Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
06.09.12, 10:39
Pod egidą GW wydawcy papierzani się zmówili i Piano założyli. Jak Piano gra jeszcze nie wiadomo. Może za jakiś czs przedstawią wyniki finansowe. Gra na takiej zasadzie, że ekskluzywne, pogłębione treści - cokolwiek to znaczy - są dostępne za opłatą, jak dobre np. porno. Gdy chcesz poczytać eksklusif w necie, np. w nto, które też do instrumentu przystąpiło, w nadziei że będzie kasa, musisz zapłacić za tydzień 9,9 pln, 19,99 za miesiąc a za rok ca dwie paczki. I masz wjazd na 42 dwa portale prasowe z ekskluzywną treścią. Info jest za frico, wieści z ratusza, złapanie przestępców, samochod w Młynówce i takie tam. Ale już materiał przetworzony, reportaże, eseje, wywiady, felietony, bebechy autorów uznanych, lokalnych czy krajowych, nie mówiąc o światowych, mają swoją cenę w wirtualu. Podobne zmowy cenowe w umiłowanych i niedoścignionych Stanach, pod egidą takich tytułów, że buty spadają, np. "The New York Times" dokonały wywrotki. Zaczynali od siedmiu baksów a kończyli na dwóch, bo nawet tak znikomych wręcz symbolicznych kwot Amerykanie nie chcieli płacić. A cóż tu mówić o ukochanych moich rodakach, którzy w niechęci do płacenia, za coś co może być za frico, przerośli synów i córy Narodu Wybranego. ACTA wyprodukowane w Stanach zostało wyskakane w Europie. Piano przestało tam grać a u nas paru klezmerów próbuje zagrać koncert i liczy na bajońska gażę. Dotychczas w "bezinstrumentowym" czasie, ktoś gdzieś coś przeczytał, czegoś się dokopał w necie, rzucał na fora lub portale społecznościowe, podawał linka i info (treść pogłębiona), żyła swoim życiem, inspirowała, wywoływała niechęć lub akceptację, polemiki, spory, kształtowała opinię. Autor zaś trafiał nie do dziesiątek ale setek czy tysięcy odbiorców. Portale zamykające treści to w istocie cofanie się, samoograniczanie. Za jakiś czas zrozumieją to autorzy tekstów w ten sposób zamkniętych w necie, nie będących a Google, RSS, nie mogący przekazać opinii czytelnikom obserwujących ich na portalach społecznościowych.