Dodaj do ulubionych

Kartonowa sprzedaż

17.03.09, 08:29
Witam. Rozpoczyna się czas cieplejszych dni i ładniejszej pogody.
Wiąże się to z wieloma przyjemnymi i nieprzyjemnymi rzeczami. Do
nieprzyjemnych (wg. mnie) należą: zwiększenie się ilości sprzedaży z
kartonów, większa ilość żebrzących, więcej grajków w tramwajach i na
ulicach. Na kartony na skrzyżowaniu Mickiewicza a Kościuszki
(niedaleko przejścia dla pieszych, którzy notorycznie się tam
rozkładają i tarasują przejście) znalazłam ostatnio sposób -
codziennie dzwonię na straż miejską i zgłaszam, oni przyjeżdżają i
rozpędzają towarzystwo. Nie wiem tylko czy dają mandaty, bo nie
miałam czasu poczekać na nich. Widzę tylko efekt, że jak wracam po
jakimś czasie - to handlarzy nie ma. Apeluję - róbcie to samo, jak
tylko zobaczycie w innym miejscu kartoniarzy! Przecież to wygląda
obskurnie!!! Proszę.
Obserwuj wątek
    • misscraft Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:26
      Mnie to nie razi, badziej denerwuje mnie wpychanie ulotek na każdym
      kroku, ale niestety TO jest legalne.
      • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:35
        Niestety jest legalne, ja ulotek nie biorę od dawna. Wkurza mnie też
        to że ludzie biorą a potem wyrzucają pod nogi, bo do kosza za
        daleko. Wkurzają mnie ulotki na przystankach, słupach i latarniach
        rozklejane, które zrywam za każdym razem jak tylko dojrzę. HOWGH
        • misscraft Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 13:06
          Ja zwykle biorę, bo wiem że nie ludzie którzy stoją są winni (oni
          tylko chcą pare groszy na tym zarobić) ale system. Biorę wyrzucam w
          domu, albo do kosza, ale dla przyzwoitości poza zasięgiem wzorku
          osoby rozdającej ulotki. Chyba zacznę zbiwerać to na makulature, nie
          moge znieść, że dla takich błahostek są wycinane drzewa.
          • Gość: lavinka z nielogu Re: Kartonowa sprzedaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 15:39
            Papierowe jest ekologiczne,bo ulega biodegradacji, nie wiedziałaś? Co
            kogo jakieś lasy obchodzą? ;)))
    • yavorius Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:39
      Oj fuj, faktycznie kartony beeee.

      Pojedź sobie skarbie do Arturówka na kiełbaskę, a nie wydzwaniaj po
      straży miejskiej w sprawie kartonów.
      • dziad_borowy Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:41
        A dlaczego nie?
        Dzierżż!!!
        • yavorius Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:42
          Bo jak idzie wiosna i słoneczko, to się nie patrzy na kartony!
          • markus.kembi Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:50
            Chyba mieszkasz w Hiszpanii Yaworze, bo w Łodzi jakoś wiosny nie widać i jeszcze
            długo na nią trzeba będzie czekać. By the way - czy w Barcelonie albo Madrycie
            też jest tylu pudlarzy (nie pytam o właścicieli owieczkopodobnych piesków)?
            • yavorius Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:57
              Ech, mieszkać tam to ja chciałbym. A konkretnie w Porto. Wczoraj o
              17 było 28 stopni...
          • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:55
            > Bo jak idzie wiosna i słoneczko, to się nie patrzy na kartony!
            jak są w przejściu na pieszych albo w najbliższej bliskości mego
            przechodzenia do patrzę na kartony i co widzę? staniki rozłożone na
            odwróconej parasolce! PIękny wiosenny widok.
            • dziad_borowy Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:01
              No, ta parasolka nam sie tu kompletnie nie komponuje. Niechby to na
              lezakach jakis wystawili albo materacu dmuchanym to bylby luz:-)
              Dzierżżż!!!
              • yavorius Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:02
                O, właśnie, muszę się zapisać do Lobby Biuściastych.
              • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:04
                uch, Wy to wszystko przekręcicie. Do meritum!!!
                • dziad_borowy Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:12
                  Cicho, ten watek trzeba troche stuningowac i bedzie git.
                  Dzierżżż!!!
    • markus.kembi Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:48
      Na Madagaskarze czy w Bangladeszu w centrum miast się handluje starym barachłem i artykułami rolno-spożywczymi i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Tylko w Łodzi grupa sfrustrowanych frustratów ma za złe paniom z torbami, panom ze stanikami i babce z czosnkiem, że chcą sobie dorobić. Poza tym jest bieda, więc niech turyści zagraniczni zobaczą, jak wygląda prawdziwy obraz polskiego społeczeństwa (mówię tu o sprzedawcach i o ich klientach).
      • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 10:54
        nie mój drogi, nie mój drogi, na Madagaskarze kartony się wpisują w
        kulturę i w architekturę ogólną tamtejszej okolicy (chyba, bo nie
        byłam, tylko w tv widziałam) ale tu to nie jest normalne i nie jest
        estetyczne. A ja wymagam i domagam się czystości i braku kartonów.
        I dzwonić będę.
        • markus.kembi Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:00
          W Łodzi też się wpisują w kulturę, tak samo jak psy, które robią na chodnik i kierowcy parkujący na trawnikach. Jacy mieszkańcy - taka kultura.
          • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:03
            no więc (wiem, nie zaczyna sie tak zdania), kuźwa, chcę to zmienić.
            Chcę pokazać że nie każdy mieszkaniec Łodzi jest takim niechlujem, i
            że nie każdemu się podobają kartony.
            • miejskie_narty Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:05
              > no więc (wiem, nie zaczyna sie tak zdania), kuźwa, chcę to zmienić.

