lalecznik-7
13.02.17, 19:12
W ciągu niespełna jednego roku, czołowi politycy PIS mieli 4 wypadki samochodowe. Jak tak dalej pójdzie, do końca kadencji rozpieprzą całą flotę rządową. Można śmiało zakpić, że kolejny program - laweta plus - jest skutecznie realizowany.
Częstotliwość wypadków to jedno, co charakteryzuje tzw. dobrą zmianę. Bardziej wkurzają ordynarne kłamstwa, jakimi próbuje się tłumaczyć wypadki, szczególnie ostatni. Kłamstwem jest, że kolumna z premier jechała prawidłowo. Po pierwsze wymijała na podwójnej ciągłej, co można łatwo zobaczyć na streetview w mapach Google. Charakterystyczne, że telewizja rządowa podała schemat drogi linią przerywaną. Można to by było uznać za niedopatrzenie, jednak znając propagandowy charakter nadawanych informacji, było to celowe podanie kłamstwa, adresowane do własnego elektoratu. Po drugie ochrona była nieprawidłowa. Samochody powinny jechać na tyle blisko, aby nie można pomiędzy nie się wepchać. Przy takiej jeździe kolumny, kierowca fiata nie odważyłby się skręcić. Po trzecie nie jechali 50 km/h. Przy takie prędkości nie uderzyłby w drzewo stojące 30 metrów dalej. Samochód nie doznałby takiej szkody, jaka jest widoczna na zdjęciach. Premier nie trafiłaby do szpitala i to na tak długo. Odległość drzewa od skrzyżowana oraz rozmiar strat wskazuje na ok. 90 km/h lub więcej. Co byłoby zgodne z ogólną polską normą na takim terenie zabudowanym.
Wracając do liczby wypadków. Dlaczego są one tak częste przy obecnej władzy. Jest to wynik sposobu rządzenia poprzez zastraszanie podwładnych. Nie sądzę żeby politycy PO-PSL jeździli wolniej, czy też bardziej prawidłowo. Są przykłady, że nie. Jednakże, to co wyróżnia obecny rząd PIS, to kara za krytykę czy samodzielności ze strony podwładnych. Kierowca ma zadanie zdążyć na czas, pilot ma na zadanie wylądować. Opór równa się zwolnieniu z pracy. Takie zamordystyczne klimaty są znane i dosyć powszechne. Ale w prawie komunikacyjnym jest tak, że natura wydaje wyrok na miejscu, a sąd to jest dopiero potem, i często jedynie ten ostateczny.