Dodaj do ulubionych

no i "skóry" podzieliły naród...

IP: 212.191.129.* 25.01.02, 14:19
na takich, co chcą linczu i na takich jak Andrew. Myślę, że niewidoczna linia
przebiega w miejscu doświadczeń życiowych z lekarzami. Andrew & co. mieli
szczęście. Jak dotąd nie umarł im nikt bliski, omijały ich ciężkie choroby
połączone z załatwianiem miejsc w szpitalach, załatwianiem badań, załatwianiem
opieki i setek tego typu spraw. Mówiąc krótko są zieloni. Druga grupa miała
mniej szczęścia i zdanie na temat lekarzy zdążyła wyrobione - oczywiście nie
wszystkich lekarzy, sam znam ze dwóch porządnych. I stąd chyba tyle emocji,
rozmowa głuchych ze ślepymi o muzyce i kolorach.
cheers
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Re: no i IP: 10.0.215.* 25.01.02, 14:30
      Mysle, ze troche uprosciles sprawe. Wszyscy jestesmy oburzeni tym skandalem, a
      roznimy sie jedynie w sposobie oceny faktow i ich interpretacji.
      Malo kto niewierzy, ze tak nie bylo tylko zeby to ukrocic do konca trzeba
      podejsc do tego rzeczowo a nie kierowac sie wylacznie emocjami. Trzeba wreszcie
      z tym procederem skonczyc ale do tego potrzebny jest sad, a tam sie licza
      wylacznie dowody. Majac jedynie poszlaki sprawa zostanie rozmyta i znowu za
      pare lat wroci.
    • Gość: flip Re: no i IP: *.p.lodz.pl 25.01.02, 14:32
      Podzielily?? Nam sie wydaje, ze wrecz przeciwnie. Dzieki (wskutek?) ujawniania
      takich afer rosnie pomalu bomba zegarowa. Ciekawe co dalej?
    • redakcja Re: no i 25.01.02, 14:33
      Depesza PAP z piątku 25 stycznia z godz. 11.14. Dla tych, którzy nie chcą czekać na jutrzejsze gazety lub
      dzisiejsze wieczorne dzienniki TV:


      KRA0166 3 SPN 576 PAP20020125W01887
      PRZESTĘPCZOŚĆ-POGOTOWIE-SEJM-KOMISJA,OPIS
      Wiceminister zdrowia: dwie karetki używały dużo pavulonu (opis)

      25.1.Warszawa (PAP) - Dwie karetki łódzkiego pogotowia zużywały
      szczególnie dużo pavulonu - poinformował w piątek wiceminister
      zdrowia Aleksander Nauman. Według "Gazety Wyborczej", środek ten
      mógł służyć do uśmiercania pacjentów pogotowia.

      Podczas piątkowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia
      wiceminister Nauman powiedział posłom, że pavulon był wydawany
      zespołom wyjazdowym łódzkiego pogotowia, choć powinien być
      stosowany jedynie w karetkach reanimacyjnych. "Nie wiem, jak
      apteka wydawała pavulon zespołom wyjazdowym" - mówił Nauman.

      Pavulon może być stosowany tylko przez anestezjologów. Leki
      zwiotczające mięśnie, do których należy pavulon, muszą być na
      wyposażeniu karetek reanimacyjnych.

      Dyrektor departamentu nadzoru w Głównym Inspektoracie Sanitarnym
      Zbigniew Niewójt tłumaczył, w jaki sposób były pobierane leki w
      łódzkim pogotowiu. Ze wstępnych ustaleń kontroli w pogotowiu
      wynika, że do godz. 15.00 wszystko odbywało się zgodnie z prawem,
      tzn. centralna apteka wydawała leki na podstawie prawidłowo
      wypełnionych receptariuszy. "Po godz. 15.00 apteka była nieczynna.
      Zespoły dobierały sobie do apteczek leki w sposób niezbyt
      kontrolowany. Nie było wtedy farmaceuty" - powiedział.

      Po 15.00 leki wydawano na podstawie indywidualnych zapotrzebowań.
      Był jeden przypadek, kiedy jednorazowo pobrano 10 fiolek pavulonu.
      Niewójt poinformował też, że duże zużycie pavulonu trwało do
      czerwca zeszłego roku, a w listopadzie i grudniu spadło do zera.
      Zaznaczył, że nie wszystkie zespoły stosowały pavulon.

      "Symptomatyczne jest to, że w ciągu roku wydano 300 ampułek tego
      leku" - powiedział Niewójt. Według Michała Borkowskiego, szefa
      warszawskiej stacji pogotowia ratunkowego, w jego placówce w ciągu
      roku wydano 90 ampułek leków zwiotczających mięśnie (w tej stacji
      nie używa się pavulonu - PAP).

      Prokurator krajowy Karol Napierski powiedział, że na obecnym
      etapie śledztwa "nie ma formalnie osób podejrzanych". Według
      wiceministra Naumana, wątek kryminalny wymaga długotrwałych prac
      organów śledczych. Jak powiedział, "trzeba dokonać analizy około
      pięciu tysięcy zgonów w ciągu roku. 2,5 tysiąca osób musi być
      przesłuchanych".

      Wiceminister zdrowia poinformował, że siedmiu pracowników
      łódzkiego pogotowia zostało już zwolnionych z Wojewódzkiej Stacji
      Pogotowia Ratunkowego w Łodzi.

      23 stycznia Główny Inspektor sanitarny zarządził kontrolę
      łódzkiej stacji. Badany jest rozchód leków anestezjologicznych,
      odurzających i psychotropowych. 24 stycznia ruszyły kontrole w
      innych wojewódzkich stacjach pogotowia.

      Prokurator nie wykluczył ekshumacji zmarłych pacjentów łódzkiego
      pogotowia. Zastrzegł, że trzeba rozważyć, czy ekshumacje będą
      zasadne ze względu na czas rozpadu leków w organizmie człowieka.
      Według specjalistów, rozpad pavulonu, który - jak pisała "Gazeta
      Wyborcza" - mógł służyć do uśmiercania pacjentów, następuje 48
      godzin po podaniu.

      Jednak według ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, jest w
      Niemczech ośrodek, który może zbadać rozpad tego leku po
      upłynięciu długiego czasu. Łapiński dodał, że polskie władze są w
      kontakcie z tym ośrodkiem.

      Napierski powiedział, że przesłuchano już "szereg osób i
      stwierdzono, iż zachodzą podejrzenia, że ów lek był stosowany
      podczas wizyt pogotowia w domach pacjentów". Dodał, że lekarze z
      łódzkiego pogotowia zeznali, iż "niektórzy sanitariusze podawali
      pacjentom nieznany im (lekarzom - PAP) środek farmakologiczny, w
      wyniku którego gwałtownie pogarszał się stan pacjenta".

      Posłowie słuchali wyjaśnień przedstawicieli rządu w niemal
      całkowitym milczeniu. Kiedy prokurator mówił o tym, na podstawie
      których przepisów kodeksu karnego jest prowadzone śledztwo i jaka
      kara jest przewidziana za popełnienie tych przestępstw, jednak z
      posłanek powiedziała półgłosem "kara śmierci". Wzburzenie wśród
      posłów lekarzy wzbudziła informacja, że jeden z zespołów pobrał
      jednorazowo 10 ampułek pavulonu.

      Napierski poinformował, że śledztwo w sprawie domniemanego
      uśmiercania pacjentów jest prowadzone z art. 148 paragraf 2 punkt
      3 Kodeksu Karnego, czyli "zabójstwo w wyniku motywacji
      zasługującej na szczególne potępienie", zagrożone karą od 12 do 25
      lat lub dożywotnim więzieniem.

      Trwa też śledztwo w sprawie handlowania informacjami o zgonach
      pacjentów. Napierski przypomniał, że "rywalizacja w Łodzi między
      zakładami pogrzebowymi przybrała takie formy, iż doszło do
      zlecenia zabójstwa właścicieli jednego z zakładów". Poinformował,
      że "największą aktywnością w korupcji wykazywali się pracownicy
      sześciu zakładów".(PAP)

    • Gość: M Re: no i IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 15:30
      To jest wina głupiego systemu .
      • Gość: flip Re: no i IP: *.p.lodz.pl 25.01.02, 15:42
        A system - czyja jest wina?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka