Dodaj do ulubionych

Coming out Charamsy

04.10.15, 10:22
Rzecz o księdzu zajmującym wysokie stanowiska w Watykanie, który ujawnił, że jest gejem.

Z jego wypowiedzi można zobaczyć jak opresyjny w swojej strukturze jest Kościół. Jednocześnie widać już wyraźnie, że tego procesu nie da się zatrzymać, i tę opresyjność będzie coraz trudniej utrzymywać.

Powodem są obiektywne procesy zachodzące w wyniku technicznego postępu. Po pierwsze, w ostatnich latach nastąpił niewyobrażalny postęp w przepływie informacji, dzięki takim technologiom jak Internet czy telefonia komórkowa. Człowiek, który do tej pory żył w pewnej społeczności i od niej odbiegał, nie jest już sam. Jest w stanie o wiele łatwiej znaleźć podobnych sobie. Po drugie, dostępność samochodów osobowych oraz ogólnie łatwość przemieszczania się umożliwia pracę oraz zakupy poza lokalną społecznością. Olbrzymią rolę odgrywa tu też Internet, ponieważ praktycznie już teraz można pracować i kupować nie wychodząc z domu. To daje jednostkom niezależność ekonomiczną. Obecnie można sobie żyć gdzieś daleko na wsi, z dala od wielkich miast i być zupełnie niezależnym od lokalnej społeczności. I to się dzieje. Te dwa czynniki, niezależność ekonomiczna, czyli zaspokojenie potrzeb materialnych oraz znalezienie wspólnoty przez Internet, a zatem zaspokojenie potrzeb społecznych, emocjonalnych, spowoduje, że nacisk lokalnej społeczności istotnie osłabnie. Homoseksualiści zaczną się ujawniać, i pomimo kierowanej do nich nienawiści, będą w stanie wytrzymać i dadzą sobie radę. Zaistnieją tym samym w przestrzeni publicznej, również w tej lokalnej rzeczywistości. To wpłynie na tę społeczność. Obecnie jest ona zdominowana przez krzykaczy, którzy są pewni siebie, ponieważ czują, że za plecami mają większość przyzwalających na ich zachowanie. Jednak ta milcząca większość nie jest tak agresywna i raczej obojętna. Zaistnienie homoseksualnych w tej lokalnej społeczności, da możliwość własnej oceny przez większość osób. Okaże się, że to są zwyczajni ludzie i tym samym wszelkie negatywne cechy wdrukowywane przez nienawistników zostaną skonfrontowane z ich zachowaniem. W większości przypadków osoby homoseksualne zostaną zaakceptowane. Natomiast wpływ homofobów zostanie znacząco zmniejszony. Oczywiście, nie będzie to proces szybki, ani łatwy, jednak patrząc na to jakie zmiany zaszły w postrzeganiu sprawy w ostatniej nawet dekadzie, jestem optymistą.


Obserwuj wątek
    • Gość: sceptyczny Coś wszystkim umknęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.15, 14:43
      Homoseksualizm to raczej sprawa prywatna. Jest jednak jeden aspekt który eliminuje Charasmę jako księdza. Otóż celibat. Póki jest on utrzymywany, póty każdy ksiądz powinien go przestrzegać obojętnie czy woli kobiety czy facetów.
      Także brawa za comming out, ale z powodu złamania celibatu niech opuści duchowieństwo, lub jeśli chce nadal być księdzem, niech rozejdzie się ze swoim "narzeczonym". Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka...
      • quamtsa Re: Coś wszystkim umknęło 05.10.15, 16:01
        No to homoseksualizm to sprawa prywatna, czy brawa za comming out?
        • Gość: sceptyczny Re: Coś wszystkim umknęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.15, 16:46
          " No to homoseksualizm to sprawa prywatna, czy brawa za comming out?"

          Faktycznie źle to sformułowałem. Może ujmę to tak: brawa za odwagę, bo trzeba mieć jej sporo by przyznać się do homoseksualizmu w środowisku kleru. A sam ten fakt/news homoseksualistą jest mnie ani ziębi, ani grzeje. Jego (prywatna) sprawa z kim się spotyka. Byleby się notorycznie z tym nie afiszował.
          Będę zniesmaczony dopiero gdy zorganizuje jakiś marsz lub happening, bo wszystkich tych marszów głoszących, że homoseksualizm jest super, lub że jest be mam dość.
          • quamtsa Re: Coś wszystkim umknęło 05.10.15, 18:11
            Kiedy go czarni wywalą ze swego grona, zaraz lewaki (NA PEWNO katolicy) zorganizują na fejzbuku protest i akcję poparcia dla Charamsy, a lajkować będą NA PEWNO sami katolicy.
          • lalecznik-7 celibat 05.10.15, 18:31
            Pytanie o celibat jest zasadne. Ja bym jednak je przedstawił w następującej formie - czy instytucja ma prawo ingerować w podstawową funkcje życiową jednostki? Uważam, że jest to niezgodne z naturą i krzywdzi człowieka, co w większości przypadków prowadzi do zaburzenia psychicznych. I ci ludzie, księża, są jeszcze predestynowani do roli wiodącej w społeczeństwie mając istotny wpływ na kwestie rozrodcze. To jest chore.

            Podobnie pisze Lew-Starowicz w raporcie "Seksualność Polaków": "celibat wiąże się z uruchomieniem mechanizmów obronnych i zachowań zastępczych, które mają negatywny wpływ na duchownych i ich relacje z wiernymi. Wymienia się najczęściej: idealizowanie lub deprecjonalizowanie kobiet, kompensacyjne dążenie do zaszczytów, bogactwa i uznania, brak poczucia rzeczywistości i znajomości codziennego życia wiernych, niechęć do świeckich i wywyższanie się nad nimi, rozbudowanie teologii grzechu, obsesji antyseksualnych, faryzeizmu i obłudy, tłumienie seksu prowadzące do zaburzeń zdrowia, nadmiernego zainteresowania sprawami seksu u wiernych, zachowań zastępczych (homoseksualnych, pedofilnych)." pl.wikipedia.org/wiki/Celibat
            • Gość: sceptyczny Re: celibat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.15, 19:21
              Nie mówię że celibat jest dobry czy zły. Sam nawet zastanawiam się czy nie lepiej byłoby gdyby ksiądz/zakonnik/zakonnica mógł założyć rodzinę.
              Ale:
              Wstępując do duchowieństwa znasz obowiązujące reguły i fakt że celibat obowiązuje od ponad tysiąca lat. I powinieneś się z tym liczyć, jeśli kwestę powołana traktujesz poważnie.
              • lalecznik-7 Re: celibat 05.10.15, 20:20
                Niby tak, ale dyskusja robi się czysto teoretyczna. Podam przykład z życia. W podoopolskiej wsi mieszka sobie z konkubiną i dziećmi ksiądz, który „pracuje” w sąsiedniej diecezji. Według reguł, na które się powołujesz, powinien przestać pełnić funkcje proboszcza. Ja jednak wolę tego księdza, niż takich, którzy postępują wedle reguł. Jest zdrowy na ciele i duszy, jest szczęśliwy. Szkoda tylko, że nie może tego usankcjonować, jak wielebny protestancki, aby mieć spokój duszy, co byłoby korzystne dla niego, żony i dzieci.

                W przypadku Charamsy jest to na pewno świadoma decyzja polityczna. W środowisku kleru panuje przyzwolenie na trwałe związki oraz dzieci, natomiast nie dla gejów. Ksiądz może mieć kochankę i dzieci, o ile się z tym kryje przed wiernymi, ale już nie przed kolegami po fachu, i nikt mu nic nie powie. Nie może mieć jednak kochanka, ponieważ zostanie przez swoich kolegów wykluczony. Jeżeli rozważamy sprawę na Twój sposób, to nie powinno mieć to znaczenia, bo i to i to jest przeciw regułom. A jednak jest różnica.
                • Gość: sceptyczny Re: celibat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.15, 14:07
                  Podsumuję moje stanowisko. Nie uważam że zasłużył na karę/szykanę ze względu na upodobania seksualne. Jednak złamał celibat i to powinno się potępić, a nie przymykać oko, jak to mają ludzie w zwyczaju. To samo odnosi się równiez do księźy mających kochanki/konkubny/etc.
                  Czytacz świetne to uzasadnił w swoim poście.
            • Gość: czytacz Re: celibat IP: *.252.16.3.internetia.net.pl 06.10.15, 09:41
              Podstawową funkcją życiową jednostki jest życie samo w sobie. Kieruje tym instynkt zachowania życia i zachowania gatunku. Czy armia ma prawo ingerować w te instynkty, kierując żołnierza pod ostrzał nieprzyjacielski? W zawód żołnierza wpisane jest przełamywanie naturalnego strachu przed zranieniem i śmiercią. Gdyby poddawał się on instynktowi, to przecież armia byłaby parodią. W zawód księdza kat. jest wpisany celibat. Armia jest zawodowa, kler też jest zawodowy. Nikt nikogo nie zmusza, więc dyskusja Wasza jest nonsensowna.
              • quamtsa Re: celibat 06.10.15, 15:55
                No i ta wypowiedź powinna być podkreślona wężykiem.
                A od siebie na koniec dodam mądrość ludową:
                „Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one".
                • lalecznik-7 Re: celibat 06.10.15, 17:33
                  Całkowicie nie zgadzam się z wywodem Czytacza, ponieważ z tego wynikałoby, że kler pełni społecznie równie istotną funkcję co armia, a żołnierz zawodowy ma ten sam wpływ na społeczeństwo co proboszcz. Nie mówiąc już o tym, że armia wykorzystuje instynkty, a nie je tłumi. W założeniu żołnierz naraża swoje życie, aby zminimalizować narażenie życia grupy, którą chroni. To jest kalkulacja. W przypadku celibatu, tak nie jest. Gdyby Kościół zniósł celibat, to patrząc na żonatych duchownych protestanckich, zasadne jest sądzić, że żonaty katolicki ksiądz pełniłby swoją funkcję równie dobrze, a może lepiej, niż teraz objęty celibatem.

                  Ale nie o to w tym chodzi. Heteroseksualny ksiądz może mieć kochankę, ale homoseksualny ksiądz nie może mieć kochanka. Obydwie rzeczy są niezgodne z wykładnią Kościoła, ale kochanka jest akceptowalna przez kler, kochanek nie. Heteroseksualnemu księdzu nie grozi wykluczenie z grupy za kochankę. Może swoje potrzeby emocjonalne realizować za cichym przyzwoleniem kolegów. Homoseksualny ksiądz jest wykluczany. Charamsa zdecydował się na coming out właśnie z tego powodu. Homofobii.
                  • Gość: czytacz Re: celibat IP: *.dynamic.chello.pl 06.10.15, 18:14
                    Rozważania, co jest istotniejsze i co ma większy wpływ na społeczeństwo - nie są przedmiotem tej dyskusji. Z pewnością dla pacyfisty żołnierz jest takim samym wynaturzeniem, co ksiądz katolicki dla antyklerykała. Jakakolwiek manipulacja przy instynktach, czy to tłumienie, czy wykorzystywanie prowadzi do negatywnych skutków u wielu jednostek, które takim oddziaływaniom są poddawane. Część księży przeżywa frustrację seksualną, a część żołnierzy przeżywa PTSD. Skutki obu tych zaburzeń mogą i często są bardzo przykre zarówno dla takiej osoby, jak i jej otoczenia. Bez względu na to, z jakich pobudek żołnierz (strażak, policjant, ratownik medyczny) naraża swoje życie - musi (o ile nie jest jednostką z zaburzeniami osobowości) przełamać naturalny, podkreślam to słowo, naturalny instynkt, który w sposób naturalny każe człowiekowi UCIEKAĆ od zagrożenia, a nie do niego leźć. I pryncypia niczego tutaj nie zmieniają. Pryncypia są domeną umysłu (idea), natomiast instynkt jest domeną emocji.
                    Kościół postrzegam dwuwymiarowo: jako wspólnotę i jako organizację. O ile członkami wspólnoty, czy nawet jej całymi fragmentami mogą rządzić emocje, o tyle organizacją - nie. Organizacja wyznacza kierunek i ona nie może podążać za emocjami wspólnoty, bo inaczej stanie się swoją antytezą, przestanie wyznaczać kierunek. Ksiądz Charamsa to człek, który powodowany czysto ludzkimi emocjami wykroczył poza pewne ramy. Organizacja może zrobić teraz dwie rzeczy: rozszerzyć ramy tak, aby ks. Charamsa się w nich zmieścił, albo stać twardo na straży ram pozostawiając ks. Charamsie wolny wybór - albo się dostosowujesz, albo do widzenia. Wybór pierwszego rozwiązania otwiera furtę do rozszerzania ram aż do momentu, w którym organizacja przestanie odróżniać się od wspólnoty, a całość zamieni się, z przeproszeniem, w motłoch powodowany instynktami i doraźną modą intelektualną. Wybór drugiej ścieżki powoduje, że ks. Charamsa zostanie pokrzywdzony (w mniemaniu własnym i postępowców), natomiast wspólnota dobrowolnych członków popłynie dalej nawigując wg stabilnych koordynatów (przy czym zupełnie odrębną kwestią pozostaje, czy te koordynaty komuś wydają się słuszne, czy nie).
                    Podobnie jest we wojsku. Żołnierz (zdrowy na umyśle), który ucieknie z pola walki drąc się wniebogłosy zostanie przez sąd polowy uznany winnym dezercji i w zależności od okoliczności rozstrzelany lub osadzony w więzieniu. Jako jednostka będzie pokrzywdzony, bo w wojsku panuje podła tchórzofobia i kult maczo, ale chyba nie chciałbyś armii, której ramy zezwalałyby na bezkarną ucieczkę z pola walki? Tutaj ksiądz Charamsa ma o tyle lepiej od żołnierza, że jego wybór nie jest tak dramatyczny, a na dodatek szerszy:
                    - może faktycznie porzucić kochanka, pokajać się i jako ksiądz-jawny gej dalej pracować w zawodzie (Kościół nie broni bycia gejem), a nawet pracować na rzecz walki z homofobią
                    - może zrobić to samo co wyżej, przy czym utrzymywać niejawne kontakty z kochankiem (działając i dla dobra siebie, i dla dobra organizacji)
                    - może odejść bez konsekwencji z organizacji i wieść szczęśliwe życie z kochankiem, imając się innych zajęć
                    - może przejść do innej organizacji, która nie ma zasady celibatu i dalej pracować w wyuczonym zawodzie
                    - może wreszcie założyć własną organizację i pracować wedle własnego uznania, mając taki wpływ na postępowców, o jakim marzą - Kościół "otwarty" i "nowoczesny".
                    • lalecznik-7 Re: celibat 06.10.15, 19:32
                      Trzeba uściślić tę dyskusję, ponieważ gubimy wątek, a spór wynika po części z nieporozumienia.

                      Ja nie rozważam, czy ksiądz Charamasa ma pełnić nadal posługę księdza katolickiego. Jest dla mnie oczywiste, że w obecnie chwili nie będzie. Podobnie jak ksiądz, który publicznie ogłosiłby, że żyje z kochanką. Zwracam jednak uwagę na różnicę w podejściu do księdza homo- oraz heteroseksualnego. To jest istota sprawy. Charamsa ujawnił homofobię kleru. Zrobił to celowo i trudno sądzić, aby nie był świadom konsekwencji. Idąc Twoim rozumowaniem, chce zmienić organizację. Czy mu się uda? W pewnym stopniu. Trudno teraz będzie utrzymywać, że problemu nie ma. Po drugie, osłabi wpływ duchownych w tej sprawie, ponieważ przy jakiejkolwiek akcji przeciw homoseksualistom sprawa Charamsy zostanie przypomniana. W mojej ocenie, to dużo.

                      Osobną kwestią jest porównanie księdza do żołnierza, które uważam za całkowicie nietrafne. Poświęcenie życia przez żołnierza jest kwestią społecznej kalkulacji. Z charakteru zawodu musi być brane pod uwagę. Celibat księdza jest kwestią politycznej kalkulacji. Z charakteru zawodu to nie wynika, a dowodem są duchowni protestanccy. W wojsku nie toczy się dyskusja czy narażać życie żołnierza, ale jak to narażenie zminimalizować. W Kościele trwa dyskusja nad celibatem i można się doczytać, że nie ma teologicznych przeciwwskazań, aby go znieść. Żołnierz, który przeżywa traumę wojenną ma wpływ zasadniczo na najbliższe otoczenie. Ksiądz z frustracją seksualną ma wpływ znacznie szerszy, na całą parafię. Nie sądzę, aby żołnierz ze stresem pourazowym robił sobie z tego oręż do walki ideologicznej. Sfrustrowany seksualnie ksiądz jak najbardziej.
                      • Gość: czytacz Re: celibat IP: *.dynamic.chello.pl 06.10.15, 19:53
                        Jako ateista szanuję Kościół, który wykonuje manewry z opóźnieniem, nawet wielowiekowym. Doceniam też elastyczność, która umożliwia Kościołowi trwanie przez wieki, pomimo różnych zagrożeń. Cenię również to, że Kościołem zarządza organizacja, która nie ulega (jako całość) chwilowej polityce. Dzięki temu "lud boży" oparł się rozmaitym nazizmom, komunizmom i tak samo oprze się głupim, szkodliwym i w konsekwencji zabójczym "genderyzmom" spod znaku tęczy, które nie mają nic wspólnego z wolnością, a wręcz przeciwnie. I niech nie łudzą się ci, którzy w aktualnym papieżu dopatrują się wzorowego lewaka, który "zrewolucjonizuje" Kościół. Przejażdżki fiatem, a nawet łagodzenie procedur dotyczących unieważniania małżeństwa to jest doskonały PR, uszyty właśnie dla takiego odbiorcy jak Ty, Laleczniku. Jeszcze trochę tego kabaretu i zaczniesz chodzić do kościoła, a tam cię już przyszpilimy średniowieczem.
    • Gość: gość Re: Coming out Charamsy IP: *.chgans.net 05.10.15, 14:54
      Teraz forsuje się poprawnośc polityczną w której księża mogą mieć partnera jakiego chca nawet kozę.Jak tak dalej pódzie to niepoprawnie politycznie będzą związki kobiety i męszczyzny,itd.itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka