Dodaj do ulubionych

Goralska historia

19.07.06, 09:55
Kilka lat temu balowałem w Szczawnicy. A jako że w schronisku na Dzwonkówce
najlepiej smakuje, wdrapaliśmy się z żoną na górę. Krótko za nami przyszła
wycieczka nauczycieli z Krakowa z ich przewodnikiem.
Ten, przy piwku zaczął opowiadać:
- Tu niedaleko stoją ruiny byłego sanatorium nauczycielskiego z okresu
przedwojennego. Po wkroczeniu Niemców, obecnych tam nauczycieli, po części
zamordowano, innych wysłano do KZ. Sanatorium zajęła SS, które służyło jej
jako Erholungsheim.(ośrodek wypoczynkowy)
Kiedy wojna dobiegała końca, spaliło SS sanatorium a Polacy nigdy już go nie
odbudowywali.
Historia zaciekawiła mnie i następnego dnia pognaliśmy z żoną w kierunku
Sewerynówki. Przy drodze, za wodospadem, natknęliśmy się na mały, drewniany
kościółek. Był otwarty, w środku stary gazda - opiekun kościółka.
Zaczęliśmy rozmowę.
Tak, mówi gazda, 200 metrów dalej stoją te ruiny. Ich historia była jednak
trochę inna.
-To sanatorium spaliło sie przed wojną - opowiada dziadek,- odbudowę
rozpoczeto w 1943(?) i w czasie wojny nie ukończono. Po wojnie kontynuowano
odbudowe, ale na dzień przed oddaniem, balowali Polacy i...podpalili.
Fantazji polskich przewodników mamy do zawdzięczenia, że ruina słynną się
stała. Smutne tylko, że to właśnie nauczyciele zabrali ją w świat i
niewątpliwie dalej opowiedzą...
Szkoda, że ten przewodnik nie wlazł mi potem w drogę
Obserwuj wątek
    • Gość: harc mistrz Re: Goralska historia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.06, 10:51
      A we KL Auschwitz wprzódzi były... p o l s k i e koszary.(!)
      (HKP - horrory krakowskich przewodników)
      ...
      CZU...!!!
      • rico-chorzow Re: Goralska historia 19.07.06, 12:47
        Gość portalu: harc mistrz napisał(a):

        > A we KL Auschwitz wprzódzi były... p o l s k i e koszary.(!)
        > (HKP - horrory krakowskich przewodników)
        > ...
        > CZU...!!!

        Ah,ci z polskich obozów koncentrcyjnychci w Zgodzie(Swiętochłowice) i Łabinowicach.
    • ballest Re: Goralska historia 19.07.06, 12:58
      Cirano, takich wylozen polskiej historii momy wiecej, przypomniam, Chrzest
      Polski, kery Poloki za posrednictwem Niemiec otrtzymali a niy Czechow do tego
      byc moze Mieszko Germanem bou i w Ratyzbonie czytej Regensburg chrzczony bou,
      potym Psie Pole , kerego wcale nie bylo, potem Grunwald , kery tylko Starciem
      byl w ktorym zginal Ulrich, a w archiwach to tylko wielki Sporem nazywajom,
      potym Krakow, co w Sredniowieczu niemieckim miastem bou!
      Poloki nie wspominaja nic, ze to Niemcy im niepodlegosc juz w 1916 roku
      zapewnily, o Monte Cassino, Falaise, Lenino, czy Budziszynie ani nie wspomne!
      Po prostu tylko manipuluja historiom, a ten mit Grunwaldu bedzie tak obalony
      jak mit Monte Cassino.
    • wehrwolf88 ze cuś tam słyszau 19.07.06, 13:53
      Byl juz taki forumowicz szwager czy laband czy jak mu tam???!!!
      Pisal ciungle o tym ze "mu ktus cos powiedzial", "ze cuś tam słyszau", "ze
      starzik godol". Nic inkszego jak prymitywna i tania prowokacja czytej BILLIGE
      PROWOKACJON!!!

      Gazda byl stary, pra??? No tlabant to ile bełtuf z nim razym pociungnołes coby
      tobie takie rewelacje zrelacjonowou ???!!!!


      Wehrwolf88
      Nie znacie dnia na godziny ...
      Na pohybel wam!!! Juz wy sami wiecie kim i czym jesteście!!!
      • cirano Re: ze cuś tam słyszau 19.07.06, 16:42
        Gratuluja ci nicka - cztyrojajeczny. Szumny ci uon jak ty som
        • ballest Re: ze cuś tam słyszau 19.07.06, 16:54
          Cirano, tu nastepny slynny Polak w wywiadzie:

          "Najlepszym dowodem na to, że ów słynny w naszych dziejach konflikt nie miał
          podłoża etnicznego, jest fakt, iż w tym samym czasie niemieckie mieszczaństwo
          nieodległego przecież Nowego Sącza Łokietka zdecydowanie poparło, za co zresztą
          polski władca sowicie je potem wynagrodził. Łokietek był zręcznym politykiem i
          wykorzystywał rodzące się napięcia polsko-niemieckie, które pojawiły się
          wówczas przede wszystkim w Kościele na linii Gniezno-Rzym. Jednak nie
          przeszkadzało mu to w ściąganiu niemieckich osadników, którymi kolonizował cały
          kraj.
          - Kiedy chodziłem do szkoły, nie powiedziano mi, że wójt Albert był Niemcem i
          że na krakowskim rynku mówiono wówczas po niemiecku, a nie po polsku. Wielu z
          nas musi więc szokować informacja, że w kościele Mariackim polszczyzna
          zastąpiła niemczyznę dopiero w połowie XVI wieku.
          - Bo też Kraków był w owych czasach miastem niemieckim. Potwierdzają to nie
          tylko źródła niemieckie, ale również polskie. O Krakowie, jako mieście
          niemieckim, mówił jeszcze w roku 1473 Jan z Ludziska, ówczesny rektor
          Wszechnicy Krakowskiej. Tylko że wtedy nikomu to nie przeszkadzało, bo
          krakowianie byli poddanymi króla polskiego! I to się liczyło, to był ich
          najważniejszy znak tożsamości.
          - W tym czasie Śląsk też już nie był polski, i to w sensie dosadniejszym,
          ważniejszym, bo politycznym.
          - Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska "po wsze czasy", choć była to, pospołu z
          Wielkopolską, kolebka państwowości i kultury polskiej. Cóż, z wielu powodów
          polityka, energia i ekspansja Rzeczpospolitej zwróciła się na wschód. W
          śląskich miastach i na dworach mówiono wówczas głównie po niemiecku. To był
          język literacki tej epoki. Dominował nie tylko na dworach śląskich, ale także
          na czeskich czy węgierskich."
          • ballest Re: ze cuś tam słyszau 19.07.06, 16:56
            a tu do tego samego na temat Veit stossa, dla Polokow Wita Stwosza:
            ""- Nie świętości, tylko fałszywe legendy. Jeszcze wyrazistszym w tym
            kontekście przykładem jest Veit Stoss, z polska zwany Witem Stwoszem.
            - Pamiętam szkolne czytanki o genialnym polskim rzeźbiarzu rodem z Krakowa...
            - No właśnie. Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia w Krakowie wychodziły
            serie pocztówek tę tezę podtrzymujących. Znalazł się nawet pewien historyk
            sztuki, który w roku 1913 wydał książkę o polskości Wita Stwosza. Skąd się to
            wzięło? Wit Stwosz rzeczywiście przez kilkadziesiąt lat mieszkał w Krakowie,
            cieszył się jego prawami miejskimi, no i miał tu swój dom. Na stare lata wrócił
            jednak do rodzinnej Norymbergi, gdzie mieszkało co najmniej kilku innych
            Stossów. "Naszemu" Stwoszowi przydano więc przydomek "Polak", by go odróżnić od
            innych, bo przecież tak długo w Polsce mieszkał. To wielu naszym historykom
            wystarczyło, by go uznać za etnicznego Polaka, skoro - jak argumentowano -
            "sami Niemcy tak go nazywali". Mniej znaną sprawą jest, że również do Krakowa
            powrócił i tu, po prawie 20 latach pracy w charakterze mistrza cechowego, zmarł
            syn Veita Stossa, Stencel. Ale i ten fakt nie może być dowodem na polskość Wita
            Stwosza.
            - Wniosek nasuwa się jeden: nie wolno nam, współczesnym, narodowych schematów i
            pojęć stosować w odniesieniu do odległych epok."
    • Gość: metternich dziadek był członkiem Goralenvolku... IP: *.chello.pl 19.07.06, 13:58
      nic dziwnego,że opowiedział historię w wersji odpowiedniej dla szlezjerów...
      • ballest Re: dziadek był członkiem Goralenvolku... 19.07.06, 14:15
        To nie historia w wersji Schlesierow, to prawdziwa historia, ktora coraz
        czesciej sie glosno mowi i pisze, tu czesc wywiadu z Romanowskim:

        "Jednak trochę rozumiem zdziwienie starszych ludzi, którym w szkole wpajano, że
        Mieszko I i Bolesław Chrobry byli władcami, którzy pierwsi powstrzymali napór
        germański - a dziś są promotorami naszego wejścia do UE. Ba, przyjęcie
        chrześcijaństwa przez Mieszka określane jest jako "pierwsze wejście do
        Europy". - No bo przyjęcie chrześcijaństwa było rzeczywiście naszym pierwszym
        wejściem do Europy. Skąd Mieszko wziął chrześcijaństwo? Z Czech i z Niemiec.
        Skoro zaś podziały etniczne w średniowieczu nie istniały, to sprowadzenie tego
        aktu do otwarcia się na kulturę europejską w niemieckim wydaniu jest tylko
        nieznacznym uproszczeniem.Polska cywilizacja średniowieczna rozwijała się w
        orbicie Niemiec. Przy wszelkich walkach z niemieckimi margrabiami i samym
        cesarzem, a potem przy konflikcie z zakonem krzyżackim to przede wszystkim z
        Niemiec przychodziła do nas kultura. Także ta, którą niosły rzesze niemieckich
        osadników wędrujące na słabo zaludniony - polski i ruski - Wschód. Nasz kraj
        jest wielkim dłużnikiem cywilizacji niemieckiej. Widać to zwłaszcza w Krakowie,
        w którym dziś rozmawiamy, a który od XIII do początku XVI stulecia był
        faktycznie miastem niemieckim. O tych sprawach mówi się już otwarcie.Gdy w XV
        w. Gutenberg wynalazł druk, wkrótce wielu jego adeptów - Jan Haller, Florian
        Ungler, Hieronim Wietor - przyjechało do niemieckiego Krakowa szerzyć nowy
        kunszt. A pragnąc dobrze zarabiać, stali się obrońcami języka polskiego - bo
        chcieli wydawać książki, które byłyby kupowane nie tylko w Krakowie, ale i na
        prowincji. Co więcej, ci niemieccy drukarze stali się promotorami języka
        ruskiego. To przecież niemiecki Kraków stał się kolebką książki ruskiej - od
        słynnej drukarni Szwajpolta Fiola (działającej w latach 1486-1491) zaczynają
        się dzieje cerkiewnosłowiańskiego, a więc i ruskiego słowa drukowanego
        cyrylicą.W XVI w., w czasach zygmuntowskich, kultura polska była już na tyle
        atrakcyjna i silna, że społeczność niemiecka w Krakowie i innych miastach
        ulegała szybkiej polonizacji. A granica polsko-niemiecka od XIV do XVIII w.
        była naszą jedyną spokojną granicą."

        Tylko POLSCY NACJONALISCI nie chca o tym szlyszec.
        • cirano Re: Ach tyn Kraków 19.07.06, 15:17
          Niy wspomniołeś Ballest uo kościele Mariackym, ołtorzu Veit Stoss`a,
          Sukiynnicach itd. itp. Do XVIw., jak już Krakow stoł, byli Poloki marginesym w
          tym mieście, dopiyro za Zygmunta Starego pod naciskym szlachty i kościoła zaczli
          "nacjonalizować" co cynniyjsze obiekty. I tak "znacjonowali" do dzisioj...
          wszyscy widzymy
          • rico-chorzow Re: Ach tyn Kraków 19.07.06, 15:24
            polski Hanse-Stadt:)))
            • rico-chorzow Warszawa 19.07.06, 15:29
              zbudowana na prawie magdeburskim(niemieckim):)),Kaczki będą miały problemy "z
              lądowaniem":))
      • Gość: metternich Znam ciekawsze historie ze Strzelec Opolskich IP: *.chello.pl 19.07.06, 16:37
        Już dawno chciałem wam wyznać, że mój ojciec był zasłużonym oficerem UB
        • rico-chorzow Re: Znam ciekawsze historie ze Strzelec Opolskich 19.07.06, 16:54
          Gość portalu: metternich napisał(a):

          > Już dawno chciałem wam wyznać, że mój ojciec był zasłużonym oficerem UB

          To zasługa pańskiego ojca.
    • bartoszcze Re: Goralska historia 19.07.06, 14:20
      Gazdowie to znani eksperci od historii:)
      • sss9 Re: Goralska historia 19.07.06, 14:26
        bartoszcze napisał:

        > Gazdowie to znani eksperci od historii:)
        >

        ...i od pogody. :)))
        • Gość: metternich Mam dyskretne pytanko do koleżki IP: *.chello.pl 19.07.06, 16:42
          Może spotkalibyśmy się gdzieś sam na sam? Bardzo mi się podobasz...serio

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka