sss9
12.06.08, 20:16
" W 1966 roku pojechałem do Polski na wycieczkę. Podjeżdżam do wsi, a tam
druty. To jeszcze Niemców trzymają? Dostałem paniki
To był mały obóz koncentracyjny, ale cierpienia wielkie.
Katowanie na śmierć, głód. Przymusowe kąpiele w przeręblu. Strażnicy kazali
więźniom gwałcić kobiety, lizać zwłoki, nosić na głowie czapki wypełnione
własnym kałem. Był jeden, który zabijał ciosem młotka w głowę. Potrafił tak
uderzyć w potylicę, że wypadało oko.
Krótko mówiąc: obozowa norma.
Tylko że tutaj strażnikami byli Polacy, a więźniami - Niemcy.
W każdym razie milicjanci i ubecy uważali ich za Niemców. Bo oni siebie
nazywali różnie.Większość mówiła o sobie: tutejsi. Z Ciechocinka, Nieszawy,
Aleksandrowa Kujawskiego i Wiktoryna - to był ich Heimat."
wyborcza.pl/1,75480,5293174,Mlyn_do_mielenia_ludzi.html
ciekawy reportaż. zupełnie inne (niż tutejszych z forum) refleksje ofiar.
w każdym razie ballest się ucieszy, bo odnajdzie w tym tekście Niemców
zadowolonych z przymusowej pracy u Polaków.