gandharwa
22.11.11, 21:00
Mam nadzieję, że Miasto rozdzieli ofertę sprzedaży cieci ciepłowniczych od oferty sprzedaży elektrociepłowni. Inaczej nowy monopolista może podkręcić i tak już wysoki poziom cen ECO, a dodatkowo w ramach zmuszania niepokornych do ustępstw wyłączyć ciepło jak to już się odbywało na ul. Gombrowicza czy w dzielnicy profesorskiej.
forsal.pl/artykuly/533446,prywatyzacja_spec_warszawie_grozi_francuski_monopol.html
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10175195,Warszawskie_cieplo_sprzedane_z_pakietem_dla_pracownikow.html
Groźna koncentracja
Filip Elżanowski, specjalista w zakresie prawa energetycznego oraz prawa ochrony konkurencji, zwraca uwagę na negatywne konsekwencje koncentracji na rynku ciepła. SPEC zaspokaja ok. 80 proc. potrzeb Warszawy na ciepło, które kupuje od Vattenfalla.
– Gdyby doszło do zakupu sieci dystrybucyjnej oraz źródeł produkcji ciepła przez jednego inwestora, mielibyśmy do czynienia z monokulturą. To nigdy nie jest korzystne dla rynku, ponieważ może prowadzić do prób sterowania cenami – uważa Elżanowski.
Jego zdaniem obie transakcje powinny trafić pod lupę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
– Urząd powinien zbadać ich wpływ na rynek ciepła, tak jak zrobił to w przypadku próby przejęcia Energi przez Polską Grupę Energetyczną, którą ostatecznie zablokował – twierdzi Filip Elżanowski.
Wówczas UOKiK uznał, że taka koncentracja będzie niekorzystna dla klientów firm energetycznych, bo PGE będzie chciało wykorzystać uzyskaną w wyniku koncentracji pozycję rynkową producenta i sprzedawcy, aby odzyskać wydatki na zakup Energi, podnosząc ceny energii elektrycznej.
Inwestycje podniosą taryfy
W piątek nie udało nam się uzyskać stanowiska UOKiK w tej sprawie. Zdaniem Wiesława Mielczarskiego, autora planu konsolidacji rynku energetycznego i eksperta w branży, urząd antymonopolowy będzie musiał wydać zgodę na obie transakcje.
– Ale daleki byłbym od stwierdzenia, że po konsolidacji ceny automatycznie podskoczą. Zarówno opłata dystrybucyjna, jak i cena ciepła są w Polsce regulowane – mówi Wiesław Mielczarski.
Ekspert zauważa jednak, że regulator działa w archaiczny sposób.
– Przy ustalaniu taryf URE przede wszystkim bierze pod uwagę koszty, jakie deklaruje dany podmiot. A ten zawsze próbuje go ocyganić – mówi Wiesław Mielczarski. – Ma duże pole do popisu, bo urzędnik nie ma narzędzi do weryfikacji danych. W efekcie zamiast regulacyjnego mamy system negocjacyjny, w którym firmy ustalają wysokość taryf, startując z bardzo wysokiego pułapu i stopniowo schodząc do satysfakcjonującego poziomu – dodaje.