Gość: piotrek
IP: 212.191.129.*
25.01.02, 14:19
na takich, co chcą linczu i na takich jak Andrew. Myślę, że niewidoczna linia
przebiega w miejscu doświadczeń życiowych z lekarzami. Andrew & co. mieli
szczęście. Jak dotąd nie umarł im nikt bliski, omijały ich ciężkie choroby
połączone z załatwianiem miejsc w szpitalach, załatwianiem badań, załatwianiem
opieki i setek tego typu spraw. Mówiąc krótko są zieloni. Druga grupa miała
mniej szczęścia i zdanie na temat lekarzy zdążyła wyrobione - oczywiście nie
wszystkich lekarzy, sam znam ze dwóch porządnych. I stąd chyba tyle emocji,
rozmowa głuchych ze ślepymi o muzyce i kolorach.
cheers