Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
05.12.12, 01:23
Jeszcze siĘ na dobre nie rozpoczęła promocja w marketach, czyli bój O KarpiA, a Prezio nasz opolski co ostatnio w teatrze spontona machnął ( taK trzymać), na wieść o mamonie na kukiełki przyznanej, jak donosi niezastapiona NTO, Karpia potraktował obuszkiem. Tu trzeba przypomnieć, że nie o rybę ukochaną przez Polaków tu chodzi ale o naczelnika opolskiego ratusza do spraw zagranicznych. Naczelnik ów zacnego nazwiska, bo jeden Karp - iński przesławną kolędę napisał, tamten lody kręci w Opolu w Sopelku, a ten naczelnikiem (wszak tylko ratuszowym) ale już znanym. Nasz bon vivant albo średni Szu o nienagannej aparycji i sznycie dyplomaty w imieniu ratusza zrobił dil z afrykańskim plemieniem na 250 par sandałów za 9000 pln . Para wyszła po 36 zeta. A dil, to ofiarowanie tych kapci za frico biednym Murzynom. No i Murzyni w liczbie kilku, płci obojga, i w bardzo ładnych strojach, stawili się do Ratusza dank dając fundatorom obuwia. Widać w Afryce, tak jak i u nas, bo kacyki plemienne mają się dobrze, na sandały ich nie stać ale na podróż do jednego z polskich plemion tak. Wdzięczni Murzyni za sandały i przyjęcie w Starce przez białego człowieka, zaprosili ofiarodawców z wizytą do siebie. Wódz naszego plemienia doceniając gest ale jednocześnie świadom trudu pobytu w szałasie bez klimy i do tego jedną z żon wodza podlegającą w darze konsumpcji, uprzejmie podziękował. Jak donoszą wiewiórki, Karp czując pismo nosem mulił, że wreszcie Prezio puścił go na czarny ląd, porą roku dżdżystą i zimną. Karp wdział sandały, wiął walizkę koralików i lusterek i za 3 tałzeny baksów ratuszowych śmignął na czarny ląd. W tym samym czasie poszedł przeciek do kałamarzy dwóch cajtungów, że Karp i to nie w galarecie, nie w szarym sosie ale w sandałach śmignął sobie pod Śniegi Kilimandżaro. Wcurvoine redaktory, którym Karp niechętnie stawia, a fundusze ratuszowe ma niemałe, opisały peregrynację Karpiową. No i zahuczało w środowisku. Na co prezio zareagował błyskawicznie z refleksem grzechotnika lub kobry. Pozbawił Karpia w sandałach, w grudniu, stanowiska naczelnika. Mnie się zaś w pale nie mieści, że prezio nie złożył podpisu pod wydatkowaniem 3 tys. baksów z kasy miasta na delegację i o wyjeździe pracownika nic nie wiedział. No ale są niezłe jaja, bo Karp stracił nie kasę, która jest najważniejsza dla każdego, ale tytuł naczelnika. Zachował kasę i został przesuniety do wydziału promocji. Może być wkurzony, bo nie widziałem takiego pracownika co wyjeżdża nawet do Polanicy sam z wlasnej woli a później rozlicza delegację. Tak więc Prezio wtopił Karpia. A ja sobie tak myślę, przy takiej okazji, ile to choinek można by kupić domom dziecka, szkołom, czy dać je potrzebującym w tej raz do roku światecznej chwili uchwałą Rady Miasta oczywiście. Takie pardon, Karpiowe.
P.S.
Choinka na Rondzie Reagana stoi i świeci już od tygodnia. Za co prezia kopiemy to kopiemy, za co głaszczemy to, głaszczemy.