Dodaj do ulubionych

Zabiegi na ludziach i zwierzętach

13.03.09, 17:40
Aby zakończyć wątek o psach i kotach, który przkroczył już masę
krytyczną, proponuję zacząć nowy na zaczynie sentencji Lavinki:
"A swoją drogą to niesprawiedliwe,że zwierzęta można kastrować a
człowieka na jego wyraźne życzenie-nie."
Lavinko, zarówno ludzi jak i zwierząt nie kastruje się
prawdopodobnie ze względu na to, że takie zabiegi - podobnie jak
eutanazja czy aborcja - są zabiegami niezgodnymi z moralnością
(czyli ogólnie przyjętymi obyczajami), bo nie służą poprawieniu
zdrowia ale są skierowane przeciwko zdrowiu.
Oczywiście pomijam tu sytuacje drastycznie kontrowersyjne jak
aborcja u 9-latki po zgwałceniu.
Obserwuj wątek
    • aaa202 Ku..., nie widzisz, że 13.03.09, 17:48
      gdyby ta dziewięciolatka była wykastrowana, to nie potrzebna byłaby
      aborcja?

    • breblebrox Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 13.03.09, 18:33
      A, za dużo miałeś kontrargumentów w tamtej dyskusji?
      Co to znaczy "niezgodne z moralnością", bo to tak, jakbyś napisał są złe - więc to żaden argument, raczej teza, teraz postaraj się jakoś udowodnic.
      Zabiegi kosmetyczne też są "niezgodne z moralnością"?
      I w jakim sensie zabieg kastracji lub sterylizacji służy przeciwko zdrowiu?
      • bryzolin Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 13.03.09, 18:58
        Zabiegi kosmetyczne jak najbardziej służą zdrowiu, bo porawiają
        atrakcyjność lub polepszają jakość życia, choćby poprzez poprawę
        samopoczucia.
        Kastracja i sterylizacja jest jak najbardziej wymierzona przeciwko
        zdrowiu, bo pozbawia człowieka/zwierzę płodnosci czyli elementu
        danemu nam od przyrody do podtrzymania gatunku. Tego rodzaju zabiegi
        są uznawane powszechnie np. w kategorii zbrodni wojennych jako
        zbrodnie przeciwko ludzkości.
        Ja uznaje je również jako zbrodnie przeciwko zwięrzęcości.
        • Gość: nett1980 Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach IP: *.toya.net.pl 13.03.09, 21:30
          W tym wypadku, to mozna przyrownac do wyciecia migdalkow czy
          wyrostka robaczkowego. Dolega, boli zagraza zyciu(tak wlasnie, bo to
          sie wiaze z przyszloscia zwierzecia lub jej brakiem) zostaje
          interwencja lekarska. Odpowiedz na pytanie
          - czy nie jesz potraw z kastrowanych zwierzat? Tam nikt nie daje
          znieczulenia i po nie otacza opieka.
          Apeluje tez jak Lew_konia - przestan z ta antropomorfizacja. Dla
          kogos tak oderwanego od realu polecam pomoc jako wolontariusz w
          schronisku. Zobaczymy co wtedy powiesz.
          • wujek_samo_bro Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 13.03.09, 23:22
            Gość portalu: nett1980 napisał(a):

            > W tym wypadku, to mozna przyrownac do wyciecia migdalkow czy
            > wyrostka robaczkowego.

            o, jest o wyrostku. nie doczytałem z tych emocji już po pierwszym postu,
            najzupełniej przepraszam więc.
        • breblebrox Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:19
          No widzisz, więc dochodzimy do jednego wspólnego mianownika - polepszenie
          jakości życia.
          Właśnie dlatego sterylizuje się zwierzęta, a i człowiek powinien mieć do tego prawo.
          Tak samo, jak ma prawo zażywać hormonalne środki antykoncepcyjne.
          • bryzolin Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 11:20
            Obawiam się, ze nie ma tu wspólnego mianownika, bo środki zastosowane dla tzw.
            polepszenia jakości zycia jak i samo pojęcie dobrej jakości zycia mogą być
            diametralnie inaczej rozumiane.
            • breblebrox Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 11:41
              Ale sam próbujesz porównać sterylizację ludzi i zwierząt.
              Konkrety poproszę, konkrety.
              Na razie czytam same banały.
    • staahoo Kastracja? 13.03.09, 22:12
      Zwolennikom kastracji zwierząt mówię :
      -Ten zabieg to potworne i bezpowrotne okaleczenie organizmu.
      Jeśli zaś jest to fałsz, to oczekuję masowych kastracji wśród
      nawiedzonych miłośników zwierząt. Taki akt zwiąże Was szczególnym
      węzłem z mniejszymi braćmi.
      • Gość: lavinka z nielogu Re: Kastracja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 00:25
        ROTFL

        I koniecznie niech przejdą na wegetarianizm o ile jeszcze tego nie
        zrobili. ;)
        • breblebrox Re: Kastracja? 14.03.09, 10:25
          A jeżeli zrobili, rotfl, rotfl, lol, lol, hejkum-kejkum?
          To co teraz "nakażesz" obrońcom jąder wtryniającym na co dzień flaczki,
          schabowe, wątróbkę i inne części bronionych zwierzątek?
      • breblebrox Re: Kastracja? 14.03.09, 11:17
        Gdybyśmy mieli tak bezpośrednio przekładać sytuację człowieka na sytuację
        zwierząt, to trzeba by jeszcze znaleźć im pracę, z której się utrzymają i domy,
        w których ze swoimi potomkami zamieszkają.

        A tak na poważnie: jakie widzisz rozwiązanie?
        Masy biegających po świecie bezdomnych zwierząt, obowiązkowy rozród i adopcję
        potomków naszych milusińskich, sterylizację chemiczną (ciekawe co w niej jest
        lepsze, skoro i tak nigdy nie mam zamiaru rozmnażać moich zwierząt), bo do
        takich hormonalnych burz, jakie moje kotki miały okazję przeżyć podczas rui, nie
        zamierzam dopuszczać.
        • staahoo Edukacja nie kastracja. 14.03.09, 20:02
          Chlasnąć skalpelem zawsze można zwłaszcza po trzewiach zależnego od
          nas zwierzęcia.
          Edukować społeczeństwo i wskazywać jak należy zajmować się
          zwierzęciem, psem czy kotem. Uczyć odpowiedzialności za naszych
          podopiecznych.
          Breble, ja w swoim życiu mam już czwartego psa, suczkę. Wszystkie
          dożyły starości, hmm, w dziewictwie. Wystarczy pilnować suki na
          spacerze prowadząc ja na smyczy. I nie ma niepowołanych ciąż i
          licznego psiego potomstwa. Jesli zdarza się ciąża to tylko z winy
          opiekuna psa.
          Miałem i też niesforne samce, dwa. Mieszkały pod jednym dachem z
          suką i, też nic się nie stało.
          To o psach w domu,a i kota ku jego "szczęśliwości " okaleczać nie
          trzeba.
          Koty, one tworzą największą grupę zwierzaków żyjących w miastach.
          Natura sama reguluje ich liczebność. Widzę to w mim blokowisku.
          Wyłapywanie samców i ich kastracja to skazywanie tych osobników na
          ostracyzm stada. Miłe prawda? Nic to jednak nie obchodzi
          wymachujących skalpelem ciotek. Dochodzą do tego schorzenia, które
          przydają kastratom dodatkowych cierpień, ale to juz nikogo nie
          obchodzi.
          Następny do kastracji, proszę !
          • szprota Re: Edukacja nie kastracja. 14.03.09, 21:09
            Kolejny krótkowzroczny utopista.
            Nie rozumiesz, że nie chodzi o to, jak Ty pilnujesz swoją sunię. Tylko jak inni ludzie się troszczą o swoje zwierzęta. To, że Ty nie dopuszczasz do nieplanowanego rozrodu bardzo Ci się chwali, ale ilu opiekunów podchodzi w ten sposób?
            Edukacja społeczeństwa to, że się powtórzę, praca na kilka pokoleń. A liczbę bezdomnych zwierząt trzeba redukować już, nie za kilkadziesiąt lat. Oczywiście, że zaostrzona kontrola nabywania psów i kotów w dużej mierze rozwiązywałaby ten problem. Ale prócz profilaktyki, która odniesie skutek w odległej przyszłości muszą być również rozwiązania doraźne.
            Ani Ty, ani Bryzol nie widzicie, że nam nie chodzi o los konkretnego psa czy kota (nawet tego biedaczka skazanego na ostracyzm stada), tylko o los tych zwierzaków en masse.
            • staahoo Re: Edukacja nie kastracja. 14.03.09, 23:12
              Wiele osób postepuje jak ja, myslę, że są widoki na poszerzenie tego
              kręgu? Żadna utopia.
              Kastracja czyli doraźne rowzwiązanie ostateczne. Coś mi to
              przypomina.
              • szprota Re: Edukacja nie kastracja. 14.03.09, 23:26
                Tak, wiem, nazistów. Przegrałeś.
      • lew_konia Re: Kastracja? 14.03.09, 11:40
        Jakie sposoby ograniczenia urodzeń stosujesz?
        a/ celibat
        b/ prezerwatywę
        c/ stosunek przerywany
        d/ kalendarzyk małżeński
        e/ wymień inne.....

