Dodaj do ulubionych

wątek negatywny

23.01.09, 21:58
czwartek wieczorem:
delektuję się domem, w tle muzyka qeen...
dzwoni domofon, o tej porze co najwyżej sprzedawca jaj.Nie... słyszę, a raczej
domyślam się, ze to ksiądz po kolędzie, odpuszczam, bo nie zamawiałam. Po
kilkunastu minutach dzwonek do drzwi mieszkania, nie otwieram mając nadzieję,
ze już wie, że go nie chcę. Mija kilka minut i znów natarczywy dzwonek...jak
się przed tym bronić?
Kiedyś chodzili ministranci pytając się, czy przyjmuję księdza. Terazwidocznie
inna moda nastała...brrr
Obserwuj wątek
    • big_news Re: wątek negatywny 23.01.09, 22:07
      Taki problem na dzwonek zareagować i powiedzieć:
      - przepraszam, dziękuję, nie skorzystam - czy cóś w podobie?
      • nefnef Re: wątek negatywny 23.01.09, 23:06
        Dla Sztamki problem. I dotąd nie wie - ksiądz to był czy nie?
    • iszkariota traveling salesman problem 23.01.09, 22:29
      pl.wikipedia.org/wiki/Problem_komiwoja%C5%BCera
    • brite Re: wątek negatywny 23.01.09, 22:54
      U mnie na drzwiach do klatki _przyklejono_ karteczkę, że kolęda będzie 16
      stycznia. Dziś mamy 23, karteczka wisi nadal.
      • nefnef Re: wątek negatywny 23.01.09, 23:06
        Słaby dozorca.
      • Gość: dp Re: wątek negatywny IP: *.toya.net.pl 23.01.09, 23:08
        a była 16 ?
        • bryzolin Re: wątek negatywny 24.01.09, 00:13
          No właśnie, była? Jak przyjąłeś księdza?
    • Gość: jawa Re: wątek negatywny IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.01.09, 00:16
      otwierasz i m0wisz, nie dziekuje. przed czym sie bronic? nachodza?
      • bryzolin Re: wątek negatywny 24.01.09, 00:45
        Tak, bronimy się przez nachodzeniem spokojnych ludzi.
        • nefnef Re: wątek negatywny 24.01.09, 01:07
          Nachodzenie?!
          Oj, spora przesada. Czyżby działał jak święcona woda na diabła?
    • Gość: ati koniec świata, ksiądz zadzwonił IP: 212.95.49.* 24.01.09, 00:52
      strach drzwi przed "zwyrodnialcem" otworzyć i powiedzieć; nie, dziękuję. gdy
      przyjdzie czas na ślub bądź pochówek, wtedy do "zwyrodnialca" pobiegnie się w te
      pędy.
      • kapitan_kloss Problemy egzystencjonalne 24.01.09, 09:08
        Nikt nikogo nie nazwał zwyrodnialcem.
        Problem polega na zasadach laickiego, a nie wyznaniowego państwa. Jeśli ktoś
        jest wyznawcą konkretnej wiary, to on powinien chodzić w miejsca zgromadzeń osób
        takich jak on. Niedopuszczalne jest by nachodzili w domach przedstawiciele wiary
        katolickiej, jehowi, itd.
        Jest wiele miejsc, w których z powodzeniem mogą głosić swoje przekonania,
        prywatne mieszkanie to zupełnie co innego, co najmniej nie na miejscu jest
        wpraszanie się nie będąc zaproszonym.
        Kilka razy miałem problem z tym, że mimo podziękowania za wizytę duchownego, ten
        dobijał się do drzwi.
        Nie mam uprzedzeń do wiary jako takiej, rozumiem że niepokój przed ostatecznym
        kresem karze szukać bardziej lub mniej wiarygodnego wytłumaczenia że to dopiero
        początek, a nie koniec.
        Denerwujące jest jednak żerowanie na ludzkim strachu, budowanie doczesnego
        bogactwa na ludzkim niepokoju, potrzebie nadziei i pragnieniu towarzystwa w tej
        jednej, ostatniej chwili.
        • big_news Re: Problemy egzystencjonalne 24.01.09, 10:24
          Ja tam po niektórych postach widzę, że to raczej niewierzący mają
          niewytłumaczalnego pietra. Tak się tego księdza boją, że ze strachu drzwi nie
          otwierają, kto wie czy ze stoperami w uszach i pod stertą łachów nie spędzają
          przypadkiem całego stycznia, a i części lutego w szafie.
          Żeby nie było: ja sam osobiście księdza nie przyjmuję. I nie zdarzyło się nigdy,
          by po jednej grzecznej odmowie ktoś nachalnie ponownie mnie nachodził. Doszło
          wręcz do tego, że po którymś kolejnym, bodaj drugim lub trzecim z rzędu roku, w
          jakim podziękowałem za kolędę, ministrant czy kto tam przed duchownym chodzi,
          nawet nie dzwoni do mnie domofonem. A sam obyczaj kolędowania, o ile wiem, ma
          nieco dłuższą niż tylko trzeciorzeczpospolitową tradycję. No i jak zwał tak zwał
          peerel, ale państwem wyznaniowym tamtego ustroju nawet najbardziej
          zacietrzewionemu nie przyjdzie do głowy, a wtedy coś jakby nawet więcej niż
          dzisiaj ludzi przyjmowało w domu księdza.
          • przyslowie Re: Problemy egzystencjonalne 24.01.09, 10:51
            Dzień dobry, Bigusiu. Potrafisz posypiać. Mnie się to rzadko zdarza.
            Masz wiele racji. Co to za problem znowu? To jest raczej szukanie
            problemu, sztuczne stwarzanie go. Zbyt łatwo znależć na to różne
            rozwiązania. Nie ma większych problemów?
            A co zrobicie, gdy do drzwi zapuka nie ksiądz z kolędą dobra, a pan
            Kryzys (np. Wasz kredyt w banku podrożeje, przyniosą kolejny świstek
            z podwyżką czynszu lub opłaty za wodę i ścieki, wywóż śmieci,
            energię, gaz)?
            Bigi, ale ten Adam Bielan ma odrażający wizerunek. Ale z niego
            nadęty smutas.
            Muszę już spadać.
          • sztamka Re: Problemy egzystencjonalne 03.02.09, 17:52
            a wiesz big, podczas tego natarczywego dzwonienia do drzwi leżałam sobie pod
            kocem odpoczywając po cholernie ciężkiej pracy. Kto miał zadzwonić, zadzwonił.
            Kto się zapowiedział, przyszedł...i spokój miał być, a nie strach przed
            niechcianymi gośćmi.
            Co do wspomnień, heh.
            Kiedyś, kiedy jeszcze nie słyszano o Petzu /dobrze wymawiam?/ ...
            O kiężulku opiekującym się trudną młodzieżą...
            O sondażach n/t celibatu...

            to była tylko wiara. Niezapomniane religie w salach katechetycznych obok
            kościoła. Nikt nikogo nie zmuszał .

            I wtedy właśnie ksiądz był chcianym gościem.
            pozdrawiam:)
            • Gość: lavinka z nielogu Re: Problemy egzystencjonalne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 18:14
              Coś w tym jest. Kiedyś do chodzenia do kościoła nikt nie zmuszał. Z
              tacy nikt nie rozliczał, z ambony nie grzmiał, że ludzie zamiast na
              tacę - na zmarnowanie pieniądze wydają ;)
    • bryzolin Problemy wierzących 24.01.09, 10:52
      Polegają na tym, że zammiast wierzyć w Boga są obezwładnieni organizacjami
      wyznaniowymi, które bezwzględnie ale konsekwentnie wapjają im swoją tzw. naukę
      kościoła, która jest niczym innym jak ukierunkowaną i obrośniętą mitami i
      najróżniejszymi ludzkimi wymysłami teorią wymyśloną przez teologów.
      Wszystko można ubrać w jakiś mit i doktryny i potem sprzedawać ludziom lub wręcz
      uporczywie wciskać do głowy.
      W Polsce akurat wciskają mit katolicki, szkoda, bo gdybyśmy mieli wiekszy wybór,
      to może warto by było podyskutować z tymi nosicielami prawd objawionych.
      Tym nie mniej nachodzenie ludzi w domu jest nadużyciem.
      • nefnef Re: Problemy wierzących 24.01.09, 12:05
        Jeśli już nachodzenie to bardziej Świadkowie Jehowy, chociaż i tu przyznam, że
        zawsze grzecznie było, gdy mnie to dotykało.
    • Gość: :_))) Re: wątek negatywny IP: *.toya.net.pl 24.01.09, 10:53
      Czyli jak rozumiem zapewne chodzil ministrant, który bardzo chciał
      zadbać o Twój komfort by dzień później ksiądz nie zakłócał Ci potem
      spokoju? Ty go nie wpuściłeś, a on dzwonił i pukał, bo wie, że nie
      każdy chce przyjąć księdza. A tu taki pasztet.

      Rację mają Ci co radzą, aby otworzyć i grzecznie podziękować. Ja
      księdza przyjmuje, ale ile razy w roku puka ktoś nie proszony. Są to
      m.in. przedstawiciele innych wyznań. I co mam się na nich obruszać,
      ze schodów zrzucać czy zrzędzić jak śmią mi spokój zakłócać? Poza
      tym religie charakteryzują się tym, że ich przedstawiciele starają
      się nawracać. Zapewne chodzenie po domach nie jest może zbyt lubiane
      czy skuteczne, ale cóż skoro czują do tego powołanie. Są tacy
      kaznodzieje, że co roku im dziękuję, a oni i tak wracają bo kto wie,
      może tym razem dam się przekonać. Tak samo nie zdziwię się gdyby do
      ateisty raz w roku ksiądz zapukał. Podziękować i szybko pożegnać to
      chyba nie problem.
      • bryzolin Re: wątek negatywny 24.01.09, 10:57
        To jest problem, bo ludzie nawiedzeni chodzą po domach. Nie powinno się nikogo
        nachodzić w domu i naruszać jego spokoju i intymności.
        Dotyczy to zarówno akwizytorów jak i księży.
        • big_news Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze się... 24.01.09, 11:31
          oburzasz?
          Może na... państwo?
          Bo ono włazi z buciarami bez pytania do chałupy każdego już w dniu urodzin.
          Wiesz, PESEL na dzień dobry (chociaż gdybyś miał na imię Vincent i był ministrem
          finansów, to nie musiałbyś go posiadać, dobre, co?). Później _przymusowa_
          edukacja. Puk puk puk, tu PAŃSTWO, obywatel skończył 7 lat (za moment 6),
          natychmiast proszę zameldować się w szkole!. A może teraz, kiedy bulisz podatki
          (bezpośrednie, pośrednie itd) jakoś protestujesz? Zastawiłeś antabą drzwi
          wejściowe i nie wpuszczasz poborców, urzędasów, czy innych przedstawicieli
          aparatu państwowego? No cóż, nie musisz. Oni i bez tego każdego dopadną. Nic to,
          ważne, że na przedstawicieli KK możesz się wypiąć. Tak tylko sobie myślę, że
          gdyby jacyś buddyści czy inni mormoni szwendali się po blokach z
          (nie)zapowiedzianymi wizytami, drzwi (bo przecież nie niebo) byś im uchylił...
          PS.
          W innym wątku dwa razy pytałem o pewne guzki, a raczej o to, co też o nich
          samych i ich pochodzeniu mogą mieć do powiedzenia studenci WSHE. Pytam po raz
          trzeci, raczej ostatni. Zaspokoisz moją ciekawość?
          • bryzolin Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 12:17
            Oczywiście, odnośnie podatków i ingerencji Państwa zgadzam się z Tobą całkowicie.
            Co do guzków to nie pytałem nikogo, pisałem o tym ponieważ kilkanaćie lat temu moja ciotka mieszkająca w bloku przy urzędniczej - za oknami miała fabrykę azbestu Polon - zmarła na raka po ciężkich cierpieniach i ja to widziałem.
            Osierociła dwoje dzieci, potem wyprowadzili się z tamtąd na Retkinię.
            • big_news Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 12:36
              Oczywiście, współczuję z powodu śmierci ciotki.
              Wybacz, jednak łączenie jej cierpień z bezpośrednim sąsiedztwem fabryki Polonit,
              wydaje mi się naciągane. Gdyby było tak, że przerabiany tam azbest zabija
              wszystkich dookoła, to w pierwszym rzędzie wysłałby na tamten świat pracowników,
              a pewnie byli wśród nich tacy, którzy przepracowali w zakładzie dobrych
              kilkadziesiąt lat, a jeszcze dychają. O ciągle żyjących sąsiadach okolicznych
              bloków, czy kamienic z otoczenia fabryki na Rewolucji (dzisiejsza WSHE właśnie)
              nie wspomnę.
              I jeszcze coś. Znałem osobiście osobę, która w średnim wieku odeszła z powodu
              raka płuc. W życiu nie pracowała przy azbeście, całe życie mieszkała w niedużej,
              nie zarażonej przemysłem mieścinie, do tego prowadziła się nader higienicznie,
              bo np. nie paliła fajek.
              Trochę to tak jak w tej anegdocie, którą opowiadał sołtys Kierdziołek:
              było dwóch braci. Jeden jak tylko dorósł zaczął pić wódę, jarać fajory, używać
              kobietek, ma siedemdziesiąt lat i trzyma się całkiem nieźle. Drugi w życiu poza
              mlekiem innego napoju w ustach nie miał, na papierosy nawet nie spojrzał, innej
              niż własna mama niewiasty nie tknął. Dożył... dwóch lat i kojtnął.
              • bryzolin Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 12:42
                Oczywiscie, nie można łączyć bezpośrednio wpływa fabryki Polonit z rakiem akurat
                ciotki, ale badania wykazują bezpośredni związek pewnych czynników z rakiem i tą
                fabrykę zamknęli nieprzypadkowo, jak i nieprzypadkowo wycofuje się azbest.
                Oczywiście w tamtym wątku naciągałem, aby ewentualny mieszkaniec tych okolic
                wiedział o wszystkim teraz niź miałby się dowiedzieć po zamieszkaniu już. Jeśli
                teraz tam zamieszka to z pełną świadomością wyboru...
                • nett1980 Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 14:56
                  Dwie jaskolki wiosny nie czynia, ale...
                  Byl pewien chlopek-roztropek, zona, dwojka dzieci. Srednio mu sie
                  finansowo wiodlo,a i zona ani piekna, ani szczegolnie madra, dzieci
                  jakies takie do nauki nie skore. Trafilo mu sie, ze w latach 80
                  pojechal za chlebem do USA. Jakby chwycil pana Boga za nogi, rwal
                  sie do najciezszych prac aby tylko kochane dolarki przytlic. Wrocil
                  na poczatku lat 90. Za to, co zarobil, kupil poniemiecki dom nad
                  brzegiem jeziora w dobrym stanie, obok wybudowal hotelik. No jak to
                  wszystko skonczyl, zwinal sie z tego swiata w wieku lat 45.
                  Zgadnij co robil w USA?
          • glupia_blondynka Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 15:13
            Mylisz zasady funkcjonowania państwa z jego wolną światopoglądowo konstytucją z
            funkcjonowaniem kościoła.
            Raczej nie mylisz, robisz to celowo wciskając kit, że struktura państwa i
            struktura kościoła to jedno i to samo.
            Obywatel wobec państwa ma prawa, ale i obowiązki. Wobec kościoła, jakikolwiek
            byłby on nie był może mieć prawa i obowiązki, ale tylko jeśli ZECHCE.
            Wobec tego dobijanie się przedstawicieli różnych wyznań do drzwi mieszkania jest
            nadużyciem i w normalnym, wolnym światopoglądowo państwie może skutkowac
            wezwaniem organów porządkowych.
            • big_news Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 15:24
              Do mnie, tylko dzisiaj, domofonem dzwonili:
              pani dozorczyni,
              pani z reklamami,
              pan z ziemniakami,
              pan co ostrzy noże, nożyczki, halabardy i pilniczki.
              Powinienem na wszystkich nasłać organa porządkowe?
              Być może są tacy, którzy tak robią.
              Mnie uczono, że grzeczność pozwala załatwić wiele spraw w sposób bezkonfliktowy
              i skuteczny.
              Panią dozorczynię na klatkę wpuściłem, panią od reklam też (inni lokatorzy
              czynią podobnie w takich razach, od czasu skrzynek euro papiery nie walają się
              po klatce schodowej), panom od kartofli i ostrzenia uprzejmie za ich ofertę
              podziękowałem.
              Straszne, nie?
              • glupia_blondynka Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si 24.01.09, 15:36
                Nie, nie straszne. Żałosne jak próbujesz usprawiedliwić próby tworzenia państwa
                wyznaniowego, zrównując przedstawicieli jednego z kościołów do ciecia pętającego
                się pod domofonem obok pani cieciowej, pani akwizytorki, czy chłopa z worami
                kartofli.
                Nie ściemniaj o grzeczności, bo to nie Ty powinieneś pamiętać o zasadach
                współżycia społecznego, ale ci którzy próbują wepchnąć Ci się do mieszkania
                przez uchyloną szparę.
                • Gość: lavinka z nielogu Nawet ŚJ się nie wpychają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 19:37
                  U nas grasują Jehowi na osiedlu (BTW widuję ich częściej niż księży)
                  i mimo swej upierdliwości nigdy się w szparę nie pchali. Co najwyżej
                  króciutko dzwonili do drzwi i na grzeczne "dziękuję" i zamknięcie
                  drzwi odchodzili w pokoju.
                  Dozorczyni by się nie dało tak spławić, o nie ;)

                  Nie odczuwam tego jako próby stworzenia państwa wyznaniowego, bo
                  chodzenie po domach do tego nie służy. Służy temu świetnie
                  ustawodawstwo i kochany Konkordat.
            • Gość: jezyk7 Re: Prócz akwizytorów i księży na kogo jeszcze si IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 23:20
              A ochrzczona jesteś? Jeśli tak i nie sformalizowałaś apostazji - masz obowiązki
              wobec Kościoła również.
    • alexander.delarge Czy Ty jestes satanista??? 24.01.09, 11:19
      Zeby niedoszla wizyta ksiedza tak Ci popsula humor??? Bez przesady, taka rola
      domofonu zeby zycie zaklocal. :))
      • bryzolin Re: Czy Ty jestes satanista??? 24.01.09, 17:11
        Na podstawie powyższych postów widać jak taka wizyta może popsuć humor
        • Gość: lavinka z nielogu Re: Czy Ty jestes satanista??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 19:42
          Szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem w jaki sposób. Ktoś dzwoni,
          otwieram, pytam grzecznie "O co chodzi?" (chyba,że znajomi Jehowi to
          otwieram mówiąc "dziękuję i zamykam). A księdza jednego widuję dość
          regularnie(nie po kolędzie), bo wynajmuje obok mnie mieszkanie po
          swojej zmarłej matce. Nawet czasem nam czekoladki przynosi :)
          • bryzolin Re: Czy Ty jestes satanista??? 25.01.09, 15:33
            Czy ów ksiądz płaci podatki od swojego wynajmowania? A może wynajmuje za darmo
            jak przystało na chrześcijanina?
            Jeśli nie to popełnia przestępstwo podatkowe.
            Spytaj go o to, to uchronisz go od grzechu. Szkoda aby miły ksiądz poszedł do
            piekła za oszustwa podatkowe i za chciejstwo.
            • Gość: lavinka z nielogu Re: Czy Ty jestes satanista??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 17:56
              To nie jedyne mieszkanie w okolicy, które jest wynajmowane studentom.
              Mam chodzić po całym osiedlu i pytać się każdego wynajmującego czy
              robi to legalnie? Zlituj się.
              Po pierwsze, to nie moja sprawa a po drugie można nie odnajmować ale
              udostępniać do opieki. Nie raz się w ten sposób opiekowałam
              mieszkaniem płacąc właścicielom i to było legalne. Przynajmniej
              oficjalnie.
              • bryzolin Re: Czy Ty jestes satanista??? 25.01.09, 18:37
                Nie musisz chodzić po całym osiedlu tylko tego księdza spytaj, kiedy
                poczęstuje Cię czekoladkami ile taki wynajem kosztuje - bo na
                przykład masz znajomych, którzy są zainteresowani i wtedy się
                dowiesz. A może on przynosi Ci czekoladki aby kupić Twoje milczenie?
                • Gość: lavinka z nielogu Re: Czy Ty jestes satanista??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 21:12
                  Nie wiem jak Ty,ale ja wści...ka nie jestem. I szczerze powiedziawszy
                  nie interesuje mnie zakres legalności wynajmowanego mieszkania po
                  sąsiedzku tak samo jak nie interesuje mnie kolor gaci sąsiadki z
                  dołu.
                  • bryzolin Re: Czy Ty jestes satanista??? 26.01.09, 13:26
                    Mnie też nie interesuje kolor gaci sąsiadki, ale ewentualna obłuda
                    księdza, który szerzy ideały moralne i ewentualnie mnie rozgrzeszy,
                    umoralni lub odwiedzi przy okazji wizyty duszpasterskiej mnie
                    obchodzi.
                    • Gość: lavinka z nielogu Re: Czy Ty jestes satanista??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 16:22
                      Dla mnie ksiądz to taki sam człowiek jak każdy inny. Poza tym ten
                      mnie nigdy nie umoralniał. Ani nie rozgrzeszał. Ani nie odwiedzał w
                      charakterze duszpasterskim, bo wie że nie chodzę do kościoła. O
                      szerzeniu ideałów też mi nic nie wiadomo.
                      • bryzolin Re: Czy Ty jestes satanista??? 26.01.09, 18:28
                        Ksiądz to nie jest dokładnie taki sam człowiek jak inni, bo powinien żyć według
                        reguły i pobożnie. Prezentować nienaganną postawę moralną i etyczną.
                        Jeśli obnażysz jego obłudę, to bardzo się przesłużysz bo może się wtedy nawróci
                        i pójdzie do nieba zamiast do piekła. Nie chcesz nawrócić księdza?
                        • Gość: lavinka z nielogu Re: Czy Ty jestes satanista??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 02:43
                          Wisi mnie to.
          • Gość: anka47 Re: Czy Ty jestes satanista??? IP: *.netburg.pl 02.02.09, 12:08
            panuje moda na nie przyjmowanie księdza w czasie kolędy....szpan, głupota,moda na ateizm?????śmieszny człowieczku,kiepski wątek!!!
            Macie ludzie problemy!!!!
            Polak to wywrotowiec,zawsze postepuje naodwrót.
            Co do przjmowania księdza to INDYWIDUALNA SPRAWA KAZDEJ RODZINY!!
            WYSTARCZY POWIEDZIEĆ DZIEKUJĘ I KSIĄDZ ODEJDZIE!!! mamusia nie mauczyła kultury???
            Trzeba mieć własne ego a nie zachowywać się jak małpa!!!
            Nauki czerpałeś od swoich rodziców...?!
            Ci co robili na widok księdza akyż..teraz modlą się!!!
            Drudzy leżeli krzyżem stają się ateistami
            Trzeciej obci brak,całe szczęście.
            • sztamka Re: Czy Ty jestes satanista??? 03.02.09, 18:04
              Gość portalu: anka47 napisał(a)
              > Ci co robili na widok księdza akyż..teraz modlą się!!!
              > Drudzy leżeli krzyżem stają się ateistami
              > Trzeciej obci brak,całe szczęście.
              Jest czwarta:D
              Ksiądz to człowiek będący na którymś tam stopniu hierarchii, jest na służbie.
              Modlimy się nie do niego, tylko Boga...
              dam se już spokój z czytaniem pozostałych głupich, na szczęście w mniejszości
              postów :)
    • Gość: tekla Re: wątek negatywny IP: *.toya.net.pl 01.02.09, 16:15
      nie otwieram nikomu kogo nie oczekuje i nwet bnie interesuje mnie
      kto jest za drzwiami
      w tym roku ksiadz tez naweidzil nas niespodziewanie (nie bylo
      ministranta) poprosilam grzecznie zeby przyszedl wracajac z
      gory...nie przyszedl wcale
      na wsiach koleda jest wieksza tradycja,
      za komuny nie pamitam ksiedza w domu ani razu
      uwazam ze w miastach powinno sie zamwiac wizyte duszpasterska jesli
      sie ma na nia ochote
      • aaa202 Ja zaś mam wrażenie, że za komuny 01.02.09, 16:34
        księża byli wręcz bardziej uaktywnieni (wrażenie jednak może wynikać
        z tego, że za komuny do kościoła chodziłam, a po komunie nie).

        Kiedyś na wsiach ksiądz często był jedyną jako tako wykształconą i
        światłą osobą. Odwiedzając ludzi w domach niósł też kaganek oświaty,
        sprawdzał, czy dzieci mają warunki do nauki, czy pierzyny czyste,
        czy chorzy mają właściwą opiekę, czy kartofli wystarczy do wiosny.
        Był postrzegany jako autorytet. Nawet jeśli prywatnie nieszczególnie
        się prowadził, defraudował pieniądze na zadaszenie plebanii albo
        zbyt często zadzierał spódnicę gosposi.

        Dziś sprawy się normalizują - księdza w domu przyjmują ci, którzy
        faktycznie chcą go przyjąć (plus paru tych, którzy wstydzą się
        przyznać, że tego nie chcą). Ponoć w niektórych parafiach nie jest
        to nawet jedna trzecia tak zwanych parafian. Upublicznienie takich
        danych sporo by powiedziało o zainteresowaniu ludzi instytucją
        Kościoła, zatem... nie ma co na to liczyć. Mamy tkwić w przekonaniu
        że taki dajmy na to Gowin reprezentuje poglądy większości Polaków.
        • bryzolin Re: Ja zaś mam wrażenie, że za komuny 01.02.09, 23:51
          W naszym społeczeństwie w dalszym ciagu wielu ludzi utożsamia się z Kościołem
          katolickim, bo tak zostali wychowani. Gdyby żyli w innym kraju to pewnie by byli
          baptystami, protestantami, wyznawcami buddyzmu lub Islamu.
          Kościół liczy wiernych przychodzacych do kościoła i zupełnie oficjalnie podaje
          do wiadomości np. o 30-40% statystyce przychodzacych na msze, ale tylko ok. 10%
          przystępuje np. do komunii. Reszta najczęsciej przychodzi tylko po to, aby
          odstać godzinę dla spokojności sumienia.
          • alexander.delarge Re: Ja zaś mam wrażenie 02.02.09, 01:34
            Że najwięcej o kościele mają do powiedzenia ci, którzy w nim nie bywają...
            • Gość: lavinka z nielogu Re: Ja zaś mam wrażenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 02:48
              Coś w tym jest...
            • aaa202 Gdyby zaś 02.02.09, 09:58
              kościelni hierarchowie w swojej bucie nie rościli sobie prawa, by
              wpływać na życie ludzi, którzy nie chodzą do kościoła i nie
              molestowali ich swoimi naukami, to mogliby liczyć na to samo.

              Krytyka Kościoła i jego ekspansji w życiu publicznym jest próbą
              poszerzenia obszaru bezkościelnego oraz wytknięcia instytucjom
              kościelnym ich napastliwości, agresji, pazerności, pozoranctwa i
              innych niegodziwości, czyli tego wszystkiego, co Kościół, zdaje się,
              chce piętnować, widząc drzazgę w oku bliźniego (wiernego czy nie).
              • big_news Nie obawiasz się 02.02.09, 11:07
                otworzyć lodówki?
    • Gość: xser Re: wątek negatywny IP: *.toya.net.pl 02.02.09, 12:34
      szkoda pisac cos o tobie, sam juz napisales swój wyrok.
      • bryzolin O Kościele 02.02.09, 13:38
        Powinni wypowiadać się właśnie ludzie, którzy nie są nim otumanieni.
        Mogą do kościoła chodzić lub nie ale muszą mieć mozliwość
        obiektywnej oceny z zewnątrz.
        Postawowym zadaniem duchownych jest bowiem utrzymywanie wiernych w
        totalnej niewiedzy, bo wtedy najłatwiej jest zaszczepiać doktryny i
        swoje racje. Gdy słuchacz nie myśli to nie będzie ich podważał.
        Na palcach jednej ręki policzyć wiernych Kościoła Katolickiego,
        którzy mają jakiekolwiek pojęcie nie tylko o różnych religiach ale
        nawet o swojej.
        W zupełne osłupienie wprawia wiernych zapytanie czy wiedzą np. kiedy
        była wielka schizma kościoła lub jakie są różnice pomiędzy Kościołem
        rzymsko-katolickim a prawosławiem.
        Czy ktokoliwek z wierzących na forum to wie? Chę?
        Jeśli nie to nichaj zamilknie.
        • big_news Re: O Kościele 02.02.09, 13:57
          Podziwiać należy niesamowitą pewność siebie u niektórych, ich tupet i
          pyszałkowatość.
          Równie dobrze mógłbyś rżnąć eksperta wśród np. piłkarzy ręcznych albo ich
          zatwardziałych kibiców. Bo co też oni mogą wiedzieć o tej dyscyplinie sportu,
          skoro nie mają pojęcia o np. futboolu amerykańskim czy grze w klipę.
          Wiesz, tak mi się zdaje, że jak ktoś czegoś nie lubi, to niekoniecznie jest w
          danej dziedzinie ekspertem. Jakoś trudno mi jest sobie wyobrazić krytyka
          kulinarnego, który z lubością jedzie po szefie restauracji, chociaż w życiu nie
          przekroczył jej progu, a jeżeli nawet tam wszedł i zamówił golonkę, to w
          następstwie tego posiłku następnego dnia nie opisze nawet nie powąchanych flaków.
          • Gość: lavinka z nielogu Re: O Kościele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 14:39
            Myślę,że to się mogłoby tyczyć... rządu Tuska. No bo co wie
            przeciętny obywatel o tym nad czym pracuje rząd? Kompletnie nic. A im
            mniej wie tym lepiej.... dla rządu ;)
            • big_news Re: O Kościele 02.02.09, 16:43
              Zgodziłbym się, gdyby nie drobne ale.
              Otóż przy każdym Kościele obecny jest Duch (łac. spirytus).
              Ten rząd, jeśli jakiś spirytus się przy nim kręci, to tylko taki z Polmosu Palikota.
              Sama widzisz, że nie trzeba mieć mędrca szkiełka i oka, skończyć filozofii i
              religioznawstwa, żeby móc swobodnie się o tym (nie)rządzie wypowiadać;)
              • bryzolin Re: O Kościele 02.02.09, 18:44
                Właśnie sęk w tym, że ja żadnego eksperta nie zgrywam. Chciałbym
                natomiast, aby takimi ekspertami w sprawach swojego kościoła byli
                właśnie katolicy. A nie są.
                Uważam też - jeśli się myle to proszę o weryfikację - że
                przedstawiciele Kościoła wcale nie dążą do szerzenia wiedzy wśród
                wierzących w jakiejkolwiek postaci, ale wręcz przeciwnie. Przy
                róźnych okazjach próbowałem wciągnąć księży w takie dyskusje i
                zwykle były to próby nieudane. Rozmowę ucinano, zbywano mnie
                ogólnikami, zbaczano na inne tematy, zamykano usta itp.
                O wiedzy (niewiedzy) moich znajomych katolików już wspomniałem.
                • Gość: lavinka z nielogu Re: O Kościele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 19:04
                  Coś w tym jest,ze w sprawach kościoła(jak i rządu) zajmują się na
                  forach i blogach głównie pyskacze a nie rzetelni fachowcy zdolni
                  podejść obiektywnie do tematu.
                  Ale taki już jest internet że każdemu wolno głos zabrać w dyskusji.
                  Że ktoś korzysta z tego głupio i bez zastanowienia to już inna
                  sprawa.
                  Chcieliśmy wolności to ją mamy. Z dobrodziejstwem inwentarza
                  moherowych babć, dzieci neo i pospolitych oszołomów.
                  • big_news Re: O Kościele 02.02.09, 19:29
                    Co się będziesz szczypać, walnij wprost, tak jak Helenka Łuczywo:
                    w internecie panoszy się gardłująca hołota.
                    Przecież to takie oczywiste...

                    A swoją drogą, w której grupie się lokujesz?
                    • Gość: lavinka z nielogu Re: O Kościele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 20:27
                      Dzieci neo - w zwiazku z promocyjną trzylatką neo512 za 26zł przez
                      pierwszy rok i 56 przez następne dwa. Ale umowa tylko do listopada. W
                      listopadzie przerzucam się(najprawopodobniej) na kablówkowy net i tym
                      samym przechodzę do wyższej rangą kategorii oszołomów ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka