CHAMSTWO w autobusie MZK

IP: *.zwm.punkt.pl / *.punkt.pl 30.04.04, 17:47


REGION:: - CI PRACOWNICY NIE ZNAJĄ PRZEPISÓW ANI KINDERSZTUBY - PRZYZNAJE
KIEROWNICTWO MZK

Chamstwo w autobusie

Katarzyna Kotlińska (z prawej) próbowała tłumaczyć, że jeździ z Agnieszką
od dawna i zna przepisy. Ale nikt jej nie chciał słuchać.





Niepełnosprawną uczennicę oraz jej opiekunkę kontrolerzy wywieźli na obrzeża
Opola. Nie pozwolili im wysiąść na przystanku, choć nie były gapowiczkami.

Krótkotrwałe pozbawienie wolności
Roman Wawrzynek, Prokuratura Okręgowa w Opolu:
- Nie potrafię zrozumieć, jaki był cel tego zatrzymania? Jeśli dziewczyny
miały przy sobie dokumenty i można było ustalić ich tożsamość, to nie było
potrzeby zatrzymywania ich w autobusie, zwłaszcza, że jedna z nich była
pełnoletnia. Jeśli odebrały to jako krótkotrwałe, bezpodstawne pozbawienie
wolności, a mogły to tak odebrać, powinny złożyć w prokuraturze skargę na
kontrolerów.

Katarzyna Kotlińska ma 20 lat, za parę dni zdaje maturę w Technikum
Ekonomicznym, a jej siostra Agnieszka (17 lat) uczęszcza do szkoły specjalnej
na ul. Oleskiej w Opolu, urodziła się z zespołem Downa. Obie dziewczyny
dojeżdżają do Opola autobusem MZK linii nr "10”. W środę, jak zwykle,
wyruszyły o 7.09 z Czarnowąs.

- Gdy podszedł do nas kontroler, pokazałyśmy mu legitymację Agnieszki
poświadczającą niepełnosprawność - opowiada Kasia Kotlińska. - Uprawnia ona
opiekuna do bezpłatnego przejazdu. A on na to, że mam mu pokazać
zaświadczenie ze szkoły Agnieszki, że to właśnie ja jestem opiekunem i że
tylko ja mam prawo z nią jeździć.
Dołączył do niego kolega, obaj krzyczeli na dziewczynę, że jedzie na gapę.
Maturzystka tłumaczyła im grzecznie, że nie mają racji.

- Oni do mnie: nie odzywaj się, gówniaro - opowiada maturzystka. - Gdy
dojechaliśmy do naszego przystanku na ulicy Sienkiewicza, skąd Aga ma blisko
do szkoły, nie pozwolili nam wysiąść. Prosiłam, żeby dali mi mandat i
wypuścili, a oni na to, że musimy zostać w autobusie.
Nie mogli na to patrzeć inni pasażerowie i zadzwonili do naszej redakcji.
- Chamstwo, brak kultury, skrajna bezczelność - opowiadali o zachowaniu
kontrolerów.

Uwięzione w autobusie dziewczyny musiały przejechać przez całe Opole.
Wysadzono je dopiero na pętli autobusowej przy ul. Częstochowskiej, tuż obok
torów kolejowych! W czasie przymusowej podróży Kasia dzwoniła z komórki do
swojej mamy.
- To był mój pierwszy dzień w nowej pracy - opowiada Bożena Kotlińska. - Tyle
co zaczęłam i nagle dzwoni Kaśka, i mówi, że zostały zatrzymane w autobusie.
Byłam w szoku. Zwolniłam się z pracy, wsiadłam w taksówkę.

Na pętli czekali już w samochodzie osobowym panowie z nadzoru ruchu drogowego
MZK. Gdy dojechała "dziesiątka”, zabrali panie Kotlińskie swoim peugeotem do
siedziby MZK, by wyjaśnić sprawę.

Okazało się, że nie ma co wyjaśniać. W regulaminie wiszącym na ścianie stało
jak byk: opiekun osoby niepełnosprawnej podróżuje bez biletu i nie potrzebuje
żadnych zaświadczeń. Nikt nie zaproponował im nawet odwiezienia do centrum
miasta, choć dziewczyny powinny być od godziny na lekcjach, a pani Bożena w
pracy. Najbliższy autobus odjeżdżał za godzinę.

Nazwiska sprawców całego zajścia są chronione, znane są tylko numery
kontrolerów K-35 i K-20. Ich szef Adam Machajski poinformował nas, że mają 20
i 21 lat, pracują od dwóch miesięcy, a teraz zostaną zwolnieni.



Ewa Kosowska-Korniak
ekorniak@nto.pl

Ostatnie zmiany: 30. Kwietnia 2004 07:23


ZOBACZ WIĘCEJ:
    • sien Re: CHAMSTWO w autobusie MZK 30.04.04, 17:55
      Pytam jeszcze tak , kto dał kanarom prawo wyciągania psażerów z autobusu i
      wsadzania ich do samochodu białego pego i zawożenia na policję do domów
      prywatnych?. Jeszcze nikt nie zaskarżył MZK o przetrzymaywanie nieletnich. Kto
      dał im takie prawo? Panie prezesie,?
      • Gość: jahwe Re: CHAMSTWO w autobusie MZK IP: *.zwm.punkt.pl / *.punkt.pl 02.05.04, 13:16
        sedesie, sresie, dupesie,plesie, ziemiesie, kolesie
    • rolmopsywsmietanie Re:to sie w pale nie mieści 04.05.04, 18:46
      Re: CHAMSTWO W AUTOBUSIE MZK - Nic dziwnego w tej firmie!

      To przykre dla obu pasażerek zdarzenie to kolejny - niestety - przejaw braku
      kultury pracowników opolskiego MZK.
      Czegóż się jednak można spodziewać, gdy:
      - firma jedzie, ale po równi pochyłej w kierunku bankructwa, a jej prezes
      Granat jest nie do wysadzenia (ze stołka!);
      - co jakiś czas kasuje się lub redukuje ilość kursów kolejnej linii (którą już
      od września 2003?), a tymczasem dziwnym trafem ciągle chroni się najmniej
      potrzebną linię "D";
      - tyłki państwa kontrolerów wozi się po całym mieście białym peugeotem 206,
      jakby państwo ci nóżek nie mieli;
      - kontrolerzy są albo nieuprzejmi (jeden taki otyły, starszy ryczy niczym
      zabijany bawół przez cały autobus, gdy chce coś powiedzieć do pasażera czy
      kolegi, a najbardziej to lubi sobie pogadać w kabinie kierowcy lub przed
      radiotelefon z dyżurnym MZK), albo kontrolują bilety byle jak, wyrywkowo co
      któregoś pasażera;
      - nie dba się wcale o wizerunek firmy: niby drobiazgi, np. każdy kierowca
      jeździ we własnych ubraniach zamiast jednolitego uniformu jak w innych
      miastach, autobusy są brudne, nie są właściwie oznakowane z przodu (brak
      relacji dokąd jadą, bo albo rolki z napisem w ogóle nie ma, albo kierowcom nie
      chce się jej przewijać na każdej końcówce, albo zapominają o tym i widnieje
      błędny napis), pomijam tu stan techniczny autobusów, rozkłady jazdy na
      przystankach są często nieaktulne, np. wg nich ta sama "9" z Ronda na ul. 1
      Maja Dw. PKS powinna jechać... 1 min., a człowiek się potem dziwi, czemu
      autobusy są ciągle opóźnione);
      - jedni kierowcy nie przestrzegają wpuszczania pasażerów w weekendy tylko
      przednimi drzwiami, innym nie chce się otwierać ostatnich drzwi, mimo że napis
      nad nimi wyraźnie głosi "wyjście" i zdezorientowani ludzie muszą się szybko
      przeciskać do środkowych (tak robi taki młody krótkoostrzyżony kierowca wozu nr
      boczny 121), jeszcze inni są świętsi od Papieża i każą wsiadać nawet w dni
      robocze na obłożonych liniach tylko przednimi drzwiami i pokazywać bilet -
      rekord oszołomstwa należy tu do kierowcy wozu nr 116, który nic sobie z tego
      nie robi, nawet jak jest opóźniony kilka minut i tłumy walą do autobusu,
      potrafi też nagle na przystanku wyjść z kabiny i kontrolować bilety (widać że
      to opóźnienie, rozwoju zapewne, mu zostało albo się gość nie wyżył w ORMO);
      - ktoś, kto planuje tabor na konkretny kurs, nieraz wstawia - dla żartu chyba -
      "Jelcza" np. na "20" w porze dojazdu do szkół i pracy, gdy ma jechać "Ikarus",
      podczas gdy 2 "Ikarusy" pod rząd jadą na pustawej "8";
      - rzadko który kierowca autobusu niskopodłogowego MAN opuszcza podłogę, gdy
      widzi wsiadającą lub wysiadającą kobietę z wózkiem dziecięcym.

      Rozumiem, że pieniędzy na poprawę sytuacji nigdy nie będzie za wiele (choć np.
      Wrocław jakoś umie je pozyskiwać i dziś trudno tam uświadczyć
      starszego "Ikarusa" czy "Jelcza", bo jeździ pełno krótszych i dłuższych Volvo),
      ale za to wiele można zrobić w kwestii poprawy kultury i jakości obsługi nas,
      pasażerów. Trzeba tylko chcieć...
      doCENT


      • Gość: jola Re:DoCent kim Ty jesteś ? - pracownikiem IP: *.zwm.punkt.pl / *.punkt.pl 06.05.04, 19:42
        kim skąd znasz tak to mzk?
        • katarsis Re:DoCent kim Ty jesteś ? - pracownikiem 07.05.04, 17:54
          Wystarczy być zorientowanym pasażerem.
          Rzeczywiście to opolskie MZK wygląda jak jakiś gruby żart. A co chwilę wybucha
          jakaś afera z chamstwem podczas kontroli niepełnosprawnych jak i innych
          pasażerów.
          Jeżdżąc po innych miastach nie widać nigdzie takiego zdezylowanego taboru jak w
          Opolu. Pomijam już fakt, że w takim Poznaniu nie ma ANI JEDNEGO zdezylowanego
          autobusu. Ktoś powie: Poznań jest bogatszy. Guzik prawda. Opole na jednego
          mieszkańca ma większy dochód niż Poznań. Większy też udział ma w inwestycjach
          miejskich. Tylko mądry i przedsiębiorczy Poznań wie, że komunikacja miejska
          oprócz dróg i wyremontowanych elewacji to wizytówka, która przejezdnym powie o
          mieście i jego władzach najwięcej. Po Opolu widać, że jaki pan taki kram.
Pełna wersja