ptr0
27.08.08, 00:39
Ja pamiętam mojego nauczyciela od matmy. Był spoko, ale miał jedną wadę- z
góry oceniał ludzi. Byliśmy w klasie ogólnej (z rozszerzoną historią i
geografią) i parę osób zdawało z matmy (m.in. ja), ale nam mówił że nie mamy
co zdawać, bo mało mamy godzin, i on nie będzie organizował dodatkowych.
(Zorganizował dla nas tylko jedno spotkanie na którym dał zadania do
rozwiązania i nawet nie powiedział jak się za nie zabrać! ). Natomiast swoją
klasę matematyczną uważał za geniuszy. Podkreślał ile to oni mają godzin z
matmy i jak świetnie im idzie. I skończyło się tak że u nas wszyscy zdali, a u
nich parę osób nie zdało. Później część z tych którzy nie zdali, zdawali potem
w sesji zimowej ale nawet wtedy paru osobom się nie udało. W końcu objęła ich
amnestia Giertycha (sick!). A nauczyciel był wściekły!