              Miej się na baczności, bo zaraz zostaniesz zwerbowana:-)

              A co do to tego, że pudła wpisują się architekturę, to rzeczywiście niezłe. U nas hurtownicy powinni biustonoszowcom zafundować stoliczki z fabrycznych cegieł.
              • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:11
                uważać, w sensie żeby sie nie wyrażać brzydko, tak?
                • miejskie_narty Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 15:32
                  Uważać na siebie. Bo nagle się okaże, że jesteś członkinią jakiejś organizacji:)
              • dziad_borowy Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:11
                Cegly, jakas przeslica czy inne wrzeciono i juz mamy piekny lodzki
                widok. Turysci zjezdzaja, handlarze tkaja, sprzedaja, biustonosze
                ida w swiat, troche inwencji i jest ruch w interesie.
                Dzierżżż!!!
                • miejskie_narty Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 15:37
                  No właśnie - można także za pieniądze Unii zorganizować w PUP-ie szkolenia językowe dla naciągaczy i wypuścić latem w miasto rikszarzy, którzy zamiast do hotelu będą wozić gości do cepeliowych pudlarzy, zachęcając: "Madam, try this original Łódź's regional traditional handicraft bra. Trying free! Very cheap. Best quality. Hand made. 50 euro only!"
          • przyslowie Mata, co chceta. bt 17.03.09, 11:03

          • dziad_borowy Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 11:04
            Tak jest, kazde miasto ma swoja kulture. U mnie dla odmiany takie
            biustonosze bylyby wystawiane na kostce betonowej. Pol miasta
            wybehatonowane, no jest to jakis pomysl na promocje :-)
            Dzierżżż!!!
    • Gość: lavinka z nielogu Re: Kartonowa sprzedaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 11:59
      "Do
      nieprzyjemnych (wg. mnie) należą: zwiększenie się ilości sprzedaży z
      kartonów, większa ilość żebrzących, więcej grajków w tramwajach i na
      ulicach."

      I psie kupy. Zapomniałaś o najważniejszym ;P
      • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 12:08
        no tak, ale psie kupy można tylko albo sprzątać samemu albo gonić
        właścicieli, co w przypadku przypakowanych właścicieli amstafów jest
        niebezpieczne, w przypadku niedołężnych właścicieli kundelków jest
        na granicy moralności a w przypadku normalnych, zdrowych i sprawnych
        właścicieli jakoś nie miałam na tyle kurażu aby uwagę zwrócić. Jakoś
        łatwiej mi zadzwonić na straż miejską i zgłosić kartony na rogu
        ulicy. To pewnie przejaw mojej hipokryzi, braku odwagi cywilnej i
        takie tam...
        • Gość: lavinka z nielogu Re: Kartonowa sprzedaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 12:19
          Rozumiem,że uprzątnięcie tych kartonów własnoręcznie uznałaś za
          niegodne Twej osoby? ;)
          • miejskie_narty Lavinka, masz psa?:-) /nt 17.03.09, 15:38
            • Gość: lavinka z nielogu Re: Lavinka, masz psa?:-) /nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 15:43
              Od kilku tygodni tylko jednego niestety. Dżojce się zmarło. Ileśtam
              kup psich mniej ;) Ale podwórko mam równo zasr... wiesz przez kogo?
              Przez... mewy. Postuluję społeczną akcję "Sprzątaj po mewach!"
              Pytanie,kto jest właścicielem mew?
              • miejskie_narty Re: Lavinka, masz psa?:-) /nt 17.03.09, 15:54
                A po tym co jeszcze dycha sprzątasz?:-)
                • aaa202 Ciekawe, jakąż to pułapkę zastawiasz 17.03.09, 15:58
                  tymi pytaniami...
                  • miejskie_narty Re: Ciekawe, jakąż to pułapkę zastawiasz 17.03.09, 16:02
                    Tu nie ma żadnej pułapki. Ciekaw jestem, co Lavinka odpisze.


                    No może jest mała pułapka sumienia. Jak napisze, że sprząta, a nie sprząta, może zrobi się jej głupio, że okłamuje przyjaciół z forum:-)

                    Jak napisze, że nie sprząta i rzeczywiście nie sprząta, może zrobi się jej głupio, gdy posypią się na nią tutaj gromy:-)

                    Pozostałe opcje też są nienajgorsze:-) (chyba za dużo tych smilejów dałem:/)

                    • Gość: lavinka z nielogu Pff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 19:08
                      Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada ;P

                      Nigdy nie twierdziłam,ze sprzątam po psie, ba nawet uważam,że a akcja
                      to spisek kociarzy przeciw psiarzom. Najczęściej zwolennicy
                      sprzątania po psach dziwnym zbiegiem okoliczności psów nie mają. Za
                      to często pochodzą ze wsi, gdzie po psach się także nie sprząta.
                      Teraz chcą wyjść na takich miejskich ;)

                      Zresztą u mnie na osiedlu nie ma koszy na psie odchody. Na szczęście
                      jest dużo trawników i nikomu psie kupy nie przeszkadzają. W stolycy
                      trochę takich widziałam, ale już je zdemontowano jak i po automatach
                      z woreczkami na psie kupy za 50gr sztuka. Z braku zainteresowania
                      oczywiście. Na happening sprzątaczy po psach przyszło... 20 osób w
                      tym organizatorzy i ich znajomi ;)

                      p.s. Masz psa?
                • Gość: lavinka z nielogu Re: Lavinka, masz psa?:-) /nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 19:03
                  Niestety sra tak mało,ze nie jestem w stanie wygrzebać tego spod
                  wysokiej trawy. ;P
              • aaa202 A nasrał na Was kiedyś kormoran? 17.03.09, 16:08
                Bo na mnie nie.

                Ale widziałam kiedyś srającego kormorana. Nie, nie srał na nikogo.
                Tak sobie srał ku chwale ojczyzny. Niby nic, ale dotąd pamiętam.
                • miejskie_narty Nie rozmywaj poważnego wątku! 17.03.09, 16:12
                  Na mnie nie nasrał. W życiu nawet na oczy kormorana nie widziałem.

                  Ale za to kot mi na buta naszczał. Niby nic tak znowu strasznego, ale ciągle nie mogę wymazać z pamięci.
                  • aaa202 Raz widziałam kota, 17.03.09, 16:28
                    który obryzgiwał zderzak samochodu. Tak do tyłu obryzgiwał,
                    napinając się i drżąc jak Mariusz Pudzianowski ciągnący tira.
                    Szczyny to były, czy inne wydzieliny? Pytam, bo nie znam kocich
                    zwyczajów.
                    • miejskie_narty Re: Raz widziałam kota, 17.03.09, 16:33
                      Szczyny. Takie do znaczenia. Extra quality.
                      U mnie na podwórku koty też mają taki zwyczaj. Kiedyś jak mi maskę zaszczały w samochodzie, to w połowie drogi do pracy się zatrzymałem i zrobiłem przegląd całej garderoby, podejrzewając, że któryś z domowych zaszczańców z butów przerzucił się wyżej.
                      • aaa202 To już będę wiedziała. Dzięki. 17.03.09, 16:47
    • aaa202 Kartonowe kupno. 17.03.09, 15:56
      Kto nigdy nie kupił nic z kartonu, niech pierwszy rzuci kamieniem.
      Wielokrotnie widziałam, że przy kartonowych sprzedawcach kłębią się
      ludzie, kupują, oglądają. Dlatego nie umiem jednoznacznie potępić
      tego procederu. Do tego brzydzą mnie różne szykany stosowane wobec
      biznesu, tego najmniejszego zwłaszcza, czyli jakieś placowe, jakieś
      pozwolenia, jakieś kasy fiskalne... Jest zapotrzebowanie - pojawia
      się podaż. Wygląda to nieszczególnie, to fakt. Ale pudła są tylko
      przejawem tego, że lata świetlne dzielą nas od naszej wizji Łodzi
      jako europejskiej metropolii, a nie tegoż rozdźwięku przyczyną.
      • miejskie_narty Re: Kartonowe kupno. 17.03.09, 16:06
        No dobra - rzucam. Nigdy niczego z kartonu na ulicy nie kupiłem. Przynajmniej nie pamiętam.

        Taki handel jest o tyle nie w porządku, o ile jest nieuczciwy w stosunku do konkurencji, która jednak placowe i tym podobne płaci. Poza tym wiele wskazuje na to, że biznes na tym kręci jakiś lokalny bonzo w beemie, który poniekąd wykorzystuje sprzedawców do trzepania nieuczciwej kasy. Ja jestem stanowczo przeciw.
        • aaa202 To trzeba tego bonza dopaść, 17.03.09, 16:25
          a nie płotki. A co straż miejska robi? Wlepia mandaty, które płaci
          bonzo, by następnego dnia znowu rozstawić swoje płotki. Kurczę, bo
          jeśli jest to jakiś bonzo, to znaczy, że przekręca na duże kwoty i
          policja, skarbówka, inspekcja taka i śmaka może mieć do niego wąt,
          czyż nie? Dopadnijmy bonza, a nie emerytkę z majtkami.

          Na pewno kupiłeś, tylko nie pamiętasz.
          Ja kupiłam, ale nie w Łodzi, za to do użytku w Łodzi, więc wsparłam
          nieuczciwą konkurencję, a do tego nie tę nieuczciwą konkurencję,
          którą powinnam była wesprzeć. Były to czarne, ukraińskie, skórzane
          rękawice. Chodziły po szóstaku. Dobra, mam kartę na 5% upustu do
          salonu Wittchen i powinnam tam wyrzygać 200 złotych za wyrób w
          niczym nie lepszy od ukrainskich pierczatek. Wtedy opłaciłabym
          jeszcze paru innych bonzów, włączając niemieckiego inwestora centrum
          handlowego. I sprawiedliwość pod pachę z uczciwością odfajkowałyby
          kolejny tryumf.
          • miejskie_narty Re: To trzeba tego bonza dopaść, 17.03.09, 16:49
            Powinna, ale nie robi tego podejrzewam, że dokładnie z tego samego powodu, dla którego zleceniodawcy rozlepiaczy ulotek pozostają bezkarni, mimo że są przecież dobrze znani.


            Co do rękawiczek, to wiesz - między niemieckimi z 200 z salonu a ukraińskim za 6 z pudła jest jeszcze sporo miejsca. Być może takie same ukraińskie mogłabyś kupić na legalnym targu za 12zł?

            Myślę, że tolerowanie pudeł wpisuje się w tolerowanie różnego rodzaju nieprawidłowości, których po prostu nie da się ot tak, jedną decyzją urzędników uciąć. Można się starać, ale proces zmian zachowań społecznych chyba jest wolniejszy niż by się wydawało.

            Moja teoria jest taka, że dzięki dosyć wczesnej integracji z Unią znaczna część społeczeństwa zobaczyła, jak podobne rzeczy funkcjonują tam i chciałaby - zresztą słusznie - by i u nas było podobnie. Zwłaszcza, że pozornie jesteśmy już bardzo podobni do Zachodu - mamy te same markety, te same samochody, takie same ubrania, tych samych operatorów komórkowych i te same programy w telewizji. Tylko zarabiamy kilkukrotnie mniej, a nasze miasta są wielokrotnie biedniejsze niż zachodnie. Ale przecież nie muszę Ci tego tłumaczyć:-)
            • aaa202 Może lepiej by było, 17.03.09, 17:11
              żebyś mi wyjaśnił to, co uważasz, że wiem, ale może kiedy indziej.

              Jeśli przyjrzałeś się kiedyś klienteli pudłowców (i samym
              pudłowcom), to wiesz, że niezwykle rzadko są to paniusie z akuratnie
              świeżym manicurem, które potrzebują czarnych rękawic na jedno
              wieczorne wyjście do teatru.
              Obie strony, i kupujący, i sprzedający (mam na myśli wyłącznie
              ostatnie ogniwo, nie bonzów wielkich i bonzów poślednich),
              potrzebują siebie z nędzy. Z nędzy. Te majty za 2,50, te gary
              tandetne polewane chińskie za 7,90, plastikowe kubki po 0,50
              zaspokajają popyt na nędzne przedmioty za nędzne pieniądze.
              Skanalizujesz ten handel, umieścisz pudlarzy w pawilonach - zmusisz
              nędzarzy do dodatkowego płacenia za luksus legalności.
              A bonzowie i tak sobie poradzą.

              Nie zamierzam się upierać, że Łódź jest skazana na kartonowców. W
              żadnym wypadku. Nie chcę też być adwokatką procederu. Po prostu
              staram się roboczo spojrzeć na sprawę z innej strony. Bo problem nie
              jest wyłącznie estetyczny. I, powtórzę, jest symptomem, nie
              przyczyną.
              • miejskie_narty Teraz akurat mam chwilkę 17.03.09, 17:38
                Ja to rozumiem. Rozumiem też nędzę osób stojących po obu stronach pudeł (choć oczywiście ludzie kupują tam nie wyłącznie z nędzy, czego sama jesteś najlepszym przykładem), jednak nadal myślę, że proceder powinien zostać ucywilizowany. Trudno godzić się z argumentem, że skoro ludzie są biedni, to należy przymknąć oko na łamanie przez nich ogólnie przyjętych zasad. Bo to prosta droga to tolerowania np. kradzieży. Z drugiej strony udostępnienie przez miasto terenu, na którym można by uprawiać dziki handel, po to, by biedni łodzianie mogli kupować półdarmową chińszczyznę też chyba niczeg nie rozwiąże.

                Owszem, leczenie objawów, a nie przyczyn zwykle zdaje się na niewiele, lecz zauważ, że tutaj te (nieleczone) obiawy prowadzą do pogorszenia ogólnego stanu organizmu.
                • aaa202 za to ja nie, 17.03.09, 17:58
                  i nie tylko dlatego akceptuję Twoje argumenty. Popieram je, bo są
                  słuszne w zakresie, w jakim je forsujesz. I niestosowalne w
                  zakresie, w którym tu poruszam się ja.
                  Bo jeśli chodzi o mnie i mój pudłowy lapsus, to mogłam spokojnie
                  pójść w rękawicach fioletowych, brązowych, bordowych, koniakowych i
                  paru innych, które mam. A taka inna pani nie dość, że wcale by nie
                  poszła, to by nie poszła ze zgrabiałymi z zimna rękami. Bo ma stać
                  na rogu z pudłem gaci.
        • mnemonique Re: Kartonowe kupno. 18.03.09, 15:16
          ja też mogę rzucić - nigdy nie kupiłam. A pumeksy mają fajne.
          • mnemonique Re: Kartonowe kupno. 18.03.09, 15:22
            a i jeszcze dorzucę coś: ci co kupują tą taniochę, narzekają że
            wszystko ostatnio jest słabiej jakości. A jak ma być dobrej jakości
            gar z pudła za 7,50? Jak ma się nie rozlecieć portfel za 10 zł? ale
            właśnie od takich osób, które często kupują w chińskich marketach, z
            kartonów albo w innych tanich miejscach, słyszę tego typu uwagi. I
            jeszcze że ta szynka za 10 złotych to nie smakuje jak za PRLu. No
            niech mnie dunder świśnie...
            • dziad_borowy Re: Kartonowe kupno. 18.03.09, 15:29
              Szynka jak szynka ale najgorsze, ze banany tez juz tak nie smakuja.
              Dzierżżż!!!!
              • mnemonique Ale za to jakie tanie te banany 2,99 za kg!!!! 18.03.09, 15:30
      • nefnef Rzucam ! 17.03.09, 17:32
        Otóż nigdy nie kupowałem i nie zaglądam do pudeł kartonowych na ulicach
        wystawionych. W lumpeksie, owszem, byłem.
        Pudła są bo jest na to pozwolenie. Skoro się pojawiły to i ludzie do nich zaglądają.
      • brite Re: Kartonowe kupno. 17.03.09, 21:00
        > Kto nigdy nie kupił nic z kartonu, niech pierwszy rzuci kamieniem.

        Zaraz się przejdę na Kościuszki i wyciągnę jakiego głaza spod torów ŁTRu.

        Natomiast niedawno zasiliłem budżet budy z kurczakami - zrobiłem to z pełną
        premedytacją, pomny zasłyszanych opowieści o wielokrotnie używanym tłuszczu i
        przedłużanym okresie ważności ptasząt zdecydowałem się na eksperyment w stylu
        Myth Busters. Mit potwierdzony, późniejsza niestrawność nastąpiła niezawodnie.
    • 7bylo Re: Kartonowa sprzedaż 17.03.09, 18:22
      Nie głosuj było ale jaja.
    • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 19.03.09, 15:41
      wczoraj stał jeden zmarznięty karton z jakimiś kolorowymi kamykami.
      Wykazałam się swego rodzaju niekonsekwencją - nie zadzwoniłam. Był
      przylepiony do ściany i do kiosku. Ech... Swoją drogą ciekawe co to
      za kamyki były???
      • iszkariota nerkowe ? 19.03.09, 19:07

        mnemonique napisała:

        > wczoraj stał jeden zmarznięty karton z jakimiś kolorowymi kamykami.
        > Wykazałam się swego rodzaju niekonsekwencją - nie zadzwoniłam. Był
        > przylepiony do ściany i do kiosku. Ech... Swoją drogą ciekawe co to
        > za kamyki były???
      • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 08.05.09, 10:05
        otóż, ostatnio znowu pani z kamykami stała. Tym razem postarała się
        o reklamę - miała kartkę z ręcznie wykaligrafowanym napisem, że to
        lawenda. Lawenda w kamykach? w każdym razie w kolorze niebieskim i
        różowym - w wersji dla chłopca i dziewczynki.
        Znowu muszę się zabrać, ale tym razem jestem uzbrojona w uchwałę nr
        LVIII/512/93 Rady miejskiej w Łodzi z dn. 9 czerwca 1993 i jakby się
        kto czepiał mogę zacytować że zabrania się prowadzenia handlu....
        itd itepe. Howgh!
        • Gość: mandragora0 Re: Kartonowa sprzedaż IP: *.grs-k0.g1.pl 08.05.09, 15:23
          Przepraszam ale wkur.wiająca jesteś niesamowicie, zajmij się sobą, dziećmi,
          domem; niech sobie tam kupują Ci których nie stać na lepszy towar.
          • mnemonique Re: Kartonowa sprzedaż 09.05.09, 13:19
            cCi których nie stać mogą kupować na rynku, targowisku miejskim, czy
            innych do tego wyznaczonych miejscach, a nie na środku chodnika w
            centrum miasta. Na to się nie zgodzę. a prawo jest po mojej stronie.
            • Gość: mandragora0 Re: Kartonowa sprzedaż IP: *.grs-k0.g1.pl 09.05.09, 14:00
              to idź i egzekwuj to prawo, zobaczymy jak Ci to wyjdzie . Pieniaczka z Ciebie
              chyba straszna.
            • Gość: lesia Re: Kartonowa sprzedaż IP: *.ms.lnet.pl 14.05.09, 15:53
              zgadzam się jak chcą handlować i zarobić grosza niech idą na rynek. Sama mam
              budkę na rynku i muszę zapłać placowe,pensję pracownikowi, Zus-y. Tamci nie
              płacą podatków i wszystko inne mają dupie. Dziwimy się , że handel pada, a jak
              ma być ja celowo pudlarze obniżają ceny do minimum. straż miejska miała zabierać
              towar i jak narazie nic nie mogą bo brak im przepisów zezwalających na to. To
              się nigdy nie skończy. A taki bonzo obstawia swoimi pudłami pół Łodzi. Jak tak
              dalej pójdzie to sama wystawie karton bo ludzie dulczą że za drogo = a ja muszę
              zarobić na opłaty.
              • Gość: conva A komu to przeszkadza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 19:55
                Jak ktoś chce kupować badziewie z kartonu to jego sprawa. Czemu
                napuszczacie jednych ludzi na drugich. Przecież Ci, ktorzy handlują
                z pudeł nikogo nie okradają, pracują i zarabiają.
    • binbash8przez5 Re: Kartonowa sprzedaż 08.05.09, 11:26
      a ja lubie kartony
      • nefnef Re: Kartonowa sprzedaż 08.05.09, 18:03
        A wydeptane przez pudlarzy trawniki też? O podatkach nie ma co chyba pisać?
    • nefnef Wkurza mnie to udawanie 11.05.09, 16:34
      że nic nie można zrobić - wydeptują trawniki, śmiecą, nie płacą podatków. W
      torebkach mają całkiem sporo kasy, co widziałem na własne oczy. Potem, po
      "pracy", przyjeżdża ładny samochód, zabiera pudła i odjeżdża. A władza tłumaczy,
      że trafiło na biednych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka