!!!!!!
                            odkrywco, toż to przełomowa koncepcja urządzenia administracji
                            publiccznej ;)
                            gdyby tez można było ten pomysł opatentować ;) jak świetnie, jedynie
                            kom
                            przykro mi, że tacy ludzie jak Ty nie wsytdzą się swoich
                            idiotycznych pomysłów i przedstawiają je na forum publicznym.
                            swoją drogą, masz marne pojęcie o administracji publicznej
                            (podejrzewam, że nie tylko o tym) skoro dla Ciebie sprowadza się ona
                            do wydawania paszportów, zaświadczeń...no i "stemplowania"
                            oczywiście
                            • Gość: Roland Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: *.otp.pl 03.07.08, 14:35
                              Zgadza się. W bazach danych w Polsce już teraz jest wystarczająco dużo danych,
                              aby wiele zaświadczeń wydać automatycznie. Zapewniam Cię że US wie o tobie
                              wszystko, że nie wspomnę o służbach typu dawny UOP (wiem co piszę natomiast nie
                              napiszę NIC więcej!). Zaświadczenie to jest potwierdzenie danych które są w
                              bazie i nic więcej. Do weryfikacji dokumentów też niewiele potrzeba, bo jak
                              wypełnisz formularz na dowód to co tam masz? PESEL? Ten już dawno jest a bazie.
                              Co jeszcze? Nic. Zameldowanie? Jaki problem (pomijając, że nie powinno go być w
                              dowodzie). Gdzie widzisz problem?
                              I nie chodzi tu o to jakie mam pojęcie o administracji. Chodzi o to, że wiele
                              rzeczy, które mnie teraz angażują mocno, kiedy je muszę wykonać, mógłbym wykonać
                              w domu. Jest oczywiście sprawa zarządzania i wydawania decyzji w sytuacji, kiedy
                              urzędnik musi dokonać oceny, czy interpretacji. I tylko w takich przypadkach
                              urzędnik powinien być potrzebny.
                              Oczywiście świat nie jest idealny i w pewnym stopniu interfejs pomiędzy
                              obywatelem a urzędem będzie zawsze przypominał okienko. Ale to powinno być
                              marginalne zjawisko.
                              Jeśli pytasz o pojęcie o administracji. Nie mam, prawda. Natomiast jestem pewny,
                              jak większość Polaków, że musi się to zmienić. Polska wymaga bardzo głębokiej
                              deregulacji. Szkoda, że żadna z socjalistycznych partii w Polsce nie zrobi w tej
                              sprawie nic. A niesocjalistycznych (czy też nie populistycznych) po prostu nie ma.
                              • Gość: zadowolony POlak Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: 212.191.200.* 03.07.08, 15:06
                                Co do pierwszej części Twojej odpowiedzi - nie komentuję bo nie mam
                                pojęcia ile danych o nas posiada już Państwo.
                                Co do drugiej części - zgadzam się z Tobą.
                                Jestem jak najbardziej za deregulacją!!!
                                Administracja w Polsce niewiele zmieniła się od czasów PRL-u.
                                Wszystkie dotychczasowe rządy nie dotykały tego problemu, tak jak
                                zreszta nie brały się z rozwiązanie innych m.in. górnictwo,
                                stocznie, słuzba zdrowia itd.
                                Nie zgadzam się tylko z generalizowaniem.
                                Nie wszyscy urzędnicy to idioci, którzy nic nie robią.
                                Poznałem zarówno tych, którzy podchodzą do wykonywanej pracy
                                dynamicznie i z pasją (naprawdę. Sa dobrze wykształceni i bardzo
                                chcieliby zmienić zasady funkcjonowania administracji i przez to jej
                                użyteczność i odbiór w sppoełczeństwie.
                                Spotkałem jednak również takich, którzy rzeczywiście nic nie robią,
                                unikają pracy (sa w tym dobrzy!) i są niekompetentni na maksa.
                                Wielokrotnie powtarzałem głośno w różnych dyskusjach (choc było to
                                wtedy bardzo niepopularne) prowadzonych w rozmaitych środowiskach o
                                potrzebie dokonania reorganizacji administracji i wiążących się z
                                tymj zwolnień.
                                Ale to temat rzeka...a na to chyba nie ma tu miejsca.
                                Mam nadzieję, że zmiany nastąpią i będą to zmiany na lepsze.
                                POzdrawiam
                                • Gość: Roland Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: *.otp.pl 03.07.08, 15:12
                                  Ale ja nie generalizuję i nie twierdzę, że urzędnicy to idioci. Nie twierdzę też
                                  że nic nie robią, chociaż to co robią jest raczej dla nas szkodliwe. Twierdzę
                                  natomiast że potrzebujemy ich ok. 10% stanu obecnego. I w tym bardzo może pomóc
                                  informatyzacja, ale warunkiem jest znacząca deregulacja (no w każdym razie to
                                  bardzo uprości informatyzację).
                                  I ja niczego więcej nie twierdzę.
                                  • Gość: RM Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: 212.160.143.* 04.07.08, 09:07
                                    Gadasz jak kandydat na prezia.
                                    Później zderzenie z rzeczywistością i wszystkie idee w d...ę.
                                    By zaistniała automatyzacja, trzeba wszystkie dane z papieru (urodzenia, zgony,
                                    wyroki itp. itd.) przenieść do elektronicznych baz danych. W skali naszego kraju
                                    są to astronomiczne ilości danych. Same urzędy stanu cywilnego mają SETKI
                                    MILIARDÓW wpisów w rejestrach. Każde USC ma kartoteki sięgające często setki lat
                                    w tył. Ile trzeba czasu na przeniesienie tych danych? Dziesiątki lat. Podobnie
                                    jest z innymi rejestrami.
      • Gość: xyz Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: *.chello.pl 03.07.08, 08:37
        Jak dla mnie to mogą siedzieć nawet w walonkach. Moim osobistym zdaniem to
        ostatnia grupa społeczna która powinna dostać podwyżkę - utrudnianie ludziom
        życia, brak kwalifikacji, obijanie się w pracy i brak odpowiedzialności za swoje
        czyny. Pracowałem kiedys w takim miejscu i doskonale wiem jak to wyglada. Jeśli
        są tacy wspaniali i nieszczesliwi to proponuje im poszukac sobie innej lepiej
        platnej pracy bez znajmosci i sie w niej utrzymac. Ja musialem sobie sam radzic
        w zyciu i ciezko zapracowalem na to co mam obecnie. W mojej pierwszej "pracy"
        nie zarabialem nawet 500zł czyli tyle ile chcą podwyżki a nie narzekalem tak jak
        oni....
        • real_mr_pope Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy 03.07.08, 12:14
          > ostatnia grupa społeczna która powinna dostać podwyżkę

          I w ten sposób obiera się najprostszą drogę do zakonserwowania takiego stanu
          rzeczy. Niska płaca to i ludzie niewykwalifikowani. Błędne koło, które służy
          tylko zatrudnionym w magistracie dyletantom. Ale jeżeli Tobie to odpowiada, to
          przynajmniej nie narzekaj potem:)
        • critic Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy 03.07.08, 13:17
          Brak kwalifikacji, hę? Skoro są tylko od "przybijania pieczątek", to czemu w
          naborach stawia się np. takie wymagania:

          "Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu

          Dyrektor Generalny
          poszukuje kandydatów na stanowisko:

          inspektora wojewódzkiego

          w Oddziale Spraw Społecznych
          w Wydziale Polityki Społecznej WUW w Poznaniu nr ref. 126/08

          Główne obowiązki:
          • nadzór nad działalnością placówek opiekuńczo-wychowawczych i ośrodków
          adopcyjno-opiekuńczych
          • badanie i ocena realizacji zadań w zakresie przestrzegania standardów usług
          opiekuńczo-wychowawczych
          • przeprowadzanie wizytacji całodobowych placówek opiekuńczo-wychowawczych oraz
          oględzin obiektów placówek
          • kompletowanie i ocena dokumentów związanych z wydawaniem zezwoleń na
          prowadzenie całodobowych placówek opiekuńczo-wychowawczych, przygotowywanie
          projektów zezwoleń
          • prowadzenie rejestrów placówek opiekuńczo-wychowawczych oraz ośrodków
          adopcyjno-opiekuńczych
          • nadzór pedagogiczny w odniesieniu do wychowawców i innych pracowników
          pedagogicznych zatrudnionych w placówkach opiekuńczo-wychowawczych i ośrodkach
          adopcyjno-opiekuńczych, na podstawie przepisów ustawy Karta Nauczyciela

          Wykształcenie:
          wyższe magisterskie na kierunkach: pedagogika, pedagogika specjalna, psychologia
          lub politologia o specjalności profilaktyka społeczna i resocjalizacja

          Wymagania konieczne:
          • minimum trzyletni staż pracy w zawodzie pedagoga lub psychologa albo w
          zakresie resocjalizacji
          • specjalizacja z zakresu organizacji pomocy społecznej lub deklaracja jej
          ukończenia
          • znajomość Kodeksu postępowania administracyjnego, kodeksu cywilnego, kodeksu
          rodzinnego i opiekuńczego
          • znajomość ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz ustawy o ochronie
          danych osobowych
          • znajomość zasad funkcjonowania administracji rządowej i samorządowej
          • znajomość przepisów regulujących funkcjonowanie pomocy społecznej
          • znajomość ustawy o służbie cywilnej i kodeksu etyki służby cywilnej ".
          (źródło: www.poznan.uw.gov.pl).

          Pomyśl trochę zanim napiszesz stek bzdur, to naprawdę nie boli.
      • Gość: krog Mam nadzieję, ze ta "biurowa małpa" przystawi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 09:52
        kiedyś bez czytania i analizy pieczątkę, która spowoduje, ze np. pod twoim
        domem powstanie stodoła z oborą na np. 100 krów. Miłych zapachów życząc.

        Niestety tylko nieuki sa w stanie takie bzdury pisać. Nie chcąc sie kiedyś uczyć
        nic w życiu się nie osiągnęło,a teraz ma sie pretensję do całego świata, tylko
        nie do siebie. Nie jestem urzędnikiem tylko właścicielem kilkunastoosobowej
        firmy budowlanej, miałem lepsze i gorsze przygody z urzędnikami (raz bardzo złą,
        ale takiego prostactwa i chamstwa nie cierpię. Krótko mówić, nie chciało sie
        kiedyś uczyć? Miej bałwanie pretensje do siebie.
      • Gość: samorzadowiec Re: Jaka praca taka płaca - biurokratyczne małpy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.08, 11:33
        i takei jest polskie wyobrazenei o pracy w urzedach,ludzi enei
        generalizujcie,wiadomo sa stanowiska,gdzie ludzie sie nei
        pzreparcowuja,ale sa tez takie, gdzie jest full roboty i nie idzie
        tego obrobic na czas.

        Za to w firmach ludzie pracuja jak roboty male napedzane chlebkiem i
        oczywiscie bez kawusi.

        Ludzie pzrerstancie takie bzdury wypisywac, tutaj pracuaj ludzie
        wyksztalceni,doswiadczeni i nalezy im sie tez szacunek.
      • kakens Re: Protest w Urzędzie Wojewódzkim 03.07.08, 08:10
        Przypominam, że to media i opozycja za kadencji PiS nakręcały spiralę protestów.
        Wtedy wszyscy protestujący byli ok, bo walczyli z kaczyzmem, teraz nie są już
        potrzebni. Fajnie było fotografować się w białym miasteczku, chodzić na marsze?
        BTW. gdzie jest inicjatywa uczniowska, czyżby nagle poziom edukacji tak się
        poprawił?
      • Gość: osx86 Moja matka po studiach administracyjnych ma 1500zł IP: *.csk.pl 03.07.08, 07:49
        Moja matka po studiach administracyjnych ma w Urzędzie Wojewódzkim niecałe
        1500zł. Do tego dochodzą czasem niepłatne soboty... 4 z 6 osób tam zatrudnionych
        odeszło, w wyniku stresów, małych zarobków i niemiłej atmosfery. Zostały 2
        kobiety, każda z nich pracuje jak za 3, a zarabiają nadal śmieszne 1500zł...
        Mama często przynosi do domu jakieś papiery i w domu właśnie pracuje (nie mówiąc
        o tym, że od dłuższego czasu chodzi wkurzona jak * sto pięćdziesiąt*).
        Pomyślcie zanim wcześniej coś napiszecie, albo popracujcie w UW - POWODZENIA!
          • Gość: osx86 Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.csk.pl 03.07.08, 08:24
            "...i obijasz się do końca dnia" hahaha to się uśmiałem... może chcesz
            popracować w UW - wydawanie zaproszeń Polakom na wjazd cudzoziemców do naszego
            kraju, wydalanie ich z Polski - często po nocy dzwonią, jak kogoś na granicy
            złapią, żeby mama przyjechała i napisała wydalenie.
            W wieku 48 lat? Już szukała - w sumie podobna robota w Straży Granicznej, ale to
            podobna robota - podobnie płacą, a rozbieżność w godzinach pracy sięga 24 godzin...
          • Gość: no name Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.4web.pl 03.07.08, 09:10
            > to niech twoja mama zmieni pracę jeśli cokolwiek potrafi innego
            robić

            słuchaj debilu, studiowaleś administarcję ? Od razu widac, z e nie,
            ja też nie, ale za to sporo moich znajomych już tak. Te studia to
            mnówstwo cholernego rycia na pamieć idiortycznego polskiego
            prawa,które charakteryzuje się tym , z e nie zmienia sie przepisów ,
            ale co rok dodaje odnosnik, który uchyla coś tam, gdzieś tam.
            Szczerze, to współczuje ludziom, którzy w ogóle chcą to studiować,
            nie dosc, ze nudne, to jeszcze na 100% zetkna sie z tkaimi pacanami
            jak ty, którzy uwazaja, ze zjedli wszystkie rozumy i zeby byuc
            urzędnikiem mozna mieć podstawówkę.

            Nie znoszę takich typów- bo jesteś z tych samych, którzy mówią to o
            nauczycielach. Proszę - skończ sobie filologię polka na klasycznym
            uniwersyctecie, pogadamy wtedy czy te studia to czytanie ksiązeczek.
                • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:16
                  To nie chodzi o genialność. Jeśli jakiś szef uzna, że potrzebny jest mu taki
                  specjalista to go weźmie i sowicie zapłaci. Sęk w tym, że zapotrzebowanie jest
                  znacznie mniejsze niż ilość potencjalnych chętnych. Ponadto kończenie tylko
                  kierunku, np. administracja, bez dodatkowych kierunków jest wg mnie lekkomyślnością.
                  BTW: W DE magister musi zrobić dwa fakultety...
                        • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 14:08
                          Poruszasz temat-rzekę na osobną dyskusję. Dodam tylko, że drugi fakultet bardzo
                          dobrze zabezpiecza kompetencje studenta. Może on się zajmować znacznie szerszą
                          dziedziną a nawet ją zmienić dość łatwo w odpowiedzi na żądania rynku.
                          Sam wiem na przykład będąc programistą, że do tego fachu potrzebna jest
                          gruntowna wiedza nie tylko z zakresu programowania, ale także dziedziny dla
                          której się programuje...
                          • Gość: RM Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: 212.160.143.* 04.07.08, 09:24
                            Roland, czytam Twoje posty i tak sobie myślę... ile Ty masz lat ? 15?
                            Praca nie jest tylko po to by zarabiać kasę. Są też inne mniej przyziemne motywacje.
                            Aby pracować, trzeba wiedzieć co się robi. By wyprodukować urzędnika, potrzeba
                            jakieś trzy lata praktyki. A twoja metoda na wszystko to "zmień pracę", "zwolnij
                            się" itp.
                            Świat obecnie jest tak skonstruowany, że potrzeba w nim urzędników. W interesie
                            każdego z nas jest, by to byli kompetentni ludzie.
                            Jest tylko małe ale... im trzeba zapłacić. W dodatku, jeżeli są niezbędni to
                            trzeba im dobrze zapłacić.
            • plosiak Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 03.07.08, 10:50
              Skoro Twojej mamie odpowiada wynagrodzenie 1500 zł i praca za 3 osoby,
              przynoszenie roboty do domu, to z całym szacunkiem na magistra nie zasługuje.
              Nie liczy się dyplom, ale umiejętność myślenia i kwalifikacje. Pracowałem w 2
              urzędach - ale za pierwszym razem na studiach. I po 3 miesiącach kierownik z
              20-letnim stażem pracy mnie się pytał, jaką decyzję podjąć. Jak przychodził ktoś
              z awanturą, to ja będąc na trzecim roku studiów szedłem tłumaczyć, bo reszta nie
              potrafiła zrozumieć treści ustawy. Takie są realia. Ale ja po studiach zmieniłem
              pracę. Nie siedzę za 1000 zł i nie płaczę. I nie mówcie proszę o ogromie pracy.
              Pamiętam, jak z koleżanką w pokoju oglądaliśmy na kompie 4 filmy dziennie. Pracę
              można było spokojnie wykonać w 3-4 dni na cały miesiąc.

              Ale ja stwierdziłem, że za moje kwalifikacje 1000 zł po studiach to jak "kop w
              ryj" i pracuję w prywatnej firmie, gdyby nie urlop, to bym nawet nie miał czasu
              posta zamieścić.
              • Gość: no name To nie moja matka, kolego. IP: *.4web.pl 03.07.08, 11:14
                Jakbyś w ogóle czytał, to na co odpisujesz, to zauwazyłbyś, z e to
                nie ja opisywałam moją matkę pracującą w administracji.

                A co do takich postów jak ten, mam jedną jedyną uwage .

                ZAWSZE, kiedykolwiek pojawia się temat podwyżek dla nauczycieli,
                lekarzy , pielęgniarek i kogokolwiek tam jeszcze czytam tu wpisy -
                oni wszyscy nie zasługują na magistra, to debile, te glupki nic nie
                umieją i dlatego są nauczycielami, lekarze to konowały, które nic
                nie potrafią tylko pacjenta z kasy doją, a pielęgniarki to krowy z
                tłustymi dupami, które w ogóle nigdy nic nie robia. ZAWSZE SA TO
                TAKIE WPISY.


                A potem jak manta - nikt nie kazał być nauczycielem, lekarzem ,
                pielęgniarka - teraz jeszcze urzednikiem. Nie pdooba się to spadac .

                No i spadaja jeden po drugim, a wasze bachory bedą niedługo uczyli
                totalni debile, leczyć was bedą kowale , nie lekarze, a tłuste dupy
                pielęgniarek pojadą przewijać niemeickich staryuszków .

                I wtedy moze się ockniecie z tym waszym pieprzonym, wiecznym
                krytykanctwem,

                • Gość: sesim źle rozumujesz dzieciaczku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 11:53
                  > No i spadaja jeden po drugim, a wasze bachory bedą niedługo uczyli
                  > totalni debile, leczyć was bedą kowale , nie lekarze

                  owszem, totalni debile pozostaną ale w tzw. państwowych placówkach.
                  dobrze znający swój fach i wykonujący rzetelnie swoją pracę pracują
                  w PRYWATNYCH szkołach, szpitalach, klinikach, przedszkolach itd.
                  itd. jakoś tam nikt nie narzeka na płace z jednej strony jak i
                  jakość usług z drugiej.
                  jaki z tego wniosek dzieciaku? ano taki, że państwo jest
                  NIEPOTRZEBNE. a skoro państwo jest niepotrzebne, to i urzędasy są
                  niepotrzebni.
                  • vazz oo to pochwal sie dzieciaczku nową doktryną ;) 03.07.08, 12:12
                    Bo chyba nie opowiadasz sie za libertariańskim modelem państwa,a raczej jego
                    brakiem ,co? Sami mundrzy, a potem płacz, że za mało urzedników ;)

                    miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,5418326,Chcesz_paszportu__Poczekasz_w_dlugiej_kolejce.html

                    No pochwal sie dziecinko do jakiej prywatnej firmy mam sie udać po paszport?
                  • real_mr_pope Re: źle rozumujesz dzieciaczku 03.07.08, 12:18
                    > jaki z tego wniosek dzieciaku? ano taki, że państwo jest
                    > NIEPOTRZEBNE. a skoro państwo jest niepotrzebne, to i urzędasy są
                    > niepotrzebni.

                    Niewiarygodne. Z tego, że w prywatnych firmach są wyższe pensje wyciągnąłeś
                    wniosek, że państwo jest niepotrzebne? Hehe, dobry tekst, dzieciaku:) Myśl o
                    likwidacji państwa dobra, ale człowiek choćby ćwierćinteligentny dochodzi do
                    niej w drodze logicznego rozumowania:)
                • plosiak Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 12:11
                  Buahahahahaha

                  Ty wychodzisz z założenia, że jak się pojedzie w kilkaset autokarów do stolicy i
                  ją rozwali, to uzasadnione będą wcześniejsze emerytury. Jak się przyjdzie w
                  klapkach do pracy, to od razu pensje podskoczą. A ja mam szczerze w 4 literach
                  socjalistyczną mentalność. I nie przeraża mnie wizja wysyłania dzieci do
                  prywatnej szkoły, wykupienia prywatnego ubezpieczenia czy opieki na starość.
                  Obecnie kilkaset złotych z moich zarobków idzie na ub. zdr. - tylko co ja z
                  tego mam ? A za taką kasę w prywatnej formie, to lekarz po 30 minutach do domu
                  przyjedzie, nie będę się musiał użerać z źle opłacaną babą przy okienku w
                  przychodni, nie przyjmie mnie lekarz z kulturą osobistą na poziomie Leppera.

                  Praca człowieka warta jest tyle, ile ktoś za nią zapłaci. Jak ja powiem szefowi,
                  że jak mi nie da podwyżki, to przyjdę w klapkach, to będę od jutra na zasiłku.
                  • vazz Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 12:14
                    plosiak napisał:


                    > Praca człowieka warta jest tyle, ile ktoś za nią zapłaci. Jak ja powiem szefowi
                    > ,
                    > że jak mi nie da podwyżki, to przyjdę w klapkach, to będę od jutra na zasiłku.

                    Jak jesteś kiepskim pracownikiem to tak, jak jesteś dobry to i w stringach
                    będziesz mógł chodzić ;)
                    • plosiak Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 12:24
                      Hehe. Moja praca polega w dużej mierze na kontakcie z ludźmi, nierzadko w obcym
                      języku. Przychodzą cudzoziemcy i chcą założyć spółkę - tłumaczę im co i jak,
                      potem załatwiam formalności. Jeśli potrzebują stałej obsługi prawnej, to również
                      nie ma problemu. Średnio widzę ich stosunek do mnie, jak wyjdę w klapkach. Ci
                      ludzie zawsze są świetnie ubrani, mili, uprzejmi i tego oczekują ode mnie. I
                      wiedzy przede wszystkim, ale dla mnie to oczywistość. Nie wyobrażam sobie, żebym
                      jak pani w urzędzie powiedział nie wiem, muszę się zapytać kierownika, albo mam
                      30 dni na to.

                      NIGDY w życiu nie prosiłem o podwyżkę, a dostawałem już nie jeden raz. A
                      dlaczego ? Bo w pracy pracuję, a nie strajkuję. Po pracy się dokształcam i
                      rozwijam. I szef to dostrzega. Wie, że jak nie on, to przyjdzie jego konkurent i
                      zaproponuje mi lepsze warunki.

                      Nie boję się o pracę, bo wiem jakie mam kwalifikacje i ile są warte. A co
                      potrafi przeciętny urzędnik ? Jestem za tym, żeby ci naprawdę dobrzy,
                      posiadający wiedzę dobrze zarabiali, i to w urzędach. Ale nie rozumiem, dlaczego
                      podwyżkę mają dostać wszyscy. I to po równo. Dlaczego każdy nauczyciel ma
                      zarabiać tyle samo, choć uczniowie jednego są laureatami olimpiad, a podopieczni
                      drugiego ledwo przechodzą do następnej klasy.
                      • Gość: no name Re: To nie moja matka, kolego. IP: *.4web.pl 03.07.08, 12:40
                        to po równo. Dlaczego każdy nauczyciel ma
                        > zarabiać tyle samo, choć uczniowie jednego są laureatami olimpiad,
                        a podopieczn
                        > i
                        > drugiego ledwo przechodzą do następnej klasy

                        Przeciez Ciebie to i tak nie obchodzi , bo najlepsze jest prywatne
                        szkolnictwo i tam pracują wszyscy nauczyciele mądrzy i wykształceni,
                        a cała reszta debili w polskim publicznym szkolnictwie, które
                        organizuje te kretyńskie opilmiapdy ! Madrość wynikajacą z
                        prywatyzacji widac w szczególnosci po polskich prywatnych szkołach
                        wyższych - sam kwiat młodzieży zdobywa wyksztalcenie na najwyzszym
                        poziomie :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                        • plosiak Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 12:48
                          Nigdy tak nie stwierdziłem. Skoro tak uważasz, to Twoja sprawa. Napisałem tylko,
                          że w prywatnych szkołach są dobrzy nauczyciele, bo słabym nikt nie zapłaci, co
                          jest dla mnie logiczne. Ale to wcale nie oznacza, że w publicznych nie ma
                          dobrych, czy nawet lepszych nauczycieli. To tyle na temat wnioskowań logicznych.

                          Odpowiedz mi zatem na moje pytanie. Czy wszyscy nauczyciele/urzędnicy/lekarze
                          powinni zarabiać tyle samo (żeby wątpliwości nie było - lekarze tyle samo co
                          lekarze itd.)? Bo moim zdaniem nie. Można na wiele sposobów ich ocenić i w
                          zależności od wydajności pracy/zadowolenia petentów/pacjentów/uczniów itp.
                          wypłacać wynagrodzenie.
                          • Gość: no name Re: To nie moja matka, kolego. IP: *.4web.pl 03.07.08, 13:47
                            Napisałem tylko
                            > ,
                            > że w prywatnych szkołach są dobrzy nauczyciele, bo słabym nikt nie
                            zapłaci, co
                            > jest dla mnie logiczne

                            A dla mnie to wcale nie jest logiczne. Dobrzy - to znaczy solidni i
                            egzekwujący wiedzę, a zatem wymagający i szczerze powiem, ze rodzice
                            bardzo niechętnie takich widzą, szczegolnie w dziedzinie nauk
                            ścisłych. A w duzej mierze dlatego, ze w szkołach prywatnych w
                            Polsce wcale nie lądują orły, dzieci lekarzy , prawników i
                            nauczycieli, ale czesto rozpieszcozne dzieciaki rodem z rodzin
                            biznesmenów ze wsi (nic nei mam do wsi, chodzi mi o wychowanie i
                            podejscie do wykształcenia). Liczących sie dobrych szkół prywatnych
                            moze w Polsce jest 10.
                            Dobrzy nauczyciele to głownei ci, którzy w szkołach prowadza klasy
                            autorskie z profilowanym programem.
                            • plosiak Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 13:52
                              Gość portalu: no name napisał(a):

                              > Napisałem tylko
                              > > ,
                              > > że w prywatnych szkołach są dobrzy nauczyciele, bo słabym nikt nie
                              > zapłaci, co
                              > > jest dla mnie logiczne
                              >
                              > A dla mnie to wcale nie jest logiczne. Dobrzy - to znaczy solidni i
                              > egzekwujący wiedzę, a zatem wymagający i szczerze powiem, ze rodzice
                              > bardzo niechętnie takich widzą, szczegolnie w dziedzinie nauk
                              > ścisłych. A w duzej mierze dlatego, ze w szkołach prywatnych w
                              > Polsce wcale nie lądują orły, dzieci lekarzy , prawników i
                              > nauczycieli, ale czesto rozpieszcozne dzieciaki rodem z rodzin
                              > biznesmenów ze wsi (nic nei mam do wsi, chodzi mi o wychowanie i
                              > podejscie do wykształcenia). Liczących sie dobrych szkół prywatnych
                              > moze w Polsce jest 10.
                              > Dobrzy nauczyciele to głownei ci, którzy w szkołach prowadza klasy
                              > autorskie z profilowanym programem.


                              Czyli ci najlepsi pracują w tych 10 szkołach prywatnych w Polsce. Albo w
                              zwykłych prowadzą klasy z profilem autorskim. Czyli są najlepsi, dobrzy i cała
                              masą przeciętniaków, którzy zostali nauczycielami, bo im się nie chce pracować.
                              Odbębnią lekcje, dwa razy na semestr przejrzą klasówki i luzik. Ode mnie z klasy
                              w liceum najlepszy koleś jest nauczycielem i się nie kryje z taką postawą. Są i
                              ideowcy, którym się chce. I oni powinni zostać podwyżki, podobnie jak urzędnicy,
                              co się nadają do pracy.
                              • Gość: no name Re: To nie moja matka, kolego. IP: *.4web.pl 03.07.08, 14:07
                                Czyli są najlepsi, dobrzy i cała
                                > masą przeciętniaków, którzy zostali nauczycielami, bo im się nie
                                chce pracować

                                Absolutnie nie. Wystarczy mieć upierdliwego dyrektora i jego
                                popleczników , zacofańca i już mozesz być świetny, z zapałem, po
                                studiach, a nie zrobisz nic, bo udupi cię środowisko. Masz niemal
                                100% pewnosci, ze programu autorskiego nie mozesz mieć wczesniej niz
                                w jakieś 6 -7 lat od rozpoczącia pracy w szkole. To znaczy, ze nic
                                nie robisz i ni chce ci się pracować?

                                Polacy mają tendencje do upraszczanai wszystkiego, przy maksimum
                                złej woli do zmiany czegokolwiek we własnej mentalnosci. Po prostu,
                                jak wszędzie w kazdym zawodzie powinna być jakaś weryfikacja z
                                zewnatrz - ale nie moga to być rodzice, bo neistety na 100%
                                rodziców - 90% powie, z efakt, z edzieciak nicnie umie to wina
                                nauczyciela, chocby ten nauczyciel wypruwał sobie flaki.
                                • plosiak Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 14:21
                                  Gość portalu: no name napisał(a):

                                  > Czyli są najlepsi, dobrzy i cała
                                  > > masą przeciętniaków, którzy zostali nauczycielami, bo im się nie
                                  > chce pracować
                                  >
                                  > Absolutnie nie. Wystarczy mieć upierdliwego dyrektora i jego
                                  > popleczników , zacofańca i już mozesz być świetny, z zapałem, po
                                  > studiach, a nie zrobisz nic, bo udupi cię środowisko. Masz niemal
                                  > 100% pewnosci, ze programu autorskiego nie mozesz mieć wczesniej niz
                                  > w jakieś 6 -7 lat od rozpoczącia pracy w szkole. To znaczy, ze nic
                                  > nie robisz i ni chce ci się pracować?
                                  >
                                  > Polacy mają tendencje do upraszczanai wszystkiego, przy maksimum
                                  > złej woli do zmiany czegokolwiek we własnej mentalnosci. Po prostu,
                                  > jak wszędzie w kazdym zawodzie powinna być jakaś weryfikacja z
                                  > zewnatrz - ale nie moga to być rodzice, bo neistety na 100%
                                  > rodziców - 90% powie, z efakt, z edzieciak nicnie umie to wina
                                  > nauczyciela, chocby ten nauczyciel wypruwał sobie flaki.


                                  Oczywiście zawsze jest winny szef, dyrektor, premier, sejm itd. Jak ktos chce
                                  efektywnie pracować to będzie, najwyżej zmieni szkołę i pójdzie do takiej,
                                  gdzie dyrektor chegoś chce sensownego.
                      • vazz Re: To nie moja matka, kolego. 03.07.08, 12:44
                        Wiesz jaki jest problem z administracją publiczna? Wszyscy wiedza, że urzędnik
                        ma byc miły, kompetentny, poszerzać swoja wiedzę itp. jest to nawet na tyle
                        istotne, że jeden z priorytetów PO KL się do tego odnosi, czyli mamy piękny V
                        priorytet-Dobrze rządzenie- działanie 5.2 Wzmacnianie potencjału administracji
                        samorządowej , lecz szkolenia na nic sie nie zdadzą gdy płace będą kiepskie. Bo
                        jak sami wiecie, za kiepska kasę pracuje sie niechętnie (szukając innej pracy)
                        lub pracują kiepscy fachowcy. Jak pokazują badania przeprowadzone przez Komsję
                        Europejską, w Polsce brakuje od kilku do kilkunasty (niektórzy podają nawet
                        liczbę kilkudziesięciu tysięcy!) urzędników, żeby właściwie rozdysponować
                        fundusze unijne, żeby właśnie prywatne firmy mogły na tym skorzystać. Gospodarka
                        to system naczyń połączonych.
            • Gość: The Moth Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: 217.17.32.* 03.07.08, 13:43
              Ty ćwoku, zwolenniku studiowania administracji, ty gó.. studiowałeś i to widać,
              a twoi znajomi jak nie dostali się na porządne studia (po jakimś wiejskim
              liceum) to i na administracje poszli tylko że nie wszyscy wiedzieli że tam
              trzeba mieć wujka albo ciotkę co najmniej w sekretariacie... a że kilka lat temu
              aspiracje mieli niższe to założyli sobie że popracują w urzędzie ze dwa lata za
              1300 brutto, poopierdzielają się a potem wyjadą za granice kopać rowy albo na
              zmywak. A tutaj szara rzeczywistość. Po administracji gó.. (tyle samo co z
              czasopism i z telewizji) a w urządach siedzą ludzie po socjologii, pedagogice i
              innych takich bo roboty w kraju nie ma, za granice się nie che (bo będą
              odciski), a ciocia tam sprząta to i robotę załatwiła. I teraz człowiek pracujący
              chce coś załatwić, bo podatki płaci więc wymaga, a tu jeden wielki gnój - urząd...
              Tak że nie mów mi śmieciu że nie mam racji bo mamusia za ciebie do urzędu chodzi
              i stoi w kolejkach, jak ty śpisz do 11.00 i nie wiesz z czego żyjesz - bo byś
              takich głupot nie wypisywał wsiowy kretynie.
        • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 10:12
          I co z tego, że ma studia? Wykonuje pracę na wolnym rynku. Praca jest mało
          płatna. Ja bym jeszcze bardziej ograniczył ten bajzel...
          Co więcej, jeśli ma studia i są one takie super, to nic tylko znaleźć inną
          lepiej płatną pracę. Ale to pod warunkiem, że rzeczywiście studia przedstawiają
          taką wartość.
          To jest tak, jakbym ja poszedł na jakiś bezsensowny kierunek (modne były
          filozofia i inne takie wynalazki) i później miał pretensje do świqata, że nic z
          tego nie mam. Sorki...
          • Gość: bzz Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.08, 11:07
            Oj zobaczysz, zapłaczesz jak będziesz czekał sobie na decyzje regulaminowe 30
            dni lub w urzędzie w kolejce kilkanaście godzin postoisz, bo w urzędach brakuje
            ludzi, a ci co zostali to przeważnie starsi pracownicy harujący za 3 lub młodzi,
            którzy przyszli tylko po doświadczenie ;). Ja już wiem, że (niebawem) po moim
            odejściu będę sie spotykał z tymi samymi ludźmi (przedsiębiorcy) tylko, ze teraz
            za poradę nic mi nie płacą, a za jakiś czas będą płakać i płacić ;)
                • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:31
                  Tylko wiele rzeczy nie musi być robionych przez urzędnika. Weź to pod uwagę.
                  Urzędnik tak na prawdę jest potrzebny wyłącznie kiedy trzeba dokonać
                  interpretacji czegoś. Poza tym odpadają ci, którzy zupełnie bezproduktywnie
                  siedzą w okienkach. To na początek. Oczywiście jakieś jedno okienko musi zostać
                  bo nie można ludzi zmuszać do posiadania komputera z internetem. Ale z drugiej
                  strony... Ja w banku jestem kilka razy w roku. Z przelewami na przykład
                  __nigdy__ nie stoję w kolejce. Również nie widzę powodu dla któregok takie
                  szopki odbywały się podczas wymiany dowodów.
                    • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:45
                      Proste pytanie: a po co ten cały podpis na dokumencie w ogóle? Po wtóre: a
                      dlaczego nie może być skan? BTW: kartę do bankomatu można podpisać przy jej
                      odbiorze i też jest dobrze... Poza tym, podpis możesz złożyć raz i od tego
                      momentu może on być przechowywany. To na prawdę nie jest problem. Wystarczy
                      chcieć to zrobić...
                      Co do emerytów: masz rację, "jakieś" okienko musi zostać, ale nie w takiej
                      formie jak teraz... No i na koniec: można zrobić w urzędach stanowiska, na
                      których można by było załatwiać takie rzeczy nie mając internetu. Ale trzeba
                      chcieć. A w Polsce nie ma woli. Właśnie dlatego, że urzędnicy blokują - za dużo
                      z nich musiałoby zająć się czymś pożytecznym, a to wymaga wysiłku...
                      • Gość: no name Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.4web.pl 03.07.08, 13:56
                        Proste pytanie: a po co ten cały podpis na dokumencie w ogóle? Po
                        wtóre: a
                        > dlaczego nie może być skan?

                        Dlatego to nie moze być skan, bo , jak sądzę, doskonała większość
                        Polski to wies, na której rośnie zyto , buraki i kartofle , a nie
                        autostrady z fotokomókami, wejscia po przeciągnieciu karty przez
                        drzwi i komputery gdziekolwiek sie ruszysz. Były premier szczyci sie
                        tym, ż e nie ma konta w banku, a na wsiach jedyny dostepny skaner ma
                        szkoła i pewnei się zepsuł.
                        • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 14:01
                          I tylko dlatego twierdzisz że musimy pozostać w XIX wieku? Sorki. Jak ktoś nie
                          może to wtedy niech idzie do tego jednego okienka i se postoi. Jak se postoi
                          parę razy to i może dojdzie do wniosku, że warto zobaczyć co to za wynalazek ten
                          komputer...
                          A poza tym uważaj, bo ja na przykład nie mam już chyba znajomych niemających
                          komputera, czy internetu. Nawet moja babcia, która owszem nie ma, może spokojnie
                          liczyć na pomoc od wnuczki, która mieszka jakiś kilometr dalej i go ma...
                          • Gość: no name Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.4web.pl 03.07.08, 14:12
                            Wcale nei sądze, ze musimy pozostać w XIX wieku, ale :

                            a) robudowany aparat urzedniczy odziedziczylismy w mentalnosci
                            jeszcze z czasów zaborów

                            b) gdyby wprowadzac te unowoczesniania w ramach wydawania dowodów,
                            to w 2015 ciągle nie odebraliby ich wszycy , bo taka a nie inna
                            mentalnosc, której nie da się zmienic w 10 lat. nie na darmo na tych
                            ogłoszeniach straszyli wsadzeniem do aresztu, a nie - kultywowaniem
                            postawy obywatelskiej:)
                          • Gość: no name Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.4web.pl 03.07.08, 14:18
                            A poza tym uważaj, bo ja na przykład nie mam już chyba znajomych
                            niemających
                            > komputera, czy internetu

                            Po pierwsze - tio ty jestes informatykiem. A po drugie - jest szereg
                            babć i dziadków , którzy zyja na wsi ponizej minimum socjalnego, a
                            ich wnczki spotykaja sie w komputerem głownie w szkole. Zawęzanie
                            danych do własnego środowiska to podstawowy błąd mówienia o
                            jakimkolwiek elemencie zmiany. Piszes zo komputeryzacji
                            administarcji. Zdajesz sobie sprawę jaki rumor by sie podniósł, z
                            eurzędasy znowu pompują w siebie kasę, zeby nic nie robic? Ten
                            kijama dwa końca, a obu na imie polska men
                            • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 14:43
                              Jestem pewny, że całe młode pokolenie przyjęło by nowe możliwości bez szemrania,
                              zwłaszcza jeśli by się pokazało jak wiele realnych korzyści to daje i jakie są
                              oszczędności w jakimś tam okresie. Pamiętaj, że urzędy już teraz i tak mają
                              jakąś tam infrastrukturę.
                              Co do ludzi żyjących poniżej minimum... ja też nie piszę o całkowitej likwidacji
                              okienek. Można na przykład zostawić jedno takie, gdzie urzędnik przychodziłby w
                              razie potrzeby + komputery z internetem, żeby można było sobie przyjść i
                              załatwić (chociaż z punktu widzenia bezpieczeństwa danych to jest bardzo złożone
                              zagadnienie).
                              IMHO należy iść do przodu bo się zatkamy - wymiana dowodów to pokazała...
                  • vazz Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 03.07.08, 13:39
                    Zgadzam się, w urzędach nie powinno trzymać się niepotrzebnych ludzi, ale to
                    bolączka nie tylko urzędów. Wypisz konkretnie czynności i obowiązki urzędnika,
                    które nie powinny być wykonywane, bo narazie mamy koncert życzeń. Informatyzacja
                    jest ułatwieniem tylko jak napisałem już za tym idzie większa ilość informatyków
                    + urzędnicy wyszkoleni w obsłudze tych programów- a to nierozerwalnie łączy się
                    z zarobkami i kółko się zamyka.
                    • Gość: Roland Re: Moja matka po studiach administracyjnych ma 1 IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:54
                      Uwierz, że informatyzacja przyniesie ogromne korzyści. Wymiar ich to nie tylko
                      pensje dla urzędników, których nie trzeba dawać. To również mniejsze korki w
                      miastach (tak!!!), mniej straconego przez ludzi czasu (a jakże), szybsze
                      załatwienie. Pewność. Nie trzeba utrzymywać archiwów ze stosami papierów,
                      energia elektryczna - komputery też potrzebują, ale mniej niż urzędnik
                      (ogrzewanie dużych biur to koszt!). To tak na poczekaniu...
        • Gość: Człowiek Śniegu Oj, niewiele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 08:59
          rozumiesz. Wiem za to po Twoim wpisie, dlaczego biegasz w waciaku i gumowcach.
          Mój wpis odnosił się do wiecznych i permanentnych protestów w budżetówce. Też
          bym tak chciał- coś mi się nie podoba, to strajkuję. Tyle, że ja wtedy kasy na
          chleb do domu nie przyniosę. I moi pracownicy też.
          Poczytaj ustawy podatkowe- zrozumiesz, jak wielu rzeczy oczywistych nie można (
          nie chcąc narazić się na kontrolę zaliczyć do kosztów prowadząc małą firmę ).
          Potentaci wcisną meble skórzane( np za 70 tys dla prezia ) i nie ma problemu.
          Ja- nie mogę zaliczyć JEDNEGO GARNITURU mimo, że to mój UBIÓR ROBOCZY.
    • Gość: leniwy_buc_budzeto Re: Protest w Urzędzie Wojewódzkim IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.07.08, 08:49
      Wkurza mnie to ciągłe strajkowanie różnych budżetówek. Tu chcą 500 zł, tam 700
      ... poczta nie działa przez miesiac itp. A co na to inni, pracujący w prywatnych
      firmach ? Może ja też powiem szefowi, że dziś leje na wsio ... i założę majty na
      głowę ...tyle, że mnie po prostu zwolnią za takie robienie łaski. A ci mogą
      sobie strajkować do woli i nadymać się ile wlezie ...
    • Gość: zadowolony POlak to chyba jakis żart... IP: 212.191.200.* 03.07.08, 08:56
      ten protest to jedna wielka ściema :) nic się bowiem nie zmieniło,
      jesli chodzi o tych pracowników...nie golili się już wcześniej, do
      pracy przychodzili w t-shirtach, swetrach, polarach, sukienkach,
      sandałach itp. nigdy nie obowiązywał tam "dress code"!!! jest to
      tylko wciskanie ludziom kitu.
      prawdą jest jednak to, że zarabiają bardzo małe pieniądze.
      i nie jest wcale tak, że pracujący tam ludzie to debile.
      większość to prawnicy i administratywiście.
      zdecydowanie bardziej o kretynizm podejrzewałbym tych
      wszystkich "zapracowanych", którzy o tak wczesnej porze siedzą w
      necie by móc wylać żółć na różnego rodzaju forach...czyżby jeszcze
      nie rozpoczęli pracy???
      • Gość: Roland Re: to chyba jakis żart... IP: *.otp.pl 03.07.08, 10:20
        No i co z tego? Ja nie twierdzę że są debilami. Wielu innych też na pewno nie.
        Ale jak są prawnikami i są rzeczywiście warci więcej, to po co tam siedzą? A
        może w ogóle trzeba się było zająć w życiu czymś bardziej produktywnym? Tylko
        dlatego, że oni tam __muszą__ siedzieć mają zarabiać więcej? Sorki...
        • Gość: zadowolony POlak Re: to chyba jakis żart... IP: 212.191.200.* 03.07.08, 10:55
          Nie twierdzę wcale, że za siedzenie mają zarabiać więcej.
          Za pracę mają zarabiać więcej.
          Zła organizacja pracy, z której wynikaja czasami problemy zwykłych
          ludzi w kontaktach z urzędami nie jest winą zwykłych urzędników.
          Problemem sa nikompetentni dyrektorzy!!!!!!! To oni zarabiają kroce,
          nie interesując się usprawnianiem funkcjonowania urzedy. Mają to w
          głębokim poważaniu...
          Rzecz w tym, że nie widze powodu, dla którego pracownicy budżetówki
          nie będący urzednikami mogą domagać się podwyżek (i je dostawać) a
          pracownicy administracji nie maja takiego prawa...według wielu
          komentujących.
          Popularny jest pogląd wywodzący się jeszcze z czasów PRL-u,
          że "urzędasy" to nieroby i nieuki.
          Otóż, opinia ta nie odzwierciedla rzeczywistego stanu rzeczy.
          Jak w każdym zawodzie, są ambitni, rzetelnie pracujący urzednicy i
          tacy, którzy wszystko "olewają".
          A co do prawników...szansa na normalna pracę pojawiła się dla nich
          dopiero 2 lata temu, po częściowym "otwarciu" korporacji zawodowych.
          Swoja drogą, ciekawe dlaczego w tym kraju nie szanuje się prawników
          (tych bez aplikacji), którzy we wszystkich normalnych demokracjach
          stanowią naturalne zaplecze dla instytucji prowadzących działlność
          polityczną, samorządową i publiczną...gdzie stanowią kadrę wyższego
          szczebla...
          Ale czemu się dziwić po kilkudziesięciu latach komuny i wypraniu
          mózgów większej części społeczeństwa...
          • Gość: Roland Re: to chyba jakis żart... IP: *.otp.pl 03.07.08, 13:21
            Masz rację. Ale racją jest też że aby zaczęło być normalnie, to urzędników
            należy zredukować do jakichś 10% obecnego stanu. Pozwolić aby obywatel (nie
            petent!) mógł obyć się bez stania przy okienku (jak za PRL!), tylko aby mógł
            sobie przez internet wszystko załatwić. Posiadacz podpisu kwalifikowanego mógłby
            nawet dokumenty takie jak decyzja otrzymać tą drogą. Do okienka to __tylko__ po
            odbiór paszportu by trzeba było pójść. I wtedy urzędnicy (kompetentni) mogliby
            zarabiać więcej. Bo teraz to nie widzę możliwości w nieskończoność wyrzucać kasę...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka