Gość: Janusz Sawczuk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.12.09, 14:04
U nas dziś w 20 rocznicę 13 grudnia wściekłe debaty tv (np. Skaner
w tvn) czy Jaruzelski był zbrodniarzem i czy nalezy go skazać?
Uderza mnie zupelny ahistoryzm tych dyskusji i mierzenie dzisiejszą
wolną i swobodną myślą tamtych zdarzeń z 1980 i 1981 r. Wszyscy
zapomnieli, ze w 1979 "Ruskie" najechaly Afganistan, ze w tym samym
roku NATO uchwaliło Doppelbeschluss, co zaostrzyło konflikt Wschód-
Zachód, że wybuchu rewolucji Solidarności w Polsce w 1980r. nikt na
Zachodzie nie zamierzał bronić ani wspierać konkretnymi krokami i
czynami (podobnie jak Budapesztu 1956 i Czechoslowacji 1968) (sam
slyszalem jako mlody stypendysta w 1980 r. w Bonn w stołówce
Archiwum Sozialnej Demokracji: "zachcialo wam sie kontrrewolucji? -
nikt tego tu nie chce ! co wy sobie wyobrażacie !?"), Prof. Horst
Ehmke (wówczas minister rządu federalnego) mówił mi o destabilizacji
porządku pokojowego, a Helmut Schmidt razem Honeckerem pochwalili
decyzję Jaruzelskiego. Dzis jakaś zbiorowa amnezja, że ZSRR trzymal
sie mocno, ze w grudniu 1980 r. USA i Watykan z trudem powstrzymali
ZSRR przed interwencją, że 1981 r. Ruskie postanowily zamordować
Papieża, by zatrzymać pochód rewolucji w Europie Środkowej. Stan
wojenny był złem, ale nikt nie mówi jak mozna było temu zapobiec?
Główny argument: "straciliśmy 10 lat" jest historycznie niesluszny.
Jeśli już to może nie 10, a 5, bo można bylo rozpoczynać reformy pod
egidą PZPR razem z Gorbaczowem (1985), a nie w 1989 r. Formuła
Gorbaczowa (nawiasem wynegocjowana razem z Hemutem Kohlem)
o "wolnosci wyboru systemu" pochodzi dopiero z czerwca 1989 r. !!!
Zamiast łagodzić, szukać sensu, wściekłe rozdrapywanie i namiętności
pod niebo w warunkach calkowitej rozpasanej wolności. A gdzie
rozwaga, spokój, namysł, refleksja madra i obiektywizująca?
Pamietam szum gąsienic czolgów jadących Niemodlińską, smutek, żal,
że coś się kończy i ...ulgę, że nie bedzie "targania sie po
szczękach".