        • staahoo Re: Kastracja? 14.03.09, 20:03
          Wyżej wymieniłem inną i o dziwo sprawdziła się.
          • szprota Re: Kastracja? 14.03.09, 21:11
            Na ilu zwierzętach?
        • staahoo Ps.: Metody 14.03.09, 20:08
          Wyżej o moich zwierzakach.
          A jeśli chodzi Ci co ja stosuję to moja sprawa. Powiedz raczej o
          sobie ;P
    • wujek_samo_bro oo,a ja myślałem,że to wątek o zabiegach wycinania 13.03.09, 23:19
      wyrostków.
      robaczkowych.
      widać bezkręgowce nie mają głosu :(
    • Gość: lavinka z nielogu Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 00:21
      Nie twierdzę,że popieram którąś ze stron, zauważyłam tylko pewien
      paradoks "podwójnej" moralności właśnie. Nierówno traktujemy braci
      mniejszych.
      • wujek_samo_bro Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 00:26
        Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

        > Nierówno traktujemy braci mniejszych.

        ale to naprawdę tylko i wyłącznie w związku z szacunkiem z urzędu należnym
        głowie państwa!
        • bryzolin Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:21
          W kwestii jedzenia czy niejedzenia mięsa jest zagadnienie na ile człowiekowi są
          potrzebne składniki w nim zawarte, np. dla prawidłowego rozwoju dzieci i druga
          kwestia, czy zabija się zwierze na mięso, czy zabija lub okalecza dla
          zaspokojenia własnej próżności.
          Wielu wegetarian nie odmawia np. mięsa dzieciom, pozostawiając im decyzje o
          sposobie odżywiania do dorosłości i własnego wyboru.
          Niedopuszczalne moralnie jest również zabijanie rytualne.
          • breblebrox Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:29
            Tak, wycinam jajniki z próżności, i żeby ukarać zwierzęta za to, że nie chcę ich
            zjeść - zastanów się lepiej nad logiką swoich wywodów.

            I nie szafuj "moralnością", wspomniałam już, że to żaden argument.
            Da się żyć bez jedzenia mięsa.
            • calor Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:36
              może dojdziemy do tego ze nie tylko zwierzaki będą miały wycinane,oprawcy również
              • breblebrox Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 11:01
                Ależ żyjemy w tych czasach.
                Założę się, że znasz niejedną kobietę zażywającą tabletki antykoncepcyjne,
                porozmawiaj z takim "oprawcą" ("masochistą"?).
                A gdyby sterylizacja była dozwolona, to sądzę, że też niejedna osoba by się na
                to zdecydowała.
            • bryzolin Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:38
              Mylnie interpretujesz: nie mówię że wycinasz jajniki z próżności, wiem że masz
              bardzo poważne argumenty, ale twierdzę że jest to zabieg niezwykle okrutny i ta
              okrutność skłania do szukania innych sposobów do rozwiązania tych problemów, dla
              których jajniki wycinasz.
              Nie szafuję "moralnością", jeśli coś ludzie robią lub nie wynika to w zasadzie z
              przyjetych obyczajów, czyli moralności w danej grupie społecznej. W dalszej
              konsekwencji moralność może znaleźć swoje odbicie w przepisach prawa, co jest
              bardziej twarde, bo daje możliwości ścigania ludzi z mocy prawa.
              • breblebrox Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 11:04
                A co jest w tym okrutniejszego niż w innych zabiegach?
                Co jest okrutniejszego od karmienia zwierzęcia hormonami?
                Co jest w tym okrutniejszego, od trzymania kot/psa, którego hormony podczas
                okresu rui doprowadzają do szału i skrajnego wyczerpania?
    • yavorius Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:35
      Hehe, masa krytyczna dla ciebie to niemożność ogarnięcia się w wątku na sto
      -ileśtam wpisów?
      • bryzolin Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:43
        Tak, jesli jest powyżej 100 wpisów zaczyna się druga strona i przeczytanie
        wszystkiego aby ogarnąć wątek jest kłopotliwe. Często czytam to w krótkiej
        przerwie w pracy i nie mam zbyt wiele czasu.
        Prócz tego nie można łatwo odpowiedzieć, bo gdy odpowiadasz pod postem to
        "ginie" to w teksatch a jak odpiszesz na końcu to nie bardzo wiadomo do kogo to
        była replika.
        • big_news Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:48
          Możesz zmienić ustawienia w ten sposób, że zamiast 100 będzie się pokazywało na
          jednej stronie 300 wpisów.
          Inna sprawa to to, ile można wałkować taki temat...
          • bryzolin Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 10:54
            Dokładnie, temat po tylu postach już się trochę wyczerpuje i najczęsciej zbacza
            na inne zagadnienia, dlatego warto jest zacząć nowy, zmodyfikowany wątek.
    • lew_konia Kastracja zamiast eutamazji 14.03.09, 11:15
      ... nie znam innego skutecznego sposobu, zapobiegającego zabijaniu
      ślepych miotów.
      Nie znam innego skutecznego sposobu, dzięki któremu schroniska nie
      będą się przepełniały i zamieniały w miejsce, gdzie zwierzęta giną
      od chorób i zagryzień.

      Mimo twoich męskich lęków, jepiej stracić jajka, niż życie. Tym
      bardziej, że tych jajek nie będzie można i tak użyć do rozrodu.

      Bryzolin - odwiedź choć raz jakiekolwiek schronisko.

      Poza tym nigdy też nie widziałeś kurzej fermy klatkowej. Nigdy nie
      widziałeś jak młodziutkim wieprzkom na żywca usuwa się jądra.
      Kastracja jest powszechnym zabiegiem wśród zwierząt hodowlanych, czy
      to akceptujesz, czy nie.
      Niestety człowiek sztucznie wyhodował różne gatunki zwierząt
      domowych i te zwierzęta bez pomocy czlowieka nie przeżyją. Nie mają
      też, tych przytaczanych przez ciebie, naturalnych wrogów, bo to
      człowiek jest tym drapieżnikiem, który ogranicza populację tych
      zwierząt. Nie można doprowadzać do tego, by sztucznie wyhodowane
      przez człowieka gatunki zagryzały sie między sobą, bo to my
      stworzyliśmy je takimi, jakie są.

      Smacznej jajecznicy na żniadanie ci życzę i smacznego schabowego na
      obiad.

      Ps. Co tam siła argumentów na poprzednim wątku cię przerosła? Nie
      udzieliłeś odpowiedzi na pytania, które tam zadałam - niewygodne?
      • bryzolin Re: Kastracja zamiast eutamazji 14.03.09, 11:27
        Zgadzam się z wiekszością przytoczonej treści prócz tego:
        - w schroniskach jestem bardzo często, zanosiłem tam jedzenie i rzeczy na zimę
        - zdecydowanie można polepszać warunki w schroniskach, tylko trzeba o to
        bardziej dbać i pieniądze przeznaczać a nie defrałdować jak to było na Marmurowej
        - to, że człowiek wychodował różne gatunki zwierząt i że z nim żyją, jak i te,
        które żyją dziko nie upoważnia człowieka do tego, aby dopuszczać się okrutnego
        postepowania wobec nich i że ma nad nimi absolutną władze
        • lew_konia Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 11:32
          W przypadku zwierząt hodowlanych nie chodzi o władzę czlowieka nad
          wyhodowanym przez siebie zwierzęciem, ale o odpowiedzialność
          człowieka za nie - to ogromna różnica.

          Człóowiek nie ma prawa doprowadzać do niekontrolowanego rozrodu
          wyhodowanych przez siebie zwierząt, bo te zwierzęta nie mają
          naturalnych wrogów. Nie natura je stworzyła ( w wyniku doboru
          naturalnego), ale człowiek. I dlatego to człowiek ponosi pełną za
          ich los odpowiedzialność. Schronisko to dowód klęski ludzi.
          • breblebrox Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 11:39
            W końcu schroniska są zwierzęcym odpowiednikiem domów dziecka, schronisk dla
            bezdomnych ludzi - poprawa warunków nic nie zmieni, bo ciepłe wyrko i dobre
            jedzenie to nie wszystko.
            • bryzolin Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 11:49
              No właśnie i tu dochodzimy do sedna sprawy.
              Jeśli w gruncie rzeczy człowiek jest źródłem wszystkich tych kłopotów, ponieważ
              albo kiedyś zaingerował w środowisko naturalne tak, że je przystosował wyłącznie
              na własne potrzeby, lub wręcz ingeruje w rozród zwierząt, to teraz powinien
              mądrze i odpowiedzialnie naprawić to co popsuł. Przede wszystkim poprzez
              ZANIECHANIE w dalszą ingerencję w środowisko naturalne i pozostawienie
              zwierzętom ich terenu oraz prawa do samodzielnego życia po swojemu.
              Powinien jedynie ograniczać się do delikatnych działań naprawczych, gdy
              zwierzętom grozi jakieś niebezpieczeństwo - np. ogradzanie autostrad,
              szczepienia przeciw wsciekliźnie itp. Głębsza ingerencja typu - odstrzał,
              kastaracja czy manipulacje genetyczne są okrucieństwem.
              • lew_konia Zaniechanie ingerencji w środowisko naturalne... 14.03.09, 11:59
                ... tak ale w środowisko naturalne. Zwierzeta hodowlane to twór
                sztuczny, owoc pracy hodowlanej człowieka i dlatego w tym przypadku
                nie ma mowy o prawach natury - te zostały już zakłócone trwale.

                Gdybyśmy chcieli powrócić do natury - to nie byłoby ŻADNYCH
                hodowlanych zwierząt. Nie byłoby szynki, mleka, jajek.

                Odpowiedzialność za wyhodowane przez siebie zwierzęta - to cena
                którą trzeba zapłacić.

                Niestety hodowli się nie uniknie, ale niekontrolowanego rozrodu psów
                i kotów uniknąć można. Gdy ograniczymy niekontrolowany rozród psów i
                kotów schroniska przestaną być potrzebne.

                Ps. Moje dwie wysterylizowane sunie poniemieckie pozdrawiają
                machając szczęśliwie ogonami.
              • breblebrox Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 17:05
                Lew_konia napisała wszystko to, co mogłabym sama napisać.
                Piszesz o jakiejś utopii, dalej idąc tą drogą powinniśmy porzucić domy, mieszkania, zarzucić hodowlę, sadownictwo, itd.
                Żyjemy w takich realiach, jakie sobie i zwierzętom stworzyliśmy, teraz czas wziąć za nie odpowiedzialność, gdybanie i zastanawianie się, jakby to było cudownie, gdyby wszystkie zwierzęta były wolne i samodzielne to nie jest żadne rozwiązanie, nie zmieni rzeczywistości.
                Niebezpieczeństwem jest również rozmnażanie się, jeżeli ma ono w efekcie doprowadzić do tego, że zwierzęta te będą ginęły z głodu, zimna, zagryzały się nawzajem w walce o kęs strawy.
                A zamiana schronisk w hodowle psów i kotów to jakiś totalnie wypaczony pomysł, nie wiem jak to sobie mogliście wyobrazić.
              • aaa202 Pamiętam, 14.03.09, 17:57
                jak widziałam w Bułgarii ludzi pierzchających przed stadami zdziczałych psów,
                komunikaty w telewizji o pogryzionych w drodze do szkoły dzieciach. Psy lęgną
                się tam jak karaluchy. Suki leżą ze szczeniętami po klatkach, po śmietnikach,
                rozwlekają śmieci (które w Bułgarii i tak wyrzuca się pyk przez okienko). Nie
                mówię o prowincji. W Sofii, w Wielkim Tyrnowie, w Burgas - wszędzie wielkie
                stada psów. Oto jest ta Twoja natura bez ingerencji.

                Miasta wymyśliły sposób - rakarz i mord na miejscu.

                Za to były szczęśliwe - swe jaja zabierały do psiego raju.
            • Gość: lavinka z nielogu Re: Kastracja zamiast eutanazji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 11:51
              Nie no jasne, nie Twoje psy, po co się przejmować ich "boxami". Niech
              zdychają. Ale muszą być wykastrowane, bo wtedy zdychać im będzie
              lepiej.
              • bryzolin Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 11:59
                Ale właśnie piszę, że schroniska i boksy muszą być większe i w wystarczającej
                ilości. AJednoczesnie powinna być silna akcja adpocyjna, aby zwierzęta mogło
                znaleźć dom.
                Kastracja i sterylizacja odpada.
                • lew_konia Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:04
                  Jedna sunia typu ON - ja nazywam je owczarek poniemiecki - może mieć
                  15- 18 szczeniąt, czy potafisz znaleźć domy?

                  Mimo wszystko wolę kastrować dorosłe psy niż zabijać szczenięta.

                  W naturze każde zwierzę ma naturalnego wroga, który ogranicza
                  populację. W przypadku zwierząt hodowlanych rola drapieżnika
                  przypada człowiekowi. Co, nikt nie chce być niedobrym wilkiem? Ale
                  ktoś jednak musi! Lepiej nie doprowadzać do narodzin ofiar takiego
                  wilka.
                  • bryzolin Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:09
                    Nie ma dobrego rowiązania. Rzeczywiście to poważne problemy, ale czy nie
                    wystarczy suki pilnować przed zapłodnieniem?
                    • lew_konia Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:19
                      w praktyce wygląda to tak - w czasie cieczki do ogrodu przychodzą
                      hordy psów (kaukazopodobnych, amstafopodobnych i innych mieszańców i
                      pociotków ras bojowych i ostrych). Podkopują sie pod ogrodzeniem,
                      bądź przeskakują górą. Jednego poranka amstafopodobny zawisł na
                      swoich zakleszczoych w furtce łapach i rozorał sobie brzuch oraz
                      łapy od drzazg i gwoździ do krwi. Po zdjęciu go z ogrodzenia wcale
                      nie okazywał respektu i nie zamierzał odejść.
                      Lepiej nie prowokować takich sytuacji. Niestey nie mam wpływu na to,
                      ze inni właściciele będą skutecznie pilnować swoje zwierzęta. A
                      usypiać miotów nie będę.

                      Poza tym łagodny Pimpuś na spacerku w parku też potrafi pokryć sukę.
                      W końcu psy nie są prowadzane na smyczy przez cały czas.

                      Pies potrafi siedzieć pod posesją, gdzie suka jest w rui całe dnie,
                      nie czując głodu i chłodu - tak silny jest to instynkt. Siedząc tak,
                      też cierpi.

                      Moje wysterylizowane suki są szczęśliwe. Na pewno na stare lata nie
                      będa miały nowotworu sutka i ropomacicza. Szczeniąt i tak nie
                      mogłyby mieć.
                    • szprota Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:24
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=92650719&a=92676774
                      Ja dodam jeszcze, że o ile suki przeżywają cieczkę w miarę bezboleśnie, minimalnie mniej jedzą i troszkę plamią, co da się załatwić specjalnymi gatkami - o tyle kotki naprawdę się męczą. Nie mówiąc o tym, że np. moja kotka miała rujkę permanentną, trzy tygodnie miągwienia, mrauczenia i nawoływania - tydzień spokoju - i na nowo. Sterylizacja była jedynym wyjściem.
                      • lew_konia Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:30
                        Szprotko - chyba napiszę to prosto i bezpośrednio, może wtedy
                        bryzolin "wczuje się" w sytuację. Psa, który nie może pokryć suki,
                        którą zwietrzył, jądra potwornie bolą. Sądzę, że mężczyznę, który
                        nie może się pozbyć nadmiaru ejakulatu, który jest produkowany przez
                        jądra - podobnie. Z tym, że czlowiek potrafi sie pozbyć nadmiaru
                        nasienia rozsadzającego mu jądra bez partnerki. Pies nie ma innej
                        możliwości - musi w tym celu dopaść sukę.
                        Jeśli wykastrujemy psa - nie cierpi tych mąk.
                        Jeśli wykastrujemy sukę - nie wydziela zapachu doprowadzającego psy
                        do szaleństwa.
                        • szprota Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:46
                          O, to niewygodna wiedza dla Bryzola. Pewnie się dowiemy, że ból jąder można załatwić ibupromem.
                          • lew_konia Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:47
                            Albo okładami z lodu ;)
                            • szprota Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 12:59
                              Natomiast faktycznie właściciel, jeśli jest odpowiedzialny, nie dopuści do tego, by pies uciekł i kwitł pod bramą suczki, która przechodzi ruję. Niemniej wychowanie ludzi tak, aby zyskali świadomość, że za zwierzaka ponoszą odpowiedzialność to robota na kilka pokoleń w wersji optymistycznej. Skoro nie mają takiej świadomości w odniesieniu do dzieci (vide sprawa Iwony K. i skatowanego Bartka), to dlaczego by ją mieli mieć względem zwierząt...
                              • lew_konia Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 13:09
                                Poza tym zawsze istnieje ryzyko, ze "jednak się nie upilnuje". Mioty
                                u niektórych suk są bardzo liczne i nie ma możliwości by znaleźć
                                tyle domów. Pozostaje eutanazja lub wycięcie macicy i jajników wraz
                                z płodami.
                                Nawet mały pies prowadzany na spacery może uciec i pokryć sukę. Nie
                                ma gwarancji, że tak sie nie stanie. Gwarancja jest tylko wtedy, gdy
                                zwierzęta się wykastruje.

                                Innym aspektem tej sprawy jest problem zapadania na ropomacicze
                                przez starsze sunie. Spowodowane jest to tym, ze się pilnowało i
                                niedopuszczało - a hormony robiły swoje i zdarzały się np. ciąże
                                urojone. Operacja zropiałego narządu w starszym wieku źle rokuje i
                                często grozi zejściem podczas zabiegu.
                                • szprota Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 13:58
                                  No właśnie. Suni moich rodziców zeszło się w grudniu zeszłego roku właśnie na tę przypadłość. Szczęśliwie nie męczyła się długo: wieczorem zaczęła się źle czuć, a o 2:00 nocy już było po wszystkim.
                                  Była staruszką, miała ze 13 lat.
                        • aaa202 Zaraz, skąd wiecie, że psa jądra bolą? 14.03.09, 17:49
                          Czy to raczej jakaś przenośnia?
              • Gość: Breblebrox Re: Kastracja zamiast eutanazji IP: *.toya.net.pl 14.03.09, 16:48
                Przepraszam, że przeszkodzę w galopie Twojego umysłu, ale o czym Ty piszesz?
                • szprota Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 17:05
                  Gość portalu: Breblebrox napisał(a): Przepraszam, że przeszkodzę w galopie Twojego umysłu, ale o czym Ty piszesz?
                  ===
                  Cytujcie się, ludziska. Breble, a do kogo Ty piszesz? Do Lavinki z boxami zdychających (nie)wykastrowanych psów?
                  • breblebrox Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 17:13
                    Ze struktury drzewka wnoszę, że tak.
                    Aczkolwiek nie jestem w stanie powiązać jej postu z moim, oprócz powiązań wynikających z tejże właśnie struktury.

                    szprota napisała:

                    > Gość portalu: Breblebrox napisał(a): Przepraszam, że przeszkodzę w galopie Twoj
                    > ego umysłu, ale o czym Ty piszesz?
                    > ===
                    > Cytujcie się, ludziska. Breble, a do kogo Ty piszesz? Do Lavinki z boxami zdych
                    > ających (nie)wykastrowanych psów?
                    • szprota Re: Kastracja zamiast eutanazji 14.03.09, 17:32
                      breblebrox napisała:

                      Ze struktury drzewka wnoszę, że tak.
                      Aczkolwiek nie jestem w stanie powiązać jej postu z moim, oprócz powiązań wynik ających z tejże właśnie struktury.

                      ===
                      Ja bym się nie doszukiwała logiki. Po prostu.
    • lew_konia Wzorem bryzolina posumuję... 14.03.09, 13:50
      www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx

      Kastracja zamiast eutanazji to najlepszy sposób na uniknięcie
      strachu, bólu i zimna oraz opuszczenia w schroniskach.

      Najlepszy sposób na uniknięcie bestialstwa ludzi, którzy znęcają sie
      nad niechcianymi zwierzętami.

      Jeszcze raz zacytuję "Małego księcia" A. de Saint Exupery "
      "Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez."

      Ktoś musi być wilkiem dla oswojonych zwierząt - niestety. Pytanie
      tylko, jakim wilkiem?

      Aby zjeść kotleta potrzebny jest najpierw rzeźnik.
      Aby nie doprowadzać do bezdomności psów i kotów potrzebna jest
      kastracja.

      A jeśli ktoś lubi mocne wrażenia, to decyduje się na eutanazję
      niechcianych miotów, lub odwiedza skazanych na schronisko
      nieszczęśników, aby w ten sposób uciszyc swoje sumienie. Lepiej umyć
      ręce, jak Piłat, a resztę pozostawić innym?
      • bryzolin O jądrach 14.03.09, 18:34
        Drogie rozmówczynie, macie niewielką wiedzę o narządach szczególnie męskich.
        Jądra nie bolą od nadmiaru spermy, bo nie sperma jest w nich produkowana ale
        plemniki.
        Demonizujecie niektóre dolegliwości aby usprawiedliwić bestialstwo kastracji i
        sterylizacji.
        • szprota Re: O jądrach 14.03.09, 19:23
          Mówiłam, że to będzie niewygodna prawda dla Bryzolina? A jeśli fakty nie zgadzają mu się z wizją świata, to tym gorzej dla faktów!
          Bryzolinie, jest jeszcze gorzej: Ty z kolei demonizujesz fakt kastracji i sterylizacji, by tym samym umniejszyć bestialstwo człowieka w zakresie braku odpowiedzialności za domowe zwierzęta. Wolisz przerzucić uwagę na rzekome cierpienia zadawane kotom i psom podczas zabiegów sterylizacyjnych niż skoncentrować się na faktycznym ich cierpieniu.
          • lew_konia I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 19:52
            Uderz w stół.... niestety ta prawda jest bolesna.
            • bryzolin Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:13
              Czy jesteście też za pozwoleniem na kastrację i sterylizację ludzi?
              Chcecie się sterylizować?
              • przyslowie Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:22
                Tak.
                Ale co to ma do sterylizacji i kastracji zwierząt?
                • miau78 Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:28
                  Chciałabym się upewnić: jestem okrutnym, złym człowiekiem, bo przygarnęłam kotkę
                  z ulicy i dbam o nią, karmię, prowadzam do weterynarza oraz zamierzam
                  zaoszczędzić jej cierpienia w okresie rui, a także- poprzez sterylizację-
                  uchronić od chorób i pozwolić jej żyć dłużej.
                  Dobrze zrozumiałam?
              • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:27
                Teraz czas na użycie argumentu "You forgot Poland"? :P
                Mogłabym powtórzyć za Przysłowie. Pytanie nie ma nic do rzeczy, ale odpowiem: tak, jeśli ktoś nie planuje mieć potomstwa lub z przyczyn psychosomatycznych nie powinien ich mieć (znów wracam do Iwony K.), powinien mieć możliwość sterylizacji.
                Osobiście nie planuję dzieci i ucieszyłaby mnie ta możliwość.
                • lew_konia Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:36
                  W Polsce sterylizacja i kastracja u ludzi są zakazane.

                  W Niemczech nie - wasektomia (podwiązanie nasieniowodów) - czyli
                  sterylizacja (uniemozliwienie zapłodnienia, ale nie pozbawienie
                  gonad) jest możliwa i często stosowana. Jest to zabieg odwracalny!
                  Można też podwiązać jajowody (to też sterylizacja, nie kastracja) i
                  ten zabieg też jest często stosowany.

                  Są one zdrowsze niż antykoncepcja hormonalna.

                  Cóż, ale to nie mężczyźni łykają tabletki i przyklejają sobie
                  plastry, więc ten temat nie jest im bliski.

                  • lew_konia Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:38
                    To co powyżej, dokładnie opisuje szczegóły sterylizacji u ludzi, ale
                    nie ma związku ze sterylizacją (a właściwie kastracją) zwierząt.
                    • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:48
                      Dobrze, że to sprecyzowałaś, bo zaraz by się zbiegli Starsi Panowie Dwaj i wykazali, na jakie to cierpienia narażamy zwierzęta.
                      Lew Koniu, jak już tu jesteś: ten ból jąder u psa zafrapował i mnie. Możesz wskazać źródło tej wiedzy? Przeryłam się ciut przez Dogomanię, ale nic nie znalazłam.
                      • bryzolin Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:50
                        Nie ma żadnego bólu jąder, a ile to trzeba by czekać bez wytrysku aby taki ból
                        wystapił?
                        • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 21:52
                          Bryzol, opowiedz mi o swoich bólach menstruacyjnych, to ja Ci wtedy opowiem o bólu jąder, zgoda?
                          • bryzolin Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 22:20
                            To nie ja zacząłem o dolegliwościach przeciwnej płci, myślałem że wiesz i
                            spytałem, bo według mnie nie bolą.
                            • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 22:22
                              Lew Konia wie i też się właśnie dopytuję, skąd. Bo spotkałam się już z tym w internecie, ale chciałabym znać źródło.
                              Może to taki sam przesąd jak ten, że wykastrowane zwierzę jest nieszczęśliwe.
                              • lew_konia Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:01
                                Jest to opinia weterynarzy. Spytaj weterynarza, u którego leczysz
                                swoje koty.
                                • lew_konia Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:06
                                  Opinie właścicieli, którzy wykastrowali swoje psy:

                                  www.dogomania.pl/forum/f104/po-kastracji-ulga-5367/
                                  • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:31
                                    Długie. I, no kto by przypuszczał, pozytywne.
                                • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:07
                                  OK, spytam, choć boję się, że co wet, to opinia :/
                                  Anyway, brak kastracji zwiększa u psów ryzyko zapadnięcia na przerost prostaty, co na pewno jest bolesne.
                                  • lew_konia Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:14
                                    Porozmawiaj z Kasią Pawlikowską z "Sowy"

                                    www.lecznica-sowa.pl/page.php?id1=28&id2=79
                                    albo z kimkolwiek z tego zespołu :)
                                    • lew_konia Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:30
                                      A tu jeszcze dorzucę dowód na to, że pies potrafi figlować po
                                      usunięciu jąder:
                                      www.dogomania.pl/forum/f104/po-kastracji-ulga-5367/index54.html
                                      • szprota Re: I tu jest jądro sprawy :)) 14.03.09, 23:41
                                        A to, że na zachowanie zwierzęcia kastracja w najgorszym razie nie ma wpływu, a najczęściej ma pozytywny, to już widzę i u swoich kotów, i u suni sąsiadów. Jakoś nie przychodzi do nich co rano i nie patrzy z wyrzutem.
    • Gość: Karolina1 Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach IP: *.toya.net.pl 14.03.09, 23:04
      bryzolin, polecam Ci lekturę artykułu:
      www.schronisko.wielun.pl/o-kastracji.html
      To początek tekstu:
      "Kastracja tak jak sterylizacja wzbudza wiele kontrowersji i emocji,
      jako, że jest stanem nieodwracalnej bezpłodności. Często właściciele
      psów sam zabieg traktują bardzo personalnie i nie są w stanie
      wyobrazić sobie (lub właśnie to robią) jak to jest kiedy nie można
      mieć potomstwa. Należy jednak zwrócić baczną uwagę na to, iż mimo,
      że tego bardzo chcemy pies jest zwierzęciem i nie ma psychicznej
      potrzeby posiadani potomstwa. Większość jego zachowań związanych z
      prokreacją jest podyktowana stanem hormonów i czymś co nazwać możemy
      naturą. W Polsce nadal większość ludzi dostaje gęsiej skórki na myśl
      o kastracji. W innych krajach Europy jak również w USA zabieg ten
      jest bardzo powszechny i uznawany za zupełnie normalny. Dzięki niemu
      ogranicza się ilość niechcianych zwierząt, zachorowań wśród psów na
      przerosty gruczołów krowkowych, prostaty, nowotworów jąder,
      nowotworów całego układu rozrodczego, ropomacicza i ciąż urojonych u
      suk, nowotworów gruczołów mlekowych, jak również łysienia na tle
      hormonalnym. Łatwiej również modeluje się ich zachowania poprzez
      zmniejszenie, w przypadku psów testosteronu a co za tym idzie
      ograniczenie hormonu męskiego. Oczywiście ma ona również i wady.
      Zarówno sterylizacja jak i kastracja chronią zwierze przed wieloma
      chorobami i co tu dużo mówić znacznie ułatwiają człowiekowi życie.
      Maja one zdecydowanie znacznie więcej zalet niż wad.
      ..."
      • lew_konia Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach 14.03.09, 23:10
        Ponieważ Bryzolin to umysł ścisły, to przytoczę jeszcze taki
        argument:

        Niewysterylizowana suczka i jej partner mają szczenięta,
        które mają szczenięta,
        które mają szczenięta......

        1 rok - 16 psów
        2 lata - 128 psów
        3 lata - 512 psów
        4 lata - 2048 psów
        5 lat - 12228 psów
        6 lat - 67000 psów....

        Po czterech latach niekontrolowanego rozrodu ("bo suczka raz w życiu
        powinna mieć młode") zapełnia się całe schronisko.

        Jedynym sposobem na zatrzymanie tego rozmnażania bezdomności jest
        sterylizacja i kastracja zwierząt.
        • Gość: Karolina1 Re: Zabiegi na ludziach i zwierzętach IP: *.toya.net.pl 14.03.09, 23:15
          Nie nie ... Bryzolin by im wszystkim znalazł domy ;)
          Tylko tych wstrętnych ludzi trzeba by najpierw wyedukować... w
          temacie rozmanażania się w tym samym postępie matematycznym, zeby
          każdy pies miał swojego pana.
          • lew_konia Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 14.03.09, 23:33
            i Bryzolin znowu będzie miał trudności, że by go ogarnąć :))

            Tym bardziej, że jest w totalnej defensywie :)
            • szprota Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 14.03.09, 23:54
              Jeszcze z piętnaście wpisów mamy.
              No więc ja dodam, że dyskusja jest o tyle pożyteczna, że o ile nie przekonany Bryzolina, Stahaa czy Lavinki (która naturalnie nie ma własnego zdania), to może ktoś inny po przeczytaniu naszych argumentów pojmie, o co w tym chodzi.
              A chodzi, że przypomnę, o to, by zwierząt w schroniskach było coraz mniej i żeby z czasem te instytucje nie były w ogóle potrzebne.
              Nikt z nas nie deprecjonuje roli, jaką w tym celu może odegrać edukacja społeczeństwa względem odpowiedzialnej opieki nad zwierzęciem. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że jej skutek będzie rozciągnięty w czasie, a tymczasem codziennie rodzą się tysiące zwierzaków, którym nie uda się znaleźć domu i porządnej opieki.
              Udomowiliśmy je, więc jesteśmy za nie odpowiedzialni.
              • bryzolin Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 09:38
                Wasze wyliczanki są jak najbardziej pokrętne. Na takiej wyliczance geometrycznej
                bardzo łatwo by było dowieść, ze z jednej pary szczurów po kilku latach urodzi
                się tyle szczurów, ze pokryją powierzchnię całej Ziemi itd. Tak nie jest, bo są
                inne mechanizmy przyrodnicze, najlepiej naturalne np. ilość pożywienia dostępna
                na danym terenie a w przypadku zwierząt udomowionych przede wszystkim mechanizmy
                mądre, nieokrutne i zrównoważone np. takie jak:
                - pilnowanie zwierząt
                - niedopuszczanie do pokątnej hodowli i handlu zwierzętami
                - wyłapywanie zwierząt bezpańskich
                - budowa odpowiedniej ilości schronisk
                - prowadzenie intensywnej akcji adopcyjnej

                W tym kontekście mam pytania:
                - czy są odpowiednie akcje wyłapujące pokątnych handlarzy?
                - czy są odpowiednie schroniska w Łodzi?
                - czy ktoś widział prócz Inrenetu akcje adopcyjną w naszej lokalnej telewizji
                lub radiu? Może nie dość słucham ale nie widziałem

                Może najpierw zróbmy coś w tym kierunku a dopiero potem podejmiemy dyskusje o
                kastracji, sterylizacji i usypianiu, OK?
                • Gość: Karolina1 Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... IP: *.toya.net.pl 15.03.09, 10:47
                  > Wasze wyliczanki są jak najbardziej pokrętne. Na takiej wyliczance
                  geometrycznej
                  > bardzo łatwo by było dowieść, ze z jednej pary szczurów po kilku
                  latach urodzi
                  > się tyle szczurów, ze pokryją powierzchnię całej Ziemi itd. Tak
                  nie jest, bo są
                  > inne mechanizmy przyrodnicze, najlepiej naturalne np. ilość
                  pożywienia dostępna
                  > na danym terenie a w przypadku zwierząt udomowionych przede
                  wszystkim mechanizm
                  > y
                  > mądre, nieokrutne i zrównoważone np. takie jak:

                  Zauważ, że porównujesz zupełnie dwa różne ekosystemy - szczury jako
                  zwierzęta dzikie, nieudomowione i niezależne od człowieka w sposób
                  bezpośredni i zwierzęta udomowione, zależne od człowieka fizycznie i
                  psychicznie!
                  Czy widziałeś kiedyś szczura w swoim naturalnym środowisku? Czy
                  potrzebował on pomocy człowieka, aby znaleść pożywienie? Czy sam
                  pchał się na jezdnie pod samochód w poszukiwaniu człowieka, czy
                  raczej od niego stronił?
                  A widziałes wałęsającego się bezpańskiego psa? Czy widziałe, aby sam
                  polował, potrafił zachować się na jezdni, torach kolejowych? Psy nie
                  są zwierzętami dzikimi i 95% urodzonych np. w lesie psów, bez
                  kontaktu z człowiekiem, nigdy nie dziczeje i na jego widok nie
                  wykazuje typowego dla dzikich zwierząt strachu przed człowiekiem!
                  Czy wiesz, że szczenięta wilka, wychowane z człowiekiem, w pewnym
                  wieku, gdy dorastają, zaczynają się zachowywać jak zwierzęta dzikie?
                  Dlatego właśnie psy, jako zwierzęta udomowione, są w całeści zależne
                  od człowieka i to człowiek jest za nie odpowiedzialny!
                  Nie można więc porównywać psów do zwierząt dzikich, stosować tych
                  samych mechanizmów regulowania ich populacji.
                  Czy byłeś kiedyś w Rumuni? Widziałeś jak wygląda żywot psów w
                  miastach, na wsiach, gdzie ich rozród pozostawiony jest prawon
                  natury? Psy mnożą się na potęgę, nikt i nic nie reguluje ich
                  liczebności. Wpadają pod koła samochodów, umierają w cierpieniu bez
                  kończyn, z potrzaskanymi czaszkami. Te które przeżyją to chodzące
                  szkielety bo nikt się tam nie troszczy o ich karmienie - w końcu
                  natura pozwoliła im się urodzić więc niech zadba i o ich
                  wykarmienie. Polecam art. w styczniowym "Moim psie", strona 68.
                  Jeśli ktoś by chciał, mogę go zestanować i zamieścić w necie.

                  > - pilnowanie zwierząt

                  Pies bez możliwości zaspokojenia potrzeb prokreacyjnych męczy się!

                  > - niedopuszczanie do pokątnej hodowli i handlu zwierzętami

                  Przyłącz się proszę do jednej z organizacji prozwięrzęcych,
                  np. "Straży dla zwierząt" i zobacz jaką ten proceder ma skale.
                  Walka z wiatrakami.

                  > - wyłapywanie zwierząt bezpańskich

                  Przecież od dawna psy takie się wyłapuje.

                  > - budowa odpowiedniej ilości schronisk

                  Czy istnieje taka ilość schronisk, przy której powiedziałbyś stop?
                  Czy wiesz, ze na terenie Łodzi od paru lat szuka się nowej
                  lokalizacji dla schroniska i nie można jej znaleść, bo w każdej
                  proponowanej inwestycja jest blokowana przez mieszkańców? Wykaż się
                  i znajdz taką lokalizację oraz uzyskaj akceptację społeczną.
                  Powodzenia.

                  > - prowadzenie intensywnej akcji adopcyjnej

                  Ile zwierząt ze schroniska zaadoptowałeś albo ile takich osób znasz?
                  Pomimo prowadzonej akcji promującej adopcje schronsikowe, tych psów
                  tam ciągle przybywa a osób schcących je adoptować jest ciągle za
                  mało. Nie każdy jest miłośnikiem psów i nie każdy będzie chciał mieć
                  psa.

                  > W tym kontekście mam pytania:
                  > - czy są odpowiednie akcje wyłapujące pokątnych handlarzy?

                  Tak, chociaż nie wiem co dla ciebie znaczy "pokątny handlarz"?
                  Zareestrowane hodowle prowadzą normalną działalność gospodarczą. Te,
                  które nie są zarejetsrowane prowadzą działalnośc bezprawną. W
                  związku z tym, w myśl polskiego prawa, podlegają ściganiu.

                  > - czy są odpowiednie schroniska w Łodzi?

                  Odpowiednie to jakie? Jak wiesz, jest jedno na Marmurowej. Za małe,
                  dla tej ilości psów, która jest do schroniska dowożona. Nowe
                  schronisko jest w trakcie planowania.

                  > - czy ktoś widział prócz Inrenetu akcje adopcyjną w naszej
                  lokalnej telewizji
                  > lub radiu? Może nie dość słucham ale nie widziałem

                  Tak, proponuje Toye albo Łódzką 3-kę. Zajżyj też do Metra, Echa
                  Miasta, Mojego Psa i innych gazet lokalnych i branżowych -
                  znajdziesz tam wiele takich akcji.

                  > Może najpierw zróbmy coś w tym kierunku a dopiero potem podejmiemy
                  dyskusje o
                  > kastracji, sterylizacji i usypianiu, OK?

                  Ja robię, a ty? Jak zaczniesz, to porozmawiamy.
                  • bryzolin Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 11:16
                    Ogrom tego ostatniego postu mnie przytłoczył.
                    W zasadzie nie mam wielkich różnic między nami wszystkimi co do pojmowania
                    problemów z psami i kotami, różnice występują w zakresie sposobów a w zasadzie
                    kolejnosci ich rozwiązywania.
                    Najwieksze rozbieżności polegają na postawie do żywego stworzenia. Już
                    wielokrotnie zwracałem uwagę na to, że kolejność musi być taka:
                    1. Zrozumieć, że wszelkie stworzenia żywe mają takie samo prawo do przebywania
                    na Ziemi jak człowiek i że przede wszystkim powinniśmy mieć ogólnie dobre
                    podejście do przyrody, to znaczy nie ingerować w sposób destrukcyjny, nie
                    zabijać, nie kaleczyć, wspierać, pomagać, nie traktować człowieka jako jedyne
                    stworzenie, które ma prawo unicestwiać świał a na końcu unicestwi samego siebie
                    2. Najpierw pomagać i dopiero wetdy, kiedy rzeczywiście uznamy, że zrobiliśmy
                    wszystko co w naszej mocy (mam na myśli ogół, czyli społeczeństwo razem ze
                    strażnikami miasta) stosować środki bardziej drastyczne.
                    3. Piętnować okrucieństwo, mam np. ostatnie przypadki odstrzału psów przez
                    myśliwych, gdy te przypadkowo znalazły się w okolicach lasu.
                    4. Zlikwidować w ogóle instytucje myśliwych - to jest chyba jakaś zakamuflowana
                    forma sadyzmu i upustu instynktu zabijania
                    5. Zamiast tego wprowadzić organizację miłośników przyrody, która od strony
                    władz zajmie się przygotowaniem odpowienich pociągnięć w celu ochrony przyrody i
                    rozwiązań proprzyrodniczych antyzwierzęcookrutnych.

                    Jestem głeboko przekonany, że jest tu mnóstwo do zrobienia, najpierw z zakresie
                    świadomości ludzi, aby osobom takim ja Ty poprzestawiać hierarchię wartości i
                    poczynań w stosunku do zwierząt.
                    • szprota Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 13:41
                      Dopóki nie odnosisz okaleczenia do sterylizacji, to całkiem mądrze gadasz ;p
                    • Gość: Karolina 1 Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... IP: *.toya.net.pl 15.03.09, 21:43
                      > W zasadzie nie mam wielkich różnic między nami wszystkimi co do
                      pojmowania
                      > problemów z psami i kotami, różnice występują w zakresie sposobów
                      a w zasadzie
                      > kolejnosci ich rozwiązywania.

                      To o czym piszesz - adopcje schroniskowe, odpowiedzialne
                      właścicielstwo itd. to utopia, świat idealny. A taki nigdy nie
                      będzie, bo stanów idealnych po prostu nie ma.
                      Gdybyśmy jednak założyli, że celem jest dążenie do takiego stanu,
                      gdzie każdy zwierzak będzie miał swojego odpowiedzialnego
                      właściciela, to niesety zanim taki stan osiągniemy, trzeba (po
                      prostu jest to konieczność i jedyne rozwiązanie) w sposób radykalny
                      ograniczyć namnażanie się zwierząt domowych (psów, kotów). Takie
                      rozwiązanie popiera również Światowa Organizacja Zdrowia WHO - czy
                      to dla Ciebie zbyt słaby autorytet?
                      Sterylka lub kastracja, oprócz ryzyka jakie niesie narkoza, jest
                      zabiegiem służącym zdorowiu zwierzęcia!
                      Cyt. ze strony Wieluńskiego Schroniska:

                      "Dzięki niemu ogranicza się ilość niechcianych zwierząt, zachorowań
                      wśród psów na przerosty gruczołów krowkowych, prostaty, nowotworów
                      jąder, nowotworów całego układu rozrodczego, ropomacicza i ciąż
                      urojonych u suk, nowotworów gruczołów mlekowych, jak również
                      łysienia na tle hormonalnym. Łatwiej również modeluje się ich
                      zachowania poprzez zmniejszenie, w przypadku psów testosteronu a co
                      za tym idzie ograniczenie hormonu męskiego. "
                      ...
                      "Wysterylizowane samce kotów żyją średnio o dwa lata dłużej niż nie
                      poddane temu zabiegowi. Zachorowalność na pewne typy nowotworów
                      złośliwych i podatność na infekcje, szczególnie dróg moczowych,
                      spada u kotów i psów o 98%. Psy i koty, które poddano sterylizacji
                      przed ich pierwszą rują są mniej kapryśne, mniej zaczepne i zdrowsze
                      niż nie sterylizowane. Psy i koty poddane sterylizacji nie są zbyt
                      skłonne do włóczęgi, wiążą się silniej ze swoimi ludzkimi opiekunami
                      i mają mniej kłopotliwych nawyków, jak np. wdawanie się w bójki i
                      opryskiwanie moczem swego terytorium."

                      I przede wszystkim - PSY I KOTY NIE SĄ LUDZMI! - nie mają
                      emocjonalnej potrzeby posiadania potomstwa. Kierują nimi tylko i
                      wyłącznie hormony, które wydzielane są w gonadach. Jeśli się je
                      uzunie, to zwierze nie odczuwa popędu.
                      Suka, która odchowa młode, gdy te podrosną ignoruje je a nawet
                      traktuje agresywnie. Nie czuje z nimi więzi emocjonalnej typowej dla
                      matek. Pies, który spłodził młode w ogóle nie wie, że został ojcem!

                      Jeszcze jeden cyctat:
                      "To nie jest zgodne z naturą, aby wykastrować zwierzę.

                      Już od tysięcy lat, tzn. odkąd człowiek zaczął ingerować w życie
                      zwierząt i zajął się hodowlą psów, naszym czworonogom niewiele
                      pozostało wspólnego z ową naturą.
                      Regularne otrzymywanie pożywienia, bez konieczności upolowania go?
                      Nie! Czy naturalne są szczepienia, leczenie chorób, operacje
                      ratujące życie po wypadkach? Nie! Co wspólnego z natura ma sypianie
                      na miękkim materacyku, czy wręcz w łóżku pańci czy pańcia? No
                      właśnie... nic! Tryb życia naszych zwierząt jest nienaturalny
                      właściwie od narodzin do śmierci. I nie ma w tym nic złego. Bo
                      owa "naturalność" oznacza nie sielankę na zielonej trawce, ale
                      śmierć matki i młodych przy nawet banalnym powikłaniu porodu. Jeśli
                      poród uda się szczęśliwie, to w naturze mniej więcej połowa miotu
                      powinna zginąć wskutek chorób zakaźnych i niedożywienia. Dla
                      zwierzęcia, które szczęśliwie dożyło dorosłości życie w zgodzie z
                      naturą to ciągłe ryzyko odniesienia ran na polowaniu, często
                      śmiertelnych lub powodujących trwałe kalectwo... Czy tego chcemy dla
                      naszych ulubieńców? Psy i koty powstały w wyniku wielowiekowej
                      selekcji prowadzonej przez człowieka. Wprowadziliśmy je do swoich
                      rodzin jako zwierzęta domowe i musimy zapewnić im dobre warunki
                      bytowe. Kastracja i sterylizacja przynoszą zwierzętom bardzo wiele
                      korzyści, przy kilku tylko znaczących przeciwwskazaniach."
                      • bryzolin Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 22:10
                        Aby lepiej zrozumieć grozę swojego myślenia sparafazuję Twoje cytaty, przy
                        założeniu, że nagle na Ziemię przybywa inna cywilizaja np. z Marsa:
                        MARSJANIE!
                        "Wysterylizowane samce ludzi żyją średnio o dwa lata dłużej niż nie
                        poddane temu zabiegowi. Zachorowalność na pewne typy nowotworów
                        złośliwych i podatność na infekcje, szczególnie dróg moczowych,
                        spada u ludzi o 98%. Kobiety, których poddano sterylizacji
                        przed ich pierwszą miesiączką są mniej kapryśne, mniej zaczepne i zdrowsze niż
                        nie sterylizowane.
                        Mężczyźni poddani sterylizacji nie są zbyt skłonni do włóczęgi, wiążą się
                        silniej ze swoimi ludzkimi opiekunami i mają mniej kłopotliwych nawyków, jak np.
                        wdawanie się w bójki i
                        opryskiwanie moczem swego terytorium."
                        I przede wszystkim - LUDZIE NIE SĄ MARSJANAMI!
                        • Gość: Karolina1 Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... IP: *.toya.net.pl 15.03.09, 22:23
                          Ale ludzie posiadają emocjonalną potrzebe posiadania potomstwa.
                          Psy i koty nie!
                          • bryzolin Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 22:37
                            Ostatnie badania wykazują, że psy i koty też wykazują jakieś emocje. Taki pies
                            na przykład potrafi (w przeciweństwie do człowieka) czekać na swojego pana przez
                            pół roku, nie jeść itp.
                            Może w zakresie potomstwa też ma emocje, nie?
                            • Gość: Karolina1 Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... IP: *.toya.net.pl 15.03.09, 22:55
                              W zakresie macieżyństwa i ojcostwa takich emocji nie zaobserwowano.
                              • przyslowie Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 23:00
                                Bryzolin, Ty żle interpretujesz zachowanie zwierząt, zbyt
                                idealizujesz. Porozmawiaj z fachowcami z naszego ZOO, to nie raz się
                                zdziwisz.
                            • przyslowie Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 22:56
                              Zwierzęta w zakresie potomstwa nie mają ani emocji, ani uczuć. Mają
                              zaledwie instynkt biologiczny. Ich zachowaniem steruje instynkt,
                              którym w tym wypadku jest instynktowna potrzeba zachowania gatunku.
                            • szprota Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 22:56
                              Oho, zaraz padnie argument o tym, że sałata też ma świat emocji, więc dobrze, że nie szczeka :P Bo przecież ostatnie badania wykazują.
                              Bryzolin, nikt nie odmawia tutaj zwierzakom prawa do czucia bólu, tęsknoty i strachu. Ale naprawdę nie widzisz różnicy między tymi emocjami a świadomym rodzicielstwem? No zlitujżesz się, człowieku.
                              Moje ostatnie badania wykazują, że:
                              1. Przeciwnikami sterylizacji są głównie faceci - wynika to z fobii kastracyjnej, związanej z typowo macho koncentracją na penisie (i tylko on jeden, znaczy ch... wie czemu)
                              2. Wszystkie zwierzęta, jakie widziałam po sterylizacji, a widziałam ich sporo, mają skłonności do masochizmu, gdyż to potworne okaleczenie wyraźnie poprawiło ich kondycję.
                • przyslowie Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 22:52
                  Bryzolin, mam do Ciebie zapytanie:
                  Czy sieroctwo uszczęśliwia zwierzę udomowione tak jako i człowieka?
                  (W słowach pewnej piosenki jest: to samotnyś jak pies)
                  Czy schroniska polskie są rajem dla zwierząt, gdzie wzajemnie mogą
                  się zagryzać?
                  • szprota Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 22:59
                    Bryzol zaraz powie, że w takim razie należy poprawić kondycję schronisk.
                    Bo przecież, gdy pojawia się przeludnienie, sensowniej jest budować więcej domów dziecka niż propagować antykoncepcję. No sorry, wiem, że to nie to samo, ale ja tu jednak widzę podobieństwo.
                  • Gość: Karolina1 Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... IP: *.toya.net.pl 15.03.09, 23:01
                    Psy najbardziej naświecie potrzebują człowieka. Różne są teorie nt.
                    powstania psiego gatunku, ale jedno wiadomo napewno - psy zostały
                    przez człowieka selekcjonowane, tak dobierane do dalszego rozrodu,
                    że faworyzowano osobniki oddane i przywiązane do człowieka,
                    potrafiące bronić jego i jego własności. W efekcie powstał gatunek,
                    który zarówno fizycznie jak i psychicznie całkowice zależy od
                    człowieka.
                    W schrosniku pies nie ma "swojego" człowieka i z racji tego cierpi
                    psychicznie. Cierpi niewyobrażalnie. Tym, którzy nie potrafią sobie
                    tego wyobrazić zapraszam do wizyty w schronisku i przejścia się
                    pomiędzy boksami.
                    Do tego dochodzi okropne przepełnienie tych placówek, psy są
                    umieszczane w boksach po kilka jednocześnie. Jako że wiele psów
                    posiada instynkt terytorialny, stadny - dochodzi do rywalizacji,
                    walk, zagryzień między nimi.
                    Bryzolin - chcesz rozbudowywać takie placówki i skazywać psy na
                    życie w takich warunkach?
                    • przyslowie Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 23:16
                      Pies bez człowieka też może żyć, tylko musi zdziczeć jak pies Dingo.
                      Bryzol, a czy y wiesz na czym polega selekcja naturalna?
                      Zwierzę ułomne lub stare nie ma w swoim stadzie żadnych szans. Stare
                      lwy umierają najczęściej śmiercią głodową w samotności.
                      • bryzolin Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 15.03.09, 23:44
                        Wiem, wiem i ale nie wiem jaki to ma związek z wątkiem.
                        Czytając Wasze posty mam czasem wrażenie, że swoimi wywodami próbujecie
                        usprawiedliwić swoje okrucieństwo, które uczyniliście swoim zwierzętom lub które
                        inni uczynili swoim pupilom.
                        • przyslowie Re: Trzeba kończyć, bo wątek przekroczy setkę... 16.03.09, 00:48
                          Ale ja jeszcze nie kastrowałam ani nie sterylizowałam zwierząt.
                          Najwyżej Ciapusia łańcuchowego szczepiłam przeciwko wściekliżnie.
                          Ale szedł z ufnością.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka