sztamka
23.01.09, 21:58
czwartek wieczorem:
delektuję się domem, w tle muzyka qeen...
dzwoni domofon, o tej porze co najwyżej sprzedawca jaj.Nie... słyszę, a raczej
domyślam się, ze to ksiądz po kolędzie, odpuszczam, bo nie zamawiałam. Po
kilkunastu minutach dzwonek do drzwi mieszkania, nie otwieram mając nadzieję,
ze już wie, że go nie chcę. Mija kilka minut i znów natarczywy dzwonek...jak
się przed tym bronić?
Kiedyś chodzili ministranci pytając się, czy przyjmuję księdza. Terazwidocznie
inna moda nastała...brrr