Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: jothagie Historia ab urbe condita, czyli IP: *.dynamic.mm.pl 13.11.11, 12:37
      zamknięty
      co zagraża Palikotowi?
      A zagrożenie istnieje od samego początku zgłoszenia społeczeństwu idei Ruchu. W takiej akcji, jaką przeprowadził Palikot (wprowadzenie idei do parlamentu) nie wzięto pod uwagę wielu bardzo istotnych spraw. Może myślano prawidłowo, ale myślenie mityczne zrobiło swoje. Nie, żebym był przeciw, bo to przeorze świadomość ludzi i pchnie społeczeństwo do przodu, ale dolegliwy kryzys zniweluje świadomość, tak po linii fizjologii. W modzie będą rzeczy, sprawy, które nie śniły się fizjologom...
      Po pierwsze, jest to zagrożenie ze strony Kościoła. Kościół, jak Pan Bóg, jest wszędzie i wszędzie może szkodzić, nawet takim niewinnym lekceważącym uśmiechem, jaki widziałem ostatnio u duchownego, gdy mówił o wyborach. Mylił się, ale parafianie mu tego nie wypomną. Palikot jest dla Kościoła sygnałem, że czas obudzić swoich śpiochów i ruszą zewsząd do ataku. Dał nam przykład Głódź, jak to robić mamy. Ruszą przede wszystkim politycy, bo swoją pozycję w wielu przypadkach zawdzięczają Kościołowi. Dziś to Kościół dopuszcza do funkcji tym, że nie protestuje, nie potępia, nie wyciąga na ambonę. Najpierw ewentualnie rusza do boju „Gość Niedzielny”. A za to, że nie potępia, mimo że to zależy bezpośrednio od wyborców, należą się „dary”. I składa się „złoto, kadzidło, rozsądek, honor, ojczyznę i to czego sobie aktualnie Kościół zażyczy.
      Pisze do mnie przyjaciel z Polski, że bankrutuje. Zdecydował się włączyć do kampanii Palikota i nagle wycofało mu się dwóch kontrahentów państwowych (spółki SP), dając do zrozumienia, że muszą. Na innego napuszczono ZUS i US i zachwiali jego uczciwością, a za to przynajmniej dałby głowę, ale zanim się wytłumaczy, ze nie jest zającem, to już zostanie wykastrowany. Z tym Kościół nie musi mieć nic wspólnego, ale wątpię, żeby nie skorzystał. Tak więc klasyka, giniemy od tego, z czym walczymy.
      Po drugie, na przykładzie Palikota widać, jak na dłoni, że w polityce nie wystarczy mieć rację. Trzeba również mieć siłę, zdobyć wpływy. Upokorzyło mnie to, że Palikot musiał prosić Platformę i osobiście Tuska o poparcie w sprawie Nowickiej, a później, jako dobrze wychowany, musiał podziękować. Zaciągnął tym dług, który zostanie odebrany, bo tam pustki nie ma. Czyli jedna z jego obietnic już odpadła – to będzie ofiara, którą musi złożyć. Jeszcze parę takich sytuacji i Palikot pozostanie „bez zębów”. Inna rzecz, że będą sytuacje wzmacniające go, jak np. ta z Biedroniem. Dzwonił do mnie zacny berlińczyk, że szykuje się akcja „burzy i naporu” na polski rząd za ten fakt. Cóż, stracimy na tym wszyscy, choć zyska Palikot. Nie jestem fanem takiego rozwiązania, ale nie jestem również fanem głupoty i kretyństwa, jakim popisali się posłowie. To była obrzydliwość, od której można rozpocząć wycofywanie się z wszelkich fobii. Niestety, niewielu wie, co to jest, bo „jeśli Kościół to popiera, to nie może to być złe”.
      Po trzecie, okazuje się, że nie wystarczy sam wódz. Jakość drużyny jest również ważna. Szczególnie w tak beznadziejnym towarzystwie, które dla doraźnej walki gotowe jest nawet zanegować Konstytucję. Dano chamskie tego przykłady i nie widziałem, żeby ktoś protestował przeciwko takim metodom. Wszyscy boją się, że ktoś wypomni im podobne błędy. Błąd uzasadnia błąd, a jedna nienawiść czyni przyzwoitą inną nienawiść. I co na to drużyna Palikota? Brak im kryteriów przyzwoitości, bo tym specjalnie nie grzeszyli, a tu dodatkowo chodzi o kościelną przyzwoitość, ale brak im również kryteriów dopuszczalnego politycznego chamstwa, które różni się od chamstwa podwórkowego czy sąsiedzkiego. Wszystkiego trzeba się nauczyć, a czas kadencji leci. Właśnie jestem za tym, żeby takich cech nabierać jeszcze przed pełnieniem mandatu. Śledząc dokładnie np. Niesiołowskiego można zrozumieć, na czym polega taka polityka, jak daleko przyzwoicie można się wynaturzyć i na czym polega parlamentarna przyzwoitość. Albo przynajmniej słuchać kogoś – na paru strategów, to chyba partię stać. Właściwym rozwiązaniem byłoby uczenie całego społeczeństwa, w tym także elit, tego, co przyzwoite i granic walki wzajemnej, ale aż takim marzycielem to ja już nie jestem. Wyrosłem z tego po 1968 roku – te pałki, które wylądowały na mojej dupie i plecach, zrobiły swoje. Nie do końca, bo jeszcze na czymś mi zależy, ale bajek już nie uprawiam na poważnie.
      Nie boję się tego, że od Palikota będą odchodzić wyborcy. Palikot wejdzie do palety politycznej i zdobędzie żelaznych wyborców, tzn. takich którzy z braku skuteczniejszej alternatywy oddadzą swój głos na niego i liczba ich będzie rosnąć, bo Palikot od czasu do czasu „napasie” ich czymś happenerskim. Poza tym, warto mieć taką reprezentację, która myśli podobnie, jak my. To utrzyma Palikota na powierzchni, ale na jaką skuteczność można liczyć, to trudno powiedzieć. Młodzi przeczekają, ale mnie się śpieszy...
      P.S. Właśnie zrobiłem sobie przerwę, by obejrzeć w TVNStyle program „Druga strona medalu 4” - wywiad Jolanty Pięńkowskiej z Moniką Palikot. Dobrze zrobione, a jeśli wywiad jest zbliżonym choćby opisem życia, to wygląda na to, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. To udane zaplecze rodzinne może być dla Palikota bazą dla dobrych pomysłów. Ja to widzę po sobie, kiedy nie mogłem wielu rzeczy zrobić, bo musiałem zająć się sprawami podstawowymi – zdobywaniem pieniądza. A kobiety wszystkie mają coś wspólnego – lubią piękne rzeczy, lubią być spełnione, lubią sukces męża i swój. Gratuluję Pani Monice, że ona to osiągnęła i że to może być wzmocnieniem sukcesu Palikota.

      A teraz czas na „młodzież” wesz-polską. (Spodziewaj się niżej). ZUS, KRUS, GAZ, PRĄD i osra...e gacie do góry...
      • n4eu Re: Historia ab urbe condita, czyli 13.11.11, 13:50
        zamknięty
        Moim zdaniem najwiekszym zagrozeniem dla polityka jest bieda. Obalala ona nie tylko pojedynczych ludzi ale i cale imperia.
        Walacy sie krajowy i europejski socjalizm moze przygniesc takze i Palikota a jego bajeczki dla ludu o wszechmocy Kosciola moga nie wystarczyc przy zderzeniu z brakiem zwyklego chleba.
        I chyba jest cos na rzeczy bo Palikot juz cos wieszczy o przelewie krwi.
        wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynski-wiaze-nadzieje-z-tym-ze-dojdzie-do-rozle,1,4905175,wiadomosc.html
        Czyzby jego wiedza o sytuacji gospodarczej kraju byla znacznie szersza niz nasza? Nie mozemy tego wykluczyc.
        Oczywiscie moze byc i tak ze Palikota ww. bieda wyniesie jeszcze wyzej. Oby sie jednak tak nie stalo czego i sobie i innym zycze.


    • Gość: jothagie Historia Naturalna walki z Palikotem IP: *.dynamic.mm.pl 14.11.11, 19:38
      zamknięty
      Przypomina to trochę Pliniusza Starszego. Dlatego śmiało można by zacząć od tego, że w Polsce nie było tak ostrego antyklerykalizmu aż do smoleńskiej walki duchownych z państwem po stronie „słusznej” racji. To jest ten początek, który przepełnił niezadowolenie z roli, jaką w życiu Państwa odgrywa Kościół. Lawina ruszyła. Zaczęto ujawniać szczegóły tej roli. Nałożyły się przekręty ekonomiczne i pedofilskie duchownych. Stała się rzecz przedziwna, a mianowicie, ta młodzież, której nikt nie posądzał o wielkie życie ideowe zabrała głos, gdzie nikt się tego nie spodziewał – w internecie. Pojawił się przywódca i tego już zatrzymać się nie uda. Coś z tego musi być zrealizowane, bo młodzież szybko się radykalizuje. Już zamiast oburzonych, mamy wkur...ch. W takiej sytuacji Kościół mógłby zachować się pokojowo i bezwarunkowo ustąpić z wielu trzymanych kurczowo pozycji. Idzie kryzys, a więc, np. z dojenia państwa. Postępuje radykalizm, a więc z ogłupiania religijnego w szkole. Religia w obrębie kościoła i tylko dla chcących. Czy nikt nie widzi, że to właśnie te lekcje religii nic nie dają, a nawet wprost przeciwnie? Szykuje się niezła degrengolada moralno – obyczajowa, a więc rezygnacja z wpływu na tworzenie prawa. To przecież widać, jakie prawo jest przyjmowane pod wpływem Kościoła. Jak sprytnie omijana jest demokracja na rzecz prawa kanonicznego. I wiele takich dziedzin można by wymienić, z których Kościół powinien się sam wycofać, chcąc uratować wpływy na tych, którzy jeszcze wierzą tradycyjnie, lub nie są w stanie wyrobić sobie zdania. Chodzi o to, że jeśli Kościół wycofa się sam, to nie spowoduje tyle ludzkiej nienawiści, ile powstanie w sytuacji, gdy krucjatę poprowadzi Palikot i jego zwolennicy. Walka Palikota jest obliczona na lata, a społeczeństwo staje się coraz bardziej stanowcze – nie popuści. I to nie są zgwałceni ministranci tylko ludzie, którzy nie zamierzają podkładać umysłu pod bzdurne ustalenia i rządy.
      I coś nie na temat. Pozornie, oczywiście, bo o absurdzie braku zasady prywatności religii i zaangażowania jej w sprawy Państwa. Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl, podczas nabożeństwa w Soborze Kazańskim przy Placu Czerwonym, porównał wypędzenie Polaków z Moskwy do zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Zostało to powiedziane z okazji obchodzonego 4 listopada przez rosyjską Cerkiew prawosławną Dnia Ikony Matki Boskiej Kazańskiej. To właśnie cudownemu wpływowi tego obrazu, przyniesionemu z Niżnego Nowogrodu do Moskwy przez oddziały kupca Kuźmy Minina i księcia Dymitra Pożarskiego, przypisuje się wypędzenie w 1612 roku polskiej załogi z Kremla. Jakoś to u nas minęło bez echa...
      A co to my swojej Matki Boskiej nie mieliśmy? A może zapomniała być wtedy z nami? Była powodem tylu naszych klęsk a my mimo wszystko ogłosiliśmy ją naszą królową? To my jesteśmy gorszy naród, czy większe głupki? A gdyby tak nasza Matka Boska nie była tak fundamentalistyczna i Władysławowi dala dyspensę w sprawie przejścia na prawosławie, to mielibyśmy polskiego króla w Moskwie a królową (też obcego pochodzenia) w Polsce. A gdyby tej religii nie ośmieszać przez takie kontrowersyjne bzdury. Może klechy przestałyby manipulować? A gdyby tak religie wycofać do prywatności i nie używać jako politycznego argumentu przetargowego. Do roboty, pośle Palikot!
      P.S. Obawiam się, że Palikot zbyt łatwo określa się jako lewica, a jest lewicą tylko w sensie światopoglądowo – obyczajowym. Otóż mnie przeraża to, że wszyscy, w tym lewica, radykalizują się popychając swoich sympatyków do kryterium ulicznego. Jeszcze tylko w ten sposób można zdobyć władzę absolutną i widać, że dosyć kurczowo uczepiono się tego. Najpierw prawica, ale technikę opanowała również lewica, im radykalniejsza tym bardziej skuteczniej. Ostatecznie skrajności niewiele się od siebie różnią, choć różnią ich hasła. Bezpośrednio wynika to z tego, że myli się dwie formy oddziaływania ideowego: jawne oddziaływanie alternatywne i oddziaływanie na wyniszczenie przeciwnika – podziemne (spychane do podziemia przez działaczy lub władze). Takie, zepchnięte, mają potrzebę ekspozycji swego upokorzenia, wyjścia na światło dzienne i wyrażenia swoich poglądów. Wydarzenia 11 listopada, mimo że były podawane w sposób celowo okrojony, wybiórczy i zafałszowany, dowodzą, że tak właśnie jest. Tworzy się „podziemie” na wszystkich kierunkach. Reakcja rządu też przystaje do tej interpretacji – zapowiedziano restrykcje (rodzaj antyterroryzmu) stosownie do własnych potrzeb, a nie stosownie do wydarzeń. Ewidentnie widać, że to jest pomysł na jakąś przyszłość. Prowokacja i spychanie do podziemia. Trzeba wypróbować sprzęt zakupiony za tak olbrzymie pieniądze. Była woda, jak tradycja nakazuje, ale ogłuszarek nie pokazano. Są jeszcze nielegalne, ale są przewidziane. Palikot trzyma się z dala od takich pociągnięć, ale moim życzeniem jest, aby w ogóle nie brał tego pod uwagę. Niech to będzie lewica, w miarę możliwości, bez bojówek – lewica alternatywna. Niech Palikot (również społeczeństwo) będzie ostrożny, bo w świetle tego, co przewiduje PO, nie będzie to ostatnia kadencja Tuska. Putinizm jest zaraźliwy... siła zbyt łatwo dostępna... manipulacja opanowana do perfekcji.
      Gdyby nie to, że nie jest mi do śmiechu, to przypomniałbym, że Solidarność zaczynała podobnie jak młodzież 11 listopada. Minęło niecałe pokolenie a żulia zmieniła się w kombatanctwo... Panie Premierze! To jak tu służyć tej Polsce, w takim relatywizmie? Dziś nie poleca Pan tego, w czym kiedyś brał udział? To jak to tak? Nie cierpi Pan z powodu konfliktu moralnego?
      Jestem zaniepokojony po 11 listopada. Sytuacja jest daleko niejasna i ktoś tu coś przedobrzył. Z edukacyjnym dobrodziejstwem przyjmuję tylko zniszczenie mienia stacji telewizyjnych i radiowych. To jest memento: dosyć tych półprawd. Dotąd można było się pośmiać z prób matactwa i fałszerstwa ze strony mediów. Teraz zrobiło się niebezpiecznie, więc może warto się zastanowić. Na dziennikarzach odreagowują już różne strony. Coś tu jest nie tak, Szanowni Państwo! Przykład Berlusconiego powinien wszystkim pomóc w myśleniu.

      A teraz, Szanowny Czytelniku, czas na „młodzież” wesz-polską. (Spodziewaj się niżej). ZUS, KRUS, GAZ, PRĄD i już wiesz, co jeszcze - do góry...
      • n4eu Re: Historia Naturalna walki z Palikotem 15.11.11, 09:34
        zamknięty
        Walka „bohaterskiego” Ruchu Palikota ze zlym Koscilem narasta. Należy się spodziewac ze im sytuacja gospodarcza bedzie gorsza tym sila konfliktow wzrośnie. Jak słusznie zauważył JHG ludzie maja powoli dosc rządzących i bardzo bardzo słusznie.
        Niedalej jak wczoraj pani Nowicka wspiela się na wyzyny bohaterstwa i ogłosiła wszem i wobec ze… „W Polsce rzadzi Kościół!!!!!”.
        Odkryla ta starszna tajemnice która znana była tylko nielicznym, wybitnym jednostkom takim jak oczywiście JHG.
        Wreszcie dowiedzieliśmy się ze w rzadzie siedza glownie ksieza, w Sejmie tez większość to ksieza. Oni tam realizuja polecenia Watykanu. Przykładowo od stycznia, zgodnie z dyrektowa watykanskich komisarzy wzrośnie akcyza na benzyne i inne podatki. Będzie wiec drogo z winy Watykanu.
        Jak wiadomo wladza to pieniadze a wiec zerknijmy na liste najbogatszych Polakow. Nie ma wśród nich ani jednego współpracownika PRLowskich służb , nie ma zadnych ludzi którzy doszli do astronomicznych fortun dzieki SBkiej mafii sa wyłącznie sami ksieza. I to jest najjaskrawszy dowod na to kto rozdaje karty w tym kraju.
        To ze przeplacamy 10 mld rocznie na gaz to tez wina Kosciola bo to on przeciez rzadzi. Nie wspomne już o takich niuansach (na które ma alergie szanowny JHG) jak złodziejski ZUS czy kolejki do lekarzy itd. itd. Ale to tez przeciez wina rządzących czyli Kościoła wiec tez trzeba o tym wspomniec.

        P.S. Wlasnie Palikot poruszyl sprawe aborcji. Najważniejszy problem dla wszystkich Polakow. Brawo!!!!!!!! Ale uwaga opozycja wobec Palikota rosnie. Nie dajmy się jej ogłupić, badzmy inteligentni jak JHG i pamiętajmy Kościół rzadzi!!!!
        • Gość: fryz Re: Historia Naturalna walki z Palikotem IP: *.privacyfoundation.de 15.11.11, 15:42
          zamknięty
          Kretyn jesteś jeśli nie odróżniasz dwóch zagadnień: wpływu na rządzenie i wpływu na gospodarkę. Gospodarki nie da się wydoić a rząd tak. Gospodarka rządzi się swoimi prawami a rządowi czy politykom można prawa ustanowić. I to się robi. Marian rządził Buzkiem, Rydzyk Kaczyńskim a prymasi kolejnymi rządami bezpośrednio i poprzez poszczególnych ludzi. To prawdziwe Opus Dei, ale kretynom niedostępne.
          • n4eu Re: Historia Naturalna walki z Palikotem 15.11.11, 16:53
            zamknięty
            "Gospodarka rządzi się swoimi prawami". Przeciez u nas nie ma wolnego rynku tylko klasyczny socjalizm . Gospodarcze reguly gry ustala wiec rzadzaca mafia.
            Gospodarki nie da sie wydoic???? a to tez ciekawa teza.
            Klasyczny przyklad to np. wydanie przez rzad koncesji na wydobywanie gazu lupkowego w trybie bezprzetargowym. To jest jeden z tysiecy przykladow z naszej pokomuszej rzeczywistosci ktory pokazuje ze gospodarki sie nie da "wydoic" i ze "gospodarka rzadzi sie swoimi prawami".
            Nie czuje sie kompetentny zeby dyskutowac z wyobrazeniem mowiacym ze prymasi rzadzili bezposrednio kolejnym rzadami. Nie jestem bowiem psychiatra i nie umiem Ci pomoc.
            Przykro mi.





    • Gość: jothagie Z zapisków... IP: *.dynamic.mm.pl 16.11.11, 13:26
      zamknięty
      Ante Scriptum (A.S.): Stanowczo odcinam się od tego, na co nie mam wpływu w moim wątku. Nie prowokuję. Nie potrzebuję pomocy. Poglądy swoje mam i cudze szanuję. Jeśli nie zgadzam się z cudzymi poglądami, to argumentuję, a wobec opornych usiłuję obrócić je w żart, ale nie jestem zawodowym satyrykiem i nie zawsze mi to wychodzi. W sprawie oponenta, który „uczepił” się mnie, nie mam do powiedzenia nic więcej ponadto, co powiedziałem. Podobno każdy ma swego mola... a niektórzy nawet swój krzyż... Mnie wystarczy mól...jest chrzczony, więc pretensji nie mam.

      Kochana logika kapitalizmu, którego podobno nie ma... jak mówi forumowy specjalista.
      Emeryci zawierają umowę na dożycie i oddają swoje mieszkanie otrzymując dwa razy mniej dodatku do renty, niż wartość mieszkania. Ich wnuki biorąc kredyt hipoteczny dwukrotnie przepłacają wartość mieszkania.
      Opiekuńcze państwo nie chroni obywateli przed tym wyzyskiem. Jeśli natomiast banki podejmą błędną decyzję finansową to są ratowane przed upadłością pieniędzmi podatników. I jak tu nie kochać tego kapitalizmu...
      Obstawiam kolejność ofiar w walce z kryzysem. Wiadomo: Najpierw chorzy – za moment drożeją leki. Następnie emeryci i renciści – jest ich tylu, że można niejedną dziurę budżetową załatać. Kto następny, bo się gubię... Bogaci? Jeśli, to na końcu, gdy zabraknie chorych i starych. I sam tego chciałeś Obywatelu! Gratuluję Ci wyboru. Oj, będziesz miał mnie na sumieniu.
      Teraz coś, na czym się nie znam, jak orzekł internetowy specjalista. A więc o ekonomii. Czysta ekonomia, po prostu – ekonomia, może być uprawiana tylko w sposób akademicki. Wtedy jest (usiłuje być) zbiorem prawidłowości, dobrze, jeśli pełnym i spójnym. W praktyce państwa funkcjonuje to nieco inaczej. Jak kiedyś traktowano filozofię jako służebnicę teologii, tak dziś ekonomia jest służebnicą polityki. I wcale nie ma w tym nic dziwnego. Ekonomia nie ma swego „finis qui atrahit”. Jest nim polityka i ten „cel który pociąga” nadaje kierunek ekonomii tak daleko, że mówimy o różnych ekonomiach (typach, rodzajach, kierunkach). I to, że różnimy się „niby to w pojmowaniu ekonomii, jest zasłoną dymną – różnimy się politycznie, gdzie różne cele sobie stawiamy. Politykę przykrawa się rzadziej, niż ekonomię, ale i to ma miejsce. Czekające nas cięcia z politycznymi konsekwencjami będą dowodem wielu rzeczy, m. in. tego, że w tym typie ekonomii dalej już tak nie można, że grozi nam zmiana pryncypiów. Trzeba też pamiętać, że racjonalność ekonomii nie udziela się ipso facto polityce, której służy. Niestety, racjonalność polityki, z podstawową zasadą osiągania możliwego, udziela się ekonomii. Z tą zaś racjonalnością bywa różnie, o co trudno się spierać na forum – trzeba dyskutować tylko przy pomocy kartki wyborczej, czego niedawno dokonaliśmy i co nie powinno wyznaczać nam czteroletniej perspektywy biadolenia o tym, co nie jest po naszej myśli. Górę powinno wziąć myślenie o tym, co możliwe dla społeczeństwa, państwa, tu i teraz. Dla społeczeństwa upadek. Dla państwo możliwe powolne wznoszenie się.
      A może Kościół wreszcie wycofa zgodę na ustalenia Okrągłego Stołu..., gdzie ma zastrzeżone, że nieformalnie to on rządzi. I to prawie pewne, że to nie jest kapitalizm. Zupełnie jak u Kantora w Umarłej Klasie – żywi są sobowtórami swoich manekinów. Żywi to są, rzecz oczywista, nasi politycy... Dobrze, że Kościół wszystkiego się wypiera. I dobrze, niech ci żywi, co zasiedli obok swych manekinów, potrzymają trochę rękę w nocniku. Drugą ręką niech podniosą i... wypiją za błędy. „Z manekina powstałeś i w manekin się obrócisz”. Tak powinna brzmieć eschatologiczna maksyma naszych polityków...
      To a propos poniższego zastrzeżenia i wszystkich przypadków podpadających pod nie.

      A teraz to zastrzeżenie: Szanowny Czytelniku, za chwilę wystąpi przed Tobą „dominikanin” (domini canis – pies pana). (Spodziewaj się niżej). ZUS, KRUS, GAZ, PRĄD i już wiesz, co jeszcze - do góry... A kapitalizma niet! Nie wiem, czy to dobrze, bo przecież tak tęskniłeś do kapitalizmu...
      • n4eu Re: Z zapisków... 16.11.11, 14:48
        zamknięty
        Zgadzam sie z szanowny, JHG w 100% - kapitalizmu nie ma.
        Wolny rynek to fikcja. JHG przytacza doskonaly i wymowny tego przyklad - banki. W warunkach wolnego rynku banki ktore umaczaja pieniadze w zlych obligacjach powinny upasc W EU sa ratowane ogromnymi kwotami dodrukowanych euro czyli (tak jak pisze JHG) pieniedzmi ppdatnikow.
        Jest to wiec klasyczny panstwowy inwerwencjonizm czyli socjalizm.
        Podobnych przykladow sa setki rodzi sie tylko pytanie skad tyle narzekan srodowisk lewicowych na kapitalizm skoro go nie ma? Mysle ze przyczyn tego zjawiska nalezy upatrywac w genezie powstania socjalizmu ktory powstal i rosl na bazie krytyki kapitalizmu. Skoro wolnego rynku juz nie ma a rosnac trzeba wiec trzeba wmowic ludziom ze socjalizm to kapitalizm i po sprawie. Mozna spokojnie rosnac dalej.





        • Gość: fryz n4eu, ale jesteś bałamut IP: *.torservers.net 16.11.11, 18:17
          zamknięty
          Że to ziemia polska może coś takiego wydać. To powinno być nawozem a okazuje się, że to rośnie i pisze. Roślinka pasożyt. Jak roślinka, pomija , co mu nie pasuje, a ciągnie, co mu się podoba. Przedziwne. Darwin tego nie przewidział. Co to za krzyżówka – krzyża wiadomo, ale z czym? Może z rosiczką?
          • n4eu Re: n4eu, ale jesteś bałamut 18.11.11, 08:24
            zamknięty
            Za kilka godzin nowy/stary premier wyglosi expose. W swej mowie przedstawi glowne zalozenia swojej POLITYKI czyli tego co jest najbardziej istotne i co najbardziej interesuja nas wszystkich. Jak wiadomo znawca POLITYKI jest JHG wiec czytajac jego posty mozna sie dowiedziec i latwo przewidziec o czym bedzie mowil Tusk.
            Glownym tematem bedzie oczywiscie Kosciol bo i o tym glownie pisze JHG. Natomiast tematem pobocznym i nieistotnym bedzie ekonomia bo jak naucza szanowny JHG "ekonomia rzadzi sie swoimi prawami" wiec nie ma wiele wspolnego z polityka.
            Prawdziwa polityka to problem obludy Kosciola i tego sie trzymajmy bo przeciez nikt normalny oddajac glos na polityka nie mysli o wplywie wyboru na cene pozywienia, paliwa itd czyli generalnie ekonomii , kazdy czlowiek myslacy (i inteligentny jak JHG) mysli o zlym Kosciele.
            • Gość: fryz Re: n4eu, ale jesteś bałamut IP: *.cz1.william.ir 18.11.11, 09:21
              zamknięty
              A ja sądziłem, że Twój wózek inwalidzki chodzi na wodę święconą. Pewnie masz zapasowy na benzynę, bo ostatnio porzuciłeś zus, krus, prund i gas o trzymasz się benzyny. Uznaj temat za załatwiony, bo Kościół nie godzi się na obniżkę. Zajmij się jajami, bo byczo drożeją z nowym rokiem. To jest prawdziwie męski temat. Przy odrobinie pieszczot stylistycznych pozwoli ci dojrzeć.
            • yadol n4eu, ale jesteś prostak 18.11.11, 09:31
              zamknięty
              n4eu jesteś natrętem, jeżeli masz tyle do powiedzenia i tak wielką satysfakcję daje ci zaśmiecanie wątku JHG to wiedz , że nie świadczy to dobrze ani o poziomie twojej samooceny ani o baaaaaaardzo szeroko rozumianej kulturze osobistej

              przypominasz mi niestety natręta szukającego estrady i publiczności, chorobliwie potrzebującego uwagi skupionej na sobie

              załóż jak już wcześniej ci radziłem własny wątek i pokaż co potrafisz , bo twoje wpisy wyglądają żałośnie na tle innych

              przysiadasz się do stolika jak nieproszony menel
              • n4eu Re: n4eu, ale jesteś prostak 18.11.11, 10:04
                zamknięty
                Panie Yadolu moglbym wkleic tutaj nie jeden ale kilka postow w ktorych daje Pan popis swojej "szeroko rozumianej kulturze osobistej" ale nie chce zasmiecac forum rynsztokowym jezykiem.
                • yadol Re: n4eu, ale jesteś prostak 18.11.11, 12:08
                  zamknięty
                  używam tego jak mówisz rynsztokowego języka wtedy, gdy nie mogę inaczej trafić "klienta", wtedy gdy do niego nic innego nie trafia albo jest niebiańsko zakłamany

                  dla odróżnienia od wielu tu słodkoustych i natchnionych kulturą słowa ja nie kłamię używając, nad czym ubolewam, ciężkiego języka

                  co jest lepsze ?

                  nie narzucam się natomiast nikomu i nie próbuję "ogrzać się i błysnąć" przy kimś

                  nie umiem kłamać
                • Gość: Arystan Re: n4eu, ale jesteś prostak IP: *.noisetor.net 18.11.11, 12:22
                  zamknięty
                  Razem z Grekami przeżywam tu ich sytuację życiową a przyglądając się im, tracę pewność, co jest gorsze brutalny język, czy qrewskie myślenie. Robi się tu cienko z pracą, ale zostaję z ich codziennymi przekleństwami, żeby tylko nie wracać do tych moherów i tego qrewskiego myślenia.
                  • n4eu Re: n4eu, ale jesteś prostak 18.11.11, 13:23
                    zamknięty
                    Ciekawe czy przezywales rowniez sytuacje zyciowa Grekow kiedy ich lewicowe rzady wydawaly na potege obligacje (czyt. zadluzaly obywateli). Ciekawe czy przezywasz nasza sytuacje gdy aktualnie nasz socjalistyczny rzad (nazwany zapewne dla draki liberalnym) bije rekordy w zadluzaniu Polski?
                    Cos mi sie wydaje ze nie bo wzorem JHG pasjonujesz sie zapewne "obluda Kosciola" a sytuacja gospodarcza zaczyna Cie interesowac dopiero wowczas gdy jest gruba za pozno.
                    • yadol Re: n4eu, ale jesteś prostak 18.11.11, 14:02
                      zamknięty
                      nic nie rozumiesz, a człowiek chce być grzeczny

                      natręctwa się leczy


                      JHG przepraszam za te tak częste wjazdy, ale ktoś mnie chyba chce podkoorwić i udaje , że nie rozumie jak się do niego ugłaskaną polszczyzną pisze
    • Gość: jothagie Polka demolka IP: *.dynamic.mm.pl 18.11.11, 08:03
      zamknięty
      Dzień 10ty listopada. Wyczekuję, czy znów pozwolimy sobie na głupotę smoleńską. Czy poprzez media będziemy tym zainteresowani. Nie poszukuję wiadomości na ten temat, ale gdy media są zainteresowane, to trudno nie natknąć się na coś w tym stylu. Tak sobie myślę przypominając różne ciekawostki z życia partii politycznych, że stawianie przez PiS wielu różnych ogłupiających tez ośmiesza partię i obniża możliwość jakiegokolwiek wyborczego zwycięstwa. Dlatego o wiele atrakcyjniejsze jest dzielenie skóry na Prezesie. Tu ludzie już nie są tak skłonni wierzyć każdej głupocie podawanej w telewizji. Ogarnia ich obojętność.
      A co będzie jutro? Czy pójdą w ruch deski z trumien Dmowskiego i Piłsudskiego?
      Doczekałem tego dnia i byłem zauroczony, jak z gracją można „odwrócić kota ogonem”. Dzień 11ty listopada 2011 roku staje się dla mnie podręcznikowym przykładem czegoś, co z obca nazywa się conflict management. Celowo nazywam to z obca, bo nie sądziłem, że w naszym patriotycznym uniesieniu coś takiego będzie mieć miejsce. Wzorowo zdali egzamin: władza, policja, prowokatorzy, zaprzyjaźnione media a nawet obserwatorzy, wśród których byli jednak niezależni. Dzięki nim wychodzi na światło to, co wychodzi, a co każe nam się zadziwić a potem szukać przyczyn, wiązać je i formułować całościowy obraz. Sądzę, że wszyscy wymienieni pokazali się w całej krasie. Oczywista, że wiele wniosków wyciąga się w oparciu o przesłanki entymematyczne, ale nie jest to już takie trudne. „Wilcze oczy” zdradziły zamysł, który towarzyszył całemu przedsięwzięciu. Smutkiem mnie to napawa, bo to już nic uczciwego w tym kraju się nie zdarzy. Może jeszcze tylko zamknięcie antykomora.pl, ale to już jako wspomnienie doskonałej akcji służb musi mi na lata wystarczyć. Wraz z kryzysem zostaniemy uproszczeni do automatów, jak w systemie totalitarnym. Nie chcę tego, ale jak mam protestować, żeby moje wnuki nie zadawały mi kłopotliwych pytań.
      I wniosek ogólniejszy: Nie ma demokracji w życiu elit politycznych, to jak ma być w społeczeństwie. Jest kilka wyobrażeń o demokracji a nie rzeczywista demokracja. I tak mamy demokrację Tuska, Kaczyńskiego i innych. I widzicie, co to jest i za jaką cenę. Stabilizuje się klasa nieudaczników i ich kolaborantów, czyli aparat partyjny i pieczeniarze. Praktyka pokazuje zaś, że niewiele ma to wspólnego z demokracją o jakiej nauczano wtedy, kiedy potrzebne były nasze głosy do zmiany systemu. Poszliśmy na to jak ostatnie głupki... To jest zamiennik demokracji, albo „demokracja przysposobiona”. A miało już być bez przymiotników... Tak sobie myślę, że ta demokracja wywalczona przez Solidarność nie ma nic wspólnego z tym społeczeństwem. Powstaje na zasadzie dzieworództwa w głowach jednego lub drugiego przywódcy. I tym próbują nas uszczęśliwić. No wręcz orgazmu dostaję! Tłumaczę tym którzy nie wiedzą, o czym mówię, że to jest strzał ślepego w mały obrazek, który tenże ślepy nosi na swoim sercu.
      Jesteśmy tuż przed exposé premiera Tuska. Powinienem czekać z zaciekawieniem, a ja już się boję, że historia bardzo źle oceni ten okres. Tyle zaniedbań, tyle knowań, polityki w najgorszym wydaniu... Czy ten naród naprawdę sobie zasłużył na taką ilość cynizmu i totalitarnych pociągnięć? Czy to geny „dziadka”, czy namowa „przyjaciela” ze Wschodu? Czy obok partyjnych szermierzy, walczących o władzę nie zasłużyliśmy sobie na niezależny rząd, działający w interesie społeczeństwa? Dziwię się, że od pewnego czasu (przynajmniej dwa stulecia) sprawujący władzę nie mogą się obyć bez poniżania społeczeństwa, bez budzenia grozy. Czy z tym rzeczywiście łatwiej się rządzi? I czy to jest konieczne? Inna to rzecz, co już Norwid zauważył, że dziwne to społeczeństwo...
      Panie Premierze! Jako schorowany emeryt mogę Panu zawtórować : „No to bierzemy się do roboty”, ale niech Pan przyjmie do wiadomości, że w tym kraju nie ma roboty dla mnie, nie ma roboty dla moich dzieci i o wnuki też się obawiam. Po tym, co Pan do tej pory zrobił, nie wierzę Panu! Szanuję Pana za cwaność, bo jest Pan Mistrzem, ale tylko tyle...
      P.S. Czy ktoś to pamięta? „Czterech Polaków jadących na antyszczyt G8 "prewencyjnie" zatrzymała niemiecka policja na granicy. Nie postawiono im żadnych zarzutów. Zatrzymanie miało uniemożliwić im udział w demonstracjach”. A my obserwowaliśmy Niemców jadących na manifestację do Warszawy i z utęsknieniem czekaliśmy, kiedy włączą się do akcji... Jak ja kocham to rządowe traktowanie mnie jak idiotę. To wystosujmy oficjalne zaproszenie niech zrobią nam Rzym. Swój Watykan już mamy to na obrzeżach stworzy się możliwość dla swojego Mussoliniego. Powiedzmy otwarcie, że o to chodzi – po co jeździć z hołdem do Pinocheta, w skrytości ducha gloryfikować Franco – Polacy nie gęsi i swego Wodza mają... Brakuje mi tylko wierno - poddańczego okrzyku: „Santo Subito!”. A tak naprawdę: „Druga i trzecia kadencja i do końca!”. A w głosowaniu przynajmniej 150% normy.
      Co ja czuję? Polskie upokorzenie (jak potrafi Polak Polaka...), słowiańską złość (kląć mi się chce) i eurowstyd (jakby w obecności Joanne Kathleen Rowling obnażono mi narząd myślenia, tak żeby ona widziała, co ja myślę o Harrym P.).
      Na koniec anatomia gwałtu widziana przy lampce wina:
      W rządzie: Opus Dei, Opus Mei/W opozycji: Opus Rydzei, Opus Diaboli/W sejmie: Opus Judei
      W społeczeństwie: Upsss, jak to boli...
      Przy czym, tylko przemoc antyfaszystowska, antykryzysowa, antyterrorystyczna jest uzasadniona. Wszystkie naraz są świetnym panaceum na społeczeństwo żądne demokracji. I tego będziemy się trzymać!
      A w SLD, jak zwykle: przewodniczącym ksiądz i dwóch ministrantów (józio i wojtuś) i kościelny (lesio). Kadzielny rysio. Reszta parafian za balaskami w oczekiwaniu, co skapnie ze stołu pańskiego.
    • Gość: jothagie Palikot w sejmie IP: *.dynamic.mm.pl 18.11.11, 16:45
      zamknięty
      Wysłuchałem Palikota w sejmie i powiem Wam, że jest to mąż stanu. A teraz, jeśli nie potraficie tego uznać, to z bezsilności wieszajcie na nim psy. Będę wiedział o co Wam chodzi. Chodzi Wam tylko o chrześcijańską nienawiść. Dlatego Szczęść Boże, jak to u górali się mówiło w sytuacji, kiedy w łyżce wody mieli ochotę się utopić.
      • n4eu Re: Palikot w sejmie 18.11.11, 17:31
        zamknięty
        No racja Palikot mowil swietnie. Zobaczymy ile tych slow zamieni w czyn i dopiero wtedy bedzie go mozna nazwac mezem stanu.

      • Gość: jhg Re: Palikot w sejmie - uzupełnienie IP: *.dynamic.mm.pl 18.11.11, 18:19
        zamknięty
        Polityk powinien być osadzony w kręgu nośnych idei. Palikot kolejny raz potwierdził, że stoją za nim idee. Polityk powinien mieć wizję czegoś całościowego. Palikot potwierdził, że ma taką wizję i to w sprawach, które sygnalizował na drugim miejscu – w gospodarce. Czyli wie, co i jak należy zrobić i nawet w jakiej kolejności. Ponieważ to wszystko było atrakcyjne w sferze idei, dlatego można go nazwać mężem stany. Nie należy wymagać czynów, bo on ma tylko 41 głosów. Czynów to można wymagać od tych, którzy mieli lub mają władzę. Taki kard. Wyszyński był mężem stanu tylko dzięki temu, co mówił. Jego słynne „non possumus” miało znaczenie większe niż 4 lata rządów Tuska. Zapaliło czerwone światło dla rządzących. A trzeba uwzględnić to, że Wyszyński nie miał przecież żadnych „dywizji”. Palikot wypowiedział dziś swoiste „non possumus” przy odpowiednim rozumieniu proporcji spraw.
        .
        • n4eu Re: Palikot w sejmie - uzupełnienie 18.11.11, 21:29
          zamknięty
          Stosujac taka logike nie powinno sie wiele tez wymagac np. od Kaczynskiego choc on tez wiele mowil. I to mowil co trzeba zrobic. Najbardziej podobalo mi sie jak powiedzial ze potrzebne jest takie uproszczenie zycia gospodarczego jakie mialo miejsce pod koniec i na poczatku lat 90-tych.
          Choc doskonale zdaje sobie sprawe ze jak Kaczynski mowi ze cos trzeba zrobic w gospodarce to tylko mowi.

    • Gość: jothagie Na kanwie krzyżowej awantury IP: *.dynamic.mm.pl 20.11.11, 09:32
      zamknięty
      W zasadzie powinienem kontynuować temat wystąpienia Palikota w sejmie, które było dobre, ale niech się „ucukruje”. Chciałbym uniknąć praktyki muzyków, że udany temat muzyczny wyciska się jak cytrynę. Rozochociłem się i czekam na następne, równie udane wystąpienia. Ich znaczenie praktyczne polega tylko na „nacisku” na władzę. To jest to, czego żadna władza lekceważyć nie może. Po tej nowomowie komunistycznej, liberalnej, platformianej, kaczyńskiej i kościelno-magiczno-łowieckiej, mowa Palikota powinna wzbudzić nadzieję, że rodzą nam się politycy. Politycy z wszystkimi dotychczasowymi wadami, ale i z godnymi plusami. Nie całkiem jednak o tym:
      Kiedyś zrobił na mnie wrażenie film "Diabły" w reżyserii Kurta Russella (łącznie z „wycinkami” jako elementu autocenzury) utrwalający obraz Kościoła jako instytucji cynicznej i zakłamanej, a duchownych jako zainteresowanych wpływami politycznymi. Mam wrażenie jakby to dziś sprawdzało się na naszych oczach. Niestety, rzeczywistość taka, jaka jest jest nieprzyswajalna dla Kościoła. Dlatego przyjmowana jest najprostsza metoda jej obejścia – ucieczka w mit. Może nie wszystkich on przekonuje, ale jest doskonałym środkiem opanowania tych, którzy z braku własnej wizji skłonni są mit zaakceptować, nawet mimo jego absurdalności. I jak wtedy, tak dziś rodzi się pytanie z zakresu „logiki mitu”, a mianowicie "Jaki zakres pluralizmu może Kościół tolerować?". Nie ma rady, musimy się wreszcie zdecydować, czy chcemy, żeby krajem rządził Bóg, czy premier, a honory odbierała Królowa czy prezydent. Najlepiej decydować demokratycznie i potem bez kombinowania. Pismo św, Koran, to też jakaś Konstytucja. Nie mówię więc „nie”, ale o tym niech naród zdecyduje przy każdych nowych wyborach. Ja się do tego dostosuję, ale bez referendum proszę w tym kraju nie zakładać getta dla żadnej mniejszości za jej poglądy. W demokracji głos premiera, żeby krzyża nie ruszać jest tak samo ważny jak mój, żeby krzyż znajdował się w miejscu dla niego właściwym, gdzie niczyjej wątpliwości nie będzie wzbudzał.
      Jeśli mamy do wyboru surrealistyczny teatr polityczny, albo z życia wziętą trzyaktówkę z kulą skrytobójcy w prologu, to dajmy sobie szansę wyboru. Obie możliwości są dla nas równie uzasadnione, bo jak pokazuje praktyka, w politycznym realu coś obiecującego zawsze kończy się zanim się zacznie. Jako przykład rozważmy historię Solidarności – pojawiła się jako nadzieja a zdechła pilnując swoich ekonomicznych interesów. Dlatego wybierajmy Palikota, ale liczmy na siebie tak długo, jak długo będziemy żyć w towarzystwie naszego strachu przed nim. Niestety, większość się go boi, że wypije z nich katolicką krew. Przedwczoraj zaś okazało się, że Palikot to jedyny facet, który może zmusić Tuska do realizacji jego obietnic. Niestety, zbyt niewielu mu (Palikotowi) zaufało i dlatego sprowokowaliśmy klerykalną Polskę do oporu i do niedemokratycznego ataku. Brak tej zdecydowanej siły po stronie RP prowokuje Kościół i jego popleczników, dlatego przynajmniej my oswajajmy rzeczywistość myślowo a nie emocjonalnie, bo przecież w każdym teatrze czy kinie najważniejsza jest nasza głowa. Biorąc rzeczywistość w świetle naszego rozumu nie pozostawiamy miejsca żadnym mitom a przynajmniej skutecznie będziemy rozróżniać rzeczywistość od mitu i ile czego w czym.
      W związku z działalnością Palikota wyczuwam atmosferę, a w niej trend podstawowy, a mianowicie: Stosy czas rozpalać... Czas po temu, chociaż biskupi na pewno zmienią wyrok na wysokie grzywny pieniężne na rzecz Kościoła, np. za apostazję 10 tys. zł, za głosowanie na Palikota 5 tys. zł, za tabletkę poronną konfiskata mienia, aborcja - dożywotnie alimenty na rzecz Stowarzyszenia Aniołków, stosunek przedmałżeński – 1 tys. do skarbonki Marii Magdaleny, stosunek pozamałżeński – 2,5 tys. zł do skarbonki Józefa Cieśli, oczernianie wrogów Kościoła – bez kary, bycie łatwym ministrantem – nagroda - wstęp do SD bez egzaminu. Cennik w dalszym opracowaniu. Żart? No nie wiem... Nie potrafiłbym się zdziwić, gdyby tak się stało. Interes państwa, w tej sytuacji, polega na tym, żeby Kościół sam się ograniczał, bo zaszedł za daleko. Ale kto mu to powie, jeśli premier wyklucza taką możliwość? Kościół, jak widać, załapał się i nie odda ani guzika z żadnej swej sutanny, ani habitu. Szykuje się do statusu Kościoła cierpiącego. Oj, bardzo cierpiącego!
      P.S. Z prochu powstałeś...(Księga Rodzaju)... To takie piękne i nawiązuje do arche Empedoklesa, czyli do początków naszego rozumienia świata. „Myślący proch” to takie nawiązanie do globalnego pojęcia gatunku homo sapiens. Generalnie zgadzam się ten filozoficzny redukcjonizm choć jestem przeciw awanturze teologicznej. W liście pasterskim biskupów z 13 listopada, który zwyczajem politycznym już wcześniej „wyciekł” do prasy, Kościół sprzeciwia się rozrzucaniu prochów w tzw. miejscach pamięci. Zapoznałem się z jego treścią i doszedłem do jednego wniosku, że biskupi mają okazję zwrócić się do wierzących, a znów poszli o jeden most za daleko. Nie odróżniają wierzących od społeczeństwa polskiego a to nie to samo. Znów dają wyraz swojej pazerności i nieoddzielania Kościoła od Państwa. Poza tym jestem pełen podziwu, żeby tyle powiedzieć o kasie nic o niej nie mówiąc. Prawdziwy dies irae (dzień gniewu). A ten nadejdzie! Rzecz tylko, w jakiej formie. Może tak: „Dzień ów gniewu się nachyla, gdy w proch wieki zmiecie chwila” (A.K.). A może w stylu „Monty Python i Święty Graal”, gdzie pokutnicy okładają się deskami po głowach. Mój agnostycyzm każe mi trzymać się z dala od podziału: „Postaw mnie w owiec zagrodzie, od kozłów sprośnych mnie oddziel” (nawiązanie: Mateusz 25, 31-33). Nie mam takich potrzeb, ale mój adwersarz mógłby się zdecydować, czy jest baranem czy koziorożcem – horoskop mam na myśli... co to za różnica, jaki zabobon się wyznaje.
      • n4eu Re: Na kanwie krzyżowej awantury 20.11.11, 12:46
        zamknięty
        Solidarnosc zdechla bo opanowali ja sojusznicy czerwonych. Bolek i spolka dogadali sie gruba kreska z komuna i wyszlo to co wyszlo. Teraz na scenie politycznego teatru pozorow pojawil sie Palikot ulubieniec SB-ow ktory rowniez wyrasta z czerwonego gruntu. I co z tego ma wyrosnac? Przeciez to oczywista oczywistosc :)
        • Gość: fryz Brydż z nieproszonym dziadkiem IP: *.torservers.net 20.11.11, 13:08
          zamknięty
          Dziadku, ale się namózgowałeś.
          • yadol Re: Brydż z nieproszonym dziadkiem 20.11.11, 13:16
            zamknięty
            n4eu menelu prosty a propos sb
            napisz coś o lojalce kaczora
            plissssssssssss
            • yadol n4eu jesteś eunchem moralnym 20.11.11, 13:20
              zamknięty
              albo o Telegrafie, czy Fundacji Solidarności, o kilkunastu milionach pln wdowiego grosza zdefraudowanych przez rydzyka już ci daruję

              napisz mi jedynie ciasna puszko mózgowa czy te wszystkie operacje odbyły się bez wiedzy smutnych panów ze służb ?
              • n4eu Re: n4eu jesteś eunchem moralnym 20.11.11, 13:48
                zamknięty
                Hmm widocznie Pan Jadol nie zauwazyl ale napisalem ze solidarnosc zdechla bo sie sprzedala czerwonym. W okroglostolowym cyrku bral tez udzial Kaczor. Palikot tez nie wzial sie z powietrza. Cala ta ekipa dmucha w jedna trabke. Palikot tez.
                Mam nadzieje ze dadza mu porzadzic bo az facet przebiera nerwowo nozkami w tym kierunku. Im predzej to sie stanie tym predzej bedzie mozna sie zdrowo posmiac z tekstow "znawcy polityki naszych elit".

                • yadol Re: n4eu jesteś eunchem moralnym 20.11.11, 14:09
                  zamknięty
                  na temat misiu, na temat proszę
                • Gość: fryz Re: n4eu jesteś eunchem moralnym IP: *.torservers.net 20.11.11, 14:10
                  zamknięty
                  N4eu, czy ty jesteś starą q... po menopauzie? Gdzie nie dotknąć to wychodzą hormony totalnej głupoty. Czy tobie tego nie wstyd?
                  • yadol Re: n4eu jesteś eunchem moralnym 20.11.11, 14:23
                    zamknięty
                    n4eu no to dostałeś Dobre Słowo na niedzielę, zapracowałeś na to menelu uczciwie

                    z tą menopauzą .... no no :)
                    • n4eu Re: n4eu jesteś eunchem moralnym 20.11.11, 18:09
                      zamknięty
                      Jezeli Pan Yadol oczekuje ode mnie twierdzenia ze bolszewik Kaczor jest gorszy od bolszewika Palikota to mowie zdecydowane NIE. To jest dokladnie ta sama bolszewia wywodzaca sie z tych samych korzeni.
    • Gość: jothagie Naukawa propozycja IP: *.dynamic.mm.pl 21.11.11, 19:38
      zamknięty
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10613516,Ksiadz_w_ogloszeniach_parafialnych_ostro_pisze_o_wyborcach.html?v=1&obxx=10613516#opinions
      To ma przyszłość, żeby chirurgię przenieść z wydziału lekarskiego na wydział teologiczny, bo takich specjalistów wycinających wrzody katolickie głosujące na Palikota potrzeba będzie więcej. A swoją drogą, jaki to brak krytycyzmu, że po swojej stronie żadnych win nie widzi. Jak trzeba być zaślepionym, albo mieć przekonanie o własnej nieomylności – Vaticanum I (ogłoszono dogmat o nieomylności papieża) to nic w porównaniu z przekonaniem proboszcza. A kto mu w tej parafii grzebie. Kto mu z tych porządnych katolików robi ateistów? Gdyby natomiast trzymał się pisma św. i terytorium własnej świątyni, to nie miałby takich problemów. Jak się chce zarządzać parafią, gminą, wszystkim i wszystkimi i pod względem wszystkiego, to trzeba się nastawić na liczenie strat. Ciekaw jestem, czy teraz tego księdza spotka zakaz publicznego wypowiadania się na tematy kościelno – polityczne, podobnie jak Bonieckiego? Nie spotka go to, bo Kościół boi się natanizmu (od: Natanek, podobnie jak satanizm od: Szatan – szatanizm to tylko o o. grzybie). A może to potraktować inaczej, a mianowicie zastanowić się, jaki w Polsce panuje terror religijny, że nawet ateiści muszą chodzić do kościoła i przynależeć muszą do parafii? A gdy pojawi się możliwość nieskrępowanej wypowiedzi, to wychodzi, co wyszło w tej parafii. Lincz, stos byłby tu naturalnym wyjściem, tylko kogo linczować?
      Ciemniaków podtoruński! Wiadomo, bliskość tego pastuszka... a jak „jego chłopak wygra” to w jednym dniu o 6tej rano zakończy się problem. I pomyśleć, jak łatwo wmieszać w sprawę emocje i osiągnąć efekt odwrotny. Liczba tych ateistów w parafii na pewno wzrośnie. Po naszej stronie brak takiego „Nowaka”, żeby doniósł prokuraturze o groźbach karalnych ze strony proboszcza. A może to i lepiej, że głupków tolerujemy, nawet do granic konfliktu z prawem. Niech się państwo martwi tym problemem, bo już jest czym. My to olejemy, bo to pierwsze prawo obywatela w katolickim państwie. I rozróżniajmy: Palikot to antyklerykał, a nie antykatolik. Do niedawna był to nawet dobry katolik. Na tacę rzucał jednorazowo więcej, niż niejeden katolik w ciągu całego życia. Nie wypominajmy mu tego, co dawał w innej formie do przepastnej kieszeni stroju duchownego. Niektórzy proboszczowie powinni mu się kłaniać do końca życia. Prawdą natomiast jest, że antyklerykałem stał się pod wpływem prawdziwych katolików w obłudnej smoleńskiej żałobie. To już trzeba być katabasem, żeby tego nie odróżniać?
      Palikot zaproponował, a ja to uznaję za naukawą propozycję, żeby zalegalizować prostytucję na zasadzie prowadzenia działalności gospodarczej. Biznes jest biznes, jak mówi staropolskie porzekadło. Jestem za, mimo że na mnie już trudno liczyć w ratowaniu gospodarki w ten sposób. Jeśli „pracowita” w tym biznesie zarabia dziennie więcej niż niejedna kobieta w miesiąc, to dlaczego jedna płaci podatki a druga nie. A dlaczego alfons nie stanie w szeregu razem z innymi biznesmenami. „Sztuka” biznesu jest ta sama – moralność porównywalna. Moje wątpliwości powoduje jednak niepewność, o co w tym chodzi. Czy chodzi o przypływ gotówki dla państwa, jak z każdego biznesu – CIT, kasa fiskalna, podatek VAT, może i akcyza, czy podobnie jak agencje ochrony – koncesje, licencje i „opieka” policji dla łatwego zdobywania wiedzy „o świecie i w ogóle”, tak to nazwijmy eufemistycznie. Wiadomo, że „pracownicy” tego frontu usług mają tendencję do pełnienia misji specjalnych, pamiętania raczej twarzy, niż znaków szczególnych, dystynkcji, stopni wytatuowanych na organach, itp. Przykładowo, jeśli bandytów nie łapie się w całym świecie, to łapie ich się w Hamburgu lub na Tajwanie. Wiadomo gdzie... A swoją drogą, jest na czym oko zawiesić. Lokale robią wrażenie...
      I żeby utrzymać się w temacie, to powiem, że coś chyba jest w sprawie smoleńskiej jeśli Tomasz A. zostaje na swoim stanowisku. A można było uciąć wszelkie spekulacje. Biorę jednak pod uwagę, że z tej odległości widać inaczej i mogę nie mieć racji, czego bym sobie życzył nade wszystko, ale oczekuję na racjonalniejsze postawy.
      P.S. Stwierdzam, że religijne podejście do polityki jest zabójcze. Spotkałem się z nim na wsi. Mieszkają tam niekoniecznie niedorozwinięci ludzie, ale nie mogą zrozumieć, dlaczego w takiej partii jak PiS nie mogą się zmieścić ludzie typu Ziobro, Dorn, Jurek i inni. A dla nas mieszczuchów, laicko patrzących na świat, a dodatkowo znających obyczaje Prezesa, to bułka z masłem...
      Beaujolais Nouveau est arrivé! Przywiózł mi znajomy wracający z winobrania, którego rok temu zapoznałem z zamożną spadkobierczynią pokaźnej winnicy. I to następny problem – ocet, który wali po głowie, a w kryzysie to jakoś bardziej cierpkie. Została mi jedna wolna butelka i zastanawiam się, czy w tym nie zamarynować wieprzowiny, żeby potem w tym sosie udusić. W odróżnieniu od wina z Kany Galilejskiej jakaś świecka tradycja jest obecna w naszym życiu. Może odrobinkę ulejemy na cześć Bachusa? Może lepsze to niż paranoja Dziwisza, jasnowidzenie Rydzyka, fundamentalizm Michalika, budzenie Budzika, itp.
    • Gość: nm Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.11, 21:07
      zamknięty
      www.tv-trwam.pl/
      • Gość: jhg A ja trwam przy swoim... IP: *.dynamic.mm.pl 21.11.11, 21:35
        zamknięty
        Ten wpis traktuję jako otwarcie okna, bo ktoś tu był i puścił bączka (symbol polskiej prezydencji). Zdarza się...! Szczególnie, gdy ktoś w pobliżu łyka jak pelikan - byle co... a w puszczaniu bączka jeszcze widzi młodzieńczą przyjemność.
    • Gość: jothagie Palikot kontra służby... IP: *.dynamic.mm.pl 22.11.11, 16:36
      zamknięty
      Nie jest taki głupi i dlatego chodzi o służby Watykanu, dokładnie o watykański wywiad. Ale i to jest niebezpieczne – pamiętamy o ofiarach sprawy Banco Ambrosiano i o fascynacji stopniem zła w tej sprawie. Pamiętamy o pośrednictwie w aferze Iran Contras, funduszach Solidarności i aferach które delikatnie nazywano tytułem filmu: Ojciec Chrzestny III. Poznaliśmy tylko wierzchołek góry lodowej poprzez historię Roberto Calviego, a reszta jest dobrze uargumentowaną plotką. Niestety, nie wejdzie do obiegu wiedzy. Taka jest natura Kościoła. Mam sprawę nieźle naświetloną a prawidłowości rozciągam na inne działania Kościoła.
      wiadomosci.onet.pl/kraj/palikot-w-rzadzie-sa-osoby-zwiazane-z-wywiadem-kos,1,4911537,wiadomosc.html przy czym ja mam wiedzę o czterech, ale przy tej ilości, to jeden w tę, jeden w drugą, nie ma znaczenia. Trzeba również wiedzieć, że są członkowie organizacji o różnym stopniu ujawnienia, ponieważ w świetle prawa wszyscy nie mogą się utajnić.
      Mnie jednak szkoda czasu na walkę z Kościołem. Poza tym do Kościoła jako instytucji religijnej nie mam zarzutów wykluczających go z życia społeczeństwa. Wiadomo również, że walka z Kościołem z reguły się nie udaje, bo jeśli Kościół przystępuje do oficjalnej ofensywy i prowokuje przeciwników i obojętnych, np. wpływem na stanowienie prawa, to znaczy, że już wszędzie ma swoich ludzi w postaci Opus Dei, że przyssał się do funduszy i o swoją pewność się nie obawia. I to już jest po herbacie. Ja natomiast mogę swój czas i umiejętności poświęcić walce o świeckie Państwo. To jest dla mnie wartość godna zachodu. Niestety, niewiele mogę zrobić, poza sposobem niezabobonnego życia. Mogę wesprzeć tych, co zamierzają iść w pierwszych szeregach, jak np. Palikota. Ma mój głos i moją sympatię. Dzielę z nim wiele idei. Jeśli przegra to również i Polska coś ważnego przegra, ale znajdą się inni, którzy sztandar poniosą dalej. Ja przecież jestem mocno przekonany, że ludzie nabywają racjonalnych odruchów i będą odrzucać bajkopisarzy, albo przynajmniej będą walczyć o możliwość wyboru bajek. Patrząc na swoją drogę życiową to nawet jestem pewien, że sekularyzacja życia jest procesem nieodwracalnym, a patrząc zaś na poczynania duchownych, to szybszym niż nam się wydaje.
      Te refleksje to oczywiście na kanwie konferencji prasowej posła Palikota o członkach Opus Dei w rządzie. A jeszcze nie tak dawno premier opowiadał przed kim nie będzie klękał. Może i nie ugiął kolana, ale cały się ugiął. I teraz kto mi tu będzie pieprzył, że Kościół nie rządzi? Czterech członków najwyższej rangi wywiadu i pozyskiwania wpływów dla Kościoła (Opus Dei), to oczywiście nie jest rządzenie... Gdzie jest ten dureń, których takich argumentów używał. Pewnie moher i jeszcze ślepy w dodatku. Ja o tym wiedziałem już dawno, bo z ust pewnego kanonika, przyjaciela rodziny, padały wiadomości, których na dowolnym szczeblu wojewódzkiej władzy nikt chyba nie miał. A on nimi dysponował do śniadania. Poznałem również ex-jezuitę, który w tym uczestniczył. Włosy stają na sztorc. Pedofilia robi wrażenie, ale działalność watykańskiego wywiadu jest przerażająca. Gdyby tu udało się stworzyć IPN to przerażenia wystarczyłoby na kilka wieków. Tam jednak nie ma nawet zapisków. Po to ćwiczy się pamięć na wkuwaniu łaciny i greki, żeby wiadomości dowieźć do Rzymu w głowie. Niestety, od dwóch tysięcy lat nie udaje się to (IPN), co samo w sobie już napawa przerażeniem. Smuci mnie tylko to, że za organizacjami kościelnymi zamieszanymi w sprawy świeckie (Istituto na le Opere di religione) idą anni di piombo (lata ołowiu). Kościół wywołał sprzeciw (Palikot), ale tu również każdej akcji odpowiada reakcja i wzmocnienie. W którymś momencie może i tak być, że zaczniemy się wyniszczać z powodu wojny religijnej. Żeby tego uniknąć, wzorem Zachodu, trzeba zmarginalizować rolę Kościoła. U nas to chyba już jest za późno. Wspomnicie moje słowa, że Włochy, Hiszpania, Portugalia nie wyjdą z kryzysu. Watykańska Piovra na to nie zezwoli. No chyba, że się wkur... normalna mafia włoska, ale wtedy nie będą się posługiwać politykami od bunga-bunga, ale sami przejmą stery.
      Nasze oczy skierowane są jednak na Hiszpanię, jako wzór. Zapateryzm upadł, bo Napieralski nie wygrał. (Dobry żart?). Wzór jednak tam wypracowany przez Opus Dei będzie dla nas obowiązujący. To jest ta pomoc rzucona Tuskowi a raczej przeciw niemu. To „zatopi” Platformę. Stąd taki liczny udział Opus Dei w rządzie. Gowin ma kilka zadań do wypełnienia, ale jedno szczególnie warto dobrze zrozumieć. Jest to misja powierzona mu przez Kościół (środowisko prymasa - nie Rydzyka, któremu nie wyszło z Kaczyńskim) budowania prawicy. Gowin ma poparcie wymuszone na Tusku. Okazuje się, że Tusk jest słaby i tym razem zatańczył, jak mu zagrano. Kościół „pracuje” i dlatego poparcie PO dla Tuska jest warunkowe. Wszystko inne to pozory. Gowin natomiast ma pełne poparcie Kościoła. Wyznaczono go jako budowniczego prawicy. Rydzyk jeszcze się liczy w tej polityce, ale już nie będzie dyrygentem. Kaczyński już się nie liczy więc chyba Ziobro. Do gry wróci również, w co wierzyć mi się nie chce, Marcinkiewicz. Tego nie rozumiem, ale memu rozmówcy wierzę. To był plan już dawno obmyślany, ale realizację przyśpieszył Palikot. Okazuje się, że Kościół jest przygotowany na duże uzyski Palikota i długotrwałą z nim walkę. Wybrał więc kierunek na zdobycie władzy. Przy okazji będzie to ostateczne pogrzebanie IIIRP, której Kościół dał swój placet, a czego bardzo się wstydzi. Możemy się jednak udławić tym, co Kościół przyszykuje. Gospodarczo jest to bliżej utopii - zlepek idei różnych systemów. To się nie uda. To nie czas jezuickich Redukcji Paragwajskich. Zdaje sobie z tego sprawę, ale ten zabieg przetrąci kręgosłup wszystkim oponentom i o to purpuratom chodzi przede wszystkim. Cicho liczą również na wytrącenie z roli braci Żydów. Ecce veritas! Choć to tylko spojrzenie... Jest w tym jakiś polityczny kunszt! Polski jednak w tym nie ma!
      P.S. A propos „włoska”. Między Berlusconim a Kaczyńskim jest pewne podobieństwo. Podobieństwo elektoratów. Gdyby jeszcze teraz Berlusconi startował w wyborach to wygrałby, bo Włosi lubią rozpustne życie, a on jest tego ucieleśnieniem. Gdyby zaś Kaczyński startował do wyborów, to również znaczna część społeczeństwa poparłaby go, bo ta znaczna część społeczeństwa lubi mściwość, zemstę na tych, którzy nie popierają racji tej znacznej części społeczeństwa, a Kaczyński jest tego chodzącym symbolem. Czy jednak można porównać Italię i Polskę? W żadnym wypadku. O wiele przyjemniejsi są Włosi, nawet jako rozpustnicy. Nawet sam Berlusconi. Mógłbym tam żyć i wcale nie zajmowałbym się pisaniem na forum. W życiu bym na nie zaglądnął. Tam jest co robić z czasem wolnym.
      • n4eu Re: Palikot kontra służby... 22.11.11, 20:15
        zamknięty
        Widze ze wraz z krotszym dniem obsesja koscielna sie poglebia. Wuooow co to bedzie przed swietami, pewnie wowczas antyklerykalny obled siegnie zenitu i wowczas dowiemy sie ze rzadzi nami nie tylko wywiad watykanu ale i kazdy z okolo 30 tys polskich ksiezy ma w domu MP40, 3 granaty a co trzeci trzyma w garazu Kubelwagena i SDKFz222.
        Na szczescie dzielny Palikot ma T-55 ktore dostal od wyprobowanych moskiewskich przyjaciol i pokaze tej czarnej mafii i potomkom zlych imperialistow gdzie komuchy... ops.. oczywiscie raki zimuja. ;)
    • Gość: jothagie No, coś takiego...! IP: *.dynamic.mm.pl 23.11.11, 20:15
      zamknięty
      Mój wpis (forum.gazeta.pl/forum/w,64,97209648,130486518,Nie_kobieto_nie_placz.html) został przywołany w „Debacie”. Płonę ze wstydu, bo aż tak nie upadłem, ani sobie na to nie zasłużyłem. Czytam wiele, poznaję różne orientacje, ale z natury rzeczy nie pcham się do takich pism. Inna to rzecz, że autorka artykułu podłożyła się swoim chciejstwem. Czasem właśnie koniecznie chcemy mieć rację, ale to w rację się nie zmienia. Dobrze, że kończy się to na chciejstwie a nie na torturach. Gdzie tu leży problem? Otóż ja sądzę, że Kościół nie rozliczył się porządnie z komunizmem i z komunizmu, że automatycznie przejął niektóre gotowe schematy komunistyczne, łącznie ze sposobem myślenia (tu nie wystarczy pokropić), że nauczył się oszukiwać wszystkich, że nauczył się działać „pod stołem” i bronią tego jak socjalizmu. Jeśli zaś znajdzie się jeden „inny” (Isakowicz-Zaleski, Boniecki), to strach wyolbrzymia oczy do wielkości kamieni młyńskich. A wierzący starają się zgadnąć, czym Nerona zadowolić. I taką próbą jest wspomniany artykuł www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1946:anatomia-zgorszenia&catid=65:publicystyka&Itemid=123 . Artykuł ku memu zaskoczeniu nie kończy się pytaniem: Happy? (ew. non sei soddisfatto?)... Skąd autorka wie, że „imprimatur” będzie?
      Przyznam, że w związku ze wspomnianą „Debatą” również rozmarzyłem się na ludowo. Pełen luz, bez żadnej metodologii i zobowiązań do ścisłego myślenia. Przeczytałem sobie coś (www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1963:poegnanie-ze-zdrowym-rozsdkiem&catid=49:komentarze&Itemid=102), co w moim starczym mózgu pobudziło parę neuronów. Dziękuję autorowi, bo już dawno nie wypowiadałem zdziwienia, typu: o sancta simplicitas.
      Zdrowy rozsądek jest tym, na czego brak nikt nie narzeka. Nie słyszałem, żeby ktoś narzekał, że brak mu zdrowego rozsądku. Podejrzewam jednak, że nie jest to coś w rodzaju constans zarówno dla homo sapiens, jak i dla jednostki. To jest jak sumienie – dobrze zdefiniowane jest intuicyjnym wyczuciem dobrego i złego. Pojęcie zaś tej pary pojęć jest zależne od norm kulturowych, które nie wiadomo, dlaczego ukształtowały się tak a nie inaczej. Jednak, jak wykazuje obserwacja życia, sumienie nie wystarcza tam, gdzie sprawami rządzą normy moralne i prawne, szczególnie gdy różnią się. Podobnie jest ze zdrowym rozsądkiem, który mimo swojej zacności pozostaje poza logiką, przynajmniej w tym sensie, że nie wiadomo, z czym go związać. Może to jest jakaś forma intuicyjnej poprawności myślowej zapowiadająca poprawne rozumowanie, ale jako kategoria nieopisana nie jest niczym zobowiązana do identyczności dla wielu podmiotów stosujących. Otóż ja wątpię, czy Rzymianie myśleli tak, jak napisał pan Bachmura. Rzymianie dysponowali dobrze opanowaną filozofią grecką z wszystkim co się z nią łączyło, a sami byli wdrożeni do myślenia systemem prawnym, który tworzyli na bieżąco (przez czas jakiś). Logika prawa nie wymagała żadnej religii, ale polityka nakazywała trzymać państwo (tak to nazwijmy) szanując religie ludów tworzących imperium. Myśl o stworzeniu jednej religii dla całego imperium była wyjściem pragmatycznym. I chodziło tylko o jedno: o instrument zarządzania. Rzymianie byli przekonani, że religia znacznie zredukuje ilość wojska potrzebnego do utrzymania imperium w ryzach. Pierwsze zrozumiało to chrześcijaństwo i swoim synkretyzmem przerosło wszystkie religie stając się doskonałym narzędziem rządzenia „ciemnym ludem”, bo przecież światli Rzymianie nie oddawali się religii jako swoistej normie moralnej. Rzymianie byli prawnikami i im to wystarczało. I tak było do Konstantyna, który z równorzędnej pozycji wobec prawa i filozofii, uczynił religię „unicam normam sentiendi”, czyli odwrócił podrzędność na nadrzędność. W tym również nie ma krzty zdrowego rozsądku, ale wyrozumowana teoria rządzenia światem. I tego się trzymajmy i dziś, bo paręnaście wieków historii to dla ewolucji ludzkiego myślenia bardzo niewiele. Mówmy prawdę bez tworzenia bytów ponad potrzebę (brzytwa Ockhama). Na temat krzyża również niezależnie od tego, czy rządzą nami socjaliści bezbożni, czy pobożni. Problem krzyża nie tyle tkwi w kulturze, jako zbiorowej świadomości ile w poszczególnych głowach, gdzie również trudno odnaleźć ślady zdrowego rozsądku, a cóż dopiero mówić o świadomości filozoficznej, prawnej, czy nawet religijnej w sensie źródeł. Zauważmy rzecz podstawową, że krzyż nie rozwiązuje żadnych problemów – krzyż je tworzy. I po co? Dla uproszczonego rozwiązania stosujmy powiedzenie, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to może chodzić o władzę (różnego typu, a więc polityczną, gospodarczą, kulturową, duchową w tym religijną), pieniądze lub coś mniej przyzwoitego. Rzecz jasna, że trzecia w kolejności - „dupa” - może tu nie wchodzić w poczet rzeczy wzniosłych, choć w kontekście pieniędzy nie wykluczałbym jej.
      P.S. W życiu zdarzają się sytuacje, kiedy człowiek na własne oczy widzi, jak jest malutki. Zrozumiałem, co prawda nie bez trudu, problematykę CERNu, Przyjąłem, patrząc, czy nikt tego nie widzi, że coś może być szybsze od światła, a tu nie rozumiem rzeczy prostej. Nie rozumiem zatrzymania Czempińskiego, ojca chrzestnego Platformy Obywatelskiej. Może to egzemplifikacja tezy Grzegorza, że nie boi się Tuska? Może zapotrzebowanie na „krew”, bo igrzyska na równi z chlebem niepewne?
      Być może, że jest to zwyczajna łapówka, ale gdybyśmy tylko za to zatrzymywali autorytety moralne, to zwyczajnie nie mielibyśmy elit... Nie wiedzielibyśmy z kim można cokolwiek załatwić – to byłaby klęska dla gospodarki... A dlaczego Gromek miał postępować inaczej, niż inni? Innym przecież się udaje... i robią karierę. Do wiedzy dochodzi więc nowa dziedzina - scjentologia polska – od kogo brać... Po scjentologii teologicznej – komu się kłaniać a komu wyp... to dziedzina ważniejsza od księgowości.
      • Gość: Olsza Do "P.S." IP: *.formlessnetworking.net 24.11.11, 12:51
        zamknięty
        Nie wiem, czy G. Cz. wziął łapówkę, czy wzorem amerykańskim były to fundusze przeznaczone na samodzielne akcje służb specjalnych, które ze względu na tajność nie mogły być finansowane z budżetu. I tego pewnie się nie dowiemy, ale postaraj się o sprawie pomyśleć tak, jak myśli PiS. Nie ujawnia tego, ale co nieco wyciekło. G. Cz. to bezwzględnie zaufany człowiek Amerykanów, w tym służb specjalnych. Jeśli na osi Berlin – Moskwa dopina się porozumienie w sprawie Polski, załóżmy że również przy naszym udziale, to po co nam taki człowiek? To mnie przekonuje nawet jeśli to wszystko trzeba poprzedzić słowem „jeśli”.
        • n4eu Re: Do "P.S." 24.11.11, 13:33
          zamknięty
          cogito.salon24.pl/367065,tandem-ojcostwo-utracone
          jedno wielkie szambo przez JHG zwane elitami. Smieszne czy smutne?
          • yadol Re: Do "P.S." 24.11.11, 13:44
            zamknięty
            Jhg z góry przepraszam za występ...

            co za koorew natrętna z tego n4eu
            nie rozumie gdy się do niego grzecznie ...
            A tu jeszcze z szambem wyjeżdża
            matka cię po głowie garnkiem tłukła menelu?

            po popsku ci powiem menelu , może zrozumiesz:
            WYPIERDALAJ ŚWIŃSKIM TRUCHTEM
      • Gość: ferdek Teraz to tylko fizjologia władzy IP: *.torservers.net 24.11.11, 14:29
        zamknięty
        i to o czym fizjolodzy dobrze wiedzą, bo śni im się po nocach. Nie wiem, czy Waszego rozumowania nie można uprościć. Wszystko wyjaśnia „wojna na górze”.
        0.Ponad wszelką wątpliwość Gromosław Cz. jest czwartym „tenorem” PO a w czasie kryzysu „królowa może być tylko jedna”.
        1.Gromosław Cz. jest (na bank) przyjacielem Schetyny. Utrącenie tego skrzydła jest w interesie Tuska.
        2.Aresztowany został również Michał T. pierwszy prezes spółki Extraklasa SA, szef wydziału dyscypliny PZPN, kurator w PZPN w styczniu 2007 roku, obecny członek Rady Nadzorczej KP Legia Warszawa – sprawa kibiców Legii załatwiona.... Tusk tnie po „spawach”. Wszystko to dla przykrycia czegoś innego, czego nie potrafię jeszcze wskazać.
        3.Jeśliby teraz okazało się, że utrata Schetyny może być rekompensowana przez Palikota i SLD, to ten plan nabiera sensu. To będzie klasyczny manewr pokazujący, czym jest polityka i kto się nią nie brzydzi. Zabieg jako taki nazywa się „domykaniem władzy” a „przypadki” trupami wypadającymi z szafy.
        4.W elity poszedł pomruk wśród tych, którzy mogliby liczyć na rolę „trupa” - sytuacja ustabilizuje się, bo wielu z nich ma dużo do stracenia. W pierwszej kadencji zostali dobrze usidleni. Pozostaje tylko problem prawa ograniczającego demonstracje patriotyczne, bo coś tam kumający z polityki już zaplanowali, że w 2012 roku pochód 11 listopada skończy przy ulicy Czerskiej.
        • n4eu Re: Teraz to tylko fizjologia władzy 25.11.11, 12:48
          zamknięty
          www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2288
    • Gość: jothagie Zwyczaje forum IP: *.dynamic.mm.pl 25.11.11, 14:18
      zamknięty
      Wielokrotnie na forum zauważyłem błąd z zakresu technik komunikacji. Nazywam to nawykiem sekretarza KC. To chyba Łukaszewicz, albo ktoś inny zwykł mawiać: „Towarzysze, ja rzucam pomysły, a wy je łapcie”. Na forum ma to przykładowo taką formę: forum.gazeta.pl/forum/w,64,97209648,131007904,Re_Teraz_to_tylko_fizjologia_wladzy.html czyli zwykłe przekierowanie. Ja to traktuję jak gadzinówkę bez zachęty. Gdzie to nauki się pobierało i czy w ogóle? Napisz więc dwa zdania, dlaczego to polecasz. Jaki mechanizm chcesz ujawnić. Dlaczego powinienem to zobaczyć, przeczytać. Miej własne zdanie, bo inaczej całe życie będziesz cytował. Jeśli coś polecasz, to przecież wiesz dlaczego. Boisz się ujawnić swoich intencji? Nie masz zdania, ale musisz polecić?
      A dla mnie jest ważne, co Ty myślisz. Ja się z Tobą zadaję, lub nie i powinienem wiedzieć, czy warto. Ja nie jestem masochistą i z byle tłukiem nie muszę się zadawać, a jeśli już, to powinienem mieć podstawowe rozeznanie, czy debil czy tylko takie robi wrażenie? Nie jestem misjonarzem, ani też mi za odpowiadanie analfabetom nie płacą.
      P.S. I coś na bieżąco o Nergalu (Darskim). W całym tym programie V0fP jest zawarta bardzo twórcza zasada wyboru ludzi najlepszych. Ktoś powie, że można zatrudnić panią Elżbietę Zapędowską i ona doskonale powie, kto jest na „tak” a kto na „nie”. Otóż to, pani Ela obraca się w ocenie profesjonalnej logiki dwuwartościowej – 1, 0. A to nie o to chodzi. Może na samym początku brane było pod uwagę. Teraz natomiast brana jest pod uwagę logika wielowartościowa (Łukasiewicz i inni – to tylko porównanie). Tu ocenia się pod wieloma pożądanymi względami. I powiem Wam, że Nergal ma doskonałe spojrzenie z uwzględnieniem wielu aspektów, co w kulturze, a raczej w dochodzeniu do tej najwyższej, jest niezwykle ważne. Ja to traktuję jako rodzaj warsztatów artystycznych, choć moja droga muzyczna już się skończyła. Szkoda mi tylko, że z innych powodów, zupełnie głupich, ten człowiek nie może, od czasu do czasu, w sposób zorganizowany, a nie przypadkowy, powiedzieć coś z zakresu kultury. Mnie on darciem Biblii na pewno nie przekona, ale odcedzę sobie to, co dla mnie wartościowe. I właśnie na tym rzecz polega, że w kulturze trzeba wychowywać, żeby nikt wszystkiego nie łykał bezkrytycznie, ale żeby brał z kultury to, co jest mu potrzebne. Fochy biskupów są anty edukacyjne, już nie mówiąc o tym, że naganiają Nergalowi ślepych zwolenników.
    • Gość: jothagie Może warto i to przemyśleć: IP: *.dynamic.mm.pl 26.11.11, 10:11
      zamknięty
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10678979,Walka_z_narkotykami_zakonczyla_sie_kleska__Pod_listem.html Może argumentów Palikota nie warto lekceważyć. Wiem, co mówię i jeszcze dopowiem, że dosyć tej pozorowanej walki z narkobiznesem. To doprowadza służby do dna moralnego, bo łapówka jest ważniejsza niż pensja. Do takich wniosków dochodzą Amerykanie. Czyżby one były u nas nieuprawnione? W sieć wpadają ci, co powinni być objęci redukcją szkód na nie penalizacją. To jest ironia z wielu zasad ludzkości, których dopracowała się ze sporym trudem. Padają zasady pisane krwią ludzką.
      Dla mnie cała ta sprawa jest hipokryzją, bo nikt, z tych, co powinien, nie zastanawia się nad tym, dlaczego ludzie sięgają po substancje psychoaktywne. A to daje najwięcej do myślenia, ale wymaga działania, na które nikt nie ma ochoty. Jednocześnie trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że problem nie ma dobrych rozwiązań, ale w takich sytuacjach trzeba sobie stawiać realne cele do osiągnięcia. Po latach doświadczeń już wiemy, jakie cele są realne i trzeba podjąć decyzję.
      A tym którzy mają wątpliwości, kto rządzi i dlaczego Kościół, polecam: wiadomosci.onet.pl/raporty/blogi-polityczne-w-onet-pl/konserwatywne-kregi-koscielne-poparly-przedsiewzie,1,4933528,wiadomosc.html Wiadomo, że wyrażenie zgody na dowolny ruch jest pozycją „na Mariana” (Krzak wobec wobec Buzka). Znam gminę, gdzie wójt wszystko uzgadnia z proboszczem a dyrektorki szkoły i gimnazjum każde wystąpienie publiczne muszą dać wcześniej na piśmie. Dzieje się to pod osłoną kolacji (proboszcz stawia). Na tej podstawie można by nakręcić film „Wielkie żarcie”, czy „Ojciec chrzestny”? Może już wystarczy robienia wydmuszek z naszych elit? To po to głosujemy na kogoś, żeby zarządzał nim człowiek, na którego nie głosowaliśmy. Wiem, że to utopijne, ale przecież można z tym szybko skończyć.
      P.S. Z przyjemnością przeczytałem notatkę prasową o kazaniu ks. Bonieckiego. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10597482,Tlumy_i_oklaski_na_mszy_z_ks__Bonieckim__ZDJECIA_.html W którymś momencie poczułem żal, że w czymś takim nie uczestniczę. Co innego o tym przeczytać, a co innego tam być. Przypomniały mi się te wzniosłe przeżycia, których doświadczałem w Krakowie w kościele św. Anny. Przede wszystkim podziw, że o sprawach społecznych można myśleć na tyle sposobów. Niestety, albo ja jestem całkiem inny, albo takiego Kościoła już nie ma. Może tylko jeden dinozaur się został – ks. Boniecki. Nic mi do reguł życia zakonnego, ale nasuwa mi się taki wniosek i takie pytanie: Wniosek, że ta decyzja (zawieszenia) jest przemodlona do granic obłędu; Pytanie, jeśli nie ks. Boniecki, to kto z tych wielce kolorowych przebierańców może cokolwiek proponować? Nie przyjmuję! Nie widzę! Nie jestem członkiem katolickiej wspólnoty, co w dużym stopniu odbiera ważność moich wypowiedzi, z czego zdaję sobie sprawę, ale nie mieć poglądów w tak ewidentnej sprawie, to znaczyłoby, że mój agnostycyzm nie do końca jest przemyślany. Mogę jednak się nie wypowiadać, bo jeszcze parę takich pociągnięć Kościoła i można będzie zamykać świątynie – naturalne ubytki położą temu kres.
      • n4eu Re: Może warto i to przemyśleć: 26.11.11, 11:19
        zamknięty
        "A tym którzy mają wątpliwości, kto rządzi i dlaczego Kościół" JA juz watpliwosci nie mam.
        To ze mohery nie maja wiekszosci w sejmie tylko ma ja koalicja zlodziejskich lewakow to oczywiscie taka zmylka. No i generala Cz. tez pewnie aresztowali ksieza bo przeciez rzadza. :)
        O wplywie Brukseli na nasze zycie nie bede nawet wspominal bo komisarze z UE to tez pewnie agenci Watykanu i Opus Dei. :D


        • Gość: joi Re: Może warto i to przemyśleć: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.11, 11:24
          zamknięty
          czy tu n4eu nie jesteś przypadkiem kochankiem byłego proboszcza z pewnej podolsztyńskiej miejscowości ?
          tak cię podłączył że zamarłeś w rozwoju biedaku
          • n4eu Re: Może warto i to przemyśleć: 26.11.11, 13:10
            zamknięty
            Tak tak Watykan rzadzi i nikt nie ma watpliwosci tylko ja :) :D:D:D:D:D

            Kazdy kto choc troche umie myslec wie ze wladze ma ten kto ma walute. Dlatego USA np. zaatakowaly IRAk bo kebaby chcialy sprzedawac rope nie tylko w dolarach. Dlatego teraz tak trudno pozegnac sie komisarzom z Euro mimo oczywistej klapy tego przedsiewziecia.
            Nawet ikona wspolczesnej socjalistyczej ekonomi Keynes glosil ze waluta = wladza.
            Skoro Watykan rzadzi gdzie jest jego waluta? Wie ktos? Moze notowana jest na jakiejs gieldzie? Tylka na jakiej? Pewnie wie to JHG i nam powie :)
            Nie, nie nie powie bo nie ma o tym pojecia. JHG wie tylko jedno: JHG jest "inteligentny" a n4eu jest glupi :D

            • Gość: jhg Re: Może warto i to przemyśleć: IP: *.dynamic.mm.pl 26.11.11, 13:59
              zamknięty
              To oczywiste, że ostatnie Twoje zdanie z powyższego postu (może nawet najmądrzejsze w całej naszej znajomości) potwierdzam w całej naszej rozciągłości.
              A teraz co do waluty Watykanu. Ja tam nikomu jego waluty nie liczę, ale może ważne nie to, jaką ma się walutę, ale ile się jej ma. Jeszcze nie tak dawno pojawił się problem wypłacalności Watykanu (przykładem były zaległości Watykanu wobec firmy irlandzkiej dostarczającej łososie), lub ewentualności bankructwa. Watykan wyśmiał to, przyznając jednocześnie, że ma opóźnienia w płatnościach, ale one wynikają z terminów lokat. Watykan, jak prawdziwy kapitalista żyje z kapitału. Przy okazji okazało się w jakiej walucie ma lokaty. Podaję w kolejności: dolary, euro, franki szwajcarskie, złoto.
              A ile tego ma? Ja nikomu nie liczę jego pieniędzy... Nie przeczę, że chciałbym być rentierem...
              • n4eu Re: Może warto i to przemyśleć: 26.11.11, 15:05
                zamknięty
                Heh no jakos sie nie dziwie ze JHG uciekl od tematu waluty, no ale pal licho. Pobawmy sie w s-f i przyjmijmy ze posiadanie waluty nie jest wazne jak napisal "inteligentny" JHG ale wazne jest ile waluty sie ma.
                No powiedzmy ze majatek Watykanu wynosi ok 20 mld dolarow. Skoro wazne jest ile kto ma kasy i rzadzi ten kto ma jej wiecej w takim razie pragne zauwazyc ze wartosc rynkowa Gazpromu szacowana jest na ok 350 mld dolcow.
                Skoro rzadzi nami Watykan dlaczego rzad socjalistow z PO podpisal umowe na dostawe gazu z Gazpromem na 30 lat? Jak to jest ze o bezpieczenstwie gazowym rozmawiamy nie z "rzadzacym" Watykanem a z Gazpromem. Ale to widocznie tez sa pewnie watykanskie zmylki o ktorych wie wylacznie "inteligetny" JHG.
                Mnie sie zdaje ze najblizsza okolica trzesie wlasnie Rosja i Niemcy a Watykan to juz tylko zdychajacy potwor. No ale widocznie nie wiem czegos o czym wie JHG. Ops zapomnialem tzn juz wiem bo JHG wszak dzis napisal. Kosciol rzadzi bo.... Konserwatywne kręgi kościelne poparły przedsięwzięcie Ziobry"
                Prawda ze to "ineligentne". Co tam waluta, co tam majatek grunt ze biskupi poparli w Polsce kilku poslow. U lala katolistan na maxa. :)



                • Gość: jhg Re: Może warto i to przemyśleć: IP: *.dynamic.mm.pl 26.11.11, 18:21
                  zamknięty
                  Ten styl dyskusji to ja skądś znam, A no właśnie, tak dyskutowało ZMP z obszarnikami. Tak to pamiętam z jakiegoś spędu. To są nawyki stosowane... albo z mlekiem matki. To tylko wroga Ci podmienili. Poczekaj jeszcze troszkę, a będziesz mógł się czepić tramwaju, jak to się mówiło kiedy znalazło się sam na sam z takim ZMPowcem.
                  Hamuj chłopie, bo wychodzi na to, że jesteś głupszy niż można było pomyśleć. Ty czytasz to, co piszesz czy tylko piszesz? Ludzie mają z tego ubaw po pachy, ale w którymś momencie wszystkim przystawia, tylko nie Tobie. Taki Wincenty Pstrowski zaciętości i głupoty. 400% normy. Aż pięć razy wymieniłeś mój nick – ja nie chcę robić kariery na „zdjęciu z głupolem”. Weź podwójną dawkę tabletek i odwal się...
                  • n4eu Re: Może warto i to przemyśleć: 26.11.11, 20:47
                    zamknięty
                    Odwal sie??? Uuuuuu co za slownictwo:)
                    No coz, wszak Kosciol rzadzi to i slownictwo tez :)
                    • yadol Re: Może warto i to przemyśleć: 26.11.11, 21:31
                      zamknięty
                      podziwiam Twoją cierpliwość JHG

                      czasami się takie goowno jak n4eu przylepi do buta to kłopot jest niemały


                      obrona personelu naziemnego Pana Boga to sprawa godna silniejszego umysłu niż twój skoorwiały menelu
                      jesteś nieproszonym i niemiłym tu gościem , kulturalnemu człowiekowi to powinno wystarczyć

                      dotyczy to oczywiście wątku JHG, któremu pisanie tu może przestać sprawiać przyjemność przez twoje ku...kie wjazdy a to nas ruszy nielekko UPRZEDZAM KUTASIE

                      pisz sobie pedale gdzie chcesz ale tu się po prostu z brudną dupą nie wciskaj

                      jeżeli brak ci sku...ałościo smutna tematów to proszę napisz co sądzisz o menelu rydzyku, niezamądrym michaliku czy odjechanym od przyzwoitości mehringu
                      POKAŻ JAKI JESTEŚ KREATYWNY - ZBUDUJ MENELU SWÓJ WĄTEK I PISZ JAKI POLSKI KOŚCIÓŁ NIE JEST .....
                      nie przeszkadzaj mądrzejszym i uczciwszym
                      • n4eu Re: Może warto i to przemyśleć: 27.11.11, 07:18
                        zamknięty
                        Panie - wysoka kultura osobista - Yadol moge napisac tylko po co? I tak po raz kolejny nie zrozumiesz. Wg takiego jak Ty ten kto nie lubi Palikota i nie bluzga na Kosciol bez watpienia jest Pisiorem i moherem. Twoj mozg nie jest w stanie przyswoic innej alternatywy. Co z tego ze napisze ze Kosciol jest zly jak dalej bedziesz myslal ze jestem fanem cwaniaka-Rydzyka.
                        Moim zdaniem Kosciol niech sobie dziala, on jest jak wodka ktora jest zla bo wypacza rzeczywistosc. ale jak ktos to lubi to niech sobie pije mnie to nie przeszkadza poza jedna istotna sprawa. Niech kler sam sie finansuje a nie z moich podatkow tak samo jak z wodka. Jak ktos pije niech pije za swoje. No ale mamy socjalizm wiec nie takie zle rzeczy sa i beda finansowane z mojej kasy.
                        A poza tym to sam zauwazyles na czym polega falsz JHG. Watek jest niby o naszych elitach a tak naprawde jest o krytyce Kosciola. Przejrzyj sobie jego posty. W praktycznie kazdym jest o Kosciele. Ale nie znajdziesz tu wiele o prawdziwych bandytach ktorzy nami rzadza. Nie znajdziesz tu duzo informacji o falszywych mediach, wysokich podatkach sprzedajnych bolszewickich politykach. Sa tylko "zydowskie rozwazania" tzn. od szczegoliku do totalnego uogolnienia - jaki to ten kler jest falszywy. Ze jest u nas zle bo kler rzadzi itp. bzdury.
                        Ja uwazam ze Kosciol nie ma juz wiele do gadania w kraju i jest coraz mniej popularny szczegolnie wsrod mlodziezy. Problemem sa natomiast nasze zlodziejskie elity do ktorych zalicza sie np. Ruch Palikota, ale i PIS takze. Uwazam ze Kosciol jest celowo demonizowany zeby odwrocic uwage od bolszewickiego bandyctwa ktore sie dzieje wokol nas i to mi sie nie podoba. Moim zdaniem "tworczosc" JHG jest klasycznym przykladem takiej obludy.
                        Rozumiesz o co mi chodzi Panie "wysoka kultura osobista" Yadol?
                        • Gość: fryz Re: Może warto i to przemyśleć: IP: *.torservers.net 27.11.11, 09:16
                          zamknięty
                          Łżesz jak bura suka
    • Gość: jothagie N4eu, teraz pokaż, co potrafisz IP: *.dynamic.mm.pl 27.11.11, 17:59
      zamknięty
      Może nawet nie o to dosłownie chodzi, bo już pokazałeś... ale może jeszcze przejrzysz siebie i coś więcej potrafisz... Biedaku! I jak Ty tak długo wytrzymasz beze mnie? Komu Ty się na postach powiesisz? Yadol już obwieszony jak choinka...
      Szanowni Państwo! Oszczędzałem przez trzy lata na jeden cel – pobyt nad morzem z wybranymi zabiegami sanatoryjnymi. Okazuje się, że jest tania kwatera i dostępne zabiegi. Przyjaciele krzyknęli, że to teraz, więc „rozbiłem świnkę” i ruszam na wchłanianie jodu. Na jakieś dwa tygodnie (3 jeśli uda się żyć oszczędnie) zapominam, że umiem pisać. Internet dla mnie nie istnieje, podobnie jak kiedyś, kiedy pracowałem. Biorę z sobą tylko dwa tomiki poezji. W mózgu zrobiłem generalne sprzątanie, żeby zrobić miejsce dla nowych wiadomości. Biorę ze sobą również kilka tematów do przemyślenia. Przykładowo: 11.11.11. Nic mi tu nie gra, a możecie przypuszczać, co to znaczy dla muzykalnego człowieka. Mam nadzieję, że przyjaciele wyjaśnią mi to dostatecznie powód mojej rozterki.
      Nie ma mnie na forum. Jest więc wolna przestrzeń dla „n4eu” - pokaż, co reprezentujesz pozytywnego, bo samo złośliwe przypieprzanie się do cudzych postów, pozytywem nazwać nie można. Stwarzam Ci taką możliwość prezentacji swego bogactwa intelektualnego. Całego intelektu, a nie tylko tych paru komórek nastawionych na grę - „zniszcz, zabij”. Stań więc na wysokości zadania. Zboki (to ci, co czytają i piszą na forum, czekają na Ciebie. Trzymaj się jednak tematu – pisz o elitach tak, jak je widzisz. Nie podbarwiaj ani pisizmem, ani moheryzmem, ani teoriami ekonomicznymi typu ZUS, KRUS, PRĄD, GAZ, czy podwyżka cen za analizę moczu. Sprawdź, czy stać Cię na obiektywizm. Po powrocie chętnie poczytałbym coś o wyższości ziobryzmu nad kaczyzmem, czy prymasizmu nad rydzykalizmem. Lub też odwrotnie, chociaż znam człowieka, który twierdzi, że odwrotnie to było kiedyś u Wisłockiej... Teraz jest zakaz wisłockowania, uznany przez organ... sprawiedliwości.
      P.S. Sączę jakiegoś „słabeusza” (cienkusza) i tak sobie myślę, że wino powinno mieć przynajmniej 12% bo inaczej ulega zepsuciu lub wymaga konserwantów. Jeśli SLD ma tylko 8%, to po pierwsze, nie uderza do głowy, a po drugie musi mieć jakiś konserwant. Konserwant musi być w dużej ilości, bo koneserowi wybitnie psuje smak... Co jest tym konserwantem? Najlepiej konserwuje władza, ale brak jej. Oj brak! Może tzw. „uwłaszczenia”, ale szans na nowe okazje, póki co, nie ma. Może profity za służenie Panu, bo wzajemne dofermentowywanie się już jest niemożliwe, że względu na wielkość bombastów. I chyba tak właśnie jest. Coś tam spadnie od czasu do czasu. Żałośnie to wygląda, a lokalnie to już typowo geriatryczno - funeralnie. Tu zamiast specyficznego konserwantu robi się dolewkę z czystego spirytusu. I potem dziwią się, że białka mózgowe uległy denaturyzacji?
      Cóż mnie się trapić o SLD, jeśli moi wybrańcy fermentują na dziko. Zastanawiam się nad takim faktem: trochę dla tego Ruchu Palikota zrobiłem, razem z przyjaciółmi, co jest rzeczą zrozumiałą. Nikt nawet zwykłego „Bóg zapłać” nie powiedział. A czekałem, szczególnie w tej wersji. Wiem, że robię (my) to dla samych idei, które mnie (nas) kręcą, ale nie chciałbym odnieść wrażenia, że odwaliłem (śmy) ”subotnik”. No tak! To mimochodem...
      Wszystko, co napisałem w ramach „P.S.” nie jest przeznaczone dla n4eu. On ma mnóstwo własnych problemów i nowymi nie mam prawa go obciążać, bo znów się na parę lat zawiesi z jakimś gotowcem.
      N4eu, jeśli chciałbyś mi zepsuć humor, to jestem dostępny jeszcze do jutra, do 6tej rano. Próbuj, choć nigdy Ci się to nie udało. Za żadnych Twoich wcieleń. Potraktuj to jednak jako prowokację intelektualną, choć wiem, że z Tobą żartów nie ma. Nie martw się, jak wrócę, to zagramy w salonowca, jak w „Rejsie” – na oczach internautów. Musisz tylko d... wystawić i żeby nie było takiego wstydu jak z głową. Niestety, to już dr House wykombinował, że nie leczy się schizofrenii okadzaniem pochwy.
      • Gość: jhg Re: N4eu, teraz pokaż, co potrafisz IP: *.dynamic.mm.pl 27.11.11, 18:07
        zamknięty
        Filtr antyspamowy samodzielnie zmienił mi słowo „bąbelków” na „bombastów”. No chyba wie, co robi...
      • n4eu Re: N4eu, teraz pokaż, co potrafisz 27.11.11, 18:43
        zamknięty
        To zycze milego wypoczynku. Mam nadzieje ze swieze powietrze otrzezwi Cie i zauwazysz wreszcie kto tu rzadzi w tym biednym kraju i zrozumiesz jaka jest prawdziwa istota cwaniakow z Ruchu Pali_knota.
        Pozdrawiam i zycze zdrowka.
    • Gość: jothagie Siła nośna krytykanctwa (@n4eu), IP: *.dynamic.mm.pl 18.12.11, 08:17
      zamknięty
      czyli jothagie znów nadaje...
      Jak Ci się mówiło, że samo dopieprzanie się do tych samych bajek jest rzeczą jałową, to nie wierzyłeś, że życzymy Ci dobrze. Teraz przekonałeś się, że jeśli sam nie dopiszesz się do swego postu pod różnymi nickami, to pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje. Nawet gdyby miał coś ciekawego do powiedzenia to wstydzi się obok Ciebie wystąpić. A trudno samemu mieć nowe pomysły, jeśli faktycznie ma się ciągle ten sam. Wiesz jaki: ZUS, KRUS, i dalej znasz... przecież to Ty wymyśliłeś a w Twoim przypadku jest to równe osiągnięciu Einsteina: E=mc2. Czasem to mam wrażenie, że powinieneś mieć jakiś tytuł naukowy, jakiś doktorat horroris causa, bo straszne bzdury opowiadasz, a tylko takim wolno to bezkarnie robić (oczywiście, jako hipotezy badawcze...). W odróżnieniu, ja to mam o wiele lepiej. Jak tylko jakiś tekst napiszę, to jest jeden taki durnowaty, co to przeważnie do czegoś się przypieprzy. Gdybym miał odpowiednie zdrowie i czuł w tym zabawę lub interes, to razem z nim szybko osiągnąłbym milionowy post.... Dobrze zrobiłeś, że przyp... się do edico, bo od niego możesz się czegoś nauczyć, ale nie drzyj mordy ciągle na ten sam temat.
      Popatrz zresztą:
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,131190777,131190777,Ruch_Palikota_bimber_a_sprawa_polska_.html Fiata z rozrządem temu, kto powie, o co Ci chodziło... Ja jestem za tym, żeby i tę sprawę uregulować, bo obecne przepisy, to barbarzyństwo wobec obyczajów ludzi gór i terenów podgórskich a także północno - wschodnich terenów Polski. Nasi sąsiedzi nie mają skrupułów. Robią interes w najlepsze, a ja nigdy nie mogłem pojąć, jak przy naszej łąckiej śliwowicy można zachwycać się palinką czy rakiją. Wiem doskonale, jak smakuje śliwowica i okowita (3 destylacje i bez rozcieńczania wodą), ale nigdy w żaden nałóg nie popadłem. Wiem natomiast, jaka jest różnica między bimbrem z dobrej jakości ziarna a wódką z gnijących ziemniaków (aflatoksyny! - Nie kupuj tego!) Alkohol jest dla ludzi mądrych. Głupków wszystko do ruiny doprowadza. Ustawa O wychowaniu w trzeźwości do tej pory funkcjonowała bez zarzutu – tak mówi większość, ale czas postawić jej zarzuty – tak mówię ja. Mam dostęp do kolekcjonerskich win z okolic Zielonej Góry i mimo smakowego niedostatku w postaci młodości krzewów, to jest to doskonałe handlowe wino. Dlaczego ten dział wolnego rynku jest zakazany? Wyeliminowaliśmy uprawę buraka bo cukrownie sprzedaliśmy Niemcom, których nasz burak nie interesuje. Uniemożliwiliśmy zasiewy pod biopaliwo. Nie można produkować wina, bimbru... Sanepid utrudnia produkcję własnych dojrzewających serów. To tak do k... nędzy wygląda wolny rynek? Widzę tylko skrupulatne trzymanie się dyrektywy, że ma nas być nie więcej niż 15 milionów (wszędzie konserwanty!). To odżałujcie trochę środków i zobaczcie francuską wieś. Świat zaczyna się po przekroczeniu naszej granicy, w odpowiednich kierunkach.
      A widzieliście występ Palikota w sejmowej dyskusji o budżecie? Klasyka retoryki i znawstwa. Przygotowany. Nie zlekceważył ani partnerów (posłów), ani telewidzów.
      A tu, to aż się rzygać chce: forum.gazeta.pl/forum/w,64,131152615,131152615,Minister_ostrzega_czeka_nas_katastrofa_finansow.html Sądzisz, że taki ekshibicjonizm własnych zleżałych i nie do końca przemyślanych pokładów może być skuteczną jednostkową terapią? Pisz przynajmniej na zmianę – raz dobrze, a raz źle. Niech czytelnicy zobaczą, że nie jesteś chorym na malkontenctwo. Rozumiem, że chcesz nas (inaczej myślących) upokorzyć do końca, ale przecież przejrzyj na oczy – to nie działa w żadną stronę... Działają tylko plany, pozytywy, perspektywy, zapał, chociaż i tak zależy od tego, kto to mówi. Ludzie czekają na jasną i klarowną perspektywę – mętniactwa to akurat maja dosyć w tej naszej polityce. Jeśli pokazałeś się od strony, od jakiej się pokazałeś, to w zasadzie powiedziałeś wszystko. Mógłbyś już nic nie mówić, ale Twoja silna wiara w to, że to działa, nie pozwala Ci zaprzestać. Szanuję tzw. kantowski imperatyw, ale przemyśl to. Przemyśl w aspekcie powiedzenia Nikosa Kazantzakisa, że „wiara jest mozaiką złożoną z wątpliwości”. Twoja natomiast pewność jest fundamentalistyczna i przydatna tylko takim, jak Ty. Czy nie możecie skrzyknąć się w inny sposób. U nas, w Ruchu Palikota, ponieważ skończyły się wybory, to posługujemy się telefonami. Spotykamy się, dyskutujemy, ale tak zaborczo i nachalnie nie narzucamy się. My nie jesteśmy Świadkami Palikota... To w ogóle nie jest żadna religia. Ruch nie jest antyreligijny – jest antyklerykalny.
      Zamiast rozpisywania się w tym kretyńsko - roszczeniowym stylu zacznij pracę u podstaw. Może od kilkakrotnego obejrzenia serii filmów dla dzieci, pt. „Krecik”. Może zrozumiesz, co tak naprawdę jest w cenie... co tworzy społeczność w sensie świadomościowym. Wyjeżdżając podrzuciłem Ci parę tematów, ale starszego nie chciałeś posłuchać.
      Zapytanie do n4eu! No to jak ostatecznie pisze się „odrzyło”? Już sprawdziłeś? Podpowiadam, jeśli wysiłek niemiły: Wg głęboko patriotycznej i prawdziwie narodowej ortografii słowo to pisze się tak: „odżyło”, bo stosownie do życia, „ż” jest krótsze niż „rz”.
      Osobne gratulacje dla edico! Oczywiście z powodu powrotu do zdrowia. Gratulacje także z innego powodu: potrafisz uaktywniać prawdziwych chrześcijan... W okresie głębokiego kryzysu i bezrobocia to duży dar dla zadeptanej od patriotycznych marszów Ojczyzny. Przyznaj, że są i plusy – dowiedziałeś się tak po chrześcijańsku, ile my płacimy za gaz, a ile angielskie firmy.
      Cdn
      • edico Re: Siła nośna krytykanctwa (@n4eu), 19.12.11, 14:11
        zamknięty
        Serdeczne dzięki jothagie za życzenia. Aktualnie na zdrowie nie narzekam, chociaż do kondycji nastolatka jest mi daleko. A co co forum? Hm... Środowisko o którym wspomniałeś jest niezwykle opiekuńcze w swej trosce o innych. Wystarczy wychylić się przez okno, a wnet zaczynają ze swoją pełnią uprzejmości podrzucać swoje receptury na pogodę i dobre samopoczucie się w dniu jutrzejszym. Jetem niezwykle zbudowany tą specyficzną i szczodrą miłością bliźniego :)

        Pozdrawiam
    • yadol Re: Zrozumieć politykę naszych elit 18.12.11, 08:26
      zamknięty
      witaj JHG
      • n4eu Re: Zrozumieć politykę naszych elit 18.12.11, 09:10
        zamknięty
        witam ponownie :)
    • Gość: jothagie Siła nośna krytykanctwa (@n4eu), IP: *.dynamic.mm.pl 19.12.11, 09:32
      zamknięty
      czyli jothagie nadaje - ciąg dalszy...
      Ideologicznie porwałeś się na inny temat: forum.gazeta.pl/forum/w,64,131477541,131477541,Co_roku_to_samo_biedny_Pan_General.html Te czasy to ja pamiętam dobrze. Generał nie jest moim bohaterem, bo uważałem go za trepa wojskowego, a sam wolałem tysiąc na spocznij, choć wtedy były już miliony, niż trzy tysiące na baczność. W jednym mi wtedy ulżył, że podjął jakąś decyzję, bo sprawy naprawdę szły w złym kierunku. Zachował się jak rasowy polityk, a cel osiągnął przy mniejszej ilości kłamstw, niż robi się to teraz w sprawach o wiele mniej znaczących. W sumie doprowadził do okrągłego stołu i oddał władzę. Oddał na swoich warunkach i z pewnymi zapewnieniami strony społecznej (np. grubej kreski). Wzięliście władzę z naiwnym przeświadczeniem, że jakoś to będzie i do dziś tego znieść nie możecie. Václav Havel przynajmniej przyznał: „Wzięliśmy władzę, nie było wyboru”. ”To była rewolucja artystów”. U nas robotnicy – mesjasze wzięli i natychmiast oddali narodowi wypranemu ze wszystkiego... Gdyby byli ludźmi honoru, to przejmowaliby władzę dla ludzi wykształconych, których nie brakowało również w opozycji. Ludzie honoru nie powinni byli brać władzy ani wtedy, ani na takich warunkach. Generał okazał się więc być dobrym politykiem, bo osiągnął to, co sobie założył, a Wy zachowujecie się jak szmaty, ale nic Was głupole nie usprawiedliwia. Po prostu, jesteście chorzy i trzymajcie się z dala od polityki i od komentowania jej przypadków. Z takimi urządzeniami, jakie macie, to nadajecie się tylko do wyrzucania gnoju gdzieś w małej stajence.
      Ktoś może powiedzieć: A ofiary? Szanuję na równi z pomordowanymi w kolejkach służby zdrowia, pomordowanymi na mrozie, pomordowanymi w biedzie i niedostatku. Mnie bardziej do sumienia przemawiają dziś głodne dzieci, niż zdesperowani górnicy z kopalni Wujek. Nigdy nie zapomnę reportażu z podziemia górniczego na kilka dni przed stanem wojennym. Górnik pokazał wtedy cztery kanapki (wszystkie z grubym masłem) – z plastrami jajka, żółtym serem, pasztetem i pokrojonym karminadlem oraz zadał wieczne, jak się okazuje, pytanie: I jak tu po tym pracować, panie redaktorze? Ja tak dobrze nie jadłem wtedy... karminadli też na obiad nie miałem. Zawsze jest coś za coś – wtedy wszyscy mieli pracę... Teraz wszyscy mają szynkę na wystawie w sklepie. Też chodzę i patrzę, a kupuję ścinki (ostatnio już się nie opłacają -12 zł, a za 15 już można coś sensownego kupić i czuć się jak biedny, a nie jak menel).
      Jeszcze to: forum.gazeta.pl/forum/w,64,131288157,131311259,Re_poswiadczanie_nieprawdy_na_uzytek_.html Na ten temat dysponujesz wiedzą, czy chcesz robić za wyrocznię? W sprawie nie zabiorę głosu niezależnie od wiedzy, jaką posiadam, ale interesuje mnie ona w paru aspektach. Po pierwsze, sam autor AS. Nie przeszkadza mi, gdzie pisuje (a pismo i portal skrajnie rożne w poziomie autorów). Interesuje mnie sposób jego myślenia i argumentacji – (może zależny, ale...) jest poprawny. Po drugie, jeśli Yadol wypowiada się na temat, to znaczy, że angażuje się po wartościowej stronie (trzeba tylko formę pominąć a przyswoić sobie treść). Po trzecie, uporczywie widzę ten problem zupełnie inaczej – jako problem elit. Brzydzę się pieczeniarstwem niezależnie od kierunku, czy władza do biznesmenów, czy odwrotnie... Otóż AS pokazuje jedną stronę pieczeniarstwa, a pozew drugą. Dziwię się, że autorzy pozwu tego nie przemyśleli, przecież widać, że jest to gest ochrony kogoś innego. To zaś pokazuje, że coś jest nie tylko na rzeczy, ale i na sumieniu. Uczciwemu biznesmenowi, to koło d... latają wypociny gryzipiórów, a na złodzieju czapka gore...Niestety, takie jest oblicze elit, nie tylko postkomunistycznych, ale i postsolidarnościowych, że dostają wytrzeszczu oczu z powodu strachu. A przecież stać ich na to, żeby wszystko sobie kupić – spokój również. Tylko niektórym (dodaj jeszcze pewną dyrektor szpitala) do napędu potrzebna jest jeszcze zwykła zemsta – widać, z jakiegoś aparatu, partii czy układu się wywodzą. AS też zresztą jest genetycznie dzieckiem pewnych racji, a nie tylko własnego rozumu. Moim zdaniem, AS przegra proces, bo nasza sprawiedliwość jeszcze nie dorosła ani prawnie, ani mentalnie do bycia bezstronnym. Cóż, jest to cena – za bycie z Ojczyzną i jej sprawami, ludzie byli skazywani przed, w trakcie i po wojnie; przed, w trakcie i po Solidarności. Szkoda tylko, że uczymy się tak kosztownie... Wobec tego AS przypomnę jeszcze tylko motto dziennikarzy śledczych: „Łatwiej znaleźć igłę w stogu siania, niż sprawiedliwość w sądzie”. Wyrok może tak, ale żeby sprawiedliwość? To nie ta utopia... I czekamy. Niech ten system skompromituje się do reszty, bo wpadki na raty przedłużają tylko jego agonię. Martwię się, bo nie jest to system amerykański, w którym w demokracji można by coś poprawić – to niestety, jest rozwodniony Kreml – od cara do „cara”.
      Przyznaję, że sprawa powyższa jest w pewnym sensie pouczająca. Kiedyś to partia (PZPR) wiedziała lepiej, co jest dobre dla społeczeństwa – wiedziała nawet lepiej od samego społeczeństwa. Teraz wiedzą to partie (różne, a co...), wie władza (niezależnie od pochodzenia, a co...), wiedzą biznesmeni (a co, k...), wiedzą sądy (tako rzecze Zaratustra...), może nawet wie Kościół (Jezu, Maryja...) i może się okazać, że tylko IV władza (dziennikarze) nic nie wie... Orzekam, co następuje: jest postęp. Nie wiem tylko dlaczego to społeczeństwo ma odruchy wymiotne. Pewnie grzebie w śmietniku i żre byle co...
      P.S. Jeśli USA mogły sprzedać Chinom 5700 oszukanych sztabek złota (pozłacany wolfram), każda o wadze 400 uncji (jeszcze cieplutkie ze słynnego Fortu Knox), to Ty naszemu społeczeństwu też możesz dowolną ciemnotę wcisnąć...Kup sobie lirę, a Wernyhorą staniesz się natychmiast.
      Apel do n4eu! Słuchaj no koleżko! Bardzo mi się to spodobało i proponuję zamianę – Ty zakładasz post i piszesz, a ja będę się dopieprzał. I tak przez dwa lata. Potem odwrotnie. Zgoda? Idziesz na taką sprawiedliwość?
      • n4eu Re: Siła nośna krytykanctwa (@n4eu), 19.12.11, 10:09
        zamknięty
        Sek w tym ze gen nie byl politykiem tylko byl "wykonawca polecen Moskwy". To chyba podstawowa roznica.
        Wprowadzony nielegalnie stan wojenny nie tylko uratowal czerwonych ale jeszcze umozliwil przejecie solidarnosci przez Bolkow.
        • Gość: fryz Re: Siła nośna krytykanctwa (@n4eu), IP: *.torservers.net 19.12.11, 12:11
          zamknięty
          Żałosny jesteś n4eu! Powiedz, kogo Ty reprezentujesz, żebym mógł do końca tego kogoś znienawidzić. To może mało chrześcijańskie, ale nie mogę dłużej powstrzymywać skrajnych uczuć. Ja też mam swoją wytrzymałość. Mogę Cię nie czytać, ale nie pisz w tym cyklu, który ja z przyjemnością czytam. Dlaczego tą gnojówką psujesz mi smak?
          • n4eu Re: Siła nośna krytykanctwa (@n4eu), 19.12.11, 13:24
            zamknięty
            Polecam film Towarzysz General i Towarzysz general idzie na wojne. Mozna sie przekonac jakim "politykiem" byl Jaruzelski.
            Oczywiwscie nie polecam ludziom z wypranymi mozgami przez telewizje bo oni zaraz powiedza ze to oszolomstwo, PIS-orki Watykan manipulacja i falsz. :P
            • Gość: jhg Do tego kogoś... IP: *.dynamic.mm.pl 19.12.11, 13:53
              zamknięty
              W Japonii wydzielono przedziały metra dla kobiet i mężczyzn, aby nie doszło do obmacywania kobiet w tłoku. U nas też by można coś „na wzór” postanowić, że Ty piszesz u siebie a ja u siebie. U siebie śliń się, obejmuj cudze mózgi i spamuj do woli... erotomanie polityczny. Ode mnie... to się... Mnie Twoje poglądy nie interesują – ja mam z kim sprawę przedyskutować. Twoje poglądy znam – są odosobnione i żałosne. Jeśli uda Ci się powiedzieć coś słusznego, to doprowadzasz to do horroru prze ustawiczne repetycje. Możliwe, że w tym, jako prawdziwy katolik i patriota, widzisz swoją misję, ale jeśli tak to zmień poletko siania tego „ziarna”. Ja, ze względu na wiek, jestem nienawracalny. Wyjaśnię tylko, że erotoman polityczny to człowiek, który ciągle dopieszcza swoje poglądy bez liczenia się z argumentacją i poglądami innych. Owszem, nadajesz się do pisania, ale tylko w mendiach..., które piszą, co zadane, a utrzymują się z reklam tych, co zadają. Ale nawet w mendiach można się domówić, co do drobiazgów.
              P.S. I teraz zobacz różnicę. Polecasz filmy, które też są odpowiedzią na czyjeś poglądy. To nie jest jakaś obiektywna prawda. Widziałem. To są prawdy w stylu Pospieszalskiego. A Ty je polecasz jako kanony rozumienia rzeczywistości. Generał nie jest kanonem mego światopoglądu i możesz go do woli gnoić. Nic mi do tego, ale prawdy należy szukać i nie ustawać w tym procesie. Różnica jest taka, że ja czytam dokumenty, analizy naukowe i dyskutuję z ludźmi, którzy jakieś dokumenty mieli w ręce, byli w archiwum, byli w IPN. I dlatego nasze obrazy różnią się, choć Twój i mój obraz tego jak i co było, to koło d... mi lata. Od tego nie zależy przecież, czy jutra dożyję, czy stać mnie będzie na leki i czy tylko kaszkę na wodzie będę jadł.
              • n4eu Re: Do tego kogoś... 19.12.11, 14:43
                zamknięty
                Szanowny JHG ktos Ci juz kiedys napisal zebys zalozyl sobie swoj prywatny blog. Skoro jednak piszesz na ogolnym forum to wybacz......
                A co to "jakiejs obiektywnej" prawdy to kazdy ja oczywiscie zna z telewizji. Jaruzelski to czlowiek honoru, miala byc interwencja itd itd.. :D :D
                Ktos kto prezentuje inne poglady jest Pospieszalskim, albo innym oszolomem chocby pokazal przy tym tone dokumentow ktore mowia ze interwencji mialo nie byc. :) :D :D


                • Gość: cierpliwy Re: Do tego kogoś... IP: *.torservers.net 19.12.11, 15:11
                  zamknięty
                  Jednak jesteś pisowska i radiomaryjna menda, że klękajcie narody.
                  • Gość: mk Re: Do tego kogoś... IP: *.adsl.inetia.pl 19.12.11, 15:25
                    zamknięty
                    Jet to znana ta sama używająca wielu nicków menda, która niezmiennie kojarzy mi się z zatruwającym w podobnym stylu i sposób wszystkie wątki jako najpierw fansld, później zmieniający nicki przy każdym poście a teraz loguje się jako n4eu. Niezwykle tępa i zapaprana to łepetyna piso-moherową jednomyślnością. Dowodzi to starej prawdy, że gdzie jest jednomyślność, tam jest mało myślenia a dużo ciemnoty.
                    • n4eu Re: Do tego kogoś... 19.12.11, 15:34
                      zamknięty
                      No i jak mowilem zostalem PISowcem, fanem SLD, moherem, rydzykiem :D
                      Ale chyba zrozumialem co toznaczy siac nienawisc.
                      Gdy ktos grzecznie napisze ze Jaruzelski to zdrajca i jeszcze przedstawi stosowne dokumenty niektorzy od razu dostaja piany na ustach. :D :D
                      • Gość: mk Re: Do tego kogoś... IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.11, 18:21
                        zamknięty
                        Kim zostałeś śpiąc w nogach nie wiem i nie chcę wiedzieć. Natomiast czym zostałeś, nie jest to już żadną tajemnicą na forum.
    • Gość: jothagie Czary, mary – nie do wiary... IP: *.dynamic.mm.pl 20.12.11, 10:00
      zamknięty
      To ja już niewiele rozumiem: wiadomosci.wp.pl/title,Zginal-bliski-przyjaciel-ks-Popieluszki,wid,14086636,wiadomosc.html W wypadku samochodowym zginął ks. Piotr Nitecki - bliski przyjaciel księdza Jerzego. To od czego ma się przyjaciela? Nie po to, żeby chronił? A Naczelny ks. Jerzego też nie przewidział takiej sytuacji? To do d... z taką przyjaźnią... Po co w ogóle umierają słudzy Pana B? Mogliby żyć wiecznie, mnożyć się i zapełniać Ziemię, jak to w Biblii było powiedziane. Nie byłoby kłopotów z powołaniami, wezwaniami i odchodami (w sensie: odejść ze stanu).
      To natomiast jest jasne: wiadomosci.wp.pl/title,Janusz-Palikot-przegrywa-walke-o-krzyz,wid,14087680,wiadomosc.html?ticaid=1d911 W sejmie nie bywam, transmisji nie oglądam, więc może mi być wszystko jedno. Dla przyszłości Ruchu Palikota może to być jednak ważny etap, bo naród się wk... i Palikot osiągnie drugie tyle następnych wyborach. I tyle da to uporczywe stanowisko w ramach którego nikt nie zastanawia się, czy legalne było powieszenie krzyża, a tylko czy są podstawy do jego zdjęcia. Brawo Palikot! Zapunktowałeś! Tak trzymać i oby konsekwentnie...
      Ten (następny) problem znam, bo znałem księdza, który był uzależniony od tego typu zachowań, choć ja dowiedziałem się o tym po latach. Wszystko jednak udało się połączyć w całość. wiadomosci.wp.pl/title,Szokujace-wyniki-raportu-o-molestowaniu-przez-ksiezy,wid,14090827,wiadomosc.html Chciałbym jednak wiedzieć, czy u nas działa jakaś komisja tego typu. Czy jest znana skala zjawiska i czy ktoś zajmuje się ofiarami duchownego pedofilstwa. I tyle, bo to szkoda słów, a pewnych i wątpiących i tak się nie przekona, że zjawisko w ogóle występuje. Czas więc, żeby jakieś formalne ciała zajęły się problemem. Niech Kościół pokaże, że nie zamiata problemu. Może obowiązkowe sprowadzenie do statusu laickiego tego typu przestępców? Może kilka, działających w strefie PR, odszkodowań? Dotychczasowe podejście, łącznie z działaniami ostatnich dwóch papieży jest kpiną z moralności. Wyjdźmy wreszcie z grona szympansów, które nie widzą w tym problemów, choć nie czytałem, żeby szympansy zmuszały do tego młode osobniki. Stare jak sobie świadczą usługi wzajemne lub poddańcze, to pal ich diabli!
      Tak, „to zdumiewające, że bogactwo ludzi kościoła wzięło swój początek od zasady ubóstwa”. (Montesquieu – cyt. za edico). W rozważaniu tego fenomenu pozostanę czas jakiś...
      W nawiązaniu zaś do życia... coś może zbrodniczo weselszego, czyli o trzech zbrodniach popełnianych na piwie. Jakich? Amerykanizacja (możliwie jeden olbrzymi browar na całą Polskę), filtracja i pasteryzacja. A bonus: trwałość dwa lata...
      Byłem kiedyś piwoszem, ale pijałem te lepsze piwa. Tak mi się przynajmniej wydawało. Wyjechałem za granicę i wyniuchałem (po zapachu słodu), że w pewnym klasztorze prowadzi się produkcję piwa. Po przyjrzeniu się zagadnieniu, okazało się, że jest również pijania, ale za kartą wstępu. Zdobyłem takową i dopiero poznałem, co to jest smak piwa. Był to mały browar w którym trzymano się dawnych receptur. Nadto, podawano piwo świeże, niefiltrowane i niepasteryzowane. Jedyna „wada” to zmętnienie piwa, ale okazało się, że to jest właśnie to. Szef produkcji (zakonnik), który bywał w pijalni wytłumaczył mi różnicę między piwem tradycyjnym a sklepowym. Sklepowe nazywał słabszym drinkiem a nie napojem, Drink składa się z wody, alkoholu i odrobiny mikroelementów z podstawą smakową. Wszystko, co naprawdę pożyteczne zostaje odfiltrowane lub zabite temperaturą. I to pewnie jest jedyna kwestia, w której mu uwierzyłem (pozdrawiam brata Xavier). Nigdy nie mogłem zrozumieć, jak to się stało, że taki miłośnik piwa (brat X. - ustawicznie nawalony) miał wagę daleko poniżej prawidłowego wskaźnika BMI. Może naszym biskupom i farożom to polecić jako środek odchudzający?
      Dlaczego o tym piszę? Żona kupiła dwa piwa – jedno do sporządzenia sosu do mięsa, a drugie dla spróbowania smaku. I odżyły wspomnienia i ten smak piwa z małego browaru. Gdyby taki browar funkcjonował w Olsztynie. Nie zarobiłby wiele, bo ja tylko raz na jakiś czas, a dzisiejsi piwosze musieliby zmienić swoje przyzwyczajenia. Ale to kiedyś musi wrócić, tak jak wraca pieczenie chleba w warunkach domowych.
      P.S. Wreszcie skończyłem czytanie najważniejszego harlekina IIIRP czyli książki Danuty Wałęsy. Żona mi to podrzuciła, bo chciała sprawdzić, czy rzeczywiście można nie mieć satysfakcji czytając ostatnią kartkę. Otóż można się tego pozbawić snobując się czytaniem tego, czego czytać nie należałoby w tym sezonie polityczno-literackim. To powinno się czytać z 30 kwietnia na 1 maja. Dopiero teraz rozumiem, dlaczego dr House z uporem wartym lepszej sprawy twierdzi, że wszyscy oszukują. Sam jednak jestem sobie winien porzucając książeczkę do nabożeństwa na rzecz opowiadań Walpurgi (Walpurgisnacht - noc złych duchów). Rzecz w tym, że opowieść, jak opowieść, np. o Wandzie, która nie chciała Niemca – bajeczna, ale domysły urastają jak widmo Brockenu. Ja bardziej spoglądam na tło, które było dla wszystkich takie same lub podobne, a na tym tle coś rośnie. Aż się bać zaczynam... Porzucam czytanie takich książek. To nie jest robota dla inteligenta. Zajmę się reklamą rutinacei.
      • n4eu Re: Czary, mary – nie do wiary... 20.12.11, 10:48
        zamknięty
        No prawdziwa przyjazn to tylko u czerwonych:D A dlaczego? Bo gwarantem przyjacielskich wiezi jest moskiewskie archiwum która cala ta bande trzyma razem w kupie niczym grawitacja układ słoneczny. :D
        No ale co tam kosmos skoro narod już nie wytrzymuje, Az przebiera nogami. Wystarczy przejechac się autobusem i posłuchać ze ludzie stękają na drożyznę, drożyznę która nastąpiła nie z winy rządzących socjalistow ale z winy Watykanu i księży. I niestety będzie drożej bo… Palikot przegrywa walke z krzyzem. Jak bowiem wiadomo „inteligentom” ludzie martwia się o pieniadze a fundamentem ekonomii sa dwie dechy.
        Oj się ludzie wkurza, i to jak :D :D
        W imie „socjalistycznej bratniej współpracy” pociągną, nam z rezerwy walutowej 30 mld. Kwota to ogromna no ale trzeba ratowac biednych braci Grekow, Włochów którzy umieraja z glodu bo jak tu przezyc za 4 tysiace z wloskiego socjalu tego – jak śpiewał znany aktor - nie wie nikt.

        No ale to temat poboczny i z punktu widzenia portfela przeciętnego Polaka marginesowy dlatego „pomoc” dla biednych popiera tez Palikot bo wiadomo my teraz damy to oni nam pozniej pomoga, jak to biedni bracia. Teraz każdego „inteligenta” wkurzaja nie podwyzki, nie 30 mld z rezerwy ale wlasnie dwie dechy.
        • Gość: fryz Re: Czary, mary – nie do wiary... IP: *.193.108.48.ipnet.kiev.ua 20.12.11, 11:11
          zamknięty
          Co Ty k... wiesz o grawitacji?
          • n4eu Re: Czary, mary – nie do wiary... 20.12.11, 11:17
            zamknięty
            W sumie masz racje grawitacje mozna pokonac, "przyjacielskie" wiezy czerwonej mafii wydaja sie nie do pokonania :D
            • Gość: Arystan Re: Czary, mary – nie do wiary... IP: *.torservers.net 20.12.11, 15:58
              zamknięty
              Z tego co wiem, to zbliżamy się do świąt Bożego Narodzenia, a nie do świąt Wielkiej Nocy. To nie rozumiem, dlaczego ta szmata pcha się do tego wątku. Okna na zimę są umyte, to o co chodzi? Niech ona, ta trzyliterowojednocyfrowa zaczeka kilka miesięcy. Da się znać, kiedy będzie potrzebna.
              • privus Re: Czary, mary – nie do wiary... 20.12.11, 21:02
                zamknięty
                Nikt z nas nigdy nie pamięta,
                Że prócz ludzi są zwierzęta,
                Które mają własne życie
                Nie zbadane należycie.
                ...
                (Jan Brzechwa: Ludzie i zwierzęta )
    • Gość: jhg Bardzo proszę! Zrozumieć stan bliźniego naszego! IP: *.dynamic.mm.pl 20.12.11, 17:14
      zamknięty
      Proszę Was! Dyskusja nie może się toczyć pod dyktando jednego przygłupa. Dajcie spokój. Naśmiewanie się z takiego człowieka nie przystoi żadnej kulturze. Widzicie przecież, że to wynika z jakiejś choroby. Wcześniej próbowałem wszystkiego. Pozostawcie go w spokoju. Zaistnienie w świetle cudzej wypowiedzi, to jedyna jego przyjemność. Mnie to nie przeszkadza – jak będę miał czas i ochotę, to z nim podyskutuję, chociaż wiem, że to będzie służyć tylko jego chorej próżności. Spór wynika z tego, że przy zasadniczej różności obaj jesteśmy nienawracalni. Chorobliwie nienawracalni. Ja to od dawna rozumiem, ale on jeszcze nie... I nie sądzę, żeby mu to można wytłumaczyć, dlatego wzdragam się przed taką dyskusją, która dopiero szuka łopaty w tej łopatologii. I namawiam, by nie pastwić się nad człowiekiem chorym.
      Słuchaj no n4eu z wcześniejszymi nickami: Tak między Bugiem a Prawdą to ja też mam Cię tam, gdzie oni mogą pana majstra... ale nie mogę tego okazać. Jestem humanistą z konieczności bo wszystko, co ścisłe, łącznie z majtkami, ogranicza mnie. Taki już jestem i może to wreszcie zaakceptujesz.
      • Gość: mk Re: Bardzo proszę! Zrozumieć stan bliźniego nasze IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.11, 19:31
        zamknięty
        Mimo szczerych chęci nie jestem w stanie potraktować wypocin tego popaprańca nawet w ramach poruszanej problematyki moralnej w "Boskiej komedii" przez Zofię Nałkowską.
    • Gość: jothagie Dla kogo ta Polska? IP: *.dynamic.mm.pl 21.12.11, 17:42
      zamknięty
      Z obserwacji uczestniczącej przyjmuję aksjomat: Nie dla wszystkich. I to nie ulega dla mnie wątpliwości. Już wielokrotnie sprawdziłem racje takiego postawienia sprawy. Za każdym razem nic się nie zmienia w sprawie wniosku końcowego. Polska nie jest dla wszystkich!
      Kto jest więc odrzucony?
      Ogólnie rzecz biorąc ci, których dopadła i trzyma bezsilność wobec niekorzystnych a nawet wrogich warunków życia, na które nie mają wpływu. To są różne bariery, a jest ich tak dużo, że nawet nikt nie pokusił się o opisanie wszystkich. Nikt nie stara się o ujęcie ich w rejestr, bo okazałoby się, że ktoś przygotował nam pułapkę życia. Tak więc jak na kanwie walki z terroryzmem dokonano na ludzkości niesamowitą ilość świństw, tak i u nas, na kanwie transformacji, która miała być dla nas zbawieniem odrzucono znaczną część społeczeństwa, która nie ma głosu, bo albo jest w mniejszości albo jest manipulowana konfliktami – rzeczywistymi bądź urojonymi. Przy czym jest to okazja do wypromowania czegoś, co w kanonach uczciwości podlega potępieniu, a więc wyzysk, brak szans, korupcja, kumoterstwo i wiele innych nieuczciwych „zasad” życia społecznego. Trudno to wyliczyć, bo każdy odrzucony mógłby dopisywać do listy swoje doświadczenia, nawet jeśli subiektywne, ale powtarzane przez innych stają się prawidłem. Ja przykładowo, już jako emeryt, który już tylko w jednej sprawie ma pewność, nie mogę przełknąć śliny gdy wspomnę jak bardzo skrzywdził mnie sąd, który pochylił się nad racjami pracodawcy i nie domyślił się, że za moją rezygnacją z takiej sprawiedliwości stał szantaż. Wolałem już z tą machiną nie zaczynać. Odpuściłem sobie, ale od tej pory trudno mi stawać po stronie takiej Polski, choć wiem, że na inną Polskę już szans nie mam. Martwi mnie również to, że na inną Polskę nie mają szans również moje dzieci...
      Gdzie tu leży błąd?
      Czytam coś rodzaju melanżu przedwojennej historii, wspomnień, rasowania historii, kłamstw i celowego pomijania prawdy. Wszystko to o mieście z którym mam powiązania rodzinne i mnóstwo wspomnień z opowieści wieczornych, kiedy oszczędzano karbid, naftę a potem prąd. Miasto, jak większość galicyjskich ośrodków międzywojnia było opanowane przez Polaków, Żydów i biedę. Działy się tam również inne rzeczy. Było kilka ośrodków lokalnego postępu. Były to parafie katolickie i protestanckie, które prowadziły działalność oświatową (katolicy) i pomocową (protestanci). Bez wątpienia były to również szkoły, które wiele pozytywów mają w swojej historii. Byli także urzędnicy państwowi, którzy niczym innym się nie wsławili poza rzetelną pracą i z tego powodu dziś mogliby stać się wzorem do naśladowania. Był także Dwór Pański, który w mieście rezydował, ale okrutnie wyzyskiwał okoliczne wsie. Dla miasta robił dużo, co trzeba przyznać. Miasto dysponuje sporym zasobem inteligencji i wojskowych (tak się mówiło). Przychodzi rok 1945, kiedy cały porządek społeczny wywraca się. Następuje zmiana nie tylko klasowa, ale przede wszystkim pozaklasowa. Wymiana ludzi wg przedziwnej zasady – w pogardzie jest inteligencja, a do wszystkiego dorywa się coś, co nie powinno być wzięte pod uwagę. To nie był proletariat, który również był obecny jako „klasa”. To było jeszcze gorzej. Dokładnie odnotowałem tamte nazwiska i porównałem z dzisiejszą klasą „przyjętych” (w odróżnieniu od „odrzuconych”). Lista prawie w całości się zgadza. Trochę wżenionych i tych, co nazwiska świadomie zmienili. Nie chcę zaprzeczać pedagogice i możliwościom zmiany człowieka, ale nie wierzę, że szybko da się to miasto ucywilizować, tym bardziej, że im jest gorzej, tym dla nich lepiej. Podobno ostatnio zaczyna się wydobywać precjoza, a za bezcen skupuje je złotnik – wnuk właściciela domu publicznego, który „opłacał się wszystkim a i tak „swoje odłożył”. Czy mam prawo podejrzewać, że taka jest Polska? Czyli dla kogo Ona jest? Nie jestem miłośnikiem przedwojennego porządku, ale widzę, ile szkód cywilizacyjnych narobił komunizm. Tego nie da się wycenić tak prosto. A trwać to będzie dłużej, bo „Chińczycy trzymają się mocno”.
      P.S. A gdyby tak wziąć przykład z Islandii? Islandczycy zorientowali się, że światowa finansjera (ta sama co u nas) wyprawia ich na dno ekonomiczne więc najpierw poddali swój rząd do dymisji. Następnie znacjonalizowali główne banki w Islandii. Potem ogłosili niewypłacalność długu zaciągniętego przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Na końcu spisano nową konstytucję. Kłopoty nie minęły, ale jest przejrzystość interesów. W Islandii jest to możliwe, bo oni mają bezpośrednią demokrację, czego nam się odmawia. My wolimy oddać się w ręce Niemców, którzy tylko na to czekają. Niemcy przegrywając I i II wojnę światową wcale nie zrezygnowali ze swoich planów. Teraz robią to tylko innymi metodami. Rzecz w tym, czy to rozumiemy, bo to że tego chcemy to widać po świadomej nieudolności i zaniechaniu naszych władz. A to, że Niemcy potrafią ulżyć niedoli Polaków, to w całej Polsce pozostawiali wystarczające dowody.
      Cytat pomocny: „Wojna jest nie tylko czynnikiem politycznym, lecz i prawdziwym narzędziem polityki, dalszym ciągiem stosunków politycznych, przeprowadzeniem ich innymi środkami” (Carl von Clausewitz).
      Dokończenie proroctwa min. Rostowskiego: W przypadku gdy w grę wchodzić będą wielkie interesy wojna będzie zbliżać się do swej absolutnej formy, w której przemoc ma prowadzić do zniszczenia przeciwnika, a przeciwnik uzna to za fakt bezsporny (casus Sikorskiego). Bez psychologicznych konsekwencji, jak np. Grecy...
      Wow! Proteza emocjonalna Polaka: Duma mnie rozpiera, że Tusk został poklepany po plecach a Cameron nie... I w tym momencie przypomniało mi się, jak to do mnie odnosił się mój forumowy adwersarz: „Nie klam lewacki oszuscie”. Emocjonalnie zbliża się taka pora, kiedy pojawią się lewacy. A i oszuści wraz z nimi, jak w każdej nowej sytuacji. I dobrze, jeśli elity nie chcą z życia nauk pobierać. Rewolucja 1917 roku sprawiła, że błędy carów mógł popełniać już tylko G.W.Bush. W jego kraju, przy takiej ilości służb specjalnych, to nawet lewacy nie mieli szans. Groźne jest raczej to, że błędy uchodzą każdemu Kim (owi) (Dzong Ilowi, przykładowo), którzy kłamią jak z nut. I takich Kimów jest ci u nas dostatek...
      O k...! Podczas mojej nieobecności, w moim wątku pojawił się gościnny wpis: forum.gazeta.pl/forum/w,64,97209648,131452832,Re_Apel_Jasnogorski.html?wv.x=2 To taka grypsiarska metafora służb specjalnych: „Jestem przy Tobie... Pamiętam... Czuwam...”. Andaluzju poniał.... I dlatego, między innymi, ta Polska mi zbrzydła... za dużo święconej wody (i służb specjalnych), a za mało szarego mydła, co świadomie zapożyczam.
      • n4eu Re: Dla kogo ta Polska? 21.12.11, 18:55
        zamknięty
        prawda jest prosta jak drut. Po 45 lat socjalizmu realnego i 20 latach "socjalizmu europejskiego" pora na nowy.....socjalizm. Jak to tu zwa niektorzy "socjalizm z ludzka twarza". Ilez to jeszcze bedzie tych mutacji tego parszywego ustroju ktory tak naprawde powinien nazywac sie niewolniczym.
        No moze jeszcze troche za wczesnie bo europejski jeszcze ciagnie. Dzis znowu wyplukano Eurosy z powietrza wiec jak to sie ladnie mowi zazegnano kryzys. Ciekawe na jak dlugo.
    • Gość: jothagie Wreszcie osiągnąłem spokój... IP: *.dynamic.mm.pl 22.12.11, 16:34
      zamknięty
      Wróciłem z pobytu nad morzem, choć bardziej pasowałoby określenie: „ze spotkania z przyjaciółmi”. Z doświadczenia wiem, że przez jakieś trzy miesiące będę odczuwał dobre działanie zabiegów. Ważny jest również inny problem: Z przyjaciółmi przedyskutowaliśmy Polskę od różnych stron i wniosek może być tylko jeden:
      Moja Ojczyzna (nie nawiązuję do poematu symfonicznego B. Smetany) została doprowadzona do takiego stanu, że już nie jest warta mego zainteresowania. Polityka doprowadziła mnie do analogicznego stanowiska jak to ujęła jedna z pań (bodajże Samantha) w filmie „Seks w wielkim mieście”: P.....przę miłość! Wolę r....nięcie.
      Rzecz w tym, że ten wniosek jest na rękę naszym elitom politycznym. Właśnie do tego pokrętnie zmierzano i osiągnięto – u jednych wcześniej, ale u mnie dopiero teraz. Broniłem się jak mogłem, ale i mnie to dopadło. Mam jednak prośbę do młodych – jeśli nie musicie temu ulegać, to nie poddawajcie się zwątpieniu. Pokolenia stracone w tęsknocie za Ojczyzną marzeń, to przecież nasza polska specjalność.
      Moim ostatnim życzeniem w temacie „polityka” byłoby, żeby ustanowić nowy medal, pt. „Budowniczy wieży Babel” i obdarzać nim nasze elity polityczne – od lewa do prawa, od morza po góry i „od morza do morza”... Nie jestem pewien, czy nie pasowałoby to do „dozwalających” na psucie euro i Unii (to przecież za ich zgodą budowano ten obłęd). Może także miniaturką odznaczyć niektórych trolli, choć im przyznawałbym tytuł wprost - mącicieli roku.
      W rozmowie z inteligentnym (wykształconym) moherem przekonałem się, że dawni wyborcy PiSu zbaranieli. PiS doprowadził do skonfliktowania całej sceny politycznej, podzielił sporo ludzi na „tak” i na „nie”, a teraz chcieliby istnieć obok siebie dzielić się wyborcami i zdobywać nowych - PiS i SP. To nawet dla moherów jest nie do pojęcia i to nie uda się właśnie z tego powodu. W tym widać coś sztucznego. To pierwszy raz się zdarza, że PiS jako cała formacja ma szansę zginąć dzięki jadowi, który sam wpuścił w obieg polityczny.
      I wniosek do tytułu postu: Dwukrotnie w życiu zmieniono mi warunki egzystencji (po wojnie i po komunie), ale w latach „wolności” także wmówiono mi, że jestem nieudacznikiem. Wyszedłem z siebie, ale już sił nie wystarcza, żeby wyjść na ulicę... I zdawszy sobie sprawę z mego tchórzostwa powoli osiągam spokój emeryta.
      P.S. Czy zauważyliście Państwo, że gdy pisałem na forum, to była jakaś równowaga i chciało się poznać moje zdanie jako reakcję na moherowo-trolową propagandę – tak mi przynajmniej stwierdzono. Gdy wyjechałem i w pisaniu zrobiłem przerwę, to natychmiast absurdem stały się posty niejakiej k...ecawy, mimo że nie polemizuję z nią (z tym nickiem i z tym widmem na forum). Sam bym tego nie wymyślił, ale dopadła mnie taka opinia znajomych, którzy tego nie musieli mówić, bo przecież oficjalnie nikt mnie nie pyta, czy to ja, a sam nie chwalę się tym. A czy ktoś mógł przewidzieć: fakty.interia.pl/swiat/news/kecaw-stawil-sie-w-wiezieniu,1731351 ? Wystarczy przeczytać tytuł linka – pewnie to żart...
      Bonus1: Warto jeszcze odnotować, bo przecież ma to jakiś tam wymiar lokalny: www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1986:przeciw-wszystkim-doktrynom&catid=73:ukasz-necio&Itemid=97 Dobre, w zakresie metodologii zagadnienia i w zakresie metodologii patrzenia na rzeczywistość. Pożytecznie jest przeczytać coś ponad „mordowanie nienarodzonych”, ZUS, KRUS i podwyżkę... a nawet o odpowiedzialnym demaskowaniu afer.
      Bonus 2: Czasem mam wrażenie, że o Palikocie, to już przebąkiwał Mickiewicz: „Było cymbalistów wielu/Ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu”. Podobnie rzecz się ma z innymi: Johann Nepomuk Hummel, Ferdinand Ries, Friedrich Kalkbrenner, John Field, Ignaz Moscheles, Carl Maria Weber, Franciszek Lessel i Feliks Ignacy Dobrzyński, którzy komponowali i grali podobnie, ale tylko Chopin okazał się wybitnym człowiekiem. Nie pozwolimy jednak... skopiemy mu tyłek. Palikotowi, oczywista. Jest nadzieja, że się nie da.
      Bonus 3: Parafrazując powiedzenie Henry John Temple „Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma tylko wieczne interesy”, upowszechnione przez Churchilla, można by powiedzieć, że PO nie ma przyjaciół, ale jego przeciwnicy typu light (SLD) mają swoje pilne interesy. I to okazało się dobrym lepiszczem tej wątpliwej jakości ludzi. To cementowało kiedyś różne partie, które obecnie są na dnie. Niestety, ideowość jest też wymagana. To ku przestrodze PO.
      Wreszcie osiągnąłem spokój... i innym tego życzę na święta. Przyjaciołom również. Obliczyłem, że to 14 zaprzyjaźnionych nicków, ale i „starej baby” nie mogę pominąć, choć odnoszę wrażenie, że chyba pilnie młodnieje bo się z nami nie chce zadawać...
      Dlatego: n4eu! Napisz, co jeszcze masz do napisania (zniesiemy to!) i dajemy internatom spokój przez święta. Niech każdy obchodzi je tak, jak mu się podoba, ale od nas niech będzie wolny. Kilka dni spokoju w odchodzącym roku pańskim 2011 należy się każdemu, kto choć raz nas przeczytał. Ładnie złóż życzenia tym wszystkim, którym zdążyłeś naubliżać tym, co napisałeś, lub tylko swoją obecnością. Napisz również, czy mamy Bogu dziękować za to, że jesteś. Jestem gotów podać link do jakiegoś „Te Deum”.
      • n4eu Re: Wreszcie osiągnąłem spokój... 22.12.11, 17:50
        zamknięty
        Ja tez rozmawialem ze zwolennikiem SLD i zauwazylem ze Palikot sklocil srodowiska SB-ckie bo rozdzielil ich na dwa obozy. Czerwoni zbaranieli bo nie wiedza kogo poprzec czy kolegow z SLD czy kolegow z RP. No coz czas pokaze.
        • Gość: mk Poemat o sikaniu po piwie IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.11, 20:06
          zamknięty
          Poranek wczesny
          Jadę pospiesznym
          Wprost do Warszawy
          Załatwiać sprawy
          Pociąg o czasie
          Ja w drugiej klasie
          Wagon się kiwa
          Pije trzy piwa
          Lódź Niciarniana
          W pęcherzu zmiana
          Pęcherz nie sługa
          A podróż długa
          Ruszam z tej racji
          Do ubikacji
          Kto zna koleje
          Wie, jak się leje
          Wyciągam łapę
          Podnoszę klapę
          Biada mi biada
          Klapa opada
          Rzednie mi mina
          Trza klapę trzymać
          Łokieć, kolano
          Trzymam skubana
          Celuje w szparkę
          Puszczam Niagarkę
          Tryska kaskada
          Klapa opada
          Fatum złowieszcze
          Wszak wciąż szczę jeszcze
          Organizm płynna
          Spełnia powinność
          Najgorsze to, że
          Przestać nie może
          Toczę z nim boje
          Jak Priam o Troje
          Chce się powstrzymać
          Ratunku ni ma
          Pociąg się giba
          A piwo spływa
          Lece na ścianę
          Z mokrym organem
          Lecąc na druga
          Zraszam ja struga
          Wagonem szarpie
          Leje do skarpet
          Tańcząc Czardasza
          Nogawki zraszam
          O, straszna męko
          Kozak, flamenco
          Tańczę, cholera
          Wzorem Astair'a
          Miota mną, ciska
          Ja organ ściskam
          Wagon się chwieje
          Na lustro leje
          Skład się zatacza
          Ja sufit zmaczam
          Wszędzie Łabędzie
          Jezioro będzie
          odtańczam z płaczem
          La Kukaracze
          Zwrotnica, podskok
          Spryskuje okno
          Nierówne złącza
          Buty nasączam
          Pociąg hamuje
          Drzwi obsikuje
          I pasażera
          Co drzwi otwiera
          Plus dawka spora
          Na konduktora
          Resztka mi kapie
          Na skrót PKP
          Wreszcie pomału
          Brnę do przedziału
          Pasażerowie
          Patrzą spod powiek
          Pytania skąpe
          Gdzie pan wziął kąpiel?"
          Warszawa, Boże!
          Nareszcie dworzec!
          Chwilo szczęśliwa
          Na peron spływam
          Walizkę trzymam
          Odzież wyżymam
          Ach, urlop blogi
          Od fizjologii
          Ulga bezbrzeżna
          Pociąg odjeżdża
          Rusza maszyna
          Hen w dal
          Po szczy...
          Po szynach.

          P.S. Wybacz jhg za tą niezbyt wyszukaną wstawkę zaczerpniętą z www.beka.pl, ale jazda w tym wątku n4eu do złudzenia przypomina mi męki tego nieszczęsnego pasażera :)

          Pozdrawiam
    • Gość: Arystan Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.is.a.tor.exit.server.torland.me 23.12.11, 14:50
      zamknięty
      A po co je rozumieć, jeśli jeden w jeden kecawa na zmianę z n4eu? Bożkowie forum – pierwszy w sprawach polityczno – społecznych, drugi polityczno ekonomicznych. Pod innymi nickami – specjaliści o nieświeżego powietrza. Na święta BN udzielają się jako artyści – czasem z halabardą, niekiedy jako dzieciątko, a przeważnie jako osioł betlejemski. To taka bardziej uparta odmiana osła.
      Zwykłym internautom (nie bożkom) życzę dużo zadowolenia z uczestniczenia w tradycji.
    • Gość: jothagie O absurdach refleksji na co dzień IP: *.dynamic.mm.pl 27.12.11, 13:17
      zamknięty
      Już czterdziesty rok wypinam pierś do odznaczenia, ale nikt nie kwapi się z honorami. Tyle lat płacę abonament pełny, mimo że radia nie mam (prawdopodobnie w stanie wojennym pozbyłem się, ale nie przypominam sobie powodu), a jeśli już to internetowe. Płacę więc i nie patrzę, czy mógłbym skorzystać z jakiejś ulgi, a pewnie tak. Zaczyna jednak we mnie wrzeć. Bezsensowne jest płacenie od posiadania telewizora. Sensowne jest natomiast płacenie abonamentu za dostarczany program. I tu pojawia się problem. Nie mam ochoty za to płacić, ale co mogę zrobić w tym wolnym kraju? Powinno być, jak na burdel przystało, że płaci się za usługę a nie za samą możliwość. Sumienia nie mają żądać abonamentu od takiej usługi. Denerwuje mnie to upolitycznienie, ureligijnienie programów. Niech rząd zakupi sobie jeden program i tam się onanizuje polityką, kłamstwami i czymkolwiek, co mu w utrzymaniu rządów pomaga. Ja rozumiem, że są tacy „zboczeńcy” i to ich pasjonuje. Moim zdaniem religię należy wyprowadzić do „Trwam”. Czemu mi się to narzuca? Polonię pozostawić w takiej formie, jak jest. Informację (info) pozostawić. Może tylko ludzi zmienić na niezależnych od elit politycznych, bo nie znoszę politycznego płaszczenia się dziennikarzy. Kulturę również, ewentualnie oddać samorządowi ludzi kultury (dwójkę wyczyścić z polityki). No i będziemy mieć posprzątane. Ja tego w tej postaci to w ogóle nie oglądam (programów TVP). Coś czasem obejrzę z oferty kablówki, ale też ją zamówiłem tylko dlatego, że pełnego pakietu wymagano do internetu. Najlepiej to jednak byłoby wprowadzić dekodery, żeby na każdy program (lub pakiety) nabywać czasowe karty dekodujące. Mam ochotę (i pieniądze) to oglądam. Nie mam – nie oglądam.
      I jeszcze wcześniejsze refleksje wigilijne. Po wieczerzy wigilijnej, po wysłuchaniu kilku kolęd, kiedy tradycji już stało się zadość, wziąłem kompot z suszonych owoców i siadłem do komputera. Mój stały wątek już zszedł z pierwszej strony (zupełnie niepotrzebnie ktoś go podniósł). Wyszła większość wątków mówiących o Kościele inaczej, niż to dziś przyjęto. A jakie zostały? W przewadze te, które uwzięły się na lewicę, ludzi lewicy, tuskowców i całe to sączenie prawicowo-religijnego jadu. Mnie to raczej nie rusza, ale sztuka cierpi... Wnoszę z tego, że kiepska ta religijność, jeśli w takiej sytuacji jest do tego używana. Ale to moje wrażenie – może nie mnie o tym sądzić. Zdziwić się jednak mogę, nieprawdaż? Dziki to kraj i dzicy ludzie...Nie potrafimy sobie stworzyć szansy do przeżycia czegoś. Pewnikiem spotka nas jakieś kolejne nieszczęście, bo w takiej atmosferze, to nic dobrego nie powstaje.
      W wieczór wigilijny, zamiast teatr, to analogię zobaczyłem ogromną. Warunki jak kiedyś: Rządzi kolaborant Herod, wokół pazerni arcykapłani, faryzeuszy też dostatek... Dlaczego nie miałby się narodzić współcześnie? Błagam tylko! Z Matki Polki, a ojciec może być nieznany lub z Torunia.
      I telefon do przyjaciela: Edico Szanowny! Ponieważ Ty sporo wiesz, a i sporo czytasz, obserwujesz, więc może wiesz coś, czego pożąda dusza moja. Okazuje się, że z okazji świąt przemawiali wszyscy - kościelni, zakościelni i przykościelni. Czy któryś z nich zdobył się na podziękowanie podatnikom za to, że ze swoich pieniędzy zrobili zrzutkę na utrzymanie w Polsce, i nie tylko, archidiecezji, diecezji, parafii, biskupów, kapelanów, episkopatu i księży i wszelkich Dzieł Bożych? Przypuszczam, że nie, bo zarozumiałość i pycha na to nie pozwalają, ale może przełamali się? Potwierdź jednak moje przypuszczenia lub je obal, o co proszę.
      Coś z bieżącego rachunku sumienia: Kolejny raz przeanalizowałem wypowiedzi mojego adwersarza (tylko te umieszczane pod moimi postami) i dochodzę do przedziwnego wniosku. Gdyby tacy ludzie nie prowokowali swoimi fobiami, parodiami i horrorem, to krytyka (np. Kościoła, RM, prawicy) mogłaby być bardziej stonowana. Takim ludziom tylko wydaje się, że dobrze robią tym instytucjom, a wcale nie. Ciekawe, że tego nikt nie widzi. Dziś oczywiście trudno jest dochodzić, co było pierwsze, „czy jajko czy kura”, ale faktem jest, że ta spirala nakręca się zupełnie niepotrzebnie. Mnie to wcale nie cieszy, bo w tym kształtuje się atmosfera, niezbyt ciekawa dla rozwoju wszystkich, którzy w jakiś sposób ocierają się o te fakty (w sensie napisanych postów).
      Mam taką zasadę, że albo poruszam się w kręgu faktów jednostkowych, co do których w jakiś sposób (bezpośrednio, pośrednio) mam lub miałem dostęp; albo obracam się w sferze poglądów. Jeśli ktoś atakuje fakty, tzn. że jest kretynem i tyle. Jeśli atakuje poglądy, tzn. że ma inne i je pokazuje (co w miejsce krytykowanych) wraz z argumentacją. Inaczej niech raczej nie bierze udziału w dyskusji. Robienie farsy to niedojrzałość.
      Spytałem na ten temat człowieka religijnego, próbującego „wojskowej” racjonalizacji swojej wiary, który to czyta i wstydzi się takiej linii obrony wiary i czegoś tam jeszcze. Dał mi też ciekawą radę: „Zawsze w takiej sytuacji sprawdzaj, czy masz ochotę wygarnąć do niego z 9mm, czy chciałbyś go dalej tolerować”. Przyznam, że indywidualnie to ciekawe widzenie poligonu... Póki co (lubię ten rusucyzm) nadstawiam drugi policzek... Osobiście jednak radzę wykonanie terapii dr House'a – skok z wysokiego pietra hotelu do płytkiego basenu i raczej „na główkę”, niż „na d...”. Wyrwanie genitaliów już nic tu nie pomoże.
      W Święta oddałem się lekturze Hannah Arendt słusznie podejrzewając, że to, co powiedziała kiedyś, odnosi się także do nas. I coraz trafniej pasuje, beż żadnego naciągania. Przykładowo, idziemy w stronę przewidzianą przez HA: władza bez autorytetu może oprzeć się wyłącznie na przemocy. Wtedy całe nasze życie będzie ustawicznym zmaganiem się z jakimś Proteuszowym uniwersum. Jak to, w innym miejscu, trafnie ujęła: „Im mniej polityki, tym więcej wolności”. To wolność a nie polityka jest nakazem moralnym. Polityka ogranicza wolność przez to, że czyni nierówność, a wolność jest możliwa tylko pomiędzy równymi sobie. Zaskoczył mnie także opis życia politycznego Europy: W Europie wszystkie partie cechuje autokratyczna i oligarchiczna struktura, brak wewnętrznej demokracji i wolności, skłonność do totalizmu, pretensja do nieomylności. Czyż nie jest tak? I to bez wyjątku? Od czerwonych, przez czarnych, po zielonych. Ten nowy totalitaryzm nie zmierza do despotycznego panowania nad ludźmi, ale do stworzenia takiego systemu, w którym ludzie są zbędni. (Półtora miliona takich Polaków wyciera bruki miast Zachodniej Europy, a do jedzenia trawy dorastają następne pokolenia). W aspekcie lektury zobaczyłem również wielkość Havla. W porównaniu z Wałęsą nie był on tak rewolucyjny, ale był mądry i konsekwentny. I wytrwał w tym. Wałęsę natomiast dobrze opisuje powiedzenie HA, że najbardziej radykalny rewolucjonista stanie się konserwatystą dzień po rewolucji. Czyż nie stało się tak? I mniejsza o przyczyny... niech wyjaśnia je historia.
      P.S. Dziś wdepnąłem... Płacimy podatek od psa, karę od kupy psa, czas na kataster od budy psa i szufelki do zamiatania psiej kupy. Ktoś nie ma budy? Jako to – buda należy się psu tak samo jak szufelka i zmiotka jego właścicielowi. Wymagać, gonić, karać...
      Ta sprawa już nieco trąci myszką: wiadomosci.wp.pl/title,Kwasniewski-powraca-Chce-stworzyc-alternatywe-dla-PO,wid,14101368,wiadomosc.html?ticaid=1d98d&_ticrsn=3 Dlaczego ja mu nie wierzę? Nie byłem jego wyznawcą i nie będę, ale jest jeszcze coś więcej – jestem zaniepokojony jego inicjatywą, mimo że w zjednoczeniu sił przeciw PO widzę jakąś szansę. Tak więc, przychodzi Kwaśniewski do Palikota... Czy możliwa jest analogia z Rywinem i Michnikiem? Znów afera z „lub lewica”? Tym razem Aleksander pogrąży „lwa lewicy” - Palikota?
      • n4eu Re: O absurdach refleksji na co dzień 27.12.11, 14:50
        zamknięty
        Lewicowosc to spoleczny solidaryzm. Czyli zabiera sie nam pieniadze i rozdaje innym. A to telewizji a to ksiezom itd itp.
        Nie mozemy miec wolnego wyboru bo wg. lewicowcow jestesmy skonczynymi tumanami wiec zamiast sie ubezpieczyc pomoc biednym czy wyslac dzieci do szkoly wydalibysmy kase na chipsy i cole.
        Jest to oczywista bzdura. Na prawde chodzi o to ze ci ktorzy redystrybuja robia na tym majatek naszym kosztem. Dlatego zwolennicy socjalizmu (czyt. klasycznego wyzysku) zrobia wszystko zeby ide wolnego rynku zafalszowac i osmieszyc bo z czego oni beda zyc?
    • Gość: jothagie Jest prawo, jest lewo, ale nigdy do przodu... IP: *.dynamic.mm.pl 29.12.11, 09:47
      zamknięty
      Przypadek – mój znajomy mieszka w Nigerii. Po wypadkach z pierwszego dnia Bożego Narodzenia, kiedy to w Nigerii zaatakowano kościoły katolickie, nie przegapiłem okazji, żeby zapytać go, kto tak bardzo nienawidzi katolików. Odpowiedział natychmiast, jakby czekał na pytanie, że ta nienawiść ma fundamentalistycznie skrajny charakter religijny. „To takie mohery islamskie w nawiązaniu do sytuacji polskiej”. Zmartwiło mnie to, bo patrząc na historię różnych religii, w tym także katolickiej, to nie jest niemożliwe. Także u nas. Po prostu, pewne ludzkie odruchy trzeba wziąć na łańcuch a nie podsycać je, czego mieliśmy własne przykłady także w te święta w postaci siarczystych homilii. Gdzie Kościół "bardzo jasno określa linię walki". (wiadomosci.wp.pl/title,Odrzucenie-krzyza-wrogoscia-Europosel-oburzony-homilia-kard-Dziwisza,wid,14117261,wiadomosc.html?ticaid=1da25) Co to wszystko ma wspólnego z religią? Religie załatwiają własne interesy zamiast pilnować ducha i litery. To już nie toczy się w dobrym kierunku i obym się mylił. Papież Benedykt XVI nazwał zamachy "owocem ślepej nienawiści". Trafnie, ale powinien się także rozejrzeć, co dzieje się na jego własnym podwórku... Trochę poskromić sługi swoje, żeby nie zarażały bakcylem „słusznej walki” prostych ludzi, bo oni rozumują wg przykładów „z góry”. Oni nie muszą wiedzieć, co jest dobre a co złe – im wystarczy to, co widzą, co słyszą... gorliwość podpowie im spiralne wznoszenie się uczuć religijnych. Dla idei głoszonych przez duchownych już nie jedną krew przelano i nie ma znaczenia, gdzie i jak to się odbywało.
      Zadałem i drugie pytanie: A gdzie w takich sytuacjach bywa policja lub coś w tym stylu – wiem przecież, że to nie Europa. W tej kwestii odpowiedź była, co najmniej pokrętna. Domyśliłem się tylko, że policja nie ma czasu, strzegą komisariatów, emerytur i czapek. To coś jak u nas, choć u nas nie dotyczy to akurat spraw tego typu. Wystarczyłoby 48 godzin a sprawcy byliby połapani, osadzeni, a ofiary byłyby przywrócone życiu.
      A propos policja: Bardzo mnie śmieszy postawienie sprawy, że policja nie może pracować do 67 roku życia. A jak patrzę, gdy po przejściu na dobre emerytury zasuwają w agencjach ochrony aż miło spojrzeć, zajmując tym samym stanowiska i możliwość zarobku ludziom młodym, to coś mi się wywraca... A i licencje ochroniarskie otrzymują bez egzaminów (przynajmniej tak kiedyś było z esbekami, którzy tylko przesłuchiwać umieli i nic więcej, a otrzymywali jedynki uprawniające do zarządzania – innym piekła).
      Teraz trochę spraw naszych. Kończy się stary rok i zaczyna nowy. W nadchodzącym roku władza będzie od nas sporo wymagać. Przede wszystkim pieniędzy. My natomiast władzy możemy... Rok ten jednak będzie od nas wymagać sporo odwagi. Trzeba będzie wreszcie na czoło nałożyć opaskę z napisem: „Głosowałem na PO”, jeśli tak w rzeczywistości było. Nie wiem, czy będzie to bezpieczne... a można było się zastanowić, zanim da się komuś takiemu drugą szansę (wiadomosci.onet.pl/kraj/cbos-tytul-polityka-roku-2011-ex-aequo-dla-komorow,1,4983587,wiadomosc.html). PO się wyżywi, ale co zresztą? PO się zatrudni, ale co z pozostałymi? PO już wie, jak żyć, ale co z „nieukami”? A tak ogólnie będzie fajnie: ...co ma wisieć - nie utonie, co ma zostać – nie upadnie, co ma przeżyć – dostanie podwyżkę. Reszta, jak nakazała ewolucja - zmutuje i się dostosuje, albo utraci przyrodniczą szansę. Zamiast niewidzialnej ręki rynku będzie normalna trzecia ręka do łapówek i lewych interesów. Nawet Bóg jeśli ma przetrwać, to musi przejść na islam, a obrzezanie musi być dokładniejsze jeśli ma nas być tylko 15 milionów.
      Tak, jak wcześniej myślałem, demokracja nie sprawdzi się u nas, bo dla jej wprowadzenia potrzebne jest minimum rozwoju i dobrobytu, a tego u nas brak a proces załamuje się z powodu jawnych nadużyć. Nie sądziłem jednak, że pojawi się taka partia, która chętnie wróciłaby do niewolnictwa w stylu ekonomicznym lub religijnym. To na kanwie federalizacji (PO) czy atomizacji (PiS) i że będzie to wynikać z nieudolności. Chętnie opowiedziałbym się za niezależnością ale to, że po tej stronie jest już PiS napawa mnie przekonaniem, że oni w ramach tych poglądów jakieś świństwo nam szykują. Poza tym, spłonąłbym ze wstydu, gdyby kiedyś należało włożyć opaskę o treści: „Głosowałem na PiS”... Na takie getto też się zanosi, mimo rozlicznych powstań i rewolucji.
      P.S. A z lektur czasu wolnego? Od starożytności próbuje się łączyć lex et iustitia, ale ani sądom, ani tym bardziej Prawu i Sprawiedliwości to nie wychodzi. Życie jakoś wpier.dziela „vel” i co mamy zrobić? Tak więc mamy PvS a nawet dochodzi do vPvS. Takie jest życie, czy takie są ludzkie zboczenia? Zastanawiam się czy pisowskim elitom uda się cofnąć nas do czasów sprzed Sławoja Składkowskiego i jego sławetnych sławojek. Za chałupę albo za stodołę ... I na papierze się zaoszczędzi. Brat Numer Jeden (Pol Pot) serdecznie by się uśmiał.
      Panie Premierze! Zwracam się do Pana z niezwykle ważną prośbą. Całe moje dorosłe życie płacę jakieś podatki na Państwo. Nie buntowałem się, bo rozumiałem wydatki Państwa. Teraz płacę od głodowej emerytury, ale gorsze jest to, że obecnie tych wydatków Państwa za cholerę nie rozumiem. A przecież nie jestem byle tumanem ze stopniem naukowym. Dlatego proszę, by Pan zwolnił mnie z tego obowiązku, bo inaczej zwolnię się sam (poprę czynem i umrę przed terminem). Coś jak z AL, tyle tylko, że nie chcę angażować pańskich ludzi. Wiem, że ma Pan przewagę, bo większość żyje w tej nędzy z obowiązku lub tchórzostwa...
      Kończę stary rok – żadnych powodów do dumy. Przeżyłem i może właśnie to warte było życia. Czy jednak ten motyw wystarczy na następny rok? Życzę tego tym, którzy mają jeszcze gorzej, niż ja...
      • n4eu Re: Jest prawo, jest lewo, ale nigdy do przodu... 29.12.11, 11:39
        zamknięty
        Zawsze mnie zastanwialo jak mocne poklady nienawisci do Kosciola posiadaja w sobie lewicowi bandyci. Oczywiscie podloze to jest powszechnie znane i zwie sie socjalistycznym monopolem na prawde. Jednak skala nienawisci potrafi szokowac.
        www.gazetapolska.pl/12305-komorowski-i-dwaj-panowie-t
        Pomijam juz takie kwiatki jak kierunek religioznawstwo na.... Wojewódzkim Uniwersytetcie Marksizmu-Leninizmu :D :D jednak nie ukrywam ze jedno zdanie mnie zszokowalo
        O determinacji Turowskiego świadczy to, że przez 10 lat jako agent SB w zakonie jezuitów we Francji wcielał się w rozmodlonego sługę bożego, oddając się codziennie wielogodzinnym ćwiczeniom ignacjańskim.

        Mozna gdybac ktora strona w swojej nienawistnej pasji jest gorsza. Czy lewica bezbozna Palikotowo-sldowa ze swoim sbeckim fundamentem popartym ogromnym majatkiem zdobytym ......"uczcifie" czy lewica PISowo-moherowa ze swoim rydzykowym belkotem.
        I tak sobie mysle ze obie te strony sa w gruncie rzeczy identyczne.
        • Gość: jhg Re: Jest prawo, jest lewo, ale nigdy do przodu... IP: *.dynamic.mm.pl 29.12.11, 13:53
          zamknięty
          Ty to masz ewangeliczne zasady - im głupiej tym lepiej. Okazuje się , że „siarczyste” kazania hierarchów znalazły jednak pilnego słuchacza. Następny, który pomysł „walki” wcielił w życie, a raczej do praktyki wycielił ten zarąbisty wpis. Głupi, jak większość poprzednich.
          Może tylko jedno postaram Ci się wyjaśnić; Ćwiczenia ignacjańskie, rozmyślania z Tomaszem a Kempis, medytacje buddyjskie, samodzielne (bez autorytetu nauczycielskiego) czytanie Pisma św i kanonów filozoficznych innych religii, próba znalezienia sensu religii w życiu monastycznym (np. z Teresą z Ávili), itp. dobrze robią wszystkim. Mój guru, Leonard Cohen korzystał z tego wielokrotnie. To dla każdego bardzo korzystne poprzyjaźnić się z samą ideą, czystą ideą, a nie ideą przetworzoną przez Kościół, duchownych, polityków, itp. Dlatego też z zaskoczeniem przyjmuję, że kiedy czytam Hegla, Marksa, Engelsa, Lenina (choć tu niewiele jest do poczytania) to Ty określasz mnie lewakiem. Po prostu, upraszczasz świat pod własne potrzeby. Nic do przodu...
          • n4eu Re: Jest prawo, jest lewo, ale nigdy do przodu... 29.12.11, 14:58
            zamknięty
            Kazdy upraszcza pod swoje potrzeby i nawet JHG nie jest w tym zadnym wyjatkiem.
            Tyle tylko ze JHG wolno a innym nie :)
    • Gość: *świąteczny* Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.11, 16:40
      zamknięty
      ,,Zrozumieć politykę naszych elit'' - Nie tyko naszych!
      Ale tylko dla wytrwałych i dociekliwych.

      polskiportal.net/videos/116/36/anatomia-kryzysu
      • Gość: jhg Stabilność/niestabilność Frederica Mishkina IP: *.dynamic.mm.pl 29.12.11, 20:15
        zamknięty
        „I co teraz?” Szwindel wyszedł na światło dzienne...
        Dziękuję za propozycję! Czas poświęcony obejrzeniu wnikliwego studium nie jest stracony. Sprawdziłem nazwiska pojawiające się w filmie. Trudno byłoby mi wmówić, że nie jest to świadome dzieło narodu wypranego z wszelkiej moralności. O prawie trudno tu mówić, bo okazuje się, że to można sobie kupić.
        A swoją drogą, przypominam sobie, jak LB był zachwycony tym kierunkiem ekonomizacji kraju.
        „Ludzie którzy doprowadzili do kryzysu ciągle są u władzy...”
    • Gość: jothagie Refleksje bez znaczenia IP: *.dynamic.mm.pl 02.01.12, 09:59
      zamknięty
      Tak, jak mnie przypomniano, tak i ja przypominam się w nowym roku: „Jestem przy Tobie. Pamiętam. Czuwam”. Pierwszy raz w świadomym życiu nie uczestniczyłem w ceremonii witania nowego roku. Wydało mi się to jakieś głupie i nawet rozrywające się w pobliżu petardy budziły przestrach zamiast wiwatów.
      Ze świątecznych dopadła mnie jedna refleksja, mimo że unikałem myślenia jak ognia. Nie chciałem sobie zepsuć chwili, kiedy namacalnie przybywa mi jeden rok więcej w doświadczeniach życiowych. Z lękiem czekam, bo od pewnego czasu każdy następny rok jest mniej obiecujący i sprawdza się ten wydumany sceptycyzm. Niestety, wszelkie narzędzia pozwalające włączyć odrobinę optymizmu już nie tkwią w moich rękach. Muszę zdać się na los, co nie przychodzi mi łatwo.
      wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kazik-nie-interesuja-mnie-ruchawki-kaczynskiego-z-,1,4986407,wiadomosc.html „Nie interesują mnie ruchawki Kaczyńskiego z Tuskiem. Nie staję po żadnej ze stron/.../” Trzeba mieć stalowe nerwy, albo być „sytym” na najbliższe sto lat, żeby zachować taki dystans. Ja tak nie mogę, bo jeszcze naiwnie wierzę, że coś tu można zmienić. Pewnie nic, ale nie mogę tego powiedzieć, bo jakiś młody to przeczyta i weźmie na poważnie czyniąc z tego postawę życiową. A może jednak coś się zmieni i taka postawa nie będzie pasować? Kazik, mimo że go cenię, nie jest mi potrzebny jako autorytet w stwierdzeniu miernoty naszej klasy politycznej. Jest, jak jest. Pewnie w dużej mierze winien jest tu poprzedni system tworząc człowieka nijakiego, który psuje się przy najmniejszej okazji, ale z pamiętnika rodzinnego (lata 1918 – 1942) wynika, że coś takiego miało miejsce już wcześniej. Może więc zabory, ale nie ma już znaczenia przyczyna – jeśli na skutek nie mamy wpływu. A przecież znam tylu porządnych ludzi i na pewno jest ich więcej, niż mam znajomych. Dlaczego nie są oni tam, gdzie powinni być? Kończę myśl, bo zrzędzę jak stary, stetryczały... z czego zdaję sobie sprawę.
      Nawiedziła mnie również myśl zaskakująca. Tym razem na miarę klucza do rozumienia naszych najnowszych dziejów. Odeskie pochodzenie prezesa jest raczej znane. Może więc być ostrzeżeniem dla wielu. Ale przecież o. dyrektor nie ma tych samych genów i popiera. Tego zaś popiera paru biskupów, którzy są raczej wyjątkiem w episkopacie w tym sensie, że nie dziedziczą genów narodu wypranego z moralności. O co więc chodzi? Zrozumieć można wiele grzebiąc w tajemnicach pochodzenia pieniędzy dla Solidarności. Darczyńca jest jeden – naród wyprany z wszelkich skrupułów. Kto więc zdradził i za czyje pieniądze, wyjaśnia do jakiego feudalno - genetycznego porządku należeć będziemy. Zobaczycie, że przy takiej ilości „patriotów” narodu będzie pilnować parę osób z rządu kraju nadwiślańskiego pochodzących z demokratycznego wyboru. To jest ten ideał, którego realizację elity przyśpieszają nam ze wszystkich sił. Widzicie, jaka to prosta i oszukańcza procedura – my kupiliśmy Solidarność nie sprawdzając, kto kupił Solidarność. Taki to los narodu, którego nauczano fałszywej ekonomii – ekonomii politycznej. Utopijne duperele, podczas gdy światem rządzi pieniądz, a tylko nieliczni wiedzą, że raczej ci, co są właścicielami tego pieniądza. Biorąc to pod uwagę nawet się nie pośmiałem z rozpaczy narodu Korei Północnej. Ćwiczę spostrzegawczość wyszukując różnic (w filozoficznych principiach) w funkcjonowaniu wszelakiego feudalizmu.
      P.S. Nawiążę jeszcze do przedwojnia w związku ze wspomnianym pamiętnikiem. Przed wojną lewica reprezentowała biednych i antyklerykałów. Prawica bogatych i kler. Był to klarowny podział. Dlatego Żydzi trzymali się różnych partii lewicowych. Stąd powstało powiedzenie żydo - komuna. Teraz mamy Sojusz Lewicy Duszpasterskiej i Prawo i Spolegliwość wobec Kościoła, które w swoim chciejstwie aspirują „na krzyż” do prawicy (SLD) i lewicy (PiS). Celowo miesza się w tym „garncu”, żeby ewentualnie naród osobno „dziękował” lewicy i osobno Żydom, albo osobno Kościołowi i osobno Żydom.
      I już tylko drobna wzmianka o... O ile mnie pamięć nie myli to Al-Kaida jest sunnicka. Iran jest szyicki. I raczej się nienawidzą. A Ameryka łże w sprawie jak bura suka... A Izrael naciska i robi z Ameryki Al-USA. To nie może się dobrze skończyć.
      Mam prośbę! Proszę podać mi Przychodnię Medycyny Rodzinnej w której lekarze postępują z odpowiednim szacunkiem do pacjenta – obsługują go bez kłopotu, tzn nie sprawiając nikomu kłopotu. Mój zapowiedział, że zastosuje jewrejskie pieczątki na recepcie. Po prostu, należy do tego porozumienia, które w obronie koncernów i własnych interesów postanowiło obalić rząd. Czas go zmienić. „Go” to znaczyłoby lekarza, choć przeciw zmianie rządu nic bym nie miał. Przyjąłem jednak konwencję demokracji, choć jej nie ma pełnej i wolałbym rządy zmieniać kartką wyborczą. Najpierw myślałem, że będę się sądził, ale przecież znam nasze Sądy! A w świetle tego, co wyżej napisałem, to nie ma to sensu